Gość: pacific_ocean
IP: *.jpk.pl / *.rotmanka.jpk.pl
10.01.05, 17:45
naprawdę bardzo o to proszę
wyczytałam, że bywają na tym forum psychiatrzy, więc gdyby mógł mi ktoś
odpowiedzieć na pytanie, które brzmi: co się dzieje/działo?
otóż parę dni temu miałam, hmm, problem z cząsteczkami powietrza. Miałam
wrażenie, że miliardy mikroskopijnych drobinek wirują mi przed oczami
chaotycznym ruchem, były wszędzie wokół, czułam jak obijały mi się o płuca, o
całe ciało, niemal sprawiając ból. Widziałam je nawet gdy zamknełam oczy,
wiedziałam, że ciągle tam są i to doprowadzało mnie do szału. Czułam dość
silny niepokój, nie mogłam usiedzieć na miejscu, skoncentrować się na czymś,
cięzko było zebrać myśli, wszystko o czym marzyłam to od nich uciec, przestać
oddychać. Już nieraz zdarzało mi się je widzieć, ale wcześniej one po prostu
były, najwyżej trochę rozpraszały, ale nigdy tak, jak przez ostatnie kilka
dni. Stan ten słabł w dzień i nasilał się wieczorem. Ostatecznie pomogła
chyba pernazyna, którą przepisano mi parę miesięcy wcześniej na wyciszenie
hipomanii, bo teraz już w zasadzie ucichło i prawie ich nie zauważam. Dodam,
że mam jedynie podejrzenie choroby dwubiegunowej i ostatnio była depresja,
ale teraz jest już właściewie dobrze. Tym bardziej nie rozumiem skąd nagle
taki stan. Ani co to było.
będę wdzięczna za odpowiedzi i poważne potraktowanie tematu
pozdr.
pao