Nie mam już sił

31.01.05, 08:53
Nie mam już sił. Tak po prostu. Z dnia na dzień było ich mniej, mniej
nadziei, mniej zapału do życia, chwile lepsze, chwile gorsze, a teraz nie mam
juz kompletnie ochoty na dalszą egzystencję. Nic mnie ciekawego w życiu już
nie czeka, jestem po prostu zmęczona. Zmęczona ludźmi, którzy mnie otaczają.
Jest ich coraz mniej i mniej. A z resztę nie zależy mi na koleżankach czy
znajomych. Ważne, że są rodzice, których kocham ponad życie. Zmęczona jestem
pracą, która zaczyna mnie nudzić. Wiem skąd to się bierze, ale nie mogę nic z
tym zrobić. W pracy kwitnę, gdy życie osobiste jest udane, a ponieważ moje
życie osobiste było udane przez pare zaledwie chwil, w pracy jest jak jest.
Nie potrafię jak większość "uciec w pracę". Osoba, z którą jestem jest
pozbawiona uczuciowości wyższej, brak jej ciepła, jest antyrodzinna. Taki
samotnik, któremu nikt do szczęścia chyba nie jest potrzebny, ale z drugiej
strony ciągle szukał kogoś, żeby nie być sam. On z problemam i ja z
problemami, tak by to można w skrócie określić. Każdy dzień przynosi nowe
rozczarowania. Jestem samotna, zrezygnowana. Kiedyś były marzenia to tym
jedynym, co mnie przytuli wieczorem, ukocha, gdy będę cierpiała, doradzi,
wesprze. Teraz już wiem, że takiego człowieka nie ma. Każdy chce tylko, żeby
jemu było dobrze. Mogę płakać, mogę cierpieć, a drugiej "połowie" jakoś to
nie przeszkadza. Ot problemowa jestem. Nie mam ochoty to nie pójdę, źle
zrozumiałaś, twoja sprawa...A rodzice tyle uczyli mnie o pięknej miłości,
kompromisach, o dwóch odnalezionych połówkach...Dlaczego na mojej drodze nie
stanął ktoś, kto właśnie chce, zeby moja sprawa była jego sprawą i odwrotnie.
Ktoś, kto pragnie dzieliś się z drugą osobą troskami, problemami i
szczęsciem, ktoś, kto jest w stanie coś zrobić, gdzieś pójść tylko dlatego,
że on/ona ma na to ochotę. Moim rodzicom się udało. Mnie nie. I jak z tym
żyć? Jak żyć, gdy osoba z którą planujesz przyszłość mówi, że nie trawi
Twojego ojca, który jest dobrym, spokojnym, czułym, szczerym człowiekiem,
który muchy by nie skrzywdził i którego kochasz jak nikogo na świecie?
Wyrasta wtedy taki mur, którego już chyba nic nie zburzy. Niezrozumienie.
Zacietrzewienie. Samotność. Budzisz się z nocy, a obok śpi obcy człowiek,
który nienawidzi tych, których kochasz. Zastanawiasz się co będzie, gdy
odejdą rodzice....będę sama jak palec na tym świecie. Z egoistą, który
twierdzi, że kocha, ale ty jakoś tego nie widzisz w tych najprostrzych
sytuacjach, gestach. Dlatego nie mam siły i nie chcę mieć. Już mi nie zależy
na tym co będzie, mam dość. Moje myśli krążą nad tym, by znaleźć coś co mi
zagwarantuje spokój. Nie mam nawet nikogo, kto by mi w tym pomógł. I nie
chodzi mi bynajmniej o teksty w stylu ułoży się, będzie lepiej.....Mogę
zapłacić, mogę sporo zapłacić, ale chcę mieć gwarancję. Czy ktoś może mi
pomóc?
    • procesor Re: Nie mam już sił 31.01.05, 10:30
      misiulinek29 napisała:
      > Osoba, z którą jestem jest
      > pozbawiona uczuciowości wyższej, brak jej ciepła, jest antyrodzinna. Taki
      > samotnik, któremu nikt do szczęścia chyba nie jest potrzebny, ale z drugiej
      > strony ciągle szukał kogoś, żeby nie być sam. (...)
      > Jak żyć, gdy osoba z którą planujesz przyszłość mówi, że nie trawi
      > Twojego ojca, który jest dobrym, spokojnym, czułym, szczerym człowiekiem,
      > który muchy by nie skrzywdził i którego kochasz jak nikogo na świecie?
      > Wyrasta wtedy taki mur, którego już chyba nic nie zburzy. Niezrozumienie.
      > Zacietrzewienie. Samotność. Budzisz się z nocy, a obok śpi obcy człowiek,
      > który nienawidzi tych, których kochasz. Zastanawiasz się co będzie, gdy
      > odejdą rodzice....będę sama jak palec na tym świecie. Z egoistą, który
      > twierdzi, że kocha, ale ty jakoś tego nie widzisz w tych najprostrzych
      > sytuacjach, gestach.

      ?????????????
      Przeczytaj sama powyższe.
      PO CO TY JESTES Z TYM CZŁOWIEKIEM? DLACZEGO?

      Przecież sama wiesz że jest tylko jedno do zrobienia - zostawić go/odejść.

      Jestes masochistką? Jak wpadłaś w jego szpony??
    • niespokojna3 Re: Nie mam już sił 31.01.05, 10:36
      To prawie moja historia! ja sie postawilam. kazalam sie zmienic. teraz trwamy w
      martwej ciszy i czekamy jak bardzo nam zalezy....
      • ida17 Re: Nie mam już sił 31.01.05, 12:32
        To co piszesz jest NIEPRAWDĄ! Nie wierzysz w to ,że Twoje życie może się
        zmienić, bo zaprogramowałaś się na negatywne myślenie , a to jest najgorsza
        rzecz jaką można zrobić.
        Wiem , bo sama niedawno sobie to uswiadomiłam.
        Dlaczego jestes z tym człowiekiem? Kochasz go? A może boisz się ,ze bez niego
        zostaniesz sama?
        Myslę ,że to właśnie z nim jesteś sama! Bo najgorsze to być z kimś kto nie
        daje Ci tego ,czego potrzebujesz, nie daje Ci uczucia.Wiem jak to jest.
        Musisz uwierzyć ,że wszystko zalezy od Ciebie. Na pewni masz w sobiwe
        wystarczająco dużo siły żeby coś zmienić. JEŚli chcesz mozesz do mnie napisać.
        TEz czasami jest mi cieżko , ale nauczylam się juz nie poddawac negatywnym
        myślom i to pomaga.
    • paco_lopez Re: Nie mam już sił 31.01.05, 12:40
      Czas na pożegnanie rodziców - to po pierwsze.
      Po drugie czas na pokochanie tego, który obok ciebie - tak bez pytań bez
      warunków choć by przez dwadzieścia minut zaakceptować i rzyczliwiej spojrzeć na
      jego "nienawidze twego ojca"
      Po trzecie zostawic wszystkich w spokoju, bo nie podpisywali umów na bycie
      uprzyjemniaczem twego życia.
    • mija10 Re: Nie mam już sił 31.01.05, 15:33
      Wspólne życie to niekończące się balansowanie pomiędzy własnymi pragnieniami i
      Innością tej drugiej osoby. Jednak kiedy okazuje się, że Inność oznacza dla
      Ciebie Obcość - a to wynika z opisu Twojego samopoczucia - to "wspólne" nie
      istnieje. Aby zrozumieć, że ktoś nie spełnia naszego wyobrażenia o bliskości
      potrzebny jest czas. Jeśli uznasz, a to trudna decyzja, że Wasz się wyczerpał
      może lepiej dać sobie i Jemu spokój. Jeśli jest tak, że Twoi rodzice stanowią
      dla Ciebie podporę, wzorzec i pewność bezwarunkowej miłości to myślę, że z
      czasem żal jaki żywisz do partnera może przerodzić się w nienawiść. A to uczucie
      potrafi niszczyć najskuteczniej i Ciebie i Jego.
      • katja Re: Nie mam już sił 31.01.05, 18:43
        Mysle, ze twoj partner jest zazdrosny o uczucia jakie zywicie do siebie z ojcem,
        sam nie umie ciebie tak kochac i dlatego nienawidzi twojego taty. Jest cos
        czego nie rozumie i podswiadomie czuje zagrozenie,to nie jest mezczyzna twojego
        zycia. Ja bym nawet dnia z takim nie byla, co to za zycie bez milosci? To juz
        lepiej byc samemu i dac sobie szanse na spotkanie kogos innego...
Pełna wersja