Dodaj do ulubionych

co zrobić z tą miłością

17.02.05, 08:02
Od roku jestem z facetem ,który jest na rencie (chory na schizofrenie).Mam
35 lat,on 37. Kocham go sercem ,ale rozum wyklucza tą miłość ,że względu
na jego chorobe.On jest opiekuńczy,bardzo we mnie zakochany,naprawde facet
na poziomie.Ja się boję ,że to ja będę musiała utrzmać rodzine.Powiedzcie
co zrobić,czy ktoś miał podobny przypadek, jego dopadają niepokoje,które
mnie ciężko zrozumieć.Moje serce Go kocha a rozum wyklucza to uczucie.Jedno
i drugie powinno iść w parze.Co uczynić? Proszę o radę.
Obserwuj wątek
    • tymono Re: co zrobić z tą miłością 17.02.05, 08:28
      milosc i posiadanie bliskiej osoby to moim zdaniem najcenniejsze rzeczy szanuj to
    • psychoguru Tu decyduje przywiazanie 17.02.05, 08:36
      banan123 napisała:

      > Od roku jestem z facetem ,który jest na rencie (chory na schizofrenie).Mam
      > 35 lat,on 37. Kocham go sercem ,ale rozum wyklucza tą miłość ,że względu
      > na jego chorobe.On jest opiekuńczy,bardzo we mnie zakochany,naprawde facet
      > na poziomie.Ja się boję ,że to ja będę musiała utrzmać rodzine.Powiedzcie
      > co zrobić,czy ktoś miał podobny przypadek, jego dopadają niepokoje,które
      > mnie ciężko zrozumieć.Moje serce Go kocha a rozum wyklucza to uczucie.Jedno
      > i drugie powinno iść w parze.Co uczynić? Proszę o radę.

      Zycie z osoba z powaznymi problemami psychicznymi moze byc niezwykle trudne.
      Mozna sie na nie zdecydowac jezeli jest sie samemu przygotowanym na bardzo
      duze poswiecenia i mysli sie glownie o dobru partnera.

      Jest to mniej wiecej taka sytuacja jak gdy ktos zawarl malzenstwo z osoba
      calkowicie zdrowa ktora pozniej ciezko zachorowala (np. psychicznie, zostala
      sparalizowana, itd.). W takiej sytuacji porzucanie partnera byloby wysoce
      nieetyczne i nie ma innego wyjscia jak przejecie nad nim pelnej opieki pomimo
      wszelkich trudnosci. Zreszta normalnie przywiazanie do partnera powoduje ze
      ludzie naturalnie to akceptuja i podejmuja taki wysilek.

      A wiec kluczem jest przywiazanie do partnera.

      U ciebie wyglada to nieco inaczej bo malzenstwo nie jest zawarte a ogolnie
      malzenstwo zaleca sie osobom zdrowym, mogacym sie utrzymac itd. Nie wyklucza to
      malzenstwa z osoba chora ale trzeba byc w pelni swiadomym ze trudnosci moga byc
      niesamowite.

      Jezeli wiec twoj rozum na razie to wyklucza to nie nalezy sie zmuszac. Powinnas
      sprobowac kontynuowac zwiazek np. jeszcze przez rok czy dwa lata.

      Jezeli WZROSNIE twoje przywiazanie do partnera to wtedy rozum bedzie odgrywal
      mniejsza role w pozytywnej decyzji. A jesli rozum dalej bedzie sie sprzeciwial
      to zwiazek nalezy zakonczyc. Ma to rowniez ta zalete ze przez dluzszy czas
      bedziesz mogla widziec jak objawia sie choroba partnera i czy jest do
      zniesienia.

      Oczywiscie w zaden sposob nie powinnas ulegac namowom partnera, jezeli on to
      robi. Musi to byc absolutnie tylko twoja decyzja.
      • forumromanum Re: Tu decyduje przywiazanie 17.02.05, 10:14
        PODZIWIAM CIĘ.
        musisz być PIĘKNYM , DOBRYM człowiekiem...
        ale jak już wiesz, wybrałaś niełatwy kawałek chleba..
        porozmawiaj z Jego lekarzem, niech opowie ci DOKŁADNIE (!) jak ta choroba
        wygląda, na co możesz liczyć a na co nie...
        Myślę, że w twoim przypadku chodzi jeszcze o wyrzuty sumienia,
        stąd ta kłótnia między sercem a rozumem....(to akurat znam z autopsji)
        Nie wiem jak wygladają układy rodzinne, czy możesz liczyć na czyjąś pomoc?
        A co jeśli miałyby się pojawić dzieci? o tym też musisz pamiętać...
        poradź się lekarza.
        Życzę wszystkiego dobrego. Wam obojgu
        adam
        • banan123 Re: Tu decyduje przywiazanie 17.02.05, 10:27
          Wiesz Adam jestem delikatną, wrażliwą kobietą, myślę ,że go kocham i wiele
          dla niego mogę zrobić.Myślisz,że lekarz przy ochronie danych osobowych mógł
          by mi powiedzieć o jego chorobie.Do tej pory myslałam,że to wręcz nie
          możliwe.
          • wposzukiwaniuprawdy Re: Tu decyduje przywiazanie 17.02.05, 10:35
            jesli sie kogos naprawde kocha calym sercem to zadne przeciwnosci nie sa w stanie
            zaszkodzic. mysle, ze masz duze szanse na to, ze oboje pokonacie jego chorobe i twoj
            stosunek do niej.
            • banan123 Re: Tu decyduje przywiazanie 17.02.05, 10:38
              To jest bardzo trudne, on zachorował w okresie szkoły średniej i leczy
              się cały czas, był dwa razy na krótki czas w zakładzie psychiatrycznym.
              Jest ciekawy życia, inteligentny, bardzo towarzyski.
      • rybolog I nie tylko...Psychoguru, mozesz... 17.02.05, 10:49
        To rozwinac dalej? Zapytac sie kobiety co rozumie przez "rodzine"? Czy moze
        dzieci? Jezeli tak, to mozesz ja uspokoic, ze jest mala szansa ze dzieciaki
        przejma pewne zaburzenia po ojcu i moga (ale nie musza) sie bawic na klatce
        schodowej w "berka z siekierkami". Ale, jak autorka bedzie kontrolowala
        sytuacje i pilnowala zeby braly piguly w odpowiednich odstepach czasu...to zycie
        bedzie sielanka. Szczegolnie jak rozum uspi.

        Prosze rozwin to dalej, bo ja juz musze do roboty spadac. Ty jestes odpowiednia
        osoba, zeby to fachowo wytlumaczyc. Dzieki :)

        PS. Natomiast jezeli autorka ma mysli tylko jego i siebie, bez dzieci...to
        sytuacja jest jeszcze lepsza. Jeden dochod juz jest zapewniony, jeszcze tylko
        ona sie musi do roboty zabrac i bedzie super.
        • lady.oracle Re: I nie tylko...Psychoguru, mozesz... 17.02.05, 11:02
          odziedziczalność schizofrenii po jednym rodzicu wynosi 15%
          natomiast inteligencja w 50% jest zdeterminowana przez geny ;)
          ze względów eugenicznych wszyscy głupole powinni powstrzymać się od posiadania
          dzieci
        • banan123 Re: I nie tylko...Psychoguru, mozesz... 17.02.05, 11:14
          Kocham dzieci i chcę je mieć,ale wiem,że mój chłopak na skutek brania lekarstw
          ma problemy seksualne.Obydwoje jestesmy po studiach, ja pracuję zawodowo.
          Problem ten ukrywam przed moją rodziną, gdyż wiem, że traktowali by
          go "nienależycie".
          • hsirk Re: I nie tylko...Psychoguru, mozesz... 17.02.05, 11:25
            nie mozna Ci tu nic radzic. to Twoje zycie i Twoje wybory. jedno jest pewne:
            jezeli sie zdecydujesz, bedzie Ci najprawdopodobniej trudniej niz ze
            statystycznym partnerem. przeciez juz Ci jest trudniej psychicznie...

            ale z drugiej strony moze to twoja sciezka i moze warto... cholera wie

            zostaw to forum i nie sugeruj sie obcymi

            wybierz sama bez zadnych wplywow
    • ona.nieproszona Re: co zrobić z tą miłością 17.02.05, 11:11
      Powinnaś zdawać sobie sprawę z tego co robi Twój partner
      w okresie nawrotu choroby. Czy o tym rozmawiacie?
      Czy wiesz co może Ciebie czekać?
      Nawet jesli teraz w okresach nasilenia sie choroby
      jej objawy nie zagrażają zyciu jego i osobom drugim,
      nigdy nie ma sie pewności, że pewnego dnia tak właśnie
      się nie stanie.
      Czy byłabyś na to gotowa?
      Schizofrenia ma różny przebieg i są jej różne odmiany.

      Czy zdajesz sobie sprawę z tego, świadkami jakich
      wydarzeń są często osoby bliskie choremu?
      Czasami jest to widok zatrważający.
      Jesli psychicznie byłabyś gotowa to wszystko znieść,
      a uczucie Twoje byłoby tak silne, że podjęłabyś
      to ryzyko, musisz zdawać sobie sprawę, że w okresach
      remisji choroby taki człowiek jest jak dziecko,
      bezradne dziecko. I Ty możesz pozostać z tym wszystkim
      sama mając na głowie jeszcze dzieci.
      Bez wsparcia rodziny możesz nie dać rady przetrwac
      w takich momentach.
    • majaa3 Re: co zrobić z tą miłością 17.02.05, 12:17
      poszukaj może ludzi w podobnej sytuacji; pewnie są grupy wsparcia dla rodzin
      schizofreników, dowiedz się jak wygląda ich życie i zdecyduj czy jesteś w stanie
      takiemu życiu podołać.
      z jednej strony taka decyzja wydaje się to potwornie ciężka, z drugiej - jaką
      mamy gwarancję, że inna osoba - zdrowa, z którą się zwiążemy, nie zapadnie na tą
      bądź inną chorobę, nie stanie się kaleką?
      pozdrawiam
      • forumromanum Re: co zrobić z tą miłością 17.02.05, 12:33
        ...możecie póść razem do tego lekarza...może nawet POWINNIŚCIE...?
    • psychoguru STOP! Tu trzeba porzadnej diagnozy 17.02.05, 12:57

      >Kocham dzieci i chcę je mieć,ale wiem,że mój chłopak na skutek brania lekarstw
      >ma problemy seksualne.Obydwoje jestesmy po studiach, ja pracuję zawodowo.
      >Problem ten ukrywam przed moją rodziną, gdyż wiem, że traktowali by
      >go "nienależycie".

      O maly wlos a bylaby wpadka w pulapke ignorancji o co niestety jest bardzo
      latwo na forum wskutek braku informacji. Trzeba ODWOLAC wszystko co powiedziano
      wczesniej i sprawe zdiagnozowac porzadnie.

      Masz 35 lat? Myslisz o dzieciach? Z facetem tak chorym na schizofrenie
      ze jest na rencie od bardzo dawna?

      Zanim cokolwiek bedzie mozna powiedziec napisz o historii swojego zycia.
      Jakie mialas zwiazki z mezczyznami zanim poznalas obecnego partnera?
      Jak opisala bys powody dla ktorych wczesniej nie zalozylas rodziny i nie
      rozmnazalas sie?
      Czy sadzisz ze twoje dotychczasowe zycie bylo w przecietnej normie?
      • banan123 Re: STOP! Tu trzeba porzadnej diagnozy 17.02.05, 13:08
        Masz wyczucie faktycznie potrzebuje pomocy.Nie miałam facetów dotychczas,
        były to tylko krótkotrwałe znajomości,bałam się miłości aż tu....ktoś
        okazał mi swoje serce, swoje zainteresowanie,swój czas,życie zaczęło
        inaczej wyglądać.Trzeba przyznać ,że cierpiałam na niedowartościowanie
        (błedy wychowawcze itp),miałam problemy nerwicowe.
        Jemu mogę się zwierzyć,poradzić, przytulić.
        Nieraz cierpiałam z tego powodu,że zegar biologiczny mi bije a ja nie
        urodze dziecka, miałam kompleksy.To tak troche o sobie.
        • lusi2 Re: STOP! Tu trzeba porzadnej diagnozy 17.02.05, 13:41
          I co tej kobiecie doradzić . Spytam koleżanki,która jest psychologiem.
        • psychoguru Problemy do wyjasnienia 17.02.05, 15:01
          banan123 napisała:

          > Masz wyczucie faktycznie potrzebuje pomocy.Nie miałam facetów dotychczas,
          > były to tylko krótkotrwałe znajomości,bałam się miłości aż tu....ktoś

          Balas sie milosci z powodu...?
          Unikalas facetow bo...?

          > okazał mi swoje serce, swoje zainteresowanie,swój czas,życie zaczęło
          > inaczej wyglądać.Trzeba przyznać ,że cierpiałam na niedowartościowanie
          > (błedy wychowawcze itp),miałam problemy nerwicowe.

          Jak okreslilabys swoja kondycje psychiczna obecnie? Nerwica jest dalej?

          > Jemu mogę się zwierzyć,poradzić, przytulić.

          A jaka historie ma twoj partner?

          > Nieraz cierpiałam z tego powodu,że zegar biologiczny mi bije a ja nie
          > urodze dziecka, miałam kompleksy.To tak troche o sobie.

          Kompleksy na punkcie czego?

          Jak nalezy rozumiec te wszystkie problemy mialas od mlodosci. Jakie bylo twoje
          srodowisko rodzinne?
      • rybolog Re: STOP! Tu trzeba porzadnej diagnozy 17.02.05, 19:53
        Wiedzialem ze dobrze zrobie zabierajac glos w tym watku:)

        Psychoguru, moglbys sie jeszcze zapytac autorki, czy jej zegar biologiczny nie
        uspil juz czesci jej rozumu? I czy powoli nie usypia reszty jej rozumu. Bo mnie
        to wyglada na desperacje...

        Ale jest wyjscie, moze za faceta wyjsc za maz i miec dzieci...ale nie z nim.
        Tylko niech mu o tym nic nie mowi. To jest troche brzydkie ale jest to wyjscie.
    • witch-witch Re: co zrobić z tą miłością 17.02.05, 17:20
      Będę bardzo brutalna. Ty sama posiadasz jakiś feler psychiczny i fizyczny
      jeżeli ciągnie cię do tego faceta. Po prostu brak ci pewnie urody, ot cała
      prawda. Bo on cię zechciał? Nie stać cię na kogoś zdrowego? Najpierw przerób
      swoje traumy z dzieciństwa, swoje problemy u dobrego psychologa, a później
      zajmij się planowaniem życia z osoba chorą na schizofrenię o ile będziesz
      jeszcze wtedy tego chciała.
      I ten potworny egoizm...bo czas się kończy i matka ci się zachciało być! Tylko
      dlatego? I to z facetem chorym na taka straszną chorobę? Chcesz swoje dziecko
      skazać na ryzyko tej potwornej choroby?! Idź i poczytaj dokładnie co to jest
      schizofrenia, na tyle się zdąbądź zamiast siedzieć i kombinować swoje
      egoistyczne plany. Zamiast tu planować jak masz ekonomiczną sytuacje z nim,
      poczytaj sobie wiecej o jego chorobie.
      A dzieci nowrmalna kobieta chce miec ze zdrowym facetem a nie z chorym.
      • greengrey Re: co zrobić z tą miłością 17.02.05, 18:17
        > I ten potworny egoizm...bo czas się kończy i matka ci się zachciało być!
        Tylko
        > dlatego? I to z facetem chorym na taka straszną chorobę? Chcesz swoje dziecko
        > skazać na ryzyko tej potwornej choroby?! Idź i poczytaj dokładnie co to jest
        > schizofrenia, na tyle się zdąbądź zamiast siedzieć i kombinować swoje
        > egoistyczne plany. Zamiast tu planować jak masz ekonomiczną sytuacje z nim,
        > poczytaj sobie wiecej o jego chorobie.
        > A dzieci nowrmalna kobieta chce miec ze zdrowym facetem a nie z chorym.

        jesteś brutalna, to prawda. Na szczęście to,że jesteś brutalna nie znaczy,że
        masz rację.

        normalna kobieta pragnie mieć dziecko z mężczyzną, którego kocha.

        normalne jest ,że dziewczyna myśli o swoim związku i o dzieciach z tym
        mężczyzną.

        nienormalne by było jakby się nad tym nie zastanawiała.

        bananku, to naprawdę nie miejsce na radę w sprawie życiowej.

        daj sobie czas.. dzielenie życia z chorym na schizofrenię, to naprawdę
        ciężar,który dźwigać będziesz każdego dnia.

        potrzebny Ci czas,żebyś mogła zadecydować świadomie.
        • witch-witch Re: Ty się nie znasz babo!!! Więc nie pieprz... 17.02.05, 19:30
          normalna kobieta pragnie mieć dziecko z mężczyzną, którego kocha.

          .....................
          "Geniuszu" wielkich mądrości, uważasz,że Amerykę odkryłaś pisząc, że normalna
          kobieta pragnie mieć dziecko z mężczyzną którego kocha. Absurd!!!! Może taka
          jak ty, ale ty też nie jestes TAKA znowu normalna, skoro nie zrozumiałaś sensu
          tego co napisałam. Przeczytaj jeszcze raz uważnie, a nie po "łebkach".

          Pisałam i mam na myśli, że kobieta, która na ojca swego dziecka wybiera osobę
          chorą na schizofrenie świadomie decyduje się na duże RYZYKO, że to dziecko
          również na jakimś etapie swojego życia zachoruje na tę chorobę. Straszną
          chorobę! To tak jakgdyby za życia skazać człowieka świadomie na kalectwo! Czy
          ktoś taki ma sumienie?! Pytam sie ciebie, ty cholerna, zarozumiała, mądralo CZY
          TY MASZ SUMIENIE? Ty głupia babo! Słów brak na takich tępaków jak ty. Jak nie
          rozumiesz sensu "zabawy w miłość" autorki postu, która jak widać ma spiepszone
          życie i innym jeszcze chce jeszcze piepszyć, rozmnażając się z osobą tak
          poważnie chorą, to się nie wpie..j w dyskusje ty matołku, od tanich
          romansideł z kiosku Ruchu.
          Powiem ci jeszcze jedno na koniec. 30% ludzi chorych na schizofrenię kończy
          swoje życie poprzez samobójstwo. Mały procent?
    • hubkulik Re: co zrobić z tą miłością 17.02.05, 18:32
      Co innego milosc, co innego partnerski zwiazek.
      Matka kocha swoje dziecko i sie nim opiekuje, ale to normalne ze przez okres
      jego dziecinstwa nie stworzy z nim partnerskiej relacji.
      Kto jak lubi.

      Pozdrawiam Hubert
    • viosna Re: co zrobić z tą miłością 17.02.05, 19:50
      Trochę z innej strony.. jestem córką z nazwijmy to "takiego" związku i mogę
      powiedzieć tylko jedno: nie jest ciężko, jest cholernie ciężko (przepraszam za
      wulgaryzmy ale podchodzę do tego za bardzo emocjonalnie)Pomimo tego, iż moi
      rodzice są mimo - choroby mojego ojca - w miarę szczęśliwym małżeństwem, to
      niestety nie pomyśleli o wielu istotnych sprawach takich jak: 1. nietolerancja
      (może teraz wygladałoby to trochę inaczej bo poziom wiedzy naszego
      społeczeństwa się zmienia?)2.pogłębianie się choroby mimo naszego dążenia do
      tego żeby było w miarę "znośnie",3. dzieci... no właśnie..wszyscy już jesteśmy
      dorośli (mam rodzeństwo) i zgodnie twierdzimy że mogliśmy uniknąć
      niektórych "akcji" z udziałem moich sąsiadów, policji itp. 4. są spotkania dla
      dzieci wychowanych w rodzinach alkoholików, a dla dzieci schizofreników? Co z
      naszym poczuciem rzeczywistości o które walczymy każdego dnia(między
      odrzuceniem otoczenia - "dziecko tego wariata" a "normalnym funkcjonowaniem")
      Zgadzam się że jest wiele odmian tej choroby, ale to mimo wszystko
      schizofrenia...
      Mam nadzieję że wiesz co robisz,
      pozdrawiam
      • rybolog Re: co zrobić z tą miłością 17.02.05, 20:09
        No wlasnie chyba nie wie co robi. 12 lat mialem sasiadow, ojciec schizo ale pod
        kontrola ale niestety udzielilo sie to rowniez corce. Tylko jej nie dalo sie
        kontrolowac. 3 miesiace szpital, 3-6 miesiecy troche spokoju jak wrocila i znowu
        odjazd. Moglem stwierdzic kiedy znowu sie zacznie, spogladajac na jej twarz.
        Matka bardzo, bardzo cierpiala. W miare czesto u nas byla, prawie zawsze
        zaplakana...
        • banan123 Re: co zrobić z tą miłością 18.02.05, 07:54
          Dziękuję Wam wszystkim ,którzy zechcieliście wypowiedzieć się w mojej
          sprawie, gdyż nikomu dotychczas sie z tego nie zwierzyłam.Jestem Wam
          ogromnie wdzięczna.Wasze opinie dały mi wiele do myślenia, muszę
          popracować wiele nad sobą.Jeszcze raz dziękuje napewno zostaniemy tylko
          przyjaciółmi - to już WIEM.
    • isabelle7 Re: co zrobić z tą miłością 18.02.05, 11:41
      Słuchaj, a co jest w zyciu ważne?
      Wolisz mieć zdrowego pana, z kasą, ale on będzie oschły, itp I nie będzie Cie
      kochał?
      >On jest opiekuńczy,bardzo we mnie zakochany, naprawde facet
      > na poziomie.
      Taki facet to skarb!
      Rozumiem że w zyciu licza sie inne rzeczy czyli
      >Jego dopadają niepokoje,które
      > mnie ciężko zrozumieć,
      >Ja się boję ,że to ja będę musiała utrzmać rodzine
      Wiesz co w zyciu roznie bywa. Dzis jest tak jutro inaczej, ludzie sa zwalniani
      z wysokich stanowisk i czasem taki ktos moze tez byc na utrzyzmaniu zony i
      nigdy do zawodu nie wrocic. Tego nie wiesz wiec nie zakladaj. To co pozostaje
      to wartosci i charakter czlowieka.

      Ja rozumiem ze on jest chory tzn ma schizofrenie. Ale pytanie jest takie w
      jakim stopniu? Rozmawiałas z lekarzem? Jakie sa rokowania itp?
      Co do dzieci, mozna tez zapytac sie genetyka jak to u was konkretnie bedzie.
      Tacy ludzie robia to fachowo.Byłas?
      >Powiedzcie
      > co zrobić,czy ktoś miał podobny przypadek, jego dopadają niepokoje,które
      > mnie ciężko zrozumieć.
      Tak z tym to najlepiej do lekarzy, aby powiedzieli Ci o tej chorobie, podali
      linki, podali stowarzyszenia itp. Jak sie wie, to duzo łatwiej zyc.

      >Moje serce Go kocha a rozum wyklucza to uczucie.Jedno
      > i drugie powinno iść w parze.Co uczynić? Proszę o radę.
      Słuchaj Ty go kochasz on Ciebie, to skarb, miłosc jest skarbem, u was pomimo
      choroby utrzymuje sie ona rok czasu, toduzo. Inni po miesiacu spotkan juz nic
      nie maja do siebie.

      Słuchaj powiem tak. Jedyna wada tego pana to ta choroba. Ale wiesz Ty o niej
      teraz. A zobacz, ze inni sie wiaża, a pewne choroby wychodza po kilku latach
      malzenstwa np SM, raki itp I co wyrzucisz taka osobe? jak sie kocha to jest sie
      nie tylko na dobre ale i na złe. A w zyciu cierpienie i choroby sa wpisane w
      zycie tak jak smierc. Zreszta czlowiek do konca nie wie jak bedzie, a jak Ty
      pierwsza umrzesz? Tylko wiesz wazne jest jak sie przezyje zycie i z kim, czy z
      uczuciem czy bez.
      Ludzie planuja zycie, to by było wazne gdyby kazdy zył 50 lat i w tym wieku
      umierał. To miało by sens takie planowanie: a za tego nie wyjde bo to i to. Ale
      dobrze wiemy ze tak nie jest ze w zyciu jest roznie.
      Co do dzieci: dzieci alkoholikow tez wstyza sie pijanych zafajdanych ojcow. A
      taki tekst ze jestem dzieciekim wariata do mnie nie przemawia. od kiedy to
      rodzicie stanowia o wartosci dzieci? Kazdy ma swoj osobny genotyp i jest
      wartoscia sama w sobie. Tak smao z osobamikalekimi: sa rodziny kochajce a sa
      takie ze nie umieja sie porozumiec maj zal o to kalecwto. Tyle przypadkow co
      ludzi
      A skad wiesz jaka Ty zalozysz rodzine? Moze bardzo kochajaco, pelna szacunku i
      uczucia. Mozecie dzieci przeciez adoptowac.

      I mnie martwi to, ze napisałas:
      >jego dopadają niepokoje,które
      > mnie ciężko zrozumieć.

      Wiesz ja mało wiem o tej chorobie. Musisz zasiegnac porady u specjalisty, jak
      ona sie rozwija jak przebiega itp.
      Ja znałam przypadek gdzie para dowiedziała sie ze on ma białaczke. I ona szybko
      przyspieszyła slub, on wyszedł z tego. Ona liczyła sie z tym, ze on umrze i
      chciała aby zyli razem w uczuciu, krotko ale razem.
      Tu u Ciebie jest inaczej bo chora jest psychika.
      Ale jednego nie rozumiem na starsze lata ludzie zapadaja na ajzchalmera i jakos
      nikt sie na zapas nie martwi ze ojciec albo jego zona bedzie mu uciekac z domu.
      Nie mozna niczego na zapas przewidziec.
      • ja-sarenka Re: co zrobić z tą miłością 18.02.05, 11:49
        isabelle-ile Ty masz lat?sorry.Bardzo naiwne są te Twoje wypowiedzi...
        • hsirk Re: co zrobić z tą miłością 18.02.05, 11:53
          tak cos kolo 17 pewnie... milo jest innym radziec


          szczegolnie jak sie niewiele wie
      • isabelle7 Re: co zrobić z tą miłością 18.02.05, 14:42
        Jak widzisz odpowiedziałam na główny wątek czli jakby na głowną wypowiedź
        autorki. Dlatego cytowałam to co ona napisała.

        Moim błędem byc może było to, że nie poczytałam co napisali inni, a tam autorka
        dopowiadał o swoim problemie. M. in napisała, że był w szpitalu psychiatrycznym.
        ja sama jestem chorai nie poczytałam, mogłam chociaz poczytać co ona tam
        dopisywała w swoich dopowiedziach odpisując komuś.

        Pobyt w szpitalu to powazna sprawa. Jednak znam przypadek gdzie kogoś
        umieszczono tam nie słusznie. Nawet starał sie o odszkodowanie za krzywdy
        moralne.
        A moja wypowiedz pokazuje inna strone problemu pt choroba o ktorej wie nasz
        partner.
        Ja nikomu nie radze, nie mowie zrob tak czy tak. Każdy ma swoją wolę i rozum,
        serce i sumienie i sam musi podejmowac dezycje. Wiem jednak ze swojego
        doświadczenia, że czasem człowiek ktory ma problem nie widzi jego wszystkich
        stron.
        I nie chciałam byc ta ktora mowi - chory to skreslony, tym bardziej ze wiele
        osob ma choroby w sobie i moga sie one ujawnic lub nie.
        Mimo wszystko pozdrawiam

        A ze mało wiem o tej konkretnej chorobie napisałam od razu.

        Wszystkim chorym polecam leczenie metoda BMS a znam wielu którym to pomogło.
        Nie wiem czy to pomaga na to schorzenie, ale na rany, wrzody, guzki.
        ja jestem ciekawa wiedzy i z ciekawosci poczytałam o tym io ludziach ktoryz to
        stosowali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka