W Nowym Roku

10.01.05, 12:41
Czesc kardiologu i bulterierko. Witam tez gf, ktora widze od kilkunastu minut
swojego na forum pobytu. W ciagu ostatnich dni dalsi znajomi (rodzina i
przyjaciele wiedza) przyslali zapytanie, czy i ja jestem bezpieczny po
wydarzeniach w Azji.
Niektorym juz odpisalem. By uniknac powtorzen sytuacyjnych.., zupelnie
zbednych postanowilem jeszcze raz zajrzec na forum GW. M.in. w Krabi, Katanoi
Bay czy na Phi Phi bylem dokladnie rok przed katastrofa. Zyje, jestem zdrowy
i ciesze sie, ze nikt nie oplakuje mojej domniemanej smierci, jak juz
zapewnie chciano. Wlasciwie to wszystko co mialem do napisania i powiedzenia.
Zastanawiam sie jeszcze czy powinienen dodac skoro bylem kilkanascie minut i
przeczytalem kilka watkow..? Powiedzialem wlasnie "a" to powiem "b". Czytajac
komentarze na polskim forum typu "Bajki o pomocy Niemcow moze sobie Pan pisac
na forum niemieckim. Polacy za dobrze znaja historie. Ofiary niewolniczej
pracy w niemieckich obozach musialy sie procesowac, zeby otrzymac jakas
symboliczna kwote. (..)Szczegolnie budujace byly reportaze w niemieckiej
telewizji o polskich zlodziejach na pontonach i wypowiedz burmistrza Görlitz,
ze jesli Zgorzelec jest nizej, to juz Polakow problem, z ich zaleje.
Reportaze z polskich terenow tez byly piekne ... az sie lezka w oku
rewizjonistom uronila.
Tylko k u r w a moze jeszcze liczyc na cos dobrego ze strony Niemcow.(..)
Lepiej dla Niemcow by bylo gdyby ich w ogole nie bylo. "- rzecz oczywiscie o
pomocy dla Azji- ucieszylem sie. Tak ucieszylem sie jednoczesnie przyznajac
sam przed soba, ze zmarnowalem duzo czasu. Czy dalem w tym roku cos Owsiakowi
na Swiateczna Orkiestre? Nie, pierwszy raz od istnienia orkiestry nie dalem
ani grosza, co wiecej nie wstydze sie i nie zaluje.
Przeczytalem tez pobieznie dwa watki marty(numer dlugi) i krisha lub
odwrotnie. Spodobalo misie jedno zdanie niejakiej/go "eeeee" bedace dla mnie
swietnym acz smutnym podsumowaniem calosci wpisanym przeze mnie w formie
zapytania : "Ja to facet, Marta to kobieta. Życie wirtualne stało się
realne."...(?)
Moja osobista przyjaciolka bulterierka zapytala mnie czy naprawde mozliwym
jest nie pisywanie i nie czytywanie forum. Wiem, ze odpowiedz moze nie
miescic sie w niektorych wirtualnych glowach, ale potwierdzam: tak, jest
mozliwym. Stan calkowitej nieobecnosci jest nawet bardzo przyjemny.
Uswiadomilem sobie (powtorze to, co napisalem na gorze), ze zyskalem
dodatkowe minuty, ktore moge na wiele sposobow i przy uzyciu wolnej woli
wykorzystac. Bardzo fajne uczucie. Co jeszcze..? Acha, z Polski dostalem
maila ze zdjeciem chlopca ze szpitala w Phuket szukajacym bliskich. W dniu
otrzymania (ok. godz. 8.30) wiadomosc rozeslalem do kilku niemieckich stacji
Tv i gazet, do DRK, do Francji, Kanady i Szwecji. Jedna stacja telewizyjna
odpowiedziala (za co jestem ogromnie wdzieczny), ze znaleziono juz jego
rodzine. Nie dociekalem oczywiscie kto ja znalazl i gdzie, wazne ze dziecko
jest lub bedzie wkrotce odebrane. Ciesze sie rowniez, ze tak szybko pomyslano
o mnie jako dodatkowym kanale dystrybucji informacji. Czy , tak jak kiedys,
zdenerwowaly mnie komentarze o Niemcach, czy tez tlumaczenie i analiza
dziennikarki na odstawie artykulu z "The Economist"..? Nie. Zupelnie nie. Czy
(cytuje z glowy, ale i pewnie przekrecam) "denerwuje sie jesli obraza sie
kogos kogo lubie"..? Nie i Ciebie tez nie powinno denerwowac.

Kompletnie bez znaczenia dla Niemcow.

Zyje. Nie bylem w tym roku Azji. Nie ma jednak miejsc, ktore odwiedzilem.



M.S.

    • Gość: gf Re: W Nowym Roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:45
      > Moja osobista przyjaciolka bulterierka zapytala mnie czy naprawde mozliwym
      > jest nie pisywanie i nie czytywanie forum. Wiem, ze odpowiedz moze nie
      > miescic sie w niektorych wirtualnych glowach, ale potwierdzam: tak, jest
      > mozliwym. Stan calkowitej nieobecnosci jest nawet bardzo przyjemny.

      sadze, ze rowniez wyjatkowo zdrowy...

      pozdrawiam serdecznie :))
    • bulterier Re: W Nowym Roku 10.01.05, 13:51
      Pozostaje więc pytanie jak się zachowywać, jak postępować albo co robić, żeby
      nie pomagać w piciu. Podpowiedzi i wskazówek jest wiele, jednak znacznie
      trudniejsza jest ich realizacja. Oto garść propozycji:

      nie należy zapominać, że alkoholizm jest chorobą przewlekłą i aby pomóc w
      wyzdrowieniu trzeba koniecznie zaakceptować ten fakt i przestać się wstydzić;
      nie należy również traktować alkoholizmu tak jakby był hańbą dla rodziny; jest
      to bowiem jedna z chorób a powrót do zdrowia jest możliwy, podobnie jak w
      większości innych;
      nie należy traktować alkoholika tak jak niegrzeczne dziecko, bo przecież nie
      postępuje się tak kiedy ktoś cierpi na jakąkolwiek inną chorobę;
      wątpliwy sens ma robienie wyrzutów i wdawanie się w kłótnie, szczególnie
      wówczas, kiedy alkoholik znajduje się pod działaniem alkoholu;
      wygłaszanie kazań i robienie wykładów nie ma również większego sensu, ponieważ
      alkoholik prawdopodobnie wie już to wszystko o czym chcemy mu powiedzieć, można
      natomiast sprowokować go do dalszych kłamstw i wymusić obietnice, których nie
      będzie w stanie dotrzymać;
      nie należy przyjmować obietnic, o których wiadomo, że nie będą możliwe w tym
      momencie do spełnienia;
      dając okłamywać się i udając, że się wierzy można doprowadzić do tego, że
      alkoholik dojdzie do przekonania, że potrafi przechytrzyć;
      używanie szantażu w formie "gdybyś mnie naprawdę kochał to byś przestał pić..."
      niczego nie zmienia, a jedynie zwiększa poczucie winy, nie mówi się
      przecież "gdybyś mnie kochał, nie przeziębiłbyś się";
      wypowiadanie gróźb, których nie jest się w stanie spełnić pozwala alkoholikowi
      sądzić, że nie traktuje się poważnie swoich słów;
      nie warto sprawdzać ile alkoholik pije, bowiem i tak nie ma szans na to, aby
      wiedzieć o wszystkim;
      szukanie schowanego alkoholu, zmusza alkoholika do ciągłego wymyślania nowych
      kryjówek;
      chowanie i wylewanie alkoholu jedynie skłania alkoholika do bardziej
      desperackich prób zdobycia go i ukrycia, a przecież wiadomo, że w końcu i tak
      znajdzie sposób żeby się napić;
      wspólne picie alkoholu nie spowoduje wcale, że alkoholik wypije w sumie mniej,
      natomiast odwlecze to niewątpliwie moment, w którym zdecyduje się on poprosić o
      pomoc;
      nie należy robić za alkoholika niczego, co mógłby zrobić sam, natomiast
      usuwanie problemów, chronienie przed ponoszeniem konsekwencji swoich własnych,
      nieodpowiedzialnych, zachowań (np. nieobecności w pracy, zaciąganie długów i
      inne skutki picia) odbierają szansę na to, aby alkoholik zauważył do czego
      doprowadziło go picie i aby zechciał zmienić swoje dotychczasowe postępowanie;
      nie należy oczekiwać natychmiastowego wyleczenia, bowiem tak jak w każdej
      przewlekłej chorobie okres leczenia i rekonwalescencji jest długi, a nawroty
      choroby są możliwe;
      bardzo potrzebne jest alkoholikowi otrzymywanie miłości, wsparcia i zrozumienia
      podczas podejmowanych prób zaprzestania picia i utrzymywania się w trzeźwości.
      Dążąc do osiągnięcia swojego celu, należy konsekwentnie stosować zasadę
      tzw. "twardej miłości". Polega on a na tym, że kocha się drugiego człowieka a
      jednocześnie wymaga, aby osobiście ponosił konsekwencje wszelkich swoich
      decyzji i działań (nawet wówczas, kiedy widzi się, jak bardzo on cierpi z
      powodu swoich działań czy decyzji i z tego powodu bardzo "boli serce"). Dopiero
      wówczas alkoholik otrzyma szansę zauważenia do czego doprowadziło picie.
      Należy mieć świadomość, że przyjęcie takiej postawy może okazać się bardzo
      trudne, bowiem u większości osób związanych emocjonalnie z alkoholikiem
      występują objawy tzw. współuzależnienia, które nazywane są często
      koalkoholizmem. Za obecnością współuzależnienia przemawiają następujące
      zachowania: poddanie się rytmowi picia alkoholika, przejmowanie za niego
      odpowiedzialności, obsesyjne kontrolowanie go, pomaganie i nadmierne
      opiekowanie się nim (w tym niedopuszczanie do tego, aby ponosił on pełne
      konsekwencje swojego picia i swoich zachowań), wysoka tolerancja na różnego
      rodzaju patologiczne zachowania alkoholika z jednoczesnym występowaniem
      poczucia winy i poczucia małej wartości oraz zaniedbywaniem dzieci oraz samego
      siebie.
      Osoby współuzależnione są najczęściej, nieświadomymi pomocnikami w piciu i w
      największym chyba stopniu przyczyniają się do odwlekania decyzji o zaprzestaniu
      picia i zwróceniu się o pomoc.
      Zmieniając swoją dotychczasową postawę w stosunku do alkoholika nie należy
      jednak liczyć na natychmiastowy efekt, bowiem dzisiejsza sytuacja jest sumą
      wydarzeń, które gromadziły się przez całe lata. Teraz również, do uzyskania
      oczekiwanych zmian, potrzebne będą tygodnie, miesiące, a może nawet lata. Jedno
      jest natomiast pewne, że tylko te osoby, które cierpliwie i konsekwentnie będą
      stosowały powyższe rady mają szansę na sukces, który musi w końcu ukoronować
      ich wytrwałość. "

      capito...?

      dedykuje w rocznice smierci twojej mamy.
      bulterier
      • mathias_sammer i jeeeszcze jeeeden i jeeeszcze raaaz!? 10.01.05, 14:59
        Nie bulterierko, nie dziekuje. Alkohol szkodzi mnie na watrobe i wlosy po
        gorzale wypadaja.

        Moja rodzina jest wlasnie na cmentarzu, rano zamowili msze. Wpisalem sie po jej
        zakonczeniu.
        Czytam zamieszczony tekst. Popatrz ile bledow popelniono, odnosze wrazenie ze
        wiecej juz nie mozna. Wszystko na opak, a chciano dobrze. Jak to mozliwe?
        Znicz juz sie pali. Snila misie ostatniej nocy, zwinieta w klebek plakala.
        Chcialem wyjsc z pokoju zlapala mnie za reke i cos krzyknela. Nie slyszalem,
        pamietam tylko jej oczy. Jestem sam, na cmentarzu sa moi bliscy a ja czytam
        forum. Sa za daleko. Czytam wpisy o tym jak Warszawa zostala wcielona do
        Niemiec, choc nie bylo 4 rozbioru Polski i o tym jak od dzis nalezy do BRD.
        Czytam cos jeszcze o niegodziwosciach alkoholika i rozczarowaniu dobrych ludzi.
        Jesli umiejetnie skrocisz tekst dostrzezesz wiele moich i nie moich twarzy.
        Hmmm...Wciaz zapraszasz do picia? Nie, dziekuje.
        Zastanawiam sie jak dlugo postepuje rozklad ciala po smierci. Czy sa na Niej
        jeszcze resztki tkanki, czy tylko pozostal kosciotrup? Jak wchodza robaki do
        srodka skoro trumna masywna, debowa, szczelnie zamknieta? Musza robaki toczace
        nasze ciala wychodzic chyba z brzucha? No bo skad wzielyby sie w srodku trumny?
        Patrze na Jej zdjecie, przenosze Warszawe na mape Niemiec, widze wikinga
        zamotanego w zarzucona siec, probuje sie wymotac. On tez chce zyc. Zamykam
        oczy. Nic nie widze. Lepiej nie widziec. Nie pamietam jakie lubila kwiaty.
        Dlaczego nie pamietam?!!!!!!!!

        Dopelnilem dialogu i samobiczowania sie. Tak bulterierko. Zycie toczy sie
        wylacznie wokol naszych tylkow- czego nieustannie dajemy przyklady.

        Oddalam sie. Wyjde dzis wczesniej. Wleje sobie wina, wlacze Requirem Mozarta
        lub Mahlera. Moze tym razem Wagner?

        Nie, dziekuje. Nie pije.

        M.S.


        • bulterier Re: i jeeeszcze jeeeden i jeeeszcze raaaz!? 10.01.05, 15:05
          . Wleje sobie wina, (..)
          > Nie, dziekuje. Nie pije.
          >
          > M.S.
          >
          >
          obys mathiasie nie musial mnie znowu rozsmieszac- uprzedzam paradoks (czy to
          religia polinezji).

          niech cie prowadza dobre duchy. nie wracaj. zapal znicz i nie wracaj.
          kazdy jest kowalem swojej lokomotywy.
          bulterier
          • bulterier i jeszcze jedno 10.01.05, 15:14
            smutek nie oznacza, ze masz minus 20 dioptrii w okach, prawda?

            gdziesz rzucilo mi sie w oczy, ze lokomotywie i innych takich pisala pewna
            osoba jak nie lubi by przekrecac przyslowia.

            tja. szkoda ze masz tak malo dioptrii. daje juz spokoj, bo to niczym
            zaproszenie na "jednego", a wiem ze ty juz nie pijesz. bedzie jednak jeden
            glebszy za ciebie!

            buenas!
            b.

            b.
      • kardiolog Re: W Nowym Roku 13.01.05, 13:54
        Hej,
        dorzuce jeszcze (w skrotach). Malo jest literatury nt kobiet. Mysle, ze
        ponizszy tekst bedzie pomocny w zrozumieniu przeszlosci. Wiem tez, ze czasy
        wtedy byly inne. Szkoda, ze nie mielisycie szansy, by zwrocic sie gdziekolwiek
        po pomoc. Dzisiaj jest inaczej, dzisiaj w poradniach mozna przebierac niczym w
        ulegalkach. Nic i nikt nie zwroci Jej zycia- musisz o tym pamietac. Mimo, ze
        wskazujesz na popelnione bledy, na miare mozliwosci staraliscie sie Jej pomoc.
        Niestety takie zachowania, ktore opisujesz sa najczestsze. Trzeba niebywalej
        sily, zdrowia wlasnego i wytrwalosci, zeby pomoc chorej osobie. Nie wszystkim
        sie udaje. Ona nie zyje i nic juz dla niej nie mozesz robic, mozesz tylko
        pielegnowac pamiec o Niej- te piekniejsza Jej czesc.

        Pozdrawiam,
        kardiolog
        *****************************************
        "Kobieta i alkohol

        Wprowadzenie

        Choroby spowodowane piciem alkoholu występują u ok. 50% mężczyzn i 10%
        kobiet zgłaszających się do lekarza. Lekarze nie rozpoznają jednak uzależnienia
        od alkoholu u większości swoich pacjentów cierpiących na tę chorobę. Dotyczy to
        zwłaszcza uzależnienia u kobiet. Z badań wynika jednoznacznie, że kobiety piją
        alkohol rzadziej niż mężczyźni i stąd wśród nich częściej spotykamy osoby
        utrzymujące pełną abstynencję.
        Zrozumiałe jest więc, że wśród osób leczonych z powodu uzależnienia od
        alkoholu spotyka się kilkakrotnie mniej kobiet (ok. 7-8 razy). W ostatnich
        latach obserwuje się, na świecie, wyraźny wzrost odsetka kobiet pijących w
        sposób szkodliwy dla zdrowia oraz kobiet, u których można stwierdzić obecność
        objawów uzależnienia od alkoholu.
        Następstwem tego będzie prawdopodobnie wzrost liczby kobiet leczących się w
        związku z uzależnieniem. W USA stwierdzono na przykład, że na przestrzeni
        ostatnich pięćdziesięciu lat nastąpił znaczny wzrost występowania uzależnienia
        od alkoholu wśród kobiet. Sposób picia alkoholu przez kobiety coraz bardziej
        upodabnia się do wzorca męskiego, co można tłumaczyć coraz bardziej skuteczną
        rywalizacją zawodową kobiet z mężczyznami. Występowanie powikłań zdrowotnych i
        umieralność z powodu alkoholu wzrasta jednak wśród kobiet szybciej niż częstość
        występowania wśród nich uzależnienia od alkoholu.
        Zdaniem Cloningera czynniki dziedziczne, wpływające na formowanie się
        uzależnienia od alkoholu, odgrywają u kobiet mniejszą rolę niż u mężczyzn. W
        rodzinach kobiet-alkoholiczek stwierdzano natomiast znacznie częściej
        zaburzenia psychiczne, w tym choroby afektywne, przypadki samobójstw i
        patologię osobowościową. Tak jak mężczyźni traktują częściej alkohol jako
        środek pobudzający (co wiążę się prawdopodobnie z obniżoną aktywnością układu
        serotoninergicznego) tak kobiety częściej sięgają po alkohol w stanach
        obniżonego nastroju i w celu złagodzenia stanów lękowych, co jest z kolei
        prawdopodobnie związane z obniżoną aktywnością układów noradrenergicznego i
        dopaminergicznego.

        Schwoon i Saake wyróżnili pięć typów alkoholizmu kobiecego:

        młode kobiety o dużym, uwarunkowanym raczej środowiskowo, spożyciu alkoholu,
        któremu towarzyszą poważne problemy zdrowotne,
        kobiety pijące w celu zapobieżenia stresowi, u których nie stwierdza się
        poważniejszych skutków zdrowotnych,
        kobiety pijące przewlekle alkohol, głównie z powodu osamotnienia, przeżywające
        nasilone objawy zespołu abstynencyjnego i mające za sobą wiele nieudanych prób
        leczenia,
        kobiety pijące w ilościach średnio-wysokich z obecnymi somatycznymi
        powikłaniami uzależnienia,
        kobiety pijące głównie z przyczyn środowiskowych, bez poważniejszych powikłań
        zdrowotnych.
        Różnice w reagowaniu na spożycie alkoholu oraz nieco inny niż u mężczyzn
        przebieg procesu uzależniania się można więc wiązać zarówno z czynnikami
        biologicznymi, psychologicznymi jak i socjokulturowymi.
        Czynniki biologiczne

        Ze względu na odmienność biochemiczną, spożycie tej samej ilości alkoholu
        przez mężczyznę i kobietę powoduje u kobiety większą koncentrację alkoholu we
        krwi, a tym samym wyraźniejsze objawy zatrucia. Związane jest to głównie z
        proporcjonalnie większą ilością tłuszczu oraz mniejszą ogólną ilością wody w
        organizmie kobiety. Różnica w stężeniu alkoholu we krwi mężczyzn i kobiet,
        pomimo spożycia tej samej ilości alkoholu, wynika z różnej zawartości płynów w
        stosunku do masy całego ciała (u kobiet płyny stanowią ok. 60%, a u mężczyzn -
        ok. 70%). Obraz ten zmienia się w okresie okołomiesiączkowym, kiedy to organizm
        kobiety zatrzymuje nieco więcej wody. Metabolizm alkoholu jest tym samym różny
        w poszczególnych okresach cyklu miesięcznego kobiety.
        Od strony biologicznej kobieta jest więc bardziej niż mężczyzna narażona na
        wszelkie negatywne konsekwencje spożywania alkoholu i dlatego:

        objawy marskości wątroby u kobiet pojawiają się już po 5 latach intensywnego
        picia, podczas gdy u mężczyzn okres ten wynosi 10-20 lat i umierają one z
        powodu marskości w młodszym wieku niż mężczyźni;

        /Dlatego umarla wmlodym wieku, po kilku latach naprawde intensywnego picia,
        rozumiesz?/
        potrzeba znacznie mniej czasu na to, aby u kobiety rozwinął się pełny obraz
        zespołu uzależnienia od alkoholu;
        stwierdzono związek między piciem alkoholu a występowaniem raka sutka u kobiet.
        Można więc powiedzieć, że szczególną rolę w rozwoju uzależnienia u kobiet
        odgrywają prawdopodobnie:
        mniejsza zawartość wody w organizmie;
        na ogół niższa aktywność dehydrogenazy alkoholowej w śluzówce żołądka co
        skutkuje przedostawaniem się do krwi większej ilości alkoholu i powoduje wyższe
        o ok. 30% stężenie alkoholu we krwi;
        wpływ, na metabolizm alkoholu, hormonów produkowanych przez gonady podczas
        miesiączki, (uwrażliwienie na fizjologiczne konsekwencje spożywania alkoholu a
        w tym zwiększanie przez estrogeny toksyczności głównego metabolitu alkoholu -
        aldehydu octowego);

        Czynniki psychologiczne
        Z badań wynika, że kobiety:

        częściej przeżywają poczucie winy, depresję lub stany lękowe,
        częściej piją w związku z problemami emocjonalnymi i w ramach kompensacji
        problemów (mężczyźni - z przyczyn socjalnych),
        częściej cierpią z powodu objawów nerwicowych oraz zaburzeń snu;
        częściej zaczynają pić po traumatyzujących wydarzeniach lub w stresie;
        częściej piją w związku z sytuacją domową (mężczyźni częściej - z pracą),
        mogą pić ze względu na wahania nastroju związane ściśle z cyklem miesiączkowym
        (tzw. zespół napięcia przedmiesiączkowego);
        piją z powodu samotności (np. "gospodyni domowa");
        piją w związku z objawami tzw. "zespołu pustego gniazda" (zagubienie i
        samotność spowodowane spadkiem liczby obowiązków po opuszczeniu domu przez
        dorosłe dzieci);
        są obciążone większym ryzykiem nadużywania alkoholu jeżeli obecne są nich
        problemy (lub zaburzenia) seksualne.

        Czynniki socjokulturowe
        Mają istotny wpływ na szybszy rozwój uzależnienia u kobiet oraz zwracanie
        się po pomoc, bowiem w wielu społeczeństwach kobieta:

        jest osobą odpowiedzialną za dom i wychowanie dziecka, a więc za jakość życia
        rodzinnego;
        staje przed innymi wymaganiami moralnymi i etycznymi oraz inne są względem niej
        oczekiwania;
        nie jest akceptowana jako osoba pijąca co determinuje bardziej staranne
        ukrywanie picia, późniejsze uświadomienie sobie problemu oraz odwlekanie
        decyzji dotyczącej zwrócenia się po pomoc;
        szybciej wypada z ról społecznych (bardziej widoczne są zaniedbania spowodowane
        piciem);
        zdarza się, że pije w związku z zachowaniami partnera (niejednokrotnie picie z
        partnerem spowodowane uległością, chęcią niedopuszczenia, żeby się upił itp.);
        szybciej jest odrzucana przez otoczenie;
        szybciej schodzi na tzw. margines.
        Przeprowadzone w USA badania wykazały na przykład, że tak jak na 10 żonatych
        mężczyzn leczących się z powodu alkoholizmu - małżeństwo jednego z nich kończy
        się rozwodem tak na 10 leczących się zamężnych kobiet w jednym tylko przypadku
        małżeństwo nie ulega rozpadowi
        • kardiolog Re: W Nowym Roku 13.01.05, 13:55

          Przeprowadzone w USA badania wykazały na przykład, że tak jak na 10 żonatych
          mężczyzn leczących się z powodu alkoholizmu - małżeństwo jednego z nich kończy
          się rozwodem tak na 10 leczących się zamężnych kobiet w jednym tylko przypadku
          małżeństwo nie ulega rozpadowi.

          Stwierdzono również, że kobiety:

          zaczynają pić później niż mężczyźni (nierzadko po 40 r.ż.),
          częściej piją samotnie i ukrywają swoje uzależnienie,
          szybciej niż mężczyźni osiągają kolejne stadia uzależnienia,
          mężowie kobiet alkoholiczek mają częściej problemy alkoholowe niż w populacji
          ogólnej a także mężowie mają częściej problemy alkoholowe niż żony mężczyzn
          alkoholików - częściej są rozwiedzione.
          Co utrudnia kobietom leczenie?

          Najpoważniejszymi przeszkodami w leczeniu uzależnionych kobiet są:

          błędne zdiagnozowanie (jako depresja, nerwica itp.),
          poczucie wstydu i winy (przyznanie się do alkoholizmu może być traktowane jako
          świadectwo niepowodzenia w roli matki czy żony),
          obawa przed wykryciem zaniedbywania czy nadużywania swoich dzieci obawa przed
          utratą (odsunięciem, odebraniem) dzieci,
          sprzeciw rodziny (wstyd przed otoczeniem),
          trudności w zapewnieniu opieki nad dzieckiem (nie mogą ich opuścić ponieważ
          wśród bliskich nie ma osoby, która mogłaby zająć się dziećmi na czas leczenia),
          mężowie, przyjaciele lub kochankowie nie pozwalają "swoim kobietom" na udział w
          terapii, szczególnie gdy terapeutami są mężczyźni, ponieważ większość
          uczestników grupy terapeutycznej stanowią mężczyźni sprawy istotne dla kobiet
          mogą być pomijane,
          brak specyficznych dla kobiet programów terapeutycznych co np. z powodu wstydu
          uniemożliwia niektórym kobietom rozmowy na tematy związane z seksem
          (nieuporządkowane życie seksualne czy udziału w orgiach seksualnych).

          Ponadto kobiety:
          preferują terapię indywidualną i do tego w warunkach bardziej kameralnych, aby
          uniknąć społecznego piętna "alkoholiczki".
          mogą unikać ośrodków, w których pracują terapeutki lub w których działają grupy
          dla kobiet, ponieważ wolą mieć do czynienia z mężczyznami, których uważają za
          łatwiejszych do manipulowania.
          dr n. med. Bohdan T. Woronowicz
          • kardiolog ciekawy watek 13.01.05, 14:20
            jeszcze jedno spostrzezenie.
            Przeczytalem ponizej ciekawy watek zalozony i prowadzony przez osobe (jesli
            mnie pamiec nie myli), ktora za swoje motto zyciowe uznaje i znakomicie
            interpretuje je w swoich tekstach: "nie upodleniem czlowieka jest upasc lecz
            nie podniesc sie". Pamietaj- skoro mama nie chciala zmienic swojego trybu
            zycia, stracila wiare, nadzieje, ze moze spotkac ja jeszcze cos dobrego w
            przyszlosci, nie zrobila nic (albo bardzo wiele w jej przekonaniu tyle, ze
            nieskutecznie) to byl _jej wybor_: zycie lub smierc. Dokonala wyboru, nie
            podniosla sie i nie jest to Twoja wina.
            Ja jestem tylko flaneurem, goncem. Jesli chcesz cos wiecej poczytac o
            reakcjach alkoholikow (udawane bagatelizowanie sprawy, narastajaca agresja i
            jej pozniejszy spazmatyczny, histeryczny wybuch), podczas mowienia o problemie
            w rodzinie poszukaj w opracowaniach u doktora Woronowicza i we ww ksiazce.

            Ona dokonala wyboru. To jej wybor.

            kardiolog
            • mathias_sammer Re: ciekawy watek 13.01.05, 15:27
              Kardiolog,
              moglbym juz wczesniej napisac: odwal sie od mojej matki. Mimo, ze pisze na
              forum publiczym istnieja pewne sfery, ktorych nie powinno sie ruszac np.
              rodzice. Ja o Twoich rodzicach nie pisze, nawet jesli Ty sam sporo na temat
              powiedziales i domagales sie komentarzy uczestniczacych osob . Moglaby mnie
              poniesc nawet tzw "emocja", w koncu o to chodzi- jesli sa emocje kreci sie
              diabelski mlyn forumowy. Napisze jednak tylko tyle: zgadzam sie z tym o czym
              piszesz, nie drazni mnie prawda. Jestem jej bowiem calkowicie swiadomy. Jesli
              zaprzecze bede oklamywal nie Ciebie lecz siebie, a nic bardziej nie wprawia
              mnie w dobre samopoczucie jak uczciwosc w stosunku do siebie samego. Nie
              przypadkowo napisalem na forum 10. stycznia w rocznice Jej smierci.
              Powiedzialem sobie: popatrz mathias, piszesz w chwili gdy juz od kilku minut
              Ona nie zyje. Jeszcze Jej nie znaleziono lezacej na dywanie w pokoju dziennym.
              Dlaczego umarla? W skutek opetanczego nalogu. Co robisz ty w rocznice Jej
              smierci? Zasiadasz celowo przed komputerem, by poczytac forum. Dlaczego czytasz
              forum wlasnie w rocznice Jej smierci? Chcesz Jej zadedykowac Prousta " w
              poszukawianiu.."? Chcesz Jej powiedziec: "mamo, spojrz, nie bylas wcale taka
              brzydka ja tez moge..byc brzydki i to dokladnie w rocznice Twojej smierci.
              Dedykuje Ci moja brzydote" 10 stycznia chce spojrzec na siebie. Spojrzalem na
              przez pryzmat slow i zapisanej obecnosci, w rocznice Jej smierci.
              Wyciagnales wnioski z wizyty, prawda?
              Kardiologu,
              co do forum. Niestety, jestem przekonany , ze w w czerwcu bedzie podobnie.
              Dlaczego mialoby byc inaczej, jesli przez lata bylo tak samo? Rozumiesz
              constans zycia mojej mamy i constans forum.
              ten list tez napisalem dla siebie.
              M.S.
              • bulterier Re: ciekawy watek 13.01.05, 15:48
                wiesz m, ty naprawde bidny czlowieczek jestes.
                widze, ze posunelismy sie krok do przodu a raczej w dol. lecisz na dwie rasie,
                przestales stosowac zasade wylacznego logowania sie? piszesz do siebie bez
                logowania sie ze stalego lacza w twoim miescie? w sumie nie mozna byc caly czas
                w necie i jednoczesnie pracowac ? jeszcze taki geniusz cyborg nie zostal
                wynaleziony :))))... ze kardiolog na emeryturze to wiedzialam :))))), ale ze
                ty? :))))))))))) musiales jednak chwilke pracowac skoro przeniosles sie do
                innego miasta..
                rozumiem teraz ilosc twojego wolnego czasu oraz nalog uzaleznienia od netu, o
                ktorym piszesz:))))))))))))))))))))))) )))))))))))))))))))))))))).

                zycze wytrwalosci w walce z nalogiem i skuteczne opanowanie go!
                b.
                • mathias_sammer Re: do bulterier-list milosny.. 14.01.05, 10:38
                  "prywatny dyskretny" jak mawia moj niemiecki kolega przyjedzdzajac do
                  Warszawy , by romantycznie co rusz zakochiwac sie Polkach. Kocha zarliwie i
                  namietnie, niestety tylko jedna lub dwie noce. Musze cos z nim zrobic :o(

                  bulterier napisał:

                  > wiesz m, ty naprawde bidny czlowieczek jestes.
                  > widze, ze posunelismy sie krok do przodu a raczej w dol. lecisz na dwie
                  rasie,
                  > przestales stosowac zasade wylacznego logowania sie? piszesz do siebie bez
                  > logowania sie ze stalego lacza w twoim miescie? w sumie nie mozna byc caly
                  czas
                  >
                  > w necie i jednoczesnie pracowac ? jeszcze taki geniusz cyborg nie zostal
                  > wynaleziony :))))... ze kardiolog na emeryturze to wiedzialam :))))), ale ze
                  > ty? :))))))))))) musiales jednak chwilke pracowac skoro przeniosles sie do
                  > innego miasta..
                  > rozumiem teraz ilosc twojego wolnego czasu oraz nalog uzaleznienia od netu, o
                  > ktorym piszesz:))))))))))))))))))))))) )))))))))))))))))))))))))).
                  >
                  > zycze wytrwalosci w walce z nalogiem i skuteczne opanowanie go!
                  > b.

                  Czesc bulterier,
                  pragniesz kilku zdan w uzupelnieniu?
                  Oczywiscie!
                  Pewien znany i madry czlowiek powiedzial, ze ludzie najpierw chca miec
                  pieniadze. Gdy zdobeda pieniadze wtedy chca..spokoju? Radosnego szczesliwego
                  zycia? Nie. Chca wladzy. Nie wszyscy ( co jest optymistyczne), jednak
                  definicja potwierdza zaledwie odstepstwa. Czytam wlasnie czesc zacytowanego
                  przez Ciebie wpisu:

                  "dając okłamywać się i udając, że się wierzy można doprowadzić do tego, że
                  alkoholik dojdzie do przekonania, że potrafi przechytrzyć; (..)

                  nie warto sprawdzać ile alkoholik pije, bowiem i tak nie ma szans na to, aby
                  wiedzieć o wszystkim;
                  szukanie schowanego alkoholu, zmusza alkoholika do ciągłego wymyślania nowych
                  kryjówek;
                  chowanie i wylewanie alkoholu jedynie skłania alkoholika do bardziej
                  desperackich prób zdobycia go i ukrycia, a przecież wiadomo, że w końcu i tak
                  znajdzie sposób żeby się napić; "

                  Wyobraz sobie- ja oraz moja zadza wladzy. Rozmarzylem sie... Gdybym mial tylko
                  mozliwosc i wiedze jak wstepowac na forum z roznych adresow zrobilbym
                  porzadek :o). Chodzilabys jak w szwajcarskim zegarku :o) Gdyby komendy,
                  zawolania na zbiorki i jedyna sluszna (podkreslam sluszna) _moja_ opinia
                  polityczna traktujaca dwa kraje (kraj emigracji i Polske) za wybrane nie
                  przystawaly do Twojej swiadomosci to won! Na tym polega wlasnie szeroko
                  rozumiana tolerancja. Toleruje wszystkie opinie i ludzi pod warunkiem, iz sa
                  potwierdzeniem lub uzupelnieniem moich wlasnych teorii przy zastrzezeniu
                  mojego do nich oczywiscie pierwszenstwa. Hmmm, coz wiecej? Poki co staram sie
                  jak moge. Znow kresle nowa mape Europy (grafike metoda odciskania uprawiam
                  zreszta od dawna) zmieniajac polozenie stolicy Polski. Co tu jeszcze zrobic?
                  Namiastke wladzy moze dac funcja spoleczna w Gazecie (widzialas jak ladnie
                  potrafie szydelkowac a szydelkuje od dawna w kilku miejscach, jedno mijsce
                  wiecej lub mniej nie gra roli). Jestem dumny z powierzonych zadan i obowiazkow,
                  z ktorych pragne wywiazywac sie summienie i rzetelnie. Poznasz mnie zawsze po
                  wpisach i sporej grupie krecacej sie wokol ustawionych przez mnie orbit. Z
                  amerykanskich ksiazek o sukcesie nauczylem sie: "Jesli nikt cie nie chwali
                  pochwal sie sam" i wdarazam mysl w zycie.
                  Najwazniejsze jednak jest uczucie, ze niczego nie wstydze sie. Kiedy
                  przestajesz sie wstydzic nie ma juz zadnych zahamowan, wszystko staje sie
                  obojetne. Jestem jaki jestem i juz. Jesli mnie nie akceptujesz to Twoj a nie
                  moj problem i to Ty jestes nietolerancyjna a nie ja. Sprytne, prawda?
                  A teraz pozegnam Cie nieutulony w zalu oplakujac swoja wirtualna egzystencje
                  (kolega juz zbiera na wieniec wzdychajac placzliwie nad "smętnym losem
                  chłopaka". A wogole (uuu, polonisci co z Wami, to chyba z przepracowania nad
                  poprawianiem klasowek uczniakow :o))to pisalem juz, ze rok 2005 jest rokiem
                  zmian na lepsze. Wprawdzie wg Sybilli czy tez Nostradamusa nastala era
                  kataklizmow, wkrotce na papieza wybiora Murzyna (brzydze sie Murzynami i
                  kobietami w ciazy, pisalem tez juz o tym, pamietasz) i wkrotce bedzie koniec
                  swiata, ale mnie jest wszystko jedno. Ostatnie chwile przed godzina "0" spedze
                  na modlitwie do Matki Boskiej Czestochowskiej. Gdy czytam wiadomosci
                  przygotowywane przez Gazete Wyborcza ogarnia mnie pewnosc, ze Polska jest
                  narodem wybranym i z chwila nadejscia apokalipsy Panna Przenajswietsza rozlozy
                  plaszcz i ochroni nim dobrych ludzi. Musze tylko we wlasciwym czasie
                  przyjechac do Polski...:o), zeby zalapac sie na ten wzniosly moment.

                  Ech...znow sie rozmarzylem.... Gdyby tylko inny kolega zdradzil tajemnice
                  logowania sie z roznych adresow....Ech.. bylbym Panem Sauronem wirtualnego
                  swiata. Ech...kupie kilka ksiazek informatycznych, moze gdzie stoi napisane.

                  Tymczasem na koniec do Ciebie cytat anonimowego poety (przytroczony trocikiem
                  do ksiazki Glowackiego) a powtarzany przez ojca pisarza z podkresleniem istoty
                  komunizmu:
                  " Nie krytykuj, nie podskakuj,
                  Siedz na d u p i e i przytakuj.
                  Nie przejmuj sie swoja dola,
                  Bo i tak ci przy p i e rd ol a.
                  Nie przejmuj sie swoja praca,
                  Bo i tak ci gowno placa.
                  Za piec czwarta koncz robote.
                  Sraj na szefa, kladz kapote.
                  Tak dozyjesz starczej renty
                  Nawet w dupe nie kopniety."
                  Pa!

                  M.S.
                  • bulterier Re: do bulterier-list milosny.. 14.01.05, 11:17
                    m.s.,
                    ty naprawde musisz mnie kochac. tak jak ja ciebie, czego w dalszej i blizszej
                    przeszlosci dawalam czule i tkliwe wyrazy:))))), ale teraz bede trzymac uczucia
                    milosci do ciebie na wodzy albo... popuszcze. jeszcze nie wiem, chociaz
                    moglabym dla odmiany jak ten "kamien w grob"..:)))to byloby wreszcie cos!!

                    czytajac twoje teksty jestem na przekonana, ze twoje odejscie jest tylko
                    kwestia czasu. zdjelam zegar ze sciany (ten z kukulka z XIXw) i postawilam
                    obok komputera. kwestia czasu, tik tak, tik tak... wszystko jest kwestia czasu..
                    wlasciwie jedno jeszcze pytanie. co z kardiologiem? iskasz moje pchy ( a trzeba
                    tobie wiedziec- jestem za ekologicznym trybem zycia, nie pryskam skory chemia,
                    wiec sobie zyja zyjatka na mnie i ze mnie). czyzby "raczka raczke myje?". tak,
                    zawsze wiedzialam, ze jestescie w zmowie, zdrajcy:))))) odpowiedz, bo bladze po
                    manowcach a pytanie od czasu do czasu wraca i mnie trapi.

                    bulterier
                    • mathias_sammer Re: do bulterier-list milosny.. 14.01.05, 12:15
                      bulterier napisał:

                      > m.s.,
                      > ty naprawde musisz mnie kochac. tak jak ja ciebie, czego w dalszej i blizszej
                      > przeszlosci dawalam czule i tkliwe wyrazy:))))), ale teraz bede trzymac
                      uczucia
                      >
                      > milosci do ciebie na wodzy albo... popuszcze. jeszcze nie wiem, chociaz
                      > moglabym dla odmiany jak ten "kamien w grob"..:)))to byloby wreszcie cos!!
                      >
                      > czytajac twoje teksty jestem na przekonana, ze twoje odejscie jest tylko
                      > kwestia czasu. zdjelam zegar ze sciany (ten z kukulka z XIXw) i postawilam
                      > obok komputera. kwestia czasu, tik tak, tik tak... wszystko jest kwestia
                      czasu.
                      > .
                      > wlasciwie jedno jeszcze pytanie. co z kardiologiem? iskasz moje pchy ( a
                      trzeba
                      >
                      > tobie wiedziec- jestem za ekologicznym trybem zycia, nie pryskam skory
                      chemia,
                      > wiec sobie zyja zyjatka na mnie i ze mnie). czyzby "raczka raczke myje?".
                      tak,
                      > zawsze wiedzialam, ze jestescie w zmowie, zdrajcy:))))) odpowiedz, bo bladze
                      po
                      >
                      > manowcach a pytanie od czasu do czasu wraca i mnie trapi.
                      >
                      > bulterier

                      OK, odpisze jeszcze, ale zaraz po tym wylaczam GG.
                      Tik tak tik tak.... widac nawet golym okiem. Nie ma dla mnie znaczenia, czy
                      bede nieobecny przez tydzien, dwa a Ty wciaz bedziesz. Interesujacym mogloby
                      byc pytanie np. co wydarzy sie nowego w czerwcu? Lubisz czerwiec..? Jest
                      cieplo, trawa soczyscie zielona, slonko radosnie zaglada przez szyby, dzieci
                      biegaja po podworku, jakas ladna dziewcznyna juz w letniej sukience rozmawia na
                      ulicy przez tel. komorkowy . Zastanawiasz sie kim jest osoba po drugiej
                      stronie... Fajny miesiac.

                      Doktorek..? :o)))))))))))))))))))))))))))))
                      Widzisz z doktorkiem:o) jest tak: jesli jestes zdystansowana do jego tekstow, z
                      usmiechem zerkasz jak patykiem maci wode i kresli kolka i floresy to nic nie
                      stanie sie zlego. Naturalnie, kardiolog nie lubi stanu zawieszenia, wiec kreci
                      kreci ile wlezie, az ktos nie wytrzymuje i machina rusza. Wystarczy nie
                      podchodzic do jego wpisow emocjonalnie. Wtedy mozna wyczytac zupelnie inne
                      tresci z jego przekazow. Jest niegrozny, a jesli szaleje np. na polityce nalezy
                      uzmyslowic mu, ze kij ma dwa konce i drugim koncem szkodzi niewinnemu zupelnie
                      czlowiekowi. Jako, ze los ludzki wciaz go jeszcze obchodzi, wiec po krotkim
                      namysle wyciaga patyk i idzie do innego bajorka. "Reka reke myje?" Nie, nigdy
                      nie stawalem po stronie osob lecz pogladow niezaleznie od plci i ewentualnych
                      animozji. Twoj cytat jest wygodny, moglby byc swietnym usprawiedliwieniem
                      _zewnetrznym_ czyli prafrazujac wszelkim kleskom na swiecie i w Polsce winni sa
                      Zydzi i oczywiscie Niemcy. Mozesz go stosowac skolka ugodno, jest to jednak
                      argument powierzchowny i nieprawdziwy. Kardiolog niosl ze soba kilka zagadek. W
                      przeciwienstwie do Ciebie i koniecznosci pokazywania Tobie wszystkiego palcem
                      (nie, nie wynika to wcale z ufnosci jaka obdarzasz ludzi czy tez wieeelkiej
                      inteligencji jaka lubisz podkreslac u siebie i duzo mniejszej tzw. emocjonalnej
                      jaka podkreslaja inni) ja zadalem sobie troche trudu. Tak, trudu. Dlugo trwalo
                      samotne odkrywanie kolejnych kart ulozonych figurami do spodu, lecz wreszcie
                      dotarlem do celu. Podczas wedrowki staralem sie zadawac pytanie "dlaczego? ".
                      Dlaczego on reaguje tak a nie inaczej, dlaczego mowi o tym a nie o innym, co
                      ukrywa, kogo chroni, co go boli itd. itp. Wiesz, taka gimnastyka mozgu. Nie
                      powiem, tez uprawialas wedrowki chandlerowskie, lecz patrzac po uzyskanych
                      efektach kroczylas inna droga. Zadawalalas sie podsuwanymi kaskami, falszywymi
                      tropami, ktore mialy potwierdzac Twoje wnioski. Twoje "dlaczego" bylo zadawane
                      zawsze przez pryzmat wylacznie wlasnego ego. Kiedy kardiolog usilowal cos
                      waznego o sobie powiedziec Ty nie sluchalas. Nie umiesz sluchac, umiesz tylko
                      mowic, najczesciej wydawac rozkazy lub krzyczec wiedzac, ze przez godzine lub
                      dwie masz przewage. Widzac, ze nie interesuje Cie jego osoba (tak tak mowisz
                      cos innego, pokazujesz jednak odwrotnosc) szybko wycofywal sie na wczesniej
                      zajmowane stanowisko tj do skorupy. Za jakis czas znowu probowal, znowu podobny
                      skutek. Prosze? Nie...., te teorie tez musze obalic. Nie, nie bylem wtedy przy
                      nim glaszczac biedaka po glowce i mowiac: patrz jaka ona niedobra, chodz
                      przytule cie. Jestem lepszy, rozumiem Cie". Wlasnie wtedy , wbrew logice,
                      popieralem Ciebie a nie jego wprawiajac go w zdumienie i rozczarowanie.
                      Dlaczego? Mnie wtedy wydawalo sie, ze jest to dobry sposob, zeby zmusic go do
                      podjecia radykalniejszych a pozytywnych krokow w Twoim kierunku. Gdy sytuacje
                      zaczely sie powtarzac, odpuscilem. Juz go nie przyciskalem do muru,
                      przygladalem sie tylko. Kazda proba otwarcia skorupy konczyla sie
                      fiaskiem. "Znamy sie jak lyse konie", "nikt mnie tak dobrze nie zna jak
                      kardiolog, jestesmy bratnimi duszami, wiemy o sobie wszystko".. jestes pewna?
                      Popatrz ile on moglby o Tobie powiedziec, ile ja sam- osoba od czasu do czasu
                      bedaca na forum- moze o Tobie powiedziec (lacznie z zyciorysem i rodzinnymi
                      dramatami). Odpowiedz sobie na pytanie- ile Ty mozesz powiedziec o kardiologu?
                      Powiedz co o nim tak naprawde wiesz eliminujac te informacje, ktore udzielal
                      jako potwierdzenie Twoich wlasnych slow. Osoby staja sie nam bliskie,
                      sympatyczne jesli podzielaja nasze poglady. Zapewne w wie´lu przypadkach tak
                      mogloby byc, w wielu byc moze nie. Slyszysz to co chcesz uslyszec, dlatego tak
                      wiele Tobie umknelo i doszlo do eskalacji, eskalacji nie ze mna, mnie mozesz
                      tradycyjnie oskarzac za swoje niepowodzenia. Dlaczego kardiolog reaguje
                      brutalnie i agresywnie? Zawsze taki byl? Byc moze. Byc moze ma predyspozycje do
                      agresji spowodowane cechami charakteru. Dlaczego stal sie taki brzydki w
                      stosunku do "swojego aniola" stroza..? Twierdzisz ze oszukuje, klamie, ale gdy
                      mowil prawde nie sluchalas, jego prawda nie przystawala do wizerunku i Twoich
                      prawd. Schowal wiec swoja krucha prawde, ale czy przyniesie znowu..? Nie
                      twierdze, ze znam kardiologa, uwazam jednak, ze ma prawo do siebie. Tak prawo
                      do bycia soba, tak samo jak i Ty domagasz sie tego samego prawa.
                      Jezeli jest " Twoim M" czyli partnerem (jak twierdzisz) a nie osoba, ktora ma
                      wylacznie zaspakajac Twoje potrzeby i zachcianki to moze sprobuj przyjrzec sie
                      co go gryzie..? Czy umiesz odlozyc swoje ego na chwile na polke i ni siegac po
                      nie niczym po tarcze, gdy cos idzie nie po Twojej mysli..?
                      Czy mam prawo wtracac sie do Twoich ukladow z kardiologiem? Dopoki o nich
                      piszesz na forum publicznym sa one wlasnoscia kazdego uzytkownika.
                      I jeszcze cos- to nie kardiolog zdradzil informacje z tak zwanej Waszej
                      prywatnej korespondencji, ale Ty sama piszac o wszystkim na forum publicznym,
                      powtarzam forum publicznym. Gdyby zdradzil wczesniej.. choc kapke wiadmosci..
                      nie byloby mnie tutaj juz od co najmniej dwoch lat.
                      Odkrylem najwazniejsze zagadki kardiologa lacznie z jego "ja" w zyciu realnym.
                      Coz moge chciec jeszcze? W sumie chcialem, zeby Wam bylo dobrze razem i
                      chcialem, zebyscie sie spotkali w realu, ale Wy sami nie chcecie. Jezeli
                      decydujecie sie na okreslony model zycia nie mozecie miec pretensji do innych
                      za widoczne golym okiem skutki uboczne i ich o tym informowanie.

                      To wszystko.

                      "Klaniam sie" (gf mozesz brac, nie mam praw autorskich. Zreszta widzac swoje
                      podrobki tez juz nie reaguje :)))

                      mathias_sammer

                      • Gość: gf Re: do bulterier-list milosny.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 12:20
                        Dziekuje, ze moge, bo bardzo lubie :)))))

                        :)

                        gf
                        • Gość: hej Re: do bulterier-list milosny.. IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 14.01.05, 12:24
                          a moze troche tlenu?
                          • Gość: gf Re: do bulterier-list milosny.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 12:26
                            oki :)
                        • bulterier Re: do bulterier-list milosny.. 14.01.05, 13:26
                          Gość portalu: gf napisał(a):

                          > Dziekuje, ze moge, bo bardzo lubie :)))))
                          >
                          > :)
                          >
                          > gf

                          gf, wez sobie te uklony mathiasa i schowaj..wiesz gdzie :))))
                          nie podrabiaj go przypadkiem, bo chlopina chce odejsc a tu ciagle mu klody pod
                          nogi :))))) ja nie bede pod innymi nickami (zeby sie nabral) juz go
                          przekonywac o sympatii do niego. myslalam, ze uwierzy, ze moze to ty albo inna
                          niewiasta w nim sie podkochuje- taaaka bylaby zabawa i chichy smichy. no
                          trudno, posmiejemy sie z czegos innego. wszak to tylko forum, miejsce psot i
                          psikusow.

                          bulterier
                          miodek podobno lubisz spijac? :)))))) jak dobry?:)))))))))
                      • bulterier Re: do bulterier-list milosny.. 14.01.05, 13:21
                        tik tak
                        tik tak
                        tik tak, juz 13 na zegarze?
                        gascie swiatla gospodarze:)))))

                        chcesz kawalek szarlotki?

                        buzka!

                        bulterier
              • bulterier Re: ciekawy watek 14.01.05, 13:54
                mathias, ide juz.
                najwazniejesze zdanie jakie sobie wydrukuje i schowam do kieszeni to: "Napisze
                jednak tylko tyle: zgadzam sie z tym o czym
                piszesz, nie drazni mnie prawda. Jestem jej bowiem calkowicie swiadomy. Jesli
                zaprzecze bede oklamywal nie Ciebie lecz siebie, a nic bardziej nie wprawia
                mnie w dobre samopoczucie jak uczciwosc w stosunku do siebie samego."

                nie oklamywac samego siebie.. no chyba ze zostalo juz tylko klamstwo i brak
                szacunku dla siebie samego.

                hej!
                wesola b.
              • kardiolog Re: ciekawy watek 14.01.05, 15:16
                Jezu! Chlopie...
                chcesz powiedziec, ze brandy to nie wodka a wodka to nie metaxa..a metaxa to
                nie wino? Czy Ty czlowieku nie widzisz, ze nie o rodzaj alkoholu chodzi, lecz o
                naduzywanie trunkow? Czy uwazasz, ze jak wypijesz cztery piwka to mniejsze zlo
                (cztery razy zaledwie po 4,5 promila alkoholu czyli plyn rozcienczony) niz
                jedna butelka wina o zawartosci 11 %? Pijac 4 butelki bedziesz trzezwiejszy,
                uwazasz ze lepiej kontrolujesz swoje picie, jego zawartosc w organizmie i WPLYW
                na Ciebie? Kogo chcesz przechytrzyc? Mnie? Mnie udawadnianie Twojej abstynencji
                nie jest potrzebne, no chyba ze udawadniasz sam sobie. Czy uwazasz, ze
                przebierajac sie w rozne szmatki zakryjesz to co widoczne? Czy rzeczywiscie
                potrafisz zakryc siebie, swoj sposob pojmowania swiata, swoj stosunek do ludzi
                i otaczajacego Cie srodowiska? Tu naciagniesz materii a z drugiej strony
                wyjdzie. Myslisz, ze wystarczy wlozyc inne piorka i staniesz sie innym
                czlowiekiem z czystym kontem? No tak przeciez to tylko net, a Ty sam uwazasz,
                ze to tylko zabawa, kiedy zechcesz to skonczysz. Nie zauwazyles kiedy zwracano
                Ci uwage, ze swiat idzie do przodu, ze warto ewaluowac? Sam piszesz, ze lubisz
                wladze, wiec jak kazdy marzacy o dyktaturze bedziesz stosowal sprawdzone jak do
                tej pory metody. Bedziesz ostatnim trzymajacym sie kurczowo starych sztandarow,
                ktore niekiedy upierzesz, zeby nabraly nowego blasku. To wciaz jednak te same
                sztandary. Wiem, ze kilka miesiecy temu zastosowales metode mylenia czyli
                doloze sobie, zeby wygladalo na dystans do siebie. Niby sobie dokladales ale
                wszystko na niby, czyli troszke poszarpales sobie surducik a potem biegles do
                krawca, zeby wyprasowal pogiete rogi. Stan przychodu= 0,00 PLN. A co z
                prawdziwym dystansem do siebie i innych i prawdziwa wolna wola?

                Eeeee, Ty to wszystko wiesz, co bede prul gebe po proznicy.
                Slowem: przede mna nie musisz sie chowac na forum publicznym a interlokutor nie
                musi uwazac co pisze, wierz mi. Puzzle, jak wspomniales, zostaly zlozone,
                tajemnice odkryto. Rezsta jest tylko powielaniem lub przepraszam za
                stwierdzenie "waleniem kotka za pomoca mlotka".

                kardiolog
                I jeszcze cos bardziej osobistego:
                Wystarczy juz. Mnie kardiologowi szkoda juz czasu na czytanie wpisow
                mathiasa_sammera na forum gazety wyborczej.
                Wciaz jestes tylko "kuracjuszem" z wczesniej cytowanego powiedzenia. Patrzac
                jednak na usystematyzowanie przez Ciebie zycia widze, ze zrobiles juz na biurku
                calkiem sensowny porzadek. I tak trzymac towarzyszu a w torbie nosisz choc
                kawalek Prousta, zeby przypominal, gdy reka zaswierzbi!

                • kardiolog Re: ciekawy watek 14.01.05, 15:21
                  No wlasnie. Nic dodac nic ujac...




                  Jednak wkladl sie blad, mialo byc:I tak trzymac towarzyszu a w torbie nos (a
                  nie nosisz) choc
                  kawalek Prousta, zeby przypominal, gdy reka zaswierzbi!


                  Nie mowie zegnam lecz do widzenia.
    • bulterier wycinaki kurpiowskie 14.01.05, 13:35
      klikam tu i owdzie i wycinaja juz:))))))))))
      hihihihi
Pełna wersja