fleuret 07.03.05, 08:45 Gdyby nie cierpienie, nikt nie wiedziałby, jak bardzo ktos kogos kocha Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
baba2005 Re: o cierpieniu 07.03.05, 08:59 Dzieki istnieniu ciemnosci potrafimy zdefiniowac jasnosc... :) Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: o cierpieniu 07.03.05, 09:27 wiesz co to jest bzdura, cierpienie nie jest do niczego potrzebne, jest destrukcyjne, nieszczy człowieka tak jak mało co. coś wam sie w głowach poprzestawiało, nie lepiej patrzec jak ktos jest szczesliwy? nie argumentujcie tylko tego wiara i wszystkimi którzy cierpieli. Stad sie bierze najwiecej chorób psychicznych Odpowiedz Link Zgłoś
baba2005 Re: o cierpieniu 07.03.05, 09:29 Ja tego nie odbieram jako pochwaly cierpienia, a raczej stwierdzenie faktu. Nie denerwuj sie xy2. :) Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: o cierpieniu 07.03.05, 09:49 jak dla mnie jest to pojmowanie uczuc w kategoriach sado-masochistycznych. Kocham to cierpie jak ktos kocha to niech cierpi, bo inaczej nie mozna zobaczyc jak ktos kocha. Chore nawet jak jest to stwierdzenie faktu, w ogóle jak cos takiego normalnemu człowiekowi moze przyjsc do głowy. ja nie znosze cierpienia, mam 1 życie Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: o cierpieniu 07.03.05, 09:46 to cierpienie nie ma nic wspolnego z miloscia Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:03 owszem, nie ma nic wspólnego z miłością własną Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:08 dowodem jakiej miłosci jest cierpienie? moze w przyszłosci sammookaleczenia? trzeba sprawdzic na sobie jak inni cierpia Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:13 ta sama. ale cierpienie nie ma nic wspolnego z miloscia. bol po stracie to tylko placz malego zasmarkanego dziecka w nas, ktore sie maze ze strachu, co teraz bedzie, - nie bedzie ciepelka, nie bedzie bezpieczenstwa etc. i ten gnoj nie pomysli, ze tej drugiej osobie moze teraz jest lepiej. powtarzam jeszcze raz - cierpienie po stracie nie ma nic wspolnego z miloscia choc wszyscy lubia uzywac takiej nazwy i ladnie nazywac egoizm przeciez to tak ladnie i szlachetnie brzmi Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:20 hsirk napisał: > ta sama. ale cierpienie nie ma nic wspolnego z miloscia. bol po stracie to tylk > o > placz malego zasmarkanego dziecka w nas, ktore sie maze ze strachu, co teraz > bedzie, - nie bedzie ciepelka, nie bedzie bezpieczenstwa etc. i ten gnoj nie > pomysli, ze tej drugiej osobie moze teraz jest lepiej. przecież powiedziałam, że nie o to mi chodzi, nie o zraniona miłośc własną > > powtarzam jeszcze raz - cierpienie po stracie nie ma nic wspolnego z miloscia cierpienie nie zawsze wiąże się ze stratą, czasem boli zupełnie cos innego niz własne ja > > choc wszyscy lubia uzywac takiej nazwy i ladnie nazywac egoizm > > przeciez to tak ladnie i szlachetnie brzmi czy nigdy nie bolał cię czyjś ból? Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:23 to normalne ze mając wrażliwosc boli czyjs ból. ale nie po tym poznaje sie miłość Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:34 fleuret napisała: > czy nigdy nie bolał cię czyjś ból? Do tego nie potrzeba miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:07 o czym ty mówisz nawiedzona kobieto, po co cierpiec no po co? lubisz jak ci jest żle- pewnie nie ale twoja nawiedzona natura nie pozwoli ci sie do tego przyznac. myslisz ze cierpiac bedziesz bardziej wartościowa? bzdura Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:11 xy2 napisała: > o czym ty mówisz nawiedzona kobieto, po co cierpiec no po co? cierpienia się nie wybiera, przychodzi i już > lubisz jak ci jest żle- pewnie nie ale twoja nawiedzona natura nie pozwoli ci > sie do tego przyznac. myslisz ze cierpiac bedziesz bardziej wartościowa? bzdura nie jestem aż tak zboczona jak Ci sie wydaje Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:14 cierpienie nie jest niczym dobrym a jak ktos uwaza inaczej jest nie do końca..... no wiesz co Odpowiedz Link Zgłoś
richard_the_taxidriver Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:32 > Gdyby nie cierpienie, nikt nie wiedziałby, jak bardzo ktos kogos kocha forum romantica dwa pietra wyżej. Nie cierpie )) nadmuchanych sloganów Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichu_the_bolid_driver Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:36 ty tez jestes nawiedzony- szarlatany, masony Odpowiedz Link Zgłoś
richard_the_taxidriver Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:47 dzidek ! a gdzie ty tu jakieś masony widziałeś ? Wątki ci sie posklejały. Tu jest "uroku cierpienia" :-) Ibuprom ? - powinni tego zabronić !!! ps. kolegfa domorosły psychiatra ? poczul się urażony niekoniecznie bałwochwalstwem i brak uwielbiebia dla "lekarzy" dusz, duszów i duszyczków ? Odpowiedz Link Zgłoś
alicja-ciekawska Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:36 Ktos kiedys powiedzial ,ze prawdziwa milosc boli. -Cierpiec z bezsilnosci ,kiedy nie mozesz pomoc ukochanej osobie.. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:46 alicja-ciekawska napisała: > Ktos kiedys powiedzial ,ze prawdziwa milosc boli. > -Cierpiec z bezsilnosci ,kiedy nie mozesz pomoc ukochanej osobie.. Na litość! Kto powiedział że trzeba ciepieć?! To sie zdarza, jednym mniej innym bardziej - ale błagam nie wiążcie miłości z cierpieniem jako obowiązkowym elementem!! Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:51 procesor napisała: > Na litość! > Kto powiedział że trzeba ciepieć?! nikt > To sie zdarza, jednym mniej innym bardziej - ale błagam nie wiążcie miłości z > cierpieniem jako obowiązkowym elementem!! jasne, to nie jest obowiazkowy element nie wszystko mozna ustawić w szereg i do końca zakwalifikować Odpowiedz Link Zgłoś
alicja-ciekawska Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:52 procesor napisała: > alicja-ciekawska napisała: > > Ktos kiedys powiedzial ,ze prawdziwa milosc boli. > > -Cierpiec z bezsilnosci ,kiedy nie mozesz pomoc ukochanej osobie.. > > Na litość! > Kto powiedział że trzeba ciepieć?! > To sie zdarza, jednym mniej innym bardziej - ale błagam nie wiążcie miłości z > cierpieniem jako obowiązkowym elementem!! > "NIE LUBIMY PONIEDZIALKOW"-stwierdzam! -cierpi sie nie dla tego ze sie chce! Moim zdaniem cierpienie jest pozytywnym odczuciem. oznacza ze nie jestes egoista,pozbawionym uczuc. Nie rozumiem tego ataku na to uczucie /cierpienia/? Odpowiedz Link Zgłoś
richard_the_taxidriver Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:49 > -Cierpiec z bezsilnosci ,kiedy nie mozesz pomoc ukochanej osobie.. i być zmuszonym patrzeć jakie knoty wypisuje publicznie Odpowiedz Link Zgłoś
alicja-ciekawska Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:55 richard_the_taxidriver napisał: > > -Cierpiec z bezsilnosci ,kiedy nie mozesz pomoc ukochanej osobie.. > > i być zmuszonym patrzeć jakie knoty wypisuje publicznie tez nie lubie poniedzialku ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
richard_the_taxidriver Re: o cierpieniu 07.03.05, 11:00 a fe, Ty mondayfobie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:37 fleuret napisała: > Gdyby nie cierpienie, nikt nie wiedziałby, jak bardzo ktos kogos kocha Do tego by wiedzieć że kocham - nie potrzebuje cierpieć. Jeśli ty tego potrzebujesz - uwaga, coś jest niedobrze! Masz jakiś mętlik pojęciowy. Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:47 procesor napisała: > Jeśli ty tego potrzebujesz - uwaga, coś jest niedobrze! > > Masz jakiś mętlik pojęciowy. > Uwaga! Niedobrze jest z tymi, którzy odczuwaja inaczej niż ja. Poza tym mają mętlik. Brawo, procesorku Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: o cierpieniu 07.03.05, 10:51 m.malone napisał: > Uwaga! Niedobrze jest z tymi, którzy odczuwaja inaczej niż ja. > > Poza tym mają mętlik. > > Brawo, procesorku Doprawdy uważasz że Malonie że żeby kochac TRZEBA cierpieć? Gorzej - że TRZEBA cierpiec by DOCENIĆ miłość? No to ja współczuję i autorce i jej ukochanym.... Odpowiedz Link Zgłoś
procesor PS 07.03.05, 10:51 Ale jak lubi, cóż, trudno. :) Niech tak będzie. Amen. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: PS 07.03.05, 12:26 m.malone napisał: > Myślisz, że potrzebne Jej Twoje współczucie? Malonie ty mnie chyba nie lubisz.. Tak, może sie jej przydac. Wyobraź sobie bowiem że ona się zakochuje, z wzajemnościa, układa im sie doskonale. I nagle - zaczyna mysleć że coś jest nie tak w jej związku. Dlaczego? No bo ona nie czuje że cierpi! Skoro założyła że cierpienie jest potrzebne by odczuć że to ta wielka prawdziwa miłość - zacznie kombinować. Może nawet podświadomie. Może wpędzić siebie i swój związek w kłopoty. BY to cierpienie dało jej poczucie jak bardzo kocha.. To oczywiście scenariusz zakładający że "MOŻE" ale nie musi tak być. Zapewniam cieże nie było mi potrzebne cierpienie bym wiedziała jak bardzo kocham mojego męża. Cierpienie i tak jest elementem naszego życia, chcemy czy nie pewnie nas nie ominie. Po co do niego dorabiac teorie że miłość bez niego jest "mniej odczuwana"? Choc kiedyś juz tu pisałam o cierpieniu - że często jest tym co nas popych ado rozwoju i ruchu "w góre". Ale nie każdego. Niektórych łamie, po prostu. "co mnie nie zabije to mnie wzmocni" ciekawe byłbyby statystyki ilu poległo i nie może sie wypowiedzieć o tym co myśli o tym zdanku...... Mnie wzmocniło. :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: PS 07.03.05, 12:31 procesor napisała: > Cierpienie i tak jest elementem naszego życia, chcemy czy nie pewnie nas nie om > inie. > Po co do niego dorabiac teorie że miłość bez niego jest "mniej odczuwana"? gdybyś zechciała przeczytać raz jeszcze napisane przeze mnie zdanie, to może dostrzegłabys, że przeinaczasz jego treść Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: PS 07.03.05, 13:02 fleuret napisała: > procesor napisała: > > Cierpienie i tak jest elementem naszego życia, chcemy czy nie pewnie nas > > nie ominie. Po co do niego dorabiac teorie że miłość bez niego jest "mniej > > odczuwana" ? > > gdybyś zechciała przeczytać raz jeszcze napisane przeze mnie zdanie, > to może dostrzegłabys, że przeinaczasz jego treść Twoje zdanie brzmiało: "Gdyby nie cierpienie, nikt nie wiedziałby, jak bardzo ktos kogos kocha" Ja uważam że nie trzeba cierpiec ani znac cieprienia by byc w stanie zobaczyć "jak bardzo ktos kogoś kocha"? Ty - tak wynika z twoejgo zdania- uważasz inaczej. :) Może rozwiń temat to dojdziemy skąd te różnice. :) Ale na razie znikam. Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Procesorze 07.03.05, 13:29 Nie jest tak, że Cię nie lubię. Nie odnosze się też emocjonalnie ani do wypowiedzi, ani ich autorów. Jeśli się nie zgadzamy, nie znaczy to, że sie nie lubimy... Po prostu dopuściłaś się "grzechu" nadinterpretacji:) w stosunku do otwierającego postu Fleur. To wszystko. To samo dotyczy mojej wypowiedzi, na której podstawie domniemywasz, że Cię nie lubię:) Pozdrowienia MM Odpowiedz Link Zgłoś
procesor MMalonie 07.03.05, 21:39 Aj, aj, Malonie, zapomniałam na końcu tamtego zdania dopisać taki emoticon :)) :) Alez ja z Kwietem tez się często nie zgadzałam a go lubie. :) Brak mi go tutaj. Oj, interpretacja to rzecz naturalna - w moim przekonaniu ni ebyał to nadinterpretacja. Skoro autorka dała sygnał że o co innego chodziło - to chętnie o tym rozmawiam. Czy tylko ja tak to odebrałam? Ide czytac dalej. :) Wolisz "zmęszcz.." mojego nicka?? :) (uważam że żeńska forma jest ładniejsza, ty byś był Malonką :) ) Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichu_the_bolid_driver Re: o cierpieniu 07.03.05, 11:06 a mnie sie marzy zycie na totalnym luzie, zebym nie musiala sie o nic martwic, nie musiała cierpiec ani sie stresowac. stres i cierpienie niszczy człowieka, osłabia odporność, wzmaga proces starzenia sie. dlaczego ludzie szczesliwi wygladaja młodo i ładnie? bo nie płacza, nie denerwuja sie, nie cierpią, są zadowoleni z zycia i to chyba powinno być czyms dobrym Odpowiedz Link Zgłoś
alicja-ciekawska Re: o cierpieniu 07.03.05, 11:15 zdzichu_the_bolid_driver napisała: > a mnie sie marzy zycie na totalnym luzie, zebym nie musiala sie o nic martwic, > nie musiała cierpiec ani sie stresowac. > stres i cierpienie niszczy człowieka, osłabia odporność, wzmaga proces > starzenia sie. dlaczego ludzie szczesliwi wygladaja młodo i ładnie? bo nie > płacza, nie denerwuja sie, nie cierpią, są zadowoleni z zycia i to chyba > powinno być czyms dobrym No widzisz, Tobie sie takie zycie marzy,o jakim ja bym powiedziala ze zionie nuda./bez obrazy/ Odpowiedz Link Zgłoś
zdzichu_the_bolid_driver Re: o cierpieniu 07.03.05, 11:19 a kto powiedział ze szczesliwe bezstresowe życie jest nudne? umiarkowany stres jest OK, ale to jest bardziej pozytywna adrenalina. a co alicjo, chcesz sie niszczyc, zeby wszyscy widzieli twoją poważna od cierpienia twarz? czemu szczesciu nie przypisujemy tylu zalet co cierpieniu, nie rozumiem. jak kiedys bede miała dziecko to wychowam je bezstresowo Odpowiedz Link Zgłoś
back.door Re: o cierpieniu 11.03.05, 10:17 dlaczego ludzie szczesliwi wygladaja młodo i ładnie? bo nie > płacza, nie denerwuja sie, nie cierpią, są zadowoleni z zycia i to chyba > powinno być czyms dobrym zdzichu, wybacz - upraszczasz i to aż nadto. Co to znaczy "być zadowolonym z życia"? przecież nie ma ani jednego życia, które pozbawione jest trosk. Masz na mysli urodę ludzi beztroskich, bezmyślnych? Przecież widać w niej sztuczność, widać brak refleksji, przeżyć... Nie zazdraszczam im, wiedząc, że każdy ma w zyciu do przerobienia jakąś lekcję. Brzydota jest niczym innym, jak stanem ducha. Mam szczęście, bo jest obok mnie wielu ludzi, którzy pomimo róznych przezyć, czasem pomimo wielkiego cierpienia, pozostają pieknymi - tam w środku, w głębi siebie - to widać. Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret wyjasnienie 07.03.05, 17:46 to nie był watek o miłosci tylko próba okreslenia sensu cierpienia fleur Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: wyjasnienie 07.03.05, 18:13 nie mozna szukać sensu cierpienia, bo nie ma czegoś takiego. cierpienie nie jest człowiekowi potrzebne, a ze ono zawsze w zyciu jest to jest straszne Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: wyjasnienie 07.03.05, 18:25 cierpienie i smierć to najgorsze demony gdy nadasz im sens przestana straszyc Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: wyjasnienie 07.03.05, 18:28 nie zamierzam nadawac im sensu. to ze kiedys umre wiem doskonale, ale chciałabym mieć lekka śmierc i zycie bez cierpienia Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: wyjasnienie 07.03.05, 18:33 to po co pisac wogóle o sensie cierpienia, o cierpieniu jako dowodzie miłości.Miłość nie powinna byc cierpieniem Odpowiedz Link Zgłoś
lunar1978 Re: wyjasnienie 07.03.05, 18:35 bo cieprienie nie ma żadnego sensu, a o miłości nie będę się wypowiadał, bo to jest mi obce ... Odpowiedz Link Zgłoś
lunar1978 Re: wyjasnienie 07.03.05, 18:54 Pisałem o sobie w swoich wątkach. Zresztą ... szkoda słów Odpowiedz Link Zgłoś
xy2 Re: wyjasnienie 07.03.05, 18:57 nie pamietam, ale chyba nie jest z toba az tak zle:) Odpowiedz Link Zgłoś
alicja-ciekawska Re: wyjasnienie 07.03.05, 19:03 fleuret napisała: > trzeba odczarowac demona -przydaloby sie, -ludzie boja sie cierpienia,a ono i tak przyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: wyjasnienie 07.03.05, 21:56 fleuret napisała: > trzeba odczarowac demona "Gdyby nie cierpienie, nikt nie wiedziałby, jak bardzo ktos kogos kocha" Tak napisałś w pierwszy liście w tym wątku. :) Ja tego nie odebrałam w ogóle jako "odczarowywania" cierpienia. Dlatego tak wyżej pisąłm a nie inaczej. A sens cierpienia to zagadnienie zahaczające o sfere wiary. Nie tylko w sensie wyznania. :) Ide szukac bo chyba był taki watek. Poszukam inspiracji. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: wyjasnienie 07.03.05, 22:12 No i znalazłam! Dawno to było, ciekawe że się tam nie wypowiadałam. :) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=7527245&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
malvvina Re: wyjasnienie 08.03.05, 08:40 przysiegam ze nie musze stracic dziecka np aby wiedziec jak bardzo je kocham. Bzdura z tym cierpieniem. Milosc poznaje sie po blogostanie ktory przynosi a cierpienie to zupelnie inne uczucie i z innej szuflady Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: wyjasnienie 08.03.05, 08:48 Malwino, toć ja nie o miłosci przecie piszę... zgadzam się, cierpienie to skrajność, ale czyż nie oscylujemy między skrajnościami? daleka jestem od gloryfikacji tego doświadczenia twierdzę tylko, że jego sens tkwi w uświadamianiu nam głębi naszych uczuć, a nie na odwrót Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: wyjasnienie 08.03.05, 09:49 dlaczego tak sie upierasz przy tym sensie cierpienia? dlaczego cierpienie musi miec sens? Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone A ja chciałbym 08.03.05, 10:57 żeby wszystko miało jakis sens. Ale to mrzonka niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: A ja chciałbym 08.03.05, 12:19 fleuret napisała: > pewnikiem ma, ale go nie znamy właśnie. A ja chciałbym znać:) Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: A ja chciałbym 08.03.05, 12:22 ja też, ale wtedy nazywają mnie nawiedzoną wariatką hi, hi Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: wyjasnienie 08.03.05, 11:28 fleuret napisała: > Malwino, toć ja nie o miłosci przecie piszę... Toć w pierwszym poście powiązałas cierpienie z miłością! :) Ale wierzę że nie o tym miało być. :) Nad sensownościa cierpienia tylu ludzi przez tyle lat się zastanawiało.. To i my musimy swoja porcyjke dołożyć. W moim przekonaniu gdy jest nam bardzo dobrze, wszystko idzie po naszej myśli - mamy tendencję do powierzchowności. Albo może.. nie podejrzewamy że istnieją obszary "duchowe" które warto pozanć.. i dopiero zdarzenia które niestety niosą ze sobą cierpienie zmuszaja nas by się tam zapuścić. Juz tu kiedys wyrażałam zastanowienie nad tym że takie samo wydarzenie w zyciu różnych ludzi daje tak rózne efekty. Jedni zmieniają sie na lepsze, znajdują nowe siły, odkrywają w sobie niesamowite zdolności do przetrwania - a inni pogrązają się w cierpieniu, żyją wspomnieniami, może nawet delektują sie swym nieszczęściem? Jakie cechy trzeba miec żeby się nie złamać tylko żeby nas wzmocniło? Myślę że pogoda ducha (wrodzona?) jest jedną z takich cech. Ale czy niezbędną? Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: wyjasnienie 08.03.05, 11:48 procesor napisała: Jakie cechy trzeba miec żeby się nie złamać tylko żeby nas wzmocniło? > Myślę że pogoda ducha (wrodzona?) jest jedną z takich cech. Ale czy niezbędną? myślę,że daremna jest wyliczanka cech w obliczu dramatycznych zdarzen człowiek bywa nieprzewidywalny -------------------------------------------------------------------- Możemy powiedzieć o człowieku, że bywa częściej dobry niż zły, częściej mądry niż głupi, częściej energiczny niż apatyczny, i na odwrót; ale będzie nieprawdą, jeśli powiemy o jakimś człowieku, że jest dobry albo mądry, a o innym, że jest zły albo głupi. A my zawsze w ten sposób dzielimy ludzi. I to jest niesłuszne. Ludzie są jak rzeki: woda jest we wszystkich jednakowa, wszędzie ta sama, ale rzeka bywa wąska, szeroka, spokojna, czysta, zimna, mętna, ciepła. Tak samo bywa z ludźmi. Każdy człowiek ma w sobie zalążki wszystkich ludzkich cech; czasami ujawnia te, czasami znów inne; bywa nieraz zupełnie do siebie niepodobny, pozostając jednakże wciąż sobą. /Lew Tołstoj/ Odpowiedz Link Zgłoś
back.door Re: wyjasnienie 08.03.05, 13:59 fleuret napisała: > procesor napisała: > > Jakie cechy trzeba miec żeby się nie złamać tylko żeby nas wzmocniło? > > Myślę że pogoda ducha (wrodzona?) jest jedną z takich cech. Ale czy niezb > ędną? > > myślę,że daremna jest wyliczanka cech > w obliczu dramatycznych zdarzen człowiek bywa nieprzewidywalny > > -------------------------------------------------------------------- > > Możemy powiedzieć o człowieku, że bywa częściej dobry niż zły, częściej mądry > niż głupi, częściej energiczny niż apatyczny, i na odwrót; ale będzie nieprawdą > , > jeśli powiemy o jakimś człowieku, że jest dobry albo mądry, a o innym, że jest > zły albo głupi. A my zawsze w ten sposób dzielimy ludzi. I to jest niesłuszne. > Ludzie są jak rzeki: woda jest we wszystkich jednakowa, wszędzie ta sama, ale > rzeka bywa wąska, szeroka, spokojna, czysta, zimna, mętna, ciepła. Tak samo byw > a > z ludźmi. Każdy człowiek ma w sobie zalążki wszystkich ludzkich cech; czasami > ujawnia te, czasami znów inne; bywa nieraz zupełnie do siebie niepodobny, > pozostając jednakże wciąż sobą. > /Lew Tołstoj/ > Myślę, że nie ma złych ludzi, czasem po prostu źle postępujemy, ot. Jesli zle czyny,zachowanie - znajduje akceptacje innych, slabszych, wplywowych ludzi - nie mozna oczekiwac, ze przestanie sie postępować zle wobec innych. Szkoda, ze ja potrafie postępować źle głownie wobec siebie samej, chyba czas to zmienic... Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: wyjasnienie 08.03.05, 16:25 back.door napisała: > Myślę, że nie ma złych ludzi, czasem po prostu źle postępujemy, ot. Jesli zle > czyny,zachowanie - znajduje akceptacje innych, slabszych, wplywowych ludzi - > nie mozna oczekiwac, ze przestanie sie postępować zle wobec innych. > Szkoda, ze ja potrafie postępować źle głownie wobec siebie samej, chyba czas > to zmienic... Tez bywam taka wzniosła. :) Ale powiedz to ofiarom zwyrodnialców różnej maści - albo rodzinom tych ofiar.. Odpowiedz Link Zgłoś
back.door Re: wyjasnienie 08.03.05, 16:39 Swiat pracuje, niestety, na przyklaskiwanie zlu - bo niestety siła najcześciej jest tam, gdzie zło, albo zlo idzie w parze z siłą... Wiesz, najśmieszniejsze jest to, że dla ludziom się poprzestawiało: zle jest, gdy jeden wychyla sie przeciw calosci i okazuje swoją zlosc - nazywany jest glupcem. Zle jest uleganie namiętnościom:), ale opluwanie innego clzowieka i dowartosciowywanie sie tym kosztem, za zlo nie uchodzi? Moj Boże, dlaczego? Koniecznie w ten sposob trzeba dać upust swojej frustracji? przecież pogarda budzi w drugim czlowieku złość i często prowadzi do robienia rzeczy złych. Tak się nakęca machina...Heh. Wiem, goopia idealistka ze mnie, ale ciesze sie, ze z trudem, ale mozliwe jest budowanie lepszego swiata w swojej najbliższej bliskości:) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: wyjasnienie 08.03.05, 21:30 back.door napisała: > Wiem, goopia idealistka ze mnie, ale ciesze sie, ze z trudem, ale mozliwe jest > budowanie lepszego swiata w swojej najbliższej bliskości:) :) To chyba jedyne rozsądne wyjście. By zostac jednak idealistką i robić swoje. :) Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: wyjasnienie 08.03.05, 16:28 fleuret napisała: > myślę,że daremna jest wyliczanka cech > w obliczu dramatycznych zdarzen człowiek bywa nieprzewidywalny A ja myśle że są pewne cechy które dają szanse (zauważ - tylko szansę!) by łatwiej sobie poradzic w stresujących sytuacjach. Masz kolejną linkę :) wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,55670,2587118.html Może to nie jest dokładnei o cierpieniu z zauwaz fragment: "Najstarsze Polki deklarują głęboką wiarę w Boga. W opinii badaczy, zdecydowanie wyróżnia je ponadprzeciętna umiejętność przezwyciężania stresów. Ich życie często było bardzo ciężkie i pełne dramatycznych wydarzeń, z którymi trudno się pogodzić. - Są kobiety stulatki, które pochowały wszystkie swoje dzieci - podkreśliła koordynator." Warto przeczytac. :)) > -------------------------------------------------------------------- Z Tołstojem nei będę dyskutowac. :) Choc.. Chcesz czy nie - oceniasz - nawet jeśli robisz to nieświadomie.. Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: wyjasnienie 08.03.05, 17:43 A ja myśle że są pewne cechy które dają szanse (zauważ - tylko szansę!) by łatwiej sobie poradzic w stresujących sytuacjach. proszę,wymień je za linke dziekuję Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: wyjasnienie 08.03.05, 21:32 fleuret napisała: > A ja myśle że są pewne cechy które dają szanse (zauważ - tylko szansę!) by > łatwiej sobie poradzic w stresujących sytuacjach. > > proszę,wymień je > za linke dziekuję Toc przecie wymieniłam jedną - pogodę ducha. Z artykułu mozna wyciagnąc jeszcze np. religijność. Bycie "rodzinnym" - to trzeba by rozbic na drobne.. I wiesz co.. tak sobie myślę że.... dobroć. :) Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: o cierpieniu 08.03.05, 16:12 Cierpienie bierze sie ze strachu, milosc nie przynosi takich uczuc. My czesto strach ze mozemy kogos stracic albo stracilismy nazywamy miloscia. Milosc nie rani wiec jesli jest cierpienie to jest inny powod tego cierpienia. Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 09.03.05, 08:13 dlaczego wszelkie negatywne uczucia, których doswiadcza człowiek, łączysz ze stachem? Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: o cierpieniu 09.03.05, 10:42 sadze troche inaczej, ale dlugo by gadac. w uproszczeniu - tak Odpowiedz Link Zgłoś
luty10 Re: o cierpieniu 09.03.05, 17:24 fleuret napisała: > Gdyby nie cierpienie, nikt nie wiedziałby, jak bardzo ktos kogos kocha gdby ktos kochal, nigdy nie wiedzialby, co to cierpienie... cierpienie to brak milosci, brak milosci, to zaprzeczanie zyciu, zaprzeczanie zyciu to strach, strach to cierpienie... cierpienie, to brak milosci... Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 10.03.05, 10:51 nie obraź się Luty , ale Twoja wypowiedź, to misterna układanka słów - czysty werbalizm, a nie dowód logiczny spójrz: > gdby ktos kochal, nigdy nie wiedzialby, co to cierpienie...-fałsz > cierpienie to brak milosci, -prawda > brak milosci, to zaprzeczanie zyciu, -prawda > zaprzeczanie zyciu to strach, -prawda > strach to cierpienie... -prawda > cierpienie, to brak milosci... -prawda zgodnie z logiką matematyczną, z fałszu nigdy nie wynika prawda, czyli Twój dowód ma błędne założenie Odpowiedz Link Zgłoś
luty10 Re: o cierpieniu 10.03.05, 15:14 fleuret napisała: > nie obraź się Luty , ale Twoja wypowiedź, to misterna układanka słów - czysty > werbalizm, a nie dowód logiczny > spójrz: > > > gdby ktos kochal, nigdy nie wiedzialby, co to cierpienie...-fałsz > > cierpienie to brak milosci, -prawda > > brak milosci, to zaprzeczanie zyciu, -prawda > > zaprzeczanie zyciu to strach, -prawda > > strach to cierpienie... -prawda > > cierpienie, to brak milosci... -prawda > > zgodnie z logiką matematyczną, z fałszu nigdy nie wynika prawda, > czyli Twój dowód ma błędne założenie dlaczego zalozylas, ze moje zdanie jest falszywe? 'gdby ktos kochal, nigdy nie wiedzialby, co to cierpienie...-fałsz' Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 11.03.05, 08:47 weź taki przykład: osobę, którą kochasz, spotyka tragedia tragedia staje się dla tej osoby źródłem cierpienia ból kochanej osoby odczuwasz razem z nią Im bardziej kochasz, tym bardziej Cię boli jej ból Gdybyś nie kochał, to czułbyś tylko współczucie ewentualnie litość lub może nic ps słowa fałsz nie traktuj emocjonalnie, to tylko stan logiczny Odpowiedz Link Zgłoś
luty10 Re: o cierpieniu 11.03.05, 14:51 fleuret napisała: > weź taki przykład: > osobę, którą kochasz, spotyka tragedia > tragedia staje się dla tej osoby źródłem cierpienia > ból kochanej osoby odczuwasz razem z nią > Im bardziej kochasz, tym bardziej Cię boli jej ból > Gdybyś nie kochał, to czułbyś tylko współczucie > ewentualnie litość lub może nic >mysle, ze to strach o osobe kochana sprawia, ze cierpisz... nie rozumiem dlaczego nie cierpissz z powodu bolu osob niekochanych...moze dlatego, ze nie odczuwasz o nie strachu, bo nie sa Ci one do niczego potrzebne... >>ps słowa fałsz nie traktuj emocjonalnie, to tylko stan logiczny nie traktuje emocjonalnie, tylko dla mnie to nie jest falsz...:) Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: o cierpieniu 11.03.05, 14:56 alez nie, nie... nie jest to falsz to tylko sofizmat Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 11.03.05, 15:05 Krish, czemu przed chwilą tak zmieszałeś mnie z błotem? Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: o cierpieniu 11.03.05, 15:07 to mial byc zart. sorry jezeli zle zabrzmialo odrobie w polu Odpowiedz Link Zgłoś
luty10 Re: o cierpieniu 11.03.05, 15:15 hsirk napisał: > alez nie, nie... > > nie jest to falsz > > to tylko sofizmat kazdy wypowiada sie ze swojego poziomu rozumienia... Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 11.03.05, 15:04 luty10 napisał: > >mysle, ze to strach o osobe kochana sprawia, ze cierpisz... znasz to z teorii czy z autopsji? > nie rozumiem dlaczego nie cierpissz z powodu bolu osob niekochanych...moze > dlatego, ze nie odczuwasz o nie strachu, bo nie sa Ci one do niczego > potrzebne... moje serce nie jest tak pojemne > nie traktuje emocjonalnie, tylko dla mnie to nie jest falsz...:) jasne Odpowiedz Link Zgłoś
luty10 Re: o cierpieniu 11.03.05, 15:11 fleuret napisała: > luty10 napisał: > > > >mysle, ze to strach o osobe kochana sprawia, ze cierpisz... > > znasz to z teorii czy z autopsji? oczywiscie, ze z autopsji... > > > nie rozumiem dlaczego nie cierpissz z powodu bolu osob niekochanych...moz > e > > dlatego, ze nie odczuwasz o nie strachu, bo nie sa Ci one do niczego > > potrzebne... > > moje serce nie jest tak pojemne to nie o pojemnosc serca chodzi, nie boisz sie o tych ludzi... bo tak naprawde boisz sie o siebie... > > > > nie traktuje emocjonalnie, tylko dla mnie to nie jest falsz...:) > > jasne > Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 11.03.05, 15:16 luty10 napisał: > oczywiscie, ze z autopsji... ciekawe dlaczego nasze zeznania się nie zgadzają? muszę o tym pomyśleć Odpowiedz Link Zgłoś
luty10 Re: o cierpieniu 11.03.05, 15:23 fleuret napisała: > luty10 napisał: > > > oczywiscie, ze z autopsji... > ciekawe dlaczego nasze zeznania się nie zgadzają? > muszę o tym pomyśleć jak bedziesz o tym myslec, badz ze soba szczera... Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 12.03.05, 16:06 skad ta prośba o szczerość? nie kapuję Sadzę,że mogą być dwie przyczyny wyciągniecia sprzecznych wniosków z tych samych pzesłanek: 1.przesłanki de facto nie sa identyczne 2.ich interpretacja jest różna Przy analizie interesujacego nas zdania, może zachodzić jedna z tych przyczyn lub też obie naraz Domniemywam,że źródłem powyzszego jest różny poziom percepcji rzeczywistosci u Ciebie i u mnie, sorry. Znów rozmawiasz ze slepym o kolorach Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: a temat az się w polecanych znalazł.. ;)) nt 11.03.05, 12:57 totalnym nieporozumieniem jest zapodany tam tytuł beeeeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: a temat az się w polecanych znalazł.. ;)) nt 11.03.05, 14:37 fleuret napisała: > totalnym nieporozumieniem jest zapodany tam tytuł beeeeeeee :) Zgadza sie. Ale to dlatego że jak juz pare razy pisałam - właśnie tak można zrozumieć założeniowy post.. Nie zawsze nasz myśl jest tak jasno sformułowana jak sie NAM wydaje. Wiele razy sie na tym forum przekonałam - i co gorsza wiem że są tematy gdzie ubranie we właściwe słowa swoich przekonań jest bardzo trudne i lepiej sobie odpuścic. Odpowiedz Link Zgłoś
feema-to-ja Re: o cierpieniu 10.03.05, 09:11 bzdura, milosc nie ma nic wspolnego z cierpieniem. To my oczekujac za wiele od naszego partnera, probujac nagiac go do naszego wyobrazenia sami stwarzamy sobie cierpienie. Jezeli czegos w zwiazku nie dostajemy-cierpimy. Ale to nie sama milosc jest tego przyczyna. Odpowiedz Link Zgłoś
onazg Re: o cierpieniu 11.03.05, 08:23 A ja przez to cierpienie jestem na skraju zycia.......kocham nie potrafie oddejsc.ale jeszcze troche i znajde sie na tamtym swiecie Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 11.03.05, 08:49 zawsze gadam do rzeczy (nie myl z przedmiotami) Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: o cierpieniu 11.03.05, 09:27 jakbys byl ladniejszy, to moze kupilbym ci ramke, przebrzydla ohyzdo... a tak to spadaj, nie zaslugujesz ale jestes brzydki... bhe Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: o cierpieniu 11.03.05, 09:36 nie jestes dla niego miły co przedstawia? Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: o cierpieniu 11.03.05, 10:03 paskudna naga kobiete w wyuzdanej pozie ohyzda brrr Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret na koniec 11.03.05, 13:02 dodam,że cierpienie nie przeszkadza w odczuwaniu szczęścia Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: o cierpieniu 11.03.05, 15:03 a ja mysle, ze cos w tym jest co napisalas nie na darmo mawia sie, ze najbardziej ranimy tych, ktorych kochamy milosc jednak moim zdaniem przynosi nie cierpienie ale sile :) pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
zalozylam_nowe fleuret... ;) 11.03.05, 22:29 nie cierpisz, kiedy co drugi interlokutor nie jest w stanie zrozumiec, co napisalas? ;) a moze to wybujala potrzeba prezentacji siebie sprawia, ze ludzie nie uwazaja za stosowne kilka sekund zastanowic sie nad komentowanym postem...? jak myslisz - brak mozliwosci czy brak potrzeby? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: fleuret... ;) 12.03.05, 16:15 zalozylam_nowe napisała: > nie cierpisz, kiedy co drugi interlokutor nie jest w stanie zrozumiec, co > napisalas? ;) > > a moze to wybujala potrzeba prezentacji siebie sprawia, ze ludzie nie uwazaja > za stosowne kilka sekund zastanowic sie nad komentowanym postem...? jak > myslisz - brak mozliwosci czy brak potrzeby? ;) Co do drugiego (Twojego zdania) - gdybys mnie pytałas - powiedziałbym, że 2 w 1:)) A tak w ogole pozdrowienia MM Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: fleuret... ;) 12.03.05, 16:18 Ciebie pozdrawiam szczególnie dzis i sciskam łapke cierpiącej Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: fleuret... ;) 12.03.05, 16:37 Dziękujemy:) Cierpimy, chyba jednak wszystko idzie dobrze. Gdyby tylko tych zasp nie było:( Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: fleuret... ;) 12.03.05, 16:39 świat za oknem jak w baśni o królowej sniegu; a miała iść do morza na Grzegorza... Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: fleuret... ;) 12.03.05, 16:41 Okazuje sie, że to jakiś słaby święty:) Odpowiedz Link Zgłoś
hansii no, skoro cierpi, to musi miec... 12.03.05, 17:28 przy lozku mam ksiazke "Zywoty Swietych". naprawde... fascynujaca lektura. Kazdy z nich cierpial... dziekujac im za te zdjete mi z krzyza doznania, z przyjemnoscia musze dodac, ze jest to najlepsza opowiesc na dobranoc, jaka zycie daje mi do poczytania przed snem. - spie i snie - snem niewinnego dzieciatka. __________________________________________________________________ ktos musi cierpiec, by grzeszyc mogl ktos (to transkrypcja z Churchilla - bodajze... Odpowiedz Link Zgłoś
fleuret Re: no, skoro cierpi, to musi miec... 14.03.05, 09:39 śledzę teraz żywot Molly Bloom, którą trudno zaliczyć do świętych ciekawe co śnią niewinne dzieciatka? Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: o cierpieniu 15.03.05, 16:14 > Gdyby nie cierpienie, nikt nie wiedziałby, jak bardzo ktos kogos kocha kocha kogoś czy siebie? Odpowiedz Link Zgłoś