Dodaj do ulubionych

za przyjemnosc dziekuje- hiczkok!

17.01.05, 15:28
hiczkok,
niestety przez zabiegiem nie wolno palic o czym ze zdziwieniem w oczach
pacjent zapomnial, dzien w plecy. nastepna wizyta jutro rano, sczezne a
zawloke:-))).
bedzie kilka slow do ciem prywatnie.
nie nerwujsia- tak juz pozostanie, na tym polega pikowanie w dol. na dole nie
bedzie juz poziomu ponizej, moze bedzie szansa zeby sie odbic, ale po
dzisiejszym dniu szczerze watpie.
sadzisz, ze nie wiem, ze w starym barbarzyncy zanim postanowiono okrzyknac
go "czulym", co oczywiscie mu nie udalo sie (bidunia), sa ze trzy do
czterech osob, z czego z dwoma (kobieta i mezczyna rozmawialem przez
telefon), ktore ukladaja ksiazki a reszta to pomagierzy, naganiacze i
lizodupcy? te same metody dzialania jak w proszynskim. kalka i to fioletowa,
bracie, nic wiecej. leci tytul, potem spis tresci i lista plac czyli
nazwiska, masz wszystko na dloni, musisz tylko niektore nazwiska innych free
lancerotow umiejetnie inaczej zestawic i wiesz, kto gdzie i za ile przyjmuje
chaltury. chyba nie sadzisz, ze robiac liste pominalem proszynskiego i nie
znam jego wydanych przez nich edycji oraz wznowien? :))))za glupka mnie
masz? :)))))))))))))))))))))))))))))
linia programowa "czulego barbarzyncy" jest znana od dawna i co jakis czas
wywlekam ja na wierzch adresujac do gospodarzy. wybacz, ale nie bede
rozmawial z goscmi o tym, co gospodarz ma w domu, proste- znasz mnie w tej
kwestii juz.
o mnie sie martw, hiczkok, ja sobie rade dam :))))) popatrz lepiej na liste
schwindlera i posmiej sie ze mna, bo jest z czego:))))))
hit dnia w newsach: najlepsze bylo jednak oburzenie wandala, ze nie trzyma
sie jego strony. przeciez on nie robi nic zlego, ot taka malusia, niewinna
prowokacyjka, tylko wlasne poglady na temat kapitalizmu. takie byle co.:)))))



pozdrowka od walpurgi z wolnej Polski

p.s. swoja droga to masz na forum fanatycznego rasite w najczystszej
postaci, juz nawet szymborska opluje. chyba cie jednak bozia za to, ze mi
kiedys wykreciles reke
pokarala :)))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))))).ale zeby az taka zesmta
bogow? :)))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))))))))))

male ostrzenie, moze stac sie kiedys tak, ze ktos niecierpiacy rasistow
naprawde sie zdenerwuje, zbierze dowody i nasle policje internetowa i nawet
wyksztalcenie prawnicze nie pomoze.

Obserwuj wątek
    • lupuli Re: za przyjemnosc dziekuje- hiczkok! 17.01.05, 16:03
      walpurga ty c h u j u!!!!!!!!!
      • walpurga Re: za przyjemnosc dziekuje- hiczkok! 17.01.05, 16:31
        o!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        rarytasy jada:))))))mniam:)))))

        lupuli, nie mowi sie ch-uj tylko penis ewentualnie penisek. penis to jest
        kawalek miesa przy pomocy ktorego mezczyzni sikaja lub wykonuja smieszne ruchy
        zwane stosunkiem seksualnym. stosunek seksualny jest natomiast , gdy...eee
        poczytaj kamasutre lub zlap kogos na ulicy celem wykonania testow.

        a teraz do rzeczy i konkretow: fajnie, ze radykalnie podbijasz watek,
        wazniejsze jest jednak to, ze walczysz o swoja niezaleznosc i bezstronnosc
        demonstrujac ja wokolo (zwroc uwage, ze list jest do hiczkoka) . mnie tam
        rybka , ja tez moga szufla wyjechac tak, ze pantofelki z pomponikiem pogubisz,
        argumentow nie masz i jestes niestety 5 krokow za mna- mozesz ponosic moje
        reklamowki z rema1000 jak przystalo na prawdziwa wlascicielke chusteczki na
        czolku:)))))))))))
        a jesli pragniesz wykazac podobienstwo do "mizi-kizi" to przeciez wiadomo od
        dawna: ludkowie nawet w najbardziej elementarnych kontaktach dobieraja sie na
        zasadzie podobienstw lub przeciwienstw :))))))
        predzej czy pozniej pochwala cie za ten
        czyn :)))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))))))))

        walpurga lubiacy ostre lupuli w sosie smietankowym, mniam

        ps. powiedz kolezance, ze mi bardzo podoba sie jej obojetnosc i zwracanie sie
        do mnie per "pan". niech nie rezygnuje przynajmniej z tego ostatniego, bo jesli
        zrezygnuje z punktu pierwszego wygram zaklad:))))) wlasciwie juz wygrywam, bo
        cieszy sie, ze kolega hiczkok mnie nie zauwazyl a zauwazyl i tyle mialo
        wystarczyc:)))))))))))). drugi punkt niestotny, ale pasuje do wizerunku
        (oczywiscie w zaparte, huhuhu)
        ps2 poza tym ci,
        ktorzy mieli przeczytac przeczytaja, jesli sytuacja bedzie sie powtarzac w tym
        roku (nie od razu musze na zabieg i solidarnosc z pacjentem)
        to pozbieram i wrzuce tam, gdzie zawodowo sie zajma tematem

        lupulaj sie dalej jak zapisal ci sic!ksal :)))))))))))))))
        • lupuli Re: za przyjemnosc dziekuje- hiczkok! 17.01.05, 16:43
          eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee tam, ja tak tylko.
          Musialam odwrocic uwage od ciebie i przekierowac na siebie, czyli zmniejszyc
          ciezar ladunkowy informacji i puscic reszte innym torem.
          Wiesz, ze cie lubie, masz kilka @ ode mnie. Nie bede juz zatrzymywac bo masz
          obowiazki lekarskie :O).
          Dzieki.
          Zajrzyj czasem.

          pozdro,
          lupuli
          • walpurga Re: 17.01.05, 18:58
            lupuli, czuje sie w obowiazku dorzucic jeszcze jeden komentarz.

            od lat, przynajmniej dwoch, obserwuje w internecie pustoslowie. kazdy dzien
            jest wypelniony slowami, z ktorych kompletnie nic a nic nie wynika. mozesz nie
            zgodzic sie i stwierdzic, ze tak naprawde wszystko w pantach na rei, wszystko
            plynne, zmienne, nie ma identycznego dnia, czy punktu na ktorym stoimy, bo
            przeciez stosunek ziemi do slonca i ksiezyca jest w danym momencie inny, a i
            stanac identycznie z dokladnoscia do setnych milimetra nie da sie. tu musialbym
            przyznac racje, ale jest jedno "ale". przebywajac w internecie stalem sie
            swiadkiem cyklicznie powtarzajacych sie dyskusji o tym, kto jest zly, chamski,
            kto jest bandyta, ludobojca, a kto nie jest i dlaczego itd. itp.. potem ktos
            pokazuje palcami, nastepuja seria wyzwisk wyrzucana jak z karabinu
            maszynowego, ktos odpowiada ta sama bronia-argumentacja. mozemy oczywiscie
            polemizowac, co jest wyzwiskiem a co nie, nie zmienimy jednak faktu, ze tego
            typu dyskusje tocza sie od dawna i nic z nich nie wynika. brak zdolnosci do
            przeprowadzenia jakiejkowiek zmiany w statusie slow swiadczy dokladnie o
            pustoslowiu, no bo czym one sa jesli nie znajduja potwierdzenia w
            rzeczywistosci? dzwiekiem, echem, melodia, krzykiem? to tak jakbys stanela na
            polu, z ktorego plony zebrano kilka lat temu, i ktorego od tamtej pory nie
            uprawiano. zaniedbany ugor. zeby cokolwiek moglo wyrosnac na tej ziemi trzeba
            ja kultywowac, w przeciwnym razie grozi calkowity nieurodzaj . znany mnie net
            stal sie wlasnie takim smietniskiem i bedzie nim nadal. zdewaluowaly sie
            pojecia i wartosci, w ktore przed laty wierzono, nie ma juz zahamowan "po nas
            chocby i potop". no, niestety, potopu na razie nikt nie przewiduje wiec
            niezmierzona pustka zamknieta w milionach slow bedzie rozlewac sie coraz
            szerzej. oponenci nie odpuszcza, beda toczyc walki jakby od tego zalezalo ich
            zycie, wiedzac, ze jakis czas temu pogrzebali juz resztki wiary. beda
            przerzucac sie argumentami kto gorszy lub bardziej chory i kazdy z nich
            przytaszczy setki dowodow na poparcie swoich tez. a jak mialoby byc inaczej
            skoro wspolna wlasnosc wiec i wspolna odpowiedzialnosc? od stworzonej wczesniej
            (za przyzwoleniem) wspolnoty i ustalonej jednolitosci odchodzi sie wylacznie,
            gdy cos wymyka sie spod kontroli lub psuje wirtualny wizerunek. a wizerunek...
            wirtualny wizerunek jest przeciez najcenniejszym czym posiadaja. wirtualny
            wizerunek mozolnie kreowany przez lata, mozolnie wspierany setkami slow
            potwierdzajacych wlasnie takie przekonanie. sam kiedys bylem przywiazany do
            swojej tozsamosci wirtualnej jakby to co pisalem bylo co najmniej waznym
            dorobkiem literackim czy intelektualnym. wiem juz, ze bralem za wazne "to co
            dzisiaj jest niewazne", pomylilem sie.
            zycie w wirtualnym swiecie moze byc piekne. to tak jakby zyc marzeniami, byc
            kims innym, podrozowac w czasie i przestrzeni bez podnoszenia sie z krzesla,
            czytac informacje, do ktorych niegdys nie bylo dostepu. niczym dar, mozliwosc
            zmaterializowania kolejnego zmyslu na uslugi ludzkosci. jednak gdy marzenia i
            piekne sny staja sie koszmarami i przeklenstwem zycia nalezy zastanowic sie,
            czy nie zostaly naruszone proporcje.
            nie, nie wierze w zmiany. widzismy dzisiaj efekt wielu lat , tysiecy dni, setek
            tysiecy godzin, ktore podporzadkowano takim a nie innym priorytetom. potrzeba
            byloby jeszcze kolejnych setek, tysiecy jednostek czasu, dobrej woli, checi i
            minimum wzajemnego szacunku, aby przywrocic swiatu wirtualnemu jego nie- dawny
            blask- ale zwyczajne oblicze normalnosci. nie uda sie. dzisiejsza proba trawala
            godzine, moze troche dluzej, ale podjeto ja jednak. co stalo sie? jedno, dwa
            niepotrzebne slowa, ruszyla lawina obelg, oskarzen, wirtualnych rekoczynow,
            ktore sa tak dalece na porzadku dziennym, ze ich wykonawcy (podkreslam l.mn.)
            nawet juz nie zwracaja uwagi. norma. standard. ustalony , przyjety i
            zatwierdzony poziom komunikacji miedzy cywilizowanymi i wyksztalconymi ludzmi.
            w kolko mozna krecic sie jeszcze dlugo, az ktos pierwszy sie przewroci i
            zabawa bedzie skonczona. i tak bedzie. jedna osoba z netu powiedziala kiedys
            (slyszalem tylko, nie pytalem) , ze chcialaby przestac chodzic na czaty, gdzie
            spotyka sie z inna, ale nie potrafi, wiec czeka, ze ta druga podejmie decyzje o
            odejsciu. nie potrafi podjac decyzji w zadna ze stron, wiec czeka. druga osoba,
            przekazala dokladnie identyczna motywacje twierdzac, ze czat dla niej
            przestanie istniec i odejdzie jesli osoba, z ktora pisuje przestanie w czacie
            uczestniczyc. i tez czeka. jedno czeka na drugie i z tego oczekiwania umilaja
            sobie czas najlepiej ja moga. niedlugo wiosna, potem przyjdzie lato i jesien,
            beda odnotowywac poranki, zachody slonca i bezsenne noce. i bede wciaz czekac.
            pewnego dnia braknie slabszego. najpierw bedzie zdziwienie, potem poszukiwania,
            pozniej szloch....i...ulga? ze nareszcie koniec wiezienia, z ktorego mimo
            otwartych drzwi nie mozna bylo sie wydostac? czy uczucie ulgi bedzie jedynym
            towarzyszacym silniejszemu? a czy odchodzacy w chwili konczacej zalosne
            przedstawienie, w ktorym przyszlo mu zagrac jedna z glownych rol tez poczuje
            ulge, ze juz po wszystkim? czekanie na ulge, czekanie na siebie lecz
            rownolegle. dwie proste rownolegle nie przecinajace sie, jednak nie maialas
            racji twierdzac inaczej. ile lat jeszcze zostalo oczekiwania? kto starszy, kto
            bardziej schorowany, kto na wiekszej a zatem niebezpieczniejszej dawce
            ewentualnych lekarstw? kto pierwszy przekreci sie uwalniajac drugiego? jedno
            czeka na smierc drugiego. zyja jeszcze, ale nie potrafia niczemu zapobiec i
            zaprzestac, poki jest jeszcze czas. moze gdzies jeszcze tli sie nadzieja na
            szanse, ale rozsadek podpowiada, ze nie ma o co wlaczyc. mozna tylko wzajemnie
            sie ranic, choc juz i rany nie bola tak jak kiedys. juz nic nie boli. bola
            tylko niespodzianki. wypelnieni pustka czekaja jedno na drugie, by podjelo za
            nie decyzje. zadne nie zdobedzie sie na zmiane, wiec moze dobry Bog pewnego
            dnia przywola jedno z nich i nastapi KONIEC.

            moge sie jednak mylic w sprawie netu.

            choc nie spodziewalas sie pozwolilem sobie na napisanie do ciebie.

            walpurga
            • lupuli Re: 17.01.05, 19:08
              dziekuje......bardzo.
              nie wiem. Tez juz nie wierze. Popatrz tylko w dol lub w gore.
              Moze jest jeszcze szansa.Nie wiem.

              lupuli
              • walpurga Re:lupuli 17.01.05, 19:36
                tez nie wierze, ale co szkodzi sprobowac po raz ostatni (przed przerwa)zapytac,
                czy niemozliwym byloby mozliwym..?
                widze z gory i z dolu, widze tez boku. kazda nowa doklejona tasiemka (jak w
                tureckim drzewie zyczen) podkresla tylko to, co wiem. jestem bardzo dobrze
                przygotowany do zdawania teorii z materii zycia.

                gralismy tez w pokera. mialas kolor, gdy ja wtedy tylko fulla- a taki bylem
                pewny, ze mam lepsze karty, potem jednak dostalem karete. ostatnie rozdanie
                rozegralismy jednak intelektualnie najlepiej. pula niezle urosla, wstaje
                jednak juz od stolu pozostawiajac ja nietknieta. wez wygrana lub daj dzieciom w
                domu dziecka.., ja i tak wygralem los na loterii- czuje sie jak jeden z
                najbogatszych ludzi na swiecie i z takim poczuciem bede kroczyl przez nasz
                wielki, bozuchny swiat.

                Ostatni papieros zostal wypalony. Czas wyrzucic pety z popielniczki.
                Musze isc. Nie odpisuj juz. Nie przeczytam. Zajrze wiosna.

                walpurga
    • drozdarozda Re: za przyjemnosc dziekuje- hiczkok! 19.01.05, 13:44
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka