efekt domina

29.01.05, 21:33
juz dostalem telefon od przyjaciela
zaplac do piatku
niewazne to co przezylismy razem, nie
niewazne dlaczego sie spozniam, nie
wazne zebym zaplacil w terminie
ch.. zepsul mi weekend, nie moge rysowac
a przeciez mam kase u kogos innego eeh nie chce mi sie pisac
mialem isc na parapetowke ale pojde spac
ludzie to sk..syny
    • annddiik Re: efekt domina 29.01.05, 21:43
      Rzeczywiście cham. Ludzie są podli. Jak można tak dopominać się o swoje
      pieniądze? Najlepiej za karę wcale mu nie oddawaj.
      • sdfsfdsf Re: efekt domina 29.01.05, 21:57
        tak, popisales sie
        tak nie oddaje pieniedzy i nie chce oddawac
        idac twoim tokiem roumowania pewnie jestem zydem
        a przy okazji masonem
        lubisz kuropatwy?
        to twoj rozmiar
      • procesor Re: efekt domina 29.01.05, 22:10
        annddiik napisał:
        > Rzeczywiście cham. Ludzie są podli. Jak można tak dopominać się o swoje
        > pieniądze? Najlepiej za karę wcale mu nie oddawaj.

        Problem z tym że Sdf nie może SWOICH pieniędzy wydostac od kogo innego!
        Nie czepiaj sie go.

        Paskudna rzecz świadmość że masz teoretycznie pieniądze bo je zarobiłeś - i nie
        możesz ich odzyskąc żeby oddac swój dług..
        • hsirk Re: efekt domina 29.01.05, 22:29
          to ze sdf nie moze odzyskac pieniedzy, to jedna sprawa

          to ze jest winien to druga


          a to ze gosc zadzwonil i zazadal, bo mial do tego prawo

          i w chwile potem wiemy juz wszyscy jakim jest sku..synem

          ocen sama
          • sdfsfdsf Re: efekt domina 29.01.05, 22:35
            to ze zazadal to jedna sprawa
            to w jaki sposob to zrobil to druga
            a trzecia to osoby trzecie ktorym wydaje sie ze krece
      • alfika Re: co ważniejsze? 29.01.05, 23:02
        człowiek, przyjaciel - czy najświętsze prawo własnosci?

        a tacy jesteśmy DOBRZY dając jałmużnę, darując dług biedniejszemu sąsiadowi -
        bo są troszkę gorsi od nas od tego momentu, więc my troszkę lepsi, wnioskując
        przez malutkie naciąganie logiki

        chyba że od oddanego długu coś ważnego dla kogoś zależy - ale jeżli nie - jeśli
        idzie jeno o najświętsze prawo -
        to trochę bez sensu

        na marginesie i nic nie wnosząc w zasadzie
        pozdrawiam
        • lilim Re: co ważniejsze? 29.01.05, 23:16
          alfika, najświętsze prawo własności sprowadza się tu do problemu granic
          co innego gdy dajemy coś dobrowolnie, a co innego gdy dla świętego spokoju
          machamy ręką kiedy ktoś coś od nas wyłudza albo bierze bez uzgodnienia i stawia
          przed faktem dokonanym
          a sytuacja z nieoddaniem długu w terminie jest takim stawianiem przed faktem
          jak w tym żydowskim dowcipie - teraz on ma problem

          > chyba że od oddanego długu coś ważnego dla kogoś zależy - ale jeżli nie -
          jeśli
          >
          > idzie jeno o najświętsze prawo -
          > to trochę bez sensu

          a jeśli tak?
          zresztą dłużnikowi nic do tego
          chodzi o szacunek do osoby od której pożyczył
          • alfika Re: co ważniejsze? 29.01.05, 23:29
            lilim napisała:

            > alfika, najświętsze prawo własności sprowadza się tu do problemu granic
            > co innego gdy dajemy coś dobrowolnie, a co innego gdy dla świętego spokoju
            > machamy ręką kiedy ktoś coś od nas wyłudza albo bierze bez uzgodnienia i
            stawia
            >
            > przed faktem dokonanym
            > a sytuacja z nieoddaniem długu w terminie jest takim stawianiem przed faktem


            w tym momencie również od ciebie zależy, czy uprzesz się przy odzyskaniu
            własności, czy odpuścisz - więc to ciągle dowolność i wolna wola :)

            problem granic ? granice ważniejsze od człowieka?
            asertywność i tego typu pierdoły?
            :)))))



            >
            > > chyba że od oddanego długu coś ważnego dla kogoś zależy - ale jeżli nie -
            >
            > jeśli
            > >
            > > idzie jeno o najświętsze prawo -
            > > to trochę bez sensu
            >
            > a jeśli tak?
            > zresztą dłużnikowi nic do tego
            > chodzi o szacunek do osoby od której pożyczył


            a jeśli nie?
            z punktu widzenia dłuznika - stanąć na głowie, by oddać
            z puntu widzenia pożyczającego - odpuścić, jeśli dłuznik ma problem
            a tu idzie o brak kasy a nie o brak szacunku

            dowcip jest cyniczny
            jest też inny, kończy się puentą - wszystko mi się posypało, a teraz na dodatek
            ty wypiłeś mi moją truciznę
            • lilim Re: co ważniejsze? 30.01.05, 00:03
              alfika napisała:

              > w tym momencie również od ciebie zależy, czy uprzesz się przy odzyskaniu
              > własności, czy odpuścisz - więc to ciągle dowolność i wolna wola :)

              muszę mieć jakiś wybór
              i teraz zależy, czy dłużnik mi jakiś daje, czy tylko stawia mnie w sytuacji
              dokonanej

              > problem granic ? granice ważniejsze od człowieka?

              nie - granice są dla człowieka, nie odwrotnie - ale ten kto pożyczał (dawał) to
              też człowiek przecież :)

              > asertywność i tego typu pierdoły?
              > :)))))

              pierdoły?
              połowa postów na tym forum napisana jest przez ludzi, którzy usiłują rozwiązać
              cudze problemy, bo przekonano ich że są to ich problemy
              całkiem jak w tym dowcipie, który może i jest cyniczny, ale dobrze oddaje
              istotę rzeczy
              nie wiem jak Ty rozumiesz słowo "asertywność", dla mnie jest tu umiejętność
              odróżniania, co jest moim problemem z którym mogę coś zrobić, a co nie


              > z punktu widzenia dłuznika - stanąć na głowie, by oddać
              > z puntu widzenia pożyczającego - odpuścić, jeśli dłuznik ma problem

              w takim ujęciu to pełna zgoda - z tym że pkt 1 jest warunkiem pkt 2

              > a tu idzie o brak kasy a nie o brak szacunku

              > dowcip jest cyniczny
              > jest też inny, kończy się puentą - wszystko mi się posypało, a teraz na
              dodatek
              >
              > ty wypiłeś mi moją truciznę

              a tu nie chwytam kontekstu
              • alfika Re: co ważniejsze? 30.01.05, 12:08
                lilim napisała:

                > muszę mieć jakiś wybór
                > i teraz zależy, czy dłużnik mi jakiś daje, czy tylko stawia mnie w sytuacji
                > dokonanej


                prośba o pożyczkę to też stawianie cię w sytuacji wymuszonej
                podobnie jak prośba o jałmużnę
                podobnie jak prośba o wyniesienie śmieci
                podobnie jak prośba o rękę itd..........
                należałoby się zamknąć w pustelni :)


                > nie - granice są dla człowieka, nie odwrotnie - ale ten kto pożyczał (dawał)
                to
                >
                > też człowiek przecież :)


                ten, kto nie ma kasy na oddanie długu - też człowiek


                >
                > pierdoły?
                > połowa postów na tym forum napisana jest przez ludzi, którzy usiłują
                rozwiązać
                > cudze problemy, bo przekonano ich że są to ich problemy
                > całkiem jak w tym dowcipie, który może i jest cyniczny, ale dobrze oddaje
                > istotę rzeczy
                > nie wiem jak Ty rozumiesz słowo "asertywność", dla mnie jest tu umiejętność
                > odróżniania, co jest moim problemem z którym mogę coś zrobić, a co nie
                >


                dla mnie to jedno z modnych, niewiele znaczących słów :)
                dla mnie cyniczne dowcipy nie opisują rzeczywistości, ale to kwestia filozofii
                a na dodatek skąd wiesz, czym się kierują ludzie tu piszący? i to z niemal
                matematyczną procentową dokładnością :)



                >
                > > z punktu widzenia dłuznika - stanąć na głowie, by oddać
                > > z puntu widzenia pożyczającego - odpuścić, jeśli dłuznik ma problem
                >
                > w takim ujęciu to pełna zgoda - z tym że pkt 1 jest warunkiem pkt 2


                niekoniecznie, z różnych perspektyw jedna sprawa wygląda całkiem inaczej

                >
                > a tu nie chwytam kontekstu

                dla żartu młody łysy człowiek widzący innego, zapłakanego, przytłoczonego
                nieszczęśnika w parku pochylonego nad szklanką z jakimś płynem chce go
                rozśmieszyć i wypija mu zawartość szklanki. Wtedy nieszczęśnik zaczyna płakać.
                Łysemu zrobiło się głupio i tłumaczy się - no co ty, to tylko żart!
                _ wiesz ci, żona mnie puściła, dzieci się odwróciły, straciłem pracę i ktoś
                ukradł mi samochód - chciałem się zabić, a teraz ty wypiłeś mi truciznę...

                i tak to czasem własna wizja realiów może być zarówno mylna, jak i może się
                niewesoło skończyć
                • lilim Re: co ważniejsze? 30.01.05, 15:19
                  alfika napisała:

                  > prośba o pożyczkę to też stawianie cię w sytuacji wymuszonej
                  > podobnie jak prośba o jałmużnę
                  > podobnie jak prośba o wyniesienie śmieci
                  > podobnie jak prośba o rękę itd..........
                  > należałoby się zamknąć w pustelni :)

                  Ty poważnie? :D
                  to są sytuacje wymuszone?
                  szczególnie z tą prośbą o rękę...
                  z pistoletem w garści Cię proszą, czy jak?
                  a jak powiesz "nie", to co będzie?

                  > ten, kto nie ma kasy na oddanie długu - też człowiek

                  obydwaj Alfiko, OBYDWAJ w tym samym stopniu

                  > dla mnie to jedno z modnych, niewiele znaczących słów :)
                  > dla mnie cyniczne dowcipy nie opisują rzeczywistości, ale to kwestia filozofii

                  owszem, podobnie jak definicja cynizmu i określenie co jest cynizmem, a co nie

                  > a na dodatek skąd wiesz, czym się kierują ludzie tu piszący? i to z niemal
                  > matematyczną procentową dokładnością :)

                  nie wiem czym się kierują, ale wiem o czym piszą:
                  dzieci, którym matki wmówiły, że muszą żyć tak, jak one sobie tego życzą;
                  żony przekonane, że jeśli mężowie zdradzają, to dlatego, że robiły coś nie tak,
                  jak owi mężowie chcieli, więc zdrada jest formą kary;
                  a zupa była za słona.

                  > niekoniecznie, z różnych perspektyw jedna sprawa wygląda całkiem inaczej

                  naprawdę wierzysz, że potrafisz zobaczyć cokolwiek z czyjejś perspektywy? ZA
                  kogoś? wyręczyć go w tym?
                  kto Ci dał takie prawo?
                  a nie prościej by było, gdyby każdy patrzył i mówił za siebie?

                  > dla żartu młody łysy człowiek widzący innego, zapłakanego, przytłoczonego
                  > nieszczęśnika w parku pochylonego nad szklanką z jakimś płynem chce go
                  > rozśmieszyć i wypija mu zawartość szklanki. Wtedy nieszczęśnik zaczyna
                  płakać.
                  > Łysemu zrobiło się głupio i tłumaczy się - no co ty, to tylko żart!
                  > _ wiesz ci, żona mnie puściła, dzieci się odwróciły, straciłem pracę i ktoś
                  > ukradł mi samochód - chciałem się zabić, a teraz ty wypiłeś mi truciznę...
                  >
                  > i tak to czasem własna wizja realiów może być zarówno mylna, jak i może się
                  > niewesoło skończyć

                  to w końcu nie wiem, dobrze czy źle mu zrobił, że wypił za niego tę truciznę?
                  :)
                  • alfika Re: co ważniejsze? 31.01.05, 00:31
                    lilim napisała:


                    >
                    > Ty poważnie? :D
                    > to są sytuacje wymuszone?
                    > szczególnie z tą prośbą o rękę...
                    > z pistoletem w garści Cię proszą, czy jak?
                    > a jak powiesz "nie", to co będzie?


                    po pierwsze - czy to jest sytuacja wymuszona, że ktoś mówi ci, że nie ma z
                    czego na razie oddać, bo sam nie odzyskał długu??? - myślałam, że masz na to
                    prostą receptę; ma oddać i kropka. Gdzie tu sytuacja wymuszona?... bo chyba od
                    tego zaczęła się rozmowa :))))

                    po drugie - pozwoliłam sobie wykpić TWOJE podejście, jak miałaś szansę
                    zauważyć, mam inne
                    mnie jakoś nikt nigdy nie stawia w sytuacji wymuszonej, nawet jeśli strasznie
                    chce :) ale to pewnie kwestia poczucia wolności wewnętrznej :)))))




                    >
                    > obydwaj Alfiko, OBYDWAJ w tym samym stopniu


                    zgadzam się, tym bardziej, że cały czas o tym piszę :)



                    >
                    > owszem, podobnie jak definicja cynizmu i określenie co jest cynizmem, a co nie


                    cynizm m IV, D. -u, Ms. ~zmie, blm
                    1. «otwarte, wyzywające i lekceważące odnoszenie się do ogólnie szanowanych
                    pojęć, praw, osób»
                    - więc wystarczy ustalić priorytety - ogólnie szanowaną wartością jest człowiek
                    - nie własne najświętsze prawa, z których ktoś czyni na siłę "zasadę życiową" :)



                    >
                    > nie wiem czym się kierują, ale wiem o czym piszą:
                    > dzieci, którym matki wmówiły, że muszą żyć tak, jak one sobie tego życzą;
                    > żony przekonane, że jeśli mężowie zdradzają, to dlatego, że robiły coś nie
                    tak,
                    >
                    > jak owi mężowie chcieli, więc zdrada jest formą kary;
                    > a zupa była za słona.
                    >


                    o rany... no to wszystkich tu przejrzałaś :)))))))))))))))))))
                    ja bym każdą sytuację widziała osobno, bez ustalania reguł - ale skoro mówisz
                    inaczej... :)))



                    > > niekoniecznie, z różnych perspektyw jedna sprawa wygląda całkiem inaczej
                    >
                    > naprawdę wierzysz, że potrafisz zobaczyć cokolwiek z czyjejś perspektywy? ZA
                    > kogoś? wyręczyć go w tym?
                    > kto Ci dał takie prawo?
                    > a nie prościej by było, gdyby każdy patrzył i mówił za siebie?



                    wybacz, ale mylisz podstawowe pojęcia - zobaczyć coś z czyjejś perspektywy
                    (czyli zrozumieć czyjeś położenie), a decydowanie za kogoś - to naprawdę dwie
                    różne sprawy
                    tak więc odpowiadam: owszem, mam prawo zobaczyć sytuację z czyjejś perspektywy -
                    o ile potrafię, ofkors - i na dodatek sama sobie to prawo daję :)))
                    ba, nawet odbieram to jak wyzwanie :)


                    > to w końcu nie wiem, dobrze czy źle mu zrobił, że wypił za niego tę truciznę?
                    > :)

                    myśl :) i wyciągaj wnioski - lepiej zanim kogoś uszczęśliwisz wpierając, że
                    prawo własności pieniądza jest świętsze od bliźniego, hihihihi :)
                    • lilim Re: co ważniejsze? 01.02.05, 00:20
                      alfika napisała:

                      > po pierwsze - czy to jest sytuacja wymuszona, że ktoś mówi ci, że nie ma z
                      > czego na razie oddać, bo sam nie odzyskał długu??? - myślałam, że masz na to
                      > prostą receptę; ma oddać i kropka. Gdzie tu sytuacja wymuszona?... bo chyba
                      od
                      > tego zaczęła się rozmowa :))))

                      tak, tak myślę, że jeśli pożyczył, powiedział kiedy odda, i nie oddał, to
                      stawia mnie w wymuszonej sytuacji braku tych pieniędzy. coś się nie zgadza?

                      > po drugie - pozwoliłam sobie wykpić TWOJE podejście, jak miałaś szansę
                      > zauważyć, mam inne
                      > mnie jakoś nikt nigdy nie stawia w sytuacji wymuszonej, nawet jeśli strasznie
                      > chce :) ale to pewnie kwestia poczucia wolności wewnętrznej :)))))

                      pewnie tak, tylko pozazdrościć - zdradź jak to robisz?

                      > > obydwaj Alfiko, OBYDWAJ w tym samym stopniu

                      > zgadzam się, tym bardziej, że cały czas o tym piszę :)

                      a to nie zauważyłam, już Cię brałam za obrończynię tego uciśnionego co to nie
                      oddaje - i już tu chciałam przejmująco pisać o jedwabnych sieciach ofiar, tóre
                      same święcie są przekonane że są ofiarami, i o ich mocy ssącej - ale skoro tak
                      to sorry

                      > cynizm m IV, D. -u, Ms. ~zmie, blm
                      > 1. «otwarte, wyzywające i lekceważące odnoszenie się do ogólnie szanowany
                      > ch
                      > pojęć, praw, osób»
                      > - więc wystarczy ustalić priorytety - ogólnie szanowaną wartością jest
                      człowiek
                      > - nie własne najświętsze prawa, z których ktoś czyni na siłę "zasadę
                      życiową" :
                      > )

                      człowiek, a to jest pojęcie, prawo czy osoba? a może pojęcie osoby, która ma
                      jakieś prawa?

                      > o rany... no to wszystkich tu przejrzałaś :)))))))))))))))))))

                      nie, wszystkich jeszcze nie :)))

                      > wybacz, ale mylisz podstawowe pojęcia - zobaczyć coś z czyjejś perspektywy
                      > (czyli zrozumieć czyjeś położenie), a decydowanie za kogoś - to naprawdę dwie
                      > różne sprawy

                      a kto tu mówił o decydowaniu? o patrzeniu cały czas mowa

                      > tak więc odpowiadam: owszem, mam prawo zobaczyć sytuację z czyjejś
                      perspektywy
                      > -
                      > o ile potrafię, ofkors -

                      ofkors :)))

                      i na dodatek sama sobie to prawo daję :)))
                      > ba, nawet odbieram to jak wyzwanie :)

                      sama wobec siebie i dla siebie - oki, ale innych już może nie mieszaj w te
                      sieci własnych wyobrażeń - bo niczym innym one nigdy nie będą

                      > myśl :) i wyciągaj wnioski - lepiej zanim kogoś uszczęśliwisz wpierając, że
                      > prawo własności pieniądza jest świętsze od bliźniego, hihihihi :)

                      i Ty przez cały czas myślisz że tu chodzi o pieniądze?

                      a bliźniego swego kochaj jak siebie samego :)
    • lilim Re: efekt domina 29.01.05, 22:42
      tu chodzi o samoocenę sdf-a, czy o to, skąd wziąć kasę do oddania?
      • ewa9922 Re: efekt domina 29.01.05, 23:35
        a może to obecny dłużnik sdf naciska swojego dłuznika (tego od telefonu), bo
        chce zwrócić kasę sdf-owi?

        Dobry zwyczaj - nie pożyczaj.
        • lilim Re: efekt domina 30.01.05, 00:08
          :) to by znacznie uprościło sprawę
    • annddiik Re: efekt domina 30.01.05, 03:43
      Z tego co sdfsfdsf napisał rozumiem że naciągną swojego przyjaciela na kasę.I
      ma do niego teraz głęboki uraz. A powinno być odwrotnie.Ktoś ci bracie zrobił
      przysługę a ty go teraz od ch.... Bardzo wygodny sposób myślenia. Zazwyczaj
      nie lubimy osób które kiedyś skrzywdziliśmy. Bo tak naprawdę to ty go
      krzywdzisz a nie on ciebie jak to sugerujesz. Ale to typowe. Najlepiej teraz
      ch... unikaj żeby nie psuć sobie nerwów.
      Są ludzie którzy ciągle maja jakieś długi i tacy którzy pożyczają bo nie umieją
      odmówić. Niestety ja należe raczej do tych drugich. (frajerów)I twój tok
      myślenia mnie troszkę złości choc spotkałem sie z podobną argumentacją mojego
      obecnie byłego przyjaciela. W końcu po jakimś czsie oddał mi pieniądze z wielką
      łaską i z żalem. I jeszcze dodam że to jemu lepiej powodziło sie materialnie
      niż mi.
      • luty10 Re: efekt domina 30.01.05, 03:53
        annddiik napisał:
        W końcu po jakimś czsie oddał mi pieniądze z wielką
        >
        > łaską i z żalem. I jeszcze dodam że to jemu lepiej powodziło sie materialnie
        > niż mi.

        Mam taki zwyczaj, ze jak pozyczam komus pieniadze, to atomatycznie spisuje je
        na straty.
        Jaka to mila niespodzianka, gdy ktos jednak te pieniadze odda...
        Czuje sie obdarowany...:))
      • sdfsfdsf Re: efekt domina 30.01.05, 11:26
        nie chodzi mi o to ze sie domaga tylko w jaki sposob to robi
        a robi to w sposob wysoce nieprzyjemny
        nie chcac sluchac moich wyjasnien
        juz bym dawno oddal ale nie jestem w stanie
        i to nie z mojej winy do cholery
        mam pieniadze i ich nie mam
        a epitety to przejaw frustracji
    • alicja-ciekawska a wiecie ... 30.01.05, 12:18
      jest takie przyslowie:
      -chcesz pozbyc sie przyjaciela ,pozycz mu pieniadze!
      • sdfsfdsf Re: a wiecie ... 30.01.05, 12:22
        to zalezy jakich ma sie przyjaciol
        sasiad wisi mi pieniadze i dlatego mam problemy
        ale nie siedze mu z tego powodu na garbie bo wiem ze to nie jego wina
        i nie sadze zeby z tego powodu zmienil sie moj stosunek do niego
        pozyczaja ode mnie, ja pozyczam od innych
        czasami zapominam, czasami oni zapominaja
        jezeli ludzie sa ok to pieniadze sa tylko pieniedzmi
        przychodza i odchodza
        • alicja-ciekawska Re: a wiecie ... 30.01.05, 12:46
          sdfsfdsf napisał:

          > to zalezy jakich ma sie przyjaciol
          > sasiad wisi mi pieniadze i dlatego mam problemy
          -wiem i rozumiem.
          > ale nie siedze mu z tego powodu na garbie bo wiem ze to nie jego wina
          - a moze on liczy na Twoje zrozumienie ! i malo stara sie aby ,oddajac Tobie
          dlug,wybawic Cie z klopotow.

          > i nie sadze zeby z tego powodu zmienil sie moj stosunek do niego
          bardzo szlachetnie z Twojej strony.
          > pozyczaja ode mnie, ja pozyczam od innych
          > czasami zapominam, czasami oni zapominaja

          to musicie miec te pieniadze ,skoro o nich zapominacie!
          > jezeli ludzie sa ok to pieniadze sa tylko pieniedzmi
          -nieprawda! moj ty artysto.
          Im szybciej to pojmniesz,tym lepiej dla Ciebie.


          > przychodza i odchodza
          -prawda

          NIE ZLOSC SIE!!!!!






    • ona.nieproszona Re: efekt domina 30.01.05, 18:56
      sdfsfdsf napisał:

      > juz dostalem telefon od przyjaciela
      > zaplac do piatku

      rozumiem, że pierwszy termin oddania minął
      napisałeś swój post w sobotę
      znaczy przyjaciel dał Tobie drugi termin
      i to dość odległy

      > niewazne to co przezylismy razem, nie
      > niewazne dlaczego sie spozniam, nie
      > wazne zebym zaplacil w terminie

      może on oczekiwał od Ciebie, że sam uprzedzisz go
      i zadzwonisz i powiesz, że nie będziesz w stanie oddać długu na czas

      > ch.. zepsul mi weekend, nie moge rysowac
      > a przeciez mam kase u kogos innego eeh nie chce mi sie pisac
      > mialem isc na parapetowke ale pojde spac
      > ludzie to sk..syny
Pełna wersja