Dodaj do ulubionych

Ile można wierzyć?

11.02.05, 11:28
Jesteśmy 16 lat po ślubie po kolejnej awanturze okazało się że mój mąż cały
czas kłamie nawet gdy mam dowody wypiera się w żywe oczy i mówi że to nie
prawda.Mam tego dość chciałam żeby odszedł ale tego nie zrobi bo twierdzi że
to ja mam same podejrzenia i urojenia .Jak mogę mu wierzyć że mnie kocha skoro
tyle razy mnie okłamał i kłamie nadaltwierdzi że to moja wina Jak można żyć w
związku bez zaufania Co mam robić?
Obserwuj wątek
    • sunsilk Re: Ile można wierzyć? 11.02.05, 11:39
      karioka39 napisała:

      >.Mam tego dość chciałam żeby odszedł ale tego nie zrobi bo twierdzi że
      > to ja mam same podejrzenia i urojenia .

      jesli jestes pewna ze masz juz dosc i ze nie chcesz z nim byc to ty odejdz.
      czemu czekasz, az on to zrobi?
    • hubkulik Re: Ile można wierzyć? 11.02.05, 11:51
      Moze macie inne definicje milosci?
      Warto to zbadac w rozmowie z partnerem.

      Pozdrawiam Hubert
    • leksheygyatso POLECAM DO LEKTURY 11.02.05, 12:05
      WITAM,
      polecam do lektury ksiązkę pod wiele mówiącym tytułem:

      "Gdy twój partner łże jak pies"
      autorzy: Susan Forward, Donna Frazier
      tłumaczenie: Agnieszka Cioch
      wydanie 1
      2000
      Stron: 244
      ISBN: 83-86821-88-4
      wydawca: Santorski&co.
      pozdrawiam
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      lekshey
    • zraniony1 Re: Ile można wierzyć? 11.02.05, 12:21
      twój mąż przyjmuje taką starą zasadę, że nawet jesli złapią cię na babie to
      mów, że to nie Ty. Wielu mężczyn tak robi. niektórzy są na tyle fajni, że
      gdzies na wierzchu zostawiają w zamian żonie trochę kasy na fajne zakupy (wtedy
      mniej boli)

      masz dość, odejdź, albo wystaw jego walizki za drzwi. Zobacz co wtedy zrobi.
      kto nie ryzykuje ten nie jedzie.
      Po co to tak gadać? Trzeba realizować to co sie pomyśli. Ty się wahasz, a on to
      wykorzystuje.
    • back.door Re: Ile można wierzyć? 11.02.05, 13:13
      Odejdz i badz perfidna:) Lata temu tez ktos przekonywal mnie, ze to moja
      wyobraźnia, a gdy juz sie nie dalo wyprzec:) stwierdzil, ze klamal dla "mojego"
      dobra! Zaluje tylko, ze potem, ze wzgledu na dziecko chcialam traktowac Go jak
      czlowieka. Jesli masz sile odejdz i walcz o siebie, o swoje. Powodzenia!
    • hansii Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 13:30
      wierzyc mozna bez konca.
      skoro by chcial odejsc, to by odszedl.
      jezeli klamie i idzie w "zaparte", to znaczy, ze nie chce odejsc.

      tak trudno to zrozumiec?

      Zaufanie powies sobie na galezi.
      patrz nie na to, czy Cie oklamuje (widocznie ma jakies powody, skoro to robi)
      ale na to, czy MU NA TOBIE ZALEZY.
      • hsirk Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 13:32
        >ale na to, czy MU NA TOBIE ZALEZY.

        zapomniales dodac

        "i dlaczego"
        • hansii Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 13:35
          nie zapomnialem.

          "dlaczego" - to sprawa miedzy nimi...
          moze jest to szal-cial, albo tylko wspolny dom do splacenia.

          dla nas jest istotne - "czy".
      • fleuret Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 13:37
        Hansii lubisz jak ktos Ci ciemnotę wciska?
        • hansii Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 13:46
          nigdy tego nie robie.
          (wyjawszy polityke i Forum Swiat, naturalnie).

          a czy ja to lubie?
          w Twoim wykonaniu - tak.

          a poza tym... jest mi to szczerze obojetne.
          potrafie odroznic sam, co jest jawa, a co snem...
          ergo: nie ma to wiekszego znaczenia, czy ktos mowi prawde, czy klamie.
          Wazne, czy robi to uroczo, czy nie.

          • fleuret Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 13:49
            co za uroczy relatywizm
            • hsirk Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 13:52
              widzisz, wszystko jest wzgledne...

              moja matka twierdzi ze nawet ja przystojny jestem
              • fleuret Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 14:07
                Matka ma zawsze rację
            • hansii Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 13:52
              nie zapomnij dodac przymiotnika "moralny" - Red Kapturku.
              • hsirk Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 13:57
                Rotkaeppchen brzmi bardziej uroczo
                • hansii Tak powaznie: 11.02.05, 14:18
                  czerwony kapturek nie jest dobrym okresleniem.

                  powinno chyba byc: - czerwona czapeczka.

                  mnie w kazdym razie bardziej sie to podoba.
                  • hsirk Re: Tak powaznie: 11.02.05, 14:19
                    taaa...


                    kapturek od razu kojarzy sie z naszyjkowym... :)
              • fleuret Re: Ile można wierzyć? - bez konca. 11.02.05, 14:08
                chyba nie jesteś Irish wolfhound... brrr
                • hansii nie rob mi smaku, bo... 11.02.05, 14:14
                  po tego "Irisha" zaraz pobiegne,
                  a sklep mam 20 metrow od bramy...

                  Kiedy ostatnio bylas w Nowym Porcie?
                  duzo sie tam zmienilo?
                  okrutnie lubie to miejsce.
                  • fleuret Re: nie rob mi smaku, bo... 11.02.05, 14:17
                    rzecz w tym, że zupełnie nie wiem
                    o czym Ty prawisz, bo ja o psach
                    • hansii Re: nie rob mi smaku, bo... 11.02.05, 14:20
                      aaah, przestan. Wilkolakiem nie jestem.

                      napisz deko o Nowym Porcie.
    • gosiad Re: Ile można wierzyć? 11.02.05, 14:05
      Nie można żyć w związku bez zaufania, szkoda życia po prostu.
      Pozdrawiam
      • hansii nie myl milosci ze "zwiazkiem" 11.02.05, 15:05
        zaufanie jest potrzebne do zalozenia stadka, zniesienia jajeczek
        i odchowania przychowku - czego Ci zreszta szczerze zycze...

        Milosc jest miloscia, zaufania nie potrzebuje, gdyz karmi sie sama soba.
        • gosiad Re: nie myl milosci ze "zwiazkiem" 11.02.05, 22:48
          A jaki sens widzisz w trwaniu w związku bez miłości, bo ja żadnego.

          Dziekuję za życzenia, ale "przychówek" już odchowalam:)
          • hansii Re: nie myl milosci ze "zwiazkiem" 11.02.05, 22:51
            ja tez zadnego...
            ale przeciez robia to miliony ludzi...
            by miec dom, dzieci i rodzine...
            • karioka39 Re: nie myl milosci ze "zwiazkiem" 12.02.05, 08:29
              tak wiem że miliony ludzi tak robią bo wokół siebie też mam przykłady ale może
              są silniejsi ode mnie a może mi jest bardzo żle. co to za życie razem ale osobno
              bez nadziei że to się zmieni .w to już nie wierzę chyba tylko może być gorzej.
              • hansii Re: nie myl milosci ze "zwiazkiem" 12.02.05, 11:41
                jeszcze raz podkreslam, ze mnie sie to tez ni podoba, a le znam wiele takich
                ukladow. I ludzie cie nie sa szczesliwi, ale nieszczesliwi tez nie sa.
                kobieta ma to, co dla niej najwazniejsze, czyli oparcie i dzieci. A mezczyzna
                ma oprane wysprzatane i zaprzyjazniona panienke do lozka po umiarkowanej cenie.


                Moralisci nazywaja taki uklad "prostytucja malzenska".
                Moim zdanie jest to przesada. Jak sie daje komus po przyjazni i z sympatii,
                to przeciez to jest mily, ludzki gest.
    • witch-witch Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 12:23
      Nie odejdzie bo tak mu wygodnie. Wygodnie jest zyc jak pasozyt na kims naiwnym
      i kto ma slaby charakter i nie umie podjac decyzji. Czy warto zyc z
      patalogicznym facetem taki maz, ktory klamie na zimno w szczere oczy toc to
      psychopata! Uciekaj daleko od takiego. Nie stac cie na kogos lepszego? Musisz
      zadawalac sie resztkami czlowieka?
      • scrivo Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 12:40
        kłamczuch zawsze pozostanie kłamczuchem. to jest jak nałóg bo mówienia prawdy trzeba się nauczyć "dzieckiem w kolebce". I trzeba to lubic i chcieć tak żyć.
        A swoją drogą, kiedy się zorientowałaś że twój mąż to właśnie ten przypadek?
        Kiedy ci spadły różowe okulary?
        • karioka39 Re: Ile można wierzyć? 13.02.05, 12:15
          scrivo napisała:


          > A swoją drogą, kiedy się zorientowałaś że twój mąż to właśnie ten przypadek?
          > Kiedy ci spadły różowe okulary?
          albo on ma wyjątkowego pecha albo ja niezwykłą intuicję w większośzi przypadków
          jego kłamstwa wychodziły całkiem przypadkiem ale póżniej był okres kiedy
          specjalnie sprawdzałam .
      • hansii Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 15:59
        moze czytalismy rozne teksty, gdyz dziewczyna pisze tylko o klamstwie,
        a nie o pasozytowaniu.
        Po co wkladasz w jej usta Twoja filozofie?
        • witch-witch Re:Ja ci ocząt otwierac nie bedę.... 12.02.05, 16:53
          hansii napisał:

          > moze czytalismy rozne teksty, gdyz dziewczyna pisze tylko o klamstwie,
          > a nie o pasozytowaniu.
          > Po co wkladasz w jej usta Twoja filozofie?
          .............
          Jeżeli ty nie widzisz tak jawnego i wyraźnego EMOCJONALNEGO PASOŻYTNICTWA w
          zachowaniu jej męża to jesteś zwyczajnie TĘPY!
          • hansii no wiesz, dziewcze, jezeli klamstwo 12.02.05, 20:38
            jest dla Ciebie wyrazem tepoty, to Swiat sie konczy...
            (cale szczescie, nie moj...).

            Mowienie prawdy jest latwiejsze.
            prawda jest prawda.
            klamstwo wymaga pracy. trzeba pamietac, co sie sklamalo.

            Ale rozumiem, ze u wasz w przedszkolu uczyli inaczej?
    • aretha04 Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 13:59
      niestety, "ten typ tak ma"
      to jest sprawa charakteru i nic nie zmienisz,
      czasami na te kłamstwa, kłamstewka przymykam oko i udaję, że nic nie wiem, nie
      widzę .....
      a czasami niestety się wścieknę:(
      pozdr.
      A.
    • alicja-ciekawska Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 14:05
      to zalezy jeszcze jakie sa to klamstwa,
      moj maz twierdzi zawsze ,ze on tylko "upieksza"
      nieraz to denerwujace,i niestety doprowadza do nieufnosci.
      Potem przyjdzie brak zaufania,nawet gdy bedzie mowil prawde.
      Dla mnie to glupia cecha charakteru.
      • aretha04 Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 14:17
        otóż to:)
        często są to drobne, nic nie znaczące, tylko po co?
        a moja reakcja zależy od samopoczucia, nastroju i wtedy takie niewinne
        kłamstewko powoduje czasami dużą awanturę:)
        pozdr.
        A.
        • alicja-ciekawska Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 14:25
          aretha04 napisała:

          > otóż to:)
          > często są to drobne, nic nie znaczące, tylko po co?
          > a moja reakcja zależy od samopoczucia, nastroju i wtedy takie niewinne
          > kłamstewko powoduje czasami dużą awanturę:)
          > pozdr.
          > A.


          Tak i najgorsze ze oni ,nie widza w tym zadnego problemu.
          Ciekawa jestem jak nazywa sie tak osobowosc?
          I z czego to wynika?
          • aretha04 Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 14:50
            "Kłamstwo jest jedyną ucieczką słabych"
            (Stendhal)
            pozdr.
            A.
            • hansii Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 15:56
              pewnie, ze tak.
              silni i bogaci mowia przeciez wprost: wiesz, najdrozsza - zafundowalem sobie
              kochanke.
              I kocham Was obie.
              • alicja-ciekawska Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 16:09
                hansii napisał:

                > pewnie, ze tak.
                > silni i bogaci mowia przeciez wprost: wiesz, najdrozsza - zafundowalem sobie
                > kochanke.
                > I kocham Was obie.

                Oj, a skad u was mezczyzn,przekonanie ze i o tym nie chcialybysmy wiedziec?!
                moze z obawy!?
                -fajnie kochanie ,ja tez mam tu jednego takiego ,,chetnego,,na moje wdzieki!
                • hansii Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 16:24
                  zamiast bezposredniej odpowiedzi dam Ci taki oto przyklad:

                  dlacze lepiej wierzyc w Boga, nie byc ateista?
                  - to proste.

                  1. Gdy sie wierzy: to jezeli Bog jest, laduje sie prosto u niego.
                  jezeli go nie ma, to przez sam fakt wiary nic sie w zyciu nie stracilo.

                  2. Gdy sie nie wierzy: jezeli Boga nie ma, to wtedy wszystko oki.
                  Ale jesli Bog jest, ma sie z nim, z racji ateizmu, niejakie klopoty.

                  Podobnie z kobietami.
                  Z ta roznica, ze ich zemsta moze byc bardziej wyrafinowana, niz ta Boska.





                  • alicja-ciekawska Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 16:30
                    hansii napisał:

                    > zamiast bezposredniej odpowiedzi dam Ci taki oto przyklad:
                    >
                    > dlacze lepiej wierzyc w Boga, nie byc ateista?
                    > - to proste.
                    >
                    > 1. Gdy sie wierzy: to jezeli Bog jest, laduje sie prosto u niego.
                    > jezeli go nie ma, to przez sam fakt wiary nic sie w zyciu nie stracilo.
                    >
                    > 2. Gdy sie nie wierzy: jezeli Boga nie ma, to wtedy wszystko oki.
                    > Ale jesli Bog jest, ma sie z nim, z racji ateizmu, niejakie klopoty.
                    >
                    > Podobnie z kobietami.
                    > Z ta roznica, ze ich zemsta moze byc bardziej wyrafinowana, niz ta Boska.
                    >
                    > hi hi hi !!!!
                    Pies ogrodnika.


                    >
                    >
                    >
                    • hansii Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 20:40
                      nie nie rob jaj...
                      a gaspadin ogrodnik, to nie pies?
              • aretha04 Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 16:28
                hansii napisał:

                > pewnie, ze tak.
                > silni i bogaci mowia przeciez wprost: wiesz, najdrozsza - zafundowalem sobie
                > kochanke.
                > I kocham Was obie.

                "Do kłamstwa potrzeba mądrego człowieka - głupiec niech lepiej pozostanie
                prawdomówny"
                (Norman Douglas)
                pozdr.
                A.
                • hansii Re: Ile można wierzyć? 12.02.05, 20:41
                  otoz to.
                  pozdr.
    • karioka39 Re: Ile można wierzyć? 13.02.05, 12:24
      on twierdzi że nie odejdzie bo mnie kohza ale ja nie umiem mu już wierzyć nie
      mogę zapomnieć że on kłamie .Jak moge się z nim kochać mając świadomość że mnie
      nie chce .A w życiu codziennym jest rzeczywiscie pasożytem rozumiem że tak mu
      wygodnie. Ale co ze mną ja chcę zeby ktoś mnie kochal był czuły i opiekuńczy i
      mi pomagał.Chętnie bym odeszła ale z róznych przyczyn nie mogę.Mam żyC w tym
      zakłamanym związku i udawać a może też kłamać?
      • armia5 Re: Ile można wierzyć? 14.02.05, 17:10
        Czego oczekujesz ? Powiedziałaś , że nie mozesz odejsc z różnych przyczyn .
        Wiec zostań i nie zdawaj sobie wiecej tego pytania.
      • alcoola Re: Ile można wierzyć? 15.02.05, 09:52
        Karioka,
        jakbym czytała o sobie, swoim mężu i swoim, rónie pokopanym związku. Aż
        niesamowite jak podobna jest moja sytuacja, jeślichcesz o tym więcej pogaddać,
        napisz do mnie na priv alcoola@gazeta.pl.
        Pozdrawiam,
        A.
    • kaukazek czy maz cie zdradzil? 15.02.05, 13:50
      cos mi sie kojarzy, ale moze sie myle....
      jesli tak, to sprawa sie komplikuje...albo i wrecz przeciwnie...
      jesli nie , to w jaki sposob naduzyl twojego zaufania?
      to bardzo wazne, bo jesli mu wybaczylas i taraz nakrylas na klamstwie
      (niekoniecznie zdradzie), to chyba powinnas dac sobie spokoj z tym zwiazkiem
      szkoda twojego zycia...byc moze wlasnie po zdradzie nie bedziesz mogla juz
      nigdy zaufac, jesli to wiesz, a minelo dostatecznie duzo czasu - zostaw to, nie
      dasz rady...bedziesz sie spalac dzien po dniu....
    • beata.opole Re: Ile można wierzyć? 20.02.05, 22:11
      Odjdz od niego,jesli nie mozesz teraz-to juz czyn do tego przygotowania.Ci co
      tak klamia w zwiazku,juz beda klamac do konca i jeszcze sie wypierac ze to
      prawda.Przeszlam bardzo duzo z tego powodu-chodzilo i o zdrady i o kolesiow i o
      picie ...Zrob cos bo sie wykonczysz.Masz prace?To zacznij od tego aby stac sie
      samodzielna-nawet ty odejdz pierwsza .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka