Gość: mikka
IP: *.cracow.eu.org
31.05.02, 11:02
Aaaa, może to głupie ale mnie naszło. Kupiłam sobie Vivę, patrzę, ogladam.
Widzę stylizowane zdjęcia, cmentarne pozy, lilie, łzy w oczach, suknie
powłóczyste, egaltowane wygięcia,zaduma artystki. Myślę sobie, jaki sztab
stylistów, makijażystów, fotografów, ile póz przy pomnikach i tak dalej.
Czytam, wgłębiam się - a tu wspomnienie o zmarłym ojcu, jak umierał, jak
artystka przeżywała. Czytam -patrzę na zdjęcia, patrzę na zdjęcia - czytam. I
dusza mi jęczy. Ludzie, czy wszystko da sie zmerkantylizować, każdą rzecz? Mam
głęboki niesmak i poczucie duzego przekroczenia granic. Ja wiem, że gwiazdy to
muszą lśnić, reklamować się i takie tam. Ale...
Koleżanka Steczkowska już była stylizowana na Matkę Boską karmiącą i tak dalej -
można nie lubic, można przejśc nad tym. Tabliody jakie są takie są. Ale czy
wszystko jest na sprzedaż? Czy przy śmierci dziadka, artyści powiini zrobic
sobie sesję przy trumnie ze swiecami?
Czy ja się czepiam, czy co? Co o tym myślicie, jak to wytłumaczyć sobie,
zagubionej istocie, wgryzającej się w analizy motywacji innych ludzi?
Pozdrawiam, Mikka