Dodaj do ulubionych

straciłem wiarę w boga

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 16:45
nie stalo sie to nagle, lecz narastalo w mojej duszy ,sercu i umysle od
dluzszego czasu. po tylu latach czuje sie oszukany, zamroczony falszywa
rzeczywistoscia kreowana przed mna. zabrano mi wolnosc wyboru katolicka
doktryna przewodnia panstwa i spoleczenstwa, chrztem, lekcjami religii w
szkole. nie dano mi mozliwosci swobodnego wyboru
Obserwuj wątek
    • Gość: ADAM Re: straciłem wiarę w boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 16:53
      witaj w klubie
      ###
      a w cos wierzysz?
    • Gość: Luty Re: straciłem wiarę w boga IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 13.01.05, 16:54
      To fajnie, teraz mozesz sam sobie go poszukac...
    • back.door Re: straciłem wiarę w boga 13.01.05, 17:13
      W kościół nie ma co wierzyć i chyba raczej zdegustowany jesteś próbą ubrania
      wiary w rytuał, ścisle określony. Drogę do Boga - myslę, że znajdziesz sam,
      jeśli masz taką potrzebę, a najważniejsze byś chyba nie stracił WIARY. Po
      prostu Wiary i nie utożsamiam ją z tą wiarą, rozumiesz?
    • Gość: Hubert Re: straciłem wiarę w boga IP: *.chello.pl 13.01.05, 19:09
      Bog to nie Kosciol.

      Pozdrawiam Hubert
      • Gość: Hubert Re: straciłem wiarę w boga IP: *.chello.pl 13.01.05, 19:10
        Ktos powiedzial ze Bog nie lubi religii.
        Mysle ze cos w tym jest.

        Pozdrawiam Hubert
        • Gość: Imagine Re: straciłem wiarę w boga IP: *.unl.edu 13.01.05, 19:32
          Hubert, skoncz te farmy, jaki bog, jaki ktos, jaka religia ?
          • blue_as_can_be Re: straciłem wiarę w boga 13.01.05, 19:35
            Imagine, lepiej skladaj swoje origami, a Huberta jak sie chcesz czepiac to na
            innych watkach. bo to akurat ladnie powiedzial. o.
            • Gość: Imagine Re: straciłem wiarę w boga IP: *.unl.edu 13.01.05, 19:39
              ale ja lubie tego Huberta, a jak kogo lubie to go ... opieprzam.
              • blue_as_can_be Re: straciłem wiarę w boga 13.01.05, 19:41
                ja tez go lubie. ale jak dobrze gada, to mu mowie: Hubert, dla odmiany zgadzamy
                sie tutaj...
              • Gość: Hubert Re: straciłem wiarę w boga IP: *.chello.pl 13.01.05, 20:47
                > ale ja lubie tego Huberta, a jak kogo lubie to go ... opieprzam.

                No to ladne klocki.

            • Gość: Hubert Re: straciłem wiarę w boga IP: *.chello.pl 13.01.05, 20:49
              > innych watkach. bo to akurat ladnie powiedzial. o.

              "To akurat"? A co? Moje inne wypowiedzi to nieladne?

              • blue_as_can_be Re: straciłem wiarę w boga 13.01.05, 21:12
                ladne to one sa... ale zgadzam sie z Toba mniej wiecej w polowie przypadkow.
          • Gość: Hubert Re: straciłem wiarę w boga IP: *.chello.pl 13.01.05, 20:46
            A co nie wierzysz w Pana Boga, aniolki, elfy i Sw. Mikolaja?

            Pozdrawiam Hubert
    • Gość: Kinga K. Re: straciłem wiarę w boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 19:28
      Może wróci? Ja właśnie odkręcam wypiskę, formalnie nie jestem katoliczką bom
      się wypisała. Teraz to będzie cyrk za to!
    • Gość: Ania STRACILES WIARE W BOGA CZY W KOSCIOL? IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 13.01.05, 21:00
    • Gość: Buka Re: straciłem wiarę w boga IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.01.05, 21:18
      A ja to nigdy nie miałam wiary w Boga i to dopiero był czad! Do spowiedzi -
      udawać, do komunii - udawać, w pierwsze piatki - udawać: bo jak inaczej może
      niewierzące dziecko w katolickim domu..?
    • mskaiq Re: straciłem wiarę w boga 14.01.05, 06:41
      Mysle ze religia to jest nasz sposob widzenia Boga, to nie Bog ja stworzyl.
      • 7seven Re: straciłem wiarę w boga 14.01.05, 20:24
        jeśli religie to tylko sposób widzenia...
        stworzony przez ludzi
        to gdzie i kim naprawdę jest Pan Bóg?
    • sdfsfdsf Re: straciłem wiarę w boga 14.01.05, 20:26
      szkoda ze nie wiem jak to jest bo nigdy tej wiary nie mialem
      czy to tak jak zgubic swoj ulubiony dlugopis?
      ja gubie dziesiatki i dziesiatki kupuje
    • procesor Re: straciłem wiarę w boga 14.01.05, 22:41
      Czuć sie oszukany możesz.

      Ale WYBORU nikt ci nie odebrał.
      Zawsze możesz zabrać swoje zabawki i np. pojść do innej piaskownicy. Albo
      zupełnie zmienić miejsce zabawy..

      Najłatwiej powiedziec "a bo oni to mi....".
      :P
      Są tacy co sie wypisują, sa tacy co po prostu wierzą i z żadną religią sie nie
      utożsamiają, są tacy co zmieniają kościół na inny albo w ogóle na islam
      przechodzą..

      Tylko ateizmu nie polkecam. :) Ateiści ponoć (statystycznie) żyja krócej....
      • sdfsfdsf Re: straciłem wiarę w boga 14.01.05, 22:42
        czyli umieraja piekni i mlodzi?
        to ja sie zapisuje
        • procesor Re: straciłem wiarę w boga 14.01.05, 22:49
          sdfsfdsf napisał:
          > czyli umieraja piekni i mlodzi?
          > to ja sie zapisuje

          Młodo umieraja wybrańcy bogów. :)

          Czy zostałęs wybrany??
          Nie?
          Szukaj ogłoszęń o castingu.

          PS. Czy inni tak jak ja nie widza przycisku >wyślij<?? Pole istnieje ale napisu
          nie widać u mnie..
          • horney79 Re: straciłem wiarę w boga 15.01.05, 11:25
            bo tak naprawde religia to opium dla ludu, bo jak niby inaczej zapanowac nad
            masa!? wiara to cos zupelnie innego...
            • mag_nes wiara 15.01.05, 11:28
              horney79 napisała:

              > wiara to cos zupelnie innego...

              A co? Chętnie się dowiem.
              • horney79 Re: wiara 15.01.05, 11:38
                postaram sie odpowiedziec, aczkolwiek to ambitne zadanie, a ja mam dzisiaj
                chaos w glowie, poza tym wiara jest w sferze odczuwania, a o tym trudno
                konstruktywnie pisac;
                religia to kodeksy, kosciloy, synody, interpretacje, dekrety, ludzie pracujacy
                w instytucji...
                wiara to Twoje prywatne odczuwanie, Twoj swiat emocji, wiara to takze
                zaangazowanie oraz ufnosc, ze jest jakas sila, ktora mi towarzyszy i nade mna
                czuwa. Moje odczuwanie nie pokrywa sie z instytucjonalizmem, dlatego dla mnie
                te slowa nie sa jedna kategoria. Zreszta nie jestem ekspertem w tej
                dziedzinie, bo sama mam szereg watpliwosci i to od lat. A dlaczego religia to
                opium dla ludu? o tym powstaly juz opasle tomiska...
                • mag_nes Re: wiara 15.01.05, 12:35
                  Droga Horney,

                  co do religii jako instytucji - zgadzam się z Tobą całkowicie. Tu nie ma żadnych
                  wątpliwości. Instytucje, które wykreowały sobie prawo do rzekomego "zarządzania
                  duchowością", w gruncie rzeczy tego prawa nie mają. Ja im nie daję prawa do
                  zarządzania moją duchowością.

                  Co do tej drugiej kwestii, czyli tego, co nazywasz "wiarą" - mam pewne subtelne
                  wątpliwości. Jedną z form realizowania duchowej ścieżki życia, promowaną przez
                  niektóre religie-instytucje, jest taka forma duchowości, która wymaga właśnie
                  "wiary", czyli nie dopuszcza do samodzielnego kontaktu z "tym czymś" (z
                  boskością, z Bogiem, uniwersalną siłą czy jakkolwiek to nazwać). Przy takim
                  podejściu bezpośredni kontakt z Bogiem mają jedynie wybrani, a inni, na
                  podstawie ich relacji mają "wierzyć". Dla niektórych instytucji religijnych
                  rozpowszechnianie słowa "wiara" jest bardzo komfortową sytuacją. Bo w ten sposób
                  przekonuje się tych, nad którymi sprawuje się władzę, że tylko tak można
                  uczestniczyć w boskości świata.

                  Dlatego jako formę "uprawiania duchowości" - wykraczającą poza jakiekolwiek
                  instytucje, wolę coś, co bym nazwał "byciem jednością z Wszechświatem" albo
                  równorzędnie "byciem jednością z Bogiem". Jednym z etapów czy przejawów na tej
                  drodze do boskości, czy na drodze "zwiększania bliskości z Bogiem" może być
                  wiara, bo ona pomaga w pracowitym wykonywaniu kolejnych kroków na tej drodze.
                  Ale naturalnym i nieodłącznym partnerem wiary jest wątpienie. Idą trzymając się
                  za rękę; raz jedno, a raz drugie jest bardziej widoczne.

                  Pozdrawiam,

                  Mag
                  • horney79 Re: wiara 15.01.05, 13:26
                    mag_nes napisał:

                    > Co do tej drugiej kwestii, czyli tego, co nazywasz "wiarą" - mam pewne
                    subtelne wątpliwości. Jedną z form realizowania duchowej ścieżki życia,
                    promowaną przez niektóre religie-instytucje, jest taka forma duchowości, która
                    wymaga właśnie"wiary", czyli nie dopuszcza do samodzielnego kontaktu z "tym
                    czymś" (z boskością, z Bogiem, uniwersalną siłą czy jakkolwiek to nazwać). Przy
                    takim podejściu bezpośredni kontakt z Bogiem mają jedynie wybrani, a inni, na
                    podstawie ich relacji mają "wierzyć". Dla niektórych instytucji religijnych
                    rozpowszechnianie słowa "wiara" jest bardzo komfortową sytuacją. Bo w ten sposób
                    przekonuje się tych, nad którymi sprawuje się władzę, że tylko tak można
                    uczestniczyć w boskości świata.

                    No wlasnie, sam sobie poniekad odpowiedziales na pytanie. A dlaczego zaklada z
                    gory zakaz bezposredniego kontaktu: bo wtedy ma pozycje, ze to tak
                    okresle 'monopolisty' na odczuwanie wiary. Nie rozumiem wiec, skad te 'subtelne
                    watpliwosci', skoro sam nie godzisz sie na zarzadzanie Twoja duchowoscia. Jak
                    juz pisalam duchowosc i wiara nie sa dla mnie rownoznaczne z pojeciem 'religia'

                    > Ale naturalnym i nieodłącznym partnerem wiary jest wątpienie. Idą trzymając
                    się za rękę; raz jedno, a raz drugie jest bardziej widoczne.

                    Dokladnie, kto nie watpi, nie zadaje pytan

                    rowniez pozdrawiam
                  • ziemiomorze Re: wiara 15.01.05, 13:46
                    mag_nes napisał:

                    > wątpliwości. Instytucje, które wykreowały sobie prawo do
                    rzekomego "zarządzania
                    > duchowością", w gruncie rzeczy tego prawa nie mają. Ja im nie daję prawa do
                    > zarządzania moją duchowością.

                    Mam wrazenie, ze 'one sobie nie wykreowaly' - daja je im wierzacy, taki troche
                    autsorsing na zasadzie 'ja nie mam pojecia/glowy/czasu/odwagi, wiec wy tu
                    rzadzcie'. Jesli jest w tym jakis boski plan, to polega on na tym wlasnie, zeby
                    wobec wyboru 'zarzadzaja oni - zarzadzam ja' - zadecydowac. Na decyzji, akcie
                    swiadomym, refleksyjnym, bez bezmyslnego kupowania gotowego produktu.

                    Mam wrazenie, ze to, co opisujesz jako 'pewna forme duchowosci' ma sie do niej
                    nijak. Przyzwyczajenie i zapychanie potrzeby autentycznego kontaktu
                    instytucjonalnym erzatzem trudno nazwac 'wiara', latwiej 'bezpieczna wygoda'
                    (nasuwa mi sie tu analogia miedzy swoimi wlasnymi emocjami a emocjami, ktore
                    mozna odczuc, ogladajac reality show).
                    I - jesli wiara jest wynikiem doswiadczania - watpliwosci znikaja, bo
                    nieistotna staje sie odpowiedz na pytanie 'czy jest czy go nie ma'.

                    z
                    • mag_nes Re: wiara 15.01.05, 14:13
                      mag_nes napisał:

                      > Instytucje, które wykreowały sobie prawo do rzekomego "zarządzania
                      > duchowością", w gruncie rzeczy tego prawa nie mają.

                      ziemiomorze napisała:

                      > Mam wrazenie, ze 'one sobie nie wykreowaly' - daja je im wierzacy

                      Wykreowały setki lat temu, w sposób dość bolesny, z "oparzeniami dziesiątego
                      stopnia" eliminując tych, którzy nie dawali im prawa do zarządzania. Pozostali
                      niemal jedynie ci, którzy dawali im "autsorsing" i później ich równie potulni
                      potomkowie. Nie dziwota, że obecnie to prawo, jak piszesz, "dają im wierzący".
                      • ziemiomorze Re: wiara 15.01.05, 14:18
                        E tam, kontynuujesz krzywawa wizje 'czlowieka jako ofiary anty-duchowego
                        spisku', ktora przedstawil xawery. Kazdy ma wybor - ja to doceniam, bo nie
                        mialabym go jesli by instytucja-smok nie istniala. Co to za wolnosc, ktora sie
                        dostaje za darmo? Jak i z ktorej strony niby mialabym docenic? Jesli za to sie
                        placi cierpieniem i rozterkami, godzinami przegadanymi z madralami i
                        przyjaciolmi, a nade wszystko - jesli jest wynikiem decyzji, to dopiero wtedy
                        jest cos warte i dopiero wtedy buduje siebie.

                        Instytucje powstaly wieki temu, zgoda - jakie jednak ma to znaczenie, jesli
                        kazdy moze (nadal, przy najbardziej restrykcyjnych systemach) dokonac aktu
                        samodzielnego wyboru? Ja to doceniam, te trudnosc,
    • ziemiomorze Re: straciłem wiarę w boga 15.01.05, 13:09
      Kto Ci zabral mozliwosc wyboru? Mi sie uparcie wydaje, ze wolnosci sie
      dac/zabrac nie da, to jedna z tych rzeczy, ktora sie samemu zdobywa (lub
      oddaje). Byc moze wlasnie ku wolnosci zmierzasz, o ile przestaniesz myslec o
      sobie jako o ofierze, ktora 'oszukano i zamroczono'. Takie myslenie wiele
      ulatwia, nie prowadzi natomiast donikad.

      Jesli sie bylo wychowywanym w silnym religijnym systemie, z wszystkimi jego
      prawdami i trywializacja tychze - dziura po Bogu moze byc wielka i bolesna;
      nadal: jesli potraktujesz to jako etap do czegos konstruktywnego, bog pojawi
      sie znowu - niekoniecznie w tej postaci, jakiej oczekujesz (a raczej na pewno
      nie).

      Z bogiem jest o tyle wygodnie, ze kazdy ma takiego, jakiego potrzebuje. Nie
      zrozum mnie zle, nie mam intencji byc cyniczna: chodzi mi o to, ze bog kazdemu
      daje sie doswiadczac w postaci takiej, jaka on jest gotowy ogarnac (i zupelnie
      sie nie upieram, ze bog istnieje - dla mnie to nie ma wiekszego znaczenia).
      Nie wiem, czy jasno pisze, wiec moze opowiem o snach.

      Jak pare innych istotnych watkow, bog sie w nich czesto pojawial, zwlaszcza od
      czasu ostatecznego kryzysu i krachu mojej, watpliwej jakosci zreszta, wiary
      katolickiej. Mialam sen o bogu w pudelku po herbacie: byl zrobiony ze starego,
      rozpadajacego sie papieru - papierowa lalka o egzotycznym wygladzie (mial nawet
      mandzurski warkocz i spiczasty chinski kapelusz), pamietam zal, kiedy go
      ogladalam, ze jest taki kruchy i ze nie przetrawa juz dlugo.
      Inny sen - wlasciwie poljawa: drzwi mojego pokoju uchylaja sie, zagladaja przez
      nie rozne postacie - miedzy innymi klaun, ktory zamiast twarzy mial trupia
      czaszke - i z wyrzutem mowia do mnie, spiacej, ze 'ida szukac boga'.
      Calkiem ostatnio natomiast doswiadczylam we snie boskiej obecnosci, bylo to
      niesamowicie radosne i glebokie przezycie, obudzilam sie z takim dziwacznym
      uczuciem wewnetrznego swieta; to gdzies pozostalo - swiadomosc tego miejsca i
      tamtego uczucia. (Wierze, ze nie sni sie nic, co zewnetrzne).

      Zmierzam do tego, ze bog sie zawsze gdzies czai - uwazna obecnosc gotowa do
      kontaktu, ale inicjatywa jest Twoja, a mierzy sie ja nie tylko Twoimi checiami,
      ale i mozliwosciami.
      Mysle tez, ze na Twoim miejscu (mam wrazenie, ze bylam kiedys na podobym),
      docenilabym fakt, ze wyrosles z pewnego modelu. Sa ludzie, ktorzy nigdy tego
      nie doswiadczaja - co czesto konczy sie tym, ze wierza nie w Boga, ale
      w 'bozie'.
      Nie chodzi mi o to, ze religia katolicka jest 'infantylna'; chodzi o to, ze
      kazda religie, w ktorej sie bylo wychowanym, trzeba swiadomie odrzucic, przejsc
      potezny kryzys, aby po pewnym czasie wrocic do niej (lub innej) juz swiadomie
      (i to jest wlasnie ta wolnosc, o ktorej pisalam na poczatku). Acha - mysle, ze
      mozna tez wierzyc bez systemu (religii).

      z.

      PS Jesli Cie naprawde boli, poczytaj 'Fala jest morzem' Willigisa Jaegera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka