Dodaj do ulubionych

Jak kochanki spędzają Sylwestra?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.04, 11:26
Jak wyglądają Sylwestra kochanek?

Czy jesteście w dzisiejszy wieczór same czy jednak mąż innej kobiety zostawił
ją, by pobawić się z wami?

Zastanawia mnie to bardzo. Jestem pewna, że większość kochanek jest w
dzisiejszą noc bez swojego gacha...
Obserwuj wątek
    • kvinna Wnioski? 31.12.04, 11:27
      Bo mnie to interesuje.
    • Gość: iga Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:28
      pewnie same ale i tak w sercu kochankow sa obecne:))i zony nic na to nie
      poradza:))))Ty pewnie jestes zoną:)mimo wszytko wszytkiego najlepszego udanej
      zabawy!
    • Gość: gf Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:29
      sprawiasz wrazenie, jakbys o cos walczyla ;)
      • Gość: magda Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:38
        ale juz przegrałas:)))
        • Gość: Hubert smutne to IP: *.chello.pl 31.12.04, 11:52
      • Gość: Beata Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.04, 18:58
        Zawsze znajdzie się jakaś kreatura, która wątek niszczy i próbuje dociekać czy
        autor ma prosto pod sufitem...
        • hannah.n Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 01.01.05, 20:44
          ...nie prosto, ale czy ma równo pod sufitem....
    • alfika Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 31.12.04, 11:51
      a wiesz, znam historię, kiedy pan pogodzony z żoną szedł w Sylwestra do
      kochanki się pożegnać
      żegnali się, żegnali - i potem ta kochanka okazała się być przy nadziei z tym
      panem
      zarządzono rozwód, pan wziął był następny ślub i z kochanką stworzył nową
      rodzinę - chyba szczęsliwą

      a cóż z żoną?
      otóż strasznie przecierpiała rozstanie, awanturowała się strasznie, rozżalona
      była okrutnie, dzieci nastawiała - po latach zaś poznała pana, z którym to
      panem założyła nową rodzinę
      szczęśliwą
      wybudowali dom, wokół którego mają ogród - żeby wnuczki miały gdzie szaleć
      i co ciekawsze - pogodzili się z byłym mężem
      potrafią we czwórkę usiąść przy wspólnym stole, pożartować, pogadać - jak
      przyjaciele
      i są SZCZĘŚLIWI

      nie bój się
      życie nie zawsze układa sie tak, jak my chcemy - ale zawsze daje coś w zamian
      a mężczyzny nie uwięzisz - drugi człowiek zawsze jest albo wolny, albo
      spacyfikowany jak kukiełka
      (a to już chyba najgorsze)

      możesz robić awantury, bać się albo się nie bać, sprawdzać albo sama słyszeć od
      niego jak to jest naprawdę - to nie ma znaczenia dla przyszłosci
      czasem zapętlamy się wokół własnych obaw, a i tak najlepiej chyba tworzyć taką
      atmosferę, w której ten, który albo zostanie, albo odejdzie - czuł się jak
      najfajniej
    • Gość: Jeanette Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.12.04, 12:07
      Na imprezie sylwestrowej u mnie dwa lata temu była koleżnaka kochanka żonatego
      i sporo starszego mężczyzny. Jej gach tradycyjnie święta, sylwestry i wakacje
      spędzał z żoną. Kochankę rzucił po 4 latach kiedy zaczęła upierać się przy
      rozwodzie i ślubie z nią.
    • ettrich Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 31.12.04, 12:11
      jejku, znów alien versus predator
      • Gość: Marta Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 12:19
        DLACZEGO ZONY SA TAKIE FATALNE:(
        • Gość: krish Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.chello.pl 31.12.04, 12:21
          bo brzydkie sa i slabo d u p y daja
          • Gość: krish Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.chello.pl 31.12.04, 12:22
            bo juz mnie wkurzacie
          • Gość: Żona i Kochanka Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.chello.pl 31.12.04, 21:04
            Krish, jesteś głupi. Dupy dają przecudownie, ale nie mężom bo oni zazwyczaj
            nawet wydupczyć dobrze nie potrafią ;-))))
            • Gość: frustro Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 02:23
              Gość portalu: Żona i Kochanka napisał(a):

              > Krish, jesteś głupi. Dupy dają przecudownie, ale nie mężom bo oni zazwyczaj
              > nawet wydupczyć dobrze nie potrafią ;-))))

              potrafią tylko ,że obce... "gruszki sąsiada wydają się słodsze"
            • Gość: krish Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.chello.pl 01.01.05, 02:28
              moze glupi jestem

              jakby dawaly dupy przecudownie

              toby nie bylo kochanek na swiecie
            • Gość: ml Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.access.uk.tiscali.com 01.01.05, 11:37
              Dobre dobre :) :) :) nieestety ale musze przyznac racje ze nie potrafia dobrze
              wydupczyc.
    • Gość: ala Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.dip.t-dialin.net 31.12.04, 12:29
      a najbardziej zastanawiajace jest,
      kiedy taki gosiciu (maz/kochanek)
      spedzi sylwestra przed telewizorem.
      zadna radocha dla obydwu pan
      • alfika Re: za to chociaż 31.12.04, 12:31
        telewizor czuje się zaopiekowany, więc to też jest dobre rozwiązanie...
        • Gość: kochanka Re: za to chociaż IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.01.05, 01:45
          praca, praca i jeszcze raz praca. a on ze strachu przed stara nawet nie
          zadzwonil i nie zlozyl zyczen. A twierdzi, ze mam mu dac jeszcze troche czasu.
          Nie moge skonczyc tego zwiazku bo jest cudownym, cieplym, opiekunczym,
          romantycznym Wlochem z kasa i pozycja. RATUNKU!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Beata Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.04, 18:56
        Ale przed czyim telewizorem?
        U siebie w domu, nie u kochanki...
    • eeeeee Życzę wszystkim kochankom najlepszego 31.12.04, 15:14
      • Gość: ona Re: Życzę wszystkim kochankom najlepszego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 17:33
        jak chcecie dowiedzieć się jak kochanki spędzają sylwestra to zadzwońcie
        504 629 821
    • sdfsfdsf Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 31.12.04, 19:23
      tak jak z ksiazeczki skinheadow kiedys wyczytalem, macica-kora mozgowa, tak?
      • Gość: gty Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 20:17
        a zgrzypaj sobie ile chcesz! Kobiety są z Wenus , a mężczyzni z Marsa i to
        wyjaśnia wszystko.
    • Gość: ryb lapia mocno za jajka i mowia... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.12.04, 21:13
      Sywlus, wystarczy juz...moj maz czeka.
    • Gość: Kochanka Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.05, 10:57
      Spedziłam tę noc ze swoim kochankiem.
      Jego żona jak zwykle przed telewizorem siedziała.
      Teraz do domu poszedł ... Ale o 14.oo spotkamy się w restauracji na obiedzie.
      Nie dziwcie sie. Mezowie kochanki mają, bo żony wszystkie seriale telewizyjne
      ogadają.

      • Gość: kocham Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.05, 11:30
        Spedzilam te noc na balu z kochankiem, mam malekiego kaca.
        Po szampanie.
        • Gość: żona Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 12:35
          a ja spędziłam tą noc z moim mężem , a jego była dupa- któż to wie ,ani mnie
          ani jego ona nic już nie obchodzi, może jest dupą innego ...jej sprawa
          • Gość: ona Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.proxy.aol.com 01.01.05, 13:05
            Spedzilam noc sylwestrowa z moim kochankiem na wielkim balu. Zona byla w domu.
            Do domu odwiozl mnie moj kochanek taksowka, odprowadzic pod drzwi, buzi i
            pojechal do zony. Ja teraz dojrzewam do zycia i nie wyobrazam sobie, zeby moj
            kochanek byl ze mna i musialybym leczyc jego kaca. Jest mi dobrze. Dawno tu nie
            bylam i zycze wszystkim a szczegolnie Marcie szczesliwegi i spokojnego roku.
            Szczesliwa kochanka
            • Gość: Darek Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.gl.digi.pl 01.01.05, 13:23
              To chyba nie można nazwać szczęśliwym spędzeniem sylwestra gdy wbija się nóż
              komuś.Wydaje mi się że dopiero jesteś na etapie kształtowania
              osobowości.Jeszcze nic tak naprawdę ciebie nie dotknęło w życiu.
          • Gość: usmiechnieta Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.05, 15:13
            A skad wiesz, jak on mysli o kobiecie kochance ktora kochał. Jego dusza wciaż
            przy niej jest. Z nia rozmawia w swych myślach. Ty jestes tylko cieniem co za
            nim pałeta sie.
            Sprawdz, jak potajemie do niej dzwoni i sms sle, NAIWNA, KTO raz zdrady
            zasmakował - na to co napisalas moj ukochany - czytaj kochanek śmieje się.
            Jak dlugo bedziecie chciały zrobić z męza niewolnika tak długi kochanką lepiej
            bedzie z waszymi męzami wiodło się
            • Gość: ona Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 15:26
              niech się śmieje w myśl przysłowia " ten się śmieje kto się śmieje ostatni", a
              z pewnością to nie będzie ukochany kochanek ani ty kochanka. A po tym co
              napisałaś jak się widzisz w roli żony np swojego obecnego ukochanego kochanka?
              Bo ja wcale nie dostrzegam cię w takiej roli życiowej, no ale może mam optykę
              nie współczesną.
              • Gość: bunia Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 01.01.05, 15:57
                Większośc kochanek wcale nie pragnie widzieć siebie w roli żony,czego żony nie
                mogą/chcą pojąc.Ot co!
                • Gość: mam katza Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.05, 16:09
                  wiekszosk kochanek droga Buniu to sa kobiety,
                  ktorych zaden mezczyzna nie poprosil o reke,

                  • Gość: bunia Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 01.01.05, 16:28
                    Wiele kochanek to nie brzydule czy nieudacznice,lecz atrakcyjne kobiety,ktorym
                    chwilowo zamążpojście nie w glowie-wolą spijać śmietankę :))
                    Kochankowie to przeważnie faceci obciązeni dziećmi ,na które nawet po rozwodzie
                    trzeba jeszcze dluuuugo placic alimenty,może jeszcze żonę /bylą /wspomagać?
                    Ktory facet ma tyle kasy? Nawet sponsorowanie kochanki wyjdzie korzystniej.
                    Ja bym takiego "obciążonego" faceta nie chciala na męża,bleee ...
                    • Gość: mam katza Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.dip.t-dialin.net 01.01.05, 16:38
                      przestan na jakim swiecie Ty zyjesz,
                      gdzie Ty takie kobiety poznalas,
                      wszystkie sa takie same,
                      Czy ty sama jestes take bisneswoman?
                      • Gość: bunia Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 01.01.05, 16:46
                        Jezeli wszystkie kobiety są takie same,to po co daleko szukać? pierwsza z
                        brzegu chętna i hooop!
                        Czy jestem take czy o take-swoje pieniądze mam a sposorować facetów puszczonych
                        w skarpetkach nie lubię i basta! :))
                    • organika Buniu, jedna uwaga 01.01.05, 17:05
                      "Nawet sponsorowanie kochanki wyjdzie korzystniej."

                      Mylisz pojęcia - kochanka to kobieta będąca z zajętym bo jest w nim zakochana.
                      Zasobność jego portfela nie ma tu nic do rzeczy.
                      Natomiast pani która jest "sponsorowana" to nie kochanka tylko, hmmm,
                      utrzymanka.
            • hannah.n Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 01.01.05, 18:42
              masz rację, kochanki to zawsze "kobiety z krainy łagodności", a żony używając
              szantażu emocjonalnego tylko się bardziej pogrążają...mimo, że mogły
              powiedzieć:"w tę jedną, wyjątkową noc, był ze mną"...
          • Gość: ona komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.proxy.aol.com 01.01.05, 23:13
            Jakbys nie myslala o kochance swojego meza, to bys o tym nie pisala. Siedzialas
            w domu z twoim niewiernym mezem, ktory ze strachu pewnie, wolal twoje cieple
            majtki. I chwala mu za to. Pewnie jego kochanka o niem nie mysli i nie siedzi w
            domu z jakims oslem. A ty do konca zycia bedziesz miala w glowie obrazy twojego
            meza splecionego w golym uscisku z tamta. I nie opowiadaj, ze jest inaczej. Ale
            jestescie z twoim mezem siebie warci. Wiec kilka jeszcze takich wieczorow
            przesiedzicie razem, gdzie kazdy z was bedzie myslala o tym samym ale udawac
            bedziecie, ze nie mysli zaden. Tez fajna zabawa.
            • Gość: żona Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 00:07
              bozzze ile przemyśleńi ile jadu. Aż dziw bierze,że z takim "umysłem" siedzisz
              sama. Co - uciekł do ciepłych majtek swojej żony, nie potrafiłaś go zatrzymać,
              jak to możliwe?
              Przyjmij do wiadomości,że facetom czasem odbjia, ale na ogół są uczciwi,a
              swoich wybryków bardzo się wstydzą
              I GÓWNO wiesz co ja myślę!
              • Gość: ona Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.proxy.aol.com 02.01.05, 00:22
                Pozdrawiam cie noworocznie. Bez jadu i plucia. Brzydkich slow nie uzywam. Znasz
                to? Udrz w stol...? Przeciez gdybys nie myslala, to bys nie pisala, to chyba
                logiczne. A z kad wiesz co mysli twoj maz? Wypralas mu mozg?? Moze on akurat
                wspomina cieple cialo swojej kochanki? sama powiedz, po co ja na przyklad
                mialabym takiego zatrzymywac? Siedze sobie SAMA w domu, slucham koncetru
                noworocznego z Wiednia, nikt mi nie zrzedz, niczego ode mnie nie chce. Jestem
                pania siebie. I mnie ma byc zle? Czys ty rozum postradala? Moj kochanek wyleczy
                kaca( ze wszystkimi objawami) we wlasnym domu i przyjdzie dzis (!), wieczorowa
                pora z butelka szampana i prezentem noworocznym dla mnie. I mnie ma byc zle???
            • Gość: kontra_bas Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.gl.digi.pl / *.gl.digi.pl 02.01.05, 01:50
              Gość portalu: ona napisał(a):

              > Jakbys nie myslala o kochance swojego meza, to bys o tym nie pisala [...] A >ty do konca zycia bedziesz miala w glowie obrazy twojego
              > meza splecionego w golym uscisku z tamta. I nie opowiadaj, ze jest inaczej.

              Ty oczywiście nigdy nie myślisz o żonie swojego kochanka i nie masz w głowie obrazów twojego kochanka splecionego w gołym uścisku z żoną :D

              Wierzysz,jak większość kochanek, którym byle kit wcisnąć można, że "żona go nie rozumie i dawno ze sobą nie śpią", a ty jesteś tą wymarzoną i jedyną.

              Szkoda, że większość z was, kochanek nigdy nie usłyszy, co o was po skończonym romansie, gdy sprawa się wyda, mówią wasi kochankowie, gdy wracają do żon.
              Sądzicie, że mężczyzna, który psy wiesza na żonie, by zdobyć waszą przychylność i obfitość darów, was oszczędzi, gdy grunt zapali mu się pod stopami?
              Najczęściej małżonki słyszą tekst podobny temu : "ona NIC dla mnie nie znaczyła, nawet nie pamiętam dobrze jej imienia ;), to tylko fizjologia"
              Oczywiście powiesz mi"ona", że wówczas kłamią. Jesteś pewna, że tylko wtedy?

              Nie przestanie zdumiewać mnie fakt ufania przez kochanki człowiekowi, który nie może dać dosadniejszego dowodu na to, że jest oszustem, niż mataczenie w celu nawiązania i utrzymania romansu.

              • Gość: bety Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 02:04
                > Szkoda, że większość z was, kochanek nigdy nie usłyszy, co o was po
                skończonym
                > romansie, gdy sprawa się wyda, mówią wasi kochankowie, gdy wracają do żon." I
                tu sie mylisz...

                Bylam kochanka 2 lata.Gdy zaczelo mi to przeszkadzac postanowilam z tym zerwac!
                Moj kochanek jednak prosil mnie zebym tego nie robila a jezeli naprawde chce Go
                zostawic chcial zebysmy zostali przyjaciolmi.Zacytuje:"kobiete moge starcic ale
                nie przyjaciela".Od tamtej pory jestesmy wspanialymi przyjaciolmi. I co Ty na
                to?! Nie kazdy facet jest taki sam.......pozdrawiam
                • Gość: kontra_bas Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.gl.digi.pl / *.gl.digi.pl 02.01.05, 17:09
                  Bety, piszesz o innym przypadku.
                  Ty zmieniłaś relacje ze swoim kochankiem na "przyjacielskie".
                  Romans nie wydał się i nie musiał się przed żoną tłumaczyć.
                  Gdyby tak było, z pewnością pozyskiwałby jej przebaczenie metodami
                  jak opisałam - bagatelizując znaczenie kochanki.

                  Wasza "przyjaźń" to pozostawiona furtka. Zaprzeczysz hipokrytko?
                  • Gość: bety Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 22:16
                    wiesz...zaluje ze Go zostawilam.Ja jestem teraz zareczona a on zostal
                    sam...jest w trakcie rozwodu-i nie z mojej winy.

                    To nie jest jak pisalas otwarta furtka-nie chce swojego zwiazku opierac na
                    kłamstwie oszustwie itp. a tak by zapewne bylo...nasze role by sie odwrocily!

                    Szkoda ze los płata nam takie figle...
                    • Gość: kontra_bas Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.gl.digi.pl / *.gl.digi.pl 02.01.05, 23:25
                      Gość portalu: bety napisał(a):

                      > wiesz...zaluje ze Go zostawilam.Ja jestem teraz zareczona a on zostal
                      > sam...jest w trakcie rozwodu-i nie z mojej winy.

                      Podoba mi się, że się wyplątałaś :) i że tak spokojnie , z kulturą dzielisz się
                      doświadczeniem. Bez jadu i napastliwości na "zwiędłe" żony.

                      Trzeba jednak wziąć byka za rogi i powiedzieć sobie prawdę o swojej roli w
                      rozbiciu jego małżeństwa. To nie jest tak, że nie jesteś temu winna.
                      Przyłożyłaś się niewątpliwie do erozji tego małżeństwa.

                      Trudno się do tego przyznać, bo to naganne moralnie i przeszkadza w dobrym
                      myśleniu o sobie. Warto zmierzyć się z tą prawdą. To może cię przygotować do
                      sytuacji, w której przyjdzie ci zmierzyć się z tym tematem od strony żony.
                      Wszak obawa byłych kochanek o wierność swoich przyszłych mężów musi być znaczna.

                      Był na tym forum wątek byłej kochanki, która cierpiała katusze zazdrości o
                      swojego męża, znając od podszewki wybiegi kochanków. Niech będzie, że to
                      zasłużona kara za grzechy :)

                      • Gość: bety Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 01:44
                        a wiesz dlaczego zaluje ze go zostawilam?!w tym samym momencie jego zona robila
                        to samo co on...nie powiem na nia zlego slowa bo ja znam.Wiem jak wyglada,wiem
                        jaki ma charakter.

                        Zostawilam Go bo uswiadomilam sobie co robie,opadly klapki,ujrzalam
                        codziennosc,coraz bardziej gryzlo mnie sumienie,zastanawialam sie co robi w tym
                        momencie jego zona,czy nie czeka na niego itp.

                        o ich rozwodzie dowiedzialam sie kilka miesiecy temu-troche zabolalo ze to ja
                        po fakcie chcialam ratowac ich malzenstwo-JA kochanka a co innego robila jego
                        zona.

                        Nie dopuszczam mysli ze moge jeszcze kiedys z nim byc...Teraz jest sam...za to
                        ja jestem zajeta..ale czy szczesliwa?!

                        pozdrawiam cieplutko

                        • Gość: kontra_bas Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.gl.digi.pl / *.gl.digi.pl 03.01.05, 19:52
                          Gość portalu: bety napisał(a):
                          > a wiesz dlaczego zaluje ze go zostawilam?!w tym samym momencie jego zona >robila to samo co on...nie powiem na nia zlego slowa bo ja znam.Wiem jak >wyglada,wiem jaki ma charakter.

                          Nigdy nie będziesz znała prawdy o ich życiu i wzajemnych relacjach. Siłą rzeczy znałaś je wyłącznie z ust kochanka a jej męża. Opinie te musiały być bardzo subiektywne i przesączały się przez starannie dobierane przez niego filtry. Świadomie lub/i nieświadomie przeinaczane fakty z ich życia tobie przekazywane mogły zbudować zupełnie nieprawdziwy obraz, łatwo domniemać, iż korzystny dla pana. Nie możesz poznać charakteru człowieka poprzez jednostronne relacje innej o nim osoby i to zaangażowanej w romans z tobą. Nie miał żadnego "interesu", by dobrze o żonie mówić i podkreślać jej zalety . Przeciwnie.

                          Czy robiła w tym czasie "tak samo" jak on, to wie tylko ona sama. Wiesz o tym z ust kochanka? z plotek sąsiadów czy doniesień życzliwych? Może rzeczywiście wdała się w romans, ale dopiero wtedy, gdy dowiedziała się o zdradzie męża? Może zwyczajnie "odgyzała się" w rozpaczy?( tu twoja niepiękna "rola" miała ogromne znaczenie). Może pozorowała, by wzbudzić zazdrość męża? Może to, co wiesz, jest piramidalną plotą wyssaną z brudnego palca?

                          > Zostawilam Go bo uswiadomilam sobie co robie,opadly klapki,ujrzalam
                          > codziennosc,coraz bardziej gryzlo mnie sumienie,zastanawialam sie co robi w >tym momencie jego zona,czy nie czeka na niego itp.

                          To dobrze, będą z ciebie ludzie ;)

                          > o ich rozwodzie dowiedzialam sie kilka miesiecy temu-troche zabolalo ze to ja
                          > po fakcie chcialam ratowac ich malzenstwo-JA kochanka a co innego robila jego
                          > zona.

                          Zastanów się jeszcze raz, czy zdrada żony jest prawdą, jeśli tak, jakie były jej motywy...

                          > Nie dopuszczam mysli ze moge jeszcze kiedys z nim byc...Teraz jest sam...za >to ja jestem zajeta..ale czy szczesliwa?!

                          Słuszne to i sprawiedliwe, że jest sam. Nie żałuj oszusta ( bo mam wrażenie, że się nad nim litujesz), ani nie wzdychaj po kątach ;)za wyimaginowanym z nim ( utraconym) "szczęściem" tylko ciesz się, że się wyrwałaś spod jego czaru.
                          To jest krętacz, zaryzykowałabyś życie z nim?

                          Buduj swoje życie w prawdzie i miłości, odrzuć wspomnienia, nie rozdrapuj i pozwól sobie wybaczyć. Niech ci się darzy i niech nigdy nie spotka cię zdrada ukochanego mężczyzny.
                          Bywaj
                          • Gość: bety Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 22:39
                            > Nigdy nie będziesz znała prawdy o ich życiu i wzajemnych relacjach. Siłą
                            rzeczy
                            > znałaś je wyłącznie z ust kochanka a jej męża. Opinie te musiały być bardzo su
                            > biektywne i przesączały się przez starannie dobierane przez niego filtry.

                            wrecz przeciwnie.Znam Ja bardzo dobrze.Pracowalysmy jakis czas razem :)

                            Czy robiła w tym czasie "tak samo" jak on, to wie tylko ona sama. Wiesz o tym z
                            > ust kochanka? z plotek sąsiadów czy doniesień życzliwych? Może rzeczywiście wd
                            > ała się w romans, ale dopiero wtedy, gdy dowiedziała się o zdradzie męża?

                            to musial byc romans jesli ona teraz z nim mieszka! A czy wiedziala o naszym
                            romansie-to chyba byly tylko domysly...wnikac nie bede....juz po wszystkim.....

                            pozdrawiam

                            • Gość: kontra_bas Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.gl.digi.pl / *.gl.digi.pl 04.01.05, 00:21
                              Gość portalu: bety napisał(a):

                              > wrecz przeciwnie.Znam Ja bardzo dobrze.
                              > Pracowalysmy jakis czas razem :)

                              Cysternę soli trzeba zjeść z człowiekiem , aby go nieco poznać.
                              Jeśli pracowałyście razem, prawdopodobnie wiedziała o waszym romansie.
                              Żony mają niezłe "radary". Cóż możesz wiedzieć o kobiecie,
                              która cierpiała w domu pod dachem z padalcem, a w pracy patrząc
                              na jego "ukochaną". Ile nocy nie przespała, jakie morze łez wylała,
                              ile nałykała się prochów i jakich upokarzających strategii użyła,
                              żeby zawalczyć o małżeństwo? Jaki był jej stan psychiczny
                              i kondycja fizyczna? Czyż miała szansę przy tobie - spełnionej,
                              spokojnej, uśmiechniętej i pewnej jego tzw "uczuć"?
                              Jak możesz oceniać kobietę, po której życiu przejeżdżasz walcem?
                              Jeśli wiedziała o was i cierpiała z godnością, jest niezwykła i ma klasę.
                              Tymbardziej cieszę się, że pan został sam, tobą szarpią wyrzuty sumienia
                              i pomieszane uczucia a ona układa sobie nowe, mam nadzieję udane życie.

                              > to musial byc romans jesli ona teraz z nim mieszka!
                              >A czy wiedziala o naszym
                              > romansie-to chyba byly tylko domysly...
                              >wnikac nie bede....juz po wszystkim...

                              To nie musiał być romans. Tak myślisz, bo tak jest ci łatwiej ( żona także winna. To, że teraz z nim mieszka znaczy na pewno tylko tyle, że ona teraz z nim mieszka i że teraz ma romans ;)

                              Trzymaj się wiary, że tobie nikt podłogi spod nóg nie wyrwie.
                              Pozdrawiam



                              • Gość: Susan Re: komu ty cos wmawiasz, zono? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 10:11
                                Hola, Hola panie kontra-bas:
                                Czy aby historia nie mogła wyglądać inaczej? Pan i Pani X, po których życiu niby
                                Betty przejechała walcem, mogli od lat ładnych paru żyć obok siebie nie mogąc
                                podjąć decycji ani o odejściu ani o poprawieniu ich małżeństwa, które od
                                początku mogło być niedobrane i nieudane. Taka sytuacja jest dość prawdopodobna
                                w świetle tego, że pani X znalazła dość szybko nowego mężczyznę.

                                W tej sytuacji Betty przez czas jakiś mogła nawet funkcjonować jako czynnik
                                stabilizujący ich związek, aby potem po zerwaniu pozbawić ich ostatniego co ich
                                łączyło czyli poczucia winy za zdradę... Nie chcę przez to powiedzieć, że rozwód
                                jest rzeczą pozytywną, ale czasem jest jedynym wyjściem i niestety uważam, że
                                liczba rozwodów rośnie z powodu błędnych oczekiwań i wyborów przed ślubem, nie
                                uważam, żeby trzeba było do końca życia męczyć się ze swoją błędną decyzją.
                                zresztą nie tylko siebie ale także innych.
                                • Gość: kontra_bas Hola, hola :) IP: *.gl.digi.pl / *.gl.digi.pl 05.01.05, 21:03
                                  Gość portalu: Susan napisał(a):

                                  > Hola, Hola panie kontra-bas:
                                  > Czy aby historia nie mogła wyglądać inaczej?
                                  >Pan i Pani X, po których życiu niby
                                  > Betty przejechała walcem, mogli od lat ładnych paru żyć obok siebie nie mogąc
                                  > podjąć decycji ani o odejściu ani o poprawieniu ich małżeństwa, które od
                                  > początku mogło być niedobrane i nieudane. Taka sytuacja jest dość >prawdopodobna

                                  Hola, hola i jescze raz hola pani Susan !

                                  Nie wykluczam wcale, że mogło być tak jak piszesz, że małżeństwo było niedobrane i od początku nieudane, aczkolwiek jest to wersja zazwyczaj przedstawiana kochankom i daleka od prawdy.

                                  Niech i tak będzie, to i tak nie zmienia mojego przekonania, że WARA komukolwiek od spraw małżeństwa. Decyzja o podjęciu prób naprawiania małżeństwa, czy też rozejścia się należy WYŁĄCZNIE do małżonków i nic nikomu do tego, czy oni te próby podejmują, czy oni się ze sobą męczą, czy też sprawia im perwersyjną przyjemność życie w takim związku.

                                  "Siostry miłosierdzia" pod postacią kochanek, w imię własnych przyjemności i innych korzyści wchodzą w takie chwiejące się małżeństwo co na ogół już nieuchronnie prowadzi do jego rozpadu. Absorbują uwagę mężczyzny, zajmują jego czas, który potrzebny jest na budowanie/odbudowanie zdrowych relacji pomiędzy małżonkami. Często intrygują i zieją jadem niszcząc te nici, które jeszcze małżeństwo wiążą. O wspólnie budowanej intymności fizycznej i psychicznej, którą pielęgnują zdradzajacy mąż i jego kochanka(co dopełnia dzieła zniszczenia małżeństwa), nie wspominam, bo to chyba jest najbardziej oczywiste i smutne.

                                  Jeśli małżonkowie pozostają w związku to istnieje coś, co ich bezsprzecznie wiąże.
                                  Nikt postronny nie musi tego rozumieć i nie jest upoważniony do oceniania i popychania któregokolwiek z nich do decyzji o rozejściu.

                                  > w świetle tego, że pani X znalazła dość szybko nowego mężczyznę.

                                  Nie wiem, co znaczy "dość szybko".
                                  Wiem, że ludzie potrafią "znaleźć się" w ciągu kilku godzin, czy dni i życ ze sobą szczęśliwie wiele lat.
                                  Porzucona i upokorzona przez męża kobieta mogła ulec dość szybko mężczyźnie, dla którego była atrakcyjna. Dopuszczasz taki scenariusz :)?

                                  > W tej sytuacji Betty przez czas jakiś mogła nawet funkcjonować jako czynnik
                                  > stabilizujący ich związek

                                  Przepraszam, ale to bzdura piramidalna !
                                  Kochanka stabilizująca związek?
                                  Cóż to za ekwilibrystyka moralno-intelektualna !

                                  >aby potem po zerwaniu pozbawić ich ostatniego co ich
                                  > łączyło czyli poczucia winy za zdradę...

                                  Powtarzam do znudzenia. Nikt nigdy nie będzie wiedział, co łączy ludzi w parach. Protestuję także przeciw relatywizowaniu zdrady. Do popsucia relacji małżeńskich mogą przyczynić się oboje, ale winien zdrady jest wyłącznie zdradzający !
                                  Nie sądzę, by poczucie winy przywiązywało meżczyznę do zdradzanej małżonki.
                                  Przeciwnie, na ogół unikamy ludzi, którym wyrządziliśmy krzywdę, bo fatalnie się w ich towarzystwie czujemy.

                                  > Nie chcę przez to powiedzieć, że rozwód
                                  > jest rzeczą pozytywną, ale czasem jest jedynym wyjściem i niestety uważam, że
                                  > liczba rozwodów rośnie z powodu błędnych oczekiwań i wyborów przed ślubem, >nie uważam, żeby trzeba było do końca życia męczyć się ze swoją błędną >decyzją.zresztą nie tylko siebie ale także innych.

                                  Czasem rozwód jest jedynym wyjściem w przypadku nieudanego związku, owszem,
                                  ale taką decyzję mają prawo podjąć małżonkowie samodzielnie i bez "wspomagania" kochanki. Będzie czas na nowe związki po ZAKOŃCZENIU małżeństwa.
                                  • Gość: kontra_bas Re: Nataszo33 IP: *.gl.digi.pl / *.gl.digi.pl 07.01.05, 18:33
                                    natasza33 napisała:

                                    > nie rozumiem dlaczego atakujecie bogu ducha winne kochanki

                                    Nie atakuję, wydaje mi się, że spokojnie i rzeczowo romawiam z kochanką.
                                    Sąd komu ducha kochanki są winne i czy przy okazji ciałem dobrze dysponowały,
                                    zostaw Panu Bogu, jeśli już Go wołasz :)

                                    > facet ktory ma ochote na jakis boczek predzej czy pozniej znajdzie
                                    >kandydatke, a czy to bedzie karolinka czy malwinka to przeciez bez znaczenia,

                                    Znakomicie ! Cieszę się, że podkreśliłaś fakt, iż to "facet" jeśli ma ochotę to
                                    prędzej czy później kochankę znajdzie. Tak zapewne jest. Wypłakiwanie kochance
                                    w biust standardowego "żona mnie nie rozumie..." jest dorabianiem ideologii do
                                    niegodziwości. Jeśli żona nie rozumie, to postaraj się, żeby zrozumiała i
                                    naprawiaj małżeństwo ile sił i pary w tobie, nie trwoń ich na romans, póki
                                    jesteś małżonkiem! Jeśli małżeństwo jest nie do uratowania, niech małżonkowie
                                    rozwiążą je i wówczas szukają innego partnera.
                                    Czy to jest karolinka, czy malwinka jak piszesz, jest prawdopodobnie bez
                                    znaczenia dla żądnego przygód ( patrz jakie maszkarony i mało ciekawe
                                    osobowości mają wzięcie ;) ) Ma jednak znaczenie dla żony, gdyż bez jej wiedzy
                                    mąż szykuje jej przeciwnika różnej "klasy".
                                    Jaką krzywdę potrafią zrobić kochanki żonom, to temat na osobny wątek.

                                    >one maja swoja historie, moga sobie frywolic z kim chca i wg mnie to bardzo
                                    > krotkowzroczne obarczac kochanke jakakolwiek wina za rozpad malzenstwa

                                    Otóż uważam, że nie można sobie frywolić z kim się chce. Nieszczęścia, jakie z
                                    takiego nieokiełznanego frywolenia spadają na rodziny, są niszczące do kilku
                                    pokoleń naprzód. Nie znam przypadku używania tego "prawa" w układach z ludźmi
                                    będącymi w związkach małżeńskich, który nie byłby okupiony cierpieniami
                                    opuszczonych żon i mężów, DZIECI, często rodziców.
                                    Mało tutaj wypowiada się dzieci z rozbitych rodzin. Ciekawe, co małyby do
                                    powiedzenia kochankom tatusiów/mamuś, czy również nie widzą jakiejkolwiek winy
                                    tych trzecich ?

                                    > zranione zony slepo szukaja winnych dookola podczas gdy winnych do wyboru
                                    >jest tylko dwoje

                                    Winni romansu są wyłącznie romansujący, w omawianym przypadku mąż+kochanka.
                                    Do rozluźnienia więzi w związku przyczyniają się najczęściej oboje małżonkowie
                                    choć bywają patologiczne wyjątki, gdy jedna ze stron jest wyłącznie winna.

                                    Dojrzali, więc odpowiedzialni za swoje życie ludzie, najpierw rozwiązują swoje
                                    sprawy bez udziału dopalaczy w postaci kochanków, potem wiążą się z innymi
                                    partnerami. Houk.

                                    > ciekawa jestem jak faceci organizuja sobie sylwestra z kochankami? co mowia
                                    > swoim zonom? wcisniecie jakiegos sensownego kitu w tym dniu wydaje mi sie
                                    > praktycznie niemozliwe?

                                    Jeden z kitów do znajomej o 4 nad ranem w Nowy Rok:
                                    " Odwiedziłem Rodziców, tak bardzo chciałem przywitać z nimi Nowy Rok. Są
                                    przecież starzy i chorzy, może następnego roku już nie przywitamy
                                    razem ...Zrobiłem to spontanicznie, dlatego nie zawiadomiłem ciebie wcześniej.
                                    Bardzo przepraszam k-o-c-h-a-n-i-e."
                                    Teściowa znajomej dawała niewiernemu zawsze żelazne alibi.



                  • Gość: juzka Re do kontra_bas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 15:35
                    bardzo podobaja mi sie twoje wypowiedzi.gdyby bylo to mozliwe prosze o kontakt
                    juuzeczka@wp.pl
    • Gość: Dora Kochanka tez czlowiek IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 01.01.05, 16:07
      Niech sie odstresuje chociaz tutaj ze cos znaczy.
    • Gość: mloda 23 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: 82.195.102.* 01.01.05, 20:14
      Ja sylwestrowa noc spedzilam ze swoim facetem, jego zona siedziala w
      domu.Nigdzie nie poszlismy, on przyjechal do mnie,wypilismy szampana i
      kochalismy sie cala noc.Rano sie obudzilismy i spedzilismy caly bozy dzionek w
      lozku rozmawiajac i sluchajac muzyki..
      • Gość: krish Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.chello.pl 01.01.05, 20:40
        Ja sylwestrowa noc spedzilam ze swoim facetem, jego zona siedziala w
        domu.


        mala korekta nazewnictwa

        spedzilas sylwestra z JEJ facetem
    • Gość: mloda 23 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: 82.195.102.* 01.01.05, 20:54
      Tak, masz racje- "z JEJ facetem"!!! mimo to, ja uwazam ze on jest w jakiejs
      czesci tez moim facetem! w jakims malutkim procenciku...
      • Gość: isabell Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.chello.pl 01.01.05, 22:21
        no tak, tylko taka mloda tak mysli... d...
        • melania.k Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 01.01.05, 23:05
          Fascynują mnie w tych postach postacie żon, które tak bezboleśnie zgadzają się
          na to by ich mężowie w Sylwestra byli poza domem. Niesamowite! Toż to przecież
          trudno znaleźć wykręt w takiej sytuacji...
          No chyba, że ma się posadę stróża, albo inną nocną pracę...
    • Gość: mloda 23 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: 82.195.102.* 01.01.05, 23:03
      Spedzamy ze soba mnostwo czasu, duzo wiecej niz on spedza z zona! kazdego dnia
      po pracy przyjezdza, zabiera mnie w rozne miejsca, wiec dlaczego nie moge go
      nazwac "swoim"facetem (jak powiedzialam - w malenkim procenciku)!?
      Wiem ze o mnie dba i mu na mnie zalezy i zawsze mnie przytuli i pocieszy ,
      kiedy nachodza mnie smutne mysli z powodu jego zony...(dosc czesto.:-()
      • Gość: olga Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 23:39
        Jak widać nie jest twoim facetem bo jak cię "wydupczy" wraca do żony. I nie
        łudż się że ją zostawi dla ciebie zawsze będziesz tą drugą, oni raczej nie
        odchodzą od żon bo są zbyt wygodni. A jak mu się znudzisz znajdzie następną na
        twoje miejsce, a póżniej następną...A żona wciąż będzie ta sama chyba że się
        dowie o jego zdradach i kopnie go w dupe, co mu się oczywiście należy.
        A ty może(?)kiedyś wyjdziesz za mąż i twój mąż też znajdzie sobie taką młodą
        dupę i będzie się z nią zabawiał ,czego ci z całego serca życza, tobie i innym
        podobnym kochankom, bo tylko na taki los zasługujecie...
        • Gość: mloda 23 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: 82.195.102.* 01.01.05, 23:51
          Moze i masz prawo tak sadzic, ale nie znasz ani mnie, ani naszej "historii",
          ani sytuacji w ich malzenstwie!!! Mysle , ze to za ostre slowa..... Myslisz, ze
          jest mi tak latwo i przyjemnie byc w tym zwiazku? Mylisz sie! Czasem nienawidze
          siebie za to wszystko, i , bez wzgledu na sytuacje w ich malzenstwie, wiem, ze
          zle zrobilam decydujac sie na kontynuacje tego zwiazku! Ale czuje sie zbyt
          slaba by to zakonczyc, przynajmniej na razie..
          wiem ze mu na mnie zalezy, NA MNIE, a nie tylko na moim tylku, ale wiem tez ze
          od zony nie odejdzie, a i ja od niego nie bede tego oczekiwac,co bedzie to
          bedzie!
          Raczej nie zostawi mnie tak predko! I nie poszuka sobie innej na moje miejsce!
          tego jestem pewna, tak jak i tego ,ze jestem jego pierwsza kochanka (wiem od
          jego wielu znajomych!)
          • Gość: olga Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 00:09
            Widzę że jesteś bardzo naiwna i głupiutka.Jestem żoną takiego faceta który
            przeżywa"kryzys wieku średniego" i wierz mi mam duuuuuużo większe doświadczenie
            życiowe od ciebie.Poza tym chyba rodzice zaniedbali coś w twoim wychowaniu,
            skoro pakujesz się do łóżka żonatemu facetowi, krzywdzisz inną kobietę a
            prawdopodobnie i dzieci.Cóż wiem że moje córki nigdy by czegoś podobnego nie
            zrobiły i dumna jestem z tego, Ze potrafiłam je wychować na porządne kobiety. A
            ty się zastanów nad tym co robisz, może jeszcze nie jest za późno by uratować
            tamto małżeństwo. Ciekawa jestem jak będziesz żyła ze świadomością że
            zniszczyłaś życie innej kobiecie, że ona cierpi przez ciebie. Czy będziesz
            mogła spojrzeć w lustro ???Co z twoim sumieniem, czy ty wogóle je masz ????
            • Gość: ona Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.proxy.aol.com 02.01.05, 00:16
              Olga, ty sie zastanow, czy ty mozesz patrzec do lustra, skoro wychowalas swoje
              corki na obraz i podobienstwo wlasne? Ty moze i jestes z nich dumna, ale czy
              one sa dumne z siebie? Twoje corki sa mlode i kto wie, co jeszcze w zyciu
              zmajstruja. A nawet, czy powiedza to tobie? Ciagle piszesz i pisze, ze chlop
              sobie inna kochanke znajdzie i potem znowu inna i wogole. No i co? Czy tylko
              chlop sobie moze kochanke znalezc? Co ty myslisz, ze nie ma innych ba swiecie?
              Twoj maz ma kryzys wieku sredniego?? O jak mi cie zal? Zaden kryzys. Ma ochote
              na kogos innego i tyle. Ma cie po prostu dosc.
              • Gość: xy2 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: .48.242.* / 80.51.176.* 02.01.05, 00:22
                prawda jest taka ze na "kochanke" facet powinien pozwolic sobie dopiero w
                momencie rozpadu, a gdyby ten rozpad byl nie spedzalby z zona czasu. czy zona
                wie o Tobie, czy spotykacie sie "legalnie", bo jezeli nie to oszukuje was obie
                i nie jest tego wart
              • Gość: olga Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 00:34
                do ONA
                Oj jak mi cię zal jaka ty jesteś głupia...
                Masz racje jestem z córek bardzo dumna bo są wartościowymi,młodymi kobietami,
                które żyją w zgodzie z pewnymio zasadami, które wiedzą co to miłość i wierność,
                które wiem że nigdy nie skrzywdzą innej kobiety. A ciebie jak widać nikt nie
                potrafił wychować...I wierz mi że gdy pisałam o kryzysie u mężczyzn nie miałam
                na myśli tego że mój mąż mnie zdradza.On doskonale wie że jak miałby ochotę na
                panienkę to może w tej chwili się spakować i odejść, nigdy bym mu nie broniła,
                tylko nie pozwoliłabym sobie na to żeby ż łóżka innej baby wracał do mnie.I na
                pewno nie ma mnie dosyć bo jesteśmy małżeństwem dwadzieścia kilka lat i nadal
                się kochamy, czego ty pewnie o sobie i swoim związku powiedzieć nie możesz.
                Pewnie jesteś starą, zgorzkniałą panną która stara się złapać jakiegokolwiek
                faceta bo jej zegar biologiczny tyka , a do tej pory nie potrafiłaś sobie życia
                ułożyć przeskakując z łóżka jednego faceta do łóżka następnego...
            • Gość: mloda 23 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: 82.195.102.* 02.01.05, 00:18
              Nie ma dzieci! Gdyby mial dzieci przenigdy nie zdecydowalabym sie na ten
              zwiazek! I to nie ze wzgledu, na rozpad rodziny (bo do tego nie daze!),ale nie
              potrafilabym.
              • roberta12 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 02.01.05, 17:28
                To do czego dążysz Kobito, bo ja ciemna nic już z tego nie rozumiem.....
          • Gość: lulu Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 20:00
            Też byłam jego pierwsza kochanką, teraz jestem drgą zona. A po mnie było tych
            kochanek z kilkanaście..:))) Z czasem jest im co raz łatwiej.
    • Gość: mloda 23 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: 82.195.102.* 02.01.05, 17:29
      ja sama siebie nie rozumiem...nie wiem po co to robie..nie znam odpowiedzi...:-(
      • roberta12 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 02.01.05, 17:38
        Wiesz myślę, że powinnaś się zastanowić nad swoim postępowaniem.
        Czy naprawdę związek z takim człowiekiem ma sens.
        Obyś nie musiała się sama przed sobą tego wstydzić.
        Teraz jesteś szczęśliwa, ale jak długo pomyślałaś nad tym ,
        dziewczyno... Zakończ to póki jeszcze czas...
        Pozdrawiam ciepło i nie myśl ,że chcę Cię ganić czy też oceniać.
        Daleka jestem od tego... każdy ma własny rozum i niech go używa.
        • Gość: mloda 23 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: 82.195.102.* 02.01.05, 17:54
          roberta12 napisała:

          > Wiesz myślę, że powinnaś się zastanowić nad swoim postępowaniem.
          > Czy naprawdę związek z takim człowiekiem ma sens.
          > Obyś nie musiała się sama przed sobą tego wstydzić.
          > Teraz jesteś szczęśliwa, ale jak długo pomyślałaś nad tym ,
          > dziewczyno... Zakończ to póki jeszcze czas...
          > Pozdrawiam ciepło i nie myśl ,że chcę Cię ganić czy też oceniać.
          > Daleka jestem od tego... każdy ma własny rozum i niech go używa


          Tak...czesto sie nad tym zastanawiam i te momenty nie naleza do szczesliwych.
          czesto tez rozmawiam z NIM na ten temat.."smece" mu bardzo czesto, kilka razy
          probowalam zerwac..
          Wydaje mi sie ze probuje zyc chwila, tu i teraz ale chyba tak srednio mi to
          wychodzi..
          Tak, wiem ze ten zwiazek nie potrwa nie wiadomo ile, wiem ze z czasem sie
          rozpadnie. Ja chyba potrzebuje czasu, aby dojrzec do tej decyzji..mam tylko
          nadzieje, ze nie bedzie za pozno...
    • Gość: kochana kochanka Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: 217.173.203.* 02.01.05, 17:33
      spedzilam z moim kochankiem :) dostałam zloty łancuszek na szczęście..bylo
      cudownie i odlotowo..zabawa na 102!
      zona bawiła sie w swoim towarzystwie juz dawno olała rodzinę...
      • natasza33 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 06.01.05, 20:06
        nie rozumiem dlaczego atakujecie bogu ducha winne kochanki
        facet ktory ma ochote na jakis boczek predzej czy pozniej znajdzie kandydatke,
        a czy to bedzie karolinka czy malwinka to przeciez bez znaczenia, one maja
        swoja historie, moga sobie frywolic z kim chca i wg mnie to bardzo
        krotkowzroczne obarczac kochanke jakakolwiek wina za rozpad malzenstwa
        zranione zony slepo szukaja winnych dookola podczas gdy winnych do wyboru jest
        tylko dwoje

        a swoja droga to fajny watek, szkoda ze sie rozmywa
        ciekawa jestem jak faceci organizuja sobie sylwestra z kochankami? co mowia
        swoim zonom? wcisniecie jakiegos sensownego kitu w tym dniu wydaje mi sie
        praktycznie niemozliwe?
        przeciez te zony musza wiedziec ze on jest z jakas baba, ja rozumiem ze oprocz
        zycia rodzinnego trzeba miec jeszcze prywatne
        NO ALE NIE W SYLWESTRA!!!
        jak to sie dzieje ze zony sie na cos takiego godza?!
        ja bym 2 stycznia skaldala wniosek rozwodowy
        • Gość: Susan Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 19:39
          z wszystkim się zgadzam z wyjątkiem jednego: 2 stycznia to była niedziela...
        • marta9991 Re: Jak kochanki spędzają Sylwestra? 07.01.05, 20:19
          mój jest z żoną, mnie wysyła na wakacje i chwała mu za to, bo tam jest
          przyejmniej niż w Polsce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka