IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.02, 14:54
Czy spotkaliście się kiedykolwiek bezpośrednio z kimś, kogo dotknęła taka
tragedia? A jeżeli tak, to jaka była lub jest Wasza reakcja? Czy zauważyliście
jakąś różnice w ich zachowaniu, czy gdybyście o tym nie wiedzieli, to
domyślilibyście się, że coś tak strasznego w ogóle je dotknęło? I jak
odbieracie taką osobę i to, co zostało jej wyrządzone? Czy uważacie, ze ofiary
takich czynów są same sobie winne? I jak według Was można takim osobom pomóc, i
czy w ogóle jest taka możliwość z Waszej strony ? I jak one same sobie z tym
radzą, a może poradziły, i w jaki sposób ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: GWAŁT... IP: *.abo.wanadoo.fr 28.05.02, 15:17
      znam kobiete ktora byla zgwalcona przez ojca gdy byla dzieckiem. Cale jej zycie jest skonstruowane
      wokol tego. Cala osobowosc. Walka o "normalnosc" : o zdrowie psychiczne (12 lat psychoanalizy), o
      rodzine, dzieci, normalne relacje z mezem (z mezczyznami). To widac. W kazdym razie ja to widze (cos
      innego, cos wiecej, rozniacego ja od ludzi "bez historii" - zauwazylam to juz przy pierwszym spotkaniu,
      nie wiedzac nic o powyzszych sprawach).
      Jest jednoczesnie silna i bardzo wrazliwa.
      • Gość: Renka Re: GWAŁT... IP: *.home.cgocable.net 28.05.02, 17:16
        To ciezki temat na forum publiczne.Posiasc kogos przemoca w brutalnym akcie
        seksualnym..dziecko, ufne, wierzace, garnace sie do doroslych, czujace,
        spragnione opieki..za taki gwalt naprawde bez zmruzenia oka powinno sie
        siedziec co najmniej 25 lat.Z kobietami doroslymi to troche pewnie inaczej
        wyglada.Ja poznalam czlowieka, ktory odsiadywal swoje ostatnie 5 lat z takiego
        wyroku z mlodosci.Tak sie zlozylo, bardzo bogaty kiedys, i dzisiaj rowniez
        czlowiek, kupowal wszystkich i wszystko, staral sie kupic sobie troche wolnosci
        po 20 latach odsiadki bez prawa na przepustke.. Chciano mu zlagodzic ostatnie
        lata wyroku,ale niestety, wciaz jest nadmiernie agresywny i wulgarny.Dzis to
        juz stary czlowiek.Nigdy nie spotkalam ofiary gwaltu, tzn nikt nigdy ze mna na
        ten temat nie rozmawial, ale czytalam opracowania zrobione sprytnie przez
        dziennikarki i nie wiem, czy to byly ich wizje skutkow gwaltu , czy tak bylo
        naprawde.
    • Gość: ryża Re: GWAŁT... IP: *.lublin.mm.pl 28.05.02, 20:11
      Moja przyjaciółka została zgwałcona przez dwóch żuli. Miała 19 lat. Parę lat
      minęło a ja dalej , właśnie w tym momencie , mam łzy w oczach.
      To jest coś strasznego. To najgorsza rzecz jaka mozna komuś zrobić,
      niezależnie od wieku Renka!
      Ona teraz nie jest do końca zrównoważona. Przez następne kilka lat piła
      codziennie do nieprzytomności. Po prostu wpadła w alkoholizm.Teraz jakoś z nią
      lepiej ale nie jest tak jak dawniej. nie wiem o cochodzi ale...coś zgrzyta.
      Pamiętam pierwsze dni po tym zdarzeniu. Z koleżankami siedziałyśmy z nią całe
      noce , na zmianę, bez przerwy.Odprowadzałyśmy i przyprowadzałyśmy ją ze szkoły.
      to było straszne przeżycie także dla nas, ciężko jest dzielic z kims taki ból.
    • alinca Re: GWAŁT... 28.05.02, 21:45
      Nie maialam kontaktu z osoba ktora zostala zgwalcona. Bylam natomiast kiedys na
      rozprawie: ojciec oskarzony o gwalt na corce. Ona nie zeznawala - odmowila
      skladania zeznan. Zeznawala jej kolezanka. Ja moglam obserwowac
      zachowanie "organow procesowych": pani sedzi i pana prokuratora. O dziwo sedzia
      zachowywala sie b. ostro, hiperstanowczo, nieprzyjemnie. Natomiast pan
      prokurator podchodzil do calej sprawy z duza wrazliwoscia. Ciekawe. Byla tez
      wtedy w sadzie inna sprawa: do gwaltu nie doszlo (kolega na imprezie 18-stkowej)
      ale sedzia nie zabrala nas na rozprawe ze wzgeldu na ta dziewczyne: okreslila
      ja jako "motyl" kogos bardzo zranionego.
      To ja tak od strony sali sadowej
      • Gość: unknown Re: GWAŁT... IP: *.hartford-04rh16rt.ct.dial-access.att.net 28.05.02, 22:35
        moze ze cztery lata temu ukazal sie amerykanski film pt. General's Daughter,
        dotyczacy zbiorowego gwaltu dziewczyny przez jej kolegow , studentow West
        Point, jednej z najlepszych amerykanskich szkol wojskowych, dla elity.
        Zgwalcona dziewczyna nigdy nie doszla do siebie, tym bardziej, ze w calej
        sprawie zdradzil ja rowniez jej wlasny ojciec, ktory ucial sledztwo w sprawie
        gwaltu dla dobra swojej wlasnej kariery. Film jest bardzo brutalny, ale
        jednoczesnie psychologicznie wstrzasajacy.
        Jesli ktos bedzie mial okazje ten film zobaczyc, polecam.

        A osobiscie nikogo zgwalconego nie znam. Ale teoria, ze gwalty sa prowokowane
        przez same ofiary jest totalnym absurdem.
        U
        • Gość: Renka Re: prowokowanie? IP: *.home.cgocable.net 28.05.02, 22:58
          Totalny absurd, prowokowac gwalt? Ludzie maja swoje granice, do kiedy sa
          ludzmi, a kiedy odzywa sie zwierze.Mysle glownie o mezczyznach, bo nie
          slyszalam, aby kobieta kiedykolwiek zgwalcila kogokolwiek.Atmosfera zamulenia
          swiadomosci przez narkotyki, alkohol,nieswiadomie seksowne zachowanie, po
          prostu dla zabawy i sytuacja gotowa. Prawie jak na talerzu, do sprowokowania
          aktu brutalnego seksu, tym bardziej, kiedy na imprezie sa mlodziutkie i nie
          doswiadczone dziewczynki.One sa ufne i nie wyczuwaja zagrozenia ze strony
          podchmielonego mezczyzny.Wiele gwaltow moze dokonywac sie na imprezach
          kolezenskich, ale o tym nikt potem nie mowi.Z obawy przed presja srodowiska
          traktuje sie sprawe po cichu. Ja znam dziecko z takiego gwaltu. Matka popelnila
          samobojstwo, wiele lat temu, w Polsce.
          • Gość: rakiba Re: prowokowanie? IP: *.proxy.aol.com 28.05.02, 23:05
            czy mozna jakos zdefiniowac mentalnosc gwalciciela? Czy jest to po prostu
            zwierzecosc? Kobieta z natury swojej bedac slabsza fizycznie, 'wymusza' na
            facecie swoimi metodami, np. zachodzac w ciaze, szantazujac mezczyzne, ze musi
            z nia zostac ze wzgledu na dziecko. Oczywiscie ze nie jest to taki sam gwalt do
            jakiego jest zdolny mezczyzna, ale to tez jest wymuszanie, zniewalanie, ktore w
            konsekwencji moze prowadzic do tragicznych doswiadczen.
          • Gość: kk Re: prowokowanie? IP: *.jci.com 31.05.02, 23:23
            Renka, kobiety tez dokonuja gwaltow, choc moze trudniej sie pogodzic z taka
            mysla. Wzwod jest w duzej mierze mechaniczna sprawa i mozna z
            niego 'skorzystac' wbrew woli wlasciciela. Moze mniej w tym brutalnosci, ale
            moze byc psychiczny przymus.

            nie jestem pewna czy twoja wypowiec ma byc potwierdzeniem czy zaprzeczeniem
            tezy o 'prowokowaniu' gwaltu?
    • Gość: Agora Re: GWAŁT... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.05.02, 06:02
      Mysle, ze w kazdym wiekszym miescie znajduje sie osrodek pomocy osobom
      zgwalconym, gdzie personel potrafi profesjonalnie pomoc takim ludziom. Sa grupy
      wsparcia, grupy terapeutyczne. Trzeba tylko do tego dotrzec. Czy osoby z boku
      nie znajace sytuacji moga sie tego domyslec z zachowania? Na pierwszy rzut oka
      napewno nie. To osoba poszkodowana czuje jakby caly swiat o tym wiedzial. Swiat
      o tym nie wie. Nie ma mowy o jakielkolwiek winie osoby poszkodowanej. To
      gwalciciel jest winny a nie jego ofiara. Czesto ofiarom pomaga fakt ze
      gwalciciel zostanie skazany za swoj okropny czyn.Jednak nie jest to latwe
      stanac przed sadem i po raz ktorys tam z rzedu wszystko opowiadac od poczatku,
      narazajac sie na rozne intymne pytania ze strony obroncow oskarzonego.Nie jest
      latwo wyrzucic z siebie cos tak potwornego. Nigdy nie zostalam zgwalcona ,ale
      wyobrazam sobie cos takiego jak rzecz najpotworniejsza w swiecie. Kiedys
      rozmawialam z kobieta ktora o maly wlos nie zostala zgwalcona jako mala 13
      letnia dziewczynka. Powiedziala mi ze nigdy tego nie powiedziala swoim
      rodzicom.Rzecz zdarzyla sie w pociagu dalekobieznym, bardzo pustym. Kobieta ta
      podrozowala wowczas ze swoimi rodzicami i rodzenstwem na wakacje. Poszla do
      ubikacji sama, ktos zastukal do drzwi, po jakims czasie chciala ja opuscic,
      otworzyla drzwi( otwierane do srodka). W drzwiach stanal pijany mezczyzna i nie
      pozwolil jej wyjsc, sam wszedl do srodka i zamknal za soba drzwi. Wokol nie
      bylo nikogo. Przezyla potworny strach. Mezczyzna zapytal ja ile ma lat, kiedy
      odpowiedziala ze 13, przez chwile sie zastanowil i powiedzial : to juz moze
      byc i ze jest nauczycielem i ze ja nauczy , tylko zeby zdjela spodnie.
      Opowiadalala mi o strachu jaki przezyla i o tym ze nie mogla otworzyc tych
      zamykanych do srodka drzwi bo on je zastawial. Wowczas powiedziala mu spokojnie
      ze zaraz tu wroci tylko po cos skoczy do przedzialu i on sie odsunal i
      pozwolil jej wyjsc, a ona byla w totalnym szoku, nie krzyczala, bala sie,
      poszla do przedzialu gdzie siedzieli jej rodzice i nic im nie powiedziala. Byla
      jakby nieprzytomna. Po chwili drzwi przedzialu otworzyly sie i stanal w nich
      jej oprawca, rozwscieczony, ze nie dotrzymala slowa. Rodzice nie zwrocili ponoc
      na niego zupelnie uwagi, mysleli ze pomylil przedzialy, a ona myslala ze nawet
      jej rodzice nie beda w stanie jej obronic przed nim( pociag byl prawie pusty,
      nikogo wokol). Po chwili zrezygnowal. Zadziwila mnie w jej opowiadaniu ilosc
      szczegolow jakie pamietala przez tyle lat. Mowila, ze na dworcu ten s....szedl
      jakby nigdy nic, a ona myslala ze caly swiat na nia patrzy i wie co sie jej
      zdarzylo. Mordowala go w myslach setki razy i zadawala sobie ciagle pytanie:
      dlaczego wlasnie mnie to spotkalo? Jesli taka jest relacja i odczucia , po
      wielu latach osoby bliskiej zgwalcenia, to jak musi sie czuc osoba zgwalcona?
      Doprawdy nie wiem, ale sadze ze kazda powinna szukac pomocy na zewnatrz, bo to
      zbyt wiele dla czlowieka aby nosic to w sobie przez tyle lat.
    • Gość: ata Re: GWAŁT... IP: *.pierwszapraca.gov.pl 29.05.02, 11:28
      Tak. Moja przyjaciółka (wtedy jej nie znałam). 15 lat. Koledzy, zwyczajni
      koledzy, których znała. To był dzień, kawałek plaży w Międzyzdrojach, niezbyt
      zaludnionej o tej porze roku, ale wystarczyła chwila. Jestem jedyną osobą,
      której to powiedziała. Dziś nienawidzi facetów, ma związki z kobietami, też nie
      do końca udane...
      Jeśli mogę coś poradzić... Jeżeli zdarzy ci się wysłuchać takiej historii, nic
      nie mów. Nie komentuj. Bądź cicho. Po prostu słuchaj.
    • Gość: isaz Re: GWAŁT... IP: 213.76.53.* 29.05.02, 14:41
      Gwałt... to zbrukanie nie tylko ciała, przede wszystkim duszy, rozdziera
      psychikę... I pomimo, że czas leczy, to ciągle się jest „pogwałconą”... To się
      stało gdy byłam dziewczęciem, pierwsze kroki w liceum, w dorosłym świecie...
      Nie znałam jeszcze wtedy nawet smaku pocałunku...
      Moi najbliżsi nie wiedzą do tej pory, jedynie parę osób, lecz to nie krewni, bo
      Im nie umiałabym powiedzieć... W zasadzie po co, wystarczy, że mnie to boli,
      choć już nie tak, jak kiedyś, bo...
      minęło sporo lat, napotkana po drodze Miłość mnie uzdrowiła, pokazała piękno i
      radość, jaką można czerpać z bliskości, z tego, przed czym chwytał mnie zawsze
      paraliżujący strach...
      I choć Miłość przeminęła, to jestem wdzięczna za uwolnienie...
      Ktoś tu napisał o swojej przyjaciółce, która też przez ten koszmar przeszła, i
      że jest jednocześnie bardzo silna i wrażliwa. To prawda. Mnie potem spotkał
      cały łańcuszek złych rzeczy, jakby los chciał mnie jeszcze bardziej
      doświadczyć... Ale nauczyłam się z życia, które jest cudownie piękne
      wychwytywać tylko dobro, cieszą nowe poranki, napotykani życzliwi ludzie,
      drobnostki, małe podarunki zwykłego dnia... Jestem, żyje we mnie energia,
      emocje te pozytywne, optymizm i wiara w jutro... Pomimo, że czasem jeszcze
      odczuwam to swoje „kalectwo”, tkwi to we mnie głęboko i tak już pewnie
      zostanie, pogodziłam się, bo mam chęć iść dalej... Ale staram się dzielić
      radością i wspierać swoją siłą Innych, bo wiem, mam świadomość, że doświadczają
      gorszych rzeczy, dla siebie... Bo dla każdego jego problemy są najważniejsze,
      są dramatem i nie można się bawić w licytację, przyjmować wskaźnika ważności...

      Pozdrawiam i dziękuję za odzew :o)

      p.s. chociaż w tej chwili jedna rzecz mnie dołuje – brak słońca !!!!!!!!!
    • Gość: iks Re: GWAŁT... IP: 64.107.182.* 29.05.02, 21:02
      Zostalam wykorzystana seksualnie w wieku 15 lat.Niby zgodzilam sie
      dobrowolnie,dlaczego?,bo bylam nie swiadoma.Zrobil to mezczyzna 20 lat
      starszy.Czy to byl gwalt?Niby nie,ale na psychice slad pozostal.Teraz,niby bym
      chciala,zeby moj mezczyzna mnie piescil,ale tak naprawde to nie chce tego,jakos
      nie lubie,przeszkadza mi to,byle jak najszybciej,wlozyc,rozladowac
      napiecie,wyjac.Czy to moze byc blizna z przeszlosci?
      • Gość: Maja Re: GWAŁT...Iks IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.05.02, 03:20
        Moze byc, raczej napewno jest. . Powinnas szukac pomocy.Inaczej bedziesz meczyc sie z tym pietnem zawsze.
        Facet 35, dziecko 15 . To byl gwalt. Mysle, ze powinnas to sobie
        uswiadomic w koncu. To nie jest wazne ze ty sie przed tym nie bronilas, ze nawet wygladalo jakbys sama tego
        chciala. To nie jest istotne ty bylas dzieckiem, a facet to wykorzystal. Zaden normalny mezczyzna nie powinien
        tego robic dziecku. To zwyczajna pedofilia. Jestes taka sama ofiara gwaltu jak ktos kogo facet napada w
        ciemnym parku. Pozdrawiam.
    • Gość: Morian Re: GWAŁT... IP: *.geonafta.krakow.pl / 192.168.1.* 31.05.02, 12:02
      Dość dawno zetknąłem się z dziewczyną, która niestety przeszła tą tragedię. Opowiadała-słuchałem, trudno było
      coś powiedzieć, pomóc. To byli koledzy w jej wieku (16 lat,czworo!), w bloku, w piwnicy. Od tego dnia mijał już 6
      rok-dziewczyna, śliczna i mądra przez ten okres wyłączyła się z normalnego życia. Przerwała szkołę, nie
      wychodziła z domu, bała się ludzi szczególnie chłopaków i młodych mężczyzn. Skończyła jakiś kurs i przyszła do
      pracy - tam się z nią zetknąłem, nie wiem dlaczego mi opowiedziała. Jej marzeniem było spędzić resztę życia w
      zamkniętym pomieszczeniu bez kontaktu z ludźmi. Można powiedzieć, że udało jej się to zrealizować -
      zamieszkała z przyjacielem rodziny, starszym o 20 lat ( odeszła z pracy po 5 m-cach) . Nie wiem czy udało się jej
      odzyskać równowagę, wrócić do normalnego życia.
      To było moje jedyne bezpośrednie zetknięcie z ofiarą - o innych tylko słyszałem i czytałem. Z wszystkich
      wynikało, że fakt ten całkowicie zmienił ich życie.
      Nie dziwię się, że dawniej (niestety nie teraz) gwałt uważany był obok morderstwa za najcięższą zbrodnię
      i odpowiednio karany.
      Jet to także jedyne przestępstwo (dawniej i obecnie) którego niewinna ofiara jest częto surowo osądzana przez
      otoczenie.
      M.
    • Gość: tez_ja Re: GWAŁT...naa mezczyznie IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.02, 12:15
      nie tylko kobiety bywaja gwalcone..
      mnie tez sie to przydazylo, wiele, wiele lat temu, mialem wowczas 17 lat
      To byl zbiorowy gwalt, bylem na wakacjach u dziadka na wsi..
      nie bede opisywal przebiegu, ani moich przezyc, bo to dzisiaj nic juz nie
      zmieni..
      przez 7 lat mojego zycia polowalem tylko na wszystkich tych rozbawionych
      chlopcow i dzisiaj kazdy z nich chodzi bez oczu po swiecie
      tyle na temat gwaltu i metod radzenia sobie z tym, mnie to pomoglo..
      dzisiaj czasami ich spotykam i mowie im prosto w twarz, ze to ja jestem tym
      co to ich oslepil i nie mowie za co (wowczas pilnowalem sie aby sie nie
      zorientowali kto im to robi, a jako ze wszyscy byli zdegenerowanymi pijakami
      nie bylo trudno zebrac ich lezacych pijanych w rowie)
      • Gość: kk Re: GWAŁT...naa mezczyznie IP: *.jci.com 31.05.02, 23:27
        to straszne co piszesz.
    • Gość: Patryk Re: GWAŁT... IP: *.stacje.agora.pl 02.06.02, 19:34
      Spotkałem się z dziewczyną która opowiedziała mi o swojej tragedii, oczywiście
      nie od razu.. ale zaufała mi, ponieważ o tej historii oprócz niej wiedziała
      właściwie tylko jej matka.
      Akurat przy spotkaniu z nią różnicy żadnej nie było widać, osoby zgwałcone nie
      mają wypisanego tego na czole, są wśród nas. Róznica była w podejściu do życia.
      Najbardziej przerażające było to że ona myslała że to tak powinno wyglądać. To
      był jej pierwszy facet, była w nim zakochana, więc pozwoliła na to. Ktoś powie
      pewnie że "chciała". Facet który zdejmuje spodnie, robi swoje, nakłada je
      spowrotem i odchodzi pytając "czy było Ci przyjemnie" - myślę że to też jest
      gwałt. Ją tylko zdziwiło że nawet jej nie rozebrał, nie pieścił. Pomyślała sobie
      że to tak ma właśnie być, że te wszystkie orgazmy, uniesienia to taka fikcja
      literacka tylko na filmach i w ksiązkach.. nie jest to przerażające..?

      Innym razem... znałem kogoś kto mi o tym nie mówił.. sam wyczułem to.. że coś
      jest nie tak w relacjach z facetami.. powiedziała mi o tym.. zgwałcił ją
      jej "były" takich rzeczy też nie widać od razu.. ujawniają się w niektórych
      sytuacjach.. i to niekoniecznie intymnych.
      Poem dziwimy się skąd się biorą kobiety które "programowo" ranią facetów, albo
      mają takiego typu marzenia: żeby same wychowywać dziecko, bez udziału żadnego
      faceta, bez pełnej rodziny.. jak myslicie skąd to się bierze..?
      I jak według Was można takim osobom pomóc, i
      jak odbiera się takie osoby..?
      nie chodzi o to aby im współczuć, ale o to aby mogły poczuć się kobietą a nie
      ofiarą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka