takaowaka
25.01.05, 19:39
Tak sobie siedze smutna ,i zastanawiam się czy miłość faktycznie może
być wieczna.. taka do grobowej deski... zdrady,skoki w bok, ciągle to
obserwuję.. po co się żenić czy wychodzić za mąż,po co sobie obciecać, jak i
tak prędzej czy później ta obietnica składana przed bogiem zostanie
złamana..
W ogóle zastanawiam się nad istotą związku ,nad swoim związkiem i jak to
będzie.. nie jest kolorowo... ciężko... może to brutalne ale doszłam do
wniosku,że sama "miłość"nie wystarcza, bo trzeba z czegoś żyć. Nie jestem już
nastolatką ,chciałabym ułożyć sobie życie .. i potrafię wiele zrozumieć,
tylko nie wyobrażam sobie ,że to ja mam opłacać wszystkie rachunki ,nie chce
mieć wszystkiego na swojej głowie.. a tak to przynajmniej przez dłuższy czas
będzie wyglądać...
......może to nie dorosłe podejście ,ale nie wstydze sie ,że tak myślę..