paco_lopez
29.12.04, 09:26
Zakładam, że kilku szczęśliwych ludzi z tych, co tu pisują na forum dałoby
sie wyłowić (choć plotka głosi, iz ten kto tu pisuje ma jakiś problem).
Reszta, która wpada by poskomleć, trafia tu jak paproszek miotnięty wiatrem w
oko. To jedynie subwrażenie, że oni maja wieeeelki problem, ten ich
problem ,z innej strony to tyle samo, co trauma dwulatka, a wiec jedynie
przejściowa. Niezbyt wiele tutaj tych, którzy sa w prawdziwych tarapatach.
Chciałbym więc poprosić przynajmniej tych szczęsliwych, by napisali w jaki
sposób chronią swoje szczęście, o ile ono w ogóle da sie chronic na
jakimkolwiek poziomie.
- zwolnij, stań i zapytaj czy zrobiłes wszystko w sprawie x.
- nie musisz byc sobą
.....itd