Dodaj do ulubionych

chyba popełnię samobójstwo

IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 08.05.02, 18:33
Piszę te słowa w stanie skrajnej deprechy. Zastanawiam się nad moją
przyszłością i myślę, że zupełnie się do niczego nie nadaję. Kończę studia, ale
nie mam szansy na pracę. Nie mam pieniedzy, rodzice zapowiedzieli, ze nie
pomoga mi finansowo, bo mam juz 26 lat, wiec powinnam zaczac sama dbac o wlasne
zycie. Nie moge na razie odejsc od faceta, który jest wspaniałym i mądrym
człowiekiem, ale juz go nie kocham. Nic mi w zyciu nie wychodzi. Wszystko mnie
denerwuje, reaguje agresja nawet w najmniej oczekawanych momentach (wyżywam się
na kolezance albo po prostu rycze ze wscieklosci)Mam wszystkiego dosc. I co z
tym zrobic? Zapisalam sie do psychjploga - przyjmie mnie dopiero w sierpniu. Na
prywatnego mnie nie stac. Nie mam nawet kasy, zeby pojsc do fryzjera i poprawic
sobie humor. Nie mam nic. Nie mam nawet siły żyć.
Obserwuj wątek
    • Gość: Melba Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.02, 18:40
      Napiszesz do mnie? jarvi@poczta.onet.pl
      • Gość: g. Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.05.02, 17:45
        Jarvi, dzięki za odzew, napisze do Ciebie w sobotę, ok? bede miala troche
        wiecej czasu, moze mi sie troche przejasni w glowie do tego czasu.Dzięki!
        • Gość: Melba Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.chello.pl 10.05.02, 10:25
          ok, na pewno odpowiem, trzymaj się dzielnie :)
          Melba jarvi@poczta.onet.pl
    • Gość: gawrona Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.05.02, 21:34
      a moze porady psychologow przez internet?
      patrz watek: "Porady psychologiczne przez internet"
      • Gość: Slawek Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.02, 22:31
        Gość portalu: gawrona napisał(a):

        > a moze porady psychologow przez internet?
        > patrz watek: "Porady psychologiczne przez internet"

        Jak chcesz, mój kolega jest niezłym psychologiem (naprawdę) , jak chcesz dam ci
        numer do niego albo skrzyneczkę (moja poczta: spc@poczta.fm ) , to mozesz do
        niego zadzwonić i pogadac. jakbyś chciała szczegóły, napisz.
        Ten mój kolega teraz pracuje w biznesie, i taki powrót do zawodu :)) to dla niego
        perełki, z chęcia cię wysłucha i na pewno pomoże.
        Mi pomógł kiedyś , nawet bardzo. pzdr.

        • Gość: g. Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.05.02, 17:51
          Sławku, wielkie dzięki! Na pewno się odezwę! W sobote, jak sie na dłuzej dorwe
          do komputera.
        • Gość: g. Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.wschodniastrona.pl 22.05.02, 12:13
          Słąwku, dla Ciebie oddzielne podziękowania, na pewno się do Ciebie odezwę w
          sprawie Twojego kolegi! Dzięki!
    • Gość: couleur3 Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.02, 22:48
      No to nie tylko ja tak mam. Żeby polskie koleje jeździły nieco szybciej to
      miałbym już wszystkoz głowy.
      • Gość: frisky2 Re: chyba popełnię samobójstwo IP: 62.233.139.* 09.05.02, 08:59
        g, jak chcesz, to ci "pozycze" kase na tego psychologa.
        (frisky2@poczta.gazeta.pl). I pamietaj, ze kazdy miewa takie mysli jak ty, a w
        koncu sie przekonuje, ze swiat jest inny niz te ponure wizje.
        • Gość: g. Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.05.02, 17:43
          Frisky, strasznie mnie zaskoczyłeś (łas) tym postem, nie sądziłam, ze cos
          takiego sie zdarza na tym swiecie. Bardzo Ci dziekuje, ale naprawde nie moge
          twojej pomocy przyjac, bo nie wiem, kiedy moglabym Ci te pieniądze zwrócić. Ale
          sam Twoj list podniosl mnie na duchu, slowo!Pozdrawiam!
        • Gość: g. Re: JEST LEPIEJ IP: *.wschodniastrona.pl 22.05.02, 12:11
          Bardzo Wam wszystkim, którzy pisaliście do mnie, dziękuję! Wyjechalam na kilka
          tygodni w Bieszczady, z koleżanką, łaziłam i milczałam, ale już jest mi lepiej!
          Koleżanka pożyczyła mi kasę na psychoterapię, dziś byłam na pierwszym
          spotkaniu, no i teraz, zasmarkana i zaryczana, pisze, żeby Wam powiedzieć, że
          jest mi lepiej! Może jeszcze będzie ze mnie ludź. Frisky, Melba - bardzo mi
          pomogliście swoimi postami, nie sądziłam, że ktos może w podobny sposób
          zareagować na problemy obcej osoby!A teraz idę zjesc truskawki, czego i wam
          życzę!!!
      • Gość: g. Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.05.02, 17:49
        ten pomysl odradzam. Znam faceta, maszyniste, ktoremu mlody chlopak rzucil sie
        pod pociag. Do dzis nie moze wyjsc z depresji. Jesli odchodzic, to bez pomocy
        osob trzecich (kierowca, pociag, wiadukt i tp.)
        • Gość: Slawek Moze kawal - głupi ale na miejscu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.02, 18:52
          Taki Joke słyszałem, jakby na miejscu:

          Strajk kolejarzy, maszynisci siedzą na elektrowozie. Rozmawiają:
          - wiesz, kiedys jechaliśmy pospiesznym do Szczecina, a tu przy torach taka
          laska lezy, mówie ci dorodna dwudziestka
          - i co , i co
          - no, zatrzymałem skład, wzielismy ją do elektrowozu, ja posunałem ja dwa razy,
          pomocnik trzy...
          - ty, a laskę tez wam zrobiła?
          - nieeee, glowy nie mogliśmy znaleźć...
    • masaker Re: chyba popełnię samobójstwo 09.05.02, 09:55
      Jak ci powiem, że swego czasu byłem w gorszej sytuacji, to pewnie odpowiesz, że gówno cię to
      obchodzi. No i pewnie, tylko weź pod uwagę to, że jakos nie popełniłem samobójstwa. Dlaczego? Bo
      chciałem wiedzieć, co będzie dalej. Poddać się dopiero w jednej trzeciej serialu (życia)? Przecież
      najlepsze jest zawsze w srodku (podobno - trzeba samemu sprawdzić).
      • Gość: g. Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.05.02, 17:59
        Rozwazalam juz te kwestie, ale juz od dobrych czterech lat nie spotkalo mnie w
        zyciu nic pozytywnego. Jak długo mozna ogladac cos tak nudnego i
        pesymistycznego? Nie ciekawi nie juz nawet, co nowego pojawi sie w kinach, a
        co dopiero w moim zyciu...Nie wiem, czy znasz ten stan, kiedy po prostu NIC cie
        nie obchodzi? Ja wlasnie wpadlam w taka psychiczna katatonie i nie mam sily,
        zeby sie z niej wygrzebac. Chociaz przyznam, ze ze wzruszeniem czytam to, co
        piszecie do mnie na forum.
        Zawsze wydawalo mi sie, ze wystarczy byc silna, pracowita i uczciwa, a teraz
        stracilam wiare w to, ze cokolwiek trwalego uda mi sie w zyciu stworzyc. Znam
        przeciez wszystkie swoje zalety i wady, i nie wierze, ze uda mi sie to
        przezwyciezyc.
        • Gość: Slawek Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.02, 19:07
          czekaj Dżi, nie spiesz się tak bardzo
          nie chcę ci udzielać głupawych porad, zresztą wyczytanych w mądrych ksiązkach,
          bo potrzebujesz terapii. Depresja to choroba, ma swoje przyczyny i objawy.
          Spróbuj na razie odsunąc się troszkę od siebie. Wyobraź sobie, że masz dwie
          jakby świadomości, jedna przeżywa twoje zycie, pracuje, kocha, smieje się czy
          płacze a druga to obserwuje. Polega to na tym: czujesz że się na coś wściekasz,
          ale możesz też mieć świadomość: to co czuję to złość. Na przykład, oczywiście.
          To da ci odrobinę dystansu do tego, co czujesz, także do smutku czy
          przygnębienia, i pomaga od razu, jak się załapie o co chodzi.
          Tyle na razie.
          Ale, ale, powiedz jakie studia skonczylas, moze uda sie komus znalezc ci jakas
          pracę. kto wie, nigdy nie mow nigdy.
          I pamiętaj, rzeczy przewaznie nie są takie na jakie wyglądają.
          pzdr
          • Gość: g. Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.wschodniastrona.pl 11.05.02, 13:15
            Witaj, Sławku!
            Skończyłam filologię rosyjską, znam ten język naprawdę swietnie, znam tez
            angielski, ale nie mam zadnedo doswiadczenia w pracy biurowej czy jakiejkolwiek
            innej oprócz tłumaczeń. Nie pisze szybko na maszynie, nie mam samochodu, moja
            tzw. prezencja tez nie nalezy do szczegolnych.
            Wiem, ze trzeba uwierzyc w siebie, ale jak? Jak to zrobic i co znaczy "wierzyc
            w siebie"?.
            Co do patrzenia na wydarzenia z dystansu - próbuję, kiedy opanowuje mnie jakis
            atak smutku czy zdenerwowania, próbuję nazwać te uczucia po imieniu i
            zastanowic sie, co je wywołuje. jeSli moge, staram sie te uczucia odreagowac.
            Ja mam naprawde zdroworozsądkowe podejscie do siebie. Moje mysli samobojcze
            wynikają z tego, ze widze, jak male znaczenie ma moje zycie i jak malo jest
            komukolwiek potrzebne. Mnie przede wszystkim. Czytałam w ostatnim magazynie
            Duzy Format o ludziach, którzy stracili prace, nie maja szans na lepsze zycie.
            Podziwiam, ze maja jeszcze sile na cokolwiek. Ale oni maja wole przetrwania,
            wole walki. A ja po prostu nie chce zyc. (chociaz to, ze jeszcze to pisze
            swiadczy, ze jednak troche chce. Paradoks, hę?). Na razie koncze, pozdr.g.
    • Gość: MM Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 09.05.02, 22:51
      Na pewno nie popełnisz samobójstwa, twój post jest wołaniem o pomoc, zwróceniem
      na siebie uwagi i bardzo dobrze - to jest właśnie twój krzyk rozpaczy!
      Samobójstwo niczego nie rozwiąże. Ja również mam 26 lat skończyłam studia i
      wierz mi - można znależć pracę, trzeba tylko przede wszystkim wierzyć w siebie,
      w swoje możliwości, nie oglądać się na innych ale na siebie. Teraz oczywiście
      widzisz wszystko w czarnych barwach, ale nie będzie to trwało wiecznie - uwierz
      w to:)) i trzymaj się !
      • Gość: jasna Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.05.02, 12:32
        Gość portalu: MM napisał(a):
        > Na pewno nie popełnisz samobójstwa, twój post jest wołaniem o pomoc, zwróceniem
        > na siebie uwagi i bardzo dobrze - to jest właśnie twój krzyk rozpaczy!

        MM, skad wiesz, czy ktos rozpaczliwie krzyczacy nie popelni samobojstwa?
        tego nigdy nie mozna byc pewnym


        g trzymaj sie i koniecznie rozwaz psychoterapie, moze zadzwon do telefonu
        zaufania?
    • Gość: Renka Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.home.cgocable.net 12.05.02, 06:53
      Najpierw wez sobie troche witaminy B complex, jako suplement i odstaw
      kawe.Zmien diete na bardziej jarzynowa, skasuj wszystkie cukry.Pewnie, ze
      depresje trzeba leczyc, ale w depresje nie wpada sie z dnia na dzien.
      Witamina B comp jest nie zastapiona w walce ze stresem.
      • Gość: g. Re: pomoc IP: 193.0.122.* 22.05.02, 13:57
        Dzięki za rady, właśnie kupilam wit. B, magnez i Kalms!
    • Gość: jasna g. odezwij sie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.05.02, 15:09
      g. odezwij sie, co z toba? moze chociaz troche lepiej?
      pozdrawiam
    • Gość: heliotro Re: chyba popełnię samobójstwo IP: *.elartnet.pl 09.06.02, 22:41
      Kochana Dziewczyno. Nigdy nie jest beznadziejnie . Zobacz ilu fajnych ludzi Ci
      odpisało i myśli naprawdę o Tobie i Twoich problemach. Myślisz bardzo
      rozsądnie, poszukaj rady specjalisty.My ,na forum, możemy tylko służyc własnym
      doswiadczeniem ,nie możemy profesjonalnie Ci pomóc.
      Sytuacja w jakiej się znajdujesz jest konsekwencją zgromadzenia się
      w tym samym czasie spraw , które musisz jakoś rozwiązać- dyplom, praca,
      małżeństwo /albo nie/.,problemy finansowe, uczuciowe.Nie wszystko ,kochanie,
      na raz, przynajmniej tak sądzę. Jeśli mogę coś doradzić postaraj się w wolnym
      czasie udzielać korepetycji -daj ogłoszenia w lokalnej gazecie, rozwieś na
      osiedlu , rozpuść wici wsród znajomych .Możesz tłumaczyć, pisać listy ,pomagać
      młodszym studentom.Poznasz nowe środowiska, opowiadaj wszędzie ,że szukasz
      pracy- takie działanie naprawdę przynosi dobre rezultaty.Nawet jeśli nie będą
      na początku duże zarobki to na tego fryzjera starczą.
      Jest to doświadczenie życiowe mojego syna, jest w Twoim wieku.Na początku
      trzeba było go do tego troche popchnąć ale wkrótce poczuł smak niezależności
      finansowej/ma na swoje przyjemności i wakacje/ ,nabrał odpowiedzialności
      /do korepetycji dobrze się przygotowuje- uczy żeby nauczyć kogoś a nie tylko
      zwinąć kasę/.Poznał ciekawych i sympatycznych ludzi.Może skorzystasz z mojej
      rady, może pomogę chociaż tyle .Serdecznie pozdrawiam i odpisz koniecznie
      co u Ciebie słychać. Nie bój się , nie jesteś sama.


    • josefina Re: chyba popełnię samobójstwo 10.06.02, 19:30
      Ja ze swojej strony ,oprócz słów otuchy mogę polecić ci dwie książki
      amerykańskij psychoterapeutki Louise L. Hay.Bez trudu mozna je dostać w każdej
      większej księgarni.Są to:"Poznaj moc,która jest w Tobie" i "Życie!Refleksje na
      temat naszej drogi życiowej".Osobiście uważam,że powinny byc one lektura
      obowiazkową dla każdego.Mnie pomogły baardzo,czego i Tobie życzę.Pozdrawiam.
    • Gość: Andrzej cienkim batem i woda polewac IP: *.unl.edu 10.06.02, 23:08
      Gość portalu: g. napisał(a):

      > Piszę te słowa w stanie skrajnej deprechy. Zastanawiam się nad moją
      > przyszłością i myślę, że zupełnie się do niczego nie nadaję. Kończę studia, ale
      >
      > nie mam szansy na pracę. Nie mam pieniedzy, rodzice zapowiedzieli, ze nie
      > pomoga mi finansowo, bo mam juz 26 lat, wiec powinnam zaczac sama dbac o wlasne
      >
      > zycie. Nie moge na razie odejsc od faceta, który jest wspaniałym i mądrym
      > człowiekiem, ale juz go nie kocham. Nic mi w zyciu nie wychodzi. Wszystko mnie
      > denerwuje, reaguje agresja nawet w najmniej oczekawanych momentach (wyżywam się
      >
      > na kolezance albo po prostu rycze ze wscieklosci)Mam wszystkiego dosc. I co z
      > tym zrobic? Zapisalam sie do psychjploga - przyjmie mnie dopiero w sierpniu. Na
      >
      > prywatnego mnie nie stac. Nie mam nawet kasy, zeby pojsc do fryzjera i poprawic
      >
      > sobie humor. Nie mam nic. Nie mam nawet siły żyć.

      To nie deprecha. Pare klapow w dupe zalatwiloby sprawe. Konczysz studia, jestes z
      kims bardzo dobrym, a gdybys tak musiala zyc z alkoholikiem, z wianuszkiem dzieci
      a z tej czeredki polowa w pierdlu ? A gdybys miala raka, byla sierota, i tiry
      bylyby twoja jedyna nadzieja na przezycie ? Zastanow sie ksiezniczko.
      Andrzej.
      • kwieto Re: cienkim batem i woda polewac 10.06.02, 23:15
        A potem sie dziwia, ze ludzie popelniaja samobojstwa. Po takim tekscie
        rzeczywiscie juz nic nie zostaje.

        Andrzej - sam zachecasz do szukania szczescia w sobie. A jakie masz argumenty
        gdy ktos tego szczescia nie widzi? "konczysz studia, jestes z kims wspanialym
        (...) gdybys musial zyc z alkoholikiem..." Czyzbys jednak propagowal opieranie
        swojego samopoczucia na "swiecie zewnetrznym"? To jak to jest?
        • Gość: Andrzej Re: cienkim batem i woda polewac IP: *.unl.edu 10.06.02, 23:18
          kwieto napisał(a):

          > A potem sie dziwia, ze ludzie popelniaja samobojstwa. Po takim tekscie
          > rzeczywiscie juz nic nie zostaje.
          >
          > Andrzej - sam zachecasz do szukania szczescia w sobie. A jakie masz argumenty
          > gdy ktos tego szczescia nie widzi? "konczysz studia, jestes z kims wspanialym
          > (...) gdybys musial zyc z alkoholikiem..." Czyzbys jednak propagowal opieranie
          > swojego samopoczucia na "swiecie zewnetrznym"? To jak to jest?

          Absolutnie NIE. Ale tak czy inaczej musimy zaczac od siebie, od wygladu, od tego
          co robimy, z kim zyjemy... Zwyczajna kartka papieru, Winien i Ma, dwie strony
          konta. Ta kolezanka ma conajmniej dobre zycie. Jest infantylna osobka , ktora
          "nie wie czego chce". Rzeczywiscie nie wie, ale czy to jest powod do rzucania sie
          na line ?
          Pozdr, Andrzej.
          • Gość: Andrzej uzupelnienie IP: *.unl.edu 10.06.02, 23:22
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > kwieto napisał(a):
            >
            > > A potem sie dziwia, ze ludzie popelniaja samobojstwa. Po takim tekscie
            > > rzeczywiscie juz nic nie zostaje.
            > >
            > > Andrzej - sam zachecasz do szukania szczescia w sobie. A jakie masz argume
            > nty
            > > gdy ktos tego szczescia nie widzi? "konczysz studia, jestes z kims wspania
            > lym
            > > (...) gdybys musial zyc z alkoholikiem..." Czyzbys jednak propagowal opier
            > anie
            > > swojego samopoczucia na "swiecie zewnetrznym"? To jak to jest?
            >
            > Absolutnie NIE. Ale tak czy inaczej musimy zaczac od siebie, od wygladu, od teg
            > o
            > co robimy, z kim zyjemy... Zwyczajna kartka papieru, Winien i Ma, dwie strony
            > konta. Ta kolezanka ma conajmniej dobre zycie. Jest infantylna osobka , ktora
            > "nie wie czego chce". Rzeczywiscie nie wie, ale czy to jest powod do rzucania s
            > ie
            > na line ?
            > Pozdr, Andrzej.

            Ona pisze ze nic nie ma. Wylicza wiele ciekawych rzeczy i mowi ze nic nie ma.
            Nie ma nic w samym srodku samej siebie, ale o tym nie pisze, bo nawet nie wie,
            ze to jej problem. Mysli ze nie kochanie owego faceta jest jednym z powodow jej
            depresji. Myli sie. Ona sama siebie nie kocha. Ale to co ma wokol siebie powinno
            jej pomoc przetrwac, widac i tego nie nie chce.

            • kwieto Re: uzupelnienie 10.06.02, 23:29
              To moze wytlumacz jej to, zamiast ja strofowac? A swoja droga - moze ma
              zupelnie inny system wartosci niz Twoj, i to co jest dla Ciebie cenne -
              partner, skonczone studia itd - dla niej jest wlasnie niczym? W sumie np. mnie
              jakos skonczone studia jakos nie zmienily. Mam dyplom, ale co z tego? Nie jest
              to jakis powod, dla ktorego popadalbym w euforie.
              • Gość: Andrzej Re: uzupelnienie IP: *.unl.edu 10.06.02, 23:52
                kwieto napisał(a):

                > To moze wytlumacz jej to, zamiast ja strofowac? A swoja droga - moze ma
                > zupelnie inny system wartosci niz Twoj, i to co jest dla Ciebie cenne -
                > partner, skonczone studia itd - dla niej jest wlasnie niczym? W sumie np. mnie
                > jakos skonczone studia jakos nie zmienily. Mam dyplom, ale co z tego? Nie jest
                > to jakis powod, dla ktorego popadalbym w euforie.

                Tlumaczenie nikomu nic nigdy nie dalo o ile ktos nie byl gotowym by sluchac.
                Jak student jest gotowy, nauczyciel sie znajdzie. Nikt ci nie karze wpadac
                w euforie z tytulu posiadania dyplomu kwieto, ale jak jak bedziesz zaciskal petle
                na karku, to moze warto pomyslec o tym co sie zrobilo w zyciu i miec troche
                wiecej szacunku do samego siebie, NO NIE ?
                Pozdr, Andrzej.
                • kwieto Re: uzupelnienie 10.06.02, 23:57
                  Akurat dyplom czy wspanialy partner nie wplyna na to, czy bede mial wiecej
                  szacunku do siebie. A jak jestem samotnym zamiataczem ulic to nie mam prawa
                  miec szacunku do siebie? Dziwna logika.

                  A jesli uwazasz, ze ludzie nie zrozumieja - wystarczy nie mowic, zamiast mowic
                  cos, z czym sie sam nie zgadzasz...
          • kwieto Re: cienkim batem i woda polewac 10.06.02, 23:26
            Wiesz, jeszcze pare lat temu tym samym slowem skazalbys mnie. Rowniez nie
            mialem wlasciwie nad czym narzekac, a kurcze, ten bol rozsadzajacy glowe jednak
            gdzies siedzial.

            Poza tym dalej nie rozumiem, jak "ogolna sytuacja zewnetrzna", chocby nie wiem
            jak wspaniala, mozna by wplynac na poczucie szzescia ktore siedzi wewnatrz
            czlowieka. Mozesz podac mi jakas recepte, ktora nie sprowadza sie tylko do
            zagluszania bolu?
            • Gość: Andrzej Re: cienkim batem i woda polewac IP: *.unl.edu 10.06.02, 23:32
              kwieto napisał(a):

              > Wiesz, jeszcze pare lat temu tym samym slowem skazalbys mnie. Rowniez nie
              > mialem wlasciwie nad czym narzekac, a kurcze, ten bol rozsadzajacy glowe jednak
              >
              > gdzies siedzial.
              >
              > Poza tym dalej nie rozumiem, jak "ogolna sytuacja zewnetrzna", chocby nie wiem
              > jak wspaniala, mozna by wplynac na poczucie szzescia ktore siedzi wewnatrz
              > czlowieka. Mozesz podac mi jakas recepte, ktora nie sprowadza sie tylko do
              > zagluszania bolu?

              Sluchaj kwieto. Mnie nie potrzeba zadnej zewnetrznej sytuacji by poprawic me
              samopoczucie. Ale wiekszosci ludzi jest to niezbedne. Trzeba wejsc na pewien
              schodek wlasnego rozwoju, by to zrozumiec. Ta dziewczyna potrzebuje truskawek
              i Bieszczadow by dojsc do siebie. Dlatego uwazam, ze powinna dokladnie
              przypatrzec sie sobie samej, z kim zyje, porownac to z innymi, co studiuje i
              porownac to z innymi. Pisze ze przez ostatnie 4 lata nic dobrego nie spotkalo ja
              w zyciu. Bzdura. Chodzi i oddycha wiec spotyka ja wiele dobrego. Inni wyladowali
              pod kolami pociagu. Ona zwyczajnie nie widzi siebie w odpowiedniej perspektywie.
              Pozdr, Andrzej.
              • kwieto Re: cienkim batem i woda polewac 10.06.02, 23:36
                Andrzej, myslalem ze jestes juz na tym etapie, ze wiesz, ze takie porownywanie
                z innymi mozna o sobie kant ... potluc. Naprawde wierzysz, ze to cos daje?
                • Gość: Andrzej Re: cienkim batem i woda polewac IP: *.unl.edu 10.06.02, 23:43
                  kwieto napisał(a):

                  > Andrzej, myslalem ze jestes juz na tym etapie, ze wiesz, ze takie porownywanie
                  > z innymi mozna o sobie kant ... potluc. Naprawde wierzysz, ze to cos daje?

                  daje, powtarzam, nie mnie, ale wiekszosci daje. nie udawaj, ze tego nie wiesz.
                  • kwieto Re: cienkim batem i woda polewac 10.06.02, 23:53
                    Ciekawe. bo nikomu nie daje, jesli daje to na chwile. Po co wiec kogos wpychac
                    w bledne kolko?
                  • Gość: przemek Re: cienkim batem i woda polewac IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 23:59
                    Cześć Kiedyś byłem w podobnej depresji i wtedy porównywanie mojej sytuacji do
                    kogoś innego nie miało żadnego sensu.Widziałem tylko czubek własnego nosa.Teraz
                    moja sytuacja zyciowa jest znacznie gorsza a widzę duzo przyjemności i widzę
                    sens dalszego życia .Niewiele brakowało...Dzisiaj wydaje się to żałosne i
                    śmieszne a przynajmniej dziwne.Brakowało mi wtedy zwykłego ciepłego słowa i
                    pocieszenia a nie racjonalnych argumentów i tak by nie dotarły.
                  • proo Re: cienkim batem i woda polewac 11.06.02, 00:01
                    Nie daje , nie daje nic!
                    To bez znaczenia dla niej co robią i jak mają inni!
                    Ona czuje tak jak opisała i to jest jej wielki problem
                    a wskazywanie na cudze nieszczęścia w celu pocieszenia
                    kogoś uważam za nieetyczne wprost! To często stosowany i nieskuteczny manewr!
                    Ją trzeba zmotywować do pracy nad sobą , pokazać
                    cel w życiu do którego dążą jej podobni i namówić do dążenia
                    do jej własnych ,a nie ... "spuścić z wodą"!
                    To tak jakbyś kazał , Andrzeju , nam się cieszyć , że
                    nie żyliśmy w czasach II Wojny Światowej i nie trafiliśmy do pieca!
                    Przy całym szacunku dla tego faktu ... my tego po prostu nie doswiadczyliśmy
                    choć wiemy , ze to było najstraszniejsze z przeżyć.
                    Jednakże czy to może motywować do radości z życia ???
                    Myślenie o tym wpędza mnie w depresję i wywołuje smutek w moim sercu!
                    Czyż nie mam racji , Andrzeju?
                    proo
                    • Gość: Andrzej dywan trzeba wytrzepac czasami nie tylko odkurzac IP: *.unl.edu 11.06.02, 15:27
                      proo napisał(a):

                      > Nie daje , nie daje nic!
                      > To bez znaczenia dla niej co robią i jak mają inni!
                      > Ona czuje tak jak opisała i to jest jej wielki problem
                      > a wskazywanie na cudze nieszczęścia w celu pocieszenia
                      > kogoś uważam za nieetyczne wprost! To często stosowany i nieskuteczny manewr!
                      > Ją trzeba zmotywować do pracy nad sobą , pokazać
                      > cel w życiu do którego dążą jej podobni i namówić do dążenia
                      > do jej własnych ,a nie ... "spuścić z wodą"!
                      > To tak jakbyś kazał , Andrzeju , nam się cieszyć , że
                      > nie żyliśmy w czasach II Wojny Światowej i nie trafiliśmy do pieca!
                      > Przy całym szacunku dla tego faktu ... my tego po prostu nie doswiadczyliśmy
                      > choć wiemy , ze to było najstraszniejsze z przeżyć.
                      > Jednakże czy to może motywować do radości z życia ???
                      > Myślenie o tym wpędza mnie w depresję i wywołuje smutek w moim sercu!
                      > Czyż nie mam racji , Andrzeju?
                      > proo

                      Nie, nie masz. Kolezanka, ktora zaczela ten watek, ma egzystencjalne problemy,
                      nie mniejsze ani nie wieksze niz ktos inny. Wydaje sie, ze ma pretensje do
                      rodzicow za to, ze nie beda juz lozyc na corke (moze i na owego partnera, ktorego
                      nie kocha). Kolezanka owa, twierdzi, ze jest z kims kogo juz nie kocha. Pytam sie
                      wiec co ona wie o kochaniu wogole ? Twierdzi, ze nic dobrego w zyciu ja nie
                      spotkalo w ciagu ostatnich kilku lat, a to znaczy jedno: ze nie zjawil sie nowy
                      obiekt do zakochania, ze moze rodzice nie kupili nowego forda, no i ze trzeba sie
                      meczyc ze studiami (po jaka cholere to ciagnac jak sie tego nie chce). Sumujac,
                      ten przypadek, przynajmniej tak to wynika z opisania jej stanu, ma sie tak do
                      depresji, jak ryba do roweru (tylko pierwsze litery pasuja). Kolezanka jest
                      znudzona zyciem, ale kazdy z nas ma takie okresy, co w cale nie znaczy ze trzeba
                      rzucac sie pod hulajnoge relacji wawa-kabul. Daliscie sie nabrac, tak to widze.
                      Tu nie chodzi o proste porownywanie, kto co ma , a kto nie ma, tylko o zwykle
                      uswiadomienie sobie, gdzie sie stoi w zyciu, z kim i za ile i co warto zrobic,
                      by zmienic swoj STOSUNEK do rzeczywistosci, bo jest to jedyna rzecz, ktora tak na
                      prawde mozemy zmienic. Nikt nikogo nie chcial tu spuszczac z woda !!!!! Uwazam,
                      ze dywanowi nalezy sie od czasu do czasu przetrzepanie a nie tylko odkurzanie.
                      Pozdr, Andrzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka