Dodaj do ulubionych

kto rozwiaze mój problem?

12.12.04, 14:35
Chciałabym podzielić się z Wami moim problemem. Dotyczy on studiów ale nie
tylko. Wszystko zaczęło się już w szkole średniej.
Jestem osobą sumienną i poważnie traktującą swoje życie. Odkad pamiętam
uczyłam się świetnie i byłam prymuską. Nie kryję, że wzbudzało to zazdrość u
koleżanek i kolegów z klasy, potem z grupy na studiach.
Chodziłam do klasy mat-fiz. Jest to bardzo absorbujący profil. Wymaga
porządnej, systematycznej nauki. Miałam kolegę, który pod płaszczykiem
sympatii do mnie notorycznie ode mnie ściągał lub domagał się podpowiedzi. Na
szczęście przejrzałam go w porę. Zresztą gdybym nie przejrzała to też nie
podpowiadałabym mu. Na maturze pisemnej z matematyki zauważyłam, że kolega
ten, a ślizgał się jakimś cudem z klasy do klasy korzystając z pomocy innych
dziewcząt, najzwyczajniej w życiu ściąga. Zwróciłam mu uwagę delikatnym
chrząknięciem. Nie poskutkowało. Wstałam i podeszłam do stołu komisji.
Powiedziałam o wszystkim. Na dowód tego, że mówię prawdę, powiedziałam, gdzie
trzyma ściąge. Pan z kuratorium zabrał mu ściągę, kartkę i kazał wyjść.
Matury nie zdał oczywiście. Do dzisiaj ten człowiek ma do mnie pretensje.
Podobnie było na studiach. Miałam przyjaciółkę. Była z mojej grupy. Uważałam,
że jest sympatyczną koleżanką. Do czasu. Aż odkryłam, dlaczego się ze mną
przyjaźni. Na pisemnym kolokwium bezczelnie przesiadła się i zaczeła pisać
zadania z mojej grupy! Odpisywała bez najmniejszych skrupułów! Nie
pozostawiłam tego tak. Poszłam do asystenta i powiedziałam mu o wszystkim.
Koleżanka poniosła olbrzymią karę. Wg mnie słuszną. Wyszło na jaw, ze nic nie
umie. Długo musiała się uczyć, aby zaliczyć od nowa wszystkie ćwiczenia
pisemne i ustne. Oczywiście ma do mnie pretensje. A moim zdaniem trzeba było
się uczyć.
Teraz jestem na studiach doktoranckich. I znowu zauważam, jak dużo młodych
ludzi nauki podchodzi do tematu swoich prac badawczych z przymrużeniem oka.
Jestem matką i nie chciałabym uczyć mojego dziecka, że można do wszystkiego
dojść oszustwem i krętactwem.
Czy ktoś z Was chciałby leczyć zęby u niedouczonego dentysty lub nie daj Boże
mieć operację u chirurga, który zdawał egzaminy na ściągach?
Kto ma rację? Ja czy moi koledzy? Ja myślę że ja. Więc dlaczego obrażają się
na mnie? Czyżby wyrzuty sumienia mimo wszystko?



Obserwuj wątek
    • Gość: oak kobieto !! opamiętaj się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 14:52
      Mieszkasz w Polsce. W kraju w którym ściąganie, kombinowanie, cwaniactwo,
      machloje i krętactwo (w wersji małej i pełnobudźetowej) urosło do rangi kultu i
      religii. Społecznie nie ma przygany takich zachowań. Społecznie piętnuje się
      takich jak ty.
      Daj se spokój bo cie zeżrą.
    • Gość: Luty Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.dialup.mindspring.com 12.12.04, 15:04
      Nie dawac sciagac (chyba, ze przyjacielowi) :)) ale nie skarzyc...
      bo wiesz "skarzypyta bez kopyta, jezyk lata jak lopata" ...
      Innymi slowy trzeba miec wyczucie...nie martw sie, przyjdzie moment w Twoim
      zyciu, ze sama podsuniesz sciage...gwarantuje Ci to...:)))
      • back.door Re: kto rozwiaze mój problem? 12.12.04, 15:16
        Mam pytanie - czy przez to, ze DONIOSŁAŚ zyskałaś cokolwiek? Spokoj sumienia?
        Ludzie nie są i nie będą od A-Z idealni, nawet Ty nie jesteś i nie łudź się, że
        jest inaczej. Uczciwość w Twoim rozumieniu to totalny brak wyrozumiałości dla
        ludzi, pewnie ktoś Cie tego nauczył, heh, tak jak mnie rodzice nauczyli - by
        nie szkodzić innym i że nieładnie być skarżypytą. A niedouczonych dentystów ( i
        nie tylko dentystów, coby nie obrażać tej profesji akurat) są caałe masy. Nie
        każdy, kto wykonuje swój zawód ma do niego serce, czy tak zwane "powołanie",
        które mało czasem wspólnego ma z zasobem wiedzy posiadanej... Ciekawe, jak się
        poczujesz, gdy kiedyś Ciebie ktoś przyłapie na błędzie i doniesie - bo chyba
        tego jesteś świadoma, że zapewne jest ktoś, kto czeka aż Tobie powinie się
        noga?
    • mskaiq Re: kto rozwiaze mój problem? 12.12.04, 15:17
      Masz racje nie powinno sie sciagac, trzeba byc uczciwym. Osoba ktora jest
      nieuczciwa przede wszystkim dziala przeciwko sobie.
      Mysle jednak ze to co zrobilas w obu przypadkach nie pomoglo tym ludziom. Mam
      wraznie ze nadal moga byc nieuczciwi i nadal beda sciagac. Kara nie uczy,
      zwykle przynosi wiele zlosci przeciwko osobie przez ktora taka kare ktos
      poniosl. Wielokrotnie w moim zyciu stawalem przed problemem kary i wybaczenia.
      Dotyczylo to moich dzieci. Za kazdym razem wybieralem wybaczenie, nigdy nie
      zalowalem moich decyzji.
    • firenziano uczczciwosc tak - przesada nie. 12.12.04, 15:31
      To, ze uczciwie zapracowujesz na swoje sukcesy, to normalne i w porzadku.

      To, ze donosisz do asystenta, ze ktos od Ciebie sciaga, to przesada i
      niepotrzebne donosicielstwo.
      jezeli ta kolezanka jest "nienaumiana" to i tak zycie ja ukaze za te braki.
      Ty nie musisz robic za "Pana Boga".
    • blue_as_can_be Re: kto rozwiaze mój problem? 12.12.04, 16:18
      ludzie tacy jak Ty po prostu mnie przerazaja. ciesze sie, ze nieczesto takich
      spotykam.
    • Gość: ryb To problem? To super cecha :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.12.04, 17:10
      Tez tak mam, tylko zaczalem wczesniej. Juz w przedszkolu, informowalem rodzicow
      moich pseude-kumli i kumpelek czym oni sie bawia. Wielu rodzicow mi za to
      podziekowalo...:)
    • Gość: witch-witch Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 12.12.04, 17:31
      Czy to aby twój problem? Czy nie uważasz, że obarczasz siebie zbyt wielką
      odpowiedzialnością za sposób i postawy innych.Czy aby nie za daleko się
      posuwasz? Owszem ludzie nie zawsze są uczciwi, za nieuczciwość przychodzi im
      płacić karę taką czy inną później w życiu, ale donosić na nich jest brzydką
      cechą charakteru. Zajmij sie lepiej swoimi sprawami i bądź dumna z tego, że
      zdobyłaś wszystko uczciwą drogą.
    • psychoguru Postepujesz slusznie ale JEDNAK... 12.12.04, 18:38

      Ludzie ktorzy zalecaja ci zebys nie "donosila" sa rzecz jasna ludzikami ktorzy
      akceptuja powszechnie panujaca podwojna moralnosc. Z jednej strony narzeka sie
      na wszechpanujaca korupcje, nepotyzm, oszustwa a z drugiej strony toleruje sie
      czy wrecz bierze udzial w takich czy podobncych zachowaniach. Bardzo znane sa
      na przyklad postawy szacownych profesorow ktorzy grzmia na np. nepotyzm a na
      wlasnym podworku uwazaja za jak najbardziej normalne przyjmowanie na studia
      potmostwa swojego i znajomych, zatrudnianie czlonkow rodziny itd.

      JEDNAK ze wzgledu na niezwyklosc twojej postawy w istniejacych warunkach oraz to
      ze dotyczyla ona kregu twoich znajomych powinnas OSTRZEC ich oraz OSTRZEGAC
      swoje otoczenie ZAWCZASU ze wlasnie taka jestes. Ostrzezeni nie byliby wtedy
      zdziwieni czy zaszokowani twoja odmienna postawa i oszczedziloby im to szoku
      ktory jest bardzo nieprzyjemnym uczuciem.

      Jest jeszcze cos z czego pewnie zdajesz sobie sprawe
      ale na wszelki wypadek dobrze to przypomniec. Otoz bedac bezkompromisowa
      propagatorka uczciwosci w kazdych warunkach MUSISZ miec ZAWSZE miec na uwadze ze
      KRYSZTALOWA uczciwosc obowiazuje CIEBIE przede wszystkim.

      Byloby skrajna perfidia publiczne walczenie w ekstremalnych sytuacjach o
      uczciwosc wobec innych jednoczesnie samemu skrupulatnie nie przestrzegajac
      WSZELKICH norm. Gdybys wiec ty sama miala cos na sumieniu to mozna by
      podejrzewac u ciebie co najmniej najskrajniejsza hipokryzje a nawet problemy
      zwiazane z nieprawidlowym zestrojeniem systemow psychicznych.

      Musisz wiec bezwzglednie pamietac i kierowac sie zasadami nieposzlakowanej
      czystosci moralnej we wszelkich dziedzinach zycia. Strzez sie jakiejkolwiek
      dwuznacznosci w tym zakresie.

      Konkretnie wezmy na przyklad to ze jestes na studiach doktoranckich. Musisz wiec
      przygotowac swoja prace doktorska tak by nie bylo jakichkolwiek watpliwosci co
      do jej wartosci, oryginalnosci, obiektywizmu recenzentow oraz wkladu wlozonej
      pracy. Zeby nikt nie mogl miec watpliwosci czy na przyklad recenzenci nie
      zostali dobrani tak by recenzje byly pozytywne. Zeby nie mogl sie znalezc ktos
      podobny do ciebie ktory zakwestionowalby publicznie twoja prace.

      Inny przyklad nieco abstrakcyjny ale wcale nie odbiegajacy od polskich realiow.
      Zalozmy ze ty lub ktos z czlonkow twojej rodziny zachoruje. No i okaze sie ze
      niezbedne szybkie leczenie czy operacja sa mozliwe ale trzeba komus dac wziatke.
      Jak sie nie da
      to bedziesz w normalnej kolejce oczekujacych i nie
      wiadomo czy dozyjesz.

      Jest rzecza oczywista ze w twoim systemie zachowan moralnych na lapowki nie ma
      miejsca. Wybierzesz chorobe i smierc zamiast robienia kompromisow.

      Jezeli jestes wiec gotowa do przestrzegania norm wobec SIEBIE bez wzgledu na
      konsekwencje naleza ci sie wyrazy najwiekszego podziwu i uznania. Nie zapominaj
      tylko nigdy ze czasem wybory moralne wymagaja bardzo wiele.
    • kokesz1 Re: kto rozwiaze mój problem? 12.12.04, 19:17
      Nie ma jednej zlotej reguly na wszystko - nic nie jest calkiem biale lub calkiem
      czarne. Moze "puszczajac" kiedys sciage odmienisz czyjs los - komus kto na to
      zasluguje?

      Do obejrzenia film "Chlopiecy swiat".
    • j_ar Re: kto rozwiaze mój problem? 12.12.04, 19:24
      to straszne, donosicel z wyksztalceniem, czego ty sie tam nauczylas, ze nie
      rozumiesz, iz ludzie sa na ciebie obrazeni
      • Gość: dziewczyna Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 20:23
        Dlaczego doniosłaś, chciałas dowartościować się w ten sposób?
        Domyślam się że wokół Ciebie jest zupełna pustka ani chłopaka, ani przyjaciół.
        Mam racje?
    • Gość: zdziwiona Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.04, 20:42
      W mojej klasie taki perfidny donosiciel jak Ty nie miałby życia...
      Proponuję etat klawisza więziennego.
      Moja rada: weź się za swoją pracę, zamiast zglądać co robią inni... i jeszcze
      jedno małe pytanie: jakim cudem osiągnełaś to wszystko jeżli na egzaminach
      koncentrujesz sie jedynie na tym co robią inni.
    • Gość: JVC SAMA ROZWIAC SWOJ PROBLEM,SKAD TYLE ZLOSCI W TOBIE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.12.04, 20:51
      Jeszcze chyba nikt studiow nie skonczyl wylacznie na sciaganiu. Dlaczego
      twoi"koledzy i kolezanki" sciagali i jak czesto trudno powiedziec. Napewno
      swiata tym nie zbawilas, bo faktycznie skala problemu w Polsce jest duza. Na
      zachodzie jest to mniej tolerowane i powaznie traktowane przez wladze uczelni,
      wykladowcow i asystentow. No wlasnie czy ty chcesz zmienic postawy studentow,
      czy tez wladz. Gdyby nauczyciele uprzedzali uczciwie przed egzaminem jakie beda
      konsekwencje sciagania i sami to egzekwowali to napewno i postawa studentow
      bylaby inna wobec tego zagadnienia. Twoja postawa to nie jest zadna proba
      naprawiania swiata, ale jakas taka wewnetrzna zlosc i wynikajaca z tego podlosc
      szkodzenia innym ponad norme.No bo jak to ja tak ciezko pracuje a oni wszystko
      chcieliby za darmo? Nie moja droga napewno slowo czy zadanie sciagniete od
      kogos nie zalatwiloby im calego egzaminu, czy zaliczenia. Kazdy pracuje przede
      wszystkim sam na swoje oceny. Sama przeciez wiesz ze na ustnym egzaminie, czy
      na cwiczeniach nikt nie moze cie"wykorzystac".Zmuszalas biednych nauczycieli do
      takich "pokazowek" , no bo jak taka uczennica potrafi szkodzic innym studentom
      to napewno potrafilaby doniesc i na nich gdzies tam. Ty chyba nie masz zbyt
      wielu przyjaciol? Nie zauwazylas ze ludzie sie boja przebywac w twoim
      towarzystwie? Jesli ktos jest tak zazdrosny i podly to moze rowniez donosic i
      klamac bezpodstawnie a to juz staje sie bardzo niebezpieczne.
      • Gość: ryb Hej jvc, spokojnie... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.12.04, 21:30
        Dlaczego myslisz ze pracodawcy biora ludzi do pracy tylko z tzw. "red brick"
        uczelni? Bo doskonale wiedza co jest grane :)))

        A kolezanka Asia chce byc ta jedyna ktora wie i doszla do tego swoja ciezka
        praca...Tylko jeszcze nie wie, ze dla pracodawcy tego rodzaju typ moze byc
        niebezpieczny...no chyba ze trafi do urzedu podatkowego albo NIK-u...ale tam tez
        moze miec problemy.

        Ale, biorac pod uwage burdel ktory sie dzieje na tym swiecie, tacy ludzie sa
        coraz bardziej porzadani...to tak dla dobra ogolu...czyli dobra mojego i Twojego :)

        Dlatego nie bede ganil Asi za jej "inne" podejcie do swiata i zycze jej
        wszystkiego najlepszego na uczciwej drodze zycia. A sobie zycze, zebym jej nigdy
        nie spotkal...:)))
        • Gość: JVC Re: Hej ryb, spokojnie... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.12.04, 22:25
          Ja nie sadze ze to uczciwosc przez nia przemawia. To raczej wynika z jej
          kompleksow.Ona chce uslyszec ze zrobila dobrze. Nauka chyba nie sprawiala jej
          przyjemnosci tylko traktowala ja jak ciezka orke na ugorze, o zyciu socjalnym
          to chyba w ogole nie slyszala, wszak studiowanie to taki piekny czas..... Taka
          jedna donosicielka doniosla kiedys na kolege w 1 klasie podstawowki. Strasznie
          glupie, zakompleksione stworzenie z niej bylo no i dosyc tepa. Nie mogla zniesc
          jak inni bez wiekszego trudu mieli lepsze oceny niz ona zakuwajac.
          • Gość: ryb Re: Hej ryb, spokojnie... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.12.04, 22:45
            A, Ty piszesz o zakomleksonym typie, ktory potrafi cytowac wyraz w wyraz cale
            paragrafy z ksiazki nie spogladajac w nia...to sie nazywa u nich pewien rodzaj
            zdolnosci...Zapewne jest ale to wszystko. Nic z siebie, cytuje innych i bedzie
            cytowac do konca swoich dni...nic od siebie. No, ale to jest inny
            problem...Niestety bardzo nagminny i trudny do wyjalowienia, bo taki jeden z
            drugim typem, zawsze beda tym dymplomkiem swistac przed wszystkich oczami,
            starajac sie wszystkich uswiadomic ze to jednak oni "wiedza wsystko"...
            • Gość: JVC Re: Hej ryb, spokojnie... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.12.04, 23:10
              ryb z kim ty tu konwersujesz? Chyba z samym soba.
    • Gość: prymus mat-fiz. Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.04, 20:51
      jestem uczennicą renomowanego liceum w Warszawie. nigdy nie spotkałam kogoś
      takiego jak pani. dobrzy uczniowie zawsze dawali ściągać słabszym i byli
      solidarni. jeśli ktoś nie umie to i tak kiedyś się wyda, a zostać donosicielem
      nikt nie chce.
      • Gość: ktos Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.ino.tvknet.pl / *.ino.tvknet.pl 12.12.04, 21:55
        Moze dla rozbawienia. Post Joanny przypomniał mi wiele sytuacji, w których
        rozdawałam ściągi, które przygotowlam dla siebie, a okazywaly się niepotrzebne.
        Przypomniał mi tez sytuacje z kumplem ( przyjacielem) z ławy szkolnej. Nie
        tylko dzieliliśmy miejsce w ławce, mieliśmy to samo nazwisko (przypadek), wiec
        w dzienniku staliśmy obok. Ileż razy nauczyciele mylili się, wpisując oceny:)
        czasem to były "nie nasze" dwójki, ha! Owszem, wykrywaliśmy tę nieopatrzność,
        choć żadne z nas nigdy nie poszło po sprostowanie. Za to pilnowaliśmy się
        nawzajem, by nie łapać więcej takich niechcianych ocen. Postąpiliśmy źle? Ja
        byłam dobra z geografii, więc lapalam jego pały czasem, on był lepszy z fizyki,
        więc z chęcią łapał moje niepowodzenia.... Każde z nas uczciwie zdało maturę.
        Facet robi dziś karierę w świecie sztuki, ja skończyłam uczciwie studia oraz
        uczciwie wychowuję dzieci w szkole. O ściąganiu rozmawiamy także. Uwierz mi
        Joasiu - nie sądzę, bym kiedykolwiek dostała coś za nic, czy postąpiła
        nieuczciwie...
        • Gość: krystyna Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 08:42
          Pani Joanna zaczyna ten wątek też na f. studia.
    • paco_lopez Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 09:42
      Ej no nie wiesz czemu sie obrazają? Poszłas pod prąd obowiazujacej kultury, a
      za to sie przewaznie większośc obraża. Chcesz byc awangardą to rozsmakuj się w
      tym że to tobie wiatr zawsze będzie w gębę wiał. Ale co do zasady to masz
      słuszność.
    • Gość: gf ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 09:48
      Kilka uwag wykladajac.

      1. Nie jest prawda, ze mat-fiz jest trudny i wymaga systematycznosci. Jest taki
      sam trudny jak i inne profile, ktore costam rozszerzaja. Napewno wymaga
      stosunkowo najmniej systematycznosci. Zapewniam, ze iskra boza i pasja
      wystarcza do szostek. A systematycznosc jest owszem, pomocna, ale w przypadku
      rzeczy, do ktorych nie ma sie serca.

      2. Nie ma czegos takiego, ze zazdrosci sie ludziom, ktorzy maja szostki. Nie
      lubi sie donosicieli i nie ceni sie tych, co brak zdolnosci nadrabiaja
      pilnoscia - taki jest niestety ten, wrazliwy na seksapil, padol ;)

      3.Nie ma bezposredniego zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy klasa chirurga
      a jego ocena z teoretycznego egazminu. Jest to tak oczywiste, ze uwazam Twoj
      watek, za sympatyczna podpuche :))

      4.Uczciwy czlowiek wyraza wprost swoje oczekiwania w stosunku do otoczenia,
      czyli, w Twoim przypadku, mowi kolezance (najlepiej wczesniej) ze sie nie
      zgadza na sciaganie i nie daje. Czlowiek, ktory na maturze dba o moralnosc
      innych nazywa sie s_k_u_r_w_y_s_y_n. Przykro mi niezmiernie.

      5. Sciaganie w Polsce jest uwarunkowane historia tego kraju. Kto jest na
      studiach doktoranckich i nie rozumie tych zaleznosci,nie wie, ze to cos innego
      niz zwykla nieuczciwosc, ten przynosi hanbe swojej uczelni.

      Dziekuje za uwage :)

    • psychoguru TOLERUJECIE TO NIE NARZEKAJCIE 13.12.04, 10:02

      Jest tak ze ci ktorzy oskarzaja kogos kto ujawnia przestepstwa, oszustwa i
      wykroczenia o donosicielstwo i lamanie solidarnosci jednoczesnie najglosniej
      narzekaja na wszechpanujaca w zyciu spolecznym korupcje, nepotyzm i
      przestepczosc. I sami narzekaja na korupcje ale biora i daja kiedy trzeby.
      Jezeli potepiacie czyjas uczciwosc i zasady to nie narzekajcie na to co sie
      ogolnie dzieje i wszystko bedzie w porzadku.

      Tu zainteresowani powiedza: "ale chodzi TYLKO o sciaganie". Niestety tak nie
      jest. Sciaganie jest oszustwem jak kazde inne oszustwo i jak najbardziej mozna
      podejrzewac ze tolerancja wobec malych oszustw prowadzi do tolerancji wobec
      duzych oszustw. A niezwykle grozna jest juz wynikajaca z tej tolerancji
      SOLIDARNOSC w ukrywaniu oszustw.

      Pietnowanie sciagania i innych oszustw oraz dzialan przestepczych jest jak
      najbardziej pozadane jesli chce sie zyc w czystym spoleczenstwie.

      Jedynym warunkiem jest by ci ktorzy pietnuja byli absolutnie krysztalowi. Nic
      bowiem nie szkodzi gorzej oczyszczeniu spoleczenstwa niz hipokryzja. Przyklady
      tego pokazuja codziennie media na przykladzie politykow, duchownych, profesorow,
      prawnikow, urzednikow, lekarzy czyli ludzi ktorzy z racji stanowisk powinni byc
      absolutnie czysci. Ich oszukanstwo zamienia zycie spoleczne w gnoj.
      • Gość: gf Brednie, jak to masz w zwyczaju :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 10:09
        Sciaganie ma w Polsce tak dluga historie jak niewola. Przez dekady bylo
        elementem 'sporu z systemem'. Instytucje edukacyjne wspoltworzyly
        znienawidzona, obca, panstwowosc, a na dodatek przytlaczaly ogromem zle podanej
        i niepotrzebnej wiedzy encyklopedycznej. Kiwanie takiej rzeczywistosci bylo
        wiec wyrazem blyskotliwosci wrecz, a juz napewno cieniem szabli. Takie rzeczy
        nei zmieniaja sie za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki.


        > podejrzewac ze tolerancja wobec malych oszustw prowadzi do tolerancji wobec
        > duzych oszustw.

        Tak jest - kto nie doniesie na dziecko jadace autobusem bez biletu ten
        rozgrzesza Rywina... To mi pachnie czerwono-brunatna moralnoscia.


        > Pietnowanie sciagania i innych oszustw oraz dzialan przestepczych jest jak
        > najbardziej pozadane jesli chce sie zyc w czystym spoleczenstwie.

        Panie Boze strzez mnie przed obroncami moralnosci moich przyjaciol. Lub zabierz
        mi pieniazde na giwere.
        • psychoguru Idiotyzm bezgraniczny jak zwykle:) 13.12.04, 11:18
          Gość portalu: gf napisał(a):

          > Sciaganie ma w Polsce tak dluga historie jak niewola. Przez dekady bylo
          > elementem 'sporu z systemem'. Instytucje edukacyjne wspoltworzyly
          > znienawidzona, obca, panstwowosc,
          > > podejrzewac ze tolerancja wobec malych oszustw prowadzi do tolerancji wob
          > ec duzych oszustw.
          > Tak jest - kto nie doniesie na dziecko jadace autobusem bez biletu ten
          > rozgrzesza Rywina... To mi pachnie czerwono-brunatna moralnoscia.

          Sciaganie jako walka z obcym systemem, hehe kon by sie usmial hehe. Takiego
          bezgranicznego idiotyzmu jeszcze nie widziano na tym forum. Na pewno matematyka
          byla nrzedziem obcego terroru pastwiacego sie nad polskimi glowami hehe.

          A jesli sciaganie to nic takiego wiele innych rzeczy tez nie ma znaczenia.
          Wezmy taki przyklad:

          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2442366.html
          Dzieci sędziów bez przywilejów na studia

          Rzecznik prasowy KRS, sędzia Marek Celej przyznaje, że to efekt serii
          publikacji "Gazety" o nadużyciach związanych z rekrutacją studentów na Wydział
          Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

          Ujawniliśmy m.in., że dzieci kilkorga sędziów nie dostały się z powodu zbyt
          słabego wyniku na egzaminie wstępnym. Jednak przyjęto je później w ramach
          procedury odwoławczej z tzw. względów społecznych. Ich podania były opatrzone
          imiennymi listami referencyjnymi od prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Wojciecha
          Andruszkiewicza.

          No wlasnie, skoro sciaganie ma byc powszechnie akceptowane to dlaczego
          zalatwianie ziomalom przyjecia na studia ma nie byc? Dlaczego nie napisac listu
          i nie wykorzystac znajomosci w ramach walki z obcymi nieziomalami hehe.

          • Gość: gf puk, puk...slychac Twoje pukanie spod dna... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:50
            a jest to dno wiadomo czego ;)

            > Sciaganie jako walka z obcym systemem, hehe kon by sie usmial hehe. Takiego
            > bezgranicznego idiotyzmu jeszcze nie widziano na tym forum.

            Jest to rzecz tak oczywista i teza tak obecna w obiegu publicznym od lat, ze
            zdjelo mnie zazenowanie, iz istnieja istoty, ktorym sie rzeczona o uszy nie
            obila. Ale fakt, jak ktos czyta tylko forum, to i nic dziwnego, ze pisze co
            pisze :))))

            >> Na pewno matematyka
            >
            > byla nrzedziem obcego terroru pastwiacego sie nad polskimi glowami hehe.

            Jesli z mojego tekstu zrozumialas tyle, ze sciagano na zalganej historii na
            zlosc pani, to moze przeczytaj jeszcze raz i pomysl, zanim znowu cos
            napiszesz :) Lub wroc do zerowki ;D

            > No wlasnie, skoro sciaganie ma byc powszechnie akceptowane to dlaczego
            > zalatwianie ziomalom przyjecia na studia ma nie byc?

            Brak zwiazku logicznego. Postaw teze, ze skoro nie pozywam plujacego na
            chodnik, przykladam reke do morderstw. Bedzie rownie uzasadniona.
            • psychoguru Wisielcza gf, petla sie zaciska:) 13.12.04, 12:15
              Gość portalu: gf napisał(a):

              > Jest to rzecz tak oczywista i teza tak obecna w obiegu publicznym od lat, ze
              > zdjelo mnie zazenowanie, iz istnieja istoty, ktorym sie rzeczona o uszy nie
              > obila. Ale fakt, jak ktos czyta tylko forum, to i nic dziwnego, ze pisze co
              > pisze :))))

              Hehe, nie rob ludzi a balona. Moze za sciaganie zaczna dawac medale?

              > > Na pewno matematyka byla nrzedziem obcego terroru pastwiacego sie nad
              >polskimi glowami hehe.
              > Jesli z mojego tekstu zrozumialas tyle, ze sciagano na zalganej historii na
              > zlosc pani, to moze przeczytaj jeszcze raz i pomysl, zanim znowu cos
              > napiszesz :) Lub wroc do zerowki ;D

              Hehe, no a obecnie sciaganiem wlaczy sie z kapitalizmem, co?

              > > No wlasnie, skoro sciaganie ma byc powszechnie akceptowane to dlaczego
              > > zalatwianie ziomalom przyjecia na studia ma nie byc?
              > Brak zwiazku logicznego. Postaw teze, ze skoro nie pozywam plujacego na
              > chodnik, przykladam reke do morderstw. Bedzie rownie uzasadniona.

              Czy ty tez nalezyszy do narzekajacych na panujaca korupcje, nepotyzm, oszustwa
              i przestepczosc?

              Wyobraz sobie ze w krajach gdzie te plagi wystepuja w znacznie mniejszym
              nasileniu sciaganie jest traktowane jako oszustwo i konsekwencje tego sa bardzo
              surowe. A w krajach o najwyzszym poziomie rzetelnosci nie trzeba nawet pilnowac
              ludzi zeby nie sciagali. Bo nie tylko kara formalna ale i reputacja czlowieka
              zostalaby podwazona na cale zycie.

              Jak widac petla sie zaciska i wychodzi twoja nedzna zdemoralizowana cienka
              osobowosc:).
              • Gość: gf droga Hehe, hehe ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 12:25
                Re medale: jaki jest zwiazek (dodam moze ze idzie o logiczny...) pomiedzy
                istnieniem czegostam i nieuznawaniem tego przeze mnie za ludobojstwo oraz
                dostrzeganiem korzeni rzeczonego, a nagradzaniem tego medalami lub chocby
                dyplomem wymietym?

                Re z kapitalizmem walka: najgorzej, to jak ktos oczekuje, ze ja drugi raz
                napisze zdanie, ktore raz juz padlo, a na skutek nadmiernej, hehe, nerwowosci
                nie zostalo dostrzezone... ;)))

                Re ja i narzekanie: nie

                Re zwiazek plag ze sciagami: w Europie zachodzi nastepujaca zaleznosci - im
                wiekszy odsetek blekitnookich tym wieksze dochody per capita...pogadasz,
                Hehe? ;)

                Re reputacja sciagajacego: tell it to Harry, hehe :D

                Re absurd w ostatnim zdaniu: jak osobowosc moze byz zdemoralizowana??? 8)
                • psychoguru Cienizna, petla zacisnieta 13.12.04, 15:12
                  Gość portalu: gf napisał(a):

                  >[...szkoda cytowac...]

                  Cienizna gf, cienizna bo petla sie zacisnela. To bylo jasne bo sciagania tak
                  jak i innych oszustw nie da sie obronic z moralnego i prawnego punktu widzenia.

                  • Gość: gf wishful thinking i to pozbawione wdzieku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 15:25
                    dyskusja absolutnie nie dotyczy obrony sciagania na plaszczyznie moralnej (a
                    tym bardziej, hehe, prawnej...) - jesli tyle rozumiesz, z tego, co pisze, to
                    szkoda, zebysmy obie tracily czas
    • Gość: Hubert Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.chello.pl 13.12.04, 10:27
      >kto rozwiaze mój problem?

      Tylko Ty sama.

      Pozdrawiam Hubert
    • alkmaar co na zewnatrz - to i wenatrz : 13.12.04, 11:22
      jezeli tak czest w twoim zyciu spotykasz sytuacje, ze ktos sciaga i ci to b.
      przeszkadza, byc moze w tobie jest taka czesc ciebie, ktora w duppie ma twoja
      systematycznosc, powazne podejscie do zycia, sumiennosc i uczciwosc. Byc moze
      tepiac osoby sciagajace tepisz to, co jest Cieniem ciebie samej
      • Gość: gf bingo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:58
        wyrazy uznania :)

        jak ja lubie jak ktos trafi celniej niz ja... :)
    • kvinna Nie lubię Cię. Nie dlatego, że nie popierasz 13.12.04, 12:01
      ściągania, ale za donosicielstwo.

      Erika z "Pianistki" za doniesienie matce (a matka dalej), że koleżanka Eriki ma
      piękny płaszczyk, bo się ku.., mogła w nagrodę...uszyć sobie torbę z kawałków.
      Ty w nagrodę masz ostracyzm. I podkreślam, nie dlatego, że nie lubisz
      ściągania.
    • joasiik25 Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 14:39
      Tak. W rzeczy samej. Winna jestem ja. A jakże. Powszechne przyzwolenie na
      permisywizm moralny jest IMO godne potępienia. Ja sama uważam, że jestem
      kryształowo czysta. Wrócę jeszcze na chwilę do moje pisemnej matury. Siedziałam
      w środkowym rzędzie druga od końca. Tak trafiłam alfabetycznie. Mój kolega o
      nazwisku rozpoczynającym się na Ć wylosował stolik tuż przed komisją. I wiecie
      co zrobił? Poszedł do naszego wychowawcy i powiedział, że może od razu oddać
      pustą kartkę bo jeśli usiądzie przed komisja to nikt mu nie będzie mógł podac
      ściągi, nie odpisze i obleje! I co robi nauczyciel? Zamienia kartoniki z
      nazwiskami! Osoba o nazwisku na Ć siedzi wśród osób o nazwiskach zaczynających
      się na F. Dziewczyna o nazwisku rozpoczynającym się od litery F siedzi między C
      a D. To tez jest w porządku? Są równi i równiejsi? Co powiecie o postawie
      oszusta nauczyciela?
      W trakcie matury chłopak siedzący za mną a był on bardzo dobry z matematyki,
      lepszy ode mnie, napisał wszystkie zadania na swojej karcie egzaminacyjnej.
      Potem przepisał je na ściagę dla kolegów i koleżanek siedzących z przodu przede
      mną. Szturchał mnie bez przerwy, nie pozwalał się skupić i szeptał abym
      przekazała do przodu ściągę. Za którymś razem mając dość tego, ze mi
      przeszkadza, wzięłam ściągę. Sprawdziłam szybciutko, czy sama mam wszystko
      dobrze napisane. O dziwo znalazłam jeden mały błąd, przez który wynik końcowy
      miałam błędny. Ze zdenerwowania spowodowanego ciągłym szturchaniem kolegi z
      tyłu popełniłam błąd w rodzaju 2-2 = 4. Poprawiłam całe zadanie a ściąge
      podarłam. Przez tego kolege z tyłu otrzymałabym piątke zamiast szóstki i tym
      samym miałabym mniej punktów na egzaminie wstępnym! Podarta ściąga nie doszła
      do kolegów z przodu i dwóch z nich nie zdało pisemnej matury z matematyki. Do
      ustnej musieli się uczyć. I z tego co wiem uczyli się przez dwa tygodnie dzień
      i noc. Dlaczego o tym piszę? Nie mam zamiaru nikomu niczego ułatwiać. Ja sama
      do wszystkiego doszłam własną ciężką pracą i nieprzespanymi nocami. Postawa
      nauczyciela jest karygodna. Ja nie chciałabym aby taki pan uczył moje dziecko.
      Dlatego gdy pójdzie do szkoły natychmiast je zapytam, czy nauczyciele robią
      jakieś machlojki, przymykają oko, pozwalają na ściąganie przez udawanie, ze
      niczego nie widzą. Udam się do dyrekcji po wykryciu całej prawdy i będę robiła
      wszystko aby taki delikwent jeszcze raz poważnie się zastanowił czy jest
      predysponowany do wykonywania zawodu nauczyciela.
      • kvinna Kochanie!!!!!!! Lecz się!!!!!!!! 13.12.04, 14:42
        Każdy psychoanalityk powie Ci, że nie ma ludzi kryształowo czystych.

        O półcieniach słyszałaś?
        • blue_as_can_be Re: Kochanie!!!!!!! Lecz się!!!!!!!! 13.12.04, 14:43
          Kvi, to podpucha. niemozliwe zeby ktokolwiek byl az takim kretynem
          • kvinna Jest możliwe 13.12.04, 14:46
            Rozwój w jednym kierunku, nie musi oznaczać rozwoju w innym.
            Porozwijała się parcjalnie :)
            Panienka pisze, że jest "kryształowo czysta", a ja się zastanawiam, jaki jest
            np. jej stosunek do rodziców choćby.
            • psychoguru Niepokojacy fakt 13.12.04, 15:19
              kvinna napisała:

              > Rozwój w jednym kierunku, nie musi oznaczać rozwoju w innym.
              > Porozwijała się parcjalnie :)
              > Panienka pisze, że jest "kryształowo czysta", a ja się zastanawiam, jaki jest
              > np. jej stosunek do rodziców choćby.

              Zaczynamy sie zgadzac: Okazuje sie ze ta pani WZIELA sciage. To zaczyna
              wskazywac na problemy zwiazane z nastrojeniem psychiki. Pytanie
              zasadnicze do niej czy jej zachowanie koncentruje sie na sciaganiu czy
              sa tez inne naganne czyny z ktorymi otwarcie walczy?


      • blue_as_can_be Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 14:42
        jednak klasychna podpucha, a my tak sie wszyscy dalismy nabrac...
        • kvinna Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 14:44
          Mnie się wydaje, że nie.
          Chyba rzeczywiście istnieją takie przypadki w naturze.
          • blue_as_can_be Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 14:51
            w naturze istnieja, ale to chyba nie jest taki case. zobacz: smaruje
            niewierygodnie dlugiego posta, ktory jest skondensowana historia podlosci
            jakich sie dopuscila, wszystko w sosie pt: "i jestem z tego dumna".

            dostaje mega zjebke od wszystkich (rowniez na pozostalych forach gdzie
            zasadzila swoj chory watek).

            nie odzywa sie dlugo.

            a potem baaach! i kolejny post o takim samym lajdactwie, tylko jeszcze bardziej
            perwersyjnie (sama skorzystala ze sciasgi).

            mysle ze jednak podpucha.
            • j_ar Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 14:54
              szkoda, ze podpucha, takie smiszne to sie robilo;(...
            • kvinna Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 14:57
              Może jest perwertem?

              Dziennikarz sprawdzający stosunek forumowiczów do ściągania?

              Nie odzywała się długo, bo została złojona i musiała przemyśleć. I następny
              długi post.

              Sorry-Rychu, ona jest "psychiczna".
              • blue_as_can_be Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 15:06
                jedno drugiego nie wyklucza :)))))))

                aha, na forum studia blizniaczy watek zachowuje sie podobnie, chociaz jest
                krotszy. podpucha - zjebka bez komentarzy autorki - nastepna podpucha. obie
                podpuchy kropka w kropke identyczne jak tutaj.
      • Gość: witch-witch Re: joasiik25 hono tu... IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 13.12.04, 20:24
        ..kaftanik, please!
    • subtelnamaczuga ten co związał, niech rozwiąże! 13.12.04, 15:28
    • Gość: sekunda Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.chello.pl 13.12.04, 19:22
      obrażają się bo jesteś z..d..z..i..r..ą.....nie masz chęci to nie podpowidaj ale nie musisz być 'życzliwa" i donosić. Co się z tymi ludźmi porobiło naprawdę
    • Gość: ania Re: kto rozwiaze mój problem? IP: 157.25.152.* 13.12.04, 22:01
      Joanna ten sam wątek rozpoczęła na forum Studia. Ciekawa lektura.
    • joasiik25 Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 23:27
      Oczywiście. Rzucić się na doktorantkę Bogu ducha winną. Zazdrościcie mi
      wykształcenia zdobytego bez oszustw? Może nie jestem kryształem, ale
      przynajmniej staram się nim być. Owszem, odcienie szarości potrafiłabym
      znaleźć, ale nie w tym przypadku.
      Czy moją winą jest to, że wspomniani przeze mnie dwaj chłopcy już teraz
      mężczyźni nie zdali ustnego z matematyki? Jeden z nich zdał na mierną z tego co
      wiem poprawkę we wrześniu, nie dostał się na studia, poszedł do wojska i co?
      Przyczyniłam się do jego sukcesu życiowego bo na pewno marnie by skończył IMHO.
      Został zawodowym żołnierzem, ma dzisiaj żonę i troje wspaniałych dzieci. Gdy
      mnie widzi na ulicy przechodzi na druga stronę. Ale to nie mój problem. Drugi z
      tych dwóch kolegów nie zdał ani ustnego ani poprawki. Rozpił się, złajdaczył,
      ożenił się, potem rozwiódł. Dzisiaj żyje w związku nieformalnym z jakąś
      pijaczką i sam nie wie ile ma dzieci. Ostatnio widziałam go wieczorem pijanego,
      brudnego i cuchnącego pod jedną z latarni. Poznał mnie. Przeszłam na drugą
      stronę bo od tego odoru zrobiło mi się słabo. Jak to człowiek potrafi nisko
      upaść. Zaczął coś za mną wykrzykiwać. Nie odpowiedziałam mu aby nie zniżać się
      do jego poziomu. Ostatecznie sfrustrowany człowiek któremu w życiu nie wyszło
      nie ma prawa obwiniac mnie czyli Bogu ducha winną osobe za swoje niepowodzenia
      w zyciu zawodowym czy osobistym. Wyjęłam na jego oczach komórkę i zadzwoniłam
      na policję z prośbą o interwencję. Przestraszył się widocznie bo zniknął
      natychmiast wywracając się po drodze w jednej z bram. Patrol przyjechał dość
      szybko, szukali go ale nie znaleźli. Podałam jego dane, adres jego rodziców.
      Czekam na wezwanie. Nie pozwolę się publicznie obrażać!
      A wracając do sprawy ze sciągą. Tylko to Wam utkwiło w pamięci? Że sama z niej
      skorzystałam? IMO sprawa wygląda zupełnie inaczej. Nie skorzystałam, bo nie
      przepisałam całego zadania. Wszystko napisałam samodzielnie! Spostrzegłam, że
      przez ciągłe zaczepianie mnie poszturchiwanie zaczynam być coraz bardziej
      roztargniona i nie pomyliłam się widząc inny wynik końcowy w jednym z zadań! To
      była przecież wina mojego kolegi siedzącego z tyłu! Nie moja! Gdyby nie on na
      pewno nie napisałabym, ze 2-2=4 tylko 0 i wszystko byłoby w porządku.
      Wspomniałam, może nie zauważyliście lub nie dość wyraźnie czytacie, że podarłam
      ściągę, a więc nie brałam w tym procederze udziału. Mam czyste sumienie. Trzeba
      było się uczyć.
      Proszę bardzo, napiszcie cokolwiek o fałszywym nauczycielu, który jaki daje
      przykład? Przesadza na egzaminie dojrzałości tak, aby można było w biały dzień
      pod okiem przedstawiciela kuratorium, dyrekcji i Ciała Pedagogicznego ściągać!
      Jak w naszej ojczyźnie może być kiedykolwiek dobrze, jeśli takie zachowania są
      tolerowane a nawet pochwalane. No jak?
      I co z tego że pisze na innym forum o swoim problemie pod innym Nickiem? Czy to
      jest zabronione? Doszło do tego, że musze uciekać się do takich haniebnych
      sztuczek jak zakładanie kilku kont aby pisać w miare anonimowo. Jestem stałą,
      cenioną i lubianą forumowiczką. I własnie z obawy przed takimi komentarzami
      pisze pod innym wymyślonym Nickiem. Przez Was.
      Dobranoc.
      • myga Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 23:30
        Co z tego, zes doktorantka. Ale masz zle serduszko.
        • joasiik25 Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 23:34
          Wiesz ja w zyciu kieruję się Dekalogiem. A tam jest wyraźnie napisane: nie mów
          fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, czyli nie kłam. Prawda? Ja nigdy
          nie kłamię. Nigdy.
          • myga Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 23:36
            Ale podstawa religi jest "kochaj blizniego swego jak siebie samego". Albo
            tez "Co uczyniles blizniemu swemu - mnie to uczyniles.
          • myga Re: kto rozwiaze mój problem? 13.12.04, 23:42
            Nie przykrywaj sie dekalogiem, albowiem dobrymi checiami pieklo jest itd.
            Nie musialas zdradzac kolegi, albowiem nikt cie nie pytal sciaga czy tez nie.
            Wtedy bys mogla sie usprawiedliwiac, ze nigdy nie klamiesz. sama sie zglosilas
            jak ten Judasz.Rozumiem, ze doktorat nie z teologii, bowiem zes zaslaba w tej
            materii.
            • Gość: Bibliography Note Re: kto rozwiaze mój problem? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.04, 00:01
              myga jestes dwulicowa. Jak ten Judasz.
              • myga Re: kto rozwiaze mój problem? 14.12.04, 00:02
                ? Uzasadnij.
      • j_ar Re: kto rozwiaze mój problem? 14.12.04, 08:08
        za glupia jestes na doktorantke, takie bzdury wypisujesz, ze no nie moge po
        prostu... ty sie ciesz, ze nikt z tych ktorych zakablowalas w sprawach dla nich
        dosc waznych, a dla ciebie tylko przyjemnych, nie pobil cie..
        skad sie takie ciolki biora w morde jeza.. . rozumiem, heniek byl ubekiem i
        teraz pije piwko pod smietnikiem, ale inni?
      • pinia38 Re: kto rozwiaze mój problem? 14.12.04, 08:10
        Ja wszystko rozumiem tylko skąd w toie tyle złości i POGARDY dla innych
        ludzi..??..
      • Gość: gf :))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 09:59
        > Jestem stałą,
        > cenioną i lubianą forumowiczką.

        psy to najlepszy kabaret w Polszcze :DDDD
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka