toi
31.05.02, 14:02
Zastanawiałam się, czy w ogóle pisać tutaj, w obawie że pewna osoba bedzie mnie
podejrzewać o ukrytą motywację, ale uznałam, że nie powinnam się tym
przejmować...
Kiedyś na tym forum było pełno Toi. Nadal jestem w kontakcie lub przyjazni z
paroma osobami. To dla mnie z różnych powodów jakieś szczególne zjawisko/
miejsce/ spotkanie - wcale niekoniecznie anonimowe, a zresztą... nieważne.
Nigdy nie pisałam z tej strony - ze strony osoby wołającej o reakcje, o listy.
Zawsze byłam po drugiej. Teraz... próbuję sobie pomóc na najróżniejsze sposoby,
zachować jakiś stan przytomności i równowagi, przygłuszyć to, co czuję.
Chciałabym tylko, żebyście do mnie napisali, niech będą banały mniejsze lub
większe, i wszystko, co sama wiem i tyle razy mówiłam innym.
Myślałam, że jakiś tam rozsądek życiowy czy inna inteligencja emocjonalna
uchronią mnie przed związaniem się z tzw. 'nieodpowiedną osobą', przed
zaufaniem tam, gdzie powinnam być ostrożna, przed wszystkim, co się teraz stało
i dzieje. Nie mogę uwierzyć, i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że po 10
dniach od ostatniego 'kocham', usłyszę 'po prostu przestałem 'to'
czuc', 'przeszlo mi'; ze właśnie tej osobie wystarczy jeden kryzys, trudnosci,
dostrzegalne różnice, by mu 'przeszło'; ze nigdy nie chciał budować, starać
się, a w problemach ocalać, bo wszystko ma wyjśc 'samo', a jesli cos nie
wychodzi, to 'to nie ma sensu'. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że zwiążę się
z osobą tak niedojrzałą, że będę o niej myślała dokładnie odwrotnie. Mam do
siebie pretensje. Nie moge teraz ufać samej sobie. Zawsze zwyciężał rozsądek,
koncentrowanie się na sprawach ważnych i pilnych, gdy zdarzały się kryzysy mnie
i bliskim. Teraz jest tępy bol, i wściekłośc i bezsilność, gdy siadam do pracy
i nie jestem w stanie nic zrobić, a własnie teraz to takie ważne, i takie
pilne, tyle rzeczy od tego zależy. Powtarzam sobie najróżniejsze mądre,
przytomne, nawet cyniczne rzeczy, wrzeszczę na siebie i na ten ból, a ten ma
mnie w nosie. Wiem że minie, że zagoi sie, że nic nowego pod słońcem, że nie
pławić się w tym, że praca, że inni, ze dramaty mniejsze i większe. Ta wiedza
teraz nie pomaga. Myślałam, że się nie dam, że nie będzie mnie tak okropnie
bolało.
Toi