patriarchat

17.03.05, 14:45
Kobiety, zwłaszcza feministki, często używają słowa "patriarchat" w znaczeniu
negatywnym. Ja natomiast dokonałem obserwacji mojego otoczenia i zauważyłem,
że patriarchalny model rodziny (ten zacofany i potępiany) sprowadza się
zwykle do tego, że:
- mężczyzna wykonuje bez szemrania wszystkie cięższe prace domowe
- mężczyzna pozostawia wszelkie decyzje dotyczące rodziny (gdzie jechać na
wakacje, co kupić do domu, do jakiej szkoły posłać dzieci) w rękach swojej
uciśnionej żony
- mężczyzna jest wzywany do poważnych rozmów z dziećmi (o zachowaniu, seksie
itd)
- mężczyzna (oczywiście) jest głównym zarabiającym z tym, że jego pieniądze
nie stanowią jego własności, tylko własność całej rodziny. Jeśli chce kupić
coś tylko sobie (np. wędke) musi zapytać żony.
- mężczyzna nie może wychodzić z kumplami na piwo, a jeżeli już to jest to
źle widziane i potem stwierdza, że lepiej juz było zostać w domu niż mieć
awanturę.
- mężczyzna nie ma prawa krytykować swojej żony nawet jesli ma uzasadnione
powody

Z drugiej strony umęczona kobieta w patriarchalnym modelu rodziny:
- nie wykonuje żadnych nudnych, brudnych, ciężkich zajęć - do tego wzywa się
faceta
- pracuje i zarabia dla przyjemności (np. praca naukowa lub w niepełnym
wymiarze godzin) - w końcu od zarabiania i harowania jest facet
- ma ostateczne słowo jeżeli chodzi o jakiekolwiek decyzje
- ma pełne prawo narzekać na swojego męża ciągle i publicznie (to wręcz taki
archetyp kobiety która z sympatią, ale jednak narzeka na swojego męża). Mąż
natomiast jeśli tylko coś zarzuci swojej żone, to awantura gotowa
- ma pełne prawo i dowolność wychodzenia na zakupy/spotkania z przyjaciółkami
- faktycznie: oczekuje się od niej większego zaangażowania w prowadzenie
domu i wychowanie dzieci niż od mężczyzny, jednak dotyczy to tylko tych zajęć
które są dla niej ciekawe - od pozostałych jest facet

Oczywiście nie mówię, że we wszystkich rodzinach patriarchalnych jest
dokładnie tak. W wielu patologicznych rodzinach lub na marginesie społecznym
patriarchat oznacza poniżanie i gwałcenie kobiety, jednak nie mówimy tu o
marginesie i patologiach (które zawsze zostaną patologiczne i to nie kwestia
domsko-męska tylko poprostu ludzka) tylko o normalnych, tzw. "dobrych domach"
(oboje małżonkowie wykształceni i pracujący)

Z drugiej strony zaobserwowałęm też kilka przykładów nowoczesnych "związków
partnerskich" znaczy takich w których jakiekolwiek przypisywanie męzczyźnie i
kobiecie ról było ściśle zabronione i generalnie każdy robił co chciał wynik -
zdrada małżeńska i rozwody.

Może zamiast krytykować "patriarchat" i przypisywać mu negatywne znaczenia
lepiej szukać problemów tam gdzie one rzeczywiście są (różne, niezależne od
płci patologie, margines społeczny nad którym trzeba pracować itd...).
Piszę to bo wieloktornie model rodziny "patriarchalnej" który nakreśliłem
powyżej i w którym jak widać kobiecie jest całkiem dobrze, był traktowany
jako gorszy i zacofany przez wypowiadające się na forum, kobiety
    • ardzuna Re: patriarchat 17.03.05, 15:00
      facet123 napisał:

      > Piszę to bo wieloktornie model rodziny "patriarchalnej" który nakreśliłem
      > powyżej i w którym jak widać kobiecie jest całkiem dobrze, był traktowany
      > jako gorszy i zacofany przez wypowiadające się na forum, kobiety

      Zależy której kobiecie było calkiem dobrze. Jeśli którejś jest dobrze w tym
      modelu, to proszę bardzo, ale w feminizmie chodzi o to, żeby każda kobieta
      miała wybór swojego ulubionego sposobu życia z jego wadami i zaletami.
      • facet123 Re: patriarchat 17.03.05, 15:23
        > w feminizmie chodzi o to, żeby każda kobieta
        > miała wybór swojego ulubionego sposobu życia z jego wadami i zaletami

        To oczywiście bardzo idealistyczna definicja feminizmu. Z tak zdefiniowanym
        feminizmem to ja bym się nawet utoższamiał. Niestety rzeczywiste feministki i
        ich cele mocno od tego odbiegają. Często chodzi o ty żeby skrytykować tylko coś
        czego się samemu nie zna lub czego się osobiście nie doświadczyło. Często
        sprowadza się to poprostu do krzykactwa i bycia "generanie przeciw". Dlatego
        opisałem jedną z rzeczy które są zupełnie normalne i nieszkodliwe, a feministki
        są im "przeciw".
        • ardzuna Re: patriarchat 17.03.05, 19:00
          facet123 napisał:

          > To oczywiście bardzo idealistyczna definicja feminizmu.
          (...)
          Dlatego
          > opisałem jedną z rzeczy które są zupełnie normalne i nieszkodliwe, a
          feministki
          >
          > są im "przeciw".

          Aż by się prosiło, żeby zrobić szowinistyczną uwagę, ze to typowo męskie - ja
          napisałam, czym jest feminizm, ale ty wiesz lepiej, że feminizm to co innego,
          bo z feminizmem opisanym przeze mnie musiałbyś się utożsamić. Nic na to nie
          poradzę, feminizm jest właśnie za wolnym wyborem, a tobie doradzam, żebyś
          najpierw spwardził, czym jest feminizm, a potem wypowiadał sądy na jego temat.
          Pozdrawiam :)
          • facet123 Re: patriarchat 18.03.05, 09:44
            Sprawdziłem bardzo dokładnie czym jest feminizm. Feminizm jest taki, jaki
            reprezentujące go feministki - niestety (jak wszedzie) nie zawsze najgłośniej
            krzyczą te które mają coś inteligentnego do powiedzenia. Zwykle najgłośniej,
            najbardziej agresywnie wypowiadają się te feministrki dla których feminizm nie
            jest szczytną ideą promującą równość i wolny wybór, ale jest sposobem na walkę
            z własnymi kompleksami. Takie kobiety pod hasłem "feminizm" dają ujście swojej
            nienawiści i swojemu jadowi. To właśnie przez nie słowo "feminizm" jest źle
            postrzegane przez facetów.

            Może to twoja definicja feminizmu odstaje od rzeczywistości, co?
            • ardzuna Re: patriarchat 18.03.05, 15:13
              facet123 napisał:

              > Sprawdziłem bardzo dokładnie czym jest feminizm. Feminizm jest taki, jaki
              > reprezentujące go feministki

              Feminizm jest taki, jaki jest jego mainstream, a nie dwie głośne osoby,
              Zresztą - podaj mi choć jedną wypowiedź feministki, która nie jest za wolnością
              wyboru modelu życia dla kobiety, a będziesz miał szansę, żeby mnie przekonać.
              Na pewno nie będziesz miał problemu ze znalezieniem przykładu w internecie,
              skoro feministki tak intensywnie krzyczą. Powodzenia.
    • veritas Re: patriarchat 18.03.05, 10:41

      - mężczyzna wykonuje bez szemrania wszystkie cięższe prace domowe
      - mężczyzna jest wzywany do poważnych rozmów z dziećmi (o zachowaniu, seksie
      itd)
      Kobieta: gotuje (3 razy dziennie) zmywa (3 razy dziennie), sprząta
      (regularnie), pierze (regularnie), prasuje (regularnie), robi zakupy
      (regularnie) i na co dzień zajmuje się dziećmi. Mężczyzna: trzepie dywan (raz w
      roku – na Wielkanoc), wstawia choinkę (raz w roku – na Boże Narodzenie) i
      ustawia meble (przy przeprowadzce – zwykle 1-2 w życiu), bierze udział w
      przeprowadzaniu z dziećmi „poważnych” rozmów (zwykle kilka razy w roku, głownie
      po wywiadówce, na którą poszła kobieta). I niewiele więcej.

      - mężczyzna pozostawia wszelkie decyzje dotyczące rodziny (gdzie jechać na
      wakacje, co kupić do domu, do jakiej szkoły posłać dzieci) w rękach swojej
      uciśnionej żony
      A to zależy od siły charaktery małżonków, ale zazwyczaj więcej do powiedzenia
      ma ten „pracujący” (kobiet zajmujących się domem zwykle się tak nie określa) i
      zarabiający pieniądze – czyli mężczyzna

      - mężczyzna (oczywiście) jest głównym zarabiającym z tym, że jego pieniądze nie
      stanowią jego własności, tylko własność całej rodziny. Jeśli chce kupić coś
      tylko sobie (np. wędke) musi zapytać żony.
      Tak być może ale nie musi – patrz punkt wyżej.
      Mąż ma możliwość wydzielania żonie pieniędzy na prowadzenie domu (w końcu to
      jego wypłata i od niego zależy, jak nią rozdysponuje). Niepracująca żona nie ma
      natomiast żadnych możliwości zaspokojenia swych potrzeb o ile nie sfinansuje
      ich (czyli nie zaakceptuje) mąż.

      - mężczyzna nie może wychodzić z kumplami na piwo, a jeżeli już to jest to źle
      widziane i potem stwierdza, że lepiej juz było zostać w domu niż mieć awanturę.
      Tak być może ale nie musi – to zależy od układów w domu.
      Mężczyzna (jako „ciężko pracujący”) ma jednak większe możliwości rozrywki (na
      którą zresztą może sobie, w przeciwieństwie do żony pozwolić finansowo : „Za
      swoje piję !”) niż „siedząca w domu” małżonka.

      - mężczyzna nie ma prawa krytykować swojej żony nawet jesli ma uzasadnione
      powody
      ?!?!
      Oczywiście, gdzie i w jakiej formie krytykuje świadczy wyłącznie od jego klasy

      NB gdyby Twoje stwierdzenia były prawdziwe – w społeczeństwach
      patriarchalnych „uciskani” mężczyźni staraliby się o zmianę tego modelu. Czy
      znasz taka sytuację?

      ------------------------------
      Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
      • marcin8sz Re: patriarchat 18.03.05, 10:51
        veritas napisała:

        >
        > - mężczyzna nie ma prawa krytykować swojej żony nawet jesli ma uzasadnione
        > powody
        > ?!?!
        > Oczywiście, gdzie i w jakiej formie krytykuje świadczy wyłącznie od jego klasy

        Brak mozliwosci wyrazania krytyki jest typowy dla totalitaryzmu. Co do reszty
        nie bede sie czepial.
      • Gość: dziubek Re: patriarchat IP: 5.5R6D* / 194.75.37.* 18.03.05, 12:14
        veritas napisała:
        > Kobieta: gotuje (3 razy dziennie) zmywa (3 razy dziennie), sprząta
        > (regularnie), pierze (regularnie), prasuje (regularnie), robi zakupy
        > (regularnie) i na co dzień zajmuje się dziećmi. Mężczyzna: trzepie dywan (raz
        >
        Taaa, "a swistak siedzi i zawija...", nb. moja mama gotowala 14 razy dziennie,
        prasowala 120-140 koszul tygodniowo, zmywala 1200 talerzy, 850 szklanek itp. A
        tata oczywiscie siedzial calymi dniami przed TV...

        Zapomnialas powiedziec, ktora kobieta? Ta czy tamta? A moze kobieta wg PN?
        (polskiej normy)

        Mam 34 lata i dywan trzepalem raz w zyciu. Jaki ja jestem wyjatkowy!!!

        > roku – na Wielkanoc), wstawia choinkę (raz w roku – na Boże Narodze
        > nie) i
        Jestes pewna ze choinka to na Boze Narodzenie? Hmmmmmm...


        > ustawia meble (przy przeprowadzce – zwykle 1-2 w życiu), bierze udział w
        > przeprowadzaniu z dziećmi „poważnych” rozmów (zwykle kilka razy w r
        > oku, głownie

        Standardowy facet w Polsce wg PN:
        - srubokretu uzywa raz na 8,34 miesiaca
        - mlotka raz na tydzien (sic!)
        - palca wskazujacego prawej dloni 5,43 raza dziennie (!)
        - siusiaka uzywa 6 razy dziennie (statystyki nie podaja rozroznienia miedzy
        dwiema glownymi funkcjami tego narzadu...)
        - mozgu uzywa raz na 1,5 miesiaca
      • losiu4 Re: patriarchat 18.03.05, 12:16
        veritas napisała:

        >
        > - mężczyzna wykonuje bez szemrania wszystkie cięższe prace domowe
        > - mężczyzna jest wzywany do poważnych rozmów z dziećmi (o zachowaniu, seksie
        > itd)
        > Kobieta: gotuje (3 razy dziennie) zmywa (3 razy dziennie), sprząta
        > (regularnie), pierze (regularnie), prasuje (regularnie), robi zakupy
        > (regularnie) i na co dzień zajmuje się dziećmi. Mężczyzna: trzepie dywan (raz
        w
        >
        > roku – na Wielkanoc), wstawia choinkę (raz w roku – na Boże Narodze
        > nie) i
        > ustawia meble (przy przeprowadzce – zwykle 1-2 w życiu), bierze udział w
        > przeprowadzaniu z dziećmi „poważnych” rozmów (zwykle kilka razy w r
        > oku, głownie
        > po wywiadówce, na którą poszła kobieta). I niewiele więcej.

        przesadzasz Veritas, tyle że z drugą stronę :) jeśli kobieta naorawdę byłaby aż
        tak niezorganizowana, szanujący się mężczyzna winien nauczyć ją ergonomii :)

        Pozdrawiam

        Losiu
      • facet123 Re: patriarchat 18.03.05, 14:05
        Sytuacja którą opisujesz (że kobieta 3 razy dziennie gotuje, zmywa, prasuje,
        pierze itd...) jest (jak już napisałem) tylko teoryteczna.
        W moim otoczeniu zaobserwowałem, że faktycznie kobiety bardziej skupiają sie na
        niektórych zajęciach niż faceci, ale ci za to są w oczywisty sposób
        odpowiedzialni za inne.

        Nie mówię, że tak jest zawsze - często kobiety sa faktycznie uciskane i
        zaharowuja sie po łokcie gdy facet leży brzuchem do góry - jednak ja pisałem o
        czymś innym. Chodziło mi o to, że bardzo wiele kobiet, które mają w domu
        sytuację komfortową i wykorzystuja pomoc męża, zupełnie tego nie zauważa i
        twierdzi że są ofiarami meskiego feminizmu. To one nie, wiadomo dlaczego,
        zaczynają wyznawać idee feminizmu i ogólnie stwierdzają, że sa pokrzywdzone i
        że to wszystko wina facetów. Po pewnym czasie utwierdzają się w swoich
        przekonaniach tak bardzo, że dialog staje się niemożliwy i pojawiają się takie
        absurdy jak zarzuty jakoby tylko męskie sylwetki na instrukcjach składania
        mebli z Ikei były objawem feminizmu (bzdura totalna, przecież tam są takie
        schematyczne ludziki rysowane!!). Ogólnie taka zagożała feministka zaczyna
        nienawidzić wszystkiego co męskie i doszukiwać się we wszystkim objawów
        feminizmu.

        A ja nie rozumiem dlaczego. Dlaczego feminizm nie jest reprezentowany głównie
        przez kobiety rzeczywiście pokrzywdzone przez na skutek męskiego szowinizmu,
        ale przez kobiety sukcesu, posiadające szczęśliwe rodziny, lub samotne - czyli
        takie które z żadnym szowinizmem nie miały do czynienia.
        • Gość: trevik Re: patriarchat IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.05, 14:12
          > A ja nie rozumiem dlaczego. Dlaczego feminizm nie jest reprezentowany głównie
          > przez kobiety rzeczywiście pokrzywdzone przez na skutek męskiego szowinizmu,
          > ale przez kobiety sukcesu, posiadające szczęśliwe rodziny, lub samotne - czyli
          > takie które z żadnym szowinizmem nie miały do czynienia.

          A ja rozumiem (nie rozumialbym, gdyby krzyczaly "pokrzywdzone" - bylaby to jakas
          nowosc... te moga co najwyzej udzielac cichego poparcia) i zaraz sie swoim
          spojrzeniem podziele, uzywajac pewnych historycznych analogii:

          Komunisci duzo mowili o ludzkiej "rownosci" sami zyjac ponad stan, socjalisci
          duzo mowia, mowili i mowic beda o ludzkiej niedoli i koniecznosci poprawienia
          losu "ubogim" sami zyjac naprawde bogato, m.in. z pieniedzy zwiazkowych, albo z
          pensji urzedniczych, to i feministki duzo pisza i mowia o niedoli jakis kobiet,
          pomimo, ze same z powodu wlasnej ideologii dobrze zyja (ksiazki sie dobrze
          sprzedaja, autorki sa rozpoznawane, publicystki prowadza artykuly a politykierki
          siedza na stolkach). A dlaczego tak porownuje? Bo ludzka natura jakos sie nie
          zmienia i ciagle jest wielu, ktorzy za cene wladzy, pieniedzy i popularnosci
          potrafia plesc kupe bzdur, nawet jesli to co beda robic bedzie krzywdzilo wielu
          ludzi.
        • veritas patriarchat 18.03.05, 15:14
          [dziubek]:
          > Taaa, "a swistak siedzi i zawija..." (…)
          > kobieta? Ta czy tamta? A moze kobieta wg PN? (polskiej normy)
          [losiu4]
          > przesadzasz
          Owszem, tak jak napisałam wygląda podział ról w rodzinie patriarchalnej; nie
          jest to bynajmniej sytuacja teoretyczna.
          Dziubek, jak wnoszę z jego drwin, to kwestionuje; tylko jakoś nie napisał
          (facet 123 też zresztą nie) czy – jego zdaniem – w takiej rodzinie mężczyzna na
          co dzieńj gotuje-zmywa–sprząta–pierze i prasuje (poza, ewentualnie, własnymi
          koszulami) itp. itd.
          Nie przesadzam, a podany przeze mnie zakres to nie jest program maximum: czasem
          dochodzi jeszcze opieka nad zwierzęciem domowym, posiłki dodatkowe (drugie
          śniadanko + kanapki do pracy dla męża, podwieczorek, ciasto w niedzielę),
          przygotowanie swiąt …
          Nie twierdzę oczywiście, ze tak jest w każdej polskiej rodzinie – są takie
          gdzie podział ról jest bardziej partnerski (i uważam, ze jest ich i będzie
          coraz wiecej), jest to jednak oznaką powolnego odchodzenia od partriarchatu i
          tzw. „tradycyjnego podziału ról”.
          NB uważam ze kobiety, żeby sobie z tym radzić, są świetnie zorganizowane (z
          którego miejsca w moim poprzednim poście wynikało coś innego); a losia
          informuję ze przy najlepszej organizacji nic nie robi się samo.

          [Facet 123]
          >Chodziło mi o to, że bardzo wiele kobiet (…)
          Nieprawda, w Twoim pierwszym poście jest mowa o tym, jaki to patriarchat jest
          dobry dla kobiet a niedobry dla mężczyzn; co nie jest po prostu prawdą.

          Z innymi Twoimi stwierdzeniami z 2. postu też się nie zgadzam. Jest niestaranny
          (W zdaniu „tylko męskie sylwetki na instrukcjach składania mebli z Ikei były
          objawem feminizmu” chyba „szowinizmu chciałeś napisać); nie uzasadniasz,
          dlaczego piszesz iż „sukcesu, posiadające szczęśliwe rodziny, lub samotne z
          żadnym szowinizmem nie miały do czynienia” (za kobietę sukcesu ze szczęśliwą
          rodziną się uważam, ale z szowinizmem spotykam się zdecydowanie zbyt często) i
          stereotypowe (odwieczne zdanie o nienawiści feministek do rodu męskiego -nawet
          nie będę komentować); nie mam jednak dość czasu, aby się do niego szczegółowo
          odnosić.


          ------------------------------
          Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
          • veritas patriarchat - post z małymi poprawkami 18.03.05, 16:22

            [dziubek]:
            > Taaa, "a swistak siedzi i zawija..." (…)
            > kobieta? Ta czy tamta? A moze kobieta wg PN? (polskiej normy)
            [losiu4]
            > przesadzasz
            Owszem, tak jak napisałam wygląda podział ról w rodzinie patriarchalnej; i nie
            jest to bynajmniej sytuacja teoretyczna.
            Dziubek, jak wnoszę z jego drwin, to kwestionuje; tylko jakoś nie napisał
            (facet 123 też zresztą nie) czy – jego zdaniem – w takiej rodzinie mężczyzna na
            co dzieńj gotuje-zmywa–sprząta–pierze i prasuje (poza, ewentualnie, własnymi
            koszulami) itp. itd.
            Nie przesadzam, a podany przeze mnie zakres to nie jest program maximum: czasem
            dochodzi jeszcze opieka nad zwierzęciem domowym, posiłki dodatkowe (drugie
            śniadanko + kanapki do pracy dla męża, podwieczorek, ciasto w niedzielę),
            przygotowanie swiąt …
            NB uważam ze kobiety, żeby sobie z tym radzić, są świetnie zorganizowane (z
            którego miejsca w moim pierwszym poście wynikało coś innego ?); a losia
            informuję ze przy najlepszej organizacji nic nie robi się samo.

            Nie twierdzę oczywiście, ze tak jest w każdej polskiej rodzinie – są takie
            gdzie podział ról jest bardziej partnerski (i uważam, ze takich rodzin jest i
            będzie coraz wiecej), jest to jednak oznaką powolnego odchodzenia od
            partriarchatu i tzw. „tradycyjnego podziału ról”.


            [Facet 123]
            >Chodziło mi o to, że bardzo wiele kobiet (…)
            Nieprawda, w Twoim pierwszym poście jest mowa o tym, jaki to patriarchat jest
            dobry dla kobiet a niedobry dla mężczyzn; co nie jest po prostu prawdą.

            Z innymi Twoimi stwierdzeniami z 2. postu też się nie zgadzam. Jest niestaranny
            (W zdaniu „tylko męskie sylwetki na instrukcjach składania mebli z Ikei były
            objawem feminizmu” chyba „chciałeś napisać szowinizmu"); nie uzasadniasz,
            dlaczego piszesz iż „kobiety sukcesu, posiadające szczęśliwe rodziny, lub
            samotne z żadnym szowinizmem nie miały do czynienia” (za kobietę sukcesu ze
            szczęśliwą rodziną się uważam, ale z szowinizmem spotykam się zdecydowanie zbyt
            często), i zawiera stereotypy (odwieczne zdanie o nienawiści feministek do rodu
            męskiego - nawet nie będę komentować); nie mam jednak dość czasu, aby się do
            niego szczegółowo odnosić.

            ------------------------------
            Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
          • losiu4 Re: patriarchat 19.03.05, 13:27
            veritas napisała:

            > [losiu4]

            > > przesadzasz

            > Owszem, tak jak napisałam wygląda podział ról w rodzinie patriarchalnej; nie
            > jest to bynajmniej sytuacja teoretyczna.

            jest to albo sytuacja teoretyczna, albo nie jest to rodzina patriarchalna.
            Szanujacy sie meżczyzna w rodzinie patrirchalnej nie pozwoliłby na to by
            kobieta az tak sie meczyła i - jak juz wspomniałem - o wiele bardziej
            ergonomicznie zorganizowałby jej prace domowe.

            Pozdrawiam

            Losiu
            • Gość: ciekawa Re: patriarchat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 13:39
              Oczywiscie ze Veritas ma racje i dokladnie tak to wyglada - znam chocby z
              ogladu domów dziadków czy rodziców, aczkolwiek już nie własnego :)

              Ale post dotyczy czegoś innego: co DOKŁADNIE masz na mysli? Jak konkretnie
              twoim zdaniem wyglada ta 'organizacja" pracy żony przez męża (przy czym jak
              rozmiem oznacza to, ze nadal wszytko spoczywa w rekach zony, ale za to maż-
              teoretyk "lepiej wie" i instruuje jak dokladnie ma ona owe prace wykonać?)

              Nb wyrazy wspolczucia dla twojej zony. Taki maz ktory nie tylko nie kiwnie w
              domu palcem ale jeszcze madrzy się na temat o ktorym nie ma pojecia to podwojne
              niesczescie.
              I jak czytałam w innym watku dales w prezencie imieninowym (czy urodzinowym?)
              garnek? Facet, powinienes sie wstydzic o tym pisac a nie chwalic w
              necie. "Żenua total", jak mowi moj brat

              • ardzuna Re: patriarchat 19.03.05, 16:40
                Gość portalu: ciekawa napisał(a):

                > I jak czytałam w innym watku dales w prezencie imieninowym (czy urodzinowym?)
                > garnek? Facet, powinienes sie wstydzic o tym pisac a nie chwalic w
                > necie. "Żenua total", jak mowi moj brat

                Garnek???!! Nie oslabiaj mnie :DDD Powinien od żony dostać młotek :)))
                • milka30 Re: patriarchat 19.03.05, 17:50
                  ardzuna napisała:

                  > Powinien od żony dostać młotek :)))

                  Chyba "młotkiem"?

                  Pozdrowienia
                  • losiu4 Re: patriarchat 21.03.05, 10:52
                    milka30 napisała:

                    > ardzuna napisała:

                    > > Powinien od żony dostać młotek :)))

                    > Chyba "młotkiem"?

                    a za co?

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                • losiu4 Re: patriarchat 21.03.05, 10:51
                  mam już młotek :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
              • losiu4 Re: patriarchat 21.03.05, 10:49
                Gość portalu: ciekawa napisał(a):

                > Oczywiscie ze Veritas ma racje i dokladnie tak to wyglada - znam chocby z
                > ogladu domów dziadków czy rodziców, aczkolwiek już nie własnego :)

                ale to nie jest patriarchat, tylko niezorganizowanie :)

                > Ale post dotyczy czegoś innego: co DOKŁADNIE masz na mysli? Jak konkretnie
                > twoim zdaniem wyglada ta 'organizacja" pracy żony przez męża

                wygląda tak, by żona nie meczyła się zbytnio podczas wypełniania domowych
                obowiązków. Np. nie ma takiej potrzeby, by 3x dziennie gotować.

                > (przy czym jak
                > rozmiem oznacza to, ze nadal wszytko spoczywa w rekach zony, ale za to maż-
                > teoretyk "lepiej wie" i instruuje jak dokladnie ma ona owe prace wykonać?)

                skoro zona nie daje sobie rady trzeba ją jakoś wspomóc :)

                > Nb wyrazy wspolczucia dla twojej zony.

                połowica jakoś nie narzeka, ba, czasem sobie nawet chwali :)

                > Taki maz ktory nie tylko nie kiwnie w
                > domu palcem ale jeszcze madrzy się na temat o ktorym nie ma pojecia to
                > podwojne niesczescie.

                ależ nigdzie nie wspominałem o tym, że maż nie powinien kiwać palcem w domu.

                > I jak czytałam w innym watku dales w prezencie imieninowym (czy urodzinowym?)
                > garnek?

                nie garnek, a garnki. Cały komplet :)

                > Facet, powinienes sie wstydzic o tym pisac a nie chwalic w
                > necie. "Żenua total", jak mowi moj brat

                czemu zadowoleniem lubej miałbym się nie chwalić? :)

                Pozdrawiam

                Losiu
                • veritas rodzina patriarchalna - wersja 2. poprawiona 21.03.05, 11:45
                  Po przeczytaniu postów (zwłaszcza losia4) nieco modyfikuję swój zamieszczony
                  powyżej opis podziału obowiązków domowych w rodzinie patriarchalnej:

                  Kobieta: przygotowuje posiłki (3 razy dziennie) zmywa (3 razy dziennie),
                  sprząta (regularnie), pierze (regularnie), prasuje (regularnie), robi zakupy
                  (regularnie) i na co dzień zajmuje się dziećmi.
                  Mężczyzna: trzepie dywan (raz w roku – na Wielkanoc), wstawia choinkę (raz w
                  roku – na Boże Narodzenie) i ustawia meble (przy przeprowadzce – zwykle 1-2 w
                  życiu), bierze udział w przeprowadzaniu z dziećmi „poważnych” rozmów (zwykle
                  kilka razy w roku, głownie po wywiadówce, na którą poszła kobieta). Sam robi
                  niewiele więcej. Ponadto, jego wkład polega na instruowaniu żony, jak powinna
                  wykonywać swoje obowiązki, bowiem w rodzinie patriarchalnej mężczyzna – i jest
                  to niejako aksjomat - wie wszystko lepiej, nawet jeśli wiedza ta dotyczy
                  dziedzin znanych mu jedynie teoretycznie, które jego żona przerabia w
                  codziennej praktyce.
                  W prawdziwie patriarchalnej rodzinie odpowiednim prezentem dla kobiety są
                  przedmioty, których używa ona w pracach domowych, jak np. komplet garnków
                  (zapewne ew. mop, komplet ścierek czy ergonomiczna szufelka).

                  I na zakończenie drobna uwaga:
                  Zarzut faceta123, iż feministki nie żyją w rodzinach patriarchalnych i nie są w
                  domu pokrzywdzone uważam za nietrafiony. Feminizm polega m.in. na tym, że
                  kobieta wybiera swój sposób na życie i nie uważa, aby kobiecość oznaczała
                  przymus wiecznej obsługi męża. Jeśli rzadko wchodzą one w relacje patriarchalne
                  czy nie oznacza to, że nie są one dla nich atrakcyjne? Jeżeli feministki nie są
                  w domu pokrzywdzone to chyba świadczy o tym, że feminizm przynosi wymierne
                  korzyści kobietom?

                  ------------------------------
                  Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
                  • losiu4 Re: rodzina patriarchalna - wersja 2. poprawiona 21.03.05, 13:24
                    veritas napisała:

                    > Kobieta: przygotowuje posiłki (3 razy dziennie) zmywa (3 razy dziennie),

                    to naprawdę jest niezorganizowanie. Mężczyzna zdecydowanie musi się poprawić.

                    > sprząta (regularnie), pierze (regularnie), prasuje (regularnie), robi zakupy
                    > (regularnie) i na co dzień zajmuje się dziećmi.

                    skoro jej to przyjemność sprawia...

                    > Mężczyzna: trzepie dywan (raz w roku – na Wielkanoc), wstawia choinkę (raz w
                    > roku – na Boże Narodzenie) i ustawia meble (przy przeprowadzce – zwykle 1-2 w
                    > życiu), bierze udział w przeprowadzaniu z dziećmi „poważnych” rozmów (zwykle
                    > kilka razy w roku, głownie po wywiadówce, na którą poszła kobieta). Sam robi
                    > niewiele więcej.

                    usilnie nie chcesz zauważyć prawdziwego wkładu mężczyzny (i kobiety) w
                    związek :) skupiasz się na obocznościach :)

                    > Ponadto, jego wkład polega na instruowaniu żony, jak powinna
                    > wykonywać swoje obowiązki, bowiem w rodzinie patriarchalnej mężczyzna – i
                    > jest to niejako aksjomat - wie wszystko lepiej,

                    coż złego jest w tym ze w związku jest ktoś, kto wie lepiej?

                    > nawet jeśli wiedza ta dotyczy
                    > dziedzin znanych mu jedynie teoretycznie, które jego żona przerabia w
                    > codziennej praktyce.

                    widzisz... np. taki inżynier wcale nie musi umiec spawac w osłonie argonu czy
                    mieszać betonu w gruszce, by prace budowlane móc nadzorować (chociaż wcale by
                    mu to nie zaszkodziło), dentysta nie musi umieć naprawic bormaszyny.

                    > W prawdziwie patriarchalnej rodzinie odpowiednim prezentem dla kobiety są
                    > przedmioty, których używa ona w pracach domowych, jak np. komplet garnków
                    > (zapewne ew. mop, komplet ścierek czy ergonomiczna szufelka).

                    mylisz sie Veritas :) prezentem jest to, co kobieta chciałaby dostac :)

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                    • veritas post ostatni 21.03.05, 23:32
                      > Mężczyzna zdecydowanie musi się poprawić.
                      Zgoda – mężczyzna zdecydowanie powinien się poprawić.

                      >skoro jej to przyjemność sprawia...
                      A co ma przyjemność do tego? Samo się nie zrobi, a jeśli na mężczyznę nie można
                      liczyć… Nb sam napisałeś, ze zona nie lubiła gotować a mimo tego to robiła –
                      nie próbuj się zatem bawić w hipokrytę i udawać, ze wierzysz, iż kobiety
                      sprzątają, piorą itp. bo akurat en masse takie mają hobby.

                      > usilnie nie chcesz zauważyć prawdziwego wkładu mężczyzny
                      Cóż, jak do tej pory żaden z panów nie był w stanie skonkretyzować, na czym
                      miałyby polegać te ‘nudne, brudne i ciężkie’ zajęcia, ekwiwalentne wobec pracy
                      w domu kobiet, które wykonywać mieliby mężczyźni w rodzinie patriarchalnej.

                      >coż złego jest w tym ze w związku jest ktoś, kto wie lepiej?
                      Wręcz powinien być ktoś, kto wie lepiej (w przeciwnym przypadku wszyscy wiedzą
                      gorzej : ) )
                      Tylko że taki mąż nie jest – powołując się na twój przykład – inżynierem, który
                      w końcu w teorii (studia) i praktyce swój zawód zna; ale przechodniem-laikiem,
                      który zza ogrodzenia pokrzykuje do majstrów z wieloletnią praktyką jak mieszać
                      cement. Ani teorii, ani praktyki, a tylko dużo wysokiej i bezzasadnej oceny
                      swych umiejętności.

                      > mylisz sie Veritas :) prezentem jest to, co kobieta chciałaby dostac :)
                      Czyżby? Ależ nie wykluczam, że w rodzinie patriarchalnej kobieta wręcz nie jest
                      w stanie wyobrazić sobie lepszego prezentu niż garnki/mop/ścierki.

                      [trevik]
                      > nazwaloby po prostu pasożytem
                      Są różne rodzaje pasożytnictwa. Dla mnie pasożytem jest też m.in. facet, który
                      od pracującej zawodowo zony oczekuje pełnej obsługi w domu.

                      Żegnam.

                      ------------------------------
                      Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
        • Gość: kobieta pracująca Re: patriarchat IP: *.k5.pl 19.03.05, 23:10
          >A ja nie rozumiem dlaczego. Dlaczego feminizm nie jest reprezentowany głównie
          przez kobiety rzeczywiście pokrzywdzone przez na skutek męskiego szowinizmu,
          ale przez kobiety sukcesu, posiadające szczęśliwe rodziny, lub samotne - czyli
          takie które z żadnym szowinizmem nie miały do czynienia.

          Odp. Bo te pokrzywdzone jak widać nie radzą sobie.
          Fakt, że podnoszenie lamentu o te symbole ludzików na schematach to przesada,
          ale dobrze, że kobiety walczyły przez lata o swoje prawa.
    • nietakasama Re: patriarchat 19.03.05, 17:08
      Każde patologie zasadzają sie na pewnych mentalnościowych fundamentach.
      Zresztą, patriarchat i tak powoli zdycha, więc o czym tu mowa?
      • Gość: kobieta pracująca Re: patriarchat IP: *.k5.pl 19.03.05, 23:07
        Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam sama zdecydować o tym czy, w jaki sposób
        chcę żyć. Mój mąż pracuje w niepełnym wymiarze godzin, ja aż nadto, czasem po
        prostu padam, ale to mój wybór i cieszę się, że mój mąż to zaakceptował, przejął
        część obowiązków domowych, ja nie wyzbyłam się ich całkowicie.
        Nie wyobrażam sobie, że miałabym być na czyimś utrzymaniu, lubię niezależność i
        bardzo mi to odpowiada. Jestem szczęśliwa, że rodzice mnie wykształcili i sama
        mogłam zdecydować, czy chcę byc kurą domową czy pracować. A to wszystko dzięki
        feministkom. Nie pasuje mi zupełnie patriarchalny model rodziny. To ja zarabiam
        lwią częśc budżetu domowego i ciesze się, że moja rodzinka może z niego
        korzystać i nie jest to tylko moja własność, ale również mojego męża, taki był
        przecież mój wybór. Jesli mężczyźnie nie pasuje patriarchat jaki opisany jest w
        poscie rozpoczynającym tę dyskusje to po cholerę sie ładuje w taki układ.
        Przecież mężczyźni zawsze mieli prawo wyboru od zarania dziejów i oni o
        wszystkim decyzowali, a gdy okazało się, że kobiety się uniezależniły, są lepiej
        wykształcone i nie marzą jak kiedys o zrobieniu kariery typu "wyjście za mąż",
        to oczywiste że zaczyna im sie to nie podobać. Czasy panowie zmieniły się.
        Najważniejsze żeby umieć się dogadać w związku, a nie lamentować jaki to facet
        jest biedny w tym niby super patriarchacie.
        • Gość: dziubek Re: patriarchat IP: 5.5R6D* / 194.75.37.* 21.03.05, 13:26
          Gość portalu: kobieta pracująca napisał(a):
          ...
          > Przecież mężczyźni zawsze mieli prawo wyboru od zarania dziejów i oni o

          To naprawde ciekawe: moge sobie wybrac czy bede "robil kariere" albo zostane
          kogutem domowym i zajme sie prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci? Mezczyzni
          mieli taki wybor? Od zarania dziejow? Dzisiaj go maja?

          A moze o jakis inny wybor chodzi?

          To dobre, he, nie ma jak dobrze zaczac tydzien!

          Pozdrawiam
          • Gość: trevik Re: patriarchat IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.05, 14:39
            > To naprawde ciekawe: moge sobie wybrac czy bede "robil kariere" albo zostane
            > kogutem domowym i zajme sie prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci? Mezczyzni
            > mieli taki wybor? Od zarania dziejow? Dzisiaj go maja?

            Tak sie chyba nawet zadnym feministkom nie wydaje..
            Ja jestem przekonany iz przynajmniej 99% kobiet faceta, ktory chcialby zostac w
            domu i zajmowac sie dziecmi (zabawny przyklad, ale niech bedzie, "wolny wybor"
            chyba oznacza wolny wybor a nie seksistowski wolny wybor) nazwaloby po prostu
            pasozytem i to bez wzgledu na to, czy bylyby konserwatywne, czy tez bylyby
            "rasowymi" feministkami... Aha.. ten pozostaly procent (100 - 99) przeznaczam
            profilaktycznie na te, ktore zyja w oderwaniu od rzeczywistosci, albo
            przypadkiem przeczytaly jakies pustoslowie i probuja byc wewnetrznie
            konsekwentne (do czasu oczywiscie, az nie poznaja, co to jest zycie).
            • Gość: dziubek Re: patriarchat IP: 5.5R6D* / 194.75.37.* 21.03.05, 14:54
              To prawda. Sam widzialem na Forum co najmniej kilka watkow typu "Zarabiam
              wiecej niz moj maz. On na mnie pasozytuje. Mam tego dosc."

              Pozdrawiam
              • Gość: M. pragnienia IP: 212.160.172.* 21.03.05, 14:56
                A wątków typu "Moja żona nie chce pracować tylko siedzieć w domu i zebym ją
                utrzymywał" nie pamiętasz?
                • Gość: dziubek Re: pragnienia IP: 5.5R6D* / 194.75.37.* 21.03.05, 15:23
                  Nie musze chyba pamietac wszystkich watkow z Forum? Jak Oracle bedzie
                  sprzedawac licencje na bazy danych ktore "chodza" na tym co mam w glowie, to
                  sobie kupie, zainstaluje i skopiuje caaaaale Forum Wyborczej. Ale bedzie frajda!

                  A na ktorym Forum widziales te watki? Bo ja widzialem na Forum Kobieta, chyba
                  Feminizm tez - te, o ktorych pisalem.

                  I jak to, co napisales, ma sie do tematu wolnego wyboru? Bo jesli wolny wybor
                  nalezy sie wylacznie kobiecie i ona sobie wybiera "siedzenie w domu" a mezowi
                  laskawie pozostawia te druga czesc "wolnego wyboru" - to chyba nie jest
                  zupelnie fair, nieprawdaz?
                  • Gość: M. Re: pragnienia IP: 212.160.172.* 21.03.05, 16:43
                    > Nie musze chyba pamietac wszystkich watkow z Forum?
                    Siur. Pamiętaj tylko te które są dla ciebie wygodne.

                    > A na ktorym Forum widziales te watki? Bo ja widzialem na Forum Kobieta, chyba
                    > Feminizm tez - te, o ktorych pisalem.
                    Kobieta, Spoleczeństwo
                    > I jak to, co napisales, ma sie do tematu wolnego wyboru? Bo jesli wolny wybor
                    > nalezy sie wylacznie kobiecie i ona sobie wybiera "siedzenie w domu" a mezowi
                    > laskawie pozostawia te druga czesc "wolnego wyboru" - to chyba nie jest
                    > zupelnie fair, nieprawdaz?
                    Prawdaż, ale tak samo jak [niektorym] kobietom nie podoba się facet siedzący w
                    domu - tak samo [niektórym] facetom nie podoba się 'przydomowa ' kobieta. Nie
                    ma tu róznicy.
                • Gość: trevik Re: pragnienia IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.05, 17:03
                  No tak, ale raczej nie zakladaja ich zwolennicy patriarchatu - rzeklbym raczej,
                  ze blizej im do feministow...
                  • Gość: M. Re: pragnienia IP: 212.160.172.* 22.03.05, 10:53
                    Nawet jesli - i co z tego? (Sa faceci ktorzy oczekuja ze kobieta bedzie
                    pracowac - sami nie sa zreszta w stanie utrzymac rodziny) I zajmwoac sie domem.

                    A ja rzeklbym raczej, ze posty o ktorych piszesz zakladaja kobiety "tradycyjne".
          • Gość: kobieta pracująca Re: patriarchat IP: *.k5.pl 21.03.05, 20:39
            To naprawde ciekawe: moge sobie wybrac czy bede "robil kariere" albo zostane
            > kogutem domowym i zajme sie prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci? Mezczyzni
            > mieli taki wybor? Od zarania dziejow? Dzisiaj go maja?


            > A moze o jakis inny wybor chodzi?
            >
            > To dobre, he, nie ma jak dobrze zaczac tydzien!

            Ruszyło widzę co niektórych...
            Dzisiajsze czasy są takie, że ten jest kurą domową (kogutem domowym), kto ma
            gorsza sytuację na rynku pracy (może jest mniej zaradna (-y)), lub jakakolwiek
            inna sytuacja zyciowa, czy zwykła niechęć do pracy. Bycie kurą czy kogutem
            domowym to nie powinna być rola na całe życie. Moim zdaniem to całe
            teoretyzowanie - niewiele warte. Najważniejsze żeby ludzie sie między sobą
            dogadywali, wierzcie mi. Nie nazwałabym osób, które mniej zarabiają pasożytami w
            rodzinie(jak ktos pisał na tym forum). To straszne, że w ogóle można tak myśleć
            i nie jest ważne czy chodzi o kobietę, czy mężczyznę. Pamietajmy, że nie wiemy
            co przyniesie jutro i może sie okazać, że dzisiaj mam super pracę, realizujemy
            sie w niej, utrzymujemy rodzinkę, a jutro to właśnie ta druga osoba będzie nas
            wspierać ( i nie tylko finansowo). No i bardzo dobrze i o to chodzi
            The end.

            • Gość: dziubek Re: patriarchat IP: 5.5R6D* / 194.75.37.* 22.03.05, 10:34
              Tere-fere!

              Powtarzam pytanie. Czy "przypadkiem" nie jest tak, ze dzisiaj dla mezczyzny w
              zwiazku przewidziana jest tylko jedna rola: zarabiacza pieniedzy?

              "Najwazniejsze zeby ludzie sie ze soba dogadywali, a kobiety mialy wybor"
              • Gość: trevik Re: patriarchat IP: *.dip.t-dialin.net 22.03.05, 11:57
                > "Najwazniejsze zeby ludzie sie ze soba dogadywali, a kobiety mialy wybor"

                Moze ktos majacy wiecej zapalu i samozaparcia kiedys poprzeglada zawartosc
                archiwum forum feminizm przytaczajac wiele cytatow na poparcie takich uogolnien
                (moim zdaniem to nalezy do tych podstawowych ideologi fe).
              • Gość: kobieta pracująca Re: patriarchat IP: *.k5.pl 22.03.05, 22:08
                No, nie, przekręcasz
                "Najwazniejsze zeby ludzie sie ze soba dogadywali, a kobiety mialy wybor"
                napisałam przecież inaczej:
                "Najwazniejsze zeby ludzie sie ze soba dogadywali, wierzcie mi"
                (zupełnie jak polityk,wyciągasz jakiś frgment całości, a do tego przekręcasz)
                Obstaję przy swoim, bo mam już niemałe doświadzenie (16 lat małżeństwa). To
                całe teoretyzowaie o kant ....
                Sami zobaczycie, a życie to zweryfikuje. Mówię ci fajnie jest mieć super
                wymarzną pracę, dobrze zarabiać, jutro może się okazać, że nie masz tej super
                pracy i ta osoba, która w związku zajmuje się domem idzie do pracy i zostajesz
                w domu i powtarzam, że nie ma znaczenia czy dotyczy to kobiety czy mężczyzny. W
                moim związku przeżywamy czasem te przemiany, bo nic nie jest wieczne, ani dobra
                praca, ani rola gosposi domowej. Zresztą do tej roli gosposi też trzeba jakoś
                podchodzić z rozsądkiem, a nie zaprzątac sobie glowę drobiazgami typu
                rozrzucone książki czy gazety na stole, albo parę nie zmytych naczyń. Nie
                trzeba też zaraz komuś usługiwać tylko z tego powodu, że pracuje. Nie wiem jak
                ty, ale ja bym się strasznie czuła, gdy przychodzę do domu, a tu ktos mi
                obiadek podstawia, sprząta po mnie itp. Każdy ma rączki, chyba, że jej(mu)
                urwało.
                Chętnie bym pogadała z kimś, kto ma jakieś życiowe przemyślenia i podzieli się
                nimi ze mną, a nie tylko czepia się do pojedyńczych sformułowań, przekręcając
                je w dodatku.
                Generalnie uważam, że jeśli człowiek źle czuje się w swoim związku,czy to jako
                osoba cężko pracująca na rodzinę, czy jako kurka domowa nieważne jakej płci są
                te role), to powinien szukać sposobu na zmianę - może to być bardzo bolesna
                zmiana. W życiu masz to na co się godzisz. Nie wydaje mi się żeby ktoraś z ról
                w rodzinie była lepsza (albo gorsza) - osoba pracująca i zajmująca się domem.
                Wszystko się kiedyś nudzi, zwłaszcza jak ktoś lubi zmiany. Jak harjesz ciężko,
                to ci się wydaje, że ten kto siedzi w domu to ma super, a jak siedzisz w domu,
                to już nie możesz zdzierżyć tego i chcesz czegoś innego.
                To już koniec moich wywodów, bo rano ... do roboty
                Oj, zazdroszczę kogutom domowym ;))
    • vito77 Re: patriarchat 22.03.05, 09:40
      Ktoś napisał, że feminizm to danie kobiecie wolności wyboru co chce robić. Idąc
      dalej tym torem myslenia to jak kobieta nie chce żyć w patriarchalnym związku
      to musi znaleźć odpowiedniego kandydata. A jak nie może znaleźć to niech
      zostanie sama. Prawda jest taka, że mężczyźni w sporej części podejście do
      związków wynoszą obserwując układy w domach rodzinnych. A tu same kobiety
      często rozpieszczają swoich "synków".
      Obecnie na pewno sporo część związków jest bardziej partnerska niż kiedyś.
      Napewno czysto patriarchalne są w większości te związki w których facet tylko
      pracuje.
      Jednak dla kobiet możliwość pracy dała kobietom tylko dodatkowe obowiązki po
      przyjściu z pracy muszą zajać się domem.
      Sporą część prac domowych rozwiązały domowe urządzenia tj. pralka, zmywarka.
      Zostało tak naprawdę gotowanie obiadów, sprzątanie (w pewnym uproszczeniu),
      opieka nad dzieckiem. Kobiety często przejmują te obowiązki bo facetom po
      prostu sie nie chce (zawsze można zjeść kanapki, a sprzątać raz na 2 miesiące).
      Kiedyś jakiś socjolog napisał, iż te zwiazki w których kobieta robi karierę
      zawodową są mniej trwałe. W polsce na 1000 zawartych związków przypada 200
      rozwodów. W krajach zachodnich na 1000 zawartych związków 500. Tak więc mamy do
      czego dążyć. A ja pytam kto ma łatwiej znaleźć w wieku 35 lat nowego partnera i
      ułożyć sobie na nowo życie facet czy kobieta?
      Ja lubię związki partnerskie, każdy ma swoje konto bankowe, jak chcę iść na
      piwko to nie musze się zbytnio tłumaczyć (każdy w związku ma do tego prawo),
      czy zająć się jakimś absurdalnym hobby - większa swoboda. Pralka pierze,
      zmywarka zmywa, a sprzątać - podział po połowie. No może żona częściej gotuje.
      • Gość: trevik Re: patriarchat IP: *.dip.t-dialin.net 22.03.05, 12:06
        > A ja pytam kto ma łatwiej znaleźć w wieku 35 lat nowego partnera i
        > ułożyć sobie na nowo życie facet czy kobieta?

        Hmmm... znalezc nowego partnera to powiedzialbym, ze szanse maja porownywalne a
        moze nawet kobiety sa bardziej w tym wzgledzie operatywne, aby same inicjowac
        znajomosci. Teraz nastepne pytanie, czy znalezienie owego partnera bedzie
        wiazalo sie z ulozeniem sobie zycia wg. wlasnego widzimisie i tutaj sytuacja
        jest juz zupelnie inna - faceci maja nadal spore szanse, kobiety znacznie
        mniejsze (zakladajac, ze partner bedzie w podobnym wieku) - malo kto chce znowu
        wypisac czek in blanco w dobie powszechnego permisywizmu a tak sie sklada, ze w
        takich relacjach przewaznie wypisuje ten czek jednak facet (kobiety na
        nieudacznikow raczej patrzec nie chca, no chyba, ze jeszcze sa bardzo mlode a
        nieudacznik przystojny, kobiety "doswiadczone" nie chca patrzec na nieudacznikow
        wcale).
      • vito77 Re: patriarchat 22.03.05, 14:27
        Jeszcze chciałem dodać do pewnego stwierdzenia:
        "Każde patologie zasadzają sie na pewnych mentalnościowych fundamentach.
        Zresztą, patriarchat i tak powoli zdycha"

        Związki patologiczne na ogół opierają się na sile tj. kto jest silniejszy ten
        rządzi i ma racje a nie na jakiś mentalnościowych fundamentach czy tezie
        Środy, że to niby katolicyzm wywołuje. Po rostu facet na ogół jest silniejsz a
        jak puszczą nerwy danemu "osobnikowi" to mamy maltretowanie kobiety. Co ciekawe
        w świecie ssaków człekokształtnych tylko u człowieka jest taka duża
        dysproporcja w sile fizycznej pomiędzy kobietą i mężczyzną (z ksiązki "Wojny
        plemników"). Np. u małp samica jest prawie tak samo silna jak samiec.

        Co do twierdzenia, że patriarchat powoli wymiera to nie dokońca tak jest. Ma
        obecnie inną formę. Fakt mężczyzna w większym stopniu partycypuje w obowiązkach
        ale za to kobieta musiała pójść do pracy, a nie każda ma fascynującą pracę (np.
        kasjerka). Ponadto ktoś musi urodzić dziecko i zająć się nim w pierwszych
        miesiącach. Facet owszem obecnie coraz częściej pomaga kobiecie ale
        nieoszukujmy się kobieta ma nadal z tym więcej pracy. Facetowi często nie chce
        się robić domowych prac a wiele kobiet lubi dbać o domowe ognisko więc wracają
        do typowych prac.

        Aby kobieta mogła pracowć a mężczyzna zajać się dzieckiem musi sporo wiecej
        zarabiać od mężczyzny. A tu często czycha pułapka tj. kobieta która duzo
        zarabia szuka faceta, który też duzo zarabia no i kto zostaje z dzieckiem?
        Z tego co widzę to sporo związków ma podział prac w najlepszym razie 60%
        kobieta 40% mężczyzna.
        • Gość: kobieta pracująca Re: patriarchat IP: *.k5.pl 22.03.05, 22:14
          jest sporo prawdy w tym co piszesz, blogia narzuca pewne role w związku,
          zwłaszcza po urodzeniu dziecka.
          Na szczęście dziecko tyle przynosi radości... że po wielu latach pamięta się te
          przyjemne chwile.
Pełna wersja