Dodaj do ulubionych

Chcę mieszkać sama! Lubię być sama!

02.02.05, 09:10
Nie wiem, czy to dysfunkcja jakaś, czy cecha uznawana jeszcze za normalną,
ale.. nie lubię z kimś mieszkać, nie lubię wspólnoty i żałuję, że wyszłam za
mąż. Aby być fair wobec siebie, powinnam się rozwieść. Ale mam męża, który
najwyraźniej zagustował w naszej wspólnocie i byłoby to nieuczciwe wobec
niego. Po cichu myślę, że mogłaby sie zjawic jedna z tych napalonych kochanek
i uwieść męża - trochę bym potupała dla fasonu, ale nie za bardzo. Najlepiej
mi było gdy na studiach mieszkałam sama.. Duszę się gdy za dużo z kimś
przebywam. Nie lubię takiej bliskości. Nigdy nie lubiłam. Nie polubię.
Obserwuj wątek
    • hubkulik Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 09:43
      Moze zrob sobie taki eksperyment: wynajmij sobie kawalerke i zamieszkaj sama
      przez pol roku. Po pol roku wroc do meza. Wyciagnij wnioski i omow z mezem jak
      bylo.
      Albo inna opcja. Wlasny pokoj i lozko (jesli mieszkasz i spisz z mezem), a do
      lozka meza wskakujesz jak macie ochote:)
      Wszystko jest mozliwe.

      Pozdrawiam Hubert
      • majaa3 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 09:49
        drugi pomysł hubkulika (osobne sypialnie) wydaje mi się dobry. znam małżeństwo,
        które tak mieszka i sobie chwali taki układ. ja też nie wiem, czy potrafiłabym
        znosić drugiego człowieka non-stop, raczej nie...
      • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 11:09
        Czyli mam realizować postulat Wirginii Woolf- własny pokój?
        Mam pokój ale przecież nie zamknę się w nim na klucz.. jakby mąż, nie
        przymierzając, molestował mnie albo co... I nie zaczne udawać głuchej.
        A mąż lubi zachodzić do mnie by zrobić "a kuku!" albo nawoływać mnie o byle co.
        Wszędzie go pełno, ciagle ma jakies sprawy, ale codzienne i nudne. Zawraca
        głowę: chce jeść, iść do sklepu, nie wie, gdzie co stoi.. A ja nie lubię myśleć
        za kogoś i o pie..łach, mam tyle własnych spraw do monitorowania..
        Lubiłam kiedyś to, ze co kupiłam do zjedzenia czy czyszczenia - to stało na
        100%. Teraz nigdy nie wiem, czy jest jeszcze mydło i mleko, czy muszę gnać do
        sklepu. Wspólnota to piekielna niewygoda, a ja jestem wygodnicka. To przyznam.
        • majaa3 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 11:22
          oj, to poważniejsze niż sądziłam. postulat Virginii Woolf jest jak najbardziej
          słuszny - nie być zawsze dla wszystkich ale czasem tylko dla siebie. zamykac
          się? a nie można powiedzieć mężowi 'chcę mieć 2, 3 godziny tylko dla siebie,
          znikaj'? to chyba jest kwestia dogadania się...?
          • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 11:42
            3 godziny to za mało, ja naprawdę mam chorobliwą potrzebę samotności i
            samostanowienia, nie tłumaczenia sie nikomu, budznia sie ze swiadomoscia, że
            zrobię tego dnia, co zechcę, spontanicznie /w miare mozliwosci, bo praca itd./,
            a nie że zaplanuję z kimś parę spraw i będe zobowiazana się tego trzymać.
            Mam podobnie od dziecinstwa: na koloniach zawsze odłączałam sie od grupy i
            szłam własnym szlakiem, choć zawsze był za to ochrzan; niedawno miotałam
            iskry /niedobrze, bo wszyscy widzieli!/ bo jeden ważniak z pracy wybrał trasę,
            jaką mamy iść do hotelu, a ja czułam, ze wolałabym błądzić ale kierować się
            własnym wyczuciem.
            Na chodniku, gdzie od jezdni dzielą słupki: wszyscy idą od strony budynków, w
            tłoku, muszą sie wymijać, a więc idą nieco wolniej, a ja zwykle idę po stronie
            jezdni, nikogo nie mijam, bo jestem sama, i jest szybciej, chociaż niby
            częściej moze potracić mnie samochód. Ale nie potrąca, bo te słupki bardziej
            chronia przed parkowaniem na chodniku niz wypadkiem.. Na to wpadłam i korzystam!
            • majaa3 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 12:04
              jestem w stanie Cię zrozumieć, bo mam podobnie. jak ja nie znosiłam kolonii,
              gdzie trzeba było wszystko robić, bo ktoś tak kazał! to tylko jeden z
              przykładów... ale z drugiej strony - kiedy nie ma kompletnie nikogo, z kim
              trzeba by się liczyć, to też niedobrze. chwilami mam wrażenie, że mogłabym
              zrezygnować ze swobody w imię bliskości. być może dlatego wyszlaś za mąż....?
              przecież musial być jakiś powód! to jest dramat nie do rozwiązania tak naprawdę
              - być z ludźmi ale osobno jednocześnie... pisząc o własnym pokoju i 'czasie dla
              siebie' mialam nadzieję, że jakieś kompromisowe rozwiązanie jest możliwe, ale...
              to pewnie utopia ;)
              • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 12:21
                Stworzenie sobie optymalnej przestrzeni to chyba jedna z najtrudniejszych
                rzeczy w zyciu. Każdy moze być ok, tylko mieć inne potrzeby, inny dystans. Ja
                jestem bardzo indywidualistyczna, rodziny i wszelkie grupy z natury są
                kolektywne - mnie to obciąża i paraliżuje, a oddzielność - aktywizuje, wzbogaca.
            • fion_a Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 00:46
              Mam pomysł:))
              Podeslij mi Męża, ja Ci podeślę mojego Faceta i bedzie ok;))
              Bo ten moj tez tak ma, potrzebuje smotnosci i zawsze był samotnikiem. a ja wrecz przeciwnie, potrzebuja ciagłego kontaktu, hihi;))
              Ale nam sie trafiło...
              Ty sie dusisz, ja czuje samotna....ehhhh;))
              • dea.nke Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 06.02.05, 00:05
                ja tez mam tak! do tego stopnia, ze wyprowadzilam sie z powrotem do rodzicow!
                • florentynka1 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 06.02.05, 00:11
                  w kupie razniej
                  :)
                  • katee1 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 06.02.05, 02:05
                    Marry napisz coz tym egzaminem, możemy już puscić kciuki :) ?
        • hubkulik Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 14:39
          Odrobina wyobrazni i dobrej woli i wszystko jest do dogadania. Mozesz np.
          powiedziec mu o swoich potrzebach i potem poprosic zeby np. przez 2 tygodnie
          nie bylo "a kuku":)

          Pozdrawiam Hubert
      • bootybaby Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 15:26
        osobne sypialnie to bardzo dobry pomysl. Nie wiem czemu sporo ludzi bulwersuje
        fakt, ze malzenstwa/pary sypiaja w osobnych lozkach? jak czasem gdzies w
        rozmowie z kims wspomne, ze mamy osobne sypialnie, to rozmowca zaczyna patrzec
        na mnie jak na opetana ;)))
        Ale to naprawde dobre rozwiazanie. Szczegolnie dla tych ktorzy nie lubia sypiac
        z kims obok(nawet jesli to ukochany/ukochana)
        Polecam!
      • bootybaby Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 15:29
        osobne sypialnie to bardzo dobry pomysl. Nie wiem czemu sporo ludzi bulwersuje
        fakt, ze malzenstwa/pary sypiaja w osobnych lozkach? To wcale nie znaczy sie
        nie nie kochaja..jak czasem gdzies w
        rozmowie z kims wspomne, ze mamy osobne sypialnie, to rozmowca zaczyna patrzec
        na mnie jak na opetana ;)))Bycie z kims to nie ciagle trzymanie sie za raczki i
        rownoczesne oddychanie, a slub nie musi oznaczac calkowitej utraty
        niezaleznosci (uznajemy,ze wlasne lozko i sypilania, to niezaleznosc :)) ).
        To naprawde dobre rozwiazanie. Szczegolnie dla tych ktorzy nie lubia sypiac
        z kims obok (nawet jesli to ukochany/ukochana)
        Polecam!
    • hsirk Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 09:48
      jeszcze bedziesz. cierpliwosci.

      ale potem nie narzekaj
    • paco_lopez Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 09:58
      Ja tez lubie być sam. Masz super poczucie humoru, a dzieci masz? Jak nie to, co
      to za róznica czy mieszkasz z chłopem czy bez niego. To dzieci tworzą prawdziwą
      wspólnotę.
      • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 11:13
        Nie mam dzieci, na szczęście, bo one to dopiero okupują!
        • paco_lopez Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 11:22
          To pamiętaj zeby nie mieć.
          • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 11:48
            Pamiętam, pamiętam!
    • olaa-olaa Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 11:07
      o jezu, jestem na drugim roku studiow i od 1.roku mieszkam sama. i uwazam, ze
      to najgorsza rzecz jaka mi sie wydarzyla. jestem sama w obcym miescie, rodzice
      nie pozwolili(!) wynjmowac mi z kims mieszkanie. wg mnie strasznie mnie
      skrzywdzili i b. sie staram niemyslec o tym kazdego wieczoru. teraz tez
      mieszkam sama( zmiana mieszkania) i o tyle lepiej, ze mam neta.. mniej samotna
      sie czuje... pomijjac fakt, ze moj watek jest olewany..to sie troche mniej
      samotna czuje.
      wiele bym dala, zeby z kims mieszkac i najepsze w moim zyciu sa weekendy kiedy
      przyjezdza moj chlopak jade do domu.
      • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 11:16
        O rany, Olu, dlaczego to wredny los lubi ubierać nas w niepasujące gatki?..
        Tobie hula wiatr i zimne dreszcze chodzą po plecach, mnie ciśnie, dusi i
        nadmiernie grzeje...
    • heihe Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 11:42
      :)

      a nie lepsze takie rozwiązanie:
      -zagonic meza do ciezkiej roboty, niech zarobi na duzy dom, przez to bedzie
      zadko bywal w domu bo praca wymaga poswiecenia czasu, a ty bedziesz miala kilka
      pieter domu do dyspozycji gdzie męza nawet słyszec nie bedziesz :))))
      • m.malone To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 11:46

        • marybellows Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 11:48
          No! Jestem samotnicą, co nie znaczy, że okrutną czarownicą!!!!
          • heihe Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 11:48
            eee..nooo...
            myśl przyszłościowo!;))))))
            • marybellows Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 11:51
              Ja nie wiem, skad wy bierzecie tych chłopów co tak was słuchają, dają się
              wyganiać do ciężkich robót, majątek mnożą... Co to za chłopy? Gdzie one są?
              • heihe Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 11:57
                marybellows napisała:

                > Ja nie wiem, skad wy bierzecie tych chłopów co tak was słuchają, dają się
                > wyganiać do ciężkich robót, majątek mnożą... Co to za chłopy? Gdzie one są?


                ups....
                trafił ci sie "chłop domowy"?i teraz bieda do robienia biznesu go zagonić..? :))
                "One" sa na delegacji, kontrakcie zagranicznym,albo robią granty po
                godzinach.:))
                tylko wiesz- taki "niedomowy chlop" moze w koncu z delegacji nie wrocic do
                ciebie i bida bedzie... -no ale choc chałupa w połowie twoja:))
                • marybellows Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 12:03
                  No i co jak nie wróci? Przeciez lubię być sama!
                  • heihe Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 12:05
                    marybellows napisała:

                    > No i co jak nie wróci? Przeciez lubię być sama!


                    ale nie bez stałego doplywu kasy!:))
                    • marybellows Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 12:09
                      A czy ty myslisz, że jak siedzę w necie o 12 w dzień, to znaczy, że nie
                      zarabiam? Zarabiam, ale nia mam stałych godzin - każdemu polecam!!!
                      • heihe Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 12:13
                        ale jak juz bedziesz miec ta wypasiona chałupe po biznesowym chlopie to z
                        czegos ją trzeba utrzymac a to duze koszty beda.
                        bo chyba nie zaczniesz wynajmowac pokoi ?>w koncu chcesz sama mieszkac!:)))
                        • marybellows Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 12:15
                          Chałupę bym sprzedała, mieszkanko milusie nabyła, resztę kasy mądrze ulokowała..
                          • heihe Re: To sie chłop zarobi na śmierć... 02.02.05, 12:17
                            ach.... ciiiicho, rozmarzyłam się:)))))))echhhh..
    • xy2 cos ci sie poprzestawialo 02.02.05, 11:57
      "kobieta domowa" 2 tygodnie temu a teraz chce byc sama. cos tu nie tak
      • heihe Re: cos ci sie poprzestawialo 02.02.05, 11:58
        xy2 napisała:

        > "kobieta domowa" 2 tygodnie temu a teraz chce byc sama. cos tu nie tak


        la donna est mobile... (czy tak jakoś....)
        :))
        • hsirk Re: cos ci sie poprzestawialo 02.02.05, 12:07
          > la donna est mobile... (czy tak jakoś....)

          to znaczy "kobieta jest ruchawa"?


          podobno nie kazda
          • heihe Re: cos ci sie poprzestawialo 02.02.05, 12:11
            zmienna! zmienna!

            (to chyba z "Rigoletta"(?) :))

      • marybellows Re: cos ci sie poprzestawialo 02.02.05, 12:07
        Kochana, widac nie znasz meandrów zycia, jakich ja jestem świadkiem! Np. moja
        kolezanka jest sama i domowa - ma kasę!
        A może też być tak, ze albo chce byc sama i pracować, albo domowa i męzem sie
        zajmowac. w obu rolach nie wyrabiam. Tak, xy, sprowokowałaś mnie do precyzji, i
        jakos tak teraz mi wychodzi!
    • bazylia7 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 12:08
      trzeba sobie marynarza bylo wziac...albo cus w tym guscie :)

      od czasu do czasu jak inny mood najdzie yo i potesknic mozna i powyczekiwac...
      a za dwa tygodnie, miesiace znowu sama, na lotnisko odprowadzic i spokoj
      sielski anielski...

      i zadzwonic kto ma wieczorem, mozna troche pogadac (rozmowy regulowane)....
      i jest kogo lubic... nie zloszczac sie o niedokrecone srubki i poprzestawiane
      sloiki w lodowce ....

      eh, dobrze miec marynarza... albo cos w tym rodzaju...


      • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 12:13
        Zawsze chciałam marynarza ale zadnego nie znałam bo daleko od morza mieszkam.
        Na dworcu tylko widziałam marynarzy - kurczę, ale podniecajacy są! - ale zaden
        nawet sie za mną nie obejrzał.
        I znów przykład na przewrotnośc losu: kolezanka moja poznała studenta
        WSMorskiej, to mu wydział zmienić kazała, żeby na codzień z nim być!
        • heihe Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 12:16
          >kolezanka moja poznała studenta
          > WSMorskiej,


          odbij go jej! no co ci zalezy.... :))))) walcz o swe szczescie!(i jego tez bo
          przeca chce byc marynarzem)
          • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 12:25
            Teraz jest typowym szczurem lądowym, w marynarce to moze najwyzej
            pochodzic /no, popływać tez czasami na przyjęciu w willi z basenem../ Poza tym
            jest to jedyna para, która napawa mnie wiarą w istnienie idealnej miłości -
            własnemy ręcamy nie pokereszuje takego bóstfa!!!!
      • heihe Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 12:15
        baaaa....
        kiedys mialam "cos w tym rodzaju" -pol miesiąca razem drugie pol wyjezdza
        kilkaset km dalej. ach... to bylo zycie...:))))))
        • bazylia7 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 12:22



          Odpowiadasz na :
          heihe napisała:

          > baaaa....
          > kiedys mialam "cos w tym rodzaju" -pol miesiąca razem drugie pol wyjezdza
          > kilkaset km dalej. ach... to bylo zycie...:))))))

          Ja wlasnie na lotnisko odstawilam :)))

          ale te rachunki telefoniczne ;(((
          no trudno, cos za cos ;)
          • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 12:27
            Napawacie mnie nadzieją, siostrzyczki!
            Myslałam, że tylko ja uważam, że w małżeństwie jakby za dużo tego dobrego..
    • milosnikkota Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 13:49
      Jedno mnie zastanawia, jeśli tak bardzo lubisz być sama i potrzebujesz dużo
      własnej przestrzeni to jak to się stało, że wyszłaś za mąż, za faceta którego
      wszędzie pełno i ciągle zawraca ci czymś głowę?
      • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 14:06
        Nie przemyślałam tego dobrze. Moja wina. Serio.
        • zza_krzaka Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 14:31
          No ale często przydaje się mężczyzna do rzeczy....noszenia;)

          Rozumiem Cię doskonale, Moj co prawda małomówny jest
          i mało mi sobą głowę zawraca, ale jak ja chcę być sama
          to on chce pogadać i odwrotnie. No cóż " bo w tym cały
          jest ambaras aby dwoje chciało na raz ".
        • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 15:07
          No dobra, to rozwinę watek mojej głupoty związanej z zamęściem.
          Nie wiedziałam, czym to jest, myślałam, że to fajne. Nie umiem kochać miłością
          cierpliwą co wszystko wybaczy. W ogóle nie umiem kochać, tylko sobie imaginuję.

          Miałam wizję: poslubić tego oto miłego chłopaka, a potem jeżdzic do IKEA i
          radosnie nabywać dzbanki, urzadzać sobie domowe święta, gdy któreś z nas
          odniesie sukces, tulić sie w nocy, gdy w kominie świszcze wiatr, trzymać sztamę!

          Poślubiłam, i... TOTALNA KLAPA. Od razu po ślubie - zamrożenie emocji!
          Regularnie spać, każde u siebie, zero tulenia. I gdybym nawet zobaczyła ducha
          prababki, nie wolno mi głosno krzyknąć i obudzić Męża, bo on ciężko pracuje i
          ma prawo do świętego spokoju!..
          Depresja? Poczucie krzywdy? Pytania egzystencjalne? Nie wolno o tym mówić -
          ważne jest jedzenie, utrzymanie pracy, czystośc w domu i rzetelność w
          wykonywaniu obowiazków, no, ostatecznie żywot Stalina - a nie jakieś tam
          fanaberie!.. Nocne płacze trzeba zwalczyć silnym charakterem!
          Kupować coś, zmieniać, modernizować? Ależ to kosztuje! Poza tym męczy. Lepiej
          by wszystko trwało po staremu! Poza tym, jak już, to nabywać rzeczy ciężkie, na
          całe zycie: szafy dębowe itd. A ja lubie modułowe, lekkie, tanie, które bez
          żalu mozna wyrzucic gdy się znudzą. Każdy zakup - męcząca wojna!
          Sukcesy? Na samym poczatku miałam jeden, artystyczny, otrzymałam nagrodę...
          Zero uznania. Usłyszałam, ze to sie nie liczy i lepiej bym zrobiła, gdybym
          znalazła jakąs porządna posadę w urzędzie /wolałabym się zastrzelić!!!/.
          Pomoc w chorobie? Choroba bierze się ze słabości ducha i ogólnego braku hartu!
          Dlatego mimo krwi z nosa musiałam zdobywać szczyty Beskidu Niskiego aby
          udowodnic, że cos jestem warta..
          Osobiste dowartościowanie? Uzyskałam dokładne i rzetelne informacje o mojej
          nikłej urodzie, pieszczotliwie byłam zwana Kriwonosem... /śmieszne, nie? i
          sexy!/
          Dopiero jak zaczełam sie operować mąż jakoby się wystraszył i... Teraz jest
          bardzo przymilny, stara się, chyba sie zmienił, krząta się, lgnie, itd. - ale
          ja już odpuściłam. Jezeli przez lata bycia ze mna nauczył się czegoś o
          kobietach, to niech uzyje tej wiedzy dla innej, ja juz nie chcę.
          Rozczarowałam się małżeństwem i NIGDY nie chciałabym więcej w nie wchodzic, a
          samej byłoby mi fajniej ze wszystkim, co sie działo i sama sobie nie zrobiłabym
          przykrości, krzywdy.
          Jedno, co lubie w małzeństwie, to czysty seks - nie mogłabym współżyć z facetem
          co ma wiele kobiet, bo brzydzą mnie cudze wydzieliny i ew. choroby. Gdyby były
          cyborgi do seksu to nabyłabym sobie jednego i byłoby ok, a tak, to pozostaje
          małżenstwo, które nie jest najlepszym wynalazkiem tego świata!...
          • zza_krzaka Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 15:16
            Cholera... nie spodziewałam się, że aż tak Ci żle:(
            Nic mądrego nie umiem doradzić. Jedyne pocieszenie,
            że nie macie dzieci, jeszcze możesz zacząć zyć tylko
            dla siebie. Trzymaj się.
            • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 15:21
              Nie wiem, czy jest mi źle. Pewnie nie bardziej niż innym babkom w małżeństwie.
              Wiele kobiet błogosławiłoby męza takiego jak mój: odpowiedzialny, bez nałogów,
              nie zdradza, stabilny zawodowo, a w końcu teraz to i czuły, starający się...
              • hsirk Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 15:22
                a oznajmilas juz tytul watku lubemu?
              • zza_krzaka Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 15:31
                no to chyba zabrakło iskry bożej:)
                Tak czy inaczej - samych dobrych dni:)
                • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 18:01
                  A właśnie że nie zabrakło! Nawrócenie męża jest datowane od chwili, gdy, po
                  szczerym wyjaśnieniu, co sądzę o naszym związku, wybierałam się z papierami
                  rozwodowymi do stosownych urzędów!
                  I masz rację, że to we mnie jest ten problem samotnictwa. Znam kobiety, które
                  wybaczyły mężom lata nałogów albo zdrad, nie rozpamiętują tego, co było, cieszą
                  się rodziną.
                  A ja hoduję urazy. Np. Krish raz w zyciu napisał mi coś brzydkiego i, choć
                  więcej tego nie robił, do tej pory raczej go omijam.
                  Myśle, że, jak zwykle, chodzi tu o dzieciństwo, nadmierną kontrolę, krytycyzm i
                  surowość kar za przejawy indywidualizmu a także brak zdrowych granic pomiędzy
                  członkami rodziny. Bliskość kojarzy mi się z wchłonięciem
                  ubezwłasnowolnieniem, "wywampirzeniem" emocjonalnym.
          • milosnikkota Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 16:19
            A ja myślę, marybellows, że ty wcale nie lubisz być sama. Historia twojego
            małżeństwa to smutna historia o szukaniu przez ciebie miłości, wsparcia i
            zrozumienia u twojego męża.
            Włożyłaś wiele starań i z wielu rzeczy zrezygnowałaś, żeby go zadowolić,
            co ci się zresztą nie udało, nie dziwi mnie zatem twoje rozgoryczenie, złość i
            żal, które zamieniasz na ironię i pewien cynizm.
            Ciekawe jest to, że po jakiś czasie w waszym małżeństwie doszło do "zamiany
            ról", teraz to twój mąż się stara, ale ty odrzucasz.
            Może okazać się, że tak naprawdę boisz się bliskości, dlatego wcześniej
            wybrałaś partnera, który tą bliskość uniemożliwiał, a z chwilą, gdy się
            zmienił, ty stwierdziłaś "za późno" i dalej tkwicie w takim samym oddaleniu,
            tyle że na innych biegunach. Teraz on się stara, ty odpychasz.
            A może to niewypowiedziane poczucie krzywdy i żalu do męża blokuje ci dostęp do
            cieplejszych uczuć?
            Często trudno kochać kogoś, kto wcześniej nas krzywdził, a my nigdy nie
            odczuliśmy tego, że żałuje czy chociażby przyznaje się do tego.
          • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 21:20
            marybellows napisała:
            > No dobra, to rozwinę watek mojej głupoty związanej z zamęściem.
            > Nie wiedziałam, czym to jest, myślałam, że to fajne. Nie umiem kochać
            > miłością cierpliwą co wszystko wybaczy. W ogóle nie umiem kochać, tylko sobie
            > imaginuję. (...)

            Wiesz co, Marybellows?
            Masz niewatpliwy dar dystansu do samej siebie. :)
            Ten opis choc niby smutny(?) jest tak humorystyczny.. a ilez kobiet napisałoby
            to samo w tonie łzawo- martyrologicznym?

            Jak łatwo wyjść za mąż/ożenic sie ze swoimi marzeniami. Wyobrażeniami.
            A potem.. Życie każe przejrzec na oczy..
            • hsirk Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 21:26
              nie zgadzam sie


              to nie dystans
              • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 21:34
                hsirk napisał:
                > nie zgadzam sie
                > to nie dystans

                Jak myślisz - czy dystans to coś co mamy zawsze czy tylko czasem sie na niego
                zdobywamy??

                Zgadzam się - nie zgadzaj sie. :)
                • hsirk Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 21:37
                  dystans mamy zawsze

                  jezeli tylko czasami, to nie dystans

                  to cos be, choc zwiazane z bezsprzeczna inteligencja
                  • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 21:46
                    hsirk napisał:
                    > dystans mamy zawsze
                    > jezeli tylko czasami, to nie dystans

                    Aaaaaaa! Wiesz.. Tyle że czasem ten dystans mamy wiekszy - a czasem
                    mniejszy.. :)
                    Zwykle sie to z naszym "ogólnym stanem" koreluje.
                    Nawet gdy ktos ma duże poczucie humoru - czasem mu ono wysiada. Co nie znaczy
                    że zanika na amen..
                    • hsirk Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 21:47
                      jasne
          • bialeoko Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 00:49
            Napisałaś:
            > Regularnie spać, każde u siebie, zero tulenia. I gdybym nawet zobaczyła ducha
            > prababki, nie wolno mi głosno krzyknąć i obudzić Męża, bo on ciężko pracuje i
            > ma prawo do świętego spokoju!..
            > Depresja? Poczucie krzywdy? Pytania egzystencjalne? Nie wolno o tym mówić -
            > ważne jest jedzenie, utrzymanie pracy, czystośc w domu i rzetelność w
            > wykonywaniu obowiazków, no, ostatecznie żywot Stalina - a nie jakieś tam
            > fanaberie!.. Nocne płacze trzeba zwalczyć silnym charakterem!
            /krótko/: uciekaj Mary, zanim się przyzwyczaisz do tej niewygody... masz jedno
            życie! nie marnuj go... to nie ten typ!! plzzz... w przeciwnym wypadku, Twoja
            dusza będzie cierpieć latami...
          • myga Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 12:22
            Dobrze, ze juz wszystko zrozumialas. Tak, jakbys opisala moj zwiazek. Jestes w
            zwiazku z przemocowcem. I umniejszaczem. Tez uswiadomilam sobie to, ale troche
            zapozno. I tez mam zamiar mieszkac sama.
            I twierdze, ze to wlasnie toksyczne dziecinstwo jest przyczyna tych problemow.
            Nie bylam bita, ale tez nie doznalam nigdy milosci w domu rodzicow. Caly czas
            usilowalam na te milosc zasluzyc. Wciaz gonilam tego kroliczka. Kosztem siebie.
            Juz mam dosc. Ucze sie kochac sama siebie, a nie wciaz zaslugiwac na milosc czyjas.
            • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 12:54
              Oj, Mygo, wszystko byłoby proste, gdyby mój mąż się nie zmienił. Jakoby, bo nie
              wiem, czy to jest trwałe - ale już dość długo trwa!..
              Nagle, gdy prawie szłam składać pozew rozwodowy, cos w nim się przełamało -
              chyba przyznał sam przed sobą, że nie najlepszy sposób na małżeństwo wprowadził
              w życie i postanowił to zmienic. Poszliśmy na terapię - i jakoś łatwiej mu było
              przed obcą osobą zdjąć głupie maski i pokazać, że mu zależy, że docenia, że
              chce coś wspólnie zbudować.
              Problem w tym, ze ja juz się zacięłam w niechęci do małżeństwa. Już miałam
              poglad i wizje - a tu - radykalna odmiana!.. Pewnie powinnam się cieszyc, że
              ludzie moga zmienic się na lepsze, porzucić błędy, itd. Ale, jak na razie, po
              prostu stoję "wmurowana" i zdezorientowana. A przede wszystkim - zmęczona.
              Uciekłabym po prostu do spokoju i prywatnego pokoju...
              • myga Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 13:01
                Znam to. Tez probuje sie zmienic, ale coz, dla mnie zapozno. O 20 lat, albo o te
                polroku chociaz. Wybaczylam, ale sie zmienilam. Chce byc sama.
                To jest moja decyzja. Zmienil sie, coz, to dobrze. Zawsze warto sie rozwijac
                duchowo. Ale co to ma teraz wspolnego ze mna?
                Dla mnie to juz nie ma znaczenia. Ja chce byc wreszcie soba.
              • kokieteryjna Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 05.02.05, 13:27
                No to czemu do cholery nie uciekniesz tylko marudzisz? Sama na pewno sobie
                poradzisz a co najwazniejsze, zycie przyniesie wiecej niespodzianek, nieznane
                jutro.. no, chyba, ze wolisz nudna ale bezpieczna codziennosc..? Mysle, ze nie.
                Dzialaj wiec zamiast marudzic. To co mnie zawsze w ludziach denerwuje to to, ze
                za duza marudza, mysla, narzekaja, zamiast dzialac.
    • alicja-ciekawska Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 14:51
      ja tez!
      Rozumiem Cie !!!!!ojej
      Chlop w chalupie to wrzod na Siztfleischu. (czesc ciala na ktorej siadamy)
    • tomfa Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 21:38
      Oszsz! U mnie odwrotna sytuacja niż u ciebie, mój stary tylko by sie tulił,
      czulił, komplementa prawił, dyskutował, artyzm wysławiał i artyzmem sie
      zachwycał.Ale z równą namiętniścią: bałaganił, mało zarabiał, myślał
      o pierdołach, bytem ziemskim głowy nie zawracał, tydzień w tydzień makaron
      zajadał, a dzieci powietrzem pasł :)
      Też chce mieszkać sama!!!!!!!!!
      • kingakunowska Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 17:21
        Oooo, mnie by sie podobal! Ale ja tez chce sama ...
    • allys Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 21:39
      Fajną dyskusję rozpoczełaś Marybellows:)
      Ja cie rozumiem. Po prostu może potrzebujesz przestrzeni- tak można mieć w
      końcu... Jejq, ja sie obawiam, ze tez to mam- nie wiem czy kiedykolwiek
      poczuje się swobodnie w domu z kimśobcym jakby nie było- to znaczy z facetem.
      Na razie mieszkam z rodzicami i jest dobrze, ale kiedyś pewnie zechcę spróbować
      na swoim... Ale czy sama jedna samiuteńka to jest fajny pomysł z drugiej
      strony??
    • imagiro Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 21:43
      fascynuje mnie autorka postu ... chcialbym z nia zamieszkac .... buahahahahaha.
      a tak na serio ... jak ona te smieszne rzeczy robi ? korespondencyjnie ?
      buahahahahahahahahaha.
      • mandy4 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 02.02.05, 23:02
        Odkryłam bratnią duszę. Jestem taka sama i dobrze mi z tym. Pozdrawiam
        • katee1 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 09:57
          Mary,
          Czytam o sobie...
          Wczoraj mielismy kolejna rozmową na temat tego,ze:
          -"nie dopuszczam do swojego świata nikogo"
          -"ze mam problem z okazywaniem uczuć"
          Fajny facet,ja mam mieszkanie swoje On mieszka z Rodzicami.
          Duzo czasu spedzalismy u mnie,ale w pewnym momencie "zorientowałam" sie,ze
          w ,moim mieszkanku (moim pudełeczku wychuchanym) jest coraz wiecej Jego
          ksiazek, Jego kompuetr,Jego ciuchów, kosmetyków... zaczełam wpadac w panikę...
          normalnie zaczełam sie dusic. Miałam poczucie,ze cos sie dzieje poza moja
          kontrolą...OSACZA mnie - to własciwe okreslenie. Mało tego drazni mnie masa
          rzeczy...łącznie z tym,ze musiał wyjśc do sklepu i ubrał mój polar...bez
          pytania.Miał przeciez swój...
          Wiem,ze mogę sie spodziewac ostrej krytyki czytelników.Zdaje sobie sprawę,ze
          mam problem,nie potrafie go wytłumaczyc.Szukam przyczyn w dzieciństwie, w
          innych związkach.Możecie sobie pomyslec "wariatka".Dla mnie to ogromny problem,
          stworzenie trwałej relacji jest dla mnie prawie niemożliwe.NIe wyszłam jeszcze
          za mąż, nie wiem czy wyjdę,boje się małżeństwa.Jest tak jak piszesz Mary.Dla
          mnie to instytucja, w którą jak wejdę to nie wyjde.Wiem,ze to katastroficzna
          wizja,przewidywanie złego zanim jeszcze sie cokolwiek wydarzy.Nie chce
          przyzekac przed Bogiem,ze nie opuszczę az do śmierci a pózniej
          mówić "sorry,sorry...ale nie dam rady".Strach przed narzuconymi formami.
          Nie lubie sytuacji w których nie mam furtki awaryjnej.
          Nie potrafie tez trwac w czyms co mnie nie satysfakcjonuje.Po prostu zbieram
          sie i uciekam.Tak zrobiłam raz na koloniach,uciekłam w połowie (miałam 17 lat,
          Rodzice mnie zabrali,bo wyłam do telefonu,ze jest źle) i dwa lata temu
          pojechałam na wakacje z facetem ponad 2000 km.I wiesz co zrobiłam, dwie doby
          tam jechalismy,przyjechalismy na miejsce a ja dzien póxniej stwierdziłam,ze nie
          wytrzymam tam godziny dłużej i trzy dni wracałam sama do domu.Do domu, bo tam
          czułam sie bezpieczna.
          Potrzebuje silnej autonomii i przestrzeni, nie moge czuc zadnej presji i
          poczucia,ze cos musze czy powinnam.
          Pozdrawiam Katee
        • ka-8 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 15:09
          Dopisz jeszcze jedną. Z żalem wspominam czasy bycia wolnym, gdy nikt mi się nie
          kręci po mieszkaniu, nie zabiera kołdry i nie marudzi że akurat o 3.00 wpadłem
          na pomysł doczytania jakiegoś rozdziału czy sprawdzenia poczty. :)
          Coraz bardziej trafia mnie szlak, więc... trzeba będzie zorganizować jakąś
          prowokację. ;)
        • kingakunowska Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 17:23
          Ja tez :-) Jest nas wiecej, jak widze :-) Moim idealem zyciowym jest wloczenie
          sie po swiecie samotnie, bez domu i samochodu, bo kojarza mi sie z
          odpowiedzialnoscia i zapuszczaniem korzeni nie daj Bog.
          • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 20:42
            kingakunowska napisała:
            > Ja tez :-) Jest nas wiecej, jak widze :-) Moim idealem zyciowym jest
            > wloczenie sie po swiecie samotnie, bez domu i samochodu, bo kojarza mi sie z
            > odpowiedzialnoscia i zapuszczaniem korzeni nie daj Bog.

            Strach przed odpowiedzialnościa....
            :)

            Tylko nikogo nie oswajaj.
            • kingakunowska Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 21:52
              Nikogo nie oswajam. I sama tez sie nie oswajam. Wszem i wobec informuje, zeby
              sie do mnie nie przywiazywac.
              Tak, to strach przed odpowiedzialnoscia, i egocentryzm, i wygodnictwo i egoizm.
              Wiem. Ale jak probuje to zmienic, tylko krzywdze innych, wiec nie ma co
              ryzykowac.
              • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 11:09
                kingakunowska napisała:
                > Wiem. Ale jak probuje to zmienic, tylko krzywdze innych, wiec nie ma co
                > ryzykowac.

                Zabrzmiało ciekawie.
                Ale jakos.. nieprawdziwie. :)

                Póki sama ze sobą wytrzymujesz - OK.
                Naprawde zaczniesz się zmieniac gdy poczujesz prawdziwą potrzebę.
                Więc - może nigdy? :)

                Nikt nie powiedział że wszyscy musza byc tacy sami.. Ot, ja mam inne potrzeby
                niż ty - i juz. Ty masz takie - i tyle. :))
                • kingakunowska Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 18:39
                  Ja ze soba jeszcze wytrzymuje, ale reszta juz nie :-(
                  Zreszta mam juz i tak wszystkiego dosyc :-((((
                  • amalija Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 21:42
                    nie bardzo rozumiem cala dyskusje.skoro lubisz byc sama i-co wazniejsze-chcesz
                    byc sama to po co trwasz w tym zwiazku?przeciez mozna sie rozwiesc,mozesz zyc w
                    wolnym zwiazku nie mieszkac z partnerem.skoro juz po slubie doszlas do wniosku
                    ze to klapa to po co to ciagniesz?jestem rozwiedziona i rozwiodlam sie zaledwie
                    7 miesiecy po slubie bo rowniez doszlam do wniosku ze to klapa(choc z innych
                    wzgledow).to moim zdaniem-nie obraz sie-takie lekkie uzalanie sie nad
                    soba.jestes wolnym czlowiekiem i chyba masz wybor bo przeciez malzonek nie
                    trzyma cie na sile, prawda?
                    pozdrawiam
                    • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 21:47
                      Nie każdy jest taki jak ty i nie ma się obowiazku wstepowania w twoje slady.
                      Natomiast takie forum jest właśnie miejscem, gdzie można sie pozalić, takze nad
                      soba, pokazac, ze nie nad wszystkim sie panuje, nawet własnymi ambiwalentnymi
                      pragnieniami.. Mozna też czasem pozartować, poprowokować... I to jest ok!
                      • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 22:24
                        marybellows napisała:
                        > Nie każdy jest taki jak ty i nie ma się obowiazku wstepowania w twoje slady.
                        > Natomiast takie forum jest właśnie miejscem, gdzie można sie pozalić, takze
                        > nad soba, pokazac, ze nie nad wszystkim sie panuje, nawet własnymi
                        > ambiwalentnymi pragnieniami.. Mozna też czasem pozartować, poprowokować... I
                        > to jest ok!

                        Amen Mary!
                        ;)
                  • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 22:45
                    kingakunowska napisała:
                    > Ja ze soba jeszcze wytrzymuje, ale reszta juz nie :-(
                    > Zreszta mam juz i tak wszystkiego dosyc :-((((

                    Na razie to sama nie wiesz czego naprawde chcesz.

                    Przyjdzie taki moment że wreszcie nie uciekniesz przed zastanowieniem sie nad
                    tym.
                    I przed odpowiedzialnościa za swoje zycie.
                    I szczęście.

                    Może sie okazac że ta odpowiedzialnośc ma sens i nie warto przed nia uciekac.
    • abstrakt2003 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 11:26
      Nigdy nie powinnaś wychodzić za mąż. Skrzywdziłaś tego durnia który za tobą
      poleciał.
      • pauli7 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 03.02.05, 11:49
        ja mieszkam sama i jestem zadowolona...
        jak ktos mieszka ze mna, to niby jest fajnie, ale jednak sie 'dusze'...
        ale teraz jestem sama i to z kolei tez niedobrze... ehhh, no i jak nam
        dogodzic?:))

        Pauli
    • hadrjana jeszcze jedna! 03.02.05, 23:38
      Ja też tak mam, Marybellows! Ogólne wrażenie z 10 lat bycia razem - że nie mam
      dla siebie miejsca w domu, najmniejszego kącika, bo zawsze bedzie jakas
      forma "kuku". I przydażył sie test - na 16 miesięcy mąż wyjechał, bez żadnych
      wizyt. Ja w tym czasie urodziłam naszego synka. I mimo że cholernie ciężko mi
      było, to byłam wreszcie sama w swoim domu, bez konieczności tłumaczenia się z
      każdej miny i konieczności rozmawiania wtedy, kiedy nie mam na to ochoty. Po
      tych 16 miesiącach mąż przyjechał i po trzech dniach ja juz warczałam. Z
      faceta, który tam daleko sam prowadził życie znów zrobił sie domowy ciapciuch
      który musiał mnie pytać, czy mi zrobic kawę rano, mimo że ja zawsze rano piję
      kawę! Po 2 m-cach wyjechał, juz 2 go nie ma, za kolejne 2 jedziemy do niego z
      synkiem na... chyba długo. Nie wiem, jak to będzie, przez ten czas odrebnego
      życia znów odkryłam siebie, przestałam "pytac o zgodę" i nie planuje tego
      zmieniac. Trzeba będzie wypracować kompromisy. Najlepsze - najgorsze? - w tym
      wszystkim jest to, że ja naprawde kocham tego faceta, trudno jest mi sobie
      wyobrazić życie z kimkolwiek innym, ale 365 dni w roku razem nie wytrzymuję.
      Marybellows, być może "problem" tkwi w tym, że jestesmy niejako silniejsze od
      swoich facetów. Ja wielokrotnie wrzeszczałam, ze małżeństwo to moja najwieksza
      życiowa pomyłka. Ale nic sie nie dzieje bez powodu. Bez takiego związku nie
      miałabym swojego synka... a w jego przypadku postanowiłam sobie i przyrzekłam
      nad jego kilkudniową głową, że jego wychowam tak, żeby potrafił nie tylko życ z
      kobietą, ale jeszcze uszanować jej odmienność, niezależność i prawo do
      prywatności. Może mi się nie udać, ale będę próbowała! A teraz zbieram siły, by
      przynajmniej na początku nastepnego etapu wspólnego życia z mężem nie warczec w
      odpowiedzi na pytanie "co robisz?" zadane wtedy, kiedy sobie po prostu myślę...
      • hadrjana Re: jeszcze jedna! 04.02.05, 14:30
        rany boskie, ten test mi sie "przydarzył" oczywiście, nie "przydażył"!!! sorki!
    • annoda Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 00:04
      tak!
      mam dużą rodzinkę -dzieciaki starsze i młodsze, ale bez faceta -nareszcie!
      i jak mi dobrze z tym!
      i nie mam zamiaru tego zmieniać :)
    • katerina.x Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 01:51
      Smutne w tych relacjach jest to, że ludzie nie potrawią się w siebie wczuć,
      zwłaszcza mieszkając kilka lat pod jednym dachem a partner/ka daje tak wyraźne
      syganały. To takie życie z "rzeczami" partnera a nie z nim. Nie macie poczucia
      że jesteście z obcym człowiekiem ?
      Totalna ignorancja.
      • lady_dress Świetny wątek! 04.02.05, 03:52
        Niczego nie dodam, z ust mi to wyjełyście drogie koleżanki.
        Ja też rzuciłam mojego bo duszno było we "wspólnym pokoju">najśmieszniejsze
        jest to, że teraz czuje, ze w tym mieście jest za mało mijsca dla nas dwojga.On
        musi się wynieść hi hihi .żartowałam...właśnie skończyliśmy uprawiać
        miłość...mogłabym zostać u niego ale wolę wracać w tę zimną, śnieżną noc
        godzinkę pieszo...a w moim ogromnym mieszkanku czeka na mnie moje kocie alteg
        ego na piecu.
        Ciao
        • renkaforever Re: co tu swietnego 04.02.05, 05:18
          Przepracowane kobiety potrzebuja spokoju i wyciszenia.
    • kean Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 08:51
      ja podobnie jak ty zawsze odstawałam od innych-zawsze gdzies na boku-z dala od
      tego wszystkiego co niby zalicza sie do normy ogolnie przyjetej---mam 25 latek
      i chyba juz ta samotnosc mi czasami zaczyna doskwierac tak troszeczke-a propo
      czytania tego forum -zbieram kolejny dowod i w moim sposobie myslenia utwierdza
      sie coraz mocniej przekoannie że nie warto wychodzic za mąz-juz dawno stracilam
      wiare w udane małzenstwa--ostatnia odrobinka nadziei dogasa---wole jakos
      niezobowiazujace zwiazki----moze psycholog by pomogł-bylam --i juz nie chodze-
      poki co bo ....żle patrzy pani p. na moje romansiki....
      • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 09:33
        Nie jest tak, ze nie ma dobrych małżeństw, bo znam jedno. Są razem od prawie 10
        lat. Myślę, że wygrywają dlatego, że są inteligentni, komunikatywni, pełni
        dobrej woli, i.. zamożni. Mają duży dom, w tym domu można się zaszyć,
        robienie "a kuku" oznaczałoby zbyt długie poszukiwania.. Sprawami skarpet i
        problemem "gdzie jest cukier" zajmuje się pomoc, a wyjazd do pensjonatu, bo
        melancholia i powiał wiatr ze Wschodu - jest rozumiany. Mąż dużo podróżuje z
        powodu pracy. Dzieckiem chętnie zajmą się babcie. To jest naprawdę fajna
        rodzina - od babć po dziecko. Chyba poczucie bezpieczeństwa finansowego i
        atmosfera akceptacji cudzych potrzeb dają ten - jakże fajowski! - melanż...
        • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 11:03
          marybellows napisała:
          > (...) Myślę, że wygrywają dlatego, że są inteligentni, komunikatywni, pełni
          > dobrej woli, i.. zamożni.

          Myslisz że bez tej zamożności by sie im nie udało?

          Nie wystarczy inteligencja, komunikatywność, dobra wola??
          Moim zdaniem najbardziej jest potrzebna ta dobra wola z obu stron.
          .... I miłość. :))
          • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 11:08
            Bez zamożności byłoby trudniej. Wiesz, gdy zaspokojone są potrzeby podstawowe,
            mozna spokojnie realizować te wyższe... Podobno.
            Cieszę się, że oni akurat mają cały "dobry pakiet" i stanowią jakieś
            pokrzepienie i nadzieję na tym nienajlepszym ze światów.
            • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 11:16
              marybellows napisała:
              > Bez zamożności byłoby trudniej. Wiesz, gdy zaspokojone są potrzeby
              > podstawowe, mozna spokojnie realizować te wyższe... Podobno.

              Trudniej - nie znaczy niemożliwe!
              Sądząc z tego jak wiele osób "mających zaspokojone potrzeby podstawowe" jest
              niezadowolonych z zycia - to wcale nie jest wyznacznik.
              Wielu ludzi szuka swego sczęścia nie w pewności i dobrobycie - lecz w ciężkiej
              pracy, niepewności co do swych losów.
              Niektórzy wariaci to nawet do Polski przyjezdżaja i twierdza że dopiero tu są
              szczęśliwi! ;P

              Juz poważnie - to kwestia wyboru. Lub pogodzenia sie z tym czego nie możemy
              zmienić (wybrac "inaczej") - jesli nie możemy.

              Tylu ludzi ma kase i jest nieszczęśliwych..
              Tylu ludzi jest biednych - i jest nieszczęśliwych..

              Wybór.

              > Cieszę się, że oni akurat mają cały "dobry pakiet" i stanowią jakieś
              > pokrzepienie i nadzieję na tym nienajlepszym ze światów.

              I niech im się szczęści. :) Ale problem w tym że w zyciu róznie bywa. I nagle
              mogą stanąc w obliczu kryzysu - czy z niego wyjdą?
              • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 11:27
                Mnie się wydaje, że więcej siły daje dobry punkt wyjścia, długie życie w
                szczęściu i zdrowiu, niż tzw "hartowanie".
                Użyję metafory blacharskiej: wóz bezwypadkowy przy zderzeniu z tirem ma większe
                szanse jakiegoś przetrwania niz wóz powypadkowy, z wieloma utajonymi
                zagięciami, które natychmiast się wegną i jeszcze wyznaczą drogi większym
                wgnieceniom.
                Ale ja się nie znam na tym, jak jest, tylko dywaguję. :)
                • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 12:54
                  marybellows napisała:
                  > Mnie się wydaje, że więcej siły daje dobry punkt wyjścia, długie życie w
                  > szczęściu i zdrowiu, niż tzw "hartowanie".

                  To nie takie proste. :)
                  Życie w szczęściu i zdrowiu nie musi być skorelowane ż życiem w dobrobycie (no
                  tak, zaraz zacznie sie od jakiego momentu jest dobrobyt..).
                  "Hartowanie w życie" nie musi od razu oznaczać ciężkich robót w
                  kamieniołomach. :)
                  I niestety spotyka sie osoby co żyły w szczęściu zdrowiu i dobrobycie - i juz
                  małe zachwianie tego stanu powoduje u nich stan paniki, totalnego zagubienia i
                  ciężkich pretensji do losu.

                  > Użyję metafory blacharskiej: wóz bezwypadkowy przy zderzeniu z tirem ma
                  > większe szanse jakiegoś przetrwania niz wóz powypadkowy, z wieloma utajonymi
                  > zagięciami, które natychmiast się wegną i jeszcze wyznaczą drogi większym
                  > wgnieceniom.
                  > Ale ja się nie znam na tym, jak jest, tylko dywaguję. :)

                  Moim zdaniem metafora nie trafiona! :))
                  Życie z "trudnościami" jest jak samodzielne dłubanie przy pojeździe,
                  wprowadzanie innowacji, podrasowywanie silnika itd. Taki stuningowany model :)
                  to dopiero ma moc.. :D

                  (Słyszałm o gościu - Polaku oczywiście - co robił ciągniki dla rolników w
                  górach - bo zwykłe za mało "silne" były. Tylko nie pamietam - czy silnik z
                  malucha brał?? W każdym razie to co powstawało było poszukiwane w całej
                  okolicy :) takie przydatne było)
                  • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 13:01
                    Może głoszę takie teorie, bo zawsze marzyłam, by żyć w ogólnej pieszczocie, w
                    różowym pokoiku na poddaszu, porywać ludzkie serca dźwięcznym sopranem, czesząc
                    loki blond przed lustrem "tremo".. Ach! :)))
                    • procesor Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 19:43
                      marybellows napisała:
                      > Może głoszę takie teorie, bo zawsze marzyłam, by żyć w ogólnej pieszczocie, w
                      > różowym pokoiku na poddaszu, porywać ludzkie serca dźwięcznym sopranem,
                      > czesząc loki blond przed lustrem "tremo".. Ach! :)))

                      Ja cie bardzo przepraszam ale moja złośliwa plastyczna i udźwiękowiona
                      wyobraźnia podsunęła mi scenke jak to lustro peka.. :)) Od tych dźwięków
                      oczywiście..
                      Różowy.. auuaaa!
                      Proponuje zieleń - działa kojąco. Odcień - wiosenne listki. :)

                      Lukarny czy okna połaciowe?? ;)
                      • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 21:51
                        Wyłacznie lukarny, bo rymują sie z "lunarny".
                        A połaciowe brzmią prawie jak "połciowe"!.. O, nie! :)))
                        • procesor wolne skojarzenia 04.02.05, 22:29
                          marybellows napisała:
                          > Wyłacznie lukarny, bo rymują sie z "lunarny".
                          > A połaciowe brzmią prawie jak "połciowe"!.. O, nie! :)))


                          haha, a mnie połaciowe z połciem sie kojarzy co nieuchronnie prowadzi stronę
                          słoniny!

                          Lunarny - binarny..
                          solarny - agrarny


                          Tylko pamietaj - ponoć lustro stłuc - 7 lat nieszczęść.
                          (ja wierzę tylko w pomyslne dla mnie przesądy, albo je przekręcam - szczęśliwa
                          trzynastak, czarny kot na szczęscie drogę przebiega itd - jutro ni eraz mi
                          przebiegnie ten kot i nie dwa.. )
                          • marybellows Re: wolne skojarzenia 04.02.05, 22:35
                            Po mnie czarny kot przebiega kilka razy dziennie, a i w nocy nie odpuści. Śpi u
                            mnie w nogach, ale lubi sobie w nocy połazic i łazi po mnie. Czasem jak przez
                            sen trącę go bosa stopą, to mnie w nią karnie charatnie... Auuu! Nowy problem!
                            • procesor Re: wolne skojarzenia 04.02.05, 22:43
                              Białe koty nie lepsze - moja przyjaciółka ma taka agentke co w nocy chodzi po
                              klawiaturze - i tak klik, klik, klik....
                              :)
                              Albo kosmetyki ogląda z baaaardzo bliska.

                              Ide stąd na dzis. A może i na jutro?
                              E, pewnie kawe i tak przy kompie wypije. :)
                              • marybellows Re: wolne skojarzenia 04.02.05, 22:49
                                Ja mam jutro wieczorem egzamin i pewnie co godzinę będe tu przybywac gwoli
                                nagrody /!!!/ za postępy w nauce oraz /sic!/ uspokojenia...
                                • procesor Re: wolne skojarzenia 05.02.05, 21:05
                                  marybellows napisała:
                                  > Ja mam jutro wieczorem egzamin i pewnie co godzinę będe tu przybywac gwoli
                                  > nagrody /!!!/ za postępy w nauce oraz /sic!/ uspokojenia...

                                  To już dzis.

                                  I jak?????
                                  • marybellows Re: wolne skojarzenia 05.02.05, 21:19
                                    Luba Procesorko, otóż po raz pierwszy w życiu zdawałam egzamin testowy...
                                    Możesz sobie łatwo wyobrazić, co to znaczy dla kogos, kto ma sto pomysłów na
                                    minutę i dziesięć pogladów na jeden temat... Przeczuwam katastrofę!
                                    O, gdzież są egzaminy ustne, kiedy wchodziłam do profesorskiego gabinetu z
                                    natchnionym spojrzniem, otwierałam usta, i.. tak, tak - piątka, czwórka - co
                                    pani chce, tylko niech pani wreszcie powstrzyma te lawinę......!
    • lkish21 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 11:19
      heh, tylko uwazaj zeby cie zaden RICHARD SLADE nie zaatakowal:)
      • katee1 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 11:34
        a ja mysle,ze ten wybór "samotności" zalezy od tego czy to nasz wybór czy
        narzucone towarzystko.Bolesne jest to ze pewne rzeczy są narzucone czy przez
        kulturę (małżeństwa mieszkają razem) czy przez sytuacje - ja mieszkam sama on z
        rodzicami... wiec naturalne,ze spedzamy czas u mnie.Nie ma tu za bardzo
        mozliwosci wyboru.To jest dla mnie osaczajace.
        Ale powiem Wam szczerze,ze genezą jest chyba to ,ze ludzie dobieraja sobie
        niewłasciwych partnerów.I od tego momentu trzeba by sie zastanwiac dlaczego
        dana sytuacja męczy.Poza tym wydaje mi się,ze czesto ludzie są mało
        niezalezni.Oczekują,żadają, potrzebują... I to tez rodzi presję i duszenie się.
        • agan_la Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 12:00
          heja,
          mam w perspektywie mieszkanie samej i już kiedyś mieszkałam. raczej mnie martwi
          wracaie do pustego domu bo towarzyska i rodzinna ze mnie dziewczyna, może
          dlatego, że mieszkam w domu i mam pietro swoje, dy chce sie zaszyc, to mam
          prywatność ale jednoczesnie nie czuję się samotna,

          wasz post uświadomił mi jak można pozytywnie podejść do sprawy mieszkania
          samemu i już mniej się obawiam samotności , w sensie mieszkaniowym oczywiscie
          ponieważ przyjaciół ukchanych dusz mi nie brak.

          powodzeia dziewczyny i nie bójcie sie móić o swoich potzrebach jakolwiek
          kontrowersyjne by były dla ogółu,

          Podzielam częśc waszych argumentów, np. że wiesz co masz w domu a czego ci brak
          np. w lodówce,
          Ale spanie osobne uważam za indywidualna rzecz, chciałabym aby mój luby
          mieszkał bliżej lub ze mna i sypialnia by była na bank wspólna, ale szzanuję
          inne zdanie, może dlatego , że mam samam dużo prywatności i tak naprawdę nie
          przeszkadza mi , że widujemy sie raz na 3 tyg lub na miesiąc, czasem częściej,
          ale mam sporo swoich spraw i zainteresowań i nie miałbym czasu aby "randkować"
          częściej. Więc powodzenia w dążeniu do stworzenia sobie przyjaznego gniazdka.
          To wasze zycie a w związku partnerstwo owszem i tolerancja i kompromisy, ale
          uważam , ze egoizmu trochę też trzeba,
          Jestem realistką. Jak go zabraknie, np. odejdzie, to trzeba miec też swoje
          pasje i życie i umiec byc samemu z soba,

          pozdrowionka
          rozpisałam sie troszkę
          Aga
          • woman4 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 23:52
            Jezu!
            ale dyskusja:-)
            w zwiazku takim zle, w zwiazku innym tez zle, samemu niedobrze, a z nim jeszcze
            gorzej... chyba za duzo myslimy, a ZA MALO O TYM MOWIMY. To nasz podstawowy,
            przeklety blad. Zacznijmy mowic, o tym co nas dreczy odpowiednimi slowami, a
            moze uda sie jescze uratowac wiecej niz mniej. Dlaczego ludzie w Ameryce
            Poludniowej maja pogodniejsze zycie? Bo mowia otwarcie o co chodzi. Mowi do
            ciebie facet, ze mu sie podobasz i chce byc z Toba itp... jakie to normalne.
            Nie chodzi o raj na ziemi, ale o odrobine wspollpracy, o wiecej usmiechu,
            szacunku, wolnosci i tolerancji, kurde przeciez to ludzkie cechy. Jak masz
            mozliwosc i tego chcesz, to mieszkaj sama...gdzie tkwi problem? W przeciwnym
            wypadku bedziesz ponownie narzekac, ale za to bedzie podobny temat na forum:-)
            Never mind, zycze wszystkim troche wiecej zapomnienia, bo przeciez zawsze jest
            jakies wyjscie i nie zawsze jest ono beznadziejne!
    • jaworek711 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 19:40
      Bardzo ciekawy temat i jeszcze bardziej ciekawe komentarze.
      Aż mnie ździwiło że nie jestem "odmieńcem"z tego względu że nie przeszkadza mi
      moja obecność a czyjaś inna jest tylko dodatkiem:)Ja bardzo polubiłem siebie
      (chociaż nie było to łatwe) i tak jak ktoś z moich przedmówców stwierdził że nie
      można wszystkiego robić żeby być za wszelką cenę lubianym i akceptowanym przez
      innych.Najważniejszy jest szacunek dla samego siebie chociaż dla innych też jest
      potrzebna wyrozumiałość i tolerancja.
      Sam mieszkałem w jednym pokoju z rodzicami i siostrą...Teraz mieszkam z babcią
      ale mam swój pokój, swój "kąt":)Dopiero teraz odżyłem a spotkania z moimi
      rodzicami czy siostrą są wspaniałym przeżyciem i uciechą:)
    • rybolog Tak samo jak ja... 04.02.05, 22:43
      Uwielbiam samotnosc i dzieki Bogu moja zona rozumie to i robi wszystko zeby sie
      usunac. Za to ja cenie, ona siebie rowniez ceni, co widac w rachunkach ale...
      • procesor Re: Tak samo jak ja... 04.02.05, 22:48
        rybolog napisał:
        > Uwielbiam samotnosc i dzieki Bogu moja zona rozumie to i robi wszystko zeby
        > sie usunac. Za to ja cenie, ona siebie rowniez ceni, co widac w rachunkach
        > ale...

        Rybie :)

        Nie trenuj samotności w sieci! :)

        Dobranoc.
    • elisssa Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 04.02.05, 23:59
      Rozumiem cię. To nie żadne dysfunkcja tylko normalna cecha osobowości. Jesteś
      poprostu introwertyczką, a tacy ludzie poprostu lubią przebywać sami ze sobą i
      jest im z tym dobrze. Źle się czują w kontaktach z innymi ludźmi, denerwuje ich
      to. Nie martw sie.
      • katee1 Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 05.02.05, 00:47
        Marry,powodzenia na egzaminie :) Bedziesz jutro trzecią zdajaca egzamin za
        która bede trzymała kciuki :)
        • marybellows Re: Chcę mieszkać sama! Lubię być sama! 05.02.05, 09:45
          Ale mi miło! Naprawdę! :)))
    • madestein do MarryBellows 05.02.05, 13:56
      marybellows napisała:

      > Nie wiem, czy to dysfunkcja jakaś, czy cecha uznawana jeszcze za normalną,
      > ale.. nie lubię z kimś mieszkać, nie lubię wspólnoty i żałuję, że wyszłam za
      > mąż. Aby być fair wobec siebie, powinnam się rozwieść. Ale mam męża, który
      > najwyraźniej zagustował w naszej wspólnocie i byłoby to nieuczciwe wobec
      > niego. Po cichu myślę, że mogłaby sie zjawic jedna z tych napalonych kochanek
      > i uwieść męża - trochę bym potupała dla fasonu, ale nie za bardzo. Najlepiej
      > mi było gdy na studiach mieszkałam sama.. Duszę się gdy za dużo z kimś
      > przebywam. Nie lubię takiej bliskości. Nigdy nie lubiłam. Nie polubię.

      Moja droga,
      To nie jest zadna dysfunkcja.
      Nie wiem od jak dawna jestes zamezna. Ale wydaje mi sie, ze powinnas porozmawiac
      o tym ze swoim Mezem. Jesli on zrozumie Twoj problem, to napewno znajdziecie
      rozwiazanie. Jesli zas nie zrozumie, to pozostanie Ci dokonac wyboru zgodnego z
      wlasnym sumieniem.
      Podeojmujac dezycje kieruj sie zasada, ze zycie jest tylko jedno i nie warto go
      skladac w ofierze.......
      Pozdrawiam Cie serdecznie,
      Samotnie mieszkajaca i bardzo z tego powodu szczesliwa
      M+
      • amalija Re: do MarryBellows 05.02.05, 21:04
        mam nadzieje ze nie zdalas Mary.jestes troszke durna.
        • procesor Re: do MarryBellows 05.02.05, 21:06
          amalija napisała:
          > mam nadzieje ze nie zdalas Mary.jestes troszke durna.

          A ty mądra ale złośliwa????
          :P
        • marybellows Re: do MarryBellows 05.02.05, 21:21
          A ty utop sie we własnym kwasie!
          • marybellows Re: do MarryBellows 05.02.05, 21:25
            Ponadto jesteś nudna, autorytarna, zgryźliwa i niesympatyczna. Inteligencji
            emocjonalnej nie masz na 100% - a to ważny komponent ogólnej inteligencji. Zdań
            ciekawych nie składasz, poczucia humoru nie wykazałaś - a to też wyznaczniki
            inteligencji... Wracaj do ksiag buchalteryjnych, bo chyba tylko z nimi idzie ci
            tip - top!
            • amalija Re: do MarryBellows 05.02.05, 21:56
              nie mozna stwierdzic czy ktos jest nudny po kilku zdaniach.Twoja odpowiedz(ta
              pierwsza)nie byla zbyt mila wiec po co mialam sie wiecej starac.to nie jest
              forum tylko zgraja zaprzyjaznionych osob ktore nie dopuszczaja do swego kregu
              nikogo nowego.
              • marybellows Re: do MarryBellows 05.02.05, 21:59
                Hm, ty barzdo szybko zdiagnozowałas moja durnowatość.. Masz zatem jakieś
                paranormalne moce?
                Mnie jakoś ta "zgraja" dopuściła...
                Głupi to ma szczęście, nie?..
                • alicja-ciekawska Re: do MarryBellows 05.02.05, 22:02
                  marybellows napisała:

                  > Hm, ty barzdo szybko zdiagnozowałas moja durnowatość.. Masz zatem jakieś
                  > paranormalne moce?
                  > Mnie jakoś ta "zgraja" dopuściła...
                  > Głupi to ma szczęście, nie?..

                  bo Ty moze glupia !?,,ale sympatyczna
                  • marybellows Re: do MarryBellows 05.02.05, 22:07
                    Mnie to sie zdaje, że nadepnełam Amaliji na odcisk...
                    Jeśli odciąć te wszystkie nasze szturchańce, wychodzi mi na to, że Amalija nie
                    jest zbyt szczęśliwa ze swoja decyzją o rozstaniu, ze swoją nieugietą
                    konsekwencją, że Amalija w zyciu nie śpiewa, nie zrzędzi, nie krzyczy, nie ufa,
                    tylko "zaciska usta"... żeby nikt nie poznał, że jest jej źle...
                    • amalija Re: do MarryBellows 05.02.05, 22:20
                      marybellows napisała:

                      > Mnie to sie zdaje, że nadepnełam Amaliji na odcisk...
                      > Jeśli odciąć te wszystkie nasze szturchańce, wychodzi mi na to, że Amalija
                      nie
                      > jest zbyt szczęśliwa ze swoja decyzją o rozstaniu, ze swoją nieugietą
                      > konsekwencją, że Amalija w zyciu nie śpiewa, nie zrzędzi, nie krzyczy, nie
                      ufa,
                      >
                      > tylko "zaciska usta"... żeby nikt nie poznał, że jest jej źle
                      To nie ma nic wspolnego z decyzja o rozstaniu bo to bylo jakis czas temu a
                      teraz jestem bardzo szczesliwa w innym zwiazku.nie zaciskam ust, czesto
                      krzycze,placze i wybucham.przepraszam za chamskiego posta.zdan nie skladam
                      ladnych bio nie jestem Polka i nigdy nie rozgryze dokonca Waszego
                      jezyka.przepraszam raz jeszcze cala Zgraje.
                      • marybellows Re: do MarryBellows 05.02.05, 22:34
                        Jak tak, to znaczy, że po prostu zachowujesz sie agresywnie i chętnie
                        dopieprzasz komu się da.. To z tego szczęścia?
                        Nie musisz odpowiadać.
                        • amalija Re: do MarryBellows 05.02.05, 22:44
                          ze szczescia czy nie nie bedziesz mi mowic czy mam odpowiadac czy nie.napisze
                          wam tego post zebyscie mialy o czym rozprawiac, nienormalne psycholozki.cieszy
                          cie pouczanie wszystkich????widze ze tak.zachwycajcie sie swoja Mary bo taka
                          dowcipna i sympatyczna.prawda jest ze przez internet mozna kogos skrzywdzic,
                          zranic.wy to robicie.wiec w tych swoich hurra optymistycznych rozwazaniach
                          pamietajcie ze inni maja rozne zdania i kazdego trzeba wysluchac.
                          • florentynka1 Re: do MarryBellows 06.02.05, 00:02
                            amalija napisała:

                            > ze szczescia czy nie nie bedziesz mi mowic czy mam odpowiadac czy nie.napisze
                            > wam tego post zebyscie mialy o czym rozprawiac, nienormalne
                            psycholozki.cieszy
                            > cie pouczanie wszystkich????widze ze tak.zachwycajcie sie swoja Mary bo taka
                            > dowcipna i sympatyczna.prawda jest ze przez internet mozna kogos skrzywdzic,
                            > zranic.wy to robicie.wiec w tych swoich hurra optymistycznych rozwazaniach
                            > pamietajcie ze inni maja rozne zdania i kazdego trzeba wysluchac.
                            Jestes troche niegrzeczna Amalijko no ale moze masz powody byc tak wrogo
                            nastawiona do swiata(zly dzien, okres czy cos tam jeszcze).
                            do Marybellows: ja, droga Mary jestem uzalezniona od obecnosci drugiej osoby i
                            nie wyobrazam sobie mieszkania samej!!!!wystarcza mi chwile samotnosci kiedy On
                            jest w pracy.a potem to juz moge trzymac Go za raczke chocby i caly czas.ale
                            rozumiem twoja potrzebe bycia samej i podziwiam Cie.ja naprawde jestem
                            uzalezniona od partnerstwa.ale jest mi z tym do cholerki dobrze wiec jest ok.
                            czy zdalas ten egzamin?
                            pozdrawiam.
              • myga Re: do MarryBellows 05.02.05, 22:08
                po co mialam sie wiecej starac.to nie jest
                > forum tylko zgraja zaprzyjaznionych osob ktore nie dopuszczaja do swego kregu
                > nikogo nowego.
                __________
                Moze jednak sie postarasz, i zgraja dopusci (czy chodzi o zauwazenie ciebie? Bo
                banowac chyba nikt cie nie banuje. Ta gorycz, rozumiem, na brak odzewu? Postaraj
                sie panno. Jak w 1/100 napiszesz cos rownie ciekawego, jak mary -( Mary, a
                propos gratulacje za dwa najciekawsze posty z psychologii- sa na tapetce
                gazety), to moze zgraja cosik laskawie skomentuje, oprocz niewatpliwie tego
                chamskiego postu.
                • myga Re: do MarryBellows 05.02.05, 22:15
                  Watki, oczywiscie. Sa na tapecie forum. Sa autorstwa Mary. Jako najciekawsze.
                • lunar1978 Re: do MarryBellows 05.02.05, 22:16
                  Ja tam jakoś nie zauważyłem by ciężko byłoby się tu "dopchać". Jak nigdzie
                  indziej tu mi się normalnie udało ... sukces no prawie to jest :-)
                • marybellows Re: do MarryBellows 05.02.05, 22:17
                  Cieszę się, że udało mi sie wnieść cos ciekawego do tej "zgrai", która pomogła
                  mi w trudnym momencie.
                  Myślę, że Amalija gdy pisze, że zwierzenia na forum są wstydliwą przypadłością,
                  moja sprzezcnośc pragnień - głupotą godną najwyższego potępienia a jej żelazna
                  postawa - na cokół! - tak naprawdę chciałaby sie zwierzyć, przyznać do
                  niepewności i pokazać, że jest miękka, wyjść z żelaznego pancerza...
                  Nie bój sie, Amalija! Nie rozpadniesz się, gdy rozsznurujesz usta i zrzucisz
                  zbrooję...
                  • oldbay Re: do MarryBellows 06.02.05, 18:49

                    Hej marrybellows!
                    Mam tak samo i doskonale cię rozumiem.
                    Mieszkanie z kimś jest dla mnie męczące. Niektórzy twierdzą, że jestem "jakaś
                    dzika" i nieprzystosowna do życia w społeczeństwie a jak po prostu tak już mam.
                    Myślę, że duży wpływ na takie zachowanie miały moje warunki w domu rodzinnym.
                    Teraz chcę tylko samotności i wiem, że to oznacza dla mnie spełnienie.
                    -
                    oldbay
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka