facet123
17.03.05, 14:45
Kobiety, zwłaszcza feministki, często używają słowa "patriarchat" w znaczeniu
negatywnym. Ja natomiast dokonałem obserwacji mojego otoczenia i zauważyłem,
że patriarchalny model rodziny (ten zacofany i potępiany) sprowadza się
zwykle do tego, że:
- mężczyzna wykonuje bez szemrania wszystkie cięższe prace domowe
- mężczyzna pozostawia wszelkie decyzje dotyczące rodziny (gdzie jechać na
wakacje, co kupić do domu, do jakiej szkoły posłać dzieci) w rękach swojej
uciśnionej żony
- mężczyzna jest wzywany do poważnych rozmów z dziećmi (o zachowaniu, seksie
itd)
- mężczyzna (oczywiście) jest głównym zarabiającym z tym, że jego pieniądze
nie stanowią jego własności, tylko własność całej rodziny. Jeśli chce kupić
coś tylko sobie (np. wędke) musi zapytać żony.
- mężczyzna nie może wychodzić z kumplami na piwo, a jeżeli już to jest to
źle widziane i potem stwierdza, że lepiej juz było zostać w domu niż mieć
awanturę.
- mężczyzna nie ma prawa krytykować swojej żony nawet jesli ma uzasadnione
powody
Z drugiej strony umęczona kobieta w patriarchalnym modelu rodziny:
- nie wykonuje żadnych nudnych, brudnych, ciężkich zajęć - do tego wzywa się
faceta
- pracuje i zarabia dla przyjemności (np. praca naukowa lub w niepełnym
wymiarze godzin) - w końcu od zarabiania i harowania jest facet
- ma ostateczne słowo jeżeli chodzi o jakiekolwiek decyzje
- ma pełne prawo narzekać na swojego męża ciągle i publicznie (to wręcz taki
archetyp kobiety która z sympatią, ale jednak narzeka na swojego męża). Mąż
natomiast jeśli tylko coś zarzuci swojej żone, to awantura gotowa
- ma pełne prawo i dowolność wychodzenia na zakupy/spotkania z przyjaciółkami
- faktycznie: oczekuje się od niej większego zaangażowania w prowadzenie
domu i wychowanie dzieci niż od mężczyzny, jednak dotyczy to tylko tych zajęć
które są dla niej ciekawe - od pozostałych jest facet
Oczywiście nie mówię, że we wszystkich rodzinach patriarchalnych jest
dokładnie tak. W wielu patologicznych rodzinach lub na marginesie społecznym
patriarchat oznacza poniżanie i gwałcenie kobiety, jednak nie mówimy tu o
marginesie i patologiach (które zawsze zostaną patologiczne i to nie kwestia
domsko-męska tylko poprostu ludzka) tylko o normalnych, tzw. "dobrych domach"
(oboje małżonkowie wykształceni i pracujący)
Z drugiej strony zaobserwowałęm też kilka przykładów nowoczesnych "związków
partnerskich" znaczy takich w których jakiekolwiek przypisywanie męzczyźnie i
kobiecie ról było ściśle zabronione i generalnie każdy robił co chciał wynik -
zdrada małżeńska i rozwody.
Może zamiast krytykować "patriarchat" i przypisywać mu negatywne znaczenia
lepiej szukać problemów tam gdzie one rzeczywiście są (różne, niezależne od
płci patologie, margines społeczny nad którym trzeba pracować itd...).
Piszę to bo wieloktornie model rodziny "patriarchalnej" który nakreśliłem
powyżej i w którym jak widać kobiecie jest całkiem dobrze, był traktowany
jako gorszy i zacofany przez wypowiadające się na forum, kobiety