Gość: AIR
IP: *.mikolow.sdi.tpnet.pl
15.05.02, 18:21
Sam niewiem co jest ze mna nie "tak"? Zatanawiam sie o co chodzi??? Nieumiem
sobie znalesc dziewczyny, sadze ze jestem romantyczny i co ztego idzie takze
niesmialy, co jest najgorsze kiedy widze szczesliwe pary, lub cos o nich czytam
potrafie wpasc w taka zlosc, ze juz kilkukrotnie odbilem tynk ze sciany golymi
rekoma, nienawidze tego!!! Niepotrafie byc szczesliwy, ostatnio niemam ochoty
na nic, niepotrafie sie nad niczym skupic, niczym zajac jedyne co robie to
cwicze aby opanowac zlosc ktora we mnie drzemie, ciagle szukam pomocy, ale nie
w kregu znajomych, nielubie obciazac ich swoimi problemami, wprost przeciwnie,
ja przewaznie wysluchuje ich, probujac z roznym skutkiem im pomoc, nigdy
nieopowiadam o swoich problemach, czuje jak mnie to wszystko juz niszcze od
srodka i mam juz tego dosyc. Ten swiat mnie zniszczyl, ale ja nikogo
nieobwiniam, trudno sie mowi, ale dlaczego niepotrafie/nieumiem znalesc
szczescia? Dlaczego jestem sam? Jak dlugo to juz wytrzymam? Odkrylem iz mi na
nikim niezalezy, ani na rodzinie, na nikim, obawiam sie ze wszystko co dobre
utracilem, mam 17 lat i od 4-5 lat tak juz ze mna jest, chcialbym zeby choc raz
ktos mi pomogl, powiedzial co mam robic, lubie siedziec i zastanawiac sie nad
zyciem/smiercia, ale oprocz zastanawiania chcialbym takze zobaczyc, odczuc to
wszystko, brakuje mi juz powoli sil................