Dodaj do ulubionych

Jak przeżyć psychoterapię koleżanki?

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.12.04, 19:31
Zaprzyjaźniam sie z osobami, z którymi czuję się dobrze: wrażliwymi,
empatycznymi, delikatnymi, szanującymi innych... Te przyjaźnie sa bardzo
ciepłe, pełne życzliwości i mniej wiecej równego dawania i brania. Problem w
tym, że moi przyjaciele często biorą od życia po głowie - i w pewnym momencie
postanawiają coś zmienić: idą na psychoterapię!
Tu pragnę zaznaczyć, że ja jestem raczej podobna do nich: tez wyczuwam ich
potrzeby, szanuje prawa, nie próbuję wykorzystywać i nie ode mnie doznaja
krzywd: przeciwnie, często ja je wspieram i rozumiem, gdy wszyscy inni sobie
na nich używaja ile wlezie!
W trakcie terapii nieuchronnie przychodzi moment, gdy zaleca sie moim
znajomkom wzmacniać własne ego i ćwiczyc na innych moc własnego wpływu,
stawiać żądania, wywierać presję i kreować nowy obraz siebie. I wtedy mam sie
z pyszna, albowiem jestem pierwszym obiektem, na którym moje kumpele trenuja
swoje nowe umiejetności!
Dzieje się tak, jak myślę, dlatego, że od czegoś vel kogoś trzeba zacząć, a
strach tak od razu brać sie za męża - despotę albo za wszystko kontrolującą
matke. Tu i związanie duże, i ryzyko: materialne, rodzinne, a ja - tylko
koleżanka, w razie czego mogę iść na odstrzał...
Nagle więc bezrobotna /a więc mająca czas/ i zupełnie zdrowa koleżanka wrabia
mnie w chodzenie dla niej na pocztę celem nabycia znaczków i kłamie, że tam,
gdzie teraz mieszka - poczta jest bardzo daleko / tak uczą w "Grzeczne
dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam, gdzie chcą" - zeby cedowac na
innych upierdliwe czynności a samej skupiac sie na własnym sukcesie/. Gdy idę
do niej z tymi znaczkami, okazuje sie, że poczta jest b. blisko... Albo:
upiera się, żebym to ja do niej przyjeżdżała, bo ona nie ma czasu /a ma go b.
dużo, tylko w "Grzcznych dziewczynkach.." zalecają, żeby mówić ludziom, ze
się nie ma czasu, bo tylko ofermy mają czas/. Rozmowy z nia to wyliczanka jej
sukcesów z małą przerwą na moja prezentację osiagnięć - jakaś taka
gorączkowa, powierzchowna paplanina, bez pozwolenia na wątpliwości albo
smutek. Dawniej moja kolezanka nigdy by się tak nie zachowywała. /Pisze o
jednej, ale dwa razy obserwowałam podobny proces/.
Aktualne zachowanie "zmienionych" nie podoba mi sie - nie dlatego, że, jak
sądzą, zazdrośni ludzie nie akceptuja ich nowej siły, tylko dlatego, że na
cholerę mi taka przyjaźń, która bardziej przypomina walkę niz sojusz?
Przyjacielowi chce ufać i czuc sie z nim bezpiecznie, a nie miec sie przed
nim na bacznosci wiedząc, że w każdej chwili moze mnie wyrolować?
Czy naprawdę w dzisiejszym swiecie nie ma miejsca na staroświecka przyjaźń i
nie mozna byc delikatnym i uważnym, bo sie nie przetrwa? Czy konieczne jest
traktowanie innych, nawet tych najniewinniejszych, którzy nigdy nic złego nam
nie zrobili, przedmiotowo, manipulatorsko i w kontekscie wykorzystania?
Czy moze ja czegos nie rozumiem? Co jest grane?
Obserwuj wątek
    • Gość: krish Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.chello.pl 30.12.04, 19:58
      Czy konieczne jest
      traktowanie innych, nawet tych najniewinniejszych, którzy nigdy nic złego nam
      nie zrobili, przedmiotowo, manipulatorsko i w kontekscie wykorzystania?
      Czy moze ja czegos nie rozumiem? Co jest grane?



      jak mniemam nigdy nikogo tak nie traktowalas...?

      pracodawcy, tesciowej, pani w sklepie, bylego narzeczonego etc...

      pogratulowac...
      • Gość: Buka Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.12.04, 20:08
        Nigdy - tak mi sie przynajmniej wydaje, nie pamietam czegos takiego!
        • Gość: krish Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.chello.pl 30.12.04, 20:11
          ... a przynajmniej nigdy czegos takiego tak swiadomie nie nazwalas...

          • Gość: Buka Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.12.04, 20:18
            No dobrze, czyli jaka jest twoja odpowiedź na moje pytania? Że wszyscy kiedys
            tam kogos tam traktujemy przedmiotowo? Zgoda, może to sie zdarza, ale chyba
            normalne, że w zapomnieniu, bez premedytacji, albo: jak Kuba Bogu, tak Bóg
            Kubie, czyli przedmiotowo tych co nas przedmiotowo, a podmiotowo tych co nas
            podmiotowo... Chyba źle, gdy to sie zdarza programowo i uniwersalnie, i bez
            wzgledu na to, jaki ktos był dla nas..? Czy sugerujesz, ze podmiotowe
            traktowanie innych to sen, z którego jak najszybciej trzeba sie obudzić?
            • Gość: krish Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.chello.pl 30.12.04, 20:23
              tego nie powiedzialem

              twoje zycie to sprawa WYLACZNIE miedzy toba i

              swiatem

              bogiem

              absolutem

              losem

              przyroda

              nazwij jak chcesz


              i zrobisz z tym co zechcesz

              ale nie uzalaj sie publicznie na innych

              bo nieladnie

              i robisz sobie krzywde
              • Gość: Buka Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.12.04, 20:50
                E tam! W takim razie: skasować to forum!?..
                • Gość: krish Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.chello.pl 30.12.04, 21:04
                  nie rozumiesz

                  ale jak uwazasz
    • Gość: gf co jest grane? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 20:13
      nie odrozniasz kolezenstwa od przyjazni?

      a jak odrozniasz, to
      a/ dlaczego czujesz sie zobowiazana spelniac prosby tylko kolezanki?
      b/ lub dlaczego przyjaznisz sie z osoba ograniczona intelektualnie?

      pozdrawiam :)
      • Gość: Buka Re: co jest grane? ;) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.12.04, 20:48
        Własciwie to przyjaciółka /kolezanka była ta pierwsza/. Była dla mnie bardzo
        dobra, np. kiedyś gdy byłam chora opiekowała się mną /ja nia tez gdy ona była
        chora/, lubiła mi robic miłe niespodzianki /kino, zaproszenie na narty/ -ja też
        biegałam za jej sprawami, np.na studiach - nie było w tym wszystkim
        wyrachowania, w ogóle było nam fajnie tak trzymac sztamę... Jak pisałam, jej
        dobroć i ufność /czasem aż za daleko idąca - przed czym ją ostrzegałam/ nie
        zawsze trafiała na podatny grunt i, niestety, wielu ludzi ja wykorzystywało.
        Ale akurat ja, jak sadzę, niczego takiego nie mam na sumieniu. A teraz jako
        pierwsza obrywam w ramach treningu asertywności...
        Też uważam, ze moja koleżanka nie ma krytycznego umysłu i zbyt neoficko
        przyjmuje różne "prawdy objawione". Byłam u jej psychoterapeuty /w ramach
        kolezenskiego wywiadu i żartu/ i symulowałam własna depresję, żeby zobaczyc,
        jak się z nim gada i kto on jest. Powyrzekałam troche na świat / tu akurat nie
        symulowałam/ i usłyszałam, że w życiu nie należy kierowac się zasadą fair -
        play, tylko skutecznością osiagania własnego celu... Ciarki mnie przeszły!
        Może mam wyjatkowe szczęście, ale znam osoby, które zaszły bardzo wysoko grajac
        fair - play... i to właśnie ich obraz trzyma mnie przy życiu, prawdę mówiąc..
        Rozważam zerwanie przyjaźni, ale raz juz zerwałam w podobnych okolicznościach
        koleżeństwo, a tej przyjaźni- pełnej dobrych wspomnien - bardzo mi zal...
        Znaczki kupywałam w nieswiadomosci, oszukana co do położenia poczty! Znajac
        prawdę nie spełniłabym zyczenia przyjaciółki!...
        • Gość: krish Re: co jest grane? ;) IP: *.chello.pl 30.12.04, 21:21
          przepraszam

          ale skoro poszlas do psychoterapeuty kolezanki

          w ramach "kolezenskiego wywiadu" i zartu (inne powody bym zaakceptowal)

          jak sie domyslam bez wiedzy kolezanki???

          jezeli tak

          to sie odsun

          bo cie obrzygam od kolnierza po cizmy

          nawiasem mowiac mowi sie "kupowalam"
          • Gość: Buka Re: co jest grane? ;) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.12.04, 21:41
            Krish, sam winieneś/naś/ udać się prędko do psychoterapeuty, bo widzisz rzeczy,
            których nie ma, a w dodatku reagujesz agresywnie i wulgarnie /grozisz mi
            obrzyganiem... ho ho!/ na to, co sam/a/ wymyślasz. Oczywiscie, że kolezanka o
            wszystkim wiedziała i to był nasz wspólny zart - wizyta u jej psychoterapeuty,
            ale, sorki, kocie, to juz ostatnia moja odpowiedź do ciebie, bo skoro masz
            zamiar rzygac, faktycznie wole, zebys nie otwierał ust i nie zamierzam sie do
            ciebie zbliżać - szkoda brudzic te ładne literki na forum...
            • Gość: krish Re: co jest grane? ;) IP: *.chello.pl 30.12.04, 21:49
              znaczy po twojej wizycie i opinii

              kolezanka nadal do tego terapeuty chodzila

              i nawet ulegala jego sugestiom ?

              nie odpowiadaj jak nie chcesz

              ale tak naprawde to mysle ze same sobie jestescie winne

              a robiac to i piszac o tym na forum

              obrazacie ludzi, ktorzy naprawde potrzebuja terapii

              i terapeutow, ktorzy pomagaja na wieksze problemy niz zlamany paznokiec

              • Gość: gf Re: co jest grane? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 22:07
                Krish, teraz przesadziles. Calkiem powaznie zapewniam, ze zlamany paznokiec
                moze byc problemem i czlowiek moze czuc sie z tego powodu naprawde
                nieszczesliwy. Kiedys mnie pogoniles, jak zapytalam, czy byles w hospicjum. A
                wlasnie to jest najlepsza terapia zlamanych paznokci.

                Bardzo dobrze, ze Buka tu jest, bo moze z czasem przeczyta cos, co ja zawstydzi
                i ustawi w pionie na powrot.

                pozdrawiam niemal noworocznie :)
                • Gość: krish Re: co jest grane? ;) IP: *.chello.pl 30.12.04, 22:24
                  nie gonilem Cie

                  odpowiedzialem


                  nie mam monopolu na racje

                  ale staralem sie to na poczatku buce wytlumaczyc

                  potem dodala dodatkowe szczegoly

                  i zapomniala wlasnie o zalozeniu

                  ze ludzie nie sa rowni - jej kolezanka moze byc mniej odporna na wszystko

                  i postepuje inaczej niz ona sama by zrobila

                  co trzeba zaakceptowac albo nie

                  ale nie wykrzykiwac, jacy zli sa ludzie ktorych mialam za przyjaciol


                  a prawda jest taka - kazdy zrobi wszystko, co uznajemy za swinstwa

                  i Ty i ja i buka

                  kwestia odpowiedniego doboru okolicznosci

                  dla kazdego z nas roznego



                  troche wyrozumialosci
                  • Gość: gf Re: co jest grane? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 22:29
                    > troche wyrozumialosci

                    ale dla Ciebie? ;) mam akurat sporo :)))

                    Buka ma problem, bo wydaje jej sie, ze swiat ja krzywdzi. My jej nie pomozemy
                    piszac 'nie masz racji'. Pomoc jej moze przeczytanie czegos, co ma wiekszy
                    kaliber niz te paznokcie. Tak mi sie wydaje.

                    nie wiem, czy kazdy zrobi swinstwo...napewno nie ktorym latwo to przychodzi, a
                    innym wrecz odwrotnie...kiedy pekne poddana torturom - oczywiscie nie wiem
                    i nie spieszy mi sie do takiej wiedzy
                    • Gość: krish Re: co jest grane? ;) IP: *.chello.pl 30.12.04, 22:34
                      > ale dla Ciebie? ;) mam akurat sporo :)))

                      dzieki, czymze zasluzylem???

                      nie chodzilo mi o mnie

                      troche wyrozumialosci od buki dla ludzi, zwlaszcza bliskich



                      > nie wiem, czy kazdy zrobi swinstwo...napewno nie ktorym latwo to przychodzi, a
                      > innym wrecz odwrotnie...kiedy pekne poddana torturom - oczywiscie nie wiem
                      > i nie spieszy mi sie do takiej wiedzy

                      i o to chodzi

                      lepiej nie sprawdzac wlasnych granic

                      lepiej trzymac sie od nich z daleka

                      ale przydaje sie zaakceptowac, ze ludzie nie sa jednakowi

                      i ktos moze miec je blizej niz my

                      ot tak przypadkiem

                      bo jest jaki jest

                      i zycie go tak uksztaltowalo
                      • Gość: gf Re: co jest grane? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 22:38
                        Gość portalu: krish napisał(a):

                        > > ale dla Ciebie? ;) mam akurat sporo :)))
                        >
                        > dzieki, czymze zasluzylem???

                        a bo to trzeba zasluzyc zaraz? nie trzeba :)

                        >
                        > nie chodzilo mi o mnie
                        >
                        > troche wyrozumialosci od buki dla ludzi, zwlaszcza bliskich
                        >

                        i dla Buki tez, co? ;)

                        >
                        > > nie wiem, czy kazdy zrobi swinstwo...napewno nie ktorym latwo to przychod
                        > zi, a
                        > > innym wrecz odwrotnie...kiedy pekne poddana torturom - oczywiscie nie wie
                        > m
                        > > i nie spieszy mi sie do takiej wiedzy
                        >
                        > i o to chodzi
                        >
                        > lepiej nie sprawdzac wlasnych granic
                        >
                        > lepiej trzymac sie od nich z daleka

                        ale granic w ogole? no nie wiem, czy masz racje...uwazam, ze to jednak dosc
                        ciekawe

                        >
                        > ale przydaje sie zaakceptowac, ze ludzie nie sa jednakowi
                        >
                        > i ktos moze miec je blizej niz my
                        >
                        > ot tak przypadkiem
                        >
                        > bo jest jaki jest
                        >
                        > i zycie go tak uksztaltowalo

                        no tak, ale idac tym tropem mozna dojsc do wniosku, ze w ogole za nic nie
                        odpowiadasz, bo 'zycie Cie tak uksztaltowalo' - to mi nie do konca pasuje,
                        powiem szczerze...
                        • Gość: krish Re: co jest grane? ;) IP: *.chello.pl 30.12.04, 22:47
                          jezu, z Toba sie wdac...



                          Gość portalu: krish napisał(a):

                          > > ale dla Ciebie? ;) mam akurat sporo :)))
                          >
                          > dzieki, czymze zasluzylem???

                          a bo to trzeba zasluzyc zaraz? nie trzeba :)

                          ooo, super!!!

                          >
                          > nie chodzilo mi o mnie
                          >
                          > troche wyrozumialosci od buki dla ludzi, zwlaszcza bliskich
                          >

                          i dla Buki tez, co? ;)

                          tez. wbrew pozorom mam ja dla buki. nie wierz jak nie chcesz

                          >
                          > > nie wiem, czy kazdy zrobi swinstwo...napewno nie ktorym latwo to przychod
                          > zi, a
                          > > innym wrecz odwrotnie...kiedy pekne poddana torturom - oczywiscie nie wie
                          > m
                          > > i nie spieszy mi sie do takiej wiedzy
                          >
                          > i o to chodzi
                          >
                          > lepiej nie sprawdzac wlasnych granic
                          >
                          > lepiej trzymac sie od nich z daleka

                          ale granic w ogole? no nie wiem, czy masz racje...uwazam, ze to jednak dosc
                          ciekawe

                          bede sie trzymal swojego zdania. nie penetrujmy granic jak nie musimy

                          >
                          > ale przydaje sie zaakceptowac, ze ludzie nie sa jednakowi
                          >
                          > i ktos moze miec je blizej niz my
                          >
                          > ot tak przypadkiem
                          >
                          > bo jest jaki jest
                          >
                          > i zycie go tak uksztaltowalo

                          no tak, ale idac tym tropem mozna dojsc do wniosku, ze w ogole za nic nie
                          odpowiadasz, bo 'zycie Cie tak uksztaltowalo' - to mi nie do konca pasuje,
                          powiem szczerze...

                          odpowiadasz zawsze, choc nie jestes winny tak naprawde

                          ale to problem natury filozoficznej
                          • Gość: gf Re: co jest grane? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 23:37
                            > bede sie trzymal swojego zdania. nie penetrujmy granic jak nie musimy

                            czemu? nie jestes ciekawy siebie?


                            > odpowiadasz zawsze, choc nie jestes winny tak naprawde
                            >
                            > ale to problem natury filozoficznej

                            otoz to - bo 'winnosc' laczy sie z ocena, a zycie nie jest do oceniania tylko
                            do przygladania sie skutkom...

                            pozdrawiam :)
                            • Gość: krish Re: co jest grane? ;) IP: *.chello.pl 30.12.04, 23:42
                              > czemu? nie jestes ciekawy siebie?

                              nie

                              ani sprawdzania

                              bo, jak powiedzialem, kazdy zrobi wszystko, kwestia doboru okolicznosci

                              zreszta, coz Ci przyjdzie ze znajomosci swych granic?

                              jak je poznasz nikomu sie i tak tym nie bedziesz chwalic
                              • Gość: gf Re: co jest grane? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 23:48
                                a czy ja sie musze chwalic tym, co poznaje, innym? chce wiedziec dla siebie, bo
                                jak bede wiedziec, to moze unikne zrobienia komus krzywdy...to wszystko
                                • Gość: krish Re: co jest grane? ;) IP: *.chello.pl 30.12.04, 23:55
                                  skoro chcesz sie poznawac...

                                  powodzenia

                                  choc nie polecam

                                  ani Ci nie zycze tej metody nauki

                                  i chyba ciut wiem, o czym mowie
                                  • Gość: gf Re: co jest grane? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 23:59
                                    Krish, ja sie nie boje rozczarowan na swoj temat. Poniewaz nie bede siebie
                                    oceniac. Bede sobie wybaczac ;) A jesli dzieki temu, co wiem, moge nastepnym
                                    razem byc kims lepszym, to uwazam, ze warto.

                                    Choc pewna nie jestem, czy my o tym samym...

                                    dobranoc :)
    • triss_merigold6 Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? 30.12.04, 20:27
      Najwyraźniej idiotom psychoterapia nie pomoże choćby zmienili terapeutę 10 razy.
      Tia... oni sa delikatni i wrażliwi jak kawał betonu.
      Powiedz, że też chodzisz na psychoterapię i odmawiaj.
    • sdfsfdsf Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? 30.12.04, 20:27
      ha ha, niezle pranie mozgu, zrob to co ci powiem a bedziesz szczesliwy,
      pieprzenie w bambus
    • Gość: lekshey Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:23
      Witaj,
      dobra sytuacja aby samemu podszkolic sie z asertywności.
      Poćwiczyc w praktyce - stawianie granic,mówienie nie dziekuje.Mówienia o swoich
      uczuciach,odczuciach wprost - bez ranienia drugiej osoby.
      Bronienia sie gdy leniwi egotycy wrabiaja Cie w role ofiary,opiekunki,zastęczej
      matki ojca i terapeuty po godzinach za darmo:-)
      A co do poziomu terapii to bywa róznie.
      Ja akurat znam takie ośrodki, które napewno nie ucza tego co prezentuja w
      praktyce Twoje przyjaciółki.
      Głowa do góry.
      nie bój sie byc soba.Empatyczna,wrażliwa ale nie dawał sie wrabiac w
      nadopiekuńczośc,zagłaskiwanie pełnienem roli tzw. "terapeutycznego śmietnika" i
      worka treninogowego bo na tym przyjaźń napewno nie polega.
      pozdrawiam i życze wszystkiego najlepszego w 2005 roku
    • Gość: lekshey Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:23
      Witaj,
      dobra sytuacja aby samemu podszkolic sie z asertywności.
      Poćwiczyc w praktyce - stawianie granic,mówienie nie dziekuje.Mówienia o swoich
      uczuciach,odczuciach wprost - bez ranienia drugiej osoby.
      Bronienia sie gdy leniwi egotycy wrabiaja Cie w role ofiary,opiekunki,zastęczej
      matki ojca i terapeuty po godzinach za darmo:-)
      A co do poziomu terapii to bywa róznie.
      Ja akurat znam takie ośrodki, które napewno nie ucza tego co prezentuja w
      praktyce Twoje przyjaciółki.
      Głowa do góry.
      nie bój sie byc soba.Empatyczna,wrażliwa ale nie dawał sie wrabiac w
      nadopiekuńczośc,zagłaskiwanie pełnienem roli tzw. "terapeutycznego śmietnika" i
      worka treninogowego bo na tym przyjaźń napewno nie polega.
      pozdrawiam i życze wszystkiego najlepszego w 2005 roku
    • kvinna Uśmiałam się :-) 31.12.04, 11:36
      No ja bym po te znaczki jednak nie poszła. Powiedziałabym jej, żeby SIĘ
      ODKLEIŁA :-)

      Nawet nie będąc w terapii, rób jak one.
      Nie daj sobie łazić po głowie.

      Czytałam te niegrzeczne dziewczynki; swoiste przeciąganie liny z tym cedowaniem
      zajęć ogłupiających na kogoś innego. A jak nikt nie zechce?

      Hm...
      • Gość: Buka Re: Uśmiałam się :-) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.12.04, 11:44
        Straciłam komfort bezpiecznego kontaktu, w którym nie musiałam sie pilnować
        przed wyrolowaniem. To było bardzo fajne, ale powiadacie, ze zbyt piekne by
        trwało? I że trzeba się przyzwyczic do stałej czujności? A ja, głupia,
        myslałam,ze przyjaciele specjalny gatunek, co nie posle nas, zapracowanych, po
        znaczki, by móc w tym czasie śledzic telenowelę leżąc na szezlongu...
        • kvinna Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Szezlong :-) 31.12.04, 11:54
          Współczuję rozczarowania...

          Rozmawiałaś z nią o tym?
          • Gość: Buka Re: Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Szezlong :-) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.12.04, 13:15
            Ona teraz tylko powtarza po terapeucie i Ucie /od "Grzecznych dziewczynek..."/.
            Nie masz dla niej większych autorytetów niz terapeuta i Uta! Uważa, że to ja
            żyję w błędzie nie zaprzęgając innych do karocy, w której ja - kobieta sukcesu
            in spe, winnam przemierzać ten padół powszechnej nieprawości...
            • Gość: gf Re: Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Szezlong :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 13:17
              wydaje sie, ze Twoja kolezanka srednio sprawna intelektualnie - miej wiec
              milosiedzie i wybacz ofierze losu ;)
            • kvinna Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? 31.12.04, 14:13
              A od Uty można nauczyć się odwagi w feminizmie (powiedzmy), ale stosować się
              dokładnie do jej rad? Hm. Mnie śmieszył trochę język Uty.

              Koleżanka z takim podejściem (z tym duuużym ego) niebawem zostanie sama, może
              wtedy "się nawróci", znormalnieje.
              • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 31.12.04, 22:15
                I znowu to ŚWIAT ZEWNĘTRZNY jest winny... Tym razem (cóż za szczęscie!) to nie
                uroda... tylko przyjaciółka, która ośmieliła się podjąć próbę zmiany własnego
                życia... (w przeciwieństwie do Ciebie Buko, prawda?). I cóż mamy? Przyjaciółka
                zaczęła mieć własne potrzeby!!! Coż za zbrodnia... Do tej pory ich nie
                przejawiała... A Buka nie potrafi sobie z tym poradzić...

                Bo Buka jest idealna. A przynajmniej marzy o idealności. I nic ją poza tym nie
                obchodzi. Nawet własny mąż (patrz wątek o urodzie). Egoizm i egocentryzm do n-
                tej potęgi Buko!!! Tak, tak wiem, że nie zrozumiesz, że co najwyżej się
                obrazisz na mnie lub zaczniesz szukać wymówek. Zastanowić się nad własnym
                życiem to zbyt duży problem dla Ciebie... No cóż niektórzy muszą upaść na samo
                dno żeby zacząć myśleć o innych a nie o sobie...

                I wiesz co? Czuję do Ciebie pogardę. Gardzę tym, że użalasz się nad sobą i
                jednocześnie przerzucasz winę na innych. Gardzę Tobą dlatego, że gardzisz
                innymi. Gardzę Tobą bo nie potrafisz okazać współczucia osobom, które cierpią
                ale potrafią coś zrobić z własnym życiem (w przeciwieństwie do ciebie). Czytam
                to forum od dłuższego czasu i śmiać mi się chce jak widzę Twoje użalanie się
                nad sobą. I co kolejny rok spędzisz w identyczny sposób???

                Krish mądrze zauważył. Nic nie rozumiesz. Bo nie chcesz zrozumieć. Wolisz tkwić
                w tym w czym tkwisz. W gnoju.

                Nie pozdrawiam i w dupie mam Twoje zdanie egoistko jedna!!! :(
                • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 31.12.04, 22:24
                  spokojnie...

                  buka nie wie o czym mowi

                  nie d o p i e r d a l a j je tak, to nie jej wina...


                  najlepszego w nowym roku
                  • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 31.12.04, 23:40
                    Gość portalu: krish napisał(a):

                    > spokojnie...
                    >
                    > buka nie wie o czym mowi
                    >
                    > nie d o p i e r d a l a j je tak, to nie jej wina...
                    >
                    >
                    > najlepszego w nowym roku

                    Tak, masz rację...

                    Czasami czuję tak wielką złość na osoby o typie zachowań jak Buka, że mam
                    ochotę ranić.

                    Bo nie robią nic żeby się zmienić.

                    Tylko narzekają i szukają winnych dookoła.

                    I nie widzą albo nie chcą widzieć, że ranią innych.

                    Dlatego pozwoliłam sobie na złość. Choć wiem, że nie powinnam. Bo ona nie
                    rozumie.

                    Dlaczego ktoś ma cierpieć bo ona nie jest w stanie zrozumieć?
                    • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 31.12.04, 23:49
                      Dlaczego ktoś ma cierpieć bo ona nie jest w stanie zrozumieć?


                      taki swiat

                      ktos cierpi bo ja nie jestem w stanie zrozumiec
                      ktos cierpi bo Ty nie jestes w stanie zrozumiec
                      ktos cierpi bo buka nie jest w stanie zrozumiec

                      normalka

                      tak juz jest
                      • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 31.12.04, 23:54
                        Gość portalu: krish napisał(a):

                        > Dlaczego ktoś ma cierpieć bo ona nie jest w stanie zrozumieć?
                        >
                        >
                        > taki swiat
                        >
                        > ktos cierpi bo ja nie jestem w stanie zrozumiec
                        > ktos cierpi bo Ty nie jestes w stanie zrozumiec
                        > ktos cierpi bo buka nie jest w stanie zrozumiec
                        >
                        > normalka
                        >
                        > tak juz jest

                        Tak... taki jest swiat... masz rację...

                        Ale to też znaczy, że i ja mam prawo do własnych frustracji i żalu... Prawda?
                        Nie tylko ona.

                        Rozumiesz o czym mówię, Krish?
                        • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 31.12.04, 23:55
                          rozumię, rozumię
                          • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 31.12.04, 23:57
                            Gość portalu: krish napisał(a):

                            > rozumię, rozumię

                            smutno mi

                            Przepraszam Cię Buko
                • kolorka2 Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? 31.12.04, 23:30
                  Czy ja dobrze widzę panienko maju??? W sylwestrową noc prawie o północy
                  wypisujesz komuś że nim gardzisz, że według ciebie jest nie wartym niczego
                  egoistą, że jego życie jest gnojem???

                  A przepraszam bardzo panienko maju - jakież to cudne cechy TY sobą prezentujesz?
                  Bo lubiana chyba specjalnie przez otoczenie nie jesteś, jak wnioskuję z twojej
                  tutaj obecności. Może taka twoja specyfika - gardzić wszystkim dookoła, obrażać
                  i opluwać? Eh, współczuje...
                  • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 31.12.04, 23:36
                    kolorka2 napisała:

                    > Czy ja dobrze widzę panienko maju??? W sylwestrową noc prawie o północy
                    > wypisujesz komuś że nim gardzisz, że według ciebie jest nie wartym niczego
                    > egoistą, że jego życie jest gnojem???
                    >
                    > A przepraszam bardzo panienko maju - jakież to cudne cechy TY sobą
                    prezentujesz
                    > ?
                    > Bo lubiana chyba specjalnie przez otoczenie nie jesteś, jak wnioskuję z twojej
                    > tutaj obecności. Może taka twoja specyfika - gardzić wszystkim dookoła,
                    obrażać
                    > i opluwać? Eh, współczuje...



                    heheheheheheh o kto to pisze na 20 minut przed pólnocą :)))))
                    • kolorka2 Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? 31.12.04, 23:43
                      tak się jednak składa, że ja nie spalam się w nienawiści ani pogardzie, nie
                      opluwam forumowiczów, nie mieszam nikogo z błotem :) I może dlatego jest mi na
                      tym świecie dobrze :))
                      • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 31.12.04, 23:47
                        kolorka2 napisała:

                        > tak się jednak składa, że ja nie spalam się w nienawiści ani pogardzie, nie
                        > opluwam forumowiczów, nie mieszam nikogo z błotem :) I może dlatego jest mi na
                        > tym świecie dobrze :))

                        I chwała Ci za to.
                        Nie dorównam nigdy Twoje doskonałości.
                        I chyba nie chcę.

                        czuję złość. Rozumiesz to? Czuję złość, bo ona nic nie chce zrobić, bo
                        przerzuca winę na innych. Jesteś w stanie zrozumieć to co czuję?

                        czy jesteś tak idealna jak ona?

                        • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 31.12.04, 23:51
                          i jeszcze jedno...

                          Znam ten typ, który zachowuje się jak ona. To typ który szuka winnych.
                          Który nie da sobie nic wytłumaczyć.
                          Przed którym mozesz tylko uciec.
                          Który nie potrafi okazać zrozumienia a co dopiero kochać.
                          Który odwraca wszystko do góry nogami.
                          Przez którego czujesz się winna... choćbyś nie wiem jak się starała...
                          Rozumiesz to kolorko? Rozumiesz co to znaczy czuć się przez całe życie winnym?
                          Rozumiesz ten ciężar?
                  • Gość: beznadziejnajesteś Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 00:22
                    pewnie nic ci w zyciu nie wychodzi frustratko, dlatego wyżywasz sie na innych
                    wypompuj się dziewczę
                    • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 01.01.05, 00:27
                      Gość portalu: beznadziejnajesteś napisał(a):

                      > pewnie nic ci w zyciu nie wychodzi frustratko, dlatego wyżywasz sie na innych
                      > wypompuj się dziewczę

                      wyżywam sie...

                      może...

                      a moze spróbujesz spojrzeć na sprawę z mojego punktu widzenia...

                      Żyłam z taki człowiekiem jak Buka 24 lata...

                      Wyszłam poraniona do granic możliwości...

                      Dlatego czuję złość...

                      Ale to wg twoich miar zbrodnia...

                      Szczęsliwego roku człowieku. Masz szczęście, że nie wiesz o czy mówię.
                • Gość: beznadziejnajesteś Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.04, 23:54
                  maja, żałosna jesteś w tej swojej pogardzie!!!!!!!!!!!!!!!
                  • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 31.12.04, 23:56
                    Gość portalu: beznadziejnajesteś napisał(a):

                    > maja, żałosna jesteś w tej swojej pogardzie!!!!!!!!!!!!!!!

                    Tak jak i Ty...

                    smutne to
                    • kolorka2 Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? 01.01.05, 00:43
                      Zastanawiałam się nad tym co napisałaś maju. Nie mam takich doświadczeń jak ty.
                      Nie znam osoby, która potrafiłaby długotrwale wykorzystywać innych, szantażując
                      bezustannym poczuciem winy. Być może są takie osoby w moim towarzystwie, ale nie
                      rozpoznaję takich syndromów automatycznie. Być może ty tak, być może tak własnie
                      zidentyfikowałaś bukę. Ale nie wiem, czy gnojenie kogokolwiek, opluwanie go jest
                      dobrym sposobem aby tego kogoś zmienić, albo żeby pozbyć się własnej złości.

                      Życzę ci wszystkiego dobrego w nowym roku. Żeby był najlepszy z dotychczasowych
                      i obyśmy przeżyły go bez zbędnego poczucia winy hehe :)
                    • Gość: reni Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 00:44
                      oj ludzie, ale duzo w was jadu. ktoś pisze, prosi o rade, a tu tylko atak go
                      czeka. dziwne to forum
                    • Gość: beznadziejnajesteś Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 01:01
                      rozumiem pretensje Buki,są uzasadnione,
                      uważam ,że nie jest toksyczna,popieram ją:)))
                      • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 01.01.05, 01:07
                        Gość portalu: beznadziejnajesteś napisał(a):

                        > rozumiem pretensje Buki,są uzasadnione,
                        > uważam ,że nie jest toksyczna,popieram ją:)))

                        zazdroszczę braku złych wspomnień...

                        Trzymaj się. Nic do ciebie nie mam. zresztą do buki też nie.
                        Wku..a mnie życie. I odwrócone relacje. konieczność bycia mądrzejszą niż 2x
                        starsi ode mnie ludzie.

                        Widać taka karma.

                        Widać nie zasłużyłam na zrozumienie.

                        Dobrych uczuc w 2005 roku.
                        • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 01.01.05, 01:27
                          no nie wku..aj sie

                          polece mentorem, ale pijany jestem

                          a udowodnilas ze rozumiesz

                          to co napisalem buce

                          twoje zycie to sprawa WYLACZNIE miedzy toba i

                          swiatem

                          bogiem

                          absolutem

                          losem

                          przyroda

                          nazwij jak chcesz

                          karma karma, ale tak dlugo jak sie wku..asz

                          nie zmienisz jej (tego?)

                          PS nie jestem swiety sam

                          zbluzgaj jak chcesz
                          • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 01.01.05, 01:34
                            Gość portalu: krish napisał(a):

                            > no nie wku..aj sie
                            >
                            > polece mentorem, ale pijany jestem
                            >
                            > a udowodnilas ze rozumiesz
                            >
                            > to co napisalem buce
                            >
                            > twoje zycie to sprawa WYLACZNIE miedzy toba i
                            >
                            > swiatem
                            >
                            > bogiem
                            >
                            > absolutem
                            >
                            > losem
                            >
                            > przyroda
                            >
                            > nazwij jak chcesz
                            >
                            > karma karma, ale tak dlugo jak sie wku..asz
                            >
                            > nie zmienisz jej (tego?)
                            >
                            > PS nie jestem swiety sam
                            >
                            > zbluzgaj jak chcesz

                            a po jaką cholerę mam Cię zbluzgać???

                            Też jeste pijana. Żubrówka rulez.

                            Nie rozumiesz? Wkurza mnie powszechne zrozumienie i wybaczenie dla egoizmu
                            Buki...

                            Dlaczego dajecie jej usprawiedliwienie? Dlaczego nie powiecie jej, że nie ma
                            racji? Że jej zachowanie może ranić innych?

                            Ile jej wątków/postów już przeczytałeś?

                            Ile to ma trwać?

                            Mądrzy ludzie (naprawdę ich szanuję) mówią: wybacz!

                            ja pytam się: jak?

                            jak wybaczyć słysząc nieustanne zarzuty?

                            mam dość... rozumiesz... zmęczona jestem... bardzo...

                            nie mam siły walczyć

                            • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 01.01.05, 01:43
                              Też jeste pijana. Żubrówka rulez.

                              Nie rozumiesz? Wkurza mnie powszechne zrozumienie i wybaczenie dla egoizmu
                              Buki...

                              Dlaczego dajecie jej usprawiedliwienie? Dlaczego nie powiecie jej, że nie ma
                              racji? Że jej zachowanie może ranić innych?

                              Ile jej wątków/postów już przeczytałeś?

                              Ile to ma trwać?

                              Mądrzy ludzie (naprawdę ich szanuję) mówią: wybacz!

                              ja pytam się: jak?

                              jak wybaczyć słysząc nieustanne zarzuty?

                              mam dość... rozumiesz... zmęczona jestem... bardzo...

                              nie mam siły walczyć



                              alez nie walcz

                              odpusc

                              dbaj o siebie

                              i wybacz reszcie


                              pie.. po pijaku
                              • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 01.01.05, 01:47
                                > alez nie walcz
                                >
                                > odpusc
                                >
                                > dbaj o siebie
                                >
                                > i wybacz reszcie
                                >
                                >
                                > pie.. po pijaku


                                no ja też to ostatnie... ale na dzis to nie istotne

                                odpuść... tak...

                                wiesz co następuje po tym?

                                znasz to?

                                umiesz sobie z tym poradzić?

                                powiedz jak

                                pytam poważnie, choć hmmm po żubrówce
                                • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 01.01.05, 01:50
                                  > wiesz co następuje po tym?

                                  na pytania powazne tylko na privie

                                  krish@op.pl

                                  ja tez pijany

                                  ale nie mam zamiaru cie zbalamucic
                              • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 01.01.05, 01:47
                                ten automat wszystko skraca

                                tzn

                                JA p i e r d o l e

                                po pijaku
                                • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 01.01.05, 01:50
                                  po pijaku czynię (hmmm ;) ) to samo...

                                  ale co będzie rano?

                                  SAMOTNOŚĆ DO BÓLU i wyruty sumienia, że się krzywdzi kata, bo ten się rzecz
                                  jasna obrazi

                                  • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 01.01.05, 02:10
                                    p i e r d o l kata

                                    no chyba ze nie mozesz

                                    obcym katom odpusc

                                    jak mozesz

                                    i jak chcesz
                                    • maja1980 Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? 01.01.05, 02:11
                                      a jak nie mogę to co?

                                      Odejść... prawda? Wiem...
                                      • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 01.01.05, 02:17
                                        @
                      • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 01.01.05, 01:08
                        mala prosba

                        jak sie wypowiadasz dosc autorutatywnie na temat innych

                        podpisuj sie zawsze beznadziejnajestes

                        albo TERAZ poda nicka

                        ja zawsze jestem krish
                • Gość: Buka Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.01.05, 12:41
                  Hm, Ute pisze, że gdy zaczynają wyzywać nas od egoistów, to niechybnie oznacza,
                  że idzie na dobre! Bluzgaj sobie jak chcesz, moralizuj - a ja i tak nie z tych,
                  co, jak w baśni o Sindbadzie, dają się zwodzić "biednemu staruszkowi nad
                  rzeka", biorą go na grzbiet, przenosza, a on nie chce zejść, ma coraz większe
                  roszczenia, i w efekcie "pomocnik" staje się wierzchowcem staruszka dumnego z
                  tego, jak wygodnie potrafił sie ustawić...
                  Nie sadzę, że zrozumiesz moje przypowieści, bo widzę, ze masz inne pole
                  pojęciowe /gardzisz! odsądzasz! potepiasz!/ - ale tak sobie piszę, moze dla
                  kogos innego..
                  • Gość: Buka Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.01.05, 13:08
                    I - jeszcze jedno. Jak zauważacie, nic nie pisałam w czasie sylwestrowym i
                    noworocznym, piszę dopiero dzis. Bynajmniej nie dlatego, ze, sfrustrowana,
                    uwaliłam sie do nieprzytomności, jak moi tu niektórzy interlokutorzy, tylko
                    dlatego, że sie normalnie bawiłam, z żywymi ludźmi. Była zyczliwosć, smiech,
                    zwierzenia, zaproszenia na "poprawiny"...
                    Biblia mówi "po owocach poznacie" wszelką prawdę. Mój owoc to normalna relacja
                    z żywymi ludźmi, miła rozmowa z przyjaciółką /a co tam, ze gledzi i głupio
                    pogrywa - moze w tym roku oprzytomnieje!/. Owoc krisha i jego wspierajacej
                    rozmówczyni to sylwester i nowy rok spędzony na bluzganiu na forum, i to nawet
                    nie na kogos obecnego, kto mógłby cos odpowiedzieć - ja im właściwie nie byłam
                    potrzebna, dałam tylko pretekst do wylania jadu... Tak, to te nieegoistyczne i
                    najlepiej wiedzące, jak zyć osoby, spędziły swiateczny czas w takim... gnoju...
                    Gdyby mnie sie to przytrafiło, zaraz zapytałabym na forum, co jest nie tak...
                    Bo cos jest nie tak - ale niektórzy potrafia jedynie wystepowac z pozycji
                    autorytetów, w dodatku posługujacych sie językiem Nostradamusa, dajacym świetny
                    pretekst, zeby grzmieć na tych, co to, barany jedne, nie rozumieja!?
                    Dlaczego zycie pokazało, że nikt w realu w sylwestra nie chce słuchac waszych
                    wzniosłych i wysoce moralnych grzmotów, a wiele osób chce słuchac moich słów?
                    • Gość: ba Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 02.01.05, 14:03
                      no, no,

                      az mnie ciarki przeszly...walisz juz nawet nie "gdzie popadnie" walisz pnizej
                      pasa... smutne
                    • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 02.01.05, 17:52
                      z całym szacunkiem

                      przejrzalem swoje wpisy z sylwestra

                      nie zbluzgalem nikogo nieobecnego

                      w szczególnosci Ciebie

                      jezeli czujesz sie urazona moim karygodnym niedbalstwem

                      i tym, ze rzeczywistosc jest różna od Twych wyobrazen

                      (tym gorzej dla rzeczywistosci)

                      to daj znac, poprawie sie i zbluzgam Cie w Twojej obecnosci

                      nawet darmo, do uslug, zaplata bedzie Twoje zadowolenie

                      i radosc na Twej twarzy
                      • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 16:51
                        up, buko...
                        • Gość: Buka Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 17:35
                          Co to, krish? Znów nie możesz utrzymać swego filozoficznego umysłu z dala ode
                          mnie, tylko codziennie pojawiasz się w mym wątku i wzywasz mnie, chociażby
                          teraz przez to tajemnicze "Up"..!
                          Co znów za "up"? Unia Pracy? A Może znow popiłeś i upsnąłeś o podłogę?hehehe!!!
                          Nie będę cię oszczędzać, krish, w komentarzach, bo odkad po raz pierwszy
                          pojawiłeś się na tym wątku i wyjechałeś z propozycją obrzygania mnie, nie biorę
                          serio tego, co piszesz i nie analizuję twoich wypowiedzi, bo nie gadam z
                          ludżmi, co tak ze mną zaczynaja rozmowy. Wielu twoich wypowiedzi w ogóle nie
                          czytałam.
                          Ale nie płacz, spotkałeś wszak maję, dla której twoje słowa są jak śpiew
                          słowika! Tak się zrozumieliście: dwie ofiary katów pokroju Buki, towarzystwo
                          wzajemnej adoracjo - libacji w Noc Sylwestrową, pokrewne dusze, serca w
                          rozterce... Trzeba było brać taksówkę i gnać na spotkanie, a nie romansować na
                          moim wątku...
                          I teraz też radzę ci, krish: nie marnuj czasu na zaczepianie Buki! Uznaj, że
                          jej umysł wielkości orzeszka, obsesyjnie skupiony na urodzie, nie dorasta do
                          formatu twoich dostojnych półkul, porównywalnych z gigant - arbuzem z
                          Azerbejdżanu! Załóż wątek "Maju, cóz wypijemy dziś?" - i raduj się poklaskiem!
                          • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 17:43
                            zauwaz ze propozycja obrzygania Cie podana była w trybie warunkowym

                            to po pierwsze

                            nie napisalem nigdzie ze jestes katem

                            ani ze ja ofiara

                            nie marnuje czasu na zaczepianie buki

                            jej miotanie sie bawi mnie

                            ale to wyłacznie odczucie mego przepitego mozgu
                            • Gość: Buka Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 17:56
                              To fajo, bo mnie też bawi, jak ty strugasz wielkiego Nostradamusa tu, na forum,
                              i, wzorem róznych oszołomów, przeplatasz swoje sfinksowe sentencje groźbami
                              albo wulgaryzmami /a to mnie obrzygasz, a to polecasz psycholog pytajacej o
                              usługi psychologiczne robienie fellatio - ale tak ładnie tego nie nazywasz - to
                              ja, Buka, umiem odpowiednie dac rzeczy słowo/ - a ludzie, skonsternowani, nie
                              potrafia cię szczypnąć w twój filozoficzny półdupek i powiedzieć - facet, albo
                              z respektem, albo spadaj! Mój "katyzm" polega więc na tym, że ja ci to mówię!
                              Może zreszta i nie ty pisałeś o mnie jako kacie, tylko ta maja, a poniewaz
                              kląskaliscie jak dwa słowiki, uznaję, że zgadzałeś sie z jej zdaniem..
                              • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 19:27
                                super, wiec bawimy sie soba nawzajem

                                zostan w pokoju


                                ps, co to jest fellatio?
                                • Gość: Buka Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 19:41
                                  Ty na pewno facet jesteś????
                                  • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 19:43
                                    tak mi sie zdawalo

                                    i tak mam w dowodzie
                                    • Gość: Buka Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 19:48
                                      To zapytaj jakiegos kolegę bywałego w świecie, albo: wiesz, co? Zadaj takie
                                      pytanie na forum! To termin poniekad psychologiczny, będziesz miał dużo
                                      odpowiedzi! PS. Ile masz lat?
                                      • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 20:06
                                        19
                                        • Gość: Buka Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 20:16
                                          To wszystko tłumaczy, synu! Zapytaj swoją wielbicielke maję, ona chetnie z toba
                                          romansuje, to ci wyjasni. Z jej postu wynika, że ma około 50 lat, wszak 24
                                          przezyła w małzeństwie z katem, długo była sama, a nie sadzę, żeby wcześnie
                                          wyszła za mąż... Chociaż, sadząc z jej postów, może jednak nie wiedzieć, co to
                                          fellatio...
                                          • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 20:27
                                            ale zapytalem Ciebie. czy to tak trudno komus odpowiedziec?

                                            a ile Ty masz lat?
                                            • Gość: do kirscha Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.05, 20:29
                                              no moglabym byc twoja mamusia,,
                                              ale ja z innego watku ,
                                              • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 20:32
                                                no to co, mamusku?
                                                • Gość: do krischa Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.05, 20:37
                                                  nic ,tylko odcinalam sie tobie
                                                  jak sobie rownemu,
                                                  a nie powinnam,
                                                  przeproszonko
                                                  masz prawo jeszcze do glupotek,
                                                  • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 20:41
                                                    a w czymze jestesmy nierowni?
                                                  • Gość: do kirscha Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.05, 20:44
                                                    no ja napewno ,powinnam byc madrzejsza.
                                                    Ty masz na wszystko jeszcze czas,
                                                    co bys nie myslal ,
                                                    ze uwazam zes mlody to glupi,
                                                    nie ,napewno ,nie ,
                                                  • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 20:47
                                                    a ile myslalas, ze mam?
                                                  • Gość: do Kirscha Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.05, 21:04
                                                    no co najmniej 29,
                                                    co Ty tu robisz ?
                                                    mozesz sobie charakter wypaczyc,!
                                                    na tym Forum mysle
                                                  • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 21:08
                                                    29 ???

                                                    skad taki pomysl? czemu Ci sie tak zdawalo?
                                                  • Gość: do Kirscha Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.05, 21:17
                                                    no z Twoich niektorych wypowiedzi,
                                                    zaiste bardzo inteligentnych,
                                                    pozatym
                                                    CO ROBI 19-LATEK NA FORUM??????(Psychologicznym) /studjujesz?/
                                                    prawie codziennie,
                                                    duzo mowi o alkoholu,

                                                    numer telefonu do rodzicow ,poprosilabym
                                                  • Gość: krish Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.chello.pl 03.01.05, 21:34
                                                    no nie pocieszaj mnie...


                                                    czerwienie sie na pysku
                                        • Gość: kirsch Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.05, 20:20
                                          toc Ty dziecko jeszcze jestes!!!
                                          19 lat,
                                          • nezzi Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? 03.01.05, 20:26
                                            Buka... czytam ten wątek i czytam... i mam wrażenie, że się zapędzasz w błędne
                                            koło
                          • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 03.01.05, 17:49
                            A jednak zabolało, co?

                            Może było w tym trochę prawdy... Może nawet więcej niż trochę... Stąd tak silna
                            reakcja...

                            Możesz mi wymyślać ile wlezie. Pozwalam Ci. Po mnie to i tak spływa a Ty
                            poczujesz się lepiej jak dasz upust złości...

                            ps. pozdrowienia dla licznych przyjaciół. Zaiste to muszą być anielscy ludzie...
                            • Gość: Buka Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 18:00
                              Musiałabym być szurnieta, zeby mnie bolało, co ktoś po pijaku wypisuje na
                              forum! Rozsmieszyło mnie to, jak dwoje zgryźliwych dziwaków dogadało sie w tego
                              sylwestra i piło sobie z dzióbków oraz z prywatnych flaszek na kanwie mojego
                              wątku... Chciałabym dalej sledzic wasza obiecujaco zaczętą znajomość!! Gwoli
                              rozrywki, jakiej mi dostarczacie! Jak Gargantua i Pantagruel!!! Kumasz?
                              • Gość: maja Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.int.pl 03.01.05, 18:39
                                Tak, tak.... Hahahahahahaha!!!!

                                Toż tryskasz radością i niebiańskim spokojem... :)

                                Ale wiesz co? W jednym masz rację - nie powinnam Cię obrażać. Przepraszam.

                                Nadal czuję złość jak widzę n-ty post o urodzie i... żadnych wniosków z
                                dyskusji o niej... Ale obrażać nie powinnam. Mea culpa.

                                A z tym katem to chyba trafiłam - strasznie Cię męczy.
                                • Gość: Buka Re: Terapeuta terapeutą, a własny rozumek? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 19:47
                                  O, jak boli, boli!!! Litości, maja!!! Auuuu! Prosze, błagam, wiecej nie będę!!
                                  Już bukuję /Bukam wszak!/ bilet na Wyspę Tredowatych! Będę im wyrywać włosy z
                                  nosa! Czyscić woskowine w uszach! Skarpetki prać! Chwała ci maja, chyle czoła
                                  przed twoja przenikliwością i mocą sprawczą! Do spotkania na Wyspie...
        • Gość: baba Re: Uśmiałam się :-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.05, 21:20
          Świetnie Cię rozumiem. Całkiem niedawno skontaktowałam się z koleżanką, kiedyś
          mi bardzo bliską, która wyjechała do innego miasta. Choruje na depresję.
          Ostanio była parę miesięcy w szpitalu, gdzie przechodziła psychoterapię i. jak
          sama mówi, jest już nowym człowiekiem. I ona oto jako ten nowy człowiek zaczęła
          od tego, że tak naprawdę to ona się mnie zawsze bała.
          I na co komu taka szczerość? Czy ona poczuła się lepiej? Bo że ja poczułam się
          jak szmata, to pal sześć. Faktem jest, że nie mam juz ochoty na kontynuowanie
          tej znajomości. Bo i po co? Żeby mogła się na mnie wyżyć po kolejnej sesji?
          • nezzi Re: Uśmiałam się :-) 03.01.05, 21:47
            Gość portalu: baba napisał(a):

            > Świetnie Cię rozumiem. Całkiem niedawno skontaktowałam się z koleżanką,
            kiedyś
            > mi bardzo bliską, która wyjechała do innego miasta. Choruje na depresję.
            > Ostanio była parę miesięcy w szpitalu, gdzie przechodziła psychoterapię i.
            jak
            > sama mówi, jest już nowym człowiekiem. I ona oto jako ten nowy człowiek
            zaczęła
            >
            > od tego, że tak naprawdę to ona się mnie zawsze bała.
            > I na co komu taka szczerość? Czy ona poczuła się lepiej? Bo że ja poczułam
            się
            > jak szmata, to pal sześć. Faktem jest, że nie mam juz ochoty na kontynuowanie
            > tej znajomości. Bo i po co? Żeby mogła się na mnie wyżyć po kolejnej sesji?

            Cześć Babo. Współczuję Ci tego doświadczenia, to musiało być dla Ciebie przykre.
            Zastanawia mnie jednak jedna rzecz: czy koleżanka nie miała prawa się Ciebie
            bać? To, że się bała nie oznacza jeszcze, że jesteś winna. W ogóle w kwestii
            emocji lepiej się nie posługiwać terminem winny/niewinny. Bała się - widać
            takie emocje nią targają. To jej problem.
            Złość jest jednym z etapów terapii. Człowiek zaczyna dostrzegać swoją
            autonomię, zaczyna odróżniać własne uczucia od sądów innych ludzi i bardzo chce
            zaznaczyć tę swoją odrębność. Nie wiem czy to dobre porównanie, ale etap ten
            kojarzy mi się z okresem dojrzewania nastolatków. Człowiek w depresji kieruje
            cały gniew przeciw sobie. Wychodząc z niej zaczyna wyrzucać go na zewnątrz, bo
            nie potrafi _jeszcze_ radzić sobie z nim w inny sposób. Dlatego głośno i często
            agresywnie mówi o tym co mu się nie podoba, co go denerwuje, czego się boi, a
            rzeczy tych na tym etapie jest jeszcze bardzo dużo. Myślę, że dobrze by było
            okazać koleżance trochę cierpliwości. Za jakiś czas nauczy się bardziej
            wyczuwać swoje nastroje i łatwiej jej będzie sobie z nimi radzić, bronić się
            przed tymi destrukcyjnymi a jej kontakty z ludzmi staną się bardziej spokojne,
            choć nie takie same jak przed terapią.
    • Gość: dzio Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 20:34
      bardzo to forum dziwne, jak ktoś już słusznie zauważył... człowiek kulturalnie opisuje swoją sytuację i prosi o jakąś radę, a forumowicze jadą po nim jak po łysej kobyle i wkręcają mu sto pięćdziesiąt wybitnie paskudnych cech charakteru...

      przecież o ile dobrze zrozumiałam, sytuacja wygląda tak - koleżance terapeuta zrobił pranie mózgu i powiedział, że słusznym sposobem radzenia sobie z własnymi problemami jest skrajny egoizm i wykorzystywanie przyjaciół. a przecież w przyjaźni chodzi o traktowanie innych z miłością i szacunkiem. jasne, kiedy przyjaciel potrzebuje pomocy, trzeba mu pomóc, ale nie zamieniać go w prywatnego chłopca na posyłki! uważanie się za pępek świata nie jest przejawem zdrowej świadomości własnej wartości, tylko paskudnym, wrednym egoizmem.

      to, co Buka napisała o nowych poglądach swoich koleżanek wygląda jak wprowadzenie w życie towarzyskie zasad morderczego wyścigu szczurów - do celu po trupach, własny sukces ponad wszystko, a przyjaźń tylko do momentu, kiedy przyjaciela można w jakiś sposób wykorzystać... to jest chore...

      moim skromnym zdaniem jedynym sposobem na rozwiązanie takiej sytuacji jest szczera i otwarta rozmowa z drugą osobą, wytłumaczenie, co we wzajemnych stosunkach nie gra. ale wcześniej trzeba na chwilę odłożyć na półkę poradnik pod tytułem "ja, ja i tylko ja, czyli droga do sukcesu", bo nic z tego nie wyjdzie...
      • nezzi Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? 03.01.05, 20:40
        Zauważ, że znamy tylko relację Buki. Nie wiemy co o tej sytuacji sądzi
        koleżanka. Być może widzi to w odmienny sposób? Nie wiemy jakie stosunki między
        nimi istniały wcześniej, nie wiemy jak jest teraz. Znamy tylko opinię Buki.
        A do tanga trzeba dwojga ;)
        • Gość: dzio Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 21:19
          jasne, wiem, że nie mamy raczej możliwości dowiedzieć się, jak to wygląda z drugiej strony. ale zakładanie automatycznie, że to buka ma coś nie po kolei w głowie i 100% jej wypowiedzi to bzdury, jest chore. jedyne, co można tu napisać to - jeżeli sytuacja wygląda tak, jak napisała buka, to moim zdaniem... ewentualnie można dodać, że miło by było dowiedzieć się, co na temat całej sytuacji myślą koleżanki.
        • Gość: Buka Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 21:29
          Uff, nareszcie jakieś sensowne głosy, i na temat koleżanki, a nie fellatio
          krisha i nie pokłosie jego sylwestrowego romansu... Myślę, że dzio ma rację i
          to wielką rację - sam terapeuta jest chyba najwierniejszym wyznawcą swoich
          nauk: to facet pracujacy w kilku miejscach, praktycznie od rana do nocy, bardzo
          młody, a juz wyjatkowo ustawiony i majętny, sporo kasuje od pacjentów, chce
          pewnie uzasadnic wieksza filozofią swój osobisty sposób na zycie i sprzedaje go
          ludziom. Co do koleżanki, to troche sie odsunę /prawdę mówiąc, inni ludzie juz
          dawno i bez skrupułów odsunęli się/. Ona uważa słowa terapeuty za objawienie i
          jest odporna na watpliwosci i tłumaczenia - nie ma to sensu na razie. Naprawde
          nie przesadzam kreslac obraz tej zmiany. Ale juz nie będę ciagnąć tego watku,
          bo nie mam siły przebijać sie przez jazgot krisha czy mai, aby móc wreszcie
          pogadac z kims sensownym!.. Pozdrawiam, pa! :))) Buka.
          • Gość: krish Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.chello.pl 03.01.05, 21:38
            przypominam ze fellatio bylo Twoje

            nadal nie odpowiedzialas, co to

            biedna, utrudzona, zakrzyczana istotko


            pozdrawiam, pa! :)))
            • Gość: dzio Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 21:42
              kirsh, na litość boską, jeżeli do tej pory nie pofatygowałeś się do jakiegoś słownika i nie sprawdziłeś, co to jest fellatio, to zrób to teraz. wstyd, żeby facet w Twoim wieku nie wiedział takich rzeczy... :D
          • Gość: dzio Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 21:41
            w takim razie wydaje mi się, że jedyne, co ma sens, to na razie darować sobie utrzymywanie bliższych kontaktów z taką osobą. myślę, że prędzej czy później zobaczy, że te "prawdy objawione" wcale nie są jakimiś wielkimi mądrościami życiowymi, tylko sposobem na unieszczęśliwienie siebie i całej okolicy. wszystko zależy od tego, co zrobisz wtedy - czy będziesz chciała i potrafiła odbudować przyjaźń, czy postąpisz zgodnie z zasadą "jak kuba bogu, tak bóg kubie" i koleżankę olejesz... czego nie polecam, bo w końcu od czego są przyjaciele, jeżeli nie od przebaczania... pozdrawiam i poprawy sytuacji w nowym roku życzę. :)
            • Gość: Buka Re: Jak przeżyć psychoterapię koleżanki? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.01.05, 12:22
              Wbrew założeniom wpadam tu jeszcze na chwilę, dzio, aby przyznać ci, że znów
              dobrze trafiasz: nie zauważyłam wcale, żeby moja koleżanka była szczęśliwsza -
              jest tylko nakręcona /może też lekami/ - naenergetyzowana vel pobudzona.
              Dawniej, mimo smutków, jakie przeżywała, potrafiła spontanicznie zachwycić się
              narodzinami małych kotów w piwnicy i dbać o nie z radością - teraz idzie do
              kina, ogląda film /z twarzą jak maska/, nic jej nie porusza, ale na koniec
              mówi "Tak, tak, sztuka to wielka rzecz! To co - w srodę galeria? Trzeba się
              ukulturalniać! Byc na bieżąco!" Rozumiesz, o co mi chodzi?..
              Ten terapeuta w całym swym młodo - prężnym sukcesie też wydawał mi się sztywny
              i spięty, jakby był dyktatorem-ideologiem dla samego siebie i wyznaczył sobie
              cel: produktywnośc, efekt, wiecej, szybciej... Mam dziwne wrażenie, że pewnie w
              domu odznacza sobie na kalendarzu ilość stosunków seksualnych w tygodniu i dąży
              do uznanego naukowo za najlepszy wyniku 4. Ale szczęsliwy nie jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka