Dodaj do ulubionych

Smutek zycia.

02.06.02, 21:02
Trochę przekorny ten tytuł wątku ale właśnie tak jest zemną.
Od długiego czasu odczuwam właściwie tylko smutek.
Cóż - jestem sam od kilku lat, znajomi odwrócili się ode mnie i już nawet mnie
nie poznają. Przestałem odczuwać jakąkolwiek radość i sens życia. :(
Mimo ze już kilkakrotnie było lepiej to znów zaczynam popadać w taki stan.
I czasami myślę że może lepiej byłoby odejść z tego padołu.

Co wam drodzy forumowicze daje radość i poczucie sensu życia? Dom, praca
znajomi, ...
Czy można odzyskać poczucie sensu?
Ten post jest trochę chaotyczny ale pisze go właściwie po to aby wyrzucić to z
siebie bo może to cos pomoże.

Arek :(
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Smutek zycia. 02.06.02, 21:13
      arek_cz napisał(a):

      > Co wam drodzy forumowicze daje radość i poczucie sensu życia? Dom, praca
      > znajomi, ...

      Samo zycie.
      To co sie zdarza, raz smutne, raz wesole. Niespodziewanie ciekawa pogawedka w
      sklepie, piekne chmury o zachodzie slonca, szklanka soku stojaca obok, wykwintne
      danie przyrzadzace bez okazji, zrealizowany pomysl, ktory nie ma zadnej wartosci
      uzytkowej, ale daje radosc...

      • arek_cz Re: Smutek zycia. 02.06.02, 21:21

        Własciwie masz racje samo zycie
        Ale najgorsze jest to zo do mnie to nie przemawia. Moze juz nie potrafie sie
        cieszyc.
        A moze za duzo smutku poznalem juz w zyciu.

        Arek :(
        • kwieto Re: Smutek zycia. 02.06.02, 21:25
          Wierz mi, smutku nigdy nie jest za wiele, zeby nie moc sie cieszyc.
    • Gość: fantasia Re: Smutek zycia. IP: 62.233.138.* 02.06.02, 21:22

      > Czy można odzyskać poczucie sensu?

      (ja nie wiem)
      Ale po co?

      ono naprawdę nie musi stanowić warunku szczęścia :-)

      "ze wszystkich rzeczy świata zostaną tylko dwie -
      dwie tylko - Poezja -
      i Dobroć -
      i więcej nic"
    • Gość: ida Re: Smutek zycia. IP: *.csk.pl 02.06.02, 21:51
      Na smutek życia dobrze działa jakaś gruntowna zmiana w zyciu. Typu mowe miejsce,
      nowi ludzie, nikt Cię nie zna, Ty też nikogo nie znasz... Na mnie bardzo dobrze
      działaja przeprowadzki. Ktoś mogłby mi zarzucić, że to nie jest rozwiązanie, a
      raczej ucieczka... Ale mnie taki wyjazd do innego miasta wyciągnął z wcale
      niemałej depresji.
      • Gość: dodo Re: Smutek zycia. IP: *.sympatico.ca 02.06.02, 22:41
        Gość portalu: ida napisał(a):
        Na smutek życia dobrze działa jakaś gruntowna zmiana w zyciu. Typu
        mowe miejsce , nowi ludzie, nikt Cię nie zna, Ty też nikogo nie znasz... Na
        mnie bardzo dobrze działaja przeprowadzki. Ktoś mogłby mi zarzucić,
        że to nie jest rozwiązanie, a raczej ucieczka... Ale mnie taki wyjazd do
        innego miasta wyciągnął z wcale niemałej depresji.

        do idowej recepty dodam jeszcze dwa slowa o pracy.
        praca nie musi byc pasja zyciowa by zaczac stanowic sens sama dla siebie.
        szczegolnie gdy sie pracuje dla kogos, gdy ma sie poczucie, ze czyjes
        dobro, wygoda, czasem zycie zaleza od naszej pracy, jakos mniej sie
        czlowiek zastanawia nad wlasnym bolem, strachem, samotnoscia,
        smutkiem.
        i to nie musi zaraz byc jakies powazne ratowanie zycia w er czy nauczanie
        dzieci uposledzonych umyslowo, to moga byc rzeczy proste jak raz na
        tydzien wizyta u starego czlowieka, ktorego nikt nie odwiedza (jestem
        pewna, ze w kosciolach lub innych instytucjach moga cie z kims takim
        skontaktowac), to moze byc kilka godzin tygodniowo darowanych
        chorym albo niechcianym dzieciom, ktorym mozesz poczytac czy
        zorganizowac zabawe, to moze byc w koncu udzial w jakiejs
        wysmiewanej przez wszystkich akcji spolecznej typu "czyste gory".
        pomyslow jest duzo.
        poczucie dzialania bywa dla wielu radoscia sama w sobie a na pewno
        moze dac poczucie dobrze spedzonego czasu. i to juz pierwszy krok to
        radzenia sobie ze smutkiem.
        • Gość: ida Re: Smutek zycia. IP: *.csk.pl 02.06.02, 23:45
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > do idowej recepty dodam jeszcze dwa slowa o pracy.
          > praca nie musi byc pasja zyciowa by zaczac stanowic sens sama dla siebie.
          > szczegolnie gdy sie pracuje dla kogos, gdy ma sie poczucie, ze czyjes
          > dobro, wygoda, czasem zycie zaleza od naszej pracy, jakos mniej sie
          > czlowiek zastanawia nad wlasnym bolem, strachem, samotnoscia,
          > smutkiem.

          Tu sie troche nie zgodzę, ja swego czasu poświęcałam swój czas (nie była to praca
          w sensie zarobkowym) właśnie dla takiego czyjegoś dobra. I wiesz co mnie
          zniechęciło? Osoby, którym pomagałam wcale nie myslały o wyjściu z sytuacji w
          jakiej się znalazły. Im było po prostu dobrze z tym, że to inni się za nich
          troszczą... I w któryms momencie to wszystko zaczęło dawać mi dużo więcej powodów
          do smutku niż do radości i satysfakcji...
    • hatchi Re: Smutek zycia. 02.06.02, 22:52
      Na smutek i szukanie sensu zycia najlepsze jest zajecie sie codziennoscia. Im
      wiecej bedziesz sie zastanawial nad takimi rzeczami tym bardziej bedziesz
      nieszczesliwy. Najlepiej "zejdz z siebie" i zajmij sie zyciem. Dystans do
      wszystkiego!!!!!
      Na mnie taka metoda dziala:)
    • Gość: fnoll Re: Smutek zycia. IP: *.bydgoska.krakow.pl 02.06.02, 23:56
      ostatnio sie zreflektowalem, ze muzyka jakiej slucham, jej przezywanie,
      odkrywanie, zdobywanie - daje mi duzo "sensu"

      rozne "rytualy" powtarzajace sie kazdego dnia, jak wizyta w ubikacji, zmywanie
      naczyn, kupowanie biletu w kiosku etc. daja mi tez sporo "sensu", sa jak
      doskonale skoordynowane ruchy plywaka nadajace mu ped

      czuje, ze wiele "sensu" ma tez w sobie dobry sen - w dobrym ku temu miejscu,
      gdy spanie jest po prostu spaniem i poza spaniem nie zajmuje sie niczym

      ale czy "sens" jest sposobem na "smutek"? chyba tylko "sens" walniecia piescia
      w stol i jemu pokrewne - gdy przestajemy sie kulic przed tym co smuci, a
      wracamy do robienia wlasnie tego, co jest do zrobienia

      gdy jestem smutny to jakby leze i nie spie - co za niezdrowa kombinacja! albo
      sie spi, albo sie nie lezy

      no tak chyba nalezy

      kto w to uwierzy?

      pzdr

      fnoll
      • poison1 Re:Do Arka 03.06.02, 10:56
        Pocieszeniem dla mnie jest to, że takich ludzi, jak ja jest na świecie więcej.
        Przykładem jest Twój wątek opisujący stan Twojego ducha, a jednocześnie mojego.
        Myślę, że przychodzi taki moment zwątpienia (moment!, żeby tylko tak było) w
        życiu wielu ludzi. Wyjścia z takiej sytuacji są różne, zależne indywidualnie od
        sytuacji każdego z nas.
        Za mało napisałeś o sobie. Czy naprawdę nie ma koło Ciebie nikogo, kto byłby
        dla Ciebie sensem życia?.Matki, może własnego dziecka? A może to Ty właśnie
        jesteś sensem , sam dla siebie? Przecież przedstawiasz jakąś wartość choćby dla
        samego siebie? Musisz sobie uświadomić, że "nic dwa razy się nie zdarza" i ty
        jesteś tylko jedyny, niepowtarzalny, tu i teraz.
        • ellen Re:Do Arka 03.06.02, 11:18
          Ale zwątpienia w co? Co takiego musiało się wydarzyć, żeby odczuwać długotrwały
          smutek, bezsens? Ktoś Cię skrzywdził, odszedł?
          Też miewam gorsze dni, ale one mijają, stanem dla mnie naturalnym jest pogoda
          ducha.
          Jest masa rzeczy, które mnie frustrują. Wiele takich, których nie potrafię
          zmienić, choć chciałabym. Staram się o nich nie myśleć. Mam dwie nogi i dwie
          ręce, parę oczu. Mam pracę, studia i przyjaciół. Czasem wyjeżdżam na urlop.
          Czasem kupuję nową książkę, nową spódnicę. Czasem słucham muzyki. Czasem
          obserwuję ludzi w tramwaju. To wszysko daje mi radość. Cieszy mnie, bo jest.
          Przyziemne? Na mnie działa.
          Cieszą mnie drobiazgi i to, że życie w dużej jego części wygląda tak, jakbym
          sobie tego życzyła. A może życzę sobie, żeby wyglądało tak, jakie ono jest.
          Żyję w zgodzie ze sobą i ze światem.
          • Gość: Ew Re:Do Arka IP: 217.153.27.* 03.06.02, 11:39
            Wszystkie poprzednie wypowiedzi są trafione i tak do końca żadna nie. Nie ma
            uniwersalnej recepty na taki stan ducha. Dla mnie każda jest dobra, pod
            warunkiem, że nie jest tak fatalnie, że żadna nie działa:))Czasem nawet dzieci
            mnie nie motywują do uśmiechu.
            Myślę, że tęsknota za taką prawdziwie bliską osobą, która Cię rozumie, nie
            nawrzeszczy na Ciebie jak Ci smutno, tylko przyniesie np. batona, czy cokolwiek
            jest przyczyną takich stanów (przynajmniej u mnie)ellen napisał(a):

            > Ale zwątpienia w co? Co takiego musiało się wydarzyć, żeby odczuwać długotrwały
            >
            > smutek, bezsens? Ktoś Cię skrzywdził, odszedł?
            > Też miewam gorsze dni, ale one mijają, stanem dla mnie naturalnym jest pogoda
            > ducha.
            > Jest masa rzeczy, które mnie frustrują. Wiele takich, których nie potrafię
            > zmienić, choć chciałabym. Staram się o nich nie myśleć. Mam dwie nogi i dwie
            > ręce, parę oczu. Mam pracę, studia i przyjaciół. Czasem wyjeżdżam na urlop.
            > Czasem kupuję nową książkę, nową spódnicę. Czasem słucham muzyki. Czasem
            > obserwuję ludzi w tramwaju. To wszysko daje mi radość. Cieszy mnie, bo jest.
            > Przyziemne? Na mnie działa.
            > Cieszą mnie drobiazgi i to, że życie w dużej jego części wygląda tak, jakbym
            > sobie tego życzyła. A może życzę sobie, żeby wyglądało tak, jakie ono jest.
            > Żyję w zgodzie ze sobą i ze światem.

            • poison1 Re:Do Ew 03.06.02, 13:16
              Gość portalu: Ew napisał(a):

              > Wszystkie poprzednie wypowiedzi są trafione i tak do końca żadna nie. Nie ma
              > uniwersalnej recepty na taki stan ducha. Dla mnie każda jest dobra, pod
              > warunkiem, że nie jest tak fatalnie, że żadna nie działa:))Czasem nawet dzieci
              > mnie nie motywują do uśmiechu.
              > Myślę, że tęsknota za taką prawdziwie bliską osobą, która Cię rozumie, nie
              > nawrzeszczy na Ciebie jak Ci smutno, tylko przyniesie np. batona, czy cokolwiek
              >
              > jest przyczyną takich stanów (przynajmniej u mnie)ellen napisał(a):
              >
              > > Ale zwątpienia w co? Co takiego musiało się wydarzyć, żeby odczuwać długot
              > rwały
              > >
              > > smutek, bezsens? Ktoś Cię skrzywdził, odszedł?
              > > Też miewam gorsze dni, ale one mijają, stanem dla mnie naturalnym jest pog
              > oda
              > > ducha.
              > > Jest masa rzeczy, które mnie frustrują. Wiele takich, których nie potrafię
              >
              > > zmienić, choć chciałabym. Staram się o nich nie myśleć. Mam dwie nogi i dw
              > ie
              > > ręce, parę oczu. Mam pracę, studia i przyjaciół. Czasem wyjeżdżam na urlop
              > .
              > > Czasem kupuję nową książkę, nową spódnicę. Czasem słucham muzyki. Czasem
              > > obserwuję ludzi w tramwaju. To wszysko daje mi radość. Cieszy mnie, bo jes
              > t.
              > > Przyziemne? Na mnie działa.
              > > Cieszą mnie drobiazgi i to, że życie w dużej jego części wygląda tak, jakb
              > ym
              > > sobie tego życzyła. A może życzę sobie, żeby wyglądało tak, jakie ono jest
              > .
              > > Żyję w zgodzie ze sobą i ze światem.
              >

              Ew, zgadzam się z Tobą, tylko, że kiedy już wydaje nam się , że trafiliśmy na
              właściwą osobę, która przyniesie nam tego przysłowiowego batona, za jakiś czas
              okazuje się, że to jeszcze nie to itd. itd. To jest tak zwane "idealizowanie
              życia". To jest w nas. I jeśli sami nie zrobimy z tym porządku to nikt nam nie
              pomoże, nawet partner zbliżony do ideału. Bo ideałów nie ma, tak samo, jak my
              tymi ideałami nie jesteśmy dla innych.
              Pzdr.
              • Gość: Ew Re:Do Ew IP: 217.153.27.* 03.06.02, 13:32
                Zgadzam się z Tobą, że idealizowanie wyobrażenia o zyciu może prowadzić do
                takich dołów.Bo oczywiście zawsze w konfrontacji z rzeczywistością, ideały
                wypadną zbyt kolorowo. A jednak świadomość, że tak jest wcale nie powoduje
                stanu absolutnej akceptacji tego reality.
          • arek_cz Re:Do Arka 03.06.02, 20:32
            ellen napisałaś:

            > Ale zwątpienia w co? Co takiego musiało się wydarzyć,
            żeby odczuwać długotrwały
            >
            > smutek, bezsens? Ktoś Cię skrzywdził, odszedł?
            [...]
            Tak odeszla Ona ale i ci ktorych uwazalem za przyjaciol a
            dodatkowo doszly klopoty zdrowotne.
            Taraz zyje pomiedzy domem, praca i kolejnymi wizytami u
            lekarza :(
            Ktos pisal o poswieceniu o pracy dla innych - ja tak
            robie pracuje po 12-14h roznie ale taka praca
            informatyka. To wlasciwie moja pasja to aby userzy byli
            zadowoleni, bylo wszystko odpowiednio zabezpieczone itp.
            Tylko ze jest to nie zauwazane :(
            Piszesz o dniu codziennym o obserwowaniu ludzi - na mnie
            dziala to przytlaczajaco gdy widze innych szczesliwych
            wesolych bedacych razem. Wiem ze tak byc nie powinno ale
            czasami wrecz ich nienawidze i sie zamykam i tak jest
            stale (bledne kolo z ktorego wyjsc nie potrafie).


            Arek
    • du_szek Re: Smutek zycia. 03.06.02, 12:50
      Witaj Arku:)

      Taki smutek jest jak choroba,rozprzestrzenia się powoli, ale opanowuje nas
      całkowicie... Ja stale z nim walczę i póki co wygrywam - choć mam gorsze i
      lepsze dni. Ale nie chcę popaść w takie "smutkowe odrętwienie", bo wiem, że
      potem sobie nie poradzę. Dlatego staram się cieszyć tym co mam, pracować nad
      sobą, nad swoim umysłem i ciałem... Od jakiegoś czasu znów pochłaniam poezję,
      czytam książki choć teoretycznie nie mam na to czasu, otrzepałam z kurzu
      śpiewniki i znów gram na gitarze, chodzę na długie spacery i uśmiecham się do
      przechodzących ludzi... Staram się ratować siebie póki jeszcze mam na to siłę.
      Czasami udaje mi się nawet uśmiechnąć do swojego lustrzanego odbicia i
      stwierdzić, ze nie jestem taka tragiczna, jak mi się zawsze wydawało. I choć co
      jakis czas nadchodzi moment, gdy smutek z ogromną mocą zaczyna mnie ogarniać,
      to jednak nie pozwalam mu zbyt długo nad sobą panować. Staram się robić to
      wszystko co kocham, co sprawia mi choć odrobinę przyjemności i pozwala czerpać
      z życia jakąkolwiek radość...

      Pozdrawiam,
      Du_szek
      • arek_cz Re: Smutek zycia. 03.06.02, 20:44
        du_szek napisał(a):

        > Witaj Arku:)
        >
        > Taki smutek jest jak choroba,rozprzestrzenia się
        powoli, ale opanowuje nas
        > całkowicie...
        Doklanie. W pewnym momencie czlowiek stwierdza ze jest
        pelen tego smutku i niczego poza nim.
        Gratuluje Ci tego ze masz sile z nim walczyc. Ja juz nie
        mam tyle sil. I wiem ze to zle bo ucieczka jest
        najlatwiejsza tylko ze chyba zabrnolem za daleko.

        Arek
        • du_szek Re: Smutek zycia. 04.06.02, 08:23
          Wiesz Arku, ja też kiedyś stwierdziłam, że jestem tylko jednym wielkim
          smutkiem... Gdy zrozumiałam, że ten, którego kochałam już nigdy nie wróci,gdy
          przestałam dostrzegać ludzkie ciepło, gdy odcięłam się od ludzi, mój świat
          zamienił się w taką ciemną samotnie do której już nawet nie chcialam kogokolwiek
          wpuszczać. Ale w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że nie chcę przegrać swojego
          życia, że nie chcę utopić się w tym całym żalu i smutku i świata poza nim nie
          widzieć. I zaczęłam walkę z samą sobą. O każdy uśmiech, przyjazny gest, o każde
          miłe spojrzenie... I tym sposobem, choć jest mi czasem bardzo ciężko, brnę jakoś
          do przodu. Najtrudniejszy jest początek, ale potem taka codzienna walka staje się
          stałym elementem każdego dnia.

          Trzymaj sie ciepło,
          du_szek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka