Dodaj do ulubionych

Male miasteczko

14.05.02, 18:58
Mieszkam w malym 50-tysiecznym miescie. Nie lubie tego miejsca. Nic sie tu nie
dzieje, wszyscy sie znaja i jest duze bezrobocie. Zawsze chcialam stad wyjechac
i wyprowadzic sie gdziekolwiek, najlepiej do jakiegos wiekszego miasta. To jest
takie moje niespelnione marzenie, ktore co jakis czas do mnie powraca.
Zauwazylam tez ze wstydze sie nawet mowic skad jestem i ze automatycznie gdy
ktos mi powie ze jest na przyklad z Warszawy lub z innego duzego miasta w
Polsce to czuje ze ja jestem gorsza. Nie wiem skad te odczucia. Nie lubie
siebie za to!!! Przeciez wiem ze to nie ma znaczenia gdzie sie mieszka. Moze
kiedys zrealizuje swoje marzenie ale na razie jest to niemozliwe ze wzgledu na
moje dzieci i rodzicow. Musze wiec zaakceptowac to miejsce. Wiem ze stwarzam
problemy i ze to tak naprawde nie jest zaden problem. Ale dla mnie to nie jest
takie proste. Co powiecie na to wszystko? Czy ktos tez ma taki "problem"?
Obserwuj wątek
    • Gość: Kulka Re: Male miasteczko IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 19:06
      ...i Ty to nazywasz małym miastem? swego czasu mieszkałam w mieście liczacym
      sobie 4573 mieszkańców /dokładnie/ i to było dopiero małe miasto,jak się
      Iksińskiej zdarzyło mleko przypalic, to całe miasto o tym wiedziało!
      A wiesz, jak jestem gdzieś w Polsce ,to unikam opowiadania skąd jestem, choć
      jak mnie pytają wprost to się przyznaję ,że w Warszawie mieszkam.Unikam dlatego
      że reakcje są bardzo różne...oj bardzo... Jednym zdaniem wszędzie dobrze gdzie
      nas nie ma:)
      • tuli_pan Re: Male miasteczko 14.05.02, 19:17
        a ja mieszkam w duzym miescie ( tys.) i chcialbym zamieszkac w malej
        miescinie, spokojnej, z ryneczkiem i fontanna na srodku, ale coraz mniej
        takich....
        • Gość: sylwia Re: Male miasteczko IP: *.osmez.eu.org / *.gazeta.pl 14.05.02, 21:06
          tuli_pan napisał(a):
          > a ja mieszkam w duzym miescie ( tys.) i chcialbym zamieszkac w malej
          > miescinie, spokojnej, z ryneczkiem i fontanna na srodku, ale coraz mniej
          > takich.... >


          Dokladnie tak samo jest ze mną, ale jak "kwieto" powiedzial tuz
          obok duzej aglomeracji.



    • kwieto Re: Male miasteczko 14.05.02, 19:16
      Ja pochodze z 25 tysiecznego miasta, obecnie mieszkam w Warszawie. I tez zwykle
      nie mowie, ze jestem z Warszawy (mimo ze mam tu meldunek). Rzeczywiscie,
      reakcje czasem sa dziwne... Czasem mowie o sobie, ze jestem "z dziada pradziada
      od pieciu miesiecy Warszawiak". I to sie mniej wiecej zgadza. Ale nie o to
      chyba Ci chodzi.

      Ostatnio tesknie za malymi miastami. Optimum to by bylo niewielkie miasto/wies
      ale stosunkowo niedaleko czegos wiekszego + samochod. Swoja droga, male miasta
      potrafia tworzyc klimat niesamowity w porownaniu z tymi duzymi. I nawet wiele
      wiecej sie w nich dzieje - przeglady poezji spiewanej w Olsztynie (ten nie taki
      maly, ale... ;")) ), Przystanek Woodstock w Olecku, Mulatka - przeglad
      kabaretowy w Elku... Wszyscy sie znaja, i wlasnie dzieki temu, jesli ktos
      wpadnie na pomysl zorganizowania czegos - ma ulatwione zadanie, bo kazdy
      urzednik bedzie wiedzial z kim ma do czynienia, na ile tej osobie mozna zaufac
      itd...
      • melanie Re: Male miasteczko 15.05.02, 22:02
        Przystanek woodstok to są Żary
    • olt Re: Male miasteczko 14.05.02, 19:25
      takie pytanie: bardziej chcesz polubic swoje miasteczko, czy z niego wyjechac?
      widze, ze to drugie...i co chcesz w ten sposob naprawde uzyskac?
      co jest w duzym miescie, czego ty nie masz? anonimowosc? ludzie?
      bo nie jest to dla mnie jasne
      jestem po prostu ciekawa ;-)
      pozdrawiam
      OLT (hmm, warszawianka, ale z pewnym bagazem pozawarszawskich doswiadczen
      zyciowych wynikajacych z rozwinietej potrzeby przemieszczania sie ;-))
      • Gość: dodo Re: Male miasteczko IP: 209.226.65.* 14.05.02, 19:48
        szczerze powiem, ze nie lubie malych miejscowosci.
        owszem, byly czasy, gdy nie mialam wyjscia i mieszkalam w jakichs dziurach
        populacja 248 albo 3200 czy cos w tym rodzaju i nie popadlam w skrajna depresje
        z tego powodu. ale majac wybor -nic ponizej miliona mieszkancow mnie nie
        zadowala.
        jest cos duszacego w malych miejscowosciach.
        wcale nie czuje sie w nich bezpieczniej czy spokojniej - raczej wrecz
        przeciwnie - mam poczucie, ze wszyscy na mnie patrza, kontroluja i wiedza
        o mnie wiecej niz ja sama. takie namacalne doswiadczenie "big brother watching
        you".
        i te ryneczki z fontannami tez mnie nie pociagaja - zawsze mi sie wydaje, ze sa
        tylko dekoracja, za ktora kryja sie wszystkie paskudztwa ukrywane skrzetnie
        przed "obcymi" ale swietnie znane "miejscowym".
        to nawet nie jest potrzeba anonimowosci - ta moja ciagota do duzego miasta.
        chyba raczej zapatrzenie sie w futurystyczne zachwyty "miastem-masa-maszyna"
        albo zwyczajnie spaczona milosci do tramwajow, tlumow, korkow na drogach,
        klopotow z parkowaniem i innych niezdrowych przyjemnosci;-)
        za to na weekend lubie sie wyniesc gdzies w "dzicz" ale wtedy to nawet
        populacja 100 jest za duza!
        • maly.ksiaze Re: Male miasteczko 14.05.02, 21:35
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > i te ryneczki z fontannami tez mnie nie pociagaja - zawsze mi sie wydaje, ze sa
          > tylko dekoracja, za ktora kryja sie wszystkie paskudztwa ukrywane skrzetnie
          > przed "obcymi" ale swietnie znane "miejscowym".
          Aha. W duzych miastach natomaist nie ma sekretow skrywanych przed obcymi, bo
          1) kazdy jest tam obcy, wiec nie ma kto skrywac
          2) o kazdym paskudztwie mozna przeczytac w gazecie

          Ja mieszkam teraz w zupelnie malutkim miasteczku, ulokowanym pomiedzy dwoma
          duzymi i blisko trzeciego, baardzo duzego. Ni to pies, ni wydra. Dziura
          niewielka, ale znam tylko niektorych sasiadow (tak ze czterech).

          Pozdrawiam,

          mk. (malomiasteczkowy)
    • Gość: ida Re: Male miasteczko IP: *.csk.pl 14.05.02, 19:49
      ja się juz parokrotnie w życiu przeprowadzałam i muszę powiedzieć, że też
      kiedyś czułam "gorsza" jak mówiłam skąd jestem, ale to wynikało głównie z tego,
      że musiałam zawsze jeszcze tłumaczyć "a gdzie to jest", a jak sie mieszka w
      dużym mieście to nikomu nic tłumaczyć nie trzeba. Większośc ludzi jest w stanie
      sobie skojarzyć sama "gdzie to jest" :-)

      Jak nadarzy Ci się okazja to wyjedź- bedziesz miała porównanie. Bo może
      tęsknisz za czymś co "przy bliższym poznaniu" w ogóle Ci się nie spodoba...
    • novia Re: Male miasteczko 14.05.02, 20:05
      Pochodze rowniez z nieduzego miasta: dwa kina (dzis tylko jedno, rzadko
      wypelnione po brzegi), jakies sztuczne jezioro, w oddali fabryka, troche blokow.
      Mialam mozliwosc mieszkania w kilku miastach, rowniez w bardzo duzych. Nigdy
      nie posiadalam kompleksow z tytulu swojego miejsca zamieszkania, czy tez
      robotniczego pochodzenia. Mysle, ze jestem na swoj sposob z tego dumna. Za
      kilka miesiecy, prawdopodobnie, znow przeprowadze sie, tym razem na polskie
      wybrzeze. Chce zamieszac w malym, nadmorskim miasteczku w domu z widokiem na
      morze. To chyba niewazne skad pochodzimy, ale raczej kim jestesmy... " Nasz dom
      jest tam gdzie jest nasze serce"
      novia
      • trzcina A jeśli duże, to jakie? 14.05.02, 20:50

        Jesli Ci źle w małym miasteczku, to jakie duże byś wybrała, aiido? Są takie,
        które łączą wady małego i dużego, jak Rzeszów i takie, które łączą ich zalety -
        np. Kraków. I jest to wynikiem nie tylko zaszłości historycznych, ale również,
        a może przede wszystkim, architektonicznej organizacji przestrzeni. Jesli
        miasto budowane jest na ludzką skalę, ma jakieś centrum/centra skupiające
        życie, nie biurowe, ale towarzyskie i rozrywkowe, ma ulice, które nie
        przytłaczają, a pozwalają się zobaczyc i spotkać, to wielbiciele małych rynków
        i fontann odnajdą się w nim z łatwością. I nie będa cierpieć z powodu tzw.
        małomiasteczkowości, świadomości bycia oglądanym i ocenianym na każdym niemalże
        kroku.
        I sa oczywiście miasta - olbrzymy, ale to już inna pieśń.
        pozdrawiam
        t.
      • Gość: Andrzej Re: Male miasteczko IP: *.unl.edu 14.05.02, 21:56
        novia napisał(a):

        > Pochodze rowniez z nieduzego miasta: dwa kina (dzis tylko jedno, rzadko
        > wypelnione po brzegi), jakies sztuczne jezioro, w oddali fabryka, troche blokow
        > .
        > Mialam mozliwosc mieszkania w kilku miastach, rowniez w bardzo duzych. Nigdy
        > nie posiadalam kompleksow z tytulu swojego miejsca zamieszkania, czy tez
        > robotniczego pochodzenia. Mysle, ze jestem na swoj sposob z tego dumna. Za
        > kilka miesiecy, prawdopodobnie, znow przeprowadze sie, tym razem na polskie
        > wybrzeze. Chce zamieszac w malym, nadmorskim miasteczku w domu z widokiem na
        > morze. To chyba niewazne skad pochodzimy, ale raczej kim jestesmy... " Nasz dom
        >
        > jest tam gdzie jest nasze serce"
        > novia

        No wlasnie, kazesz sie nie przejmowac, ale dom jest tam gdzie nasze serce.
        Cos mi tu nie gra. Wiec jak sie nie przejmowac, gdy mieszkam w malej dziurze,
        a serce me w Warszawie ?
        Skad sie bierze ten stan rzeczy, ze jedna osoba jest dumna ze swego miejsca
        zamieszkania, a druga sie wstydzi ?
        Pozdr, Andrzej.
    • martyna14 Re: Male miasteczko 14.05.02, 20:52

      Ja co prawda pochodze z duzego miasta ale pamietam jaki dobry ubaw mialam jak
      np spotykalam kogos na wakacjach powiedzmy z Warszawy albo z duzej aglomeracji
      oczywiscie pytalo pytanie skad jestes? Czasami jak mi ktos wygladal na
      zarozumialca wymienialam nazwe jakiejs malej miesciny i mialam nieziemski ubaw
      patrzac na jego zdegustowana mine.
      Teraz mieszkam w malym miasteczku i wierze, ze wszedzie mozna znalezc ciekawych
      ludzi a roznice w mentalnosci sa w wiekszym stopniu wynikiem wyksztalcenia (
      niekoniecznie tego potwierdzonego dyplomami)niz tego gdzie sie ktos wychowal.
    • Gość: nevada Re: Male miasteczko IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 22:30
      aiida napisał(a):
      > Mieszkam w malym 50-tysiecznym miescie.
      > wszyscy sie znaja

      hm

      • Gość: Renka Re: Male miasteczko IP: *.home.cgocable.net 15.05.02, 07:40
        Male miasteczko jest dla "malych" ludzikow. Jak masz wieksze marzenia wybierz
        sie w swiat.Ja jestem zwiazana od pokolen z Warszawa, a obecnie mieszkam w
        nieduzym miescie. Zycie "jak na talerzu" nie jest latwe, oj nie. Ale skazenie
        srodowiska mniejsze i o to mi chodzilo :) Niby tez sie wybralam w ten wiekszy
        swiat, ale szumu ula nie lubie :)
        • majka14 Re: Male obok duzego 15.05.02, 09:24
          Gość portalu: Renka napisał(a):
          > Male miasteczko jest dla "malych" ludzikow. >


          Co za bzdura!!!




          • Gość: Malwina Re: serce IP: *.abo.wanadoo.fr 15.05.02, 11:30
            czort wie gdzie jest. Moje miejsce jest tam gdzie ja jestem.
          • Gość: Renka Re: Male ludziki IP: *.home.cgocable.net 15.05.02, 21:42
            Nie mysl, ze "maly ludzik" to nie czlowiek. To czlowiek, ktoremu po prostu nie
            potrzeba tego calego wielkomiejskiego blichtru.
            Jezeli czujesz, ze ci tego nie potrzeba, siedz, gdzie siedzisz i ciesz sie tym
            co masz i mozesz miec, w malym miescie.Ale jestes wtedy "malym ludzikiem" :)
            Ludzie, ktorzy chca wiekszych wrazen i adrenaliny non stop, mieszkaja w duzych
            miastach :)))))))))) Majka, jestes "malym ludzikiem", he? Czy WIELKIM
            CZLOWIEKIEM ? *)
            ad*) znalam przed laty tzw WIELKIEGO CZLOWIEKA, zycie zrobilo z niego zwyklego,
            malego czlowieka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka