Gość: EMPTINESSwithin
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.12.04, 23:39
Chcę umrzeć. Życie nie ma dla mnie najmniejszego celu, nie mam perspektyw na
jakiekolwiek pozytywne doświadczenia, jestem zakompleksionym frustratem,
słabym psychicznie, znerwicowanym ludzkim śmieciem. Moja psychika podszyta
jest ciągłym lękiem, żyję w stresie i poczuciu niesmaku do siebie. Jedyne
uczucia, jakie żywię do innych to nienawiść, strach, zazdrość, niechęć,
nieufność. Nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Nie akceptuję siebie ani
warunków, na jakich przyszło mi żyć. Nie mam żadnych zainteresowań, nic mi
nie sprawia przyjemności, nie mam najmniejszych szans by cokolwiek uległo
zmianie. Jestem zbyt słaby żeby się zabić. Moje samobójstwo zabiłoby moją
matkę, zniszczyłoby życie całej mojej rodziny. Byłoby to dla niej piętno
wstydu. Każdego ranka budzę się i zaczynam cicho wyć w kołdrę. Życie to dla
mnie pułapka, pułapka bez wyjścia. Czuję się ciągle jakoś tak dziwnie i
nieswojo, wszędzie obco. Piszę to tak po prostu, bo na forum można wszystko
napisać, a chcę to wyrzucić.
Chciałbym żeby mnie coś zabiło - nagła choroba, samochód, ktoś na ulicy. Ale
boję się bólu.