Dodaj do ulubionych

Czy pomoc siostrze -dylemat?

IP: *.proxy.aol.com 10.06.02, 03:16


Moja siostra popadla w powazne tarapaty finansowe, co zaawocowalo , 5000
dlugiem w niesplacanym kredycie mieszkaniowym. Jak nie zaplaci czeka ja
prawdopodobnie sprawa sadowa i moze stracic mieszkanie za ktore nie placila
wszystkich rat.
Zapedzila sie w to wszystko sama podejmujac nieodpowiedzialne decyzje .
Odeszla od meza , przeprowadzila sie na drugi koniec Polski po pol roku
wrocila . W miedzyczasie nie placila rat mieszkaniowych , wydala tez okolo 2000
na przeprowadzki tam i z powrotem.
Zwrocila sie do mnie o pomoc , mam pieniadze ale sama nie mam ustabilizowanej
sytuacji a do tego niedlugo bede musiala zaplacic za studia.
Szkoda mi dzieci moich siostrzencow , ktorzy na tym najbardziej ucierpia bo
nie wiem co ona zrobi jak straci mieszkanie.
Siostra nigdy w przeszlosci mi nie pomagala a zreszta zawsze bylysmy w
konflikcie.
Ja jednak bede czuc sie winna jesli jej nie pomoge.
Co byscie zrobili?
Obserwuj wątek
    • aniutek Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 10.06.02, 04:52
      zawsze pomoglabym swojej siostrze, zawsze, bez wzgledu jakie bledy popelnila, jak glupie
      decyzje podjela, jak niewdzeczna bedzie/ byla.
      • boledo Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 10.06.02, 15:16
        To piękne co piszesz.
        Załóżmy, że Twoja siostra, przepuszcza pieniążki na różne przyjemności, dzieci
        ma w nosie, rodzinę i jej zdanie na ten temat, też. W końcu wylewają ją z pracy
        za alkohol i bumelki. Ona zgłasza się do Ciebie, pomagasz?! Dobrze. Pomagasz.
        Wkrótce ją odwiedzasz. Dzieci same w domu. Głodne, brudne, lodówka pusta, a
        siostra pofrunęła nie wiadomo gdzie. Kiedy wraca, mówisz jej co o tym myślisz.
        A ona nato: odp... od mojej rodziny. Za jakiś czas, znowu jest w potrzebie.
        Pomagasz!? Tak. Szkoda ci dzieci. Niestety niewiele to zmienia. Bo jej dzieci w
        życiu przeszkadzają. Zrzeka się praw do nich na rzecz ojca. Sama nie płaci za
        mieszkanie, grozi jej eksmisja, przychodzi do Ciebie. Pomagasz?? Jeśli tak to
        jesteś święta.
        Ta historyjka jest niestety prawdziwa. Dotyczy mojej siostry, której
        niewłaściwe poczynania na tym się niestety nie skończyły.
        Dlatego uważam, że można pomóc i owszem, ale nie za wszelką cenę. Martyna może
        nie mieć na studia. I kto jej pomoże?
    • Gość: DundeeGi Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.prem.tmns.net.au 10.06.02, 09:01
      My sobie tez z moja siostra zawsze pomagalysmy/ pomagamy a 5000 tys to chyba
      nie jest tak duzo.
      • Gość: Martyna Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.proxy.aol.com 10.06.02, 19:27

        5000 to nie jest duzo ale ja potrzebuje na studia 35000 dolarow a nie
        zarabiam kokosow wiec kazdy grosz sie liczy. mI NIKT W ZYCIU NIGDY NIE POMAGAL
        siostra zawsze trzymala sztame z matka, z ktora z kolei ja bylam w konflikcie.
        Wogole mi jej nie szkoda - ona juz nie raz "przegiela" np sprzedala zloty
        lancuszek moja jedyna pamiatke po zmarlym ojcu i to ona zawsze byla o mnie
        zazdrosna. Ja mieszkam od 1.5 roku w U.SA ona nawet nie wyslala do mnie zadnego
        listu mimo tego, ze chcialam utrzymac z nia kontakt dzwonilam , przysylalam
        prezenty urodzinowe i prezenty dla dzieci.
        Ona nie ma problemow z alkoholem a to, ze odeszla od meza do innego faceta
        zaskoczylo wszystkich w rodzinie nikt sie tego po niej nie spodziewal.
        Szkoda mi tylko dziecie bo to one najbardziej ucierpia.
        • Gość: DundeeGi Re: Czy pomoc siostrze -Martyna IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 11.06.02, 02:16
          Rozumiem Cie Martyna, czytalam Twoje posty i na watku Kobieta, wydajesz sie
          osoba mocno stapajaco po ziemii, piszesz ze musisz sama na siebie liczyc itd.
          Ale Twoja siostra jednak poprosila Cie o pomoc, zwrocila sie do kogos komu ufa
          i pewnie wierzy ze jej nie zawiedziesz, a te 5000 to w Stanach mozesz chyba
          jakos szybciutko odpracowac?

          Pozdrawiam
    • proo Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 10.06.02, 09:26
      Gość portalu: Martyna napisał(a):

      >
      >
      > Moja siostra popadla w powazne tarapaty finansowe, co zaawocowalo , 5000
      > dlugiem w niesplacanym kredycie mieszkaniowym. Jak nie zaplaci czeka ja
      > prawdopodobnie sprawa sadowa i moze stracic mieszkanie za ktore nie placila
      > wszystkich rat.
      > Zapedzila sie w to wszystko sama podejmujac nieodpowiedzialne decyzje .
      > Odeszla od meza , przeprowadzila sie na drugi koniec Polski po pol roku
      > wrocila . W miedzyczasie nie placila rat mieszkaniowych , wydala tez okolo 2000
      >
      > na przeprowadzki tam i z powrotem.
      > Zwrocila sie do mnie o pomoc , mam pieniadze ale sama nie mam ustabilizowanej
      > sytuacji a do tego niedlugo bede musiala zaplacic za studia.
      > Szkoda mi dzieci moich siostrzencow , ktorzy na tym najbardziej ucierpia bo
      > nie wiem co ona zrobi jak straci mieszkanie.
      > Siostra nigdy w przeszlosci mi nie pomagala a zreszta zawsze bylysmy w
      > konflikcie.
      > Ja jednak bede czuc sie winna jesli jej nie pomoge.
      > Co byscie zrobili?


      Droga Martyno ,
      dylematu tutaj NIE MA!
      Doskonale wiesz co powinnaś zrobić więc już
      nie pytaj więcej o nic bo alternatywy nie było ,
      od samego początku.

      proo

    • Gość: sylwia Re: rodziny sie nie wybiera IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 09:35

      Martynko, pomożesz, to pewne.
      Jedynie powinnas przelac pieniadze na konto Sp-ni, gdzie siostra
      ma zadłuzenie.
      pzdr.
      • drag-45 Re: rodziny sie nie wybiera 10.06.02, 11:14
        Alez oczywiscie, ze pomoc, nie czekac na wdziecznosc i nie myslec o tym za
        dlugo. Jesli tego nie zrobisz - spokoju nie da Ci Twoje sumienie.....
        Skad to wiem ? -przerabialam to wielokrotnie ( stad sumienie mnie nie gryzie,
        ale siwych wlosow przybylo ! ).
        Pozdrawiam.D.
        • Gość: Emka Re: rodziny sie nie wybiera IP: 217.153.27.* 10.06.02, 11:26
          Postaraj sie aby siostra myslała o Tobie jako o rodzinie, a nie tylko krewnej.
          Mieć oparcie w drugiej osobie, to prawdziwy skarb. Wiem coś o tym.
    • ka2 Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 10.06.02, 12:33
      Pomoz ile mozesz.
      W mysl zasady "i wilk syty i owca najedzona";)
      Nie daj sobie wmowic,ze Twoje studia i inne potrzeby sa mniej wazne.
      Pozdrawiam i madrego wyboru zycze.
    • milusia_ Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 10.06.02, 13:53
      Witaj Martyno :-)

      Rzeczywiście stanęłaś przed trudnym wyborem, ja na twoim
      miejscu także bym się zastanawiała.
      Wydaje mi się jednak, że powinnaś pomóc siostrze. Może
      nie pożyczając jej tych 5 tys., ale jakąś część tej sumy
      (na jaką możesz sobie pozwolić). Siostra wpakowała się w
      kłopoty i pewnie zdaje sobie sprawę z tego, że sytuacja
      jest kiepska. Może wynika to z jej braku planowania i
      lekkiej ręki do pieniędzy - a może po prostu samotna
      matka nie dała sobie rady z rzeczywistością. Odejście od
      męża i przeprowadzka do innego miasta wymaga nielada
      odwagi. Nie wszystkich stać na taki krok, bo wiąże się
      to z dużym ryzykiem... Ona je podjęła, ale płaci za to
      długami. Ty także znalazłaś się w trudnej sytuacji.
      Pomóc czy nie pomóc? Tak jak pisałam wyżej - wydaje mi
      się, że pomóc, ale pożyczając tylko część sumy. Możesz
      jej także pomóc szczerze z nią rozmawiając, wspierając
      ją w trudnym momencie. Możesz także zasugerować jakiś
      sposób na rozwiązanie jej kłopotów. Może pożyczyć
      pieniądze od kogoś innego, może wziąć kredyt w banku?
      itd. Szczerze mówiąc nie znam się za bardzo na spłatach
      długu, ale zawsze można coś razem wymyślić - co dwie
      głowy to nie jedna :-)
      Kolejna ważna sprawa - myśl o sobie :-) Piszesz o
      zapłacie za studia. Dlatego nie wyciągniesz siostry
      całkowicie z długów. Gdybyś pożyczyła jej całą sumę, a
      ona nie zwróciłaby ci na czas i pojawiłby się problemy z
      uregulowaniem opłat za naukę - wtedy miałabyś do niej
      żal i wasze stosunki pogorszyłyby się drastycznie.

      Warto sobie pomagać, a szczególnie trzeba pomagać
      rodzinie. Takie jest moje zdanie. Nie można też robić
      tego wbrew sobie - dlatego do ciebie należy ostateczna
      decyzja :-)
      Piszesz, że twoje stosunki z siostrą były chłodne. Może
      warto zbliżyć się teraz do siostry? Może wasze stosunki
      ulegną poprawie? :-)

      Mam brata o rok młodszego, z którym nie mam zbyt dobrego
      kontaktu. Jest on chłodno nastawiony do rodziny. Mieszka
      jeszcze z rodzicami (świeżo po studiach, pierwsza
      praca). Ostatnio potrzebował mojej pomocy (przepchnięcie
      pwenych spraw urzędowych) i nie odmówiłam mu. Co prawda
      nic nie ryzykowałam, ale jego zachowanie w stosunku do
      mojej osoby zawsze było sceptyczne (kiedyś gdy
      odwiedziłam rodziców i zadzwoniłam do narzeczonego kazał
      mi płacić za rozmowę, bo to on reguluje rachunki!).
      Pomogłam mu jednak. Usłyszałam wtedy pierwszy raz w
      życiu: "Dziękuję ci, bo wiem że na ciebie można liczyć".
      I uśmiechnął się. Myślę, że coś zrozumiał.

      Rodzeństwo powinno trzymać się razem :-D

      Pozdrawiam. Milusia :-)
      • Gość: mARTYNA Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.proxy.aol.com 10.06.02, 19:38
        w
        > kłopoty i pewnie zdaje sobie sprawę z tego, że sytuacja
        > jest kiepska. Może wynika to z jej braku planowania i
        > lekkiej ręki do pieniędzy - a może po prostu samotna
        > matka nie dała sobie rady z rzeczywistością. Odejście od
        > męża i przeprowadzka do innego miasta wymaga nielada
        > odwagi. Nie wszystkich stać na taki krok, bo wiąże się
        > to z dużym ryzykiem... Ona je podjęła, ale płaci za to
        > długami. Ty także znalazłaś się w trudnej sytuacji.

        oNA NIE JEST AMOTNA MATKA ODESZLA OD MEZA DO INNEGO FACETA ale po kilku
        miesiacach wrocila jednak do meza. Nikt tak naprawde nie wie dlaczego
        podejrzewamy, ze stosunki pomiedzy sdziecmi a nowym facetem ukladaly sie zle.
        > Pomóc czy nie pomóc? Tak jak pisałam wyżej - wydaje mi
        > się, że pomóc, ale pożyczając tylko część sumy. Możesz
        > jej także pomóc szczerze z nią rozmawiając, wspierając
        > ją w trudnym momencie. Możesz także zasugerować jakiś
        > sposób na rozwiązanie jej kłopotów. Może pożyczyć
        > pieniądze od kogoś innego, może wziąć kredyt w banku?
        Kredytu z banku nie dostanie bo juz probowala.

        > itd. Szczerze mówiąc nie znam się za bardzo na spłatach
        > długu, ale zawsze można coś razem wymyślić - co dwie
        > głowy to nie jedna :-)
        > Kolejna ważna sprawa - myśl o sobie :-) Piszesz o
        > zapłacie za studia. Dlatego nie wyciągniesz siostry
        > całkowicie z długów. Gdybyś pożyczyła jej całą sumę, a
        > ona nie zwróciłaby ci na czas i pojawiłby się problemy z
        > uregulowaniem opłat za naukę - wtedy miałabyś do niej
        > żal i wasze stosunki pogorszyłyby się drastycznie.
        >
        Na razie nie musze placic za studia ale oszczedzam bo w przyszlym roku bede
        musiala sie utrzymac i placic za studia. Mieszkam co prawda w Stanach i
        prawdopodobnie bede mogla wziac pozyczke na oplacenie czesnego czego nie
        chcialabym rozbic ale musze miec pieniadze zeby sie utrzymac przez czas studiow.
        nIE CHCE pracowac i studiowac bo juz przez tp przechodzilam ( 5lat) w Polsce
        i dlatego teraz pracuje 60 godzin tygodniowo aby pozniej zyc z oszczednosci i
        poswiecic czas na nauke.
        Poza tym wciaz czekam na zielona karte wiec istnieje minimalna mozliwosc , ze
        wogole jej nie dostane i bde musiala wracac do Polski i przeznaczyc pieniadze na
        kupno mieszkania.
        > Warto sobie pomagać, a szczególnie trzeba pomagać
        > rodzinie. Takie jest moje zdanie. Nie można też robić
        > tego wbrew sobie - dlatego do ciebie należy ostateczna
        > decyzja :-)
        > Piszesz, że twoje stosunki z siostrą były chłodne. Może
        > warto zbliżyć się teraz do siostry? Może wasze stosunki
        > ulegną poprawie? :-)
        >
        > Mam brata o rok młodszego, z którym nie mam zbyt dobrego
        > kontaktu. Jest on chłodno nastawiony do rodziny. Mieszka
        > jeszcze z rodzicami (świeżo po studiach, pierwsza
        > praca). Ostatnio potrzebował mojej pomocy (przepchnięcie
        > pwenych spraw urzędowych) i nie odmówiłam mu. Co prawda
        > nic nie ryzykowałam, ale jego zachowanie w stosunku do
        > mojej osoby zawsze było sceptyczne (kiedyś gdy
        > odwiedziłam rodziców i zadzwoniłam do narzeczonego kazał
        > mi płacić za rozmowę, bo to on reguluje rachunki!).
        > Pomogłam mu jednak. Usłyszałam wtedy pierwszy raz w
        > życiu: "Dziękuję ci, bo wiem że na ciebie można liczyć".
        > I uśmiechnął się. Myślę, że coś zrozumiał.
        >
        > Rodzeństwo powinno trzymać się razem :-D
        >
        > Pozdrawiam. Milusia :-)

    • Gość: Melba Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.chello.pl 10.06.02, 14:17
      Pomogłabym.
    • boledo Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 10.06.02, 15:01
      Nie. Nie pomagać, zwłaszcza finansowo.
      Obawiam się, że to nie uzdrowi waszych stosunków, a wręcz odwrotnie.
      1. Ona będzie się czuła źle z tym, że mimo chłodu panującego między Wami, to
      właśnie Ty jej pomogłaś.
      2. Nie znam Twojej siostry, ale możesz się stać "dojną krową".
      3. Jeśli kiedyś, z braku możliwości, przestaniesz pomagać, wzbudzisz tylko
      pretensje.
      Twoje potrzeby są w tej chwili ważniejsze, możesz zawalić studia z powodu ich
      nieopłacenia! A Twoja siostra to duża dziewczynka i powinna sobie radzić sama.

      Nie jestem samolubna, ale przeszłam przez coś podobnego. Pomagałam kiedy tylko
      mogłam moim siostrom, dzięki czemu nigdy nie dorosły. Mimo dojrzałego wieku są
      niestety nadal nieodpowiedzialne. Z tego powodu mam wyrzuty sumienia, dlatego
      że pomagałam. A one mają pretensje do mnie, że nie mogą już na mnie liczyć tak
      jak dawniej.



      • dzonka Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 10.06.02, 16:56
        popieram!!!!!
        mozesz jej pomc zalatwiajac odroczenie splat i takie tam
        ale nie pozyczaj pienidzy
        stare przyslowie mowi:
        chcesz sobie zrobic wroga - pozycz mu pieniadze
        a jesli tak to pozyczka na pismie poswiadczone notarialnie
        pozdr.Dz.
        • Gość: Martyna Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.proxy.aol.com 10.06.02, 19:43
          dzonka napisał(a):

          > popieram!!!!!
          > mozesz jej pomc zalatwiajac odroczenie splat i takie tam BANK SPLAT NIE
          ODROCZY siostra byla juz podobno u prawnika pytac sie ale nie wiem czy jej
          ufac.Zaproponowalam , ze dam pieniadze na lepszego prawnika niech idzie na
          konsultacje to powiedziala mi , ze to nie ma sensu.
          > ale nie pozyczaj pienidzy
          > stare przyslowie mowi:
          > chcesz sobie zrobic wroga - pozycz mu pieniadze
          > a jesli tak to pozyczka na pismie poswiadczone notarialnie
          > pozdr.Dz.
          Myslalam, ze jesli pozycze to w formie wekslu. Ale bede musiala poszukac
          informacji o tym jak taki weksel ma wygladac.

          • dzonka Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 10.06.02, 23:53
            jak chcesz wiecej informacji to napisz na priv
            pozd.Dz
    • lalka74 Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 10.06.02, 17:00
      Ja bym pomogła. I zawsze pomagam i dlatego mogę liczyć na to samo - jeśli
      byłaby taka potrzeba.
    • Gość: Olka Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.06.02, 17:58
      Jezeli tylko mozesz to jej pomoz. Zapomnij o przeszlosci. Ja dalabym wszystko
      aby miec siostre. Z nikim wiecej nie nawiazesz tak bliskiego jak z siostra
      wlasnie kontaktu. KREW GESTSZA NIZ WODA. Potraktujcie to jako nowy, dobry
      poczatek. Oczywiscie powinna cie splacic w przyszlosci jak stanie na nogi. Moze
      i ty kiedys bedziesz w takiej potrzebie? Do kogo wowczas sie zwrocisz????
    • Gość: aniutek Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 11.06.02, 00:58
      nie wiem jaka jest Twoja siostra, troche poznaje Ciebie.... hmmm wydaje mi sie ,ze w
      niektorych przypadkach nie liczy sie nic tylko rodzina. Jesli Twoja sytuacja nie jest tragiczna
      - a nie jest jak sama mowisz a pozyczenie 5 tys zl w porownaniu z $35K za szkole jest jak
      kropla w morzu, jesli Twojej siostrze moga wejsc na hipoteke czy targac ja po sadach za te
      5 tys zl.... to sorry ale ja nie widze kwestii. Wszystko zalezy od twojej dobrej woli. Mozesz
      sobie tlumaczyc to jak chcesz, jasne zrobisz jak uwazasz, rozne sa tez siostry, rozne uklady
      i ja moge tylko dziekowac losowi czy komu tam sie nalezy, ze mam siostre jaka mam i wiem
      ,ze zawsze pomoglaby mi a ja jej.
      Nie gadac przez 1,5 roku.... nie pisac, trzymac strony.... ech dla mnie to jakies chore.
      Wybacz. Moze wlasnie takim gestem, pomocna dlonia bedziesz mogla zmienic uklady w waszej
      rodzinie na lepsze.
      jesli nie ufasz jej wplac forse na konto spoldzielni, ktorej zalega....
      A weksel....czy notariusz ... ech to w koncu Twoja siostra a kwota w sumie smieszna aby w
      taki sposob dzialac.
      • milusia_ Podpisuję się pod tym aniutek! :-) 11.06.02, 12:02
        Trafnie wszystko ujęłaś :-)
      • Gość: Martyna Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: 204.186.88.* 12.06.02, 02:16
        Gość portalu: aniutek napisał(a):

        > nie wiem jaka jest Twoja siostra, troche poznaje Ciebie.... hmmm wydaje mi sie
        > ,ze w
        > niektorych przypadkach nie liczy sie nic tylko rodzina. Jesli Twoja sytuacja ni
        > e jest tragiczna
        > - a nie jest jak sama mowisz a pozyczenie 5 tys zl w porownaniu z $35K za szko
        > le jest jak
        > kropla w morzu, jesli Twojej siostrze moga wejsc na hipoteke czy targac ja po
        > sadach za te
        > 5 tys zl.... to sorry ale ja nie widze kwestii.

        Moze 5 tys to malo w porownaniu do 35 tys dolarow ale to jest pewna czesc
        uciulana przeze mnie . Ja nie zarabiam kokosow i zeby pojsc na studia musze
        oszczedzac 3 , 4 lata aby zebrac te sume wiec nawet 1000 dolarow to nie taka
        kropla w morzu.
        Wszystko zalezy od twojej dobr
        > ej woli. Mozesz
        > sobie tlumaczyc to jak chcesz, jasne zrobisz jak uwazasz, rozne sa tez siostry,
        > rozne uklady
        > i ja moge tylko dziekowac losowi czy komu tam sie nalezy, ze mam siostre jaka m
        > am i wiem
        > ,ze zawsze pomoglaby mi a ja jej.
        > Nie gadac przez 1,5 roku.... nie pisac, trzymac strony.... ech dla mnie to jak
        > ies chore.
        Tak to jest chore ale niestety nasza rodzina nie byla normalnie funkcjonujaca .
        I nie wiem czy doczytalas moj post ale ja do niej dzwonilam , pisalam staralam
        sie trzymac kontakt to ona nie odpisywala i nie dazyla do kontaktu ze mna.
        > Wybacz. Moze wlasnie takim gestem, pomocna dlonia bedziesz mogla zmienic uklady
        > w waszej
        > rodzinie na lepsze.
        > jesli nie ufasz jej wplac forse na konto spoldzielni, ktorej zalega....
        > A weksel....czy notariusz ... ech to w koncu Twoja siostra a kwota w sumie smie
        > szna aby w
        > taki sposob dzialac.

        Niestety chcialabym zeby bylo inaczej ale ja nie moge jej ufac bo w przeszlosci
        przywlaszczyla sobie pewne moje rzeczy i do dzisiaj nie oddala np zloty
        lancuszek, plaszcz , aparat fotograficzny.

        Pozdrowienia




      • Gość: Martyna Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: 204.186.88.* 12.06.02, 02:21
        Gość portalu: aniutek napisał(a):

        > nie wiem jaka jest Twoja siostra, troche poznaje Ciebie.... hmmm wydaje mi sie
        > ,ze w
        > niektorych przypadkach nie liczy sie nic tylko rodzina. Jesli Twoja sytuacja ni
        > e jest tragiczna
        > - a nie jest jak sama mowisz a pozyczenie 5 tys zl w porownaniu z $35K za szko
        > le jest jak
        > kropla w morzu, jesli Twojej siostrze moga wejsc na hipoteke czy targac ja po
        > sadach za te
        > 5 tys zl.... to sorry ale ja nie widze kwestii.

        Moze 5 tys to malo w porownaniu do 35 tys dolarow ale to jest pewna czesc
        uciulana przeze mnie . Ja nie zarabiam kokosow i zeby pojsc na studia musze
        oszczedzac 3 , 4 lata aby zebrac te sume wiec nawet 1000 dolarow to nie taka
        kropla w morzu.
        Wszystko zalezy od twojej dobr
        > ej woli. Mozesz
        > sobie tlumaczyc to jak chcesz, jasne zrobisz jak uwazasz, rozne sa tez siostry,
        > rozne uklady
        > i ja moge tylko dziekowac losowi czy komu tam sie nalezy, ze mam siostre jaka m
        > am i wiem
        > ,ze zawsze pomoglaby mi a ja jej.
        > Nie gadac przez 1,5 roku.... nie pisac, trzymac strony.... ech dla mnie to jak
        > ies chore.
        Tak to jest chore ale niestety nasza rodzina nie byla normalnie funkcjonujaca .
        I nie wiem czy doczytalas moj post ale ja do niej dzwonilam , pisalam staralam
        sie trzymac kontakt to ona nie odpisywala i nie dazyla do kontaktu ze mna.
        > Wybacz. Moze wlasnie takim gestem, pomocna dlonia bedziesz mogla zmienic uklady
        > w waszej
        > rodzinie na lepsze.
        > jesli nie ufasz jej wplac forse na konto spoldzielni, ktorej zalega....
        > A weksel....czy notariusz ... ech to w koncu Twoja siostra a kwota w sumie smie
        > szna aby w
        > taki sposob dzialac.

        Niestety chcialabym zeby bylo inaczej ale ja nie moge jej ufac bo w przeszlosci
        przywlaszczyla sobie pewne moje rzeczy i do dzisiaj nie oddala np zloty
        lancuszek, plaszcz , aparat fotograficzny.

        Pozdrowienia




        • aniutek Re: Czy pomoc siostrze -dylemat?/Marta 12.06.02, 04:20
          Marta, rozumiem Cie, wiem jak jest z forsa i jej brakiem, tez mieszkam w US, tez studiuje....
          tez mam siostre - next door :) Dwa lata temu postanowilam dzielnie wrocic do PL , byly
          momenty bardzo ciezkie, koszmarne wrecz a moja siostra byla dla mnie jak lew, jak mama,
          jak nieustajaca pozyczka....
          Zycie to nie je bajka i se ne wrati ;) Pomoz siostrze mowie Ci .... ten ostatni raz jej pomoz...
          Pozdrawiam,
          aniutek
          • aniutek przepraszam mialo byc- Martyna :) oczywiscie 12.06.02, 05:42
    • Gość: jang Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 01:00
      pomoz
      • Gość: jasna pomoc siostrze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 01:12
        pomoz jej chocby ze wzgledu na jej dzieci - ktorych ci zal (sama piszesz)

        wahasz sie, czy pozyczyc siostrze 5 tys, bo wkrotce bedziesz potrzebowala
        wiecej pieniedzy ....
        twoje slowa przypominaja mi pewna autentyczna historie, oto ona:
        kolonie, jedno z dzieci zle sie czuje, przede wszystkim boli je glowa,
        nie ma pielegniarki ani lekarza, wychowawczyni chwilowo nie decyduje sie wezwac
        pogotowia, ale szuka jakiegos srodka przeciwbolowego, w apteczce nie ma,
        idzie wiec do kierownika kolonii (wspanialy pedagog porownywany przez
        niektorych do janusza korczaka), ow kierownik miewa migreny, o ktorych wszyscy
        wiedza, wiec wychowawczyni sadzi, ze on zawsze ma pod reka srodki
        przeciwbolowe, no i okazuje sie, ze owszem - ma ostatnia tabletke pyralginy,
        ale ......... nie da jej dziecku, bo ..... byc moze za chwile sam bedzie
        potrzebowal


        przemysl sprawe
        pozdrawiam
        • Gość: atoja Re: pomoc siostrze IP: *.proxy.aol.com 11.06.02, 04:59
          5000 zl= $1250,piszesz,ze pracujesz 60 godz.tygodniowo a wiec zarabiasz na
          pewno nie malo,przypuscmy, ze jestes kelnerka, na godzine placa Ci grosze, a
          kazdy wie ,ze kelnerki maja tzw "tipsy",o ile jestes dobra kelnerka i pracujesz
          w porzadnej restauracji 10 godz dziennie do domu mozesz przyniesc i 200-400
          $dziennie!!!!..jesli zarabiasz srednio ( ciagle mam na mysli prace kelnerki)1300
          $...nie widze zadnego problemu aby poswiecic jedna tygodniowke dla swojej nawet
          nielubianej siostry...nawet gdyby to byly dla Ciebie dwie tygodniowki...,ty
          dasz sobie rade bo jestes w Stanach...prace zawsze sobie znajdziesz...a
          ona??.majac dzieci i dlugi??...uwazam,ze powinnas pomoc ale tak jak juz ktos
          przede mna napisal ,wplacajac pieniazki na konto spoldzielni,bedziesz miala
          pewnosc,ze zrobilas dobry uczynek i uratowalas swoja siostre od zamieszkania na
          ulicy....decyzja nalezy TYLKO do CIEBIE..pozdrawiam;))
          • agnesd Re: pomoc siostrze 11.06.02, 05:14
            Jaśna(?) dobrze mówi.
            I pani wyżej również

            Jeżeli pomożesz swojej siostrze w skuteczny sposób, zdejmiesz z niej istotny
            ciężar i stres.
            Skoro jest nieodpowiedzialna i może powinna dostać po dupie od życia, to
            dostanie i bez Ciebie.
            Ale eksmisja, sąd i te rzeczy to bardzo okrutna kara. Sama piszesz, że czujesz
            się winna kiedy nie masz ochoty pomóc.
            Zwłaszcza, że 1250 $ to nie tak wiele w Stanach, a w Polsce dla wielu 5 tyś to
            kilka pensji.
            Pomóż jej, to i tak do Ciebie wróci. Jeżeli nie wierząc w żadną gratyfikację, a
            nawet bojąc się straty, zrobisz coś dla najbliższej rodziny - a nie robiąc
            pogłębisz jej dół i swoje sumienie. Znacznie dla Ciebie lepiej będzie pomóc.
            Jeśli jej nie lubisz, pomóż dzieciakom, one i tak są mocno ukarane, jeśli matka
            jest taka niezdecydowana. Na pewno miała swoje powody, ale wciągnęła dzieci w
            swoje afery i nie znając sprawy dokładnie wiadomo z pewnością, że ucierpiały.
            Skoro ich mama jest niedobra, niech ciocia z Ameryki będzie dla nich dobra.

            Sama jestem współwłaścicielem kamienicy. Wynajmujemy mieszkania. Jest rodzina,
            która nie płaci czynszu. Byli w bardzo trudnej sytuacji, ale też bierni
            niezwykle. Panna żyła w wielkiej biedzie z trójką dzieci, a oprócz tego, że
            porządnie sprzątała i prała, nie robiła nic. Nie pracowała, zapraszała gości
            żeby móc pić, zarabiała na opinię dziwki i słabo zajmowała się dziećmi. Mąż w
            więzieniu. Mieszkam w dzielnicy pełnej żuli stojących po bramach. I małoletnich
            chuliganów też u nas nie brakuje. W naszej kamienicy była jednak tylko jedna
            taka rodzina. Ojciec chodził ze mną do szkoły, a jego dzieci kolegują się z
            moimi, jak to na podwórku. Oboje mieszkamy tu od dzieciństwa. Nie płacili
            czynszu od trzech lat. Eksmisja w tej sytuacji to była formalność. Wiele razy
            miałam ochotę wyrzucić głupią pod most, albo do baraku. Czynsz bardzo niski a
            dzieci troje. Takie mieszkanie powinno się spłacać w pierwszej kolejności,
            trzymać je za wszelką cenę, bo za 150 zł można mieć tylko gorsze. Ale ona to
            olewała. Ponadto ciągle coś psuli za naprawę czego trzeba było płacić.
            Nie wyrzuciliśmy ich dopóki on siedział. Może to bycie jeleniem i dojną krową,
            ale pozbawienie jakichś dzieci ciepłego i suchego domu i skazanie ich tym samym
            na zupełnie już patologiczne życie dzieci ulicy było alternatywą. Mimo, że ich
            matka zrobiła wiele, żeby zasłużyć na solidną karę czuję się dużo lepiej z tym,
            że im pomogłam, chociaż może bardziej ekonomicznie byłoby wyrzucić ich a lokal
            wynająć firmie za wielokrotność ich czynszu. Moje osobiste koszty były
            stosunkowo nieduże, choć długotrwałe.
            Koleś wyszedł warunkowo zresocjalizowany (to znaczy bardzo się boi tam wrócić
            więc jest grzeczny) i odpracowuje, oddaje powoli. Przestali doić, choć nie do
            końca. Dalej są bardzo biedni, ale już nie tak bierni.

            Ja myślę, że pomóż. Tylko nie dawaj jej pieniędzy do ręki, wpłać do tej
            spółdzielni. Zrób to dla dzieci. Skoro dla niej ci się nie chce. Wiem, że Twoja
            siostra nie jest w tak złej sytuacji jak opisana wyżej, ale też jest Twoją
            siostrą nie sąsiadką. Dobrze kiedy rodzina jest oparciem nawet jeśli nie każdy
            w niej to docenia i dba o więzi.

            Pozdrawiam A.
    • Gość: sancia Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.proxy.aol.com 11.06.02, 10:48
      Martyna - Tobie NIGDY NIKT NIE POMOGL i widzisz jak ci z tym "dobrze".
      Nie siej dalej tych "kolcow" , ktore kiedys zebralas.
      Tak jak ktos tu juz napisal - decyzja jest jedna. Podjelam ja kilkakrotnie w
      stosunku do moich siostr i to jedne z lepszy choc
      najmniej "dochodowych "inwestycji.
      Pozdrowienia - tez siostra.
    • Gość: sylwia Re: przelew do Sp-ni Martynko, IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 08:04

      Tak jak pisałam wcześniej (inni też poparli), ureguluj jej zaległości
      w Spółdzielni.
      Martynko, rozumiem Twoje rozterki, ale uwierz dojrzałej kobiecie,
      dobre czyny sa wielokrotnie nam wynagradzane w przyszłości.
      To jak bumerang, co wyslesz to wróci.
      pzdr.
    • Gość: boledo Re: Nie pomagać finansowo!!!! IP: *.ifichm.us.edu.pl 12.06.02, 11:00
      Po pierwsze.
      Nie wiem komu właściwie siostra jest winna pieniądze, ale nie ma to większego
      znaczenia, bo w każdym przypadku można negocjować. Prawnik nie jest jej do
      niczego potrzebny, ani dobry, ani zły, utopi tylko trochę złotówek. Jest
      zadłużona i pieniążki musi oddać, to nie ulega wątpliwości. Z tą eksmisją i
      sądem to gruba przesada. Zdarza się ale kiedy nie płacisz notorycznie. Więc
      przede wszystkim powinna zacząć płacić bieżące należności! Następnie, zwrócić
      się do swojego wierzyciela z prośbą o rozłożenie zadłużenia na raty.
      Wierzycielowi nie zależy na usunięciu jej z mieszkania, tylko na odzyskaniu
      pieniędzy, toteż często zdarza się, że zgadzają się nawet na umorzenie odsetek,
      jeśli nie całkowite to przynajmniej jakiejś ich części. Żeby jednak można było
      zawrzeć takie porozumienie z wierzycielem, twoja siostra MUSI PŁACIĆ BIEŻĄCE
      NALEŻNOŚCI. W tych negocjacjach jej nie pomożesz, bo nie ma Ciebie w Kraju,
      Twoja siostra MUSI TO ZROBIĆ SAMA.
      A jak widzisz Twoje pieniądze nie są tu niezbędne.

      Po drugie.
      Piszesz, że siostra wyprowadziła się do innego faceta na drugi koniec Polski.
      Jak go poznała? Na wakacjach? Jaka to była znajomość? Korespondencyjna? Ile
      Twoja siostra ma lat?! Nie zna dobrze człowieka, ale stwierdza, że to jej
      książę z bajki. Jedzie do niego, a co mówi dzieciom? Tatuś jest be a wujek
      cacy? Ktoś pomyślał co te dzieci wtedy czuły? Wyrwane ze swego środowiska, z
      domu, oderwane od ojca? Książę niestety okazał się zwykłą żabą, więc cóż:
      wracamy dzieci do tatusia bo to jednak tatuś jest cacy a wujek be. Ktoś w tym
      wątku nazwał takie postępowanie odwagą. Pytam gdzie tu jest odwaga? Mam słaby
      wzrok i może tylko temu jej nie widzę. Widzę jedynie ogromny brak
      odpowiedzialności. Dopóki człowiek jest sam, decyduje tylko o własnym życiu i w
      takim przypadku jestem bezgranicznie tolerancyjna, niezależnie od tego czy mi
      się takie postępowanie podoba czy nie. Kiedy jednak ma się dzieci, odpowiada
      się również za ich życie. Osoba odpowiedzialna powinna być tego świadoma, a
      Twoja siostra najwyraźniej nie jest. Dzieci szkoda, żal aż serce ściska, to
      fakt. Ale żadne finansowe wsparcie niczego w tym przypadku nie zmieni.

      Po trzecie.
      Rodziny się nie wybiera, fakt. Sama też jestem siostrą - jedną z czterech.
      Kocham je bardzo. Pomagałam im jak mogłam i kiedy mogłam. Wspierałam nie tylko
      finansowo. Np. kiedy któreś dziecko było chore brałam urlop, żeby się nim
      zająć. Zabierałam je na wakacje, żeby rodzice mogli odpocząć od nich i one od
      rodziców. Niańczyłam, prałam pieluchy, kąpałam gotowałam kaszki, czytałam
      książki itp. itd., jeśli rodziców nie było. Efekt? Rodzice w separacji.
      Siostry, kobiety dorosłe, a bezradne jak małe dzieci. Jedyne czym się
      pocieszam, że mam spory udział w wychowaniu siostrzeńców i siostrzenic, którzy
      teraz są przesympatycznymi nastolatkami, przy tym bardziej dojrzałymi niż ich
      matka.
      Dlatego uważam, że nie pomagać. Stosunków między Wami to nie poprawi. Uczucia
      można okazać na wiele sposobów. Chłodu uczuć pieniążki nie ogrzeją. Siostra
      nadal będzie się do Ciebie odzywać tylko wtedy jak będzie w potrzebie. W ten
      sposób nigdy, podkreślam: NIGDY NIE STANIE SIĘ DOROSŁA, a powinna ze względu na
      dzieci właśnie.

      Po czwarte.
      Nie daj sobie wmówić, że żyjesz po to, aby wspierać nieporadną siostrę. Ona też
      ma ręce i rozum (mam nadzieję).
      Życzę sukcesów i braku wyrzutów sumienia.
      • proo do Boledo 12.06.02, 11:11
        Boledo ,
        masz ciekawy punkt spojrzenia na cudzą sytuację!
        Sama pomagałaś bardziej niż tego wymagała siostra i okoliczności
        a z Twojego postu aż wylewa się miłośc do siostrzeńców
        i poczucie dobrze spełnionego czynu ( bo nie obowiązku!).
        Dlaczego więc radzisz nie angażować się w pomoc , innym?

        No , tak ... przecież to nie TWOJA siostra , nie TWOI siostrzeńcy ...słusznie!

        proo
        • Gość: sylwia Re: do Boledo IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 11:22
          Bardzo ciekawie piszesz, jednak...
          Naturalnie, że nikt nie poleca Martynie stałego opiekowania sie
          siostrą i jej dziecmi, badź stałego wspomagania finansowego.

          To fakt, że siostra nie postapiła zbyt odpowiedzialnie, ale dajmy
          jej szanse na odbicie sie z tego dołka.
          Tą nadzieją jest dla niej w tej chwili Martyna, ktorej również nie
          jest zbyt "wesoło" finansowo, ale ma większe mozliwości zdobycia
          pieniędzy. Tak jest prawda, ponieważ jest w Stanach.
          Ta jednorazowa pomoc, ale nie bezpośrednio do rąk siostry, lecz
          do spółdzielni, byłaby z korzyścia dla tych dwu stron.
          Kto wie, może stsounki między nimi sie poprawią ?
          pzdr.








          • boledo Re: do sylwia 12.06.02, 12:10
            Spodziewałam się, że to co napisałam może budzić kontrowersje. Przeczytaj mój
            post do proo.
            Pozdrawiam.
        • boledo Re: do proo 12.06.02, 12:07
          Masz rajcę, kocham moje siostry i siostrzeńców i to był jedyny powód, dla którego
          pomagałam (zwróć uwagę, że jest to czas przeszły). Ale niestety, jak wspominałam,
          moja dorosła (wiekowo) siostra pozostała do dziś nieporadnym dzieckiem i wyrzucam
          sobie, że to ja się do tego przyczyniłam. Może to grozić również siostrze Martyny
          i chciałam jej na to zwrócić uwagę.
          Żadne pieniądze nie ocieplą chłodu uczuć, a wręcz odwrotnie. Przynajmniej takie
          są moje doświadczenia i obserwacje.
          Ponadto wskazałam na możliwość negocjacji spłaty zadłużenia, ale w tym przypadku
          dłużnik musi wykazać trochę inicjatywy. Tymczasem siostra idzie po najmniejszej
          linii oporu, co niestety świadczy o braku zaradności. Źle wspierana, nigdy go nie
          nabędzie. Dlatego danie jej pieniędzy na spłatę zadłużenia uważam za niedobre
          wsparcie. "Chcesz pomóc potrzebującemu daj mu wędkę, a nie rybę".
          Nie dlatego Martyna ma nie pomóc siostrze, bo to nie moja siostra, nie moje to
          też pieniądze, które na ten cel zostaną przeznaczone, ale dlatego, że istnieją
          inne możliwości załatwienia tej sprawy. Może nie tak proste, ale są.
          Może nie mam racji, nie wiem, ale teraz chcąc pomóc "daję wędkę".
          Pozdrawiam.
          • Gość: sylwia Re: przeczytałam IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 12:40
            boledo napisał(a):
            < Dlatego danie jej pieniędzy na spłatę zadłużenia uważam
            za niedobre wsparcie. >


            Nie jej osobiście, bo nie wiadomo czy wpłaci zaległości.
            Dlatego zostanę przy swoim zdaniu, że Martyna powinna zrobic przelew
            do tej spółdzielni, jeśli zdecyduje sie na pomoc.
            Siostra z czystym kontem może zacząć normalne zycie bądź nie, to juz
            bedzie jej decyzja.
            A Martyna bedzie miała spokojne sumienie, ze nie odwrociła sie od
            potrzebujacej rodziny.




            "Chcesz pomóc potrzebującemu daj mu wędkę, a nie rybę".>


            Dokładnie tak, ale czasami robimy wyjątki.
            Pozdrawiam.

            • Gość: jang Re: przeczytałam IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 16:16

              > "Chcesz pomóc potrzebującemu daj mu wędkę, a nie rybę".>
              >
              >
              wplacenie pieneidzy na konto spoldzielni bedzie wedka
              wplacenie pieniedzy na konto siostry bedzie ryba
    • ally.b Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? 12.06.02, 12:11
      POMÓC POMÓC POMÓC!!!Tak uważam.Później będziesz miała straszne wyrzuty
      sumienia,zwłaszcza jeżeli stanie się coś złego.Chyba lepiej żyć w sytuacji
      kiedy nie ma się ustabilizowanej sytuacji finansowej niż mieć na sumieniu
      czyjeś życie.Pozdrawiam,życzę udanej decyzji.
    • Gość: Martyna Re: Czy pomoc siostrze -dylemat? IP: *.proxy.aol.com 15.06.02, 18:44


      Dzieki wszysatkim za opinie ,punkty widzenia i za czas. Naprawde wszystkie
      one byly dla mnie bardzo cenne.
      Postanowilam pozyczyc siostrze 500 dolarow a reszte bank rozlozy jej na raty.
      Siostra obiecala isc do psychoterapeuty i przedyskutowac z nim swoje zycie,
      prawdopodobnie rozpoczac terapie.
      Nie jestem przekonana , ze to sluszna decyzja bo ona nigdy chyba nie nauczy sie
      odpowiedzialnosci ale interes siostrzencow przewazyl.

      Pozdrawiam

      Martyna
      • zlakobieta Brawo Martyna !!! 15.06.02, 21:29
        Pozdrawiam :)
        • Gość: masza Re: Brawo Martyna !!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.06.02, 15:57
          zlakobieta napisał(a):

          > Pozdrawiam :)

          Ja również ;))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka