Dodaj do ulubionych

rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie tylko

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:02
Mam 16 lat, rodziców, którzy się nienawidzą, jednak zawsze kiedy robi się
najazdy na mnie to wspólnie...
Dzis się dowiedziałam, że przegrzebali folder z moimi 'śmieciami' w
komputerze, przed chwilą stwierdziłam, że mam pozmieniane ustawienia GG (3h
temu było jeszcze dobrze).

Dodatkowo wiem, że mój ojciec nie szanuje także prywatności matki (jeździ za
nią, sprawdza na jakis stronach internetowych bywa- to samo ze mną,
przegrzebuje jej telefon, przegląda jej poczte internetową i czasem
normalną)...

Kompletnie nie wiem jak sobie radzić z walczącymi (w zgodzie) ze mną
rodzicami...
Powoli zaczyna mi siadać psycha... rozmawiać się z nimi nie da...
Nie wiem co mam robić, czuję się w tym wszystkim zagubiona, ich zachowanie
mnie przytłacza... nie wolno mi nic robić (nie palę, piję bardzo rzadko
jednak jeśli się o tym dowiedzą wysłuchuje kazać, krzyków- w przeciwieństwie
do rówieśników, którzy chodzą co tydz czy dwa na 'pochleje'). Mam wrażenie że
nie doceniają, że jestem osobą raczej odpowiedzialną, nie zachowuje sie
podobnie do większości ludzi w moim wieku, uczę sie (między innymi w
przeciwieństwie do nich- chwalą sie, jak to w moim wiku imprezowało sie,
popalało, popijało, nie uczyło), rzadko gdziekolwiek wychodzę...
Nie wiem co z tym robić... :(
Obserwuj wątek
    • megxx Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie 02.01.05, 00:04
      Założę się, że w pewnej części robią to z troski o Ciebie, z braku zaufania(bo
      sami sobie by nie zaufali-myślą, że wszyscy sa tacy sami), a w sumie to ciekawa
      jestem czy faktycznie masz coś do ukrycia? czy tylko przegladali ukradkiem, czy
      również komentowali, przyznawali sie do tego...?
      Ja wiem, że to niedopuszczalne, ale oni nie mają widać tego w sobie. No a z
      drugiej strony wszędzie pisze się: rodzice czy wiecie, co robi wasze dziecko, z
      kim się spotyka, co czyta...itd.
      Pozostaje Ci lepsze zabezpieczanie się, kasowanie dwuznacznych(wg nich)
      pogawędek, ukrywanie plików-przecież to możliwe. Rodzinki nie zmienisz, a sama
      bedziesz spokojniejsza. No i rozmawiaj z nimi, rozmawiaj, wypytuj
      dlaczego..rozmawiaj-nie krzycz, nie oskarżaj, bądź madrzejsza stroną.
      Powodzenia.
      • Gość: nastolatka Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.05, 01:27
        a w sumie to ciekawa
        >
        > jestem czy faktycznie masz coś do ukrycia?

        Jak by to powiedzieć... raczej mam :) rodzicie kompletnie nie tolerują sporzywania nawet najmniejszej ilości alkoholu... tak jak inni rodzice, troche po tym względem już wyluzowali, tak moi absolutnie... także ukryte było kilka zdjęć z sylwestra, na których widać alkohol... ( więc były podzielone na takie, które można pokazać :-) i kilka ukrytych nie przeznaczonych dla nich :-)) w każdym razie WSZYSTKIE zdjęcia były w moim rzeczach, kilka ukrytych czyli ostro pogrzebali... przez przypadek dowiedziałm się że widzieli wszystkie, na razie(!) nic nie powiedzieli... jeszcze...

        z nimi sie nie da rozmawiać...
        praktycznie 90% wymiany zdań to krzyki, czepianie się...
        Kiedy spokojnie prosze matke, żeby przestała się drzeć- robi przeciwnie

        • Gość: lekko starsza Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 01:31
          Gość portalu: nastolatka napisał(a):
          Jak by to powiedzieć... raczej mam :) rodzicie kompletnie nie tolerują sporzywa
          > nia nawet najmniejszej ilości alkoholu... tak jak inni rodzice, troche po tym
          względem już wyluzowali, tak moi absolutnie... także ukryte było kilka zdjęć z
          sylwestra, na których widać alkohol... ( więc były podzielone na takie, które
          można pokazać :-) i kilka ukrytych nie przeznaczonych dla nich :-)) w każdym
          razie WSZYSTKIE zdjęcia były w moim rzeczach, kilka ukrytych czyli ostro
          pogrzebali ... przez przypadek dowiedziałm się że widzieli wszystkie, na razie
          (!) nic nie powiedzieli... jeszcze...
          >
          > z nimi sie nie da rozmawiać...
          > praktycznie 90% wymiany zdań to krzyki, czepianie się...
          > Kiedy spokojnie prosze matke, żeby przestała się drzeć- robi przeciwnie

          Dziecko, ty masz - jak sama piszesz - 16 lat. Nie dziwię się, że nie akceptują
          picia alkoholu przez ciebie. A zdjęcia, których wstydzisz sie pokazać? Cóż może
          na nich być? Zakrapiane imprezy w twoim wieku i "krzyki, czepianie sie" - dupę
          ci zlac pasem, żebyś tydzień nie mogła usiąść, to wtedy może zrozumiesz, że oni
          chcą twojego dobra. Chcą cię chronić przed puszczeniem się po pijaku z byle
          kim, włóczeniem się po podejrzanych miejscach, dostaniem po łbie, gwałtem,
          ćpaniem itp. Jeśli ukrywasz przed nimi swój tryb życia i swoje znajomości, to
          znaczy, że świta ci w głowce, że nie wszystko jest w porządku.
          • Gość: daob Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.echostar.pl 03.01.05, 19:02
            Kobieto z choinki sie zerwałaś ... mamy 21 wiek ... może gdy Ty byłaś młoda i dinozaury jeszcze biegały po Ziemi, to rzeczywiście picie piwa czy wódki na imprezie było karane cyt: "zlaniem paskiem dupy" (skąd to określenia wykopałaś ze słownika archaizmów)...??

            Dziewczyno, bardzo słusznie, że pragniesz wolności bo jest to jedno z niewielu praw które nam zostały- prawo do wolności i prywatności, powiem Ci jedno, siłą, walką i krzykami nikt pokoju jeszcze nie osiągnął ... rozmowa nie pomaga, jak twierdzisz ... sytuacja jest wyjątkowa wymaga podjęcia wyjątkowych kroków, np. wyślij sama do siebie, albo od koleżanki maila o temacie np.: "szykuje sie wielka popijawa" a w treści napisz coś do swoich rodziców, skoro jesteś przekonana że i tak to przeczytają, że jesteś tak samo młoda jak oni byli i w pełni rozumiesz że chcą Cie chronić, przed wymienionymi przez "lekko starsza" rzeczami, ale dopóki sama nie spróbujesz to nie będziesz wiedziała, czy to Ci odpowiada czy nie. Znam wiele przykładów dziewczyn, które były tak wychowywane jak Ty, kiedyś nastąpi ta chwila, że będą musieli Cię puścić wolno i wtedy dopiero zaczniesz się bawić i nadrabiać stracony czas i to może sie źle skończyć, a jeżeli już teraz zgodzą się na wyjścia z określoną godziną powrotu (ale musisz wtedy wrócić o tej godzinie) to gdy dostaniesz całkowitą wolność to nie zachłyśniesz się nią jak kilka moich znajomych, które niestety źle skończyły przez to że rodzice je tak krótko trzymali.

            Pozdrawiam i życzę powodzenia w dialogu a nie walce z rodzicami, bo to jest walka której nie wygrasz mając 16 lat.
            3maj się
            • Gość: Darkus Mądrze piwz IP: 194.71.86.* 04.01.05, 00:58
            • Gość: Darkus Mądrze piwz IP: 194.71.85.* 04.01.05, 00:58
            • Gość: darkus Mądrze piszesz IP: 194.71.85.* 04.01.05, 01:02
              Na wstępie sorki za te tematy (wcisnął mi się enter przypadkiem - 2 razy hehehe)
              Przyznaję rację, choc mając 11 letnigo syna obawiam się jak bedę na to patrzył,
              ale jak juz wspomniałem zgadzam się z Twoja opinią. Krzykiem nie załatwi się
              nic nawet w wieku 40 lat.Pani "Lekko starsza" jest chyba lekko przed setką, lub
              za dużo setek - wypiła..... Pozdrawiam pa.
    • Gość: xy2 Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: .48.242.* / 80.51.176.* 02.01.05, 00:08
      ty masz 16 a ja 30 i nadal ojciec wchodzi mi z butami do zycia
      oczywiscie dla mojego dobra

      ale jest nowy rok i nie ma czasu na doly:)
      • Gość: Dora Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.05, 02:15
        xy2 czy ty sie jeszcze nie usamodzielnilas?
    • Gość: Dora Musisz ponownie odzyskac ich zaufanie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.05, 02:12
      Dlaczego myslisz ze rodzice sie nienawidza? Jesli zachowuja jednosc w
      wychowaniu cie to znaczy ze jeszcze nie jest z nimi az tak zle. Masz tylko 16
      lat i twoj tata i mama slusznie boja sie o ciebie. Sa za ciebie odpowiedzialni.
      Nie musze ci chyba mowic ze alkohol jest szkodliwy, to samo dotyczy papierosow.
      O dragach nawet nie wspominam. Ty nie musisz pic i palic tylko dlatego ze inni
      w twoim wieku tak robia. Kiedys zrozumiesz ze masz dobrych rodzicow i ich
      zachowanie wynika z troski o ciebie a nie z checi uprzykrzenia ci zycia. Jestem
      pewna ze dalas im podstawy aby sie o ciebie martwic i stad te nagonki na twoja
      prywatnosc. Musisz na nowo zapracowac sobie na ich zaufanie i jesli mowia ci
      zero alkoholu to znaczy zero. Inaczej narazasz sie na konflikty. Jesli rodzice
      mowili ci ze postepowali inaczej bedac w twoim wieku to moze wiedza ze to nic
      dobrego im nie przynioslo i dlatego chca dla ciebie lepszej przyszlosci???
      Przeszukiwanie internetu to oczywiscie naruszenie twojej prywatnosci, ale chyba
      wiesz ze w necie grasuja pedofile podajacy sie za rowiesnikow. To jest naprawde
      dosyc powszechne i niebezpieczne dlatego moze rodzice boja sie o twoje
      internetowe kontakty. Doprawdy spojrz na to z innej strony: nie wszyscy twoi
      rowiesnicy maja rodzicow dla ktorych sa wazni dlatego moze nie interesuja sie
      tym co ich dzieci robia. A potem jest za pozno.
      • Gość: PiJaK Najpierw zastanów się nad sobą! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.05, 19:46
        Mam wrażenie, że większość nastolatków jako główny argument podaje: "Rodzice
        nie szanują mojej prywatności..." A jak się okaże, że nadużyli zaufania to
        krzyczą i się czepiają.
        Zastanów się dobrze czy rzeczywiście nie nadużyłaś ich zaufania.
      • fasolala Re: Musisz ponownie odzyskac ich zaufanie 02.01.05, 20:08
        Dlaczego myśle, że się nienawidzą? Trzeba jakiś czas z nimi poprzebywać, jakiś
        czas z każdym osobno. Ojciec odwala dziwne numery matce, matka ojcu... To
        poprostu widać i słychać. a razem potrafią działać tylko i wyłącznie wtedy
        trzeba się do mnie przyczepić, nakrzyczeć...

        Wiem, że alkohol i papierosy są szkodliwe... jak już wspominałam, papierosy
        mnie brzydzą. alkohol NA PRAWDĘ rzadziej NIŻ SPORADYCZNIE.
        Jednak sami pala i piją (przy mnie), przeciesz powinni być dla dzieci
        autorytetem...
        O dragach nie ma mowy.
        Raczej nie dałam ich takich powodów... przynajmniej sobie nie przypominam, żeby
        dać im powody do przeszukiwania moich dokumentów...
        Raczej rzadko obdarzali mnie zauwfaniem... za każdym razem wyjście na dyskoteke
        było na 'nie' , dopiero jak dłużej pomęczyłam się mama zgadzała (mama, bo
        ojciec raczej nie ingeruje w to jak żyje, tylko jak trzeba coś zrobić,
        przyczepic się to się zaczyna interesować)

        Z tego co zauważyłam, bardzo im się podobało to co robili bedąc w moim wieku i
        mam wrażenie, że jak by wrócili do przeszłości- nie zmienili by tego...

        Wiem, że w necie grasują pedofilie, wydaje mi się jednak, że jestem tyle
        odpowiedzialna i uważam, że w ten sposób nic mi nie gozi... :-) (nie spotykam
        się z nikim, jeśli rozmawaim z kimś nowym, nawet nie często sie zdarza żebym
        jeszcze często z kimś takim rozmawaiła- komunikuję sie raczej z ludźmi, których
        znam normalnie :-)

        Narkotyki, prostytucja, papierosty- od razu mówie, że nie am czegos takiego...

        są to nestety ludzie, z którymi średnio umiem rozmawaić, dogadać się... Na
        takie tematy znają zawsze coś, żeby mi wmówić jaka jestem beznadziejna, że
        wszystko robię nie tak...

        kljsfsadk "Co do wódy, to znałem takie 16-letnie podlotki, ktore sobie popijaly
        i zawsze
        trzymalem sie od nich z daleka."
        Powiem, że teraz cięzko znaleźć 16latka co nie popija... Oczywiście są tacy co
        tego nie robią... Są tacy co organizują 'pochleje' co tydzień czy dwa; są tacy
        co, jak ja np, którzy piją rzadko- nie żeby się zechlać tylko po prostu
        spróbować jak smakuje drink czy coś w tym rodzaju... chociarz moi rodzice mają
        mnie chyba czesem zaklasyfikować do grupy pierwszej...


        Co do założenia hasła na peceta... założyłabym, problem w tym, że jestem
        zielona jeśli chodzi o komputery ;/ poza tym, jak Andrzej napisał- jak zobaczą
        hasła to mogą zacząć się wkurzać jeszcze bardziej...
        • Gość: Dora JESTES MILA I DOBRA DZIEWCZYNA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.05, 20:50
          Bardzo milo czyta sie twoje posty droga Nastolatko. Wyglada na to ze jestes
          madra, rozwazna i dobra dziewczyna. No i masz chyba duzo cierpliwosci w sobie
          sadzac po tym jak spokojnie i rzeczowo odpowiadasz na nasze pytania tutaj. Jak
          sama widzisz rodzice potrafia popelniac wiele bledow , no i trudno im sie do
          nich przyznac, albo mowia: ty mnie tu nie bedziesz pouczac jesli dziecko zwraca
          im na cos slusznie uwage. Uwazam ze jesli rodzic wymaga od dziecka aby nie
          palilo i nie pilo to sam musi tego nie robic. Taka prawda ze dziecko uczy sie
          najlepiej poprzez przyklad a nie slowa. Szczegolnie trucie wlasnych dzieci
          dymem z papierosow uwazam za karygodne. Jesli juz koniecznie chca sie truc
          niech truja sie sami i wychodza z domu aby zapalic. Nie daj sobie wmawiac NIGDY
          ze jestes beznadziejna itp. Ustawiczna a do tego bezpodstawna krytyka przynosi
          wiecej zlego niz dobrego. Czasami jedno dobre slowo moze zdzialac cuda. A
          idealem nikt z nas nie jest ani rodzice ani dzieci. Mysle moja droga ze twoi
          rodzice moga rzeczywiscie miec pewne problemy i ze soba i z problemami dnia
          codziennego dlatego tym bardziej staraja sie kontrolowac ciebie aby im cos
          zlego nie umknelo z toba. Jedno jest pewne ;bardzo cie musza kochac. Gdyby
          bardziej zdawali sobie sprawe z tego jak bardzo cie rania swoimi slowami
          krytyki czy bezpodstawnymi podejrzeniami to moze zmieniliby sie nieco. Sprobuj
          moze na spokojnie( nie w chwili kryzysu) powiedziec im to. Popros ich aby
          chwalili cie za dobre zachowanie, za drobne nawet sukcesy. Wiem ze dzisiaj
          ciezko jest wylamac sie jesli twoi znajomi pija( nawet tylko okazjonalnie), ale
          sprobuj ich do tego przyzwyczaic ze tobie to szkodzi i powiedz:NIE. To bardzo
          trudne a jednoczesnie bardzo mocne slowo i swiadczy o sile a nie slabosci
          czlowieka.
          • Gość: A. JESTES MILA I DOBRA DZIEWCZYNA/tez tak mysle IP: *.pt.lu 03.01.05, 08:57
            Swiete slowa. Doro, masz racje.
        • Gość: jajola Re: Musisz ponownie odzyskac ich zaufanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 01:35
          Zamiast martwić się, że nie pozwalają ci na "pochleje" (brrr, co za słowo) weż
          sie do nauki. Twoja ortografia, gramatyka i styl wypowiedzi przyprawiają o ból
          zębów.
        • wisniew Re: Musisz ponownie odzyskac ich zaufanie 03.01.05, 20:16
          To przykre być gościem we własnym domu. Fasolala, piszesz, że dialog nie ma sensu, to nie próbuj go nawet podejmować. Wręcz przeciwnie, odizoluj się od rodziców, traktuj jak powietrze, bo sobie na to zasłużyli. I niech nikt nie wmawia mi, że są tacy z troski o dziecko, bo to taka sama bzdura jak to, że wolność to znaczy móc się napić.
          Postaraj się uniezależnić od nich. Zacznij już dzisiaj myśleć o znalezieniu jakiejś pracy, bo być może zdecydujesz się po maturze wyprowadzić z domu i warto by było mieć jakieś podstawy finansowe. Skoro dobrze się uczysz, spróbuj dawać korki.
        • Gość: Artur Re: Musisz ponownie odzyskac ich zaufanie IP: *.pata.pl 04.01.05, 07:15
          Ludzie to jest porzadna dziewczyna. Z tą odpowiedzialnością to tak jak bym
          widział samego siebie w dzieciństwie. Wewnetrzna odpowiedzialność dziecka -
          jeśli istnieje - to przynajmniej w moim przypdku czułem, że była niezłomna i
          niezależna od rodziców. W sumie to rozumiem Cię trochę, że takie napady są
          trochę denerwujące. Jeśli jednak rodzice nie wykazują cierpliwości to Ty
          powinnaś się w nią uzbroić i żadnym wypadku nie dawać się sprowokować do kłótni.
          Każdy kolejny konflikt powoduje następny. Najgorsze jest to, że nie dość, że
          Twój wiek zbliża się do trudnego okresu nastolatka to widzę, że rodzice Ci w nim
          nie pomogą. Pamiętaj nie daj się sprowokować do niczego, pracuj na ich zaufanie.
          Pozdrawiam i życzę anielskiej cierpliwości.
    • psychoguru Planuj przyszlosc 02.01.05, 11:27

      Rodzice oczywiscie stosuja wobec ciebie niewlasciwe metody. Mozesz nieco
      zmniejszyc swoj zal jesli zrozumiesz ze robia to w trosce o ciebie. Naruszanie
      prywatnosci jest bardzo niewskazane. Sa jednak wyjatki, miejmy nadzieje ze nie
      dalas im do tego zadnych podejrzen. Wyjatki to gdy zachodza podejrzenia ze
      nastolatka moze byc wplatana w sprawy niezgodne z prawem np. narkotyki,
      paserstwo, prostytucja czy w ogole zadawnie sie ze srodowiskiem asocjalnym.
      Rodzice odpowiadaja za taka osobe, maja wiec prawo do kontroli. Alkohol,
      papierosy i seks to sa takie sprawy na pograniczu, na pewno rodzice nie powinni
      odnosic sie do nich poblazliwie.

      Jezeli nie masz nic na sumieniu a rodzice stosuja niedobre metody to najlepszym
      wyjsciem jest staranne i dlugofalowe planowanie na przyszlosc bys mogla sie od
      nich wyprowadzic mozliwie wczesnie po osiagnieciu 18 lat. Na przyklad studia w
      innym miescie, wyjazd zagranice do pracy czy cos takiego.
    • Gość: Hubert Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.chello.pl 02.01.05, 11:33
      Moze powiedz im na spokojnie ze chcialabys miec wiecej prywatnosci i wymien te
      konkretne rzeczy, w ktorych chcialabys miec jej wiecej.
      Moze pomoze, a moze nie, ale warto sprobowac.

      Pozdrawiam Hubert
      • Gość: Toni Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.telia.com 02.01.05, 16:08
        Metody niesympatyczne, kup sobie za 5 zl ksiazke, Komputerowe ABC i naucz sie
        zakladac hasla na niektore informacje.
        Popros o rozmowe na spokojnie, bez innego powodu i lagodnie lecz stanowczo
        popros o zaprzestanie cenzury.
        Co do alkoholu to ja osobiscie nie popieram ani kropli dla Ciebie, nie jest
        potrzebny a moze byc bardzo szkodliwy i teraz i na przyszlosc.
        Miljony ludzi zyja i sie ciesza bez alkoholu, sam to robilem wiele lat.
        Jedyne wyjscie "na wolnosc" to jest szybka i dobra nauka i potem samodzielne
        studia.
        W miedzyczasie namysl sie, czy chcialabys w przyszlosci aby Twoje dzieci
        korzystaly z Twoich doswiadczen czy wolalabys patrzec spokojnie jak ryzykuja
        nabicie sobie solidnego guza.
        Zycie jest fajne i dlugie, spiesz sie powoli dalej zajdziesz. Chcesz pogadac
        wiecej zglos sie na gg 216 1198, pozdrawiam,
      • Gość: Złośnica Heh IP: *.pl / 193.24.200.* 02.01.05, 16:20
        Mam kolegę - grafika komputerowego. Jego dziewczyny rodzice też grzebali w jej
        rzeczach. Pobawił sie z jej zdjęciami, podstawił jej twarz do jakiegoś zdjęcia
        ostro pornograficznego, potem zdjęcia wywołali i ukryli gdzieś w jej pokoju.
        Rodzice oczywiście po jakimś czasie je znaleźli. W różnych zakamarkach pokoju
        pochowali takze prezewatywy, butelki po wódce, test ciązowy, magazyn dla
        homoseksualistów, wibrator kolezanki, który dostała na osiemnaste urodziny,
        wreszcie zdjęcia rodziców lezących, czy śpiących pół nago pod jakimś murem ze
        strzykwkami wokół nich. Nie muszę mowić, że rodzice rwali włosy z głowy. Po
        czym, dziewczyna im spokojnie oswiadczyła, że jeśli mają dalej zamiar bawić się
        w odkrywców skarbów w jej pokoju, to ona może im zapewnić dalszą rozrywkę.

        Rodzice zrozumieli, przeszukiwania pokoju skończyły się, z resztą dziewczyna
        niedługo potem wyjechała na studia, więc z rodzicami juz nie mieszka.
        • Gość: biala81 Re: Heh IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.01.05, 19:24
          niezłe.....lekko makabryczne, ale skuteczne...i to się liczy!!!
        • praptak Podobna historia 03.01.05, 12:36
          To mi przypomina pewną historię - koleżanka dzwoniła do kolegi. Rozmawiali sobie
          swobodnie, w pewnym momencie usłyszeli "klik" (dźwięk podnoszenia słuchawki w
          drugim pokoju). Po paru chwilach kolega stwierdził "weź poczekaj, bo mam taką
          babcię-kur*ę, która podsłuchuje prywatne rozmowy". Podziałało, babcia co prawda
          nie odzywała się do niego przez parę tygodni, ale podsłuchiwać przestała.
          Aha - nie polecam takich metod, mogą odnieść odwrotny skutek.
          • Gość: Złośnica Re: Podobna historia IP: *.pl / 193.24.200.* 03.01.05, 18:14
            Wyzywanie = zwykłe chamstwo, tamci może i byli makabryczni, ale ich pomysł
            podziałał wstrząsowo na rodziców, a jednoczesnie im coś uswiadomił.

            Dobrze przygotowany i zrealizowany plan jest bardzo skuteczny, no chyba, że ma
            się pecha lub rodziców pólinteligentów.
    • Gość: kljsfsadk Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.acn.waw.pl 02.01.05, 16:52
      Mam 23 lata i nie ma rzeczy o mnie, o ktorej moi rodzice by nie wiedzieli. Nie
      wiem czy czytali moja koresponcencję, albo moje maile, jak z nimi mieszkalem, bo
      mialem waznejsze rzeczy na glowie.

      Co do wódy, to znałem takie 16-letnie podlotki, ktore sobie popijaly i zawsze
      trzymalem sie od nich z daleka.

      Zycze szczeście.
    • Gość: Andrzej Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.lezajsk.info / 213.199.192.* 02.01.05, 17:35
      Szczerze - prawd. komp oni kupili więc mają do tego prawo. Zresztą jesteś
      niepełnoletnia i szczerze powiem że sam bym swojemu dziecku zrobił takie
      wyrywkowe kontrole. Hasła i czyszczenie wszystkiego "trefnego" są dobrym
      rozwiązaniem, ale zawsze kiedyś zapomnisz o bezpiezeństwie - zresztą jak
      zobaczą hasła to dopiero zaczną sprawdzać. Ja mam swój sprawdzony sposób - daję
      plikom do których nikt nie powinien zaglądać neutralną nazwę i zmieniam
      rozszerzenie na jakieś inne np. *.dat albo log. Proste i skuteczne.
      • Gość: raskolnikov Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.chello.pl 02.01.05, 21:24
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Szczerze - prawd. komp oni kupili więc mają do tego prawo. Zresztą jesteś
        > niepełnoletnia i szczerze powiem że sam bym swojemu dziecku zrobił takie
        > wyrywkowe kontrole

        Andrzeju, tylko pogratulować... wiesz, wydaje mi się że takie "wyrywkowe
        kontrole" to można małemu dziecku robić... ale jeśli jesteś ojcem / matką 16-
        letniej osoby, to postępując w ten sposób wykazujesz kompletny brak szacunku
        dla własnego dziecka... a to nie buduje dobrych kontaktów, a często pozostawia
        urazy na długie lata.
        W tym konkretnym przypadku wypada tylko mieć nadzieję, że to Nastolatka okaże
        się mądrzejsza, czego gorąco zyczę :) Nastolatko, pamiętaj, że rodziców także
        można wychować, trzeba tylko dużo cierpliwości i, czasami, trochę odwagi, aby
        głośno sprzeciwić się ich "metodom wychowawczym". Może na początku będzie
        ciężko, ale jeśli będziesz konsekwentna, to po pewnym czasie wywalczysz sobie
        choćby tę najmniejszą cząstkę autonomii, której tak Ci brakuje...
        pozdrawiam wszystkich
        • Gość: Dora Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.05, 21:36
          Nastolatka to fajna i madra dziewczyna,nie pali nie uzywa dragow ale co maja
          zrobic rodzice nastolatkow ktorych dzieci zazywaja dragi? Czy maja prawo robic
          im kontrole w pokoju ? Czy maja prawo ingerowac jesli wiedza ze towarzystwo w
          ktorym sie ich dziecko obraca pali na przyklad maryche? Co wowczas?
          • Gość: raskolnikov Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.chello.pl 02.01.05, 21:56
            Gość portalu: Dora napisał(a):

            > Nastolatka to fajna i madra dziewczyna,nie pali nie uzywa dragow ale co maja
            > zrobic rodzice nastolatkow ktorych dzieci zazywaja dragi? Czy maja prawo
            robic
            > im kontrole w pokoju ? Czy maja prawo ingerowac jesli wiedza ze towarzystwo w
            > ktorym sie ich dziecko obraca pali na przyklad maryche? Co wowczas?

            moim zdaniem - mają takie prawo. Ale tylko jeśli mają MOCNO UZASADNIONE
            podejrzenia co do NAPRAWDĘ POWAŻNYCH zagrożeń, jakie wiszą nad ich dzieckiem. I
            tylko w ostateczności, kiedy inne próby rozwiązania problemu nie przynoszą
            żadnych skutków. Wydaje mi się, że przede wszystkim powinno się uczyć szczerze
            rozmawiać z własnym dzieckiem już od jego wczesnego dzieciństwa, żeby w
            sytuacji "kryzysowej" (która oby nigdy nie nastąpiła) być w stanie jakoś się z
            nim porozumieć.
            A poza tym są też inne sposoby, żeby upewnić się, czy nasze dziecko bierze
            narkotyki...
            Zachowujmy się rozważnie, żebyśmy w dobrej wierze nie skrzywdzili swojego
            dziecka. Ono powinno móc matce czy ojcu zawsze ufać
            • Gość: Dora Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.05, 22:09
              Jakie sposoby masz na mysli piszac ze mozna sie za ich pomoca upewnic czy
              dziecko bierze narkotyki?
              • Gość: raskolnikov Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.chello.pl 02.01.05, 22:36
                Chodziło mi przede wszystkim o najprostsze widoczne symptomy bycia "pod
                wpływem" - rozszerzone źrenice, przekrwione spojówki, zawroty głowy,
                bezsenność, mdłości, gwałtowne i nieuzasadnione zmiany nastrojów itd. itp. -
                jednym słowem nic odkrywczego.
                Oczywiście dziecko będzie się starannie ukrywać, ale spostrzegawczy rodzic nie
                musi od razu grzebać po szufladach i komputerowych plikach, i tak dowie się
                prawdy.
                • Gość: Dora Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.05, 22:49
                  Masz racje, ale co dalej ? Jesli juz wiemy ze dragi w zyciu dziecka to fakt.
                  Jesli nawet dziecko nam sie do tego przyzna. Co dalej z tym zrobic? Nie mozna
                  przeciez sila zaciagnac go do lekarza. Na sile wierzyc obietnicom ze juz nigdy
                  wiecej? Zereszta to ciezko na oko stwierdzic ze dziecko np. pali marihuane.
                • Gość: iwan Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 01:49
                  > Chodziło mi przede wszystkim o najprostsze widoczne symptomy bycia "pod
                  > wpływem" - rozszerzone źrenice, przekrwione spojówki, zawroty głowy,
                  > bezsenność, mdłości, gwałtowne i nieuzasadnione zmiany nastrojów itd. itp. -
                  > jednym słowem nic odkrywczego.
                  > Oczywiście dziecko będzie się starannie ukrywać, ale spostrzegawczy rodzic nie
                  > musi od razu grzebać po szufladach i komputerowych plikach, i tak dowie się
                  > prawdy.

                  ja mojej matce powiedziałem po 5 latach o dragach. nic się przez ten czas nie
                  pokumała, prawie spadła z krzesła.

                  ale potrafiłem jej powiedzieć o tym i o innych problemach też. a jak nastolatka
                  będzie potrafiła za 10 lat, to ja się ciężko zdziwię.

                  nie wiem co bym zrobił rodzicom za takie akcje. boję się myśleć.
    • callafior Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie 02.01.05, 19:34
      A może po prostu założyć hasło na peceta...
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
      • Gość: Fru Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.75.61.127.ostrow61.ptc.pl 02.01.05, 21:40
        tak czytam to wszystko co tu piszecie i tak jakoś dziwne mi się to
        wydaję.uważam,że jeśli grzebią w twoich rzeczach to jednak dałaś im jakieś
        podstawy do podejrzeń.i nie rozumiem tego co jest fajnego w piciu
        alkoholu.nasłuchałem się już wielu opowiastek jak to jest super sobie wypić z
        kolegami a to wszystko g... prawda.też nażekałem na swoich rodziców, mówiłem
        sobie jak to bedzie super gdy już zaczne uczyć się i pracować i mieszkać
        sam.jednak teraz jak tylko mogę to jadę(a zdarza się to nie częściej niż 2 razy
        w miesiącu) do domu ponieważ dopiero teraz zrozumiałem,ze wszystko co robią
        robią dla mnie i jak wiele im zawdzięczam.
        • Gość: emtec Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 22:04
          Rodzice wcale nie muszą mieć podstaw żeby kogoś kontrolować!!! tak samo jak to
          że np. ktoś kto ma 18 lat musi wracać zaraz bo lekcjach do domu, wracać przed 20
          (w mieścinie spokojnej, bandyci po ulicach nie latają). Do czegoś takiego nie
          trzeba mieć pretekstów! owszem, często są ale część rodziców robi tak dla
          własnej satysfakcji...żeby mogli chyba poczuć władzę. Bo w tym momencie to
          tylko zabijanie życia towarzyskiego dziecka! A krzyki nie są żadną metodą
          wychowawczą bo agresja tylko rodzi agresje i dalszą niechęć. Rodzice wg. mnie
          powinni tłumaczyć dlaczego karają. Bo kara na nic rodzi tylko bunt i niechęć.
          Mnie rodzice krótko nie trzymają. Uważam że dali mi dobre podstawy wychowawcze
          a dalej już kierowali i podpowiadali że lepiej jak zrobie tak i tak, ale do
          niczego nie zmuszali. Nauczyli mnie w ten sposób że zawsze odpowiadam za
          konsekwencje swoich czynów oraz jak wybierać lepiej. Moim zdaniem ideałem nie
          jestem, zdażały mi się podknięcia, błędy itd, ale w ten sposób nauczyłem się
          odpowiedzialności.
          • Gość: nastolatka Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.05, 23:15
            Po raz kolejny mówie- ŻADNYCH narkotyków i papierosów. Nigdy sie nie napiłam bo
            znajomi pili... jeśli się zdarza to TYLKO dlatego, że akurat mam na to ochote...

            Emtec "część rodziców robi tak dla
            własnej satysfakcji...żeby mogli chyba poczuć władzę."
            Tu się chyba musze zgodzić... najczęstsza odpowiedz na pytanie 'dlaczego nie
            moge to 'bo tak' . jeśli drąże temat dalej to słyszę, że oni, a właściwie
            mama, 'nie muszą mi się tłumaczyć'...

            Wydaje mi się, że nie wiszą nade mną NA PRAWDĘ WIELKI zagrożenia, jak napisał
            raskolnikov...

            Podobnie jest z przeklinianiem... bluzgali przy mnie zawsze ile się dało. Kiedy
            ich nie było, też często mi się zdarzało, w końcu z właśniej woli się
            oduczyłam... Ostatnio jednak podczas tych wszystkich kłutni czasem nie
            wytrzymuje i niekontrolowanie przeklne... co słyszę "że jestem gó..arą i co im
            wolo to nie mi", czy coś w tym rodzaju... Nauczyłam się od nich...
            • Gość: Dora Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.05, 23:25
              No a kiedy masz ochote sie napic ? Jak jestes sama czy w towarzystwie?
              Przeklinanie to pewnie mozna tez slyszec wsrod rowiesnikow i tam sie nauczyc,
              nieprawdaz? A czy ty droga nastolatko wszystko zawsze uzasadniasz, czy tez
              mowisz: ide bo tak chce, pije bo mam ochote. Czy to jest uzasadnienie? Chyba
              nie. Dlatego moze i rodzicom nieraz nie chce sie wszystkiego tlumaczyc sto razy
              w kolko, tylko mowia: zero alkoholu.
              • Gość: dzio Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 02:00
                tak, jasne. zero alkoholu... wprowadzenie ścisłej prochibicji do 18 roku życia to genialny sposób na "wychowanie" dziecka, które pije kiedy tylko może, i to bynajmniej nie po to, żeby "spróbować, jak ten drink smakuje", jak pisze autorka wątku, tylko po to, żeby się uwalić do nieprzytomności...

                po pierwsze - to nie jest tak, że po skończeniu 18 lat coś się nagle z dnia na dzień człowiekowi w głowie przestawia. są niedojrzali trzydziestolatkowie i piętnastolatki, których można traktować, jak dorosłych.

                po drugie - rodzice powinni wytłumaczyć dziecku, że alkohol, spożywany niezbyt często i w niewielkich ilościach, jest jak najbardziej do przyjęcia. najlepiej jest, kiedy dziecko swój pierwszy kieliszek wina, czy pierwsze piwo, wypije właśnie z rodzicami, przy obiedzie, o północy w sylwestra, czy na imieninach cioci w ogródku przy grillu. w ten sposób nie utrwala się obrazu alkoholu, jako zakazanego owocu, który przez ten zakaz tym bardziej kusi, a poza tym dziecko wie, jak działa na nie alkohol i raczej nie będzie bawiło się w "kto szybciej obali pół litra", kiedy tylko wyrwie się na jakąś imprezę.

                od zakładania krat w oknach i spisywania domowej wersji kodeksu karnego o wiele skuteczniejsze jest ustalenie jasnych reguł, jasnych granic, które nie powinny być przekraczane i powiedzenie dziecku, że się mu ufa. setki zakazów powodują bunt i dzikie kłótnie. odrobina wolności, zaufanie (które działa w obie strony, o czym niektórzy rodzice wydają się nie pamiętać), wzajemny szacunek i zwykła, codzienna rozmowa sprawią, że dziecko nie będzie robiło głupot o wiele skuteczniej, niż krzyk i ścisła kontrola. zasada państwa policyjnego nie sprawdza się na żadnym gruncie, w rodzinie też...

                taki sposób doskonale sprawdził się w moim przypadku. wiedziałam, że moi rodzice mi ufają i właśnie dlatego starałam się tego zufania nie nadużywać. nie będę utrzymywać, że nigdy w życiu się nie upiłam, ale w odróżnieniu od wielu moich znajomych z liceum, nie był to cotygodniowy "zgon", żyganie po ścianach i nie pamiętanie połowy imprezy... podstawowa różnica polegała na tym, że u mnie w domu piło się z rodzicami kieliszek wina do obiadu, a wychodząc gdzieś ze znajomymi dostawałam pozwolenie na wypicie jednego piwa (w wieku 15, 16 lat), natomiast rodzice moich znajomych używali argumentów "tak, bo tak" i "jak poczuję od ciebie piwo, to do matury z domu nie wyjdziesz"...
                • Gość: Dora Dobry kontakt z dzieckiem a nie tylko zakaz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.01.05, 20:34
                  Nie zgadzam sie z toba. Twoj model byl dobry dla ciebie i twojej rodziny. Moj
                  model to wlasnie zero alkoholu i sprawdzil sie swietnie w mojej rodzinie. W
                  Liceum alkoholu nie pilam wcale i bynajmniej mnie nie ciagnelo. Na 18 urodziny
                  byla lamka szampana i to wszystko.Na studiach zdarzaly sie imprezy z alkoholem,
                  ale tez nigdy w zyciu nie upilam sie, ale to juz inna para kaloszy bo wowczas
                  mialam ponad 20 lat, a nie 16. Moj brat rowniez nie pil i zreszta obydwoje nie
                  pijemy do dzisiaj. Zero alkoholu to nie oznacza ze sa jakies systemy policyjne.
                  Wcale nie. Ja zawsze mialam w glowie to co rodzice potrafili mi wytlumaczyc a
                  nie zakazywac tylko. Jakas okazjonalna lampka wina, czy drink to wszystko. To
                  samo tyczy sie mojego syna. A zaufanie do dziecka to wazny element, z tym ze
                  rodzic zawsze musi miec oczy szeroko otwarte.
            • Gość: kasiakrólewna Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 01:42
              Gość portalu: nastolatka napisał(a):
              > Po raz kolejny mówie- ŻADNYCH narkotyków i papierosów. Nigdy sie nie napiłam
              bo znajomi pili... jeśli się zdarza to TYLKO dlatego, że akurat mam na to
              ochote...

              Mam o wiele więcej lat i szczerze mówiąc przeraża mnie stwierdzenie, że pijesz
              dlatego, że masz na to ochotę. To prosta droga do alkoholizmu. Dziwię się, że
              twoi rodzice w ogóle tolerują takie zachowanie.
              • Gość: dzio Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 02:02
                w takim razie - proszę o podanie jakiegoś nie przerażającego powodu do picia... mnie przeraża picie, bo ma się doła, picie, bo wszyscy piją, albo picie, żeby się upić. picie, bo ma się ochotę, jest jak najbardziej normalne, bo wynika z niego umiejętność nie picia, kiedy tej ochoty się nie ma... generalnie - głupoty opowiadasz kasiukrólewno....
              • Gość: A. kasiakrólewna wzor trzezwosci (i naiwnosci) IP: *.pt.lu 03.01.05, 08:38
                kasiakrólewno,

                > To prosta droga do alkoholizmu

                ?? A to niby skad takie wnioski? Gdyby tak bylo, to wszyscy ktorzy codzien pija wino na serce (osoby o
                podwyzszonym ryzyku chorob serca) bylyby alkoholikami, a tak nie jest. Chyba bierzesz sprawe zbyt na
                serio. Nie mowimy o zalewaniu robaka do ogorka az sie pierwsi bohaterowie stocza pod stol, tylko o
                lyku szampana na sylwestra czy o zamoczeniu gornych jedynek w kieliszku.

                O wiele wazniejszy wydaje mi sie inny aspekt sprawy. Majac 16 lat nie osiagnelas wagi osoby doroslej,
                wiec musisz nadrabiac rozumem co inni maja w masie. Kieliszek trunku, ktory nie zrobi wrazenia np.
                na Twoim tacie czy mamie, moze Ciebie rozlozyc. Wiem, bo pamietam jak bylo ze mna w mlodszym
                wieku. Odrobina trunku, ktyora wydaje sie drobnostka, moze Ci spowolnic ocene sytuacji i doprowadzic
                do glupich decyzji (np. dac sie odwiezc do domu nieznanej osobie). Dlatego radze nie pic.

                Ale tak czy inaczej pic trzeba sie nauczyc. Jesli bede miec dzieci to dopilnuje, zeby sie tego nauczyly,
                nie chce zeby corka czy syn probowaly w tajemnicy przede mna na imprezach, jak ich organizm reaguje
                na alkohol. Lepiej ze zgubia droge do toalety we wlasnym mieszkaniu niz zrobia jakas zyciowa glupote.

                Nastolatko, poniewaz Twoi rodzice nie dadza sie pewnie do tego przekonac, pij malo albo lepiej wcale.
                (Tak tylko dla przypomnienia: NIE pij na pusty zoladek. Jesli pijesz NIE mieszaj tego samego dnia dwoch
                rodzajow alkoholu i NIE pij nic jesli jestes zmeczona albo bierzesz leki.)
              • Gość: A. kasiakrólewna wzor trzezwosci (i naiwnosci) IP: *.pt.lu 03.01.05, 08:45
                kasiakrólewno,

                > To prosta droga do alkoholizmu

                ?? A to niby skad takie wnioski? Gdyby tak bylo, to wszyscy ktorzy codzien pija wino na serce (osoby o
                podwyzszonym ryzyku chorob serca) bylyby alkoholikami, a tak nie jest. Chyba bierzesz sprawe zbyt na
                serio. Nie mowimy o zalewaniu robaka do ogorka az sie pierwsi bohaterowie stocza pod stol, tylko o
                lyku szampana na sylwestra czy o zamoczeniu gornych jedynek w kieliszku.

                O wiele wazniejszy wydaje mi sie inny aspekt sprawy. Majac 16 lat, Nastolatko, nie osiagnelas wagi
                osoby doroslej, wiec musisz nadrabiac rozumem co inni maja w masie. Kieliszek trunku, ktory nie zrobi
                wrazenia np. na Twoim tacie czy mamie, moze Ciebie rozlozyc. Wiem, bo pamietam jak bylo ze mna w
                mlodszym wieku. Odrobina trunku, ktyora wydaje sie drobnostka, moze Ci spowolnic ocene sytuacji i
                doprowadzic do glupich decyzji (np. dac sie odwiezc do domu nieznanej osobie). Dlatego radze nie pic.

                Ale tak czy inaczej pic trzeba sie nauczyc. Jesli bede miec dzieci to dopilnuje, zeby sie tego nauczyly,
                nie chce zeby corka czy syn probowaly w tajemnicy przede mna na imprezach, jak ich organizm reaguje
                na alkohol. Lepiej ze zgubia droge do toalety we wlasnym mieszkaniu niz zrobia jakas zyciowa glupote.

                Nastolatko, poniewaz Twoi rodzice nie dadza sie pewnie przekonac to mojej filozofii, pij malo albo
                lepiej wcale. (Tak tylko dla przypomnienia: NIE pij na pusty zoladek. Jesli pijesz NIE mieszaj tego
                samego dnia dwoch rodzajow alkoholu i NIE pij nic jesli jestes zmeczona albo bierzesz leki.)
            • Gość: A. O przeklinaniu IP: *.pt.lu 03.01.05, 08:55
              > Podobnie jest z przeklinianiem... bluzgali przy mnie zawsze ile się dało. Kiedy
              > ich nie było, też często mi się zdarzało, w końcu z właśniej woli się
              > oduczyłam...

              Szczere wyrazy podziwu.

              Ciesze sie, ze masz wlasne zdanie. Lepiej miec wlasne zdanie i czasem
              nie miec racji niz _nie_ miec wlasnego zdania i myslec, ze sie ma racje.
        • Gość: A. Odczepcie sie od nastolatki IP: *.pt.lu 03.01.05, 08:16
          Fru i inni madrzalscy. Odczepcie sie od nastolatki. Grzebanie w cudzych mailach i zdjeciach to nie
          jakies rodzicielskie prawo, tylko rodzicielski prymitywizm.

          Nastolatko, glowa do gory. Naucz sie angielskiego i czatuj sobie po angielsku. Najwyrazniej Twoi
          rodzice sa w tym domu nastolatkami, a nie Ty. Takie slabosci kwalifikuja matke czy ojca do poradni
          rodzinnej, nie do bycia rodzicem. Twoje sekrety sa Twoim prawem bez wzgledu na to czy masz
          szesnascie, dwadziescia czy szesc lat.

          Pamietaj, ze Twoja prywatnosc to Twoje prawo, nawet jesli jest lamane. Twoi rodzice
          najprawdopodobniej nigdy sie nie naucza postepowac inaczej, wiec schodz im z drogi. Najlepsze co Ci
          moge doradzic: Otocz sie dobrymi przyjaciolmi i trzymaj sie z daleka od problemow.
          • Gość: ikea Re: Odczepcie sie od nastolatki IP: *.devs.futuro.pl 03.01.05, 09:47
            Bardzo mądra rada i jeszcze tylko jedno: wybierz studia w innym mieście. pa
    • Gość: Hans [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 22:27
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • cath1 Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie 02.01.05, 23:36
      Ja też nie mogłam się dogadać z ojcem. Teraz jest lepiej, ale jeszcze nie do
      końca. Kiedyś to nigdy nie dał dojść do słowa, bo uważał, że to on ma zawsze
      rację. Więc kiedyś po kłotni, jak byłam w totalnym dołku, napisałam mu list.
      Włożyłam go do ojca torby zanim poszedł do pracy. Chodziło o to, by dowiedział
      się o tym, co ja myślę na niektóre tematy. U mnie to spokutkowało, ale w sumie
      jeszcze musiałam się namęczyć, aby wreszcie pokazać, że ja też w kłótniach mam
      coś do powiedzenia. Więc jak chcesz, to możesz coś takiego zrobić. Mi na
      szczęście rodzice nie zaglądają do kompa:)) Pozdrawiam
      • Gość: hala Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.k2.webspeed.dk 03.01.05, 00:02
        Mysle,ze to jest dobra rada napisac list do rodzicow.
        Mam 56 lat i podobne przezycia.Nie bylo wtedy komputerow.Listy mama chowala pod
        materac /hahaha/.Ja skracalm sukienke a na nastepny raz mialam juz przedluzona.
        Jak szli do znajomych na imieniny to ja tez musialam isc,a jak nie szlam to
        zamykali mnie w mieszkanie na klucz/zapasowego nie mialam/.
        Nigdy nic mi nie tlumaczyli i nie wyjasniali dlaczego tak sie dzieje.Moze to
        byly ich "dobre"sposoby na wychowanie. Nie umialam sie buntowac,ale nauczylam
        sie kombinowac.Jak chcialam wyjsc z domu to mowilam,ze ide do kolazanki i
        mialam juz wszystko z nia obgadane/w razie kontroli mamy/. Bedac
        dorosla,mezatka,matka dostalam na ulicy po buzi/od mamy/bo 5 minut pozniej
        przyszlam z pracy.Jeszcze 10 lat po slubie mieszkalismy z u moich rodzicow.
        Potem dostalismy mieszkanie spoldzielcze.
        Tak latwo sie daje rady-rozmawiaj z rodzicami.Ja nie potrafilam sie
        odezwac.Balam sie.Kompleksy pozostaly do dzisiaj.Ktos mi powiedzial,ze jeszcze
        troche to powiem"przepraszam,ze zyje". Po tym wszystkim nie umialam tez
        znalezsc wspolnego jezyka z wlasnym dzieckiem./corka/ Dopiero teraz sie powoli
        odblokowuje i staram wyjasnic corce,co spowodowalo,ze tez nie umialam rozmawiac
        z nia. Na koniec troche radosniej.Moja corka ma fajnego syna/13lat/ a ja wnuka
        i jest super relacja w domu miedzy dzieckiem i rodzicami i to daje mi duzo
        radosci.Pozdrawiam Was wszystkich.
    • Gość: gosc Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 07:56
      A moze twoi rodzice sa poje..i. A moze to tak jest z toba?
    • Gość: joanna Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 08:46
      Wiesz nastolatko, tak myslę, że albo rodzice mają rację - być może nie jesteś
      osobą odpowiedzilaną, albo to Twoi rodzice mają chorą psychikę. Porozmawiaj z
      psychologiem . To może coś wyjaśnić .
    • Gość: ikea Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.devs.futuro.pl 03.01.05, 09:50
      Jeszcze trzy lata i jeśli studia wybierzesz jak najdalej od domu, to przez 5
      lat nauki wejdziesz w dorosłe życie zrehabilitowana. Trzymam kciuki
      • Gość: Mama19-latki Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.238.116.135.adsl.inetia.pl 03.01.05, 11:30
        Kochana oj doskonale cię rozumiem, przeszłam przez to samo z moją córką. To
        jest jak z nauką jazdy na rowerze, już nie trzymamy ale jeszcze ręce
        wyciągnięte tak na wszelki wypadek. Ja chę o córce i jej życiu wiedzieć jak
        najwięcej, ale nie dlatego żeby jej zakazywać, ale żyby być spokojniejszą, że
        idzie w dobrą stronę. Coś co tobie zabraniano w wieku 13 lat nie bedzie
        zabraniane w wieku 16 czy 18, Sama masz dowód widzieli zdjęcia i nic nie
        powiedzieli. Ciężko było oduczyć córkę kręcić "wałki" i okłamywać mnie, ale
        zrozumiała, że gdy na pytanie - dokąd idziesz? - odpowie prawę: Idę na imprezę
        z chłopakiem - świat się nie zawali. :) Jestem spokojna, że ktoś ją odprowadzi
        i nikt jej nie zaczepi, a jak powie, że do koleżanki to dostanie na taksówkę.
        Jestem dumna, że moja cóka miała odwagę poprosić o wyjazd na wakacje z
        chłopakiem a nie okłamywała mnie. A pytanie o plany na nastepny dzień nie są
        ingerencją w jej prywatne życie ale dążeniem do uszanowania i liczenia się z
        jej prywatnymi planami. Mnie nie interesuje co będzie robić, mnie interesuje
        czy planować na następny dzień wspólny wypad np. na zakupy. Moja córka nie
        zwierza mi się (czego bardzo żałuję ale taki widać los matek) ale nie okłamuje
        mnie. Może spróbuj porozmawiać szczerze z mamą, może świat się nie zawali ;)
        może niepotrzebnie robisz wielkie tajemnice. Trzymam za ciebie kciuki. Po tym
        co piszesz bardzo przypominasz mi moją dobrą, mądrą i rozsądną córkę.
    • rachela180 Droga Nastolatko 03.01.05, 12:24
      Uśmiejesz się, ale znam Twój problem.

      Ktoś tu napisał, że rodzice tak robią, bo chcą mieć poczucie władzy. Niestety
      najczęściej to prawda. Czasem powodem jest... hmmm... zwykły brak kultury. NIE
      GRZEBIE SIĘ W CUDZYCH RZECZACH. To żelazna zasada, od której nie wolno
      odchodzić. Jest tylko jeden wyjątek - gdy z dzieckiem dzieje się coś złego.

      Z Tobą nie dzieje się nic złego. Jeśli wypijesz raz na parę miesięcy kieliszek
      wina albo piwo to na miłość boską nic Ci się nie stanie. (picie lepiej
      rzeczywiście zacząć po 18tce, ale chodzi o ostrzejsze imprezy, a nie o 1 piwo.
      Do imprez zresztą nie namawiam. Kac to straszna rzecz).

      Kiedy moi starzy zaczęli mnie kontrolować na potęgę miałam 19 lat. Wcześniej
      nigdzie nie chodziłam, nie miałam chłopaka, nie lubiłam zresztą imprez. Przez
      przypadek trafiłam na nowe środowisko, poznałam Mężczyznę (chłopa znaczy
      się)... i się zaczęło. Kontrola telefonów, korenspondencji, przegląd torebki,
      kazania o różnych rzeczach, o których wiedziałam więcej niż oni. Po prostu
      wpadli w panikę.

      Rozwiązanie było prostsze niz mi się wydawało: terapia szokowa. Ktoś tu już
      pisał o "atrakcjach" zafundowanych wścibskim rodzicom. ja walnęłam pięścią w
      stół, wydarłam się na cały blok (po 3 dniach awantur, kazań itp, które w
      milczeniu znosiłam)... po czym zniknęłam z domu na parę dni.

      Pomogło.

      Tobie nie zalecam znikania, bo młoda jeszcze jeteś, chyba, żeby wynieść się do
      koleżanki z bloku naprzeciwko, takiej, co ma opinię spokojnego kujona ;) może
      otrzeżwieją. I dobrze na wierzchu zapisać ten wątek. Niech sobie poczytają i
      przejrzą się w lustrze własnej głupoty oraz ewidentnego braku taktu i
      podstawowych zasad. Na szczęście Ty je masz i bądż z tego dumna.

      Łepek do góry. Za parę lat wyniesiesz się z tego domu i zwiejesz od toksycznych
      rodziców, co postanowili zatruć wszystkim życie z zemsty za swoje błędy. Fajna
      z Ciebie dziewczyna, trzymaj się ciepło i broń swojego.
      • Gość: matka Re: Drogie dwie dziewczyny IP: *.mi.gov.pl 03.01.05, 12:40
        Rodzice za swoje dziecko odpowiadają finansowo i prawnie, więc, do jasnej
        cholery, mają prawo je kontrolować. Jeśli rodziców nie stać lub nie chcą
        nieletniemu fundować piwa, to po prostu MAJĄ DO TEGO PRAWO.
        Ja wiem, dziewczyny, że jesteście młode i głupie. Burza hormonów, te rzeczy.
        Ale, do diaska, chyba macie ODROBINĘ KULTURY i wyobraźni i potraficie się wczuć
        w sytuację rodziców, których dziecko PIJE?
        • Gość: dzio Re: Drogie dwie dziewczyny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 17:02
          po pierwsze, droga matko, odpowiedzialność prawna i finansowa za dziecko nie jest równoznaczna z byciem WŁAŚCICIELEM tego dziecka. jasne, rodzice mają prawo, a właściwie nawet obowiązek ustalić zasady, jakie obowiązują w ich rodzinie i wyciągać konsekwencje z nieprzestrzegania tych zasad. ale te zasady NIE MOGĄ gwałcić psychiki dziecka, muszą być jasne, logiczne i rozsądne...

          po drugie, co to ma oznaczać - "sytuacja rodziców, których dziecko PIJE"? nie mówimy tu o cotygodniowych telefonach z izby wytrzeźwień, tylko o piwku ze znajomymi, raz na kilka miesięcy... jeżeli to ma być PICIE, to polecam wizytę u jakiegoś psychologa, bo pani szanowna ma najwyraźniej skłonność do lekkiego histeryzowania...

          no i wreszcie - droga matko, jeżeli uważasz, że Twoje dziecko nie wypije nawet łyka piwa, dopóki Ty mu nie pozwolisz (sądząc po Twojej wypowiedzi, nastąpi to nie wcześniej, niż to dziecko dorobi się własnego potomstwa...), to jesteś cholernie naiwna. jasne, zdarzają się przypadki dzieciaków, które nie wezną żadnego alkoholu do ust, nawet jeżeli mają okazję i nie grozi im za to nic przykrego, ale ogromna większość prędzej czy później spróbuje - z ciekawości, z chęci buntu, dla towarzystwa. lepiej, żeby spróbowało przy Tobie, zobaczyło, jak działa alkohol i przekonało się, że to, że wujek może wypić cztery kieliszki wina i nic mu nie jest, nie oznacza, że to samo może zrobić szesnastolatka... dlatego uważam, że rodzice, którzy nie pozwalają swoim dzieciom nawet powąchać jakiegokolwiek alkoholu, to spanikowani histerycy, którzy bzdurnymi zakazami próbują odpędzić myśl, że już niedługo ich dzieci będą dorosłe...
    • Gość: 43-latka Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 13:00
      Ludzie! Czy się jest rodzicem, czy dzieckiem NIE WOLNO grzebać w cudzych
      (dziecka też) rzeczach.Mam 2 dzieci, jedno już nastoletnie i nie wyobrażam
      sobie takich historii u siebie w domu. "Przerobiłam" to niestety przy mojej
      mamie i do dziś nie potrafię myśleć o Niej bez niechęci.I nie sądzę, żebym
      mogła Jej to kiedyścałkowicie wybaczyć! Tak, jak dzieci nie wolno absolutnie
      bić, tak i absolutnie nie wolno grzebać w ich rzeczach naruszając prywatność.
      • Gość: d Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: 81.210.100.* 03.01.05, 13:12
        pierdlnij kloca :D
    • praptak Negocjuj 03.01.05, 13:18

      Moja rada - negocjacje. Spróbuj sprawę załatwić po dobroci, mając jednak w
      zanadrzu bardziej agresywne rozwiązania. Najpierw zastanów się, ile wglądu w
      swoje sprawy możesz dać rodzicom - jakoś w miarę realnie, w końcu nie jesteś
      jeszcze pełnoletnia a rodzice Cię utrzymują, więc należy im się trochę "konroli
      inwestorskiej".
      Potem pomyśl jak bardzo jesteś w stanie pójść "na udry" w obronie swojej
      prywatności, gdyby rodzice jednak zdecydowali że prywatność Ci się nie należy -
      moja koleżanka w liceum ogoliła się na łyso i dwa miesiące nie rozmawiała ze
      starymi zanim w końcu się dogadali i pozwolili jej chodzić na imprezy (z
      rozsądnymi ograniczeniami).
      Przedstaw rodzicom obie możliwości i spróbuj uświadomić, że sensowny kompromis
      jest lepszy dla obu stron niż wojna. Jeśli rodzice się nie zgodzą - cóż, masz
      dwa lata do osiągnięcia pełnoletności. Spróbuj jak najszybciej uniezależnić się
      finansowo i ułożyć sobie stosunki z rodzicami spoza domu.

      > Mam 16 lat, rodziców, którzy się nienawidzą, jednak zawsze kiedy robi się
      > najazdy na mnie to wspólnie...
      > Dzis się dowiedziałam, że przegrzebali folder z moimi 'śmieciami' w
      > komputerze, przed chwilą stwierdziłam, że mam pozmieniane ustawienia GG (3h
      > temu było jeszcze dobrze).
      >
      > Dodatkowo wiem, że mój ojciec nie szanuje także prywatności matki (jeździ za
      > nią, sprawdza na jakis stronach internetowych bywa- to samo ze mną,
      > przegrzebuje jej telefon, przegląda jej poczte internetową i czasem
      > normalną)...
      >
      > Kompletnie nie wiem jak sobie radzić z walczącymi (w zgodzie) ze mną
      > rodzicami...
      > Powoli zaczyna mi siadać psycha... rozmawiać się z nimi nie da...
      > Nie wiem co mam robić, czuję się w tym wszystkim zagubiona, ich zachowanie
      > mnie przytłacza... nie wolno mi nic robić (nie palę, piję bardzo rzadko
      > jednak jeśli się o tym dowiedzą wysłuchuje kazać, krzyków- w przeciwieństwie
      > do rówieśników, którzy chodzą co tydz czy dwa na 'pochleje'). Mam wrażenie że
      > nie doceniają, że jestem osobą raczej odpowiedzialną, nie zachowuje sie
      > podobnie do większości ludzi w moim wieku, uczę sie (między innymi w
      > przeciwieństwie do nich- chwalą sie, jak to w moim wiku imprezowało sie,
      > popalało, popijało, nie uczyło), rzadko gdziekolwiek wychodzę...
      > Nie wiem co z tym robić... :(
    • praptak Negocjuj 03.01.05, 13:19

      Moja rada - negocjacje. Spróbuj sprawę załatwić po dobroci, mając jednak w
      zanadrzu bardziej agresywne rozwiązania. Najpierw zastanów się, ile wglądu w
      swoje sprawy możesz dać rodzicom - jakoś w miarę realnie, w końcu nie jesteś
      jeszcze pełnoletnia a rodzice Cię utrzymują, więc należy im się trochę "konroli
      inwestorskiej".
      Potem pomyśl jak bardzo jesteś w stanie pójść "na udry" w obronie swojej
      prywatności, gdyby rodzice jednak zdecydowali że prywatność Ci się nie należy -
      moja koleżanka w liceum ogoliła się na łyso i dwa miesiące nie rozmawiała ze
      starymi zanim w końcu się dogadali i pozwolili jej chodzić na imprezy (z
      rozsądnymi ograniczeniami).
      Przedstaw rodzicom obie możliwości i spróbuj uświadomić, że sensowny kompromis
      jest lepszy dla obu stron niż wojna. Jeśli rodzice się nie zgodzą - cóż, masz
      dwa lata do osiągnięcia pełnoletności. Spróbuj jak najszybciej uniezależnić się
      finansowo i ułożyć sobie stosunki z rodzicami już spoza domu, bez bata nad głową.

    • slowianka2 Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie 03.01.05, 16:09
      nie wiem jak Ci radzić - ja się wyprowadziłam, ale byłam starsza.
    • Gość: PW Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 17:42
      Spróbuj kiedyś zostawić komputer włączony z uruchomionym na wierzchu np.
      notatnikiem i napisać w nim tekst typu "Co ciekawego dziś przeczytasz w moim
      komputerze?". Gwarantuję, że przynajmniej na jakiś czas powinni dać sobie spokój
      z grzebaniem.
      trzymaj się,
      PW
      • Gość: Dora NAPISZ COS PO CHINSKU W KOMPUTERZE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.01.05, 20:55
        Pamietam jak w Liceum nauczycielka lubila przechwytywac nasze karteczki,
        krazace po klasie i zamiast je wyrzucic do kosza to je czytala na glos.
        Wpadlismy na pomysl aby ja ukarac. Przepisalismy tekst po chinsku i udawalismy
        ze "potajemnie" sobie te karteczke podajemy na lekcji. Nauczycielka byla
        zachwycona jak zlapala w koncu te kartke. My prosilismy ja blagalnie aby ja
        oddala i nie czytala na co ona: "bede swinia ale przeczytam". No i ..... nie
        przeczytala. My wszyscy smialismy sie na glos a ona byla czerwona jak burak, no
        i juz nigdy nie przechwytywala naszych liscikow.
    • Gość: leila Re: rodzice nie szanują mojej prywatności IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 19:06
      Art.23 KC [Ochrona dóbr osobistych] Dobra osobiste człowieka, jak w
      szczególności zdrowie, WOLNOŚĆ, cześć, SWOODA SUMIENIA, nazwisko lub pseudonim,
      wizerunek, TAJEMNICA KORESPONDENCJI, nietykalność mieszkania, twórczość
      naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają POD OCHRONĄ
      prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
      Art. 24 KC [Środki ochrony] Ten czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym
      działaniem, może żądać zaniechania tego działania(...) Na zasadach
      przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego
      lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskaany cel społeczny.

      Ja bym tego tak nie zostawiła, z punktu widzenia prawa cywilnego Twoi rodzice
      naruszają Twoje dobra osobiste (z tego co piszesz wynika, że mama mogłaby
      również wytoczyć powództwo tacie...). Doskonale jednak wiem, że Twoim rodzicom
      (przepraszam Cię za odważne stwierdzenie, nie chcę Cię w jakikowiek sposób
      urazić) przydałaby się raczej pomoc psychologa rodzinnego lub innego
      specjalisty aniżeli prawnika... Rozumiem, że jesteś w nie najlepszej sytuacji -
      nie pracujesz i sama się nie utrzymujesz, ciężko jest w takim wypadku podjąć
      jakieś działania. Pamiętaj jednak, że prawo, jakie by nie było, chroni Cię i
      Twoje podstawowe prawa.
      Życzę Ci aby do Twoich rodziców dotarły racjonalne argumenty i żeby w końcu
      uszanowali Twoją prywatność.
      Pozdrawiam!
      • Gość: Dora Czy prawnicy szukaja nowego rynku pracy???/ IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.01.05, 20:44
        Zlituj sie prosze i nie mieszaj jej w glowie . Takie postawienie sprawy w tej
        sytuacji przyniosloby korzysc jedynie prawnikom, a nie rodzinom.
        • Gość: leila Re: Czy prawnicy szukaja nowego rynku pracy???/ IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 21:39
          Skoro tak krytykujesz moją radę to może sama coś zaproponujesz? Chciałam jej
          tylko uświadomić, że działanie rodziców jest bezprawne. Dzięki takiemu
          podejściu jak Twoje jest w kraju tak jak jest.
          O prawników nie musisz się martwić, mamy bardzo dobrze. Ja bynajmniej nie
          narzekam. Jak widzisz - ludzie nas potrzebują.
          pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Dora O jakim kraju myslisz? leila IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.05, 03:01
            Ludzie moze potrzebuja prawnikow ale nie w tej sytuacji akurat. Dzieki takiemu
            podejsciu jak moje jest zle w kraju????? Mylisz sie bardzo . Po pierwsze twoje
            podejscie w tej sytuacji jest zle ,wrecz chore. Z psychologia jestes na bakier.
            Wszystkiego nie zalatwisz wkutymi na pamiec paragrafami. Po drugie nie sadze ze
            masz doswiadczenie w wychowywaniu nastolatka a ja mam. Po trzecie zas o jakim
            kraju myslisz bo ja w Polsce nie mieszkam tylko w Kanadzie i mysle ze moje
            przygotowanie zawodowe jest w tej materii duzo bardziej przydatne niz twoje.
    • Gość: Patryk Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.res.pl / 82.160.26.* 03.01.05, 23:40
      Czytając odpowiedzi nasunęła mi sie pewna myśl, mianowicie Ci starsi, co sa już
      rodzicami mówią, że może Nastolatka dawała powody do tego aby ją kontrolować,
      ale ja wiem jedno, że prywatność korespondencji jest prawem dla każdego z nas i
      żaden rodzic czy ktokolwiek inny nie ma prawa czytać listów, niezależnie czy
      utrzymuje czy nie, pozatym ci właśnie starsi chyba nie zauważyli drugiego
      akapitu gdzie pisze o tym że jej tato sprawdza też własną żonę co dla mnie
      świadczy że jest to coś nie w pożądku i że raczej nie dawała Nastolatka powodów
      rodzicom do tego aby ją kontrolować. Pozatym zaufanie dzieci do rodziców i na
      odwrót powinno być, a w tych stsunkach raczej nie ma tego. Mi to wygląda na to,
      że rodzice się tak jakby mszczą na swoim dziecku za własne życie, wyżywaja się
      na nim. Ja coś podobnego przeżyłem i dopiero gdy jaso powiedziałem żeby się nie
      wyżywali na mnie to dali mi spokuj, dosłownie tak powiedziałem.
      Co do alkocholu to zawsze zakazany owoc lepiej smakuje, a wiele miałem
      znajomych, szczególnie na studiach, że po wyrwanu sie z domowego gniazda to
      sobie używali i z alkocholem i z innymi rzeczami, nadrabiali, z 'lombardowymi'
      odsetkami to czebo nie mogli będąc pod skrzydłami rodziców.
      Trzymam kciuki za ciebie Nastolatko i mam nadzieję że sobie dasz radę ze swoimi
      rodzicami.
      I pamiętaj nie jesteś ich własnością!
      Walcz o swoje prawa, a idea stódiów w innym mieście jest bardzo dobrą ideą.
      • ishka Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie 04.01.05, 00:49
        Witam! Twoja sytuacja, Nastolatko, to doslownie moja sprzed paru lat (byly juz
        wtedy komputery i net)... przez ostatni rok mej meki walczylam o wyjazd na
        studia do innego miasta. ciezko bylo, bo mieszkalismy w miescie uniwersyteckim!
        a teraz mieszkam 500km od mojego "domu" i zyje sobie normalnie i bezstresowo ;]
        trzymam kciuki i powiadam: metoda wstrzasowa daje wymierne lecz krotkotrwale
        skutki, przynajmniej w przypadku moich domowych katow.
        ja wiem, ze oni mnie kochaja i troszcza sie.
        ale poniewaz nie szanuja mnie nie zasluguja na moj szacunek i juz.
        teraz jest troche lepiej, ale po tygodniu w "domu" czuje sie zawsze zmeczona...
        trzymaj sie :)
    • Gość: Darkus A może .... IP: 194.71.85.* 04.01.05, 01:13
      To co teraz napisze, będzie ocenione )z pewnością) za zbyt radykalne pdejście
      do sprawy. A moze.... jakaś prowokacja? Wysłac maila do siebie tak, aby rodzice
      przeczytali. piać tak, aby z listu wynikało, ze ktos bardzo Tobie bliski
      pociesza Cię i prosi, ebyś nie robiła z powodu nieporozumień z rodzicami
      niczego "głupiego" (sama wymyśl co na nich zadziała). Napisać np. że siada
      psycha, depresja, itp. Najlepszą jednak radę jaką mogę Tobie dać, to żebyś
      udała się jednak do psychologa. Ci ludzie naprawde więdzą co robić, potrafia
      pomóc jednak pod jednym podstawowym warunkiem - musisz tego baaaardzo chcieć.
      Znam to z autopsji a nie jestem psychologiem
    • Gość: mo Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 01:59
      Nie wiem co tu "się wypisywało" wcześniej, bo nie mam zdrowia tego czytać ;) W
      każdym razie współczuję ci i niestety nie pocieszę, bo wydaje mi się, że z
      takimi osobowościami nie ma dyskusji. Moja mama mi ufała, ale i tak uwielbiała
      szperać w moich rzeczach, czytać moje listy i inne wynurzenia, a
      nawet 'pożyczać sobie' moje pieniądze. Było to w dobie przedkomórkowej, a
      nawet przedkomputerowej (ale po dinozaurach). Jestem przekonana, że do tej
      pory lubi sobie pobuszować w moich rzeczach, jak siedzi w domu z moim synem.
      Tak już ma. Staram się chować przed nią wszystko to, czego nie chciałabym,
      żeby przeczytała. Ale była tolerancyjna w kwestiach życiowych i na imprezki
      mogłam chodzić całonocne i wracać nad ranem w twoim wieku. Swoje wypiłam i po
      ukończeniu liceum kieliszek mnie już nie interesował. Miała jednak swoje
      chwile troski, gdy w wieku 17 lat chciałam pojechać pod namiot z ówczesnym
      chłopakiem i sporą grupką znajomych. Myślę, że dorośli (do których już się
      sama zaliczam, che che) mają tak, że oceniają świat swoich dzieci ze swojego
      punktu widzenia. W tym świecie jest dużo brudów, a seks czy alkohol na
      wyciągnięcie ręki i wydaje im się, że ich dzieci o niczym innym nie myślą. Dla
      ścisłości dodam, że pod rzeczony namiot pojechałam w końcu, a z chłopakiem tym
      nigdy nie spałam, w co moja mama pewno nigdy by nie uwierzyła. Moim zdaniem
      dzieci wychowuje się m/w do 14-15 roku życia, a potem zbiera się plony...
    • anahella Re: rodzice nie szanują mojej prywatności, i nie 04.01.05, 02:33
      Moze to co powiem bedzie oburzajace dla bywajacych na forum rodzicow:

      Rob co uwazasz za stosowne, ale tak by rodzice sie o tym nie dowiedzieli. Zaloz
      haslo na gg, nie sciagaj poczty na domowy komputer tylko trzymaj ja na koncie,
      pusc Ad-aware - on wynajduje czytniki klawiatury.

      Cale to gadanie o trosce jest zwyklym chrzanieniem. Po prostu nie zapomnial wol
      ze cieleciem byl ale udaje ze zawsze byl wolem.
      Rodzice nie potrafia docenic ze maja corke, ktora nie pije, nie narkotyzuje sie
      i nie puszcza? Sama sie docen.
      Doskonale wiem o czym piszesz. Mam 37 lat i pewne hitorie z dziecinstwa nadal
      nie chca ze mnie wylezc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka