Dodaj do ulubionych

Znów ciężko

31.01.26, 12:30
Myślałam, że po śmierci taty opieka nad mamą to już będzie dużo lżej. A tu iluzje się rozwiały, to jednak Altzheimer. Trzy dni temu, po prawie dwóch nieprzespanych przez mamę nocach włączyły się urojenia i agresja. Dobrze, że udało się szybko skonsultować z psychiatrą, bo już było bardzo źle. Po ustawieniu na nowo leków na razie jest spokojna. Ale mnie to bardzo ruszyło, denerwuję się czy się to się nie powtórzy i smutno mi.

Obserwuj wątek
    • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 15:57
      Trzymaj się

      A zupełnie poważnie czy to nie tak że ten optymizm miałaś bo pracujesz na życzeniach a nie faktach?
      • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 15:59
        Tzn życzenia trzymania się też były na poważnie 😆

        Jakoś mi się głupio to ujęło chyba bardziej o takie btw chodziło, sorrka 🤦‍♂️
        • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 16:03
          brightsun napisał(a):

          > Tzn życzenia trzymania się też były na poważnie 😆
          >
          > Jakoś mi się głupio to ujęło chyba bardziej o takie btw chodziło, sorrka 🤦‍♂️
          >
          Nie szkodzi, zrozumiałam dobrze 🙂
      • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 16:02
        Pewnie tak. Mam gdzieś głęboko zakodowane, że życie może w końcu będzie spokojne, dobre dla mnie.

        A to jest iluzja, której trudno mi się pozbyć. Życie jednak daje oprócz dobrych chwil też złe, trudne.
        • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 16:13
          Wracamy do sprawczosci. Czemu oczekujesz że życie się dla Ciebie jakieś stanie? Życie się robi jakimś.

          Oki element przypadku też jest ale znośniejszy gdy działamy tak że nie zaskakuje nas tylko jakiś ślepy traf
          • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 16:35
            Wracamy też znowu do szklanki do połowy pełnej albo pustej. Zupełnie nie ironizując czy nie jest tak że niedocenianie tego co się ma jest jakimś grzechem? Czy we wspólnocie nie uczyli Cię i nie przesiaknelas jakąś wdzięcznością?
            • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 16:55
              Eksperymencik. Styczeń był mega ciężki, spadek, nuda po atrakcyjnych świętach, w chol pracy i straszna jedna wtopa, która wsadziła w kosz dużo tego co zrobiłem w grudniu, choróbska, wredna zima, ząbkowanie, wejście w nowy nurt, podsumowanie poprzedniego, sresujacy koniec i zmiana terapeuty. Fak, schudło mi się.

              Wszystko przypadek? I wszystko samo zło, no nie?

              Spróbuj może na kimś zacząć kształtować pewne postawy a może wtedy zaczniesz też na sobie?
              • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 17:47
                Btw, ja w ogóle właśnie uważam że Tobie by spojrzenie na innych mega dobrze zrobiło.

                Mój borderek w założeniu ma egocentryzm i też trochę syndromu ofiary. To niesprawiedliwe, ja cierpię bardziej, najbardziej, nikt nie rozumie, nikt tego nie przeżył, dlaczego mnie to spotkało, dlaczego wszyscy mnie opuszczają i nikt mnie nie rozumie.

                I coś Ci powiem. Grudzień i styczeń to właściwie takie miesiące że powinienem powiedzieć że my mamy straszny kryzys w związku, bo się strasznie ścieramy. A czemu?

                Ano dlatego że ustalamy sobie przestrzeń na swoje emocje. Nie tylko ty jesteś zmęczony, hej, kochanie nie tylko ty dziś byłaś w pracy, teraz ja mówię, nie, nie będę dziś workiem na twoje emocje, chcę być sama, nie, dzisiaj nie mogę. Mocny moment bo jesteśmy styrani. Dlatego między innymi się na ferie teraz rozdzieliliśmy. Ale nie o tym.

                Znowu o tym że naprawdę ani Ty, ani ja, ani większość ludzi to nie są najbardziej skrzywdzone istoty i nie zawsze przez los.

                Podsyłam, to ostatnio nasza ulubiona piosenka z żoneczką, raz ja nucę, raz ona, raz razem

                youtu.be/mlC0VDfp7PA?si=8vWrEY2qNjA9GAKy
                • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:57
                  Wiem, że wiele znajomych osób ma trudne przeżycia obecnie, szczerze o tym mówimy. Fakt, że ja za bardzo skupiam się na swoich, wychodzi ten syndrom ofiary i egocentryzm.
            • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:20
              Co do wdzięczności to owszem uczą, że trzeba dziękować Bogu, ale ja za trudne wydarzenia nie umiem, umiem dziękować, że pomaga mi przez nie przejść, ułatwia pewne rzeczy, tak to widzę.
              • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:29
                Czyli nie widzisz wspomnianego sensu w różnych stratach. Ok,on nie jest zawsze ale często. Często w ogóle jest tak, że straty nie ma w sensie takim że się straciło wyobrażenia o sobie
              • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:33
                Nikt Ci nie pomaga!Sama masz w sobie tyle siły.

                A nie mówiłem, że bozia w poczucie własnej wartości wali i żeruje na niskim i na braku sprawczosci?

                Zaraz powiesz że masz sprawczosc bo o łaskę sprawczosci się pomodlilas. Nie, przepracowałaś coś w sobie tak naprawdę
              • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:39
                Nie chodzi o dziękowanie za złe, to już by kuriozalne było, syndrom sztokholmski. Chodzi o to na ile dostrzegasz i dziękujesz sobie za to co dobrego zrobiłaś
                • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:45
                  I też jakąś uczciwość która by sprawiała że masz pozytywne rozczarowania. Bo u Ciebie ciekawie, rzadko doceniasz plusy a nie wiadomo z jakich przyczyn nagle hurraoptymistycznie zakladasz że stan mamy będzie taki sam lub lepszy po śmierci męża
                • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:48
                  brightsun napisał(a):

                  > Nie chodzi o dziękowanie za złe, to już by kuriozalne było, syndrom sztokholmsk
                  > i. Chodzi o to na ile dostrzegasz i dziękujesz sobie za to co dobrego zrobiłaś
                  >
                  A tu to faktycznie nie dostrzegam i nie dziękuję sobie. Z tym że uczą nas dziękować Bogu, że to dzięki Niemu te dobre rzeczy jesteśmy w stanie robić.
                  • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:51
                    No i masz to co masz, wydaje Ci się pstryk i nagle życie za pomocą czarodziejskiej różdżki stanie się dobre bo dzięki komuś a nie Tobie ma się to stać. To życie pozbawione satysfakcji
          • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:19
            Z tą sprawczoscią to faktycznie ważna sprawa, ale miałam na myśli takie sprawy jak choroba ojca, a później jego śmierć, teraz pogorszenie zdrowia mamy i jeszcze inna strata niezależna ode mnie i dlatego mówię o tym, że życie przynosi trudne wydarzenia. Ja próbuje sobie z nimi radzić, ale łatwo nie jest.
            • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:28
              Ale czy ktoś obiecywał że ma być łatwo? 😆
              • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:50
                No właśnie nikt, ale ja sobie urojłam, że kiedyś będzie.
                • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:52
                  Raczej serio bym obstawiał wpływ kościoła, zupełnie tbh
                  • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 21:58
                    Ja to bym do terapii polecił Ci naszego znajomka 😆

                    Bo pracuje m.in.na uzależnieniach a na nich praca polega na nie możesz płakać Bo gdyby mamusia dała szlaban za dragi jak miałaś 15 lat to by Cię tu nie było, nie jest winne miasto dające każdej knajpie koncesję i nie ta barmanka co Ci nalała chociaż już byłaś nawalona. Ty, Ty, Ty. I tylko Ty nie ci ludzie jesteś odpowiedzialna za resztę swojego życia. Zdarza się rzeczy nieprzewidziane ale pytanie jak będziesz z nimi pracować, od tego zależy ich sila rażenia. Czy mi się schudło czy schudłem?
                    • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 22:06
                      I uwierz ja czaję o co chodzi, bo wczorajszy dzień i dzisiaj mam straszne. Wiem zresztą co to oznacza bo zaczynam mieć schemat ale tym bardziej póki się jeszcze całkiem nie położyłem próbuję się ratować bo jak nic nie zrobię to zanim mi zacznie antydepresant działać będę leżał. Tak nawet na chad mam wpływ nie tylko w braniu leków, w wielu rzeczach
                      • brightsun Re: Znów ciężko 01.02.26, 20:25
                        Dzisiaj to już całkiem podzielam bo już nie wiem co ze sobą zrobić. Jeszcze nie mam obojetnosci, jeszcze próbuję coś wykrzesać z siebie ale to też źle bo mam ochotę się podnieść tak że skłonny byłbym poszukać w kurorcie lokalnych dilerów. No masakryczny głód.

                        Chciałbym żeby przeszedł ale wiem że to będzie oznaczało że to już będzie moment bez walki. No strasznie. Żebym jeszcze mógł spać. Jeść mogę jeszcze to plus bo tak w miarę sensownie.

                        Ale męczę innych, czuję. Siebie też męczę.
                    • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 22:11
                      Wiem juz, że odpowiedzialność za swoje życie jest kluczowa, ja raczej płynęłam z prądem, czas ja podjąć.
                      • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 22:13
                        Tylko jestem nieco zagubiona co do celów, do których chciałabym dążyć. Narzuca mi się codzienność, sprawy do załatwiania.
                        • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 22:40
                          Dbać o siebie i bliskich. Najprostszy a chyba uniwersalny
                          • brightsun Re: Znów ciężko 31.01.26, 22:45
                            I milej brzmiący, wzniosłej niż codzienność, sprawy do załatwienia 😆
                            • mona.blue Re: Znów ciężko 31.01.26, 23:03
                              Tak, dobry 🙂
                              • boggi_dan Re: Znów ciężko 06.02.26, 15:48
                                U mnie to teściowa straciła pamięć. Szwagierka to wykorzystała i oddała ją do domu opieki. Gdzie zmarła. Nawiasem do sióstr zakonnych choć była niewierząca. Leżała pod takim obrazem Jezusa. Co wyprawiała wcześniej to nie będę opisywał. Bo to drastyczne. Musisz przeżyć to i niech ci Bóg da siłę. Ile się Ty męczysz z tym dziewczyno. Tylko Ty wiesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka