natalyya
27.02.05, 18:42
tak więc wyobraxmy sobię...siedzę chora w mieszkaniu Pana, od dwoch dni kiedy
to po pracy tam trafilam, dostalam gorączki i obumarłam na tyle ze do siebie
wrócic nie mogiem. pan w sobote rano wyjechau do rodzicow.wrocic miau dnia
nastepnego, aczkolweik dzis poinformowal ze wraca jutro dopiero. w domu jest
na pywno, nie u kochanki:]. odpisuje na wiadomosci z ociaganiem, ne
dzwoni...coz. ja konam z lekka.temperatura i grypeks zlosliwy, a co najgorsze-
upadek morale i zwatpienie we zwiazek. nie pierwszy raz tak, ze w chorobie
zlał.mię. teraz mam wrazenie, ze kiedy probuje sie skontaktowac jestem raczej
na dupie wrzodem niz kobieta marzeń. moze dlatego iz nos spuchniety, iz twarz
juz nieta, "bo ty mnie nie rozumiesz, ja jestem zajety".
eh ja to sie mam.
pytanie- jak odbudowac morale..
pozdrawiam
nato