marybellows
02.02.05, 09:10
Nie wiem, czy to dysfunkcja jakaś, czy cecha uznawana jeszcze za normalną,
ale.. nie lubię z kimś mieszkać, nie lubię wspólnoty i żałuję, że wyszłam za
mąż. Aby być fair wobec siebie, powinnam się rozwieść. Ale mam męża, który
najwyraźniej zagustował w naszej wspólnocie i byłoby to nieuczciwe wobec
niego. Po cichu myślę, że mogłaby sie zjawic jedna z tych napalonych kochanek
i uwieść męża - trochę bym potupała dla fasonu, ale nie za bardzo. Najlepiej
mi było gdy na studiach mieszkałam sama.. Duszę się gdy za dużo z kimś
przebywam. Nie lubię takiej bliskości. Nigdy nie lubiłam. Nie polubię.