Dodaj do ulubionych

ulotne uczucie....we codziennym labiryncie spraw

25.01.05, 19:39

Tak sobie siedze smutna ,i zastanawiam się czy miłość faktycznie może
być wieczna.. taka do grobowej deski... zdrady,skoki w bok, ciągle to
obserwuję.. po co się żenić czy wychodzić za mąż,po co sobie obciecać, jak i
tak prędzej czy później ta obietnica składana przed bogiem zostanie
złamana..
W ogóle zastanawiam się nad istotą związku ,nad swoim związkiem i jak to
będzie.. nie jest kolorowo... ciężko... może to brutalne ale doszłam do
wniosku,że sama "miłość"nie wystarcza, bo trzeba z czegoś żyć. Nie jestem już
nastolatką ,chciałabym ułożyć sobie życie .. i potrafię wiele zrozumieć,
tylko nie wyobrażam sobie ,że to ja mam opłacać wszystkie rachunki ,nie chce
mieć wszystkiego na swojej głowie.. a tak to przynajmniej przez dłuższy czas
będzie wyglądać...
......może to nie dorosłe podejście ,ale nie wstydze sie ,że tak myślę..
Obserwuj wątek
    • sweetnighter Re: ulotne uczucie....we codziennym labiryncie s 25.01.05, 20:02
      przepraszam, ale IMHO sama ta idea "miłości na całe zycie, przysięganej przed
      bogiem" czy, w bardziej infantylnej wersji, idea "drugiej połówki" - na
      kilometr śmierdzi trupem! istotą wartościowego zycia jest osobisty rozwój,
      zmiana. fajnie, jesli pod tym względem sie zgramy z drugą osobą, ale jesli nie,
      to w pewnym momencie nasze drogi się rozchodzą i nie ma w tym nic złego.
      oczywiscie rzadko istnieje obupólna zgoda co do tego, że ten moment już
      nadszedł, ale to inna sprawa. zamiast więc się fiksowac na mysleniu w
      kategoriach "grobowej deski" i "przysięgania przed bogiem" lepiej zapytaj samą
      siebie, czy to co jest, to jest to, czego potrzebujesz i co cie
      satysfakcjonuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka