20.01.05, 23:54
wziąć siłę o życia?
kiedy wizja każdego kolejnego dnia nieznośnie męczy
a tabletki to widać za mało
nie czuję nic
nie wiem, a może to jednak smutek?
obojętność
pustka
nawet oddychać jakby ciężej
skąd wziąć choć odrobinę radości
kiedy nic jej nie sprawia?
odrobinę siły
kiedy ledwo jej powoli starcza na cokolwiek?
Obserwuj wątek
    • isabelle7 Re: skąd...? 21.01.05, 00:03
      Dziekuej za poetycki akcent na forum psychologia.

      Juz odpowiadam skad
      Od drugiego człowieka, od rozmowy z nim.
      jak ja czuje pustke i brak chceci do zycia tzn ze cos przytłacza, i z Toba jest
      tak samo. To moze byc poczatek zdołowania badz depresji jak taki stan bedzie
      sie utrzymywac dłuzej.
      Dobrze jest sie otaczac zywymi kolorami np rozne odcienie zoltego, pomaranczu,
      piasku itp Własnie mam taki słoneczny pokoj i dobrze sie wnim czuje:))
      • asta_la_vista Re: skąd...? 21.01.05, 00:14
        to jest depresja i trwa już kilka miesięcy
        nie pierwsza zresztą
        zgoda, że rozmowa z kimś czasem może pomóc, ale ja w tym stanie po prostu nie
        mam najmniejszej ochoty na żadne spotkania, obecność drugiego człowieka, mimo
        że potrzebna, to jednak drażni. a codziennie muszę spędzać wśród ludzi po kilka
        przynajmniej godzin uśmiechając sę do tego, że wszystko ok. a potem wracam do
        swojej nory i jestem tak zmęczona, że nie chcę już nikogo widzieć.
        również mam sporo kolorów w pokoju, tylko w dole ich po prostu nie zauważam,
        nie trafiają do mnie :( są obojętne jak wszystko wokół

        dziś się jakoś ciut lepiej czuję, dlatego piszę
        i wdzięczna będę za każdą radę
        może któraś będzie tym, czego jeszcze nie próbowałam
        bo przecież tabletki to nie może być chyba wszystko

        pozdrawiam serdecznie
        asta
        • isabelle7 Re: skąd...? 21.01.05, 00:29
          tak zgadzam się.
          jak człowiek ma depresje to draznia go ludzie, rozmowy, nie cche nawet
          wychodzic. Pragnie ciszy i spokoju. I nie zauwaza wielu rzeczy, czasem drazni
          go huk, wrzask, pisk, głosna muzyka, hałas, a nawet swiatło. Taki swiatłowstręt.
          Co do rozmowy miałam namysli raczej osobe ktora jest nam bardzo bliska i
          zarazamy sie od niej optymizmem i energia Inaczej patrzymy na swiat. Miałam
          namysli tez ukochan osobe lub bliska nam.

          Tabletki- coz to wspomagacz, ale trzeba czegos jeszcze.


          A modlitwa?
          Tak wieczorem, nawet na koniec mszy isc. ja tak robie, zawsze siadam na koncu
          wławce, i nic nie mowie mimo ze mam dłonie na twarzy. I najczesciej jest tak,
          ze organista zaspiewa piesni i słowa piosenki tak pasuja do mnie do tego co
          czuje, ze od razu mam pauera/! I radosc, jak tylko wychodze z koscioła. Nie
          wiem sama przychodzi do mnie. tak mam tez po spowiedzi. A przeciez spowiednik
          nic takiego mi nie mowi. Niby rutyna a jak wstaje to czuje sie taka lekka i
          usmiech mam na twazry:)

          Własnie ta pustka i poczucie ciezkosci, to trzeba usunac. I mi pomaga to co u
          gory.
          A muzyka?
          Moze rozmowa na czacie ale z fajnymi ludzmi, polecam www.adonai.pl byłam tam 2
          razy na czacie i sie tam posmiejesz i poczytasz. I mozna tam powierzyc siebie
          modlitwom innym. Bardzo kolorowa strona.
          • isabelle7 Re: skąd...? 21.01.05, 00:32
            dzis ciu lepiej - a czym to lepeij uzyskane? Moze tu jest klucz do Ciebie:))
            • asta_la_vista Re: skąd...? 21.01.05, 00:48
              niczym, najzupełniej niczym - raz dzień jest nieco lepszy, raz gorszy, a raz
              całkiem nie do życia. wieczory są na ogół lepsze, ale nie zawsze.

              osoby w pewien sposób bliskie, rozumiejące jak to jest, są dostępne jedynie na
              gg, najbliżej jakieś 400 km. pozostaje więc kontakt wirtualny, który ma tę
              wadę, że nie można milczeć gdy nie ma się nic do powiedzenia. a czasem takie
              milczenie jest najbardziej potrzebne.

              nie jestem osobą wierzącą. nie wiem czemu, ale kościoły mnie odpychają, nie
              czuję się w nich pewnie. dla mnie taką "świątynią" był zawsze las. teraz ciężko
              się gdzieś z domu wygonić i nie ma za bardzo czasu, bo się sesja nałożyła i
              opornie to wszystko idzie, ale spróbuję znaleźć chwilę, żeby sę wybrać. albo
              nad morze. dzięki, że mi o tych miejscach przypomniałaś.
              pozdrawiam
              asta
        • jurek28 drobna uwaga... 21.01.05, 00:36
          mowi sie: asta la vista, ale...

          ale pisze sie : hasta la vista...

          wolalbym (tak bez obrazy) abys przyjal oryginalna pisownie
          _______________________________ ____________
          no hay que mentir - hay que salir
          • asta_la_vista Re: drobna uwaga... 21.01.05, 00:42
            nie obrażam się
            wiem jak to się pisze i celowo napisałam tak, jak widać
            przykro mi, nie zmienię tego
            pozdr.
            • jurek28 no, jak Ty jestes... una agradabla chica... 21.01.05, 00:51
              to z wiary.
              wiary w siebie i w ludzi , ktorzy Cie otaczaja...

              po pochmurnym dniu, kiedys zaswieci slonce.
              upasc, a potem podniesc sie, to zawsze lepsze, niz zginac w bezpamieci.

              de golpe ingueno
              • asta_la_vista Re: no, jak Ty jestes... una agradabla chica... 21.01.05, 01:02
                dzięki, staram się o tym pamiętać.

                > de golpe ingueno

                przepraszam, nie znam hiszpańskiego
    • hubkulik Re: skąd...? 21.01.05, 08:43
      Zrob cos co sprawi Ci radosc.

      Pozdrawiam Hubert
    • procesor Re: skąd...? 21.01.05, 10:36
      Te tabletki to takie "ogólnodostępne" czy na receptę od lekarza??

      Bo mam nadzieję że się leczysz skoro wiesz że to depresja.
      Jeśli dany lek nie pomaga - to moż etrzeba go zmienić.

      No i chyba trzeba uzupełnić leczenie jakąś terapia??
      Coś musi ci dac punkt zaczepienia bys umiała sama ładowac swoej akumulatory.
      • asta_la_vista Re: skąd...? 21.01.05, 11:35
        tak leczę się, tabletki od lekarza
        w porównaniu z tym, co było na początku lek sporo pomógł, już nie śpię całymi
        dniami chociażby, nie mam tak intensywnych myśli samobójczych
        ale wygląda, że powtarza się schemat z zeszłego roku, w miarę sprawne (2-3
        miesiące) doprowadzenie do stanu względnego funkcjonowania, a potem kolejne pół
        roku mniejszego lub większego doła, wewnętrznej pustki, obojętności, poczucia
        braku siły, zmęczenia na krótko przerywane i wracające
        o psychologu moja lekarka wspominała, ale nie wiem czy mam w tej chwili siłę i
        ochotę z kimś rozmawiać, ale pomyślę nad tym
        dzięki, pozdrawiam
        asta
        • procesor Re: skąd...? 21.01.05, 11:47
          Lekarka sugerowała ci psychologa - i dobrze! Trafiłaś na normalną co uważa że
          nie w samych prochach metoda do wyjścia z tego.

          Leki maja na tyle pomóc by moc funkcjonować i pracowac nad psychiką. Przecież
          nie będziesz na zawsze jechac na prochach.

          Zaraz czegoś poszukam.. chwila..
          Nie już nie ma tego. Felieton Joanny Szczepkowskeij z drzewem o depresji.

          Mysle że powinnaś ze swoją lekarka porozmawiac o tych objawach.
          • forumromanum Re: skąd...? 21.01.05, 13:07
            przepraszam że sie wtrącę...
            ale skąd deprecha? jakaś przyczyna? czy "samo" przychodzi?
            • asta_la_vista Re: skąd...? 21.01.05, 13:52
              nie potrafię znaleźć żadnej obiektywnej przyczyny tego stanu
              być może jest on endogenny, mam podejrzenie dwubiegunowej
              • kvinna Re: skąd...? 21.01.05, 13:54
                O dwu- mówi się, że ma podłoże biol.
          • asta_la_vista Re: skąd...? 21.01.05, 13:53
            lekarka jest dobra, wiem
            pogadam z nią o tym, tylko nie wiem kiedy, dziś znów nie udało mi się dodzwonić
            najwcześniej chyba za jakieś dwa tygodnie
            • forumromanum Re: skąd...? 21.01.05, 14:00
              specjalista ze mnie żaden ale.....
              czasem bywa tak, ze na nasze złe samopoczucie ma wpływ nasze zdrowie fizyczne,
              czasem jest to efekt braku minerałów...witamin...lub braku słońca zwłaszcza
              teraz....
              a czasem wystarcza zmiana "klimatu" , wyjechanie gdzieś, oderwanie się od
              codziennej walki ze wstawaniem....ze sobą...z codziennoscią....
              o wiek nie pytam, bo nie wypada ale jeśli jesteś po czterdziestce...to może
              jeszcze "inna-inszość"

              mnie dużą ulgę przynoszą rozmowy z przyjaciółmi, których ostatnio coraz mniej
              ale jednak...
              takie wygadanie się, nawet przed kiepskim psychoterapeutą...też jest ciekawe...
              polecam...
              • asta_la_vista Re: skąd...? 21.01.05, 14:13
                wieku się wstydzić nie muszę - 20 lat
                pierwsza depresja przyszła rok temu i trwała 10 miesięcy
                nie pomagały zmiany miejsca, łykane witaminki czy magnez (też próbowałam iść
                tym tropem, że czegoś organizmowi brakuje), wiosną gdy wyszło słońce czułam się
                jeszcze gorzej, lato wspominam fatalnie
                potem jesienią przyszła hipo/mania i przez kilka tygodni było mi
                niezapomnienie cudownie, z dnia na dzień dosłownie
                a następnie gwałtowny powrót w depresję, która obecnie trwa juz trzeci miesiąc
                mam wrażenie, jakbym się niczego w temacie radzenia z nią przez ostatni rok nie
                nauczyła, bo ciągle nie idzie mi to najlepiej :(

                więc pytam Was o pomysły, bo nie wiem co jeszcze mogę zrobić
                dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiam
                asta
                • lunar1978 Re: skąd...? 21.01.05, 20:50
                  Asta masz coś czego nie mają inni ..... ŚWIADOMOŚĆ. Nie wstydzisz się przyznać
                  do tego że masz depresję. Dla wielu to wstyd ... a TY się nie wstydzisz i
                  dumnie stawiasz temu czoło. I jeśli nawet przegrasz to z podniesionym czołem bo
                  walczyłaś, mimo że czasami było bardzo trudno. Ale Ty wygrasz, zobaczysz,
                  wierzę w to :)) Będę trzymał kciuki żeby tak się stało. Powodzenia
                  • asta_la_vista Re: skąd...? 21.01.05, 21:17
                    nieprawda Lunar
                    nie chwalę się na prawo i lewo, że mam depresję tłumacząc kiepski nastrój i
                    trudności z codziennością. o tym, że choruję wie zaledwie kilka osób w realu,
                    ściślej chyba trzy. reszta to znajomi z forum, głównie poświęconego depresji, a
                    wśród nich nie trzeba się niczego wstydzić, bo oni to sami świetnie znają z
                    autopsji. gdybym miała się komuś przyznać, czułabym lekki opór, ale nie
                    dlatego, że bym się wstydziła, ale nie miałabym pewności, że zostanę właściwie
                    zrozumiana.

                    nie rób ze mnie proszę na siłe bohaterki, bo nią nie jestem. nie ma w tym nic z
                    dumnego stawiania czoła, a jedynie często żałosne próby wyszarpania i przeżycia
                    jakoś kolejnego dnia, byle minął. a jeśli przegram będzie to równie żałosne.
                    żadnego patosu. nic. po prostu durna choroba.

                    w każdym razie dzięki za wiarę
                    a i trzymanie kciuków niewątpliwie się przyda
                    na maile postaram się jakoś sprawnie odpowiedzieć
                    pozdrawiam
                    asta
                    • lunar1978 Re: skąd...? 21.01.05, 21:49
                      > nieprawda Lunar
                      > nie chwalę się na prawo i lewo, że mam depresję tłumacząc kiepski nastrój i
                      > trudności z codziennością. o tym, że choruję wie zaledwie kilka osób w realu,
                      > ściślej chyba trzy

                      Nie miałem na myśli o tym by się "chwalić", chodzi mi o to że masz świadomość
                      przed samą sobą. I dobrze że wiedzą o tym chociaż te trzy osoby, bo o moich
                      problemach nie wie nikt. Nawet na forum miałem opory czy wogóle pisać o sobie.

                      > nie rób ze mnie proszę na siłe bohaterki, bo nią nie jestem. nie ma w tym nic
                      z dumnego stawiania czoła, a jedynie często żałosne próby wyszarpania i
                      przeżycia jakoś kolejnego dnia, byle minął. a jeśli przegram będzie to równie
                      żałosne.żadnego patosu. nic. po prostu durna choroba.

                      Ależ nie miałem zamiaru robić z Ciebie na siłę bohaterki, może rzeczywiście
                      przesadziłem z tym patosem, ale właśnie dlatego że podchodzisz do tego jak to
                      sama nazwałaś durnej choroby, masz całkiem duże szanse na wydobycie się z tego.
                      Właśnie dzięki świadomości o której pisałem wcześniej, że depresja to "tylko"
                      choroba a nie koniec świata.

                      Miłego wieczoru
                      Pozdrawiam
                      Lunar


                      • asta_la_vista Re: skąd...? 21.01.05, 22:34
                        sorry, nie chciałam być niemiła :/
                        jestem dziś trochę rozdrażniona
                        wybacz
                        pozdrawiam
                        asta
                        • lunar1978 Re: skąd...? 21.01.05, 22:45
                          Wcale tego tak nie odebrałem ...
                          Nie gniewam się.
                        • bazylia7 Re: skąd...? 22.01.05, 06:11
                          asta,

                          to troche karkolomne, co powiem...
                          czy probowalas medytacji... nie takiej wiesz buddyzm i te rzeczy
                          raczej w sensie koncentracji i kontrolowania swoich mysli (zdecydowane
                          odcinanie negatywnych i zastepowanie ich pozytywnymi)???

                          To dlugotrwaly sposob i lepiej by miec kogos kto Ci w tym pomoze...
                          ale samemu tez mozna - wiem to z autopsji

                          (to dziala tak jak modlitwa dla wierzacych :)
                          • asta_la_vista Re: skąd...? 22.01.05, 14:18
                            nie próbowałam. dość sceptycznie do tego podchodzę. nawet nie wiedziałabym jak
                            się za to zabrać. może udzieliłabyś mi jakichś wskazówek?
                            • lunar1978 Re: skąd...? 22.01.05, 14:31
                              Ja też raczej nie podchodzę do takich rzeczy z entuzjazmem ... raczej z
                              przymrożeniem oka. Moim zdaniem bez instruktora to bezcelowe, ale też chętnie
                              bym się dowiedział jak się do tego zabrać.
                            • bazylia7 Re: skąd...? 22.01.05, 22:22
                              asta_
                              czy wiesz o czym pisze?
                              czy mozesz mi powiedziec, dlaczego podchodzisz do tego sceptycznie?
                              Ja tez kiedy zaczynalam, nie wiedzialam jak to ugryzc.

                              do dlugotrwaly proces, moze potrwac lata, ale warto :))
                              • asta_la_vista Re: skąd...? 22.01.05, 22:42
                                nie jestem pewna czy wiem. podejście sceptyczne wiąże się z tym, co piszesz o
                                kontroli myśli i medytacji w ogóle. pewnie zbyt mało o tym wiem dlatego. dla
                                mnie to trochę egzotycznie brzmi, stąd dystans, sceptycyzm. będę wdzięczna
                                jeśli udzielisz mi jakiś wskazówek na początek, wyjaśnisz o co Ci dokładnie
                                chodzi. może być tu lub na skrzynkę. dzięki, pozdrawiam
                                asta
                                • bazylia7 Re: skąd...? 22.01.05, 23:31

                                  nie podejme sie udzielania wskazowek, moge podrzucic Ci jakas lekture i
                                  opowiedziec jak to bylo ze mna - tylko tyle

                                  Ja zaczynalam od prostej techniki liczenia oddechow, to pozwala na wycwiczenie
                                  koncentracji i jest pierwszym krokiem do kontrolowania przeplywu mysli (to tak
                                  w bardzo uproszczonym skrocie)

                                  Nie ma to nic wspolnego z wprowadzaniem sie w jakis trans i (inne tego typu)
                                  nastepnym etapem jest odcinanie negatywnych mysli i zastepowanie ich
                                  pozytywnymi

                                  To znowu ogromne uproszczenie (1% z tego co sie wlasciwie dzieje w calym
                                  procesie) - powinna temu towarzyszyc praca nad soba, zagladanie do swojego
                                  wnetrza, patrzenie z boku na swoje postrzeganie rzeczywistosci, czy nie jest
                                  wlasciwie narzucone przez otoczenie, czy nie jest wynikiem stereotypow itd...

                                  u mnie ten proces trwal ...kilkanascie lat ;)))
                                  ale warto bylo

                                  to przez co teraz przechodzisz to po prostu "trud istnienia" ...
                                  (przepraszam jesli wyglada na to ze trywializuje, wiem, to bardzo powazny stan
                                  psychiki, ale da sie zamienic na stan w ktorym zaczniesz postrzegac
                                  rzeczywistosc pozytywnie. W koncu o to przeciez chodzi, Prawda?
                                  • bazylia7 Re: skąd...? 23.01.05, 00:00
                                    napisz na priva jesli Cie to interesuje...

                                  • m.malone Bazylia... 23.01.05, 00:04
                                    Nie zapominaj, że mowa o stanie chorobowym
                                    • bazylia7 Re: Bazylia... 23.01.05, 00:14
                                      wiem, malone
                                      troche sie chyba rozpedzilam (zwlaszca jesli to choroba dwubiegunowa,(manic -
                                      depressive disorder)

                                      nie podejmuje sie dawac rad
                                      uwazam jednak ze polecana gdzies terapia kognitywna:
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=19723050&a=19726518

                                      jest czyms, co wg mnie moze pomoc, i zmienic oglad rzeczywistosci
                                      bo wg mnie jest to kluczowa sprawa

                                      nie sadze by cwiczenia relaksacyjne i koncentracja mogly w czymkolwiek
                                      zaszkodzic
                                      • m.malone Jasne 23.01.05, 00:25
                                        w porządku. tyle że w tym stanie (czy fazie) jest niesłychanie trudno skupić się
                                        na czymkolwiek. Znam to z autopsji:)
                                        • bazylia7 Re: Jasne 23.01.05, 00:31
                                          m.malone napisał:

                                          > w porządku. tyle że w tym stanie (czy fazie) jest niesłychanie trudno skupić
                                          si
                                          > ę
                                          > na czymkolwiek. Znam to z autopsji:)

                                          po to wlasnie cwiczenia...

                                          zreszta jesli asta bierze proszki, to dobrze, bo to pozwala na jakies tam
                                          kontrolowanie negatywnych emocji (tak przynajmniej bylo ze mna - choc
                                          porownywac tu nie mozna )


                                          • asta_la_vista bazylia i m.malone 23.01.05, 01:25
                                            dzieki Wam za zainteresowanie. bazylia byłabym zainteresowana i chętnie
                                            poczytam. gdybyś mogła mi to opisać w mailu będę wdzięczna.
                                            m.malone - dziękuję za maila, odpiszę jak się trochę pozbieram, bo dziś już
                                            chyba nie dam rady. póki co nie jest ze mną tak najgorzej, z mniejszym lub
                                            większym trudem, ale jakoś funkcjonuję i nawet zaskakująco nieźle mi idzie.
                                            fakt, biorę prochy, kłopot w tym, że one działają jakby tylko do pewnego
                                            momentu. przez pierwsze 2-3 miesiące łagodzą jedynie głęboką depresję, a potem
                                            następuje wielomiesięczny okres stagnacji. przynajmniej tak było ostatnio i
                                            zaczyna się to powtarzać również tym razem. ciągle próbuję wypracować sobie
                                            jakąś strategię chorowania, żeby przetrwać jakoś ten okres. z różnymi
                                            rezultatami na razie.

                                            dziękuję Wam obojgu za troskę i wszystkim, którzy próbowali w jakikolwiek
                                            sposób pomóc
                                            pozdrawiam bardzo serdecznie
                                            asta
                                            • m.malone Asta... 23.01.05, 01:39
                                              Kolorowych(!) snów
                                              Dobranoc
                                              MM
                                            • bazylia7 Re: bazylia i m.malone 23.01.05, 02:15
                                              napisze,
                                              jeszcze dzisiaj

                                              podziwiam Twoje podejscie asta, to polowa sukcesu...
                                              na razie dobrych mysli zycze
    • alfika Re: skąd...? 22.01.05, 22:30
      pomyśleć, co tę siłę odbiera
      potem załatwić temat
      i siła pojawi się sama z siebie - kiedy życie zacznie cieszyć
      :)
      • asta_la_vista Re: skąd...? 22.01.05, 22:44
        > pomyśleć, co tę siłę odbiera

        depresja

        > potem załatwić temat

        ??? to nie takie proste
        właśnie o to pytam w tym wątku

        > i siła pojawi się sama z siebie - kiedy życie zacznie cieszyć
        > :)
        >
        sorry, ale trąciło strasznym komunałem
        proszę przeczytaj cały wątek, gdzie tłumaczyłam już co i jak
        i jeśli będziesz miała jakieś konkretne pomysły
        chętnie je od Ciebie usłyszę :]
        tymczasem pozdrawiam
        asta
        • alfika Re: skąd...? 22.01.05, 23:53
          asta_la_vista napisała:

          > > pomyśleć, co tę siłę odbiera
          >
          > depresja
          >
          > > potem załatwić temat
          >
          > ??? to nie takie proste
          > właśnie o to pytam w tym wątku
          >
          > > i siła pojawi się sama z siebie - kiedy życie zacznie cieszyć
          > > :)
          > >
          > sorry, ale trąciło strasznym komunałem
          > proszę przeczytaj cały wątek, gdzie tłumaczyłam już co i jak
          > i jeśli będziesz miała jakieś konkretne pomysły
          > chętnie je od Ciebie usłyszę :]
          > tymczasem pozdrawiam
          > asta


          rzekłam
          jesli coś ci to da, to się cieszę
          jeśli nie, to szukaj dalej

          aha, i nie zajmuj się tylko sobą
          i ocenianiem innych
          • asta_la_vista Re: skąd...? 23.01.05, 01:13
            ależ ja Cię wcale nie zamierzałam oceniać, tym bardziej, że kompletnie nie
            znam. przepraszam jeśli tak to odebrałaś. chodziło mi o to, że opisałam już
            wcześniej co jest źródłem problemu. piszesz mi "załatwić temat, a radość
            wróci" - a ja tu właśnie pytam: jak? licząc, że ktoś podrzuci konkretny pomysł,
            na który ja być może jeszcze nie wpadłam. stwierdzenie, że sila pojawi się sama
            kiedy życie zacznie cieszyć też niewiele wnosi, bo moim problemem jest również
            to, że w tym stanie NIC tak naprawdę nie cieszy, jest najwyżej obojętne. i też
            nie wiem jak to zmienić. choć niby takie proste: wyleczyć depresję. żeby to się
            jeszcze przekładało tak łatwo na rzeczywistość.
            pozdrawiam serdecznie
            asta
            • alfika Re: skąd...? 23.01.05, 14:54
              ok


              asta_la_vista napisała:

              > ależ ja Cię wcale nie zamierzałam oceniać, tym bardziej, że kompletnie nie
              > znam. przepraszam jeśli tak to odebrałaś. chodziło mi o to, że opisałam już
              > wcześniej co jest źródłem problemu. piszesz mi "załatwić temat, a radość
              > wróci" - a ja tu właśnie pytam: jak? licząc, że ktoś podrzuci konkretny
              pomysł,


              najpierw napisałam, żeby znaleźć powód depresji - i zabrać się za ten powód -
              nie pisuję, że należy się zabrać za samą depresję, bo to chyba by było trochę
              bez sensu
              szkoda, że tak to zrozumiałaś


              stwierdzenie, że sila pojawi się sama
              >
              > kiedy życie zacznie cieszyć też niewiele wnosi, bo moim problemem jest
              również
              > to, że w tym stanie NIC tak naprawdę nie cieszy, jest najwyżej obojętne. i
              też
              > nie wiem jak to zmienić.

              no wiesz, w zasadzie jest faktem, że jeśli powód zostanie załatwiony, to i
              siła, i radość życia się pojawia
              może obecnie Twoim problemem jest to, że nic nie cieszy - obecnie;
              ja zaś pozwoliłam sobie napisać o efektach
              ale czy rzeczywiście niepotrzebnie, skoro pytasz, skąd tę chęć i siłę do życia
              wziąć? hmmmm
              ja po prostu tak widzę sprawę

              nie ulega wątpliwości, że największa praca należy do Ciebie, a tu można jedynie
              podsuwać Ci pomysły albo okazać zainteresowanie

              a tak apropos:
              "depresja jest bardzo rozpowszechnioną chorobą, od której powinieneś albo
              trzymać się z daleka, albo możliwie szybko się uwolnić.
              Są w życiu zdarzenia, które smutno cię nastrajają. Jest to typowe dla pewnego
              stanu świadomości.
              Depresja, w przeciwieństwie do tego, jest apatycznym stanem duszy, z którego
              się nie wyrasta.
              Jest ona jak stęchła woda.
              Wylej ją, bo nie nadaje się do uzycia.
              Co jest najlepszym lekarstwem na ten stan? Nie będziesz chciał wierzyć: poza
              sytuacją, ze znajdziesz dobrego człowieka, który cię z niego wyciągnie,
              najlepszym lekarstwem jest ostre cierpienie.
              Cierpienie czyni świadomym. Depresja jest stanem nieświadomości. Człowiek
              depresyjny nie zdaje sobie sprawy z tego, jakim darem jest życie. Jeśli jednak
              poważnie się rozchoruje i będzie musiał się lękać o przetrwanie własnego ciała,
              rozwinie w sobie nowy punkt widzenia. Uzyskuje inne spojrzenie.
              Dostrzegaj daryu życia i doceniaj je. Wdzięczność jest mianowicie najlepszym
              środkiem na wszelkie ponure stany duszy, jakie tylko można sobie wyobrazić."

              jeszcze:
              "Dbaj o porządek w życiu. Uprzątnij nawet najdalsze kąty. Nieporządek pochłania
              energię."

              jeszcze:
              "Nieporządek potęguje depresję. Brud wywołuje choroby. Dlatego uważaj na
              porządek i czystość.
              Ustal dni tygodnia, w których będziesz sprzątałi porządkował swój dom. Jest to
              bardzo ważne."

              jeszcze:
              "Ludzie dają na chybił trafił upustswoim uczuciom i popędom, obiecując sobie
              osiągnięcie szczęścia. A jakie są skutki? Niezadowolenie, depresja i
              zgorzknienie - typowe choroby naszych czasów!
              Nie sprzedawaj się za tak niską cenę."

              (cytowałam z "Sai Baba mówi do Zachodu" - to hinduski święty, mówi o
              wartościach życia branych ze wszystkich wiodących religii świata)
              ...
              Nie wiem, co bierzesz za powód istnienia świata, środowiska, planet i ludzi
              niemniej trzymaj się blisko tej siły, mów do niej, dziękuj jej i pros o co
              chcesz
              To słyszy i reaguje

              tylko spróbuj
              nie wiem, czy pomoże, ale spróbować możesz, na tym nie stracisz

              pozdrawiam serdecznie
              • lunar1978 Re: skąd...? 23.01.05, 15:38
                A ja znalazłem coś bardzo "ciekawego". Sam nie wiem śmiać się czy płakać:

                Rozmyślanie o Słowie Bożym i Jego obietnicach pomaga pokonać uczucie
                przygnębienia (depresji). Biblia mówi: „Wznoszę ręce do przykazań twoich, które
                kocham, I rozmyślam o ustawach twoich. ...To jest pociechą moją w niedoli
                mojej, Że obietnica twoja mnie ożywia.” PS. 119,48.50 (BW)

                Modlitwa jest kluczem do zwalczania przygnębienia. Biblia mówi: „...Pan
                usłyszał głos płaczu mojego. Wysłuchał Pan błaganie moje, Przyjął Pan modlitwę
                moją.” PS. 6,9-10 (BW)

                W chwilach przygnębienia przypominaj sobie o wszystkich błogosławieństwach,
                którymi Bóg Cię obdarzył. Biblia mówi: „Niechaj wysławiają Pana za łaskę jego I
                za jego cuda dla synów ludzkich, Napoił bowiem duszę pragnącego, A duszę
                głodnego napełnił dobrem!” PS. 107,8-9 (BW)

                Wychwalanie naszego Boga pomaga pokonać uczucie przygnębienia. Biblia
                mówi: „Będę błogosławił Pana w każdym czasie, Chwała jego niech będzie zawsze
                na ustach moich! Dusza moja będzie się chlubić Panem! Niechaj słuchają pokorni
                i weselą się! Wysławiajcie Pana ze mną! Wywyższajmy wspólnie imię jego!
                Szukałem Pana i odpowiedział mi, I uchronił mnie od wszystkich obaw moich.” PS.
                34, 2-5 (BW)

                Chrześcijańska muzyka może pomóc rozproszyć obawy i pokonać uczucie
                przygnębienia. Biblia mówi: „Radujcie się w Panu, sprawiedliwi! Prawym przystoi
                chwała. Dziękujcie Panu na cytrze! Grajcie mu na dziesięciostrunnej harfie!
                Śpiewajcie mu pieśń nową, Grajcie pięknie z okrzykiem radosnym!” PS. 33,1-3 (BW)

                Uczucie przygnębienia i depresji nie będą trwały wiecznie. Biblia mówi: „...I
                jeśli nawet płacze człowiek wieczorem, ranek przywraca mu radość.” PS. 30,5
                (BWP)

                Przestrzeganie Bożych przykazań zapewnia pokój tym, którzy są przygnębieni.
                Biblia mówi: „Pokój pełny mają ci, którzy kochają twój zakon, Na niczym się nie
                potkną.” PS. 119,165 (BW)

                NO I PO SPRAWIE :-)
                • alfika Re: skąd...? 23.01.05, 15:55
                  to ja ci nie podpowiem, czy masz się śmiac, czy płakać -
                  skoro sam nie wiesz :)))))
                  ale zadowalającej decyzji życzę :))))

                  ale powiedz, jak bardzo zalezy ci na powodzeniu Asty?
                  aż tak bardzo czy jeszcze bardziej?
                  bo przecież nie aż tak, by przy okazji nie załatwiać jakiś wydumanych
                  pretensji :))))
                  (chyba, że masz manię prześladowczą)

                  dorośnij, lunar
                  • lunar1978 Re: skąd...? 23.01.05, 16:55
                    > bo przecież nie aż tak, by przy okazji nie załatwiać jakiś wydumanych
                    > pretensji :))))

                    Alfika ... przepraszam, ale ja naprawdę nie mam do Ciebie żadnych pretensji,
                    przepraszam Ciebie najmocniej jak tylko mogę ... naprawdę nie miałem zamiaru by
                    Ciebie w jakikolwiek sposób urazić, byłem po prostu nieco rozdrażniony ... a
                    jak gdzieś zobaczę radę typu "weź się w garść" to po prostu uważam że lepiej
                    nic nie mówić i nie pisać, a akurat miałem taki a nie inny nastrój. Wiem, może
                    niepowinienem, ale napisałem. A post na który odpowiedziałaś nie ma z Tobą
                    absolutnie NIC wspólnego. Po prostu chciałem zobaczyć mają do powiedzenia na
                    temat depresji media katolickie i .... ręce mi opadły. Tylko tyle

                    Proszę nie gniewaj się na mnie
                    Wybacz jeśli poczułaś się przezemnie urażona, nie chciałem

                    Przepraszam i pozdrawiam
                    Lunar
      • lunar1978 Re: skąd...? 22.01.05, 23:33
        > pomyśleć, co tę siłę odbiera
        > potem załatwić temat
        > i siła pojawi się sama z siebie - kiedy życie zacznie cieszyć
        > :)

        :-)))))

        Czasami lepiej jest mądrze pomilczeć niż wygadywać głupotki :-)

        • alfika Re: skąd...? 22.01.05, 23:53
          lunar1978 napisał:

          > :-)))))
          >
          > Czasami lepiej jest mądrze pomilczeć niż wygadywać głupotki :-)
          >

          rzekłaś, kwiatuszku
          więc cichutko, bo nic o mnie nie wiesz
    • m.malone @ 22.01.05, 23:55

    • asta_la_vista Re: skąd...? 04.02.05, 19:55
      nie zakładam nowego wątku, bo nie wiem czy będę miała siłę odpowiadać
      i jeszcze raz tłumaczyć
      a pytanie ciągle aktualne
      albo jeszcze bardziej..

      nie wiem czego się spodziewam po odpowiedziach
      może, że ktoś z Was mnie choć przez chwilę potrzyma za rękę
      a może ktoś powie: "wiem, że boli, już dość, możesz spokojnie odejść"

      nie wiem co mam ze sobą zrobić
      mam zwiększoną dawkę leków
      i na razie nic
      czekam, choć już chyba bez nadziei..

      myśli..
      powoli zaczynam już marzyć tylko o jednym..
      szept osiedlowych wieżowców uwodzi nawet w snach..
      zamknąć oczy..
      jedne krok..
      to przecież takie proste..

      i wiem, że depresja, choroba, że się leczy, trzeba poczekać..
      ale rozum jedno, a uczucia drugie..
      a to tak bardzo boli..

      proszę Was..
      skąd wziąć siłę, by żyć?
      albo umrzeć?

      bo trwanie pomiędzy to męka..
      • lunar1978 Re: skąd...? 04.02.05, 20:10
        Rozumiem Cię doskonale :

        > skąd wziąć siłę, by żyć?
        > albo umrzeć?
        > bo trwanie pomiędzy to męka..

        Tylko powody trwania "pomiędzy" zupełnie inne.

        > a może ktoś powie: "wiem, że boli, już dość, możesz spokojnie odejść"

        Ja tego nie powiem ... na mnie nie licz, choć sam w tej chwili myślę o tym
        samym.

        > zamknąć oczy..
        > jedne krok..
        > to przecież takie proste..

        Tak proste że aż za bardzo skomplikowane dlatego trwasz ...trwam ... trwamy.

        Serdecznie pozdrawiam
        Lunar


    • fleuret Re: skąd...? 04.02.05, 20:04
      jestem i słyszę Cię
    • cossa Re: skąd...? 04.02.05, 20:07
      a czy byl kiedys taki czas
      ze sily byly
      i ciekawosc nastepnego dnia..? ;)

      pozdr.cossa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka