Dodaj do ulubionych

Nie chce mi sie zyc

IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.01, 10:16
Jak sobie z tym poradzic.Tylko bez takichh bzdetow jak
Ciesz sie kazda chwila.
Obserwuj wątek
    • Gość: Beata Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 21.06.01, 13:41
      Jak sobie z tym poradzic?Przykro mi bede brutalna w słowach-ale nie ma złotego
      srodka.Nie uznajesz obiegowych banałow-rozumiem.....doskonale!A wiec jedyne
      wyscie to czekac-to przejdzie samo jak wszystko-bez bolu jednak NIE DA RADY!
    • Gość: Fnoll A komu sie chce? IP: *.ds.uj.edu.pl 21.06.01, 13:45
      Zycie nie jest kwestia chcenia, to blad jezykowy - dlatego nie ma na twoje pytanie odpowiedzi.
      Raczej zapytaj - jak wykorzystac swoje zycie, ten przydarzony fakt istnienia? O ile nie cierpisz
      na depresje (mozg tez ma prawo sie zepsuc, jak nerki, watroba i cala reszta), ktora da sie
      leczyc, to mozesz od zaraz swoje zycie wykorzystac na wiele ciekawych sposobow. Stan nagi
      przed lustrem i przyjrzyj sie sobie. Zajrzyj do atlasu anatomii. Co to jest zycie? Czy mozna go
      chciec lub nie? Ono jest. Uszkodzisz swoj organizm - zycie bedzie toczylo sie dalej, twoje wlasne
      enzymy zaczna cie trawic, przylacza sie bakterie dotad trzymane w szachu przez zandarmow
      ukladu immunologicznego - tylko twoja pamiec, tozsamosc zakodowana w strukturze mozgu
      szlag trafi. Peknie i zniknie cudowny klejnot, szczyt zlozonosci. Ja osobiscie cenie sobie, ze
      urodzilem sie czlowiekiem. Wole cierpienie niz brak mozliwosci doswiadczania. Cierpiac czuje
      lepiej rozne rzeczy, dowiaduje sie, nurzam sie w ciemnej stronie ludzkosci. Jak nie chce mi sie
      nic robic, nie mam pomyslow, to leze, czasami poloze sie w takim miejscu, zeby ktos lub cos
      sie o mnie potknelo - i wtedy znowu zaczyna sie dziac. Jak chce mi sie jesc, to jem. Mowie sobie:
      spoko, tak to jest.
      Czy czujesz sie teraz bardziej chcaco Hipo?
      • Gość: hipo Re: A komu sie chce? IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.01, 20:01
        Czy ja wiem,moze i troche bardziej chcaco,sam nie wiem.Jestem w takim dolku ze
        chyba juz gorzej byc nie moze,chyba wmusi byc lepiej,ale dziieki za rade
        • Gość: Fnoll Re: A komu sie chce? IP: *.ds.uj.edu.pl 22.06.01, 00:00
          Nie wiem czy lubisz plywac, nurkowac i chodzic na basen - ja kiedys lubilem
          dopoki mi chlor nie zbrzydl, teraz to tylko latem plywam w naturze jak jest
          okazja - no i zawsze bardzo lubilem nurkowac do samego dna, by potem
          sie od niego odbic, taka klawa zabawa ;-)
        • rumiankowa Polecam psychologa, terapeute, kogokolwiek byle fachowego 25.06.01, 00:00
          Gość portalu: hipo napisał(a):
          &#62 (..)Jestem w takim dolku ze chyba juz gorzej byc nie moze (..)

          Może być gorzej. Może być tak "gorzej", że się nie ma siły ani ochoty otworzyć
          oczu rano. Jak stać Cię żeby tu pisać to już nie jest tak źle. Jakiekolwiek
          działanie, najdrobniejsze świadczy, że żyjesz. A jeśli czujesz się źle to
          proponuję poradzić się psychologa, ja leczyłam m.in. moją depresję na terapii
          grupowej. Polecam. A jeśli nie widzisz siebie u psychologa/psychiatry/terapeuty
          to znaczy, że nie jest z Tobą źle, jakby bylo naprawdę źle to poszukałbyś
          fachowej pomocy. Powodzenia.

        • Gość: smutas Re: A komu sie chce? IP: 195.101.177.* 03.08.01, 17:04
          czesc, Hipo, jak zobaczylam, ze tylu jest smutasow, to az sie usmiechnelam, az,
          bo nie zdarzylo mi sie to od 2 miesiecy. witamy w klubie.. chyba ci dobrze
          madrzy ludzie mowia, ze cierpisz na depresje. jesli tak, rozumiem
          twoje "niechcenie", przechodzilam to dwa lata temu, objawy: nie chcialo mi sie
          nic, zyc, oddychac, mowic, zabic sie, totalnie nic. jakims cudem nie przestalam
          zyc (to chyba lepsze okreslenie niz zabic sie, zabicie sie wymaga odrobiny
          woli). teraz wiem, ze to jest choroba, i trzeba to leczyc. moga sie rozni
          wymadrzac, wymyslac sposoby, ale kiedy kazda, codzienna czynnosc jest
          problemem, to tylko odpowiednie leki sprawia, ze wlasnie do tych bzdurnych
          problemow udaje sie nabrac normalnego dystansu. prochy zalatwiaja sprawy
          blache, wtedy ty mozesz zajac sie tymi powaznymi, np. szukaniem sensu zycia,
          cieszeniem sie kazdym dniem itp. na mnie podzialala terapia "wstrzasowa",
          dostalam tygodniowe, przymusowe zwolnienie z pracy, zeby "przemyslec swoje
          postepowanie" (dla ukochanego szefa byly to po prostu humory). po tygodniu
          wrocilam do pracy, z przyklejonym usmiechem i jakos sie ten usmiech nagle
          zrobil prawdziwym usmiechem. brzmi glupio, ale jak z tego wyszlam, czulam sie
          jak na prochach, pelnia szczescia, ze juz potrafie nie byc nieszczesliwa.
          mialam sie wyplakac, ale juz przydlugo mi wyszlo, nastepna raza. sprobuj
          psychiatry, to lekarz. i trzymaj sie.
    • Gość: if Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.man.bialystok.pl 21.06.01, 14:38
      Nie jesteś z pewnością jedynym takim przypadkiem. Każdy ma w życiu lepsze i
      gorsze chwile. Nie wiem tylko czy w twoim przypadku przychodzi to falami czy
      też jest to trwały stan ducha. Sama miewam okresy kiedy denerwuje mnie każdy
      drobiazg, wszystko widzę w czarnych barwach i brakuje mi jakichkolwiek
      perspektyw na dalsze życie.
      Zależy też ile masz lat, bo w każdym wieku różnie postrzegamy otaczającą nas
      rzeczywistość. To co dla nastolatka jest dramatem - dla 25 latka przestaje już
      być powodem do zmartwień. Jeśli twoje problemy są przejściowe może uda ci sie z
      nich wyrosnąć :), może trzeba zwyczajnie przetrwać. Moge podac Ci przykłady z
      własnego życia. Kiedy byłam zakochana w wieku 14 lat w chłopcu który nawet nie
      wiedział o moim istnieniu to wydawało mi sie że to już jest najgorsza tragedia -
      śmieszne prawda ? Potem nie zostałam przyjęta na wymarzone studia, nie
      wiedziałam co ze sobą dalej począć. Byłam bardzo ambitna i ta porażka bardzo
      mnie zdołowała. Autentycznie beczałam chyba przez tydzień, ale jakość z pomocą
      rodziców wzięłam się w garść, złożyłam papiery na studia o kierunku zupełnie
      sprzecznym z moimi zainteresowaniami i planami. Zrobiłam magisterium i już
      pracuję. Ale podczas studiów miałam wiele wątpliwości po co ja to robię i było
      mi ciężko (nie chodzi tu o naukę). teraz wyszło mi to na dobre, bo po moich
      wymarzonych studiach nie znalazłabym pewnie pracy.
      Wyszłam za mąż. Mój wybranek to najwiekszy i najlepszy przyjaciel który
      towarzyszył mi przez ostatnie lata. Ale małżeństwo zmieniło nas oboje.
      Docieramy się. Często nachodzą mnie myśli o beznadziejności wszystkiego.
      Zaczynam wątpić w miłość, w ludzi i we wszystko. Ale na przykładzie mojego
      krótkiego jeszcze życia mogę mieć nadzieję że nie ma tego złego co by na dobre
      nie wyszło. Każde zdarzenie które mnie przybija staram się przetrwać. I choć
      czasem nie chce mi sie żyć, to choćby przez ciekawość co jeszcze może mnie
      spotkać dobijającego brnę dalej. Nauczyłam się, nie odbierać wszystkiego
      źle,wiem że inni ludzie mają jeszcze gorsze życie niż ja. Wierzę że Tobie
      również uda się odzyskać radość i to wcale nie są bzdury że trzeba żyć każdą
      chwilą. Czasami drobiazg potrafi sprawić że zupełnie inaczej zaczniemy
      postrzegac świat, obyś takiego drobiazgu nie przegapił.
      Przepraszam że się tak rozpisałam. Pozdrawiam.
      • Gość: wro Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ii.uni.wroc.pl 21.06.01, 15:45
        niech zyje wrocław i jego wspaniali mieszkancy,
        za moim oknem powiesił się jakiś lokalny desperat.
        wybrał wysokie drzewo na placu zabaw :-)
        • Gość: hipo Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.01, 20:02
          Potrafie go zrozumiec,tylko nie wiem dlaczego chcialo mu sie wdrapywac na
          wysokie drzewo
          • Gość: Joanna Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.nuph.us.edu.pl 22.06.01, 10:12
            Cos w tym jest - jak mnie sie nie chce zyc to tym
            bardziej nie chce mi sie wdrapywac na drzewo zeby sie
            powiesic. Widocznie facet mial troche inny problem...
            • Gość: Malwina Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.abo.wanadoo.fr 22.06.01, 11:36
              Gdy alarm dzwieczy glosno , gdy samemu nie mozna sobie poradzic, gdy bliscy nic dla nas nie moga
              uczynic (bo nie maja dystansu i najczesciej sa zagmatwani w nasze problemy), dlaczego nie zwrocic
              sie o pomoc do psychoterapeuty? Leb jak noga, tez trzeba leczyc gdy synapsy sie wypalily i neurony
              dymia. Skad to przekonanie ze samo przejdzie? Komu przyjdzie do glowy myslenie ze nowotwor "sam
              przejdzie"? Depresja jest choroba jak kazda inna.
              Przez cale zycie wypowiadalam sie przeciwko anty depresorom, ale okazuje sie ze teorie to jedno a
              zycie robi co chce. I w momencie gdy czuje sie ze "sie odplywa", trzeba krzyczec o ratunek...
              • mariposa nie rozumiem... 22.06.01, 11:50
                ludzi, ktorzy sie wieszaja. przeciez nie dosc ze jest
                to technicznie trudne, to jeszcze trzeba sie na tym
                znac. sa przeciez inne, skuteczne i bardziej intymne
                sposoby. a wieszanie to dla mnie troche taki
                ekshibicjonizm. a po co narazac innych, w tym dzieci
                na taki makabryczny widok?? przeciez po smierci to
                zadna z tego satysfacja...
                • vist _Desperado !!!_ 25.06.01, 00:00
                  mariposa napisał(a):
                  &#62 a wieszanie to dla mnie troche taki
                  &#62 ekshibicjonizm. a po co narazac innych, w tym dzieci
                  &#62 na taki makabryczny widok?? przeciez po smierci to
                  &#62 zadna z tego satysfacja...


                  Cześć Truskaweczko !

                  Duża desperacja ? =======&#62 Wysokie drzewo !

                  Ekchbicjonizm depresyjno-desperacki !

                  A z narażaniem innych...? :-)))

                  JA TU SIĘ ZABIJAM !!! (A jakaś anemiczka pisze o dzieciach ?)

                  Po śmierci nie ma satysfakcji. (bo i po co ?)

                  Satysfakcja jest ! Bo już koniec tego ! KONIEC !
                  • mariposa Re: _Desperado !!!_ 25.06.01, 00:00
                    jak ja zaczne myslec, to mi sie nawet truskawek odechciewa...

                    jedyne wyjscie to nie myslec... ale skoro mysle wiec jestem to jesli nie mysle
                    to nieprawda, ze jestem, a jesli nieprawda, ze jestem to czy mnie nie ma?

                    i w zwiazku z tym czy bezmyslnosc i bezrefleksyjnosc nie jest forma samobojstwa?
                    • Gość: gadula Re: _Desperado !!!_ IP: *.ym1.on.wave.home.com 25.06.01, 00:00
                      niemyslenie to inna forma myślenia, która przynosi tak czy inaczej jakieś
                      doświadczenia, byc może, ze bys nigdy nie doznal takich doswiadczen myslac.
    • Gość: vismajor Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.pila.sdi.tpnet.pl 22.06.01, 12:17
      Stary,na sytuację sucidogenną najlepszy jest wyjazd.Zmień środowisko krajanie!
      Kiedy się ruszysz będzie Ci łatwiej o dystans do własnych spraw.Nic tak nie
      pomaga,zwłaszcza gdy uważasz że nie masz juc nic do stracenia.Buźka:)
      • Gość: hipo Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.01, 00:00
        Dzieki,tez amm na to ogromna ochote,ale powstrzymuje mnie jedna rzecz brak forsy
      • mariposa uciec 25.06.01, 00:00
        chocbys uciekal nie wiadomo jak szybko, nie wiadomo jak dlugo i jak daleko i
        tak nie uciekniesz przed soba.

        nieprawdaz?

        wyjazd niczego nie rozwiazuje sam przez sie. problemy zabierasz ze soba,
        natomiast zostawiasz daleko osoby ktorym w jakis sposob nie jestes obojetny.
        • Gość: Fnoll nowe doswiadczenia IP: *.ds.uj.edu.pl 26.06.01, 00:00
          Jesli uciekasz z zamknietymi oczami, to de facto stoisz w miejscu.

          Ale jesli opuszczasz miejsce w ktorym jest ci zle, zeby zobaczyc jak jest
          gdzie indziej, i jak twoje wlasne "zle", ktore nosisz w sobie, dziala w
          innym otoczeniu - to moze dac szanse na zastapienie kiepskiego
          sposobu zycia jakims lepszym.

          Podroze ksztalca! Poza tym podroze zmuszaja do dzialania, co dobrze
          robi na niektore postacie deprechy. Bo czasem deprecha to taki glod
          psychiczny, brak doznan, zastoj. I wtedy trudno poczuc sie lepiej siedzac
          w miejscu. Trzeba po prostu DOBRZE ZJESC!

          Wszystkim glodnym - smacznego!
          • Gość: mariposa czuje glod, ale nie mam apetytu IP: 195.94.213.* 28.06.01, 11:46
            i co z tym fantem zrobic?
            • Gość: Malwina Re: czuje glod, ale nie mam apetytu IP: *.abo.wanadoo.fr 28.06.01, 15:14
              i nawet czuje ze z tego glodu w glowie mi sie kreci. A moze (tak jak ja) boisz sie i to ci odbiera apetyt ?
    • Gość: Radca Re: Nie chce mi sie zyc-odp idź do psychiatry IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 22.06.01, 13:42
      To nie są żarty, zgłoś się do lekarza który ci na pewno pomoże.
      • Gość: tomciob Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.06.01, 14:07
        Rozumiem Cie Hipo, też czasem dopada mnie coś takiego. Jest mi wtedy źle samemu
        ze sobą. Szukam przyczyn. I dochodzę do tego, że nikt mnie nie lubi. To znaczy
        nie ma wokół mnie nikogo kto powiedziałby mi, że mnie lubi. Wtedy spostrzegam,
        że ja też nikogo nie lubię, a raczej nie ma nikogo komu bym to powiedział.
        Kółko mi się zamyka. Potem spostrzegam ludzi, którzy na pewno mnie lubią, ale
        nie umieją, boją się powiedzieć mi o tym. I łąpię się na tym, jak ja sam mało
        mam im do powiedzenia, również boję się lub nie umiem im tego powiedzieć. I
        smutno mi wtedy bardzo. Ale zawsze jest jesze jutro...

        Kiedy będzie mi smutno
        pomyślę sobie o tym,
        że zawsze jest jutro
        z porannym obłokiem.

        Aż przyjdzie dzień taki
        piękny będzie pewnie
        kiedy rano się obudzę,
        a jutra już nie będzie.

        Z pozdrowieniami dla hipo i innych cierpiących (tomciob)
        • Gość: hipo Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.01, 00:00
          Znam to uczucie,najgorsze jest to ze najbardziej przejmuje sie osobami,ktore
          mnie nie lubia, a nie potrafie sie cieszyc z tego ze mam kilku naprawde dobrych
          przyjaciol.
    • Gość: kamilek Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.01, 00:00
      A czy możesz zdradzić hipo te powody?
      • Gość: hipo Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.01, 00:00
        Musze sie zastanowic nad ta lista,wiesz z moimi klopotami jest tak,ze co dla
        innych jest smieszne i bez znaczenia,dla mnie jest to ogromnym problemem.
        Zawsze taki bylem,tylko im jestem starszy tym jest gorzej.
        A klopoty takie jak u wszystkich brak oparcia w jakiejs bliskiej mi osobie,a
        reszta klopotow wynika wlasnie z tego.
        • Gość: gad Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 24.06.01, 00:00
          nie napisales ile masz lat...
          • Gość: tomciob Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
            Witaj Hipo.
            Czyli brakuje Ci miłości, bliskiego otwartego serca i klucza w Twoim ręku do
            serca innego człowieka. To bardzo powszechny powód do braku sensu życia, ale
            poważny i nie lekceważyłbym go.
            Z pozdrowieniami tomciob.
        • Gość: Ronja Re: Nie chce mi sie zyc IP: 212.244.252.* 25.06.01, 00:00
          Powiem Ci , jaki jest mój sposób na osamotnienie i poczucie beznadziei -
          zajmowanie sie drobnymi sprawami dnia bieżącego. Można tak żyć, gdy się nie ma
          odwagi i sposobu na zderzenie się ze swoimi prawdziwymi problemami, b. długo.
          Gdy muszę albo powinnam coś zrobić, robię to mówiąc sobie, że o problemach
          pomyślę jutro albo popłaczę sobie w nocy do poduszki. Potem o tym zapominam, bo
          nadchodzą kolejne sprawy dnia bieżącego. Wiem, że to środek zastępczy i nie
          rozwiązuje problemu, nie leczy, ale pomaga żyć. Bo samobójstwo to tchórzostwo,
          to pseudo-odwaga jednej chwili; prawdziwą odwagą jest życie dalej, mimo
          problemów. A ile bólu można zadać bliskim ludziom swoim samobójstwem!
          Mamkament mojego radzenia sobie z problemami: przy całym tym umyślnym
          zapominaniu o problemach w obliczu spraw dnia bieżącego najgorsze są
          uświadomienia, jak strasznie w rzeczywistości jest... Ale potem po
          uświadomieniu trzeba się zająć czymś codziennym, komuś pomóc, do kogoś
          pojechać... Spróbuj zająć się pomocą innemu potrzebującemu pomocy człowiekowi -
          wtedy poczujesz się potrzebny, dasz komuś oparcie i zapomnisz o sobie...
          Pozdrawiam ciepło,
          Ronja
          • Gość: Malwina Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.abo.wanadoo.fr 25.06.01, 00:00
            A ja mysle ze ludzie w depresji (a znam temat !) wlasnie o sobie zapomnieli ! Na nic dymna zaslona i
            zamykanie oczu , czas je otworzyc, odszukac siebie, dac sobie mozliwosc, czas ,odwazyc sie
            spojrzec na swoje zycie .
            A do samobojstwa trzeba albo strasznej odwagi albo stanu w ktorym jest sie juz poza wszelkim
            rozumowaniem.
            Jestesmy skazani na wyjscie z problemow.
            • Gość: Kamil Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.netia.pl 26.06.01, 00:00
              Zgadzam się z tobą w pełni
            • Gość: Marta Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.qc.sympatico.ca 05.07.01, 03:41
              Mysle, ze na wszystko trzeba patrzec, jak rowniez oceniac rzeczywistosc w
              odpowiednich proporcjach. Jasna sprawa jest, ze kazdy moglby znalezc co
              najmniej jeden powod, dla ktorego zycie nie ma sensu. Pytam wiec, po co my w
              ogole zyjemy ? Zycie nauczylo mnie, ze trzeba zaakceptowac swoj los, czy to
              dobry czy zly. I choc czesto jest bardzo ciezko, nie wolno nigdy sie poddawac,
              ni zalamywac. Wrecz przeciwnie, im trudniej tym bardziej trzeba walczyc o zycie
              i pokonywac przeszkody. Wiele razy, potem, patrzac z perspektywy czasu
              zadawalam sama sobie pytanie : jak to mozliwe, ze ja to wszystko
              przezwyciezylam. Moze to zabrzmi nieco patetycznie, ale sens zycia to nie dolce
              vita ale - wlasnie konfrontacja z problemami, odpornosc na stres, nieustanne
              przezwyciezanie swych slabosci. Nie wolno nigdy podwazac sensu zycia, kazdy
              trud czy wysilek przynosi owoce ! Trzeba kultywowac w sobie zdrowy optymizm.
              Pozdrawiam serdecznie.
              • Gość: Malwina Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.abo.wanadoo.fr 05.07.01, 10:24
                masz racje ale zeby cos kultywowac trzeba jakiegos ziarna, jakiejs resztki nawet przywiedlej, spalonej
                sloncem, odwodnionej - gdy przegapilo sie moment du point de non retour, co pozostaje ?
                • Gość: Marta Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.qc.sympatico.ca 08.07.01, 03:57
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  &#62 masz racje ale zeby cos kultywowac trzeba jakiegos ziarna, jakiejs resztki nawe
                  &#62 t przywiedlej, spalonej
                  &#62 sloncem, odwodnionej - gdy przegapilo sie moment du point de non retour, co poz
                  &#62 ostaje ?

                  Zgadzam sie, ze trudno jest zyc z pustka wewnetrzna. To stadium krytyczne. Trzeba
                  po prostu chciec zyc, bez wzgledu na okolicznosci i stan duchowy w jakim sie
                  znajdujemy. Cierpienie jest niestety czescia naszej egzystencji. Nie da sie od
                  tego uciec. Moze to zabrzmi dziwnie, ale ja przyzwyczailam sie do problemow i
                  trudnosci, i wierze, ze zawsze jest rozwiazanie. I to jest wlasnie to ziarno o
                  ktorym piszesz - wiara, zaufanie samej(samemu)sobie, samoakceptacja. Pozdrawiam
                  Cie serdecznie.
    • Gość: gad Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 23.06.01, 00:00
      czy masz jakis powod?
      • Gość: hipo Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.01, 00:00
        Jesli to o mnie chodzi to powodow mam wiele
        • Gość: gad Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 23.06.01, 00:00
          Napisz ile masz lat, jakie masz wykształcenie, jeżeli pracujesz to, co robisz
          no i cos o twoich problemach (może być lista)
        • Gość: gad Re: Nie chce mi sie zyc IP: 24.156.204.* 23.06.01, 00:00
          pisząc "problemach" miałem na myśli twoje powody.
    • Gość: gibki Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
      to przestan zyc i po problemie
      • Gość: hipo Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
        Wlasnie to chce zrobic,tylko jest to troche trudne
        • Gość: Bog Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.proxy.aol.com 26.06.01, 00:00
          Bog otwiera Ci nieskonczona przyszlosc rozwiazan problemow.

          On jest w Tobie i przez Toba i za Toba i pod Toba i nad Toba.

          W nim zyjesz,poruszasz sie i rozwijasz sie - \\Radze Ci pojsc na dobre
          rekolekcje i spodkac dobrego rekolektanda ktory pomoze Ci wez w kontalt z
          Niewidzilnym ktory Cie kocha i zacznij sie smiac

          Aby zapalic smiec w innych musisz zaczac sie smiac.

          Zobacz w lustrze jaki jest piekny Twoj smiech.

          Daj ten dar innym i on powroci rozwiniety stokrotnie.

          Najlepsze zyczenia i moja modlitwa. Alaska.
          • Gość: ilumi Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.statsbiblioteket.dk 26.06.01, 00:00
            Co za bzdury!!!
            Ta osoba nie ma polaczenia neuronow w mozgu i moze byc tylko gorzej, potrzebne sa
            srodki chemiczne, od tych modlitw tylko mozna wiecej wariacji dostac, tu trzeba miec
            WIEDZE o czlowieku!
            Ilumi
          • Gość: unreal tacy jesteśmy wierzący ? IP: *.ericpol.pl 28.06.01, 12:21
            1. Nie będziesz miał Bogów innych przedemną (czy to nie jeden z siedmiu
            grzechów głównych, nazywać się Bogiem?)
            2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno
            Pozdrawiam bożku ;-)
        • mariposa trudne? 26.06.01, 00:00
          czy umrzec jest naprawde trudne? czy raczej nieodwracalne i dlatego trudne?

          a co do wieszania sie, to ciagle nie jestem przekonana... mysle, ze po prostu
          nie umialabym zrobic odpowiedniej petli...
          a poza tym to ja bym wolala jakos tak ladnie umrzec, nawet gdyby mialaby to byc
          tylko sztuka dla sztuki... chcialabym sie ladnie ubrac, postawic swiezo zerwane
          margaretki w wazonie i po prostu "odplynac" z polusmiechem na twarzy...


          ps. wcale nie zamierzam sie zabic, tak tylko teoretyzuje
          • Gość: Ronja Re: trudne? IP: 212.244.252.* 26.06.01, 00:00
            Nie umierajcie!!! Po co?!? Nie macie ani jednego przyjaciela czy kogoś z
            rodziny, kogo unieszczęśliwicie? Odwaga, żeby podjąć się tchórzostwa
            samobójstwa jest jednorazowa, to pseudo-odwaga. Nie bałabym się ani skoczyć na
            banji, ani popełnić samobójstwa. Przeraża mnie jednakże nieodwracalność
            powyższego (samobójstwa a nie skoku) i ból, jaki pozostawiłabym po sobie!
            Tyle osób wokół Was potrzebuje pomocy, zajmijcie się nimi, nie macie ani
            jednego znajomego, którego dopadł stres?, takie chwilowe zajęcie się kimś -
            pomaga.
            Pozdrawiam,
            Ronja
            • mariposa spokojnie... 26.06.01, 00:00
              ... nikt tutaj sie nie zabija... chyba ze umrzemy na raka mozgu od
              promieniowania komputerow ;-)

              tak sobie tylko gawedzimy...

              a tych wisielcow to ja nadal nie rozumiem...

              ale wiecie co, moze zjem dzisiaj w koncu truskawki...
              • Gość: tomciob Re: spokojnie... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.01, 00:00
                Smacznego.
              • leslawc Re: spokojnie... 28.06.01, 09:00
                mariposa napisał(a):

                &#62 ... nikt tutaj sie nie zabija... chyba ze umrzemy na raka mozgu od
                &#62 promieniowania komputerow ;-)
                &#62
                &#62 tak sobie tylko gawedzimy...
                &#62
                &#62 a tych wisielcow to ja nadal nie rozumiem...
                &#62
                &#62 ale wiecie co, moze zjem dzisiaj w koncu truskawki...

                Ale komputery nie promieniuja tylko co najwyzej monitory ........ ;)))
                Pozdrowinia Motylku ......
    • Gość: kathy Re: Nie chce mi sie zyc IP: 195.117.174.* 26.06.01, 00:00
      Nie wiem, jaka jest przyczyna twego cierpenia, ale rozumiem, że możesz tak
      czuć, bo sama tego doświadczyłam. Nikt, kto tego nie przeżył, nie może cię
      zrozumieć. Nie wiem, jaką ci dać radę, bo to zależy od twego stanu. Jeśli nic
      cię nie cieszy ale nie myślisz, żeby ze sobą skończyć, to może spróbuj
      przeczekać. Mnie się udało. Ale jeśli jest gorzej, to może warto znaleźć
      specjalistę od depresji?
      Pozdrawiam, trzymaj się, warto, chociaż teraz może myślisz inaczej.
      • Gość: gad Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 26.06.01, 00:00
        no widzisz hipo!
        gdybys podal swoj wiek a moze cos wiece o sobie...
    • Gość: sylvia Re:witaj w klubie IP: *.proxy.aol.com 27.06.01, 00:00
      Ja tez nie mam w ogole ochoty chodzic po tym swiecie
      niby wszystko jest dobrze; mam "dobre" studia, pracuje , sama sie utrzymuje, jestem "silna, powazna i konkretna"
      wszystko to jest sztuczne
      zycie nie ma sensu bo to co prawdziwe zdarza sie raz na milion przypadkow
      co chwile chudne i tyje; gdy jestem szczupla ludzie mowia mi: o jak ladnie wygladasz!, gdy przytyje czuje sie ohydna
      czy ktos wie jaki jest cel zycia?

      • Gość: alka Re: witaj w klubie IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 27.06.01, 00:00
        Gość portalu: sylvia napisał(a):

        &#62 Ja tez nie mam w ogole ochoty chodzic po tym swiecie
        &#62 niby wszystko jest dobrze; mam "dobre" studia, pracuje , sama sie utrzymuje, j
        &#62 estem "silna, powazna i konkretna"
        &#62 wszystko to jest sztuczne
        &#62 zycie nie ma sensu bo to co prawdziwe zdarza sie raz na milion przypadkow
        &#62 co chwile chudne i tyje; gdy jestem szczupla ludzie mowia mi: o jak ladnie wygl
        &#62 adasz!, gdy przytyje czuje sie ohydna
        &#62 czy ktos wie jaki jest cel zycia?

        A nie pomyslalas ze to twoje problemy sa sztuczne?/ wybacz szczerość/. Choc
        zabrzmi to jak truizm , musisz sama nadać sens swojemu zyciu zeby przezywac je
        prawdziwie / w twoim rozumieniu/.Ustal swoje priorytety i cele/ najlepiej na
        piśmie /i zrob to szybko , dla wlasnego dobra, pomimo iz nic nie zmieni faktu,
        ze głownym " celem " do ktorego zmierza nasze zycie jest smierc!/ to
        oczywiscie skrót myslowy / Moze dla poprawy nastroju pomysl jak zareagowalby
        twoj "znudzony organizm " na wiadomosc ze dzis w srode 27.06.01 masz odejsc
        stąd na zawsze .....? Trzymaj sie i nie wstepuj do tego klubu !
        • mariposa Re: witaj w klubie - to nie jest takie proste 27.06.01, 00:00
          to bardzo latwo powiedziec: priorytety
          ale jak je znalezc? co jesli zaden z potencjalnych celow nie przedstawia dla
          ciebie zadnej wartosci?
          kolejny dyplom uniwersytecki? - po co?
          rodzina - mdlo ci sie robi na mysl o codzinnych zakupach, praniu, gotowaniu
          mezu, ktory godzinami gapi sie w telewizor, dzieciach, ktore nudzi kubus
          puchatek, a fascynuja japonskie potworki i big brother?
          kariera? - dodatkowe stresy, po co? wiecej pieniedzy - przeciez ci wystarcza i
          nie musisz sobie na nic zalowac?
          podroze? - mozesz sobie poogladac travel channel, a zreszta po co gdzies
          jechac, po co widziec wiecej? zeby sie pochwalic przed znajomymi?
          kosciol? - draznia cie kwieciste kazania, a bog jest tak daleko, ze na luddzi
          patrzy jak na mrowki miotajace sie gdy "czujs but stratuje im mrowisko"?
          przyjaciele? - wasze drogi zaczynaja sie rozchodzic, kazdy idzie w swoja
          strone, najczesciej sam lub z zona/mezem?
          rodzice? niegdy cie nei rozumieli, albo sa ci tak bliscy, ze na sama mysl, ze
          ich wkrotce zabraknie czujesz dlawienie w gardle...

          i jak tu znalezc PRIORYTETY???
          • leslawc Re: witaj w klubie - to nie jest takie proste 28.06.01, 09:06
            mariposa napisał(a):

            &#62 to bardzo latwo powiedziec: priorytety
            &#62 ale jak je znalezc? co jesli zaden z potencjalnych celow nie przedstawia dla
            &#62 ciebie zadnej wartosci?
            &#62 kolejny dyplom uniwersytecki? - po co?
            &#62 rodzina - mdlo ci sie robi na mysl o codzinnych zakupach, praniu, gotowaniu
            &#62 mezu, ktory godzinami gapi sie w telewizor, dzieciach, ktore nudzi kubus
            &#62 puchatek, a fascynuja japonskie potworki i big brother?
            &#62 kariera? - dodatkowe stresy, po co? wiecej pieniedzy - przeciez ci wystarcza i
            &#62 nie musisz sobie na nic zalowac?
            &#62 podroze? - mozesz sobie poogladac travel channel, a zreszta po co gdzies
            &#62 jechac, po co widziec wiecej? zeby sie pochwalic przed znajomymi?
            &#62 kosciol? - draznia cie kwieciste kazania, a bog jest tak daleko, ze na luddzi
            &#62 patrzy jak na mrowki miotajace sie gdy "czujs but stratuje im mrowisko"?
            &#62 przyjaciele? - wasze drogi zaczynaja sie rozchodzic, kazdy idzie w swoja
            &#62 strone, najczesciej sam lub z zona/mezem?
            &#62 rodzice? niegdy cie nei rozumieli, albo sa ci tak bliscy, ze na sama mysl, ze
            &#62 ich wkrotce zabraknie czujesz dlawienie w gardle...
            &#62
            &#62 i jak tu znalezc PRIORYTETY???

            Twoj optymizm Motylku jest oszalamiajacy ;))))))
            • Gość: mariposa motylem jestem... IP: 195.94.213.* 28.06.01, 11:43
              ... ale jak sie ma takie male skrzydelka, to trudno sie od ziemi oderwac...

              tylko latawce lataja pod obloki... ;-)))
      • Gość: Malwina Re:witaj w klubie IP: *.abo.wanadoo.fr 27.06.01, 12:00
        Nikt nie wie jaki jest cel tego zycia. Kazdy indywidualnie usiluje znalezc swoj cel. Swoimi metodami.
        W jakims glupim filmie widzialam scene : dziewczyna w depresji a chlopak jej mowi ze jeden jedyny
        promien slonca, jeden usmiech, jeden szczesliwy moment , sa warte tego aby zyc. Moze to takie proste
        i tak trzeba trzymac ...?

        A z tym chudnieciem i tyciem to moze bulimia i anoreksja a nie jakies rozpieszczenie i brak
        "prawdziwych problemow" ?

        Nie mam klopotow z waga, mam inne : wygladam wiecej niz przyzwoicie i obiektywnie wiem (i slysze
        to od innych) ze jestem atrakcyjna. Mimo to absolutnie sie nie akceptuje (fizycznie), powiem wiecej : nie
        znosze sie ! Nie mam zadnego respektu dla mojej powloki cielesnej ktora nie istnieje w mojej strukturze
        mentalnej - mam dusze zawieszona w nicosci. Kropka. Problem wyszedl na jaw przy okazji choroby i
        nie wiem czy sie nie zniszcze przy nastepnej. Nie umiem zaakceptowac niedostatkow fizycznych.
        Nie potrafie dbac o siebie.
        Czy jakis fachowiec moze mi pomoc ?
        • Gość: mariposa do Malwiny IP: 195.94.213.* 27.06.01, 14:45
          na wstepie pozdrawiam. wiesz, chyba wiem, co czujesz...
          ale ja osiagnelam juz chyba nastepny etap. ja nie mam swiadomosci wlasnej
          fizycznosci. wiem, ze to brzmi absurdalnie, bo przeciez sa lustra, zdjecia itp.
          ja nie potrafie sobie wyobrazic swojej twarzy ani sylwetki.
          uswiadomilam sobie to podczas takiej babskiej nasiadowki, kiedy nie tylko, ze
          nie potrafilam wymienic trzech elementow, ktore w sobie lubie, ale co gorsze
          nie potrafilam powiedziec, co bym sobie zmienila, oprocz tego, ze chcialabym
          byc po prostu piekna. i tak doszlam do tego, ze nie pamietam swojej twarzy.

          i co Ty na to?
          • Gość: Malwina Re: do Malwiny IP: *.abo.wanadoo.fr 27.06.01, 15:12
            I co ja na to ?
            Ja na to ze myslalam byc sama w takiej sytuacji. Tez nie mam zadnej swiadomosci swojego ciala, tak
            jak bym w nim nie mieszkala, ewentualnie katem, na wynajmie, przez przypadek,- nawet nie !
            Nigdy nie sprawialo mi przyjemnosci ubieranie sie, widze kolezanki pindrzace sie przed lustrem, z
            wszelkimi mankamentami i defektami ale usatysfakcjonowane, ogladajace sie z prawej i lewej w nowym
            ciuchu i zadowolone z siebie ! Niesamowite, jest mi to obce ! Ubieram sie owszem, odpowiednio,
            zawsze dobrze, bo trzeba sie odziac, umiem sie ubrac, to wszystko !
            Nienawidze uprawiania sportow - bo po co ? niby ze in corpus sano...Pewnie tak lecz nie w moim
            wypadku. To jest skomplikowane. Negacja totalna. Gardze wszystkim co fizyczne.

            Z wyjatkiem milosci. Ze dziwieniem (przyjemnym!) odkrywam zawsze ze ta powloka do czegos sluzy !
            Ale to nie pozwala mi stworzenia jakiegokolwiek obrazu siebie. Za malo.
            Pewnie mama mnie za blisko scian kolysala...:)
            W kazdym razie chcialabym to zmienic a nie wiem jak, i nie mowcie mi : idz biegac, plywac,
            boksowac,- nie mam ochoty, a jak mam to trwa 3 seanse i wracam do ksiazek. Jestem chyba mocno
            swirnieta, nikt o tym nie wie, tego nie widac, w dodatku natura mnie raczej przyzwoicie obdarowala -
            widze w lustrze( ale nie widze w glowie).
            Byc moze ze ta absolutna negacja ciala oszczedza mi cierpienia wynikajacego z nienawidzenia siebie ?
        • leslawc Re:witaj w klubie 28.06.01, 09:15
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          &#62 Nikt nie wie jaki jest cel tego zycia. Kazdy indywidualnie usiluje znalezc swoj
          &#62 cel. Swoimi metodami.
          &#62 W jakims glupim filmie widzialam scene : dziewczyna w depresji a chlopak jej mo
          &#62 wi ze jeden jedyny
          &#62 promien slonca, jeden usmiech, jeden szczesliwy moment , sa warte tego aby zyc.
          &#62 Moze to takie proste
          &#62 i tak trzeba trzymac ...?
          &#62
          &#62 A z tym chudnieciem i tyciem to moze bulimia i anoreksja a nie jakies rozpieszc
          &#62 zenie i brak
          &#62 "prawdziwych problemow" ?
          &#62
          &#62 Nie mam klopotow z waga, mam inne : wygladam wiecej niz przyzwoicie i obiektywn
          &#62 ie wiem (i slysze
          &#62 to od innych) ze jestem atrakcyjna. Mimo to absolutnie sie nie akceptuje (fizyc
          &#62 znie), powiem wiecej : nie
          &#62 znosze sie ! Nie mam zadnego respektu dla mojej powloki cielesnej ktora nie ist
          &#62 nieje w mojej strukturze
          &#62 mentalnej - mam dusze zawieszona w nicosci. Kropka. Problem wyszedl na jaw przy
          &#62 okazji choroby i
          &#62 nie wiem czy sie nie zniszcze przy nastepnej. Nie umiem zaakceptowac niedostatk
          &#62 ow fizycznych.
          &#62 Nie potrafie dbac o siebie.
          &#62 Czy jakis fachowiec moze mi pomoc ?

          wiesz sa takie domy dla psychicznie i fizycznie uposledzonych. Proponowalbym Ci
          odwiedzenie takiego obiektu a jeszcze lepiej popracowanie w nim. Polecam Ci
          ten pobyt abys mogla zobaczyc i przezyc ludzi ktorych uposledzenie takie czy inne
          wydaloby sie przekreslac wszelka radosc w ich zyciu a tak nie jest

          pozdrawiam
          leslaw
          • Gość: Malwina Re:witaj w klubie IP: *.abo.wanadoo.fr 28.06.01, 11:32
            Bo ty sobie wyobrazasz ze rzeczywistosc ma jakikolwiek wplyw na zle samopoczucie, na
            nieakceptowanie siebie, na trudnosci znalezenia celu i choc chwilek szczescia w zyciu ?
            Rzeczywistosc jest taka jaka ja widzimy, a sa momenty gdy widzimy ja na czarno nawet gdy
            obiektywnie taka nie jest (a zreszta co to jest obiektywna rzeczywistosc to ja nie wiem ?)
            Co pozwala ci przypuszczac ze zyje pod szklem i wysylac mnie do inwalidow i nieszczesnikow ?
            Czytaj moje posty i nie opowiadaj sobie bajek, prosze.
            • Gość: leslaw Do Malwiny IP: *.uk.neceur.com 29.06.01, 11:50
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              &#62 Bo ty sobie wyobrazasz ze rzeczywistosc ma jakikolwiek wplyw na zle samopoczuci
              &#62 e, na
              &#62 nieakceptowanie siebie, na trudnosci znalezenia celu i choc chwilek szczescia w
              &#62 zyciu ?
              &#62 Rzeczywistosc jest taka jaka ja widzimy, a sa momenty gdy widzimy ja na czarno
              &#62 nawet gdy
              &#62 obiektywnie taka nie jest (a zreszta co to jest obiektywna rzeczywistosc to ja
              &#62 nie wiem ?)
              &#62 Co pozwala ci przypuszczac ze zyje pod szklem i wysylac mnie do inwalidow i nie
              &#62 szczesnikow ?
              &#62 Czytaj moje posty i nie opowiadaj sobie bajek, prosze.

              wiesz moim zdaniem jednym z pierwszych problemow wszystkich nieszczesnikow
              (wlacznie ze mna) jest nadmierne rozczulanie sie nad samym soba. Wszyscy zdajemy
              sobie sprawe ze ludze wrazliwi nie maja latwo na tym swiecie. Odbieraja
              rzeczywistowc w sposob czesto dla "przytepionych" niezrozumialy. To wszystko
              prawda ale wiekszosc prawdziwych problemow zaczyna sie ja zaczynamy myslec jacy
              to my nie jestesmy przez los pokrzywdzeni. Zaczynami sie nad sobo mniej lub
              bardziej swiadomie uzalac. A to jest poczatek konca. Ot tak nieskomplikowanie ja
              to widze. Nie jestem wcale za tym aby pocieszac sie nieszczesciami innych. Jestem
              tylko za tym aby dostrzec te przywileje ktorymi zostalismy obdarowani a inni nie.
              Dostrzec je, doceniac, pokochac. Ja tez nie jestem tym co patrzy w lustro i mowi
              jakis ty kochany leslawie, jaki wspanialy. Mam tez problemy z dowartosciowaniem
              samego siebie. Ale jak siebie nie lubisz to automatycznie nie lubisz ludzi ktorzy
              Ciebie lubia bo jak mozna lubic kogos kto lubi kogo ty nie lubisz. Tak wszystko
              to troche zawile.
              Nie mozna tez wszystkiego zwalac ciagle na dziecinstwo. Nalezy sobie uswiadomic
              to czy inne zdarzenie ktore wplynelo tak czy inaczej na rozwoj twojej psychiki.
              Ale ciagle obarczanie przeszlosci za to ze teraz jestemsy nieszczesliwi jest
              cholernym pojsciem na latwizne.....moim zdaniem

              klaniam sie

              leslaw

              • Gość: mariposa jak nauczyc sie radosci? IP: 195.94.213.* 29.06.01, 12:14

                &#62 wiesz moim zdaniem jednym z pierwszych problemow wszystkich nieszczesnikow
                &#62 (wlacznie ze mna) jest nadmierne rozczulanie sie nad samym soba.

                ja sie nad soba nie rozczulam. wiem jak wiele zostalo mi dane. czuje sie nawet w
                jakis sposob "winna" wobec tych, ktorym czegos brak. i bezsilna. i wtedy jest mi
                przykro. i unikam osob, ktorym nie moge pomoc.


                &#62 Dostrzec je, doceniac, pokochac.

                ALE CZY MOZNA ZMUSIC SIE DO RADOSCI?????


                Ale jak siebie nie lubisz to automatycznie nie lubisz ludzi ktorzy
                &#62 Ciebie lubia bo jak mozna lubic kogos kto lubi kogo ty nie lubisz. Tak wszystko
                to troche zawile.

                ale mozna tez sprobowac w druga strone - lubisz innych, wtedy oni lubia ciebie i
                myslisz sobie, ze skoro inni cie lubia, to chyba musisz byc "fajny", no a fajnej
                osoby nie da sie nie lubic...
                &#62
                &#62 klaniam sie

                to przy okazji powachaj stokrotki ;-)


            • Gość: melania Re:witaj w klubie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.01, 09:38
              Przecież nie chodzi o to, żeby popatrzec sobie na innych nieszczesników,
              inwalidow i cieszyc sie, ze im jeszcze gorzej, to prymitywne i glupie. Ale moze
              warto przerwac wpatrywanie sie w siebie, w lustro, dusze, odczyt na wadze. To
              wszystko potrafi byc dokuczkiwe, ale naprawde jest na swiecie tyle rzeczy spraw
              i ludzi, dla ktorych warto pozyc jeszcze troche. Sprobuj zrobic cokolwiek dla
              kogokolwiek, a jak wlasnie nie lubisz ludzi, to nakarm kota, albo wiewiorke w
              parku, zawsze jestes komus potrzebny.
      • leslawc Re:witaj w klubie 28.06.01, 09:04
        Gość portalu: sylvia napisał(a):

        &#62 Ja tez nie mam w ogole ochoty chodzic po tym swiecie
        &#62 niby wszystko jest dobrze; mam "dobre" studia, pracuje , sama sie utrzymuje, j
        &#62 estem "silna, powazna i konkretna"
        &#62 wszystko to jest sztuczne
        &#62 zycie nie ma sensu bo to co prawdziwe zdarza sie raz na milion przypadkow
        &#62 co chwile chudne i tyje; gdy jestem szczupla ludzie mowia mi: o jak ladnie wygl
        &#62 adasz!, gdy przytyje czuje sie ohydna
        &#62 czy ktos wie jaki jest cel zycia?
        &#62

        Milosc milosc gdzie masz wylaczony mozg. i nie wazne jak dlugo ona trwa niech
        trwa choc godzine, dzien. Moze ta godzina to jedyna godzina w Twoim zyciu dla
        ktorej warto bylo sie narodzic. Milosc pelne oddanie wiec zaryzykuj moze potem
        bedzie jeszcze gorzej ale zawsze zylas przynajmniej ta godzine......

        pozdrawiam
    • Gość: pika Masz dosyc zycia?! A co Ty o tym wiesz?!!! IP: *.mat.uni.torun.pl 27.06.01, 15:04
      Tak na prawde, gdybys mial(a) dosyc zycia, to dawno bys
      juz je sobie odebral(a). Plus dla Ciebie, ze chcesz cos
      z tym zrobic. Dam Tobie jedna rade: nie zmienisz
      swiata, chocbys nie wiem, jak mocno chcial(a). Swiat
      jest za wielki, a Ty jestes tylko malutka mroweczka,
      ktora ten pedzacy pociag moze raz-dwa rozjechac. Trzeba
      byc obojetnym na bol tego swiata, trzeba umiec sie
      znieczulic. Wtedy nic Ci nie bedzie przeszkadzalo.
      • Gość: Malwina Re: Masz dosyc zycia?! A co Ty o tym wiesz?!!! IP: *.abo.wanadoo.fr 27.06.01, 15:15
        Nie jestem robotem, nic mi nie jest obojetne i na pewno nie zalapie znieczulicy. Ze smiercia w glowie
        mozna zyc przez cale lata, tylko ze jest to smutne i wyczerpujace.
        • Gość: arette Re: Masz dosyc zycia?! A co Ty o tym wiesz?!!! IP: 195.117.174.* 28.06.01, 09:17
          A ile ty masz lat? Wydaje mi się, że jesteś bardzo młoda... Tylko wtedy tak
          chętnie mówi się o śmierci. Im dalej tym życie nabiera znaczenia.
      • leslawc Re: Masz dosyc zycia?! A co Ty o tym wiesz?!!! 28.06.01, 09:22
        Gość portalu: pika napisał(a):

        &#62 Tak na prawde, gdybys mial(a) dosyc zycia, to dawno bys
        &#62 juz je sobie odebral(a). Plus dla Ciebie, ze chcesz cos
        &#62 z tym zrobic. Dam Tobie jedna rade: nie zmienisz
        &#62 swiata, chocbys nie wiem, jak mocno chcial(a). Swiat
        &#62 jest za wielki, a Ty jestes tylko malutka mroweczka,
        &#62 ktora ten pedzacy pociag moze raz-dwa rozjechac. Trzeba
        &#62 byc obojetnym na bol tego swiata, trzeba umiec sie
        &#62 znieczulic. Wtedy nic Ci nie bedzie przeszkadzalo.

        A co bedzie jak ten swiat zobojetnieje na Twoj bol i na Ciebie wogole ?
        • Gość: alka Re: Masz dosyc zycia? -nie wiesz co mowisz!!!!!!!!!!! IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 05.07.01, 10:55
          Wiecie co, bo tak naprawde to nie jest wazne to co sie dzieje wokolo nas , ale
          to jak my to wszystko odbieramy. " To co sie dzieje naprawde nie istnieje, wiec
          nie warto miec niczego , tylko karmic zmysly ."

          A do was wszystkich malkontentow tego swiata taka uwaga : NIE MACIE WYJSCIA,
          MUSICIE PRZEZYC SWOJE ZYCIE , zaprogramujcie wiec sobie wasze podswiadomosci
          na " keep smiling " i nie psujcie dobrego nastroju tym , ktorym jeszcze chce
          sie cieszyc z faktu ze zyja ! Bo " ...oprocz blekitnego nieba , nic mi dzisiaj
          nie potrzeba ...!" a.
          • Gość: rollins Re: Masz dosyc zycia? -nie wiesz co mowisz!!!!!!!!!!! IP: 172.30.25.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 05.07.01, 12:18
            Pieprzeni optymisci-ja nie wiem z czego wy sie tak wlasciwie cieszycie.Z tego
            ze jest zle i wszystko wskazuje na to ze bedzie jeszcze gorzej?
            • Gość: alka Re: Masz dosyc zycia? -nie wiesz co mowisz!!!!!!!!!!! IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 05.07.01, 12:58
              Gość portalu: rollins napisał(a):

              &#62 Pieprzeni optymisci-ja nie wiem z czego wy sie tak wlasciwie cieszycie.Z tego
              &#62 ze jest zle i wszystko wskazuje na to ze bedzie jeszcze gorzej?


              Zly jestes, bo tez bys chcial sie cieszyc ale po prostu nie umiesz. Zal mi ciebie
              ! Wolisz sie uzalac bo to latwiejsze . Ale z takim nastawieniem jestes bez
              szans. To tzw. kwadratura kola ?
              A tak miedzy nami, to nawet skrajny pesymizm nie daj ci prawa do tego by byc
              ordynarnym . Wiecej wiary w siebie . Pa .
          • Gość: Malwina Re: nie wiesz co mowisz!!!!!!!!!!! IP: *.abo.wanadoo.fr 05.07.01, 13:15
            alka, wez na wstrzymanie, raz dwa trzy kazdy temat zalatwisz. Zmien moze rozdzial jesli tak cie
            denerwujemy. I rzeczywiscie zyj, zobaczymy co z twoich trzech recept na krzyz zostanie za 20 lat....
            • Gość: Leslaw Re: nie wiesz co mowisz!!!!!!!!!!! IP: *.uk.neceur.com 05.07.01, 14:26
              Malwina a co Ty chcesz od Alki.

              A moze to wlasnie Wy pesymisci zdeprymowni macie w zyciu po prostu za dobrze ?
              Czy wszyscy chcecie grac Hlaske, Stachure , Hemigwaya i innych co ?
              Jak swiat jest tak cholernie zly to moze podkaszcie rekawy i go do cholery
              zmieniajcie .....
              A moze miesiac w kopalni uranu na syberii bylaby dobra terapia zebyscie potem
              dostrzegli piekno i dobro tego zlego swiata
              Ten swiat jest wypelniony bolem Moze sprobujcie pozyc troche dla innych ludzi
              Moze do cholery przestancie byc epicentrum i usuncie sie troche na dalsze orbity
              Moze docencie co otrzymaliscie od natury.......
              Ja nie jestem psychologiem ani psychiatra. Mam tez swoje depresje i zle dni.
              Ale probuje z tym walczyc, czasem sie upije (tak taki slabiutki ze mnie
              czlowieczek), czasem tez nie moge patrzec w lutstro ale potem patrze na swiat i
              dostrzegam tez jego piekna, niezniszcznona przez tak zwana cywilizacje strone.
              A czlowiek jest jednym z najpiekniejszych tworow natury. Potrafi byc
              nieskonczenie dobry i nieskonczenie okrutny potrafi poswiecic zycie dla innych
              lub poswieca wiele innych zyc dla swojego. Jest pelen sprzeciwnosci i predzej
              czy pozniej zniszczy zycie na tej cudownej blue planet i tym optymistycznym
              akcentem zakanczam moja wypowiedz nawolujac cieszcie sie czescie sie kazdym
              dniem jak by to mial bys wasz ostatni dzien kochani pesymisci i sprobujcie zyc
              dla innych...........(tylko nie mylcie tego z katolicyzmem)

              pozdrowienia

              leslaw
              • Gość: Malwina Re: moze nad morzem IP: *.abo.wanadoo.fr 05.07.01, 14:47
                jedno w tym calym wywodzie mi sie podoba : "moze".
                Moze tak a moze inaczej, masz racje.
                Uczciwie to wszystko napisane, a gdzie jest prawda ? -kto wie ?
                Wiec moze zajmuje sie soba a moze innymi
                moze jestem egoistka a moze nie
                moze doceniam a moze nie
                dziekuje za danie mi mozliwosci bycia soba :) nawet w wypadku gdy nie wiesz kim jestem.

                Malwina (a z tym pesymizmem to masz racje :( )
                moze kiedys odleci jak kruk zlowrozebny...(a pracuje nad tym pracuje, tylko pewnie nieumiejetnie)

                choc, czekaj, cos mi sie przypomnialo - wracalam z lotniska gdzie odprowadzalam kogos, bylo bardzo
                wczesnie, dzien byl piekny, na ulicy tylko pierwsi jogging'owcy, jeszcze zaspani, pustawo, zycie
                budzilo sie , slonce wschodzilo nad pieknym morzem, nad wszystkim wisial jakis blogostan,
                zatrzymalam samochod, poszlam na brzeg tej blekitnej tafli i ...wchlanialam z niczym nie
                uzasadniana prosta radoscia ten moment....
                • Gość: alka Re: moze nad morzem IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 05.07.01, 15:20
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):


                  &#62
                  &#62 choc, czekaj, cos mi sie przypomnialo -
                  &#62
                  &#62 zatrzymalam samochod, poszlam na brzeg tej blekitnej tafli i ...wchlanialam z n
                  &#62 iczym nie
                  &#62 uzasadniana prosta radoscia ten moment....

                  Malwo - jestem z ciebie dumna. Alka.
                  • Gość: mariposa radosc, smutek, sen i sens - STOP!!!!!! IP: 195.94.213.* 05.07.01, 19:08
                    oj, chyba schodzimy na jakis boczny tor, zeby nie rzec na manowce ;)

                    nie klocmy sie o to czy zycie ma sens czy nie, czy ludzie cieszacy sie zyciem
                    to bezduszni egoisci itp.
                    nie tedy droga Szanowni Panstwo!!!

                    zyciem nalezy sie cieszyc i to jest prawda obiektywna, prawda Malwino?

                    mi glownie chodzi o to JAK NAUCZYĆ SIE RADOSCI. i czy to jest w ogole mozliwe?
                    jak sie "przeprogramowac".
                    tego wlasciwie nie da sie logicznie wytlumaczyc. moze podam kilka przykladow,
                    tylko prosze nie bierzcie ich doslownie.

                    przyklad 1.
                    moja kolezanka jest w ciazy. bardzo dobrze sie czuje, slicznie wyglada i cieszy
                    sie na to dziecko. ale kiedy rozmawiamy ja juz widze, jak po tym calym trudzie
                    i poswieceniu dla dziecka odchodzi ono z domu i zostaje pustka. (bardzo prosze
                    nie mowic mi teraz o radosci macierzynstwa i wartosci tego uczucia, kiedy
                    pirwszy raz bierzesz w objecia swoje dziecko, widzisz pierwszy usmiech,
                    slyszysz slowo "mama" - ja to wszystko WIEM, chodzi mi raczej o RODZAJ mysli i
                    skojarzen, jakie sie nasuwaja).
                    czy mozna NAUCZYC sie nie dopuszczac negatywnych skojarzen?

                    przyklad 2.
                    jest piekna pogoda, od dwoch tygodni swieci slonce i zgadnijcie jaka mysl mi
                    sie nasuwa?
                    na pewno beda pozary lasow.

                    przyklad 3.
                    za kazdym razem kiedy wydarzy sie cos milego przesladuje mnie mysl, ze zaraz
                    cos mnie "sciagnie" w dol. wczoraj bylam troche spozniona, biegne na
                    przystanek, autobus juz odjezdzal, ale sie zatrzymal i poczekal. niby nic, ale
                    przecie mogl odjechac, prawda? wiec zadowolona z tego usmiechu losu jade sobie
                    zieloniutkim jak kolor nadziei autobusem nr 63, a na trzecim przystanku lezy
                    wielki czarny kot - martwy. pewnie ktos go wolal, nalewal mleko...

                    ok. dosyc przykladow i bardzo prosze nie rozwazac ich jako poszczegolne
                    problemy, ale przejaw czegos. czego? nie wiem, ale wiem, ze fajniej jest sie
                    dobrze bawic niz siedziec w kacie.

                    a to wolanie, ze swiat jest okrutny, zycie nie ma sensu, to prosba o
                    udowodnienie rzeczy wrecz przeciwnej - ze warto zyc, wzruszac sie, kochac, a
                    nawet plakac.
                    to troche tak jak z nastolatka, ktora kazdej kolezance mowi jakie to ona ma
                    grube nogi w nadziei, ze zaprzecza.
                    a tymczasem one w ogole do tej pory nie zwracaly uwagi na jej nogi, ale zaczely
                    sie przygladac i doszly do wniosku, ze rzeczywiscie nie najszczuplejsze...
                    wiec zamiast pocieszyc biedna dziewczyne, ze ma calkiem zgrabne nogi, mowia
                    jej "ale za to zeby masz ladne".

                    mam nadzieje, ze troszeczke wyprowadze dyskusje na prosta :-))).

                    pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie. bardzo lubie Was czytac i mysle,
                    ze jestescie interesujacymi interlokutorami (sorki, nie moglam sie
                    powstrzymac ;-))) ).

                    kolorowych snow.
                    • Gość: Malwina Re: radosc, smutek, sen i sens - STOP!!!!!! IP: *.abo.wanadoo.fr 06.07.01, 09:37
                      Nie wiem co nalezy robic a co nie i szczerze mowiac tak postawiony problem sprawia ze staje
                      okoniem, bo lata leca a ja w dalszym ciagu sie nie poprawiam i wystarczy mi powiedziec ze cos nalezy
                      robic raz dwa trzy - natychmiast sie buntuje. Nieuleczalne...
                      Zyc radosnie nalezy -phi ! nie tyle nalezy ale po prostu nie ma innego wyjscia ! Zyc = radosnie. W
                      przeciwnym wypadku, czy mozna nazwac to zyciem ?
                    • Gość: hipo Re: radosc, smutek, sen i sens - STOP!!!!!! IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.01, 01:03
                      Gość portalu: mariposa napisał(a):



                      &#62 przyklad 2.
                      &#62 jest piekna pogoda, od dwoch tygodni swieci slonce i zgadnijcie jaka mysl mi
                      &#62 sie nasuwa?
                      &#62 na pewno beda pozary lasow.

                      znam tonawet jak mi sie przydarzy cos wesolego,to i tak mysle jedynie o tym co
                      stalo sie lub stanie sie zlego.
                      Czy warto zyc?Nie wiem,myslalem ze ktos madrzejszy niz ja mi to powie.Jednak
                      zamiest tego dowiaduje sie ze nie tylko ja am takie problemy.Niby pocieszajace
                      nie jestem sam z drugiej strony raczej straszne.
                      Glownie chyba o to chodzi by docenic to co sie ma,niestety ja zauwazam tylko zle
                      strony,to ze inni maja lepiej itp.
                      Doskonale rozumiem ludzi,ktorzy nie potrafia cieszyc sie zyciem,sam do nich
                      naleze.


                      • Gość: mariposa Re: radosc, smutek, sen i sens - STOP!!!!!! IP: 195.94.213.* 09.07.01, 10:24
                        Gość portalu: hipo napisał(a):


                        &#62 znam tonawet jak mi sie przydarzy cos wesolego,to i tak mysle jedynie o tym co
                        &#62 stalo sie lub stanie sie zlego.

                        A mi sie wydaje, ze jak dostane piatke z egzaminu, to fuks, bo pytania byly
                        latwe, ale jak dostane 3 to oczywiscie nalezalo mi sie, bo za malo sie uczylam
                        (to oczywisci przenosnia).


                        &#62 Czy warto zyc?Nie wiem,myslalem ze ktos madrzejszy niz ja mi to powie.

                        tu nie chodzi o to czy warto czy nie warto, bo nie nam o tym rozstrzygac. ot,
                        chwila zapomnienia naszych rodzicow i jestesmy czy chcemy czy nie.
                        wedlug mnie nalezy starac sie znalezc jakis "srodek na zycie", cos co by nam
                        sprawialo radosc, dawalo satysfakcje, ulatwilo poranne wstawanie.

                        Jednak
                        &#62 zamiest tego dowiaduje sie ze nie tylko ja am takie problemy.Niby pocieszajace
                        &#62 nie jestem sam z drugiej strony raczej straszne.
                        &#62 Glownie chyba o to chodzi by docenic to co sie ma,niestety ja zauwazam tylko zl
                        &#62 e strony,to ze inni maja lepiej itp.

                        nie chce sie z Toba licytowac, komu jest gorzej, ale ja to nawet nie potrafie
                        dostrzec tego, ze ktos ma lepiej. takze zycie innych ludzi wydaje mi sie
                        bezgranicznie smutne, ich radosci zalosne i krotkowzroczne.
                        coraz czesciej mysle, ze lepiej nic nie posiadac (nie tylko w sensie materialnym,
                        ale tez rodziny, przyjaciol, zdrowia, itp.), bo ochroni mnie to przed cierpieniem
                        z powodu nieuchronnej utraty wszystkiego.

                        &#62 Doskonale rozumiem ludzi,ktorzy nie potrafia cieszyc sie zyciem,sam do nich
                        &#62 naleze.

                        problem w tym, czy chcesz to zmienic, czy tylko pouzalac sie nad soba.
                        bo ja jak widzisz, BOJE sie radosci i szczescia i sobie na nie nie pozwalam.

                        (o)bledne kolo!

                        • Gość: hipo Re: radosc, smutek, sen i sens - STOP!!!!!! IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.01, 15:21
                          Troche uzalam sie nad soba,ale chce to zmienic,albo raczej mam nadzieje ze samo
                          sie to wszystko zmieni.
                          • Gość: MARIPOSA Re: radosc, smutek, sen i sens - STOP!!!!!! IP: 195.94.213.* 09.07.01, 16:41
                            Gość portalu: hipo napisał(a):

                            &#62 Troche uzalam sie nad soba,ale chce to zmienic,albo raczej mam nadzieje ze samo
                            &#62 sie to wszystko zmieni.

                            A CO MOGLOBY (JAKIE WYDARZENIE/A) TO ZMIENIC? DUZE PIENIADZE? WIELKA, SZCZESLIWA
                            MILOSC? POWODZENIE TOWARZYSKIE? PODROZ DOOKOLA SWIATA?

                            JAK WYOBRAZASZ SOBIE RADYKALNA ODMIANE TWOJEJ SYTUACJI ZYCIOWEJ?

                            • Gość: hipo Re: radosc, smutek, sen i sens - STOP!!!!!! IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 22:41
                              pieniadze raczej nie,chociaz by sie przydaly ,ale nie za duze.Podroz dookola
                              swiata z moja wielka miloscia i z grupka przyjaciol.Chyba tak sobie wyobrazam
                              szczescie.
                              Najbardziej jednak tesknie za swietym spokojem i chwila ciszy i
                              odpoczynku,teraz tylko tego mi trzeba
                              • Gość: renka Re: radosc, smutek, sen i sens - STOP!!!!!! IP: *.sympatico.ca 02.08.01, 22:45
                                Hipo, nie chce ci sie zyc, bo nie masz pieniedzy, a chcialbys popodrozowac ?
                                Dlatego twoje zycie jest takie smutne, zazdroscisz innym podrozowania, no i
                                wiadomo, kto podrozuje musi miec kase.Takich jak ty jest miliony!!!
                                • Gość: mariposa wyjechac!!!!!!- do renki IP: 195.94.213.* 03.08.01, 15:34
                                  a ja mam pieniadze zeby gdzies wyjechac, tylko zadne miejsce nie wydaje mi sie
                                  obecnie "fajne". i ja mysle, zeby gdzies pojechac, to nie moge odpedzic
                                  pytania "A WLASCIWIE TO PO CO??????", czy bede szczesliwsza lezac na palzy na
                                  Majorce, lub zwiedzajac egipskie piramidy (ktore zrezta juz widzialam).
                                  to chyba nie jest kwestia pieniedzy, tylko ucieczki, wrazenia, ze swoje
                                  problemy zostana w szarej i smutnej Polsce, ale to chyba niezupelnie tak...
                                  nie znam hipo i nie wiem, moze jemu wyjazd by pomogl. mi w kazdym razie wrecz
                                  zaszkodzil. to na tyle.
                                  pozdrawiam wszystkich poszukujacych, podrozujacych i szczesliwych na wlasnym
                                  podworku.
    • Gość: gadula Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 05.07.01, 19:14
      co słychać hipo?
      żyjesz?
      dawno cię nie słyszałem.
      • Gość: hipo Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 13:02
        Jeszcze zyje
        • Gość: MARIPOSA Re: Nie chce mi sie zyc IP: 195.94.213.* 06.07.01, 14:13
          ALE PISAC TO CI SIE PEWNIE NIE ZA BARDZO CHCE... ;)))
          • Gość: gadula Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 14:18
            Trudno żeby mu się chciało jak to każdy jest zajęty sobą
            • Gość: lwica Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.abo.wanadoo.fr 06.07.01, 14:51
              nieprawda - ty jestes zajety mna (kotku)
              • Gość: lew Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 15:02
                roughhhhhhhh!!!!
                :)))))))))))))))
                • Gość: Malwina Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.abo.wanadoo.fr 06.07.01, 15:08
                  tys chyba na glowe upadl, kotku !

                  Malwina (zdumiona !!!!!!!!!!)
                  • Gość: lew Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 15:21
                    dla ciebie spadnę z więzy eiffle na głowę!
                    • Gość: Malwina Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.abo.wanadoo.fr 06.07.01, 15:26
                      popieram inicjatywe - moze ci sie tylko polepszyc !
                      • Gość: lew Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 15:29
                        :((((((((((((((((
                      • Gość: kundel Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 16:04
                        Gość portalu: Malwina napisał(a):

                        &#62 popieram inicjatywe - moze ci sie tylko polepszyc !

                        :(
                        idę na inne forum ... poszukam sobie lwicy, która jest gorsza od najgorszego
                        człowieka, która zrobi ze mnie prawdziwego lwa...
                        :(
                        • malwinamalwina Re: Nie chce mi sie zyc 06.07.01, 16:12
                          w kraju smierdzacego sera i kwitnacych pomaranczy jest takie powiedzenie (ktore zreszta cytuje
                          zupelnie przypadkowo i bron boze aby obrazic ;) : nie zrobisz z perszerona konia wyscigowego.
                          no, nie wiem dlaczego wlasnie teraz przyszlo mi do glowy....

                          ("autor zaznacza ze podobienstwo do osob istniejacych...")
                          • Gość: kundel Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 16:19
                            malwinamalwina napisał(a):

                            &#62 w kraju smierdzacego sera i kwitnacych pomaranczy jest takie powiedzenie (ktore
                            &#62 zreszta cytuje
                            &#62 zupelnie przypadkowo i bron boze aby obrazic ;) : nie zrobisz z perszerona koni
                            &#62 a wyscigowego.
                            &#62 no, nie wiem dlaczego wlasnie teraz przyszlo mi do glowy....
                            &#62
                            &#62 ("autor zaznacza ze podobienstwo do osob istniejacych...")

                            koni nie lubie bo maja za duze te no...? no wiesz...
                            a czy tam maja lwy?
                          • Gość: szmata Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 16:40
                            :(
                            ...nie to nie.
                            ide na inne forum poszukac mojej lwicy.
                            :(
                          • Gość: dno Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 17:31
                            malwinamalwina napisał(a):

                            &#62 w kraju smierdzacego sera i kwitnacych pomaranczy jest takie powiedzenie (ktore
                            &#62 zreszta cytuje
                            &#62 zupelnie przypadkowo i bron boze aby obrazic ;) : nie zrobisz z perszerona koni
                            &#62 a wyscigowego.
                            &#62 no, nie wiem dlaczego wlasnie teraz przyszlo mi do glowy....
                            &#62
                            &#62 ("autor zaznacza ze podobienstwo do osob istniejacych...")


                            ...nie chce mi sie zyc.
            • Gość: hipo Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.01, 01:07
              Bylem zajety soba i nie tylko,glownie modemem (zepsul sie)
              • Gość: gadula Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 07.07.01, 03:26
                Gość portalu: hipo napisał(a):

                &#62 Bylem zajety soba i nie tylko,glownie modemem (zepsul sie)

                mam cicha nadzieje, ze cie troche ruszylem.
    • Gość: kam Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 20:36
      Wszystko to piękne, co tu piszecie, aby cieszyć się każdą chwilą, mieć sens
      życia, do czegoś dążyć a wtedy wszystko będzie cudowne i warte tego aby żyć.
      Mój problem nie jest aż tak drastyczny aby nie chciało mi się żyć, i nigdy tego
      nie czułam, choć różnie bywało. Obecnie niczego mi nie brakuje, jestem zdrowa,
      mam dobrą pracę dobrze płatną, jestem po studiach,mam też tą drugą połowę
      generalnie sielanka.
      Jednak coraz cześciej zauważam że brakuje mi radości życia, nic mnie nie cieszy.
      Żyje tak sobie z dnia na dzień i chyba tego nie doceniam,
      Może brakuje mi wyobraźni na jakieś szaleństo, a może odwagi po prostu,Nie wiem
      Może macie lub mieliście podobny problem?
      • Gość: gadula Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 01:15
        pomógłbym ci jak byś była na emigracji
        ...? a tak to, co ja będę z tego miał?
        • Gość: Kizi Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 02:28
          A ty czemu nie śpisz o tej porze gadulo?
          • Gość: gadula Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 06.07.01, 03:56
            bo czekalem na ciebie.
            • malwinamalwina Re: Nie chce mi sie zyc 06.07.01, 15:49
              sprawdzam czy mi sie udalo zalozenie konta, cos mi napisali o poczcie wychodzacej i przychodzacej -
              co to znaczy ? (dlaczego to wszystko tak skomplikowane ? jak przejazd ronda glownego w moim
              rodzinnym miescie - wieki minely a ja w dalszym ciagu zamykam oczy i ...dusze na gaz. A niby ten
              sam kodex, cholera !)
              a jakie to niezdolne do prowadzenia samochodu, pfffffff ! czekaja i czekaja na tych rondach (obsesja jakas
              !) i innych skrzyzowaniach, gapia sie na siebie glupawo, czas leci, ja nic nie rozumiem. No i nadwyzki
              budzetowe musza pewnie upchnac, wydac bo tych znakow to nawala z pietnascie na dziesieciu
              metrach, szal cial , co wy na to ?
              (zapedzilam sie, i temat cos nie ten, pardon :)
              • Gość: kaja Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.chello.pl 07.07.01, 03:47
                Malwina chora jestes ?
                • Gość: gadula Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 07.07.01, 04:23
                  Gość portalu: kaja napisał(a):

                  &#62 Malwina chora jestes ?

                  to nie ona, to mi na glowe padlo.

    • Gość: mi tez Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 22:31
      a dalczego amsz sie cieszyc kazda chwila??? rozumiem ze skoro nei chce ci sie
      zyc to znaczy, ze te "kazde chwile" nie sa takie zeby moc sie z nich
      cieszyc...dam ci jedna rade, skoro jest tak beznadziejeni to sproboj robic
      wszystko an odwrot...mi tesch sie nie chce zyc, bo mam zlamane serce moje
      opowiadnie zostalo odrzucone przez redakcje i nie chca go wydac...a w dodatku
      mam dobiero 15 lat...no i co??? ludzie maja wieksze roiblemy???tak ci sie tylko
      zdaje. tych prblemow wcale niema. nasze problemy sa wytworem naszej
      wyobrazni....nalezy wiezyc ze jest dobrze, to tak bedzie Przedewszystkim trzeba
      chciec...nie wiem ile masz lat, ale napeweno przed toba tesch jeszcze wiele
      zycia zostalo, wiec glowa do gory...i usmiechnij sie, to swiat znowu nabieze
      koloru rozowego czy jakiego tam lubisz najbardziej...
    • bperczak Re: Nie chce mi sie zyc 13.07.01, 15:11
      W sensie ze wolisz sie zbic, niz zyc na swiecie takim jakim on jest, czy ze ci
      sie tu nudzi juz?
      • mama57 Re: Nie chce mi sie zyc 13.07.01, 22:53
        Wczoraj naprawdę nie chciało mi się żyć.Miałam tak dołującą sytuację w domu, że
        pomyślałam sobie,że całe moje życie jest bez sensu.Wszystko co robiłam wyszło
        nie tak jak chciałam.A najgorsze jest to, że postrzegałam siebie zupełnie
        inaczej niż moi najbliżsi.Niby wszystko robiłam z myślą o moich synach, a
        wychodzi na to,że ich skrzywdziłam .Nie chcę się wdawać w szczegóły,ale to był
        naprawdę straszny dzień.Noc nieprzespana, ale dzisiaj już jakby lepiej.Myślę
        sobie,że twórcy internetu mają moją wdzięczność po grób.To jest naprawdę
        ucieczka. Poza tym czasami najbliższym trudno powiedzieć o tym, co można
        anonimowo wyartykułować w necie.Ale uwierzcie mi, zawsze następny dzień
        przynosi coś lepszego, jakąś nadzieję. Zdajemy sobie sprawę, że wszystko można
        naprawić. A jak mamy jakiś cel przed sobą to już trochę bardziej chce się żyć.A
        jak coś nam się uda to jeszcze bardziej chce się żyć.Więc konkluzja jest taka,
        że nie należy poddawać się zbyt szybko i łatwo.Ktoś może powiedzieć, że to
        banalne recepty, ale ja wiem, że najważniejsze to motywaćja i promyczek
        nadziei, że mimo wszystko może być lepiej.Pozdrawiam optymistycznie.
        • Gość: renka Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.sympatico.ca 28.07.01, 07:05
          Masz objawy depresji.Zglos sie do lekarza psychiatry.Moze ci przepisze cos
          dobrego na depresje. Uratowalo to niejednego od niechybnej smierci samobojczej.
          Do tego prowadzi nieleczona depresja, po drodze czyniac wielkie krzywdy nie
          tylko choremu ale i jego rodzinie, przyjaciolom i znajomym.
          Zycie jest darem i jak kazdy prezent trzeba je szanowac.Wiara, nadzieja i
          milosc.Wierz w siebie, miej nadzieje ze wygrasz i wiedz ze jestes kochany.
  • Gość: Joanna Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.nuph.us.edu.pl 22.06.01, 00:00
    Pozdrowienia dla poety od poetki. Alez czym tu sie
    martwic -ja sie nie boje przyznac do tego, ze kogos
    lubie. Jesli to kogos pocieszy - ja cie lubie, ciebie
    i wszystkich innych ludzi na calym swiecie ktorzy nie
    zalezli mi zbyt bardzo za skore!!!
    I dlatego kazdy kto to teraz czyta ma sie w tej
    chwili usmiechnac - byc moze sa to slowa wlasnie do
    niej/niego - inaczej bede niepocieszona...
    • Gość: Kamil Re: Nie ma tak łatwo. IP: *.netia.pl 22.06.01, 00:00
      Pietwsza rzecz i chyba najważniejsza "NIE PORZUCAJ
      NADZIEJE JAK KOLWIEK SIĘ DZIEJE" Nadzieja to wielka
      rzecz, daje człekowi wielką siłe potrafi wszystko
      zmienić i jeśli się uwierzy to naprawdę cuda się
      zdarzają. Każdy ma chwile powątpiewania w sens tego co
      wokół, tego co otacza nas; rzeczywistości tego że
      niewiemy kiedy doścignie nas śmierć, tego że mamy
      ciągłe problemy ale czy przypadkiem życie na tym nie
      polega. Uczymy się na błędach. Ziemia SPOGLĄDA wtedy
      kiedy my na nią patrzymy . Więc - w górę głowy -
      zawsze może być gorzej.


      LUDZIE KTÓRZY POPEŁNIAJĄ SAMOBÓJSTWO SĄ TOTALNYMI
      TCHÓRZAMI. I PRZEDEWSZYSTRKIM NIE ZABIJAJA TYLKO
      SIEBIE. WARTO O TYM POMYŚLEĆ.


      • mariposa NADZIEJA 25.06.01, 00:00
        zeby miec nadzieje, trzeba czegos chciec. nie mozna pragnac, zeby po prostu COS
        sie wydarzylo takiego zeby nasze zycie nabralo barw, zeby miec nadzieje i do
        czegos dazyc to trzeba widziec w tym jakis sens i madac temu pragnieniu
        wartosc. i chodzi o wartosc subiektywna.

        tylko jak znalezc to COS dla czego warto wstawac kazdego ranka?
        • Gość: Monika Re: NADZIEJA IP: *.pedalergol.am.wroc.pl 20.07.01, 10:24
          mariposa napisał(a):

          &#62 zeby miec nadzieje, trzeba czegos chciec. nie mozna pragnac, zeby po prostu COS
          &#62
          &#62 sie wydarzylo takiego zeby nasze zycie nabralo barw, zeby miec nadzieje i do
          &#62 czegos dazyc to trzeba widziec w tym jakis sens i madac temu pragnieniu
          &#62 wartosc. i chodzi o wartosc subiektywna.
          Całkowicie się z Tobą zgadzam, tylko ja nazwałabym to raczej celem w życiu.
          Trzeba mieć coś (kogoś?), co by nas napędzało.

          &#62
          &#62 tylko jak znalezc to COS dla czego warto wstawac kazdego ranka?

          • mariposa A JAKI JEST TWÓJ - MONIKO? 20.07.01, 11:32
            &#62 Całkowicie się z Tobą zgadzam, tylko ja nazwałabym to raczej celem w życiu.
            &#62 Trzeba mieć coś (kogoś?), co by nas napędzało.
            &#62
            &#62 &#62
            &#62 &#62 tylko jak znalezc to COS dla czego warto wstawac kazdego ranka?

            aA MOJE OSTATNIE PYTANIE NADAL POZOSTAJE AKTUALNE....

      • Gość: gibki Re: Nie ma tak łatwo. IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
        a co sadzisz o odwadze ktora trzeba miec aby byc tchorzem i sie zabic???

        skakales np na bungy??? ten pierwszy krok nie jest taki latwy
  • Gość: Ronja Re: Nie chce mi sie zyc IP: 212.244.252.* 25.06.01, 00:00
    Malwino, ja doskonale zdaję sobie sprawę, że kluczem jest wsłuchanie się w
    siebie, znalezienie rozwiązania , tylko czasami w stanie permanentnego stresu i
    załamania, tylko odkładanie pomyślenia na później, kiedy poczuję się silniejsza
    w jakiś sposób lub będę miała pomoc, pozwala żyć dalej... Wydaje mi się, że w
    ten sposób jest nadzieja na uniknięcie kategorycznego, ostatniego rozwiązania...
    Pozdrawiam
    • mariposa Re: Nie chce mi sie zyc 25.06.01, 00:00
      lepiej chyba jednak nie myslec...
      • Gość: Malwina Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.abo.wanadoo.fr 25.06.01, 00:00
        A jak to zrobic ??????Lobotomia ???
        • mariposa spac, po prostu spac 25.06.01, 00:00
          wiem wiem zaraz zaczniecie krzyczec, ze niektorzy cierpia na bezsennosc itd.

          wiec niech spi kto moze!!!

          ja najchetniej przespalabym zycie... moze chociaz cos przyjemnego by mi sie
          przysnilo...

          a bezsenni do Seatle!!! moze spotkacie swoja Meg Ryan...
        • Gość: ilumi Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.statsbiblioteket.dk 25.06.01, 00:00
          Czy ty masz prawdziwa depresje,czy tylko napad zlego
          humoru?
          Jesli masz prawdziwa to nie siedz na tym forum tylko
          natychmiast idz do lekarza, nie masz polaczenia
          neuronow w mozgu i potrzebujesz srodka chemicznego,
          gadanie nic nie pomoze.
          Ilumi
          • Gość: gadula Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.ym1.on.wave.home.com 25.06.01, 00:00
            ilumi, takim komentarzem napewno nie pomożesz.
            to prawda, ze sen jest często ucieczka od problemów, jakie mamy.
            • Gość: ilumi Re: Nie chce mi sie zyc IP: *.statsbiblioteket.dk 26.06.01, 00:00
              Jaki znowu sen, srodki chemiczne stosowane na depresje to zadne usypiajace.!!! Ilumi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka