Gość: g.
IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl
08.05.02, 18:33
Piszę te słowa w stanie skrajnej deprechy. Zastanawiam się nad moją
przyszłością i myślę, że zupełnie się do niczego nie nadaję. Kończę studia, ale
nie mam szansy na pracę. Nie mam pieniedzy, rodzice zapowiedzieli, ze nie
pomoga mi finansowo, bo mam juz 26 lat, wiec powinnam zaczac sama dbac o wlasne
zycie. Nie moge na razie odejsc od faceta, który jest wspaniałym i mądrym
człowiekiem, ale juz go nie kocham. Nic mi w zyciu nie wychodzi. Wszystko mnie
denerwuje, reaguje agresja nawet w najmniej oczekawanych momentach (wyżywam się
na kolezance albo po prostu rycze ze wscieklosci)Mam wszystkiego dosc. I co z
tym zrobic? Zapisalam sie do psychjploga - przyjmie mnie dopiero w sierpniu. Na
prywatnego mnie nie stac. Nie mam nawet kasy, zeby pojsc do fryzjera i poprawic
sobie humor. Nie mam nic. Nie mam nawet siły żyć.