wiga10
09.03.05, 15:55
nie zawsze udaje mi się zapanować nad emocjami w relacji z mężem, dzisiaj
wylałam z siebie cały gar furii. on odwzajemnił się tym samym. ranimy się, bo
nie potrafimy ze sobą rozmawiać. całe lata niedomówień. on czuje się
pokrzywdzony, nosi w sobie długo urazy. ja szybko zapominam, gdyż nie biorę
do siebie tego co mi mówi /choć rani mnie często/.
jak to zrozumieć, że mam później poczucie winy. i w efekcie to ja jestem ta
zła.
potrafię się przyznać do tego, że załuję iż mnie poniosło.
on, nie. i to później wykorzystuje, wypominając.
swoich błędów nie widzi.
czyżby moje przyznanie się do niewłaściwego zachowania oznaczało moją
słabość ?
wiga