Gość: Slonce
IP: *.wroc.gazeta.pl
04.06.02, 18:52
Dziwne. Jestem z mezczyzna w dosc trudnym aczkolwiek interesujacym zwiazku.
Pozanlismy sie dzieki dobrodziejstwu Internetu. Milosc przyszla nagle i
niespodziewanie. Widujemy sie rzadko (2 razy w miesiacu) bo dzieli nas
odleglosc 390 km. To nie gra roli, ale... Jest rozwiedziony, ja niezamezna, on
uwiklany w zyciu. Bylo nam bardzo dobrze. Kochamy sie, poasukemy do siebie jak
dwie krople wody, jak te polowki jablka, on jednak od jakiegos czasu strasznie
ostudzil swoje podejscie do sprawy. Mielismy juz plany zamieszkania ze soba.
Stwierdzil ze w jego psychice zrodzilo sie nagle pytanie: czy tak naprawde nie
krzywdze tej kobiety? czy naprawde chce z nia zyc? czy jestem na to gotowy?
chce, bardzo mi zalezy na Tobie - tak mowi - ale sie boje kolejnego zwiazku,
odpowiedzialnosci za kolejna bardzo bliska mi osobe.
Co mam robic? Nie potrafie zrezygnowac z tej milosci, bo bardzo mi zalezy!
Moze ktos ma jakies rady?