Dodaj do ulubionych

Wciaz go kocham

IP: *.as1.rm2.cwitaly.net 27.06.01, 17:35
Czesc,nazywam sie Sandra.
Mam nadzieje,ze ktos mi odpisze.Moim problemem jest to,ze nie moge przestac o
nim myslec.Wciaz go kocham.
Minely prawie dwa lata jak sie rozeszlismy.A ja nic-tylko chce jego.Po 2latach
powinno juz mi przejsc-no nie?
Powodem dla ktorego sie rozeszlismy bylo to ze ja nie czulam sie zrealizowana,
chcialam szukac pracy ktora by mnie usatysfakcjonowala,bo nie chcialam
zostac "kura domowa"(mieszkalismy razem).Do tego potrzeba bylo czasu,bo jeszcze
nie wiedzialam czego szukam.On mnie rozumial.Problemem bylo to,ze potrzeba mi
bylo przynajmniej 2 a moze 3 lat,zeby cos osiagnac,a jego marzeniem bylo
zalozyc rodzine.Nie zgadzalismy sie "czasowo",chyba by to bylo dobre okreslenie.
Teraz mam prace,ktora mi da satysfakcje,ale nie mam jego.Czy warto bylo?
Nie wiem co robic-siedziec cicho i czekac az mi przejdzie,czy dac znac o moim
istnieniu? Boje sie,ze jest juz za pozno,bo napewno teraz kocha inna.A poza tym
boje sie jego odmowy.Jest jakies wyjscie z tej sytuacji?????
Obserwuj wątek
    • Gość: Mike To glupio zabrzmi. IP: *.mat.uni.torun.pl 27.06.01, 18:04
      To glupio zabmrzi, ale trzeba miec nadzieje. Nie
      nadzieje na niego, tylko nadzieje, ze znajdziesz kogos,
      kto pozwoli Tobie o nim zapomniec. Wierz mi - znalazlem
      szczescie wtedy, kiedy najmniej sie tego spodziewalem.
      Jestem mezczyzna i moze to zabrzmi dziwnie, ale nie ma
      sensu tesknic za facetem, ktory chcial Cie posadzic
      przy garach i pieluchach. Mojemu (meskiemu) gatunkowi
      wlasnie tylko na tym zalezy. On chce sie czuc panem
      domu, mimo, ze ciagle go w nim nie ma; bedzie wracal,
      czekal na obiad, sprawdzal, czy jest porzadek i czy
      kurz jest wytarty. Ta jego "rodzinnosc" jest pozorna.
      Pod tym kryje sie pragnienie spokoju i ladu, kiedy
      wraca do domu. Pragnienie grzecznych dzieci, wiecznie
      milej i radosnej zony, posprzatanych zakamarkow domu.
      Nie wnikam w zycie seksualne, bo to inna bajka i moze
      wcale nie miec zwiazku z tym, co mowie.
      Nie chcialbym Cie zalamac. Trzeba szukac. A moze i nie
      trzeba. Najwazniejsze, to byc soba i nie probowac
      wszystkiego na sile. Szczesie przychodzi samo.
      Powodzienia, Sandro.
    • Gość: gadula Re: Wciaz go kocham IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.06.01, 18:45
      ...a może on używa Internet i usłyszy.
      Nie zawsze samiec musi inicjować znajomość i nie zawsze samica musi czekać na
      niego.
      • Gość: Majka Re: Wciaz go kocham IP: *.abo.wanadoo.fr 28.06.01, 09:24
        Sandrusiu, zyjemy czesto z zadra. Ja go kocham po pietnastu latach. Po malzenstwie. Po stu innych.
        Zdalam sobie sprawe niedawno ze kocham tylko jego - pierwsza milosc. Wyidealizowana. Lecz kocham
        go jak sen lub marzenie, kocham idee o nim i o naszym wspolnym zyciu, kocham wymyslonego faceta,
        ktory mial 19 lat gdy sie rozstalismy . Przezrocze wyswietlone projektorem mojej glowki.
        • Gość: mariposa kocham wspomnienie IP: 195.94.213.* 28.06.01, 10:27
          tak jest - kochamy swoje wyobrazenia. szczegolnie gdy jest nam zle. a latwiej
          jest sobie "dorobic" pozytywnych cech facetowi, ktory jest daleko czy to w
          czasie czy w przestrzeni, niz mezowi, ktory wraca codziennie z pracy, bez slowa
          zjada zupe i oglada mecz. a po pewnym czasie zapominamy zle momenty, przez co
          te dobre sa dominujace i wydaje nam sie ze przeciez to byla pelnia szczescia,
          choc pewnie tez nie nieprzerwana, bo przeciez nikt nie odchodzi, jak jest
          bezgranicznie szczesliwy... no chyba ze jest psychicznym masochista ;-).

          wiec droga Sandro, zastanow sie czy nie wypelniasz sobie pustki w swoim zyciu
          idealizujac przeszlosc?

          a moim prywatnym zdaniem, powinnas zadzwonic. tak niezobowiazujaco, ot prawie
          przypadkiem. przynajmniej bedziesz wiedziala, jak sie jego zycie ulozylo i nie
          bedziesz zadreczala sie domyslami z nadzieja, ze sie mylisz.
          wbrew pozorom swiat i ludzie nie zminiaja sie tak szybko i byc moze on siedzi z
          lampka koniaku wpatrujac sie w telefon pragnac uslyszec w nim Twoj glos...
    • Gość: alka Re:Ja cie kocham a ty spisz!!!! IP: 10.10.10.* / *.mr.com.pl 28.06.01, 10:38
      Gość portalu: Sandra napisał(a):

      &#62 Czesc,nazywam sie Sandra.
      &#62 Mam nadzieje,ze ktos mi odpisze.Moim problemem jest to,ze nie moge przestac o
      &#62 nim myslec.Wciaz go kocham.
      &#62 Minely prawie dwa lata jak sie rozeszlismy.A ja nic-tylko chce jego.Po 2latach
      &#62 powinno juz mi przejsc-no nie?
      &#62 Powodem dla ktorego sie rozeszlismy bylo to ze ja nie czulam sie zrealizowana,
      &#62 chcialam szukac pracy ktora by mnie usatysfakcjonowala,bo nie chcialam
      &#62 zostac "kura domowa"(mieszkalismy razem).Do tego potrzeba bylo czasu,bo jeszcze
      &#62
      &#62 nie wiedzialam czego szukam.On mnie rozumial.Problemem bylo to,ze potrzeba mi
      &#62 bylo przynajmniej 2 a moze 3 lat,zeby cos osiagnac,a jego marzeniem bylo
      &#62 zalozyc rodzine.Nie zgadzalismy sie "czasowo",chyba by to bylo dobre okreslenie
      &#62 .
      &#62 Teraz mam prace,ktora mi da satysfakcje,ale nie mam jego.Czy warto bylo?
      &#62 Nie wiem co robic-siedziec cicho i czekac az mi przejdzie,czy dac znac o moim
      &#62 istnieniu? Boje sie,ze jest juz za pozno,bo napewno teraz kocha inna.A poza tym
      &#62
      &#62 boje sie jego odmowy.Jest jakies wyjscie z tej sytuacji?????

      Sandro, stanowczo daj mu o sobie znac!Nie wstydz sie powiedziec ze dalej jest dla
      ciebie wazny ... Ambicja jest dobra wszedzie tylko nie w milosci . Jezeli czujesz
      ze bez niego ani rusz , nic sie nie łam. Co mioze stac sie ponadto o czym wiesz?
      Przeciez cie nie zabije , najwyzej ci odmowi / no, splawi cie / Ale wtedy ,
      zobaczysz , od razu poczujesz sie lepiej .Zdobedziesz pewnosc ze to on stracil bo
      nie byl ciebie wart i dopiero wtedy zaczniesz leczyc ta milosc.A wiesz czym -
      nowa miłoscia.Ale nie rzucaj sie na oslep, nie warto .A w tzw. miedzyczasie
      zajmij sie czyms intensywnie ,/ tylko nie pisz wierszy lirycznych!!/. to na
      troche pomaga. Zycze sukcesow
    • Gość: Sandra Re: Od Sandry IP: *.as1.rm2.cwitaly.net 28.06.01, 14:53
      Dzieki za wszystkie odpowiedzi.
      Nie wiem jeszcze co zdecyduje,ale na pewno zrobilo mi to dobrze ze posluchalam
      co mysla na to trzecie osoby.
      Jakby sie chcialo komus jeszcze cos dopisac to oczekuje nastepnych odpowiedzi.
      Czesc,SANDRA
      • Gość: gadula Re: Od Sandry IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.06.01, 15:04
        żadnych telefonów!
        musisz go zobaczyć u usłyszeć, co ma do powiedzenia.
        • Gość: gadula Re: Od Sandry IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.06.01, 15:06
          ...zapomnialem,

          pozdrowienia od samca.
          • noida Re: Od Sandry 29.06.01, 00:22
            Sandro, zobacz się z nim koniecznie. Zadzwon, nie ma się czego wstydzić,
            wystarczy, że powiesz: "wiesz, tak dawno cię nie widziałam, a znalazłam
            przypadkiem twoje zdjęcie i pomyślałam, żeby się odezwać" lub coś podobnego.
            Nic nie tracisz. A jeśli się okaże, że on też tęskni?
            A poza tym właśnie dobrze, żebyś go usłyszała po jakims czasie, bo najgorsze to
            zostać z nieistniejącym ideałem. Mam przyjaciela, który wciąż kocha się w
            dziewczynie mającej 17 lat. Szuka coraz młodszych partnerek. Każda dziewczyna,
            którą poznaje, musi mieć w sobie coś tamtej, chociaż to tamta go opuściła.
            Chciałabym, żeby spotkał ją ponownie i żeby tamten ideał przestal istnieć w
            jego głowie. Nie dopuść, żeby z Toba stało się to samo. Nie zaprzepaść szansy.
            Zbierz się na odwagę. Nic nie tracisz.
            Powodzenia...
      • dotw999 Re: Od Sandry 04.07.01, 01:16
        ja tez ciagle kocham ,jestem juz z kims innym ale jak slysze jego imie to mi
        sie nogi uginaja,staram sie byc wierna partnerowi z ktorym jestem ale mysli i
        pamieci nie mozesz kontrolowac,sproboj wszystkiego zeby go zdobyc na nowo a jak
        nie to ciesz sie z tego ze przezylas cos takiego bo nie zawsze sie to zdarza i
        nie kazdemu i nikt kto tego nie przezyl nie zrozumie cie.badz pewna siebie jak
        tobie sie adrenalina na jego imie pompuje tzn.ze to chemia a to zawsze dziala w
        dwie strony.anna
    • dexterwawa Re: Wciaz go kocham 03.07.01, 08:53
      Wiesz rzeczywiscie masz problem . Ja bym zobaczył co u niego słychac czy ma
      kogos czy jest samotny . Jeśli jest sam zaryzykował bym jesli nie óż trudno .
      Musisz pamietac w przyszłym zyciu ,ze serce nie sługa a praca nie zajac
      papaapapa
    • Gość: x Re: Wciaz go kocham IP: 195.94.201.* 04.07.01, 12:19
      Może tak naprawdę go nie kochasz, tylko tęsknisz za tym co było z nim, a to
      moze się już nie powtórzyć (każdy się zmienia). Tak więc koniecznie się z nim
      spotkaj, musisz to sprawdzić i spróbować jeszcze raz, nie ma nic gorszego niz
      wspominanie, porównywanie tamtego z każdym nowym, bo to się tylko pogłębia i
      coraz bardziej go idealizujesz (wiem co mówię, ponad dwa lata straciłam na tym
      odrzucając wartościowych ludzi).
      A tak, jak się spotkacie, zaczniecie być razem, zobaczysz, czy to jest TO, czy
      też było to tylko zauroczenie.
      A jak nie będzie chciał - trudno, i tak lepiej wiedzieć teraz niz za 3 lata
      pomyślec- "co by bylo gdybym sie wtedy odezwała).
      Powodzenia !!!
    • Gość: Leslaw Re: Wciaz go kocham IP: 212.14.71.* 04.07.01, 13:30
      Ja tez jestem za tym zebys zadzwonila choc zwiazane to jest z ryzykiem
      utracenia cudownej przeszlosci. Istnieje jednak nadzieje na jeszcze piekniejsza
      przyszlosc.

      pozdrawiam

      leslaw
    • Gość: MISSKITY Czy masz pewność, że jest z inną? IP: *.pro-futuro.com 04.07.01, 13:52
      Jesli była to prawdziwa miłość, jeśli łączy Was więcej niż dzieli, jeśli umiesz
      udowodnić mu, że będzie inaczej, to może jest nadzieja!
      Nie piszesz jednak kokretnego powodu rozstania! Co przeważyło szale? Napisz,
      może jestem w stanie Ci pomóc. Jaki on miała charakter, jak długo byliście
      razem? Rozwiedliście się, czy wogóle ślubu nie było? Przybliz mi swoją sytuację!
      Pa, Pa
    • Gość: Janek Re: Wciaz go kocham IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 01:01
      Wiesz Sandra, trochę poźno przeczytałem twój list, ale cóż.
      Od 7 lat kocham kobietę, którą poznałem w szkole średniej. Byłem wtedy zbyt
      nieśmiały, żeby jej o tym powiedzieć, a może nie traktowałem tego uczucia zbyt
      poważnie. Ona nie wiedziała o niczym . Kiedy straciłem z nią kontakt zacząłem
      boleśnie odczuwać jej brak. Nie miałem jej adresu ani telefonu, nic, straciłem
      kontakty z osobami, które wiedziałyby gdzie mieszka itd.
      Każdą dziewczynę porównywałem do niej i każda oczywiście odpadała z miejsca
      zanim zdążyłem się z nią bliżej poznać. Rok temu spotkałem swą szkolną miłość i
      opowiedziałem o wszystkim. Była poruszona, ale za późno już było na cokolwiek
      (trzy lata temu poznała jakiegoś faceta i jak powiedziała bardzo go kocha).
      A ja i tak kocham ją i wystarczyłoby by kiwnęła palcem, a bym dla niej
      wszystko rzucił. Tak więc naprawdę jest sporo osób o podobnym problemie.
      Czas ponoć leczy takie rany, ale i tak co jakiś czas będziesz miała chwile,
      kiedy bedziesz o nim myśleć i pochlipywać.
      Jedyna rada: skontaktuj się z nim, bo inaczej będziesz miała do siebie
      pretensje i niepewność co by było gdyby. Prawdopodobieństwo złączenia się jest
      niewielkie, ale MUSISZ spróbować. Jeśli tego nie zrobisz zawsze będziesz czuła,
      do siebie żal, że nie próbowałaś go odzyskać. Jeśli On powie Ci, że za późno
      itd, będzie Ci przez jakiś czas bardzo ciężko, ale po pewnym czasie przyjdzie
      ulga. Wtedy spróbuj kogoś poznać, baw się na prywatkach, imprezach,
      dyskotekach, rób to co sprawia Ci przyjemność, chodź do kina, teatru, galerii.
      Tam gdzieś znajdziesz faceta, którego jeszcze nie znasz, ale na pewno
      pokochasz. Jedyna przeszkoda tkwi w tym, abyście mogli się spotkać w tym samym
      czasie i miejscu.
      Pozdrowienia
    • Gość: Marianna Re: Wciaz go kocham IP: *.lodz-sowinskiego.sdi.tpnet.pl 11.07.01, 18:16
      Witaj Sandro,
      Bardzo Ci współczuje, bo wiem jak boli rozstanie z ukochaną osobą. Sama jakiś
      czas temu przeżyłam podobną sytuację, choc okoliczności były nieco inne.
      Wówczas wydawało mi się, że mój świat się załamał i że juz nigdy nie odnajdę
      szczęścia. Wtedy pomogli mi moi przyjaciele. Wspierali duchowo i tłumaczyli, że
      czas leczy rany. Nie wierzyłam... Ale ostatecznie posłuchałam ich rad. Przede
      wszystkim zdobyłam się na rozmowę z moim chłopakiem i przekonałam się, że nie
      odzyskam już jego miłości. Bardzo to bolało, ale jednocześnie uświadomiło, że
      zrobiłam wszystko co w mojej mocy. Później zajęłam się rzeczamy, na które
      wcześniej nigdy nie miałam czasu. Zapisałam się na kurs tańca, zaczęłam
      regularnie chodzić na basen. Aż któregoś dnia odnalazłam nową miłość...
      Początkowo traktowałam ją z przymrużeniem oka, wciąż porównywałam do tej
      wcześniejszej idealizowanej, aż wreszcie zrozumiałam, że to jest to, czego w
      życiu szukałam. Teraz nawet sobie nie wyobrażam, żeby kiedykolwiek mogło być
      inaczej. Przekonałam się, że czas naprawdę leczy rany, a bolesne doświadczenia
      jedynie uodporniają i pozwalają nam lepiej poznać samego siebie. Trzym się!
    • Gość: malutka Re: Wciaz go kocham IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 22:23
      Ja tez kocham...potrafie cociaz jestem nie duza...ale mam duzo uczuc w sobie.
      Ja musze kazdego dnia rano, wstawac i myslesc o tym co mi sie snilo, a potem
      uswiadamiac sobie, ze to pytanie ktore zadaje sobie codzienie po przebudzeniu
      jest banalne bo i tak wime ze on... kiedy wychodze rano gdziekolwiek zastanwiam
      sie czy go spotkam, bzdura i tak wiem, ze nie, bo on miekszka na drugim koncu
      miasta....w ciagniu dnia tez o nim myslec, na przyklad obliczam co tez on moze
      w danym momencie robic...a kiedy wracam do domu, i znowu jestem sama, bo bracia
      nie wroici ze skzoly a rodzice z pracy....zaczynam zastanwiac sie co ja ma, ze
      soba zrobic???a potem klade sie do lozka, najczesciej z ksiazka i goraca
      herbata lub czekolada...staram sie zasnac, ale nie moge i zaczynam plakac.....a
      potem pytam sie Czy oni sa tego warci???? Czy faceci naprawde zasluguja na to
      zeby po nich plakac i lamentowac....????pytam sie..tylko ze nikt mi nie
      odpowiada. A ja wiem, ze nawet jesli nie wszyscy faceci sa tego warci, to on
      napewno. To nie jest istotne czy onn jest ze mna czy z inna dzewczyna, wazne
      zeby byl szczesliwy...a potem zasypiam...i kazdy dzien wyglada tak samo...
      z tej sytuacji nie ma wyjscia, trzeba poprostu starac przyzwyczaic sie do
      tego...zycie musi toczyc sie dalej z nim czy bez niego, chociaz bez neigo
      napewno bedzie trudniej. Moj tata powiedzial kiedys, ze jak kogos bliskiego
      tracimy, to jest to dla nas rodzaj szczepionki i nauki... to nas uodprania tak
      ze nastepnym razem boli mnije, a nauke wyciamy taka, ze ZAWSZE TRZEBA SIE
      LICZYC Z KONSEKWENCJAMI..
      pa, zycze ci i wsyzstkim zlamanym serduszka, zeby bylo lepiej, i zeby kazdy
      nastepny dizen byl dla was jasniejszy....oamietajcie ze zawsze nadchodzi dzien,
      kiedy zauwazamy ze swieci slonce a swiat jest piekny.....nawet bez niego...a
      wtedy pojawia sie nastepny!
      • Gość: Momo Re: Wciaz go kocham IP: *.cezex.pl 13.07.01, 15:39
        Dorzucę jeszcze swoje trzy grosze. Czy czytałaś (i inni też) "Przeminęło z
        wiatrem"? Niezła lekturka - Scarlet O'Hara jako 16 latka zakochała się w
        Ashleyu. Liczyła na to, że wyjdzie za niego - ale on wybrał inną - ku ogromnej
        rozpaczy Scarlet. miała "po drodze" trzech mężów, a kiedy umarła żona Aschleya,
        i Scarlet mogła wreszcie zrealizować dziewczęce marzenia - nagle się okazało,
        że ona całe życie kochała marzenie o tym człowieku, wyidealizowała sobie tego
        mężczyznę. Kiedy jej mąż - mając dość obsesji małżonki na punkcie Aschleya -
        odszedł od niej - zdała sobie sprawę, że tak na prawdę nigdy nie kochała
        Aschleya, tylko męża który akurat ją zostawił. ale musiała przyjść chwila
        konfrontacji - ona MUSIAŁA się o tym przekonać, co tak naprawdę liczy się w jej
        życiu. Ty też MUSISZ doknac takiej konfrontacji - jak to zrobisz - Twoja w tym
        głowa. a może się okazać, że nie jest tak jak myślisz. Może dawno przestałaś go
        kochać - ale nie zdajesz sobie z tego sprawy, bo nadal wydaje Ci się , że żyć
        bez niego nie możesz. Znam to z doświadczenia.
        Powodzenia w układaniu sobie życia - i nic na siłę i "na chybcika".Pozdro.
    • Gość: amore Re: Wciaz go kocham IP: *.abo.wanadoo.fr 13.07.01, 16:37
      Droga Sandro
      Nie czekaj na to ze stanie sie cud i on pojawi sie na Twojej drodze. Wyjdz mu
      na spotkanie. Skontaktuj sie z nim koniecznie i wujasnij mu wszystko klarownie.
      jesli zrozumial twoja wczesniejsza decyzje- zrozumie i te. ZYCZE Ci powodzenia
      i dzialaj szybko bo ja bylam zbyt powolna. On znalazl inna . Dlugo cierpialam
      ale teraz jestesmy na dobrej stopie. Pa
      • Gość: Janek Re: Wciaz go kocham IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.01, 02:22
        "Przeminęło z wiatrem" to dobra lektura, fakt. Ale serce nie sługa, wiem cos o
        tym. Nie mozna mu pwiedzieć przestań.
        Na początek życzliwość prawdziwej przyjaciółki lub przyjaciela pomogą przetrwać
        najtrudniejsze dni. Praca, bywanie wśród innych ludzi też pomagają, ale
        później.
        Ale od czasu do czasu jeszcze boleśnie odczujesz, że KOGOŚ Ci brakuje. Ale to
        też powoli przejdzie. Potem poznasz kogoś i znów się zakochasz, kto wie czy nie
        bardziej...
        Gorące pozdrowienia
      • Gość: Malwina Re: Wciaz go kocham IP: *.abo.wanadoo.fr 16.07.01, 11:04
        a ktoz to jeszcze z wanadoo. fr pisze ???????
        • Gość: JK A Malwina myślała (?), że tylko ona jest we Francji IP: 217.153.50.* 18.07.01, 15:38
    • Gość: jona Re: Wciaz go kocham IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.01, 15:23
      skads to znam. rozwiodlam sie dwa lata temu, a wlasciwie zgodzilam na jego
      odejscie a od jakiegos czasu marze tylko o powrocie meza do domu. jest to
      nierealne, ulozyl sobie zycie (zreszta odszedł do tej kobiety) a ja nie moge
      sie pozbierac. zmarla moja mama (niedawno, po dlugiej chorobie), mam wyrzuty,
      ze pozbawilam dziecko ojca (syn ma 8 lat), mam wrazenie ze swiat sie wali i
      ciagle o nim mysle. i tak bardzo chcialabym cofnac czas i.... i wiem, ze to
      idiotyczne. co z tym zrobic? a moze to juz choroba?? przeciez nigdy go nie
      chcialam?

      zula9@poczta.wp.pl
    • Gość: JK Jakie to dziwne IP: 217.153.50.* 18.07.01, 15:44
      Jak się tak was czyta to wyłania sie obraz, że chcecie kochać i być kochani.
      Więcej - chcecie stabilności swoich związków. Jest to bardzo optymistyczne.
      Może świat się zacznie zmieniać w innych niż dotychczas kierunku i zamiast
      dążenia do ilości będzie jakość. Może porządna żona nie będzie miała etykietki
      kury domowej a będzie panią domu, matką od której emanuje ciepło domu
      rodzinnego ? Wszyscy chcą uczucia ale nie zastanowią się, że ustawiczne zmiany
      prowadzą do nikąd. Jak się decydujecie na tzw. "partnerski" układ bez tego
      ironicznie postrzeganego papierka to macie konsekwencje. Małżeństwo to nie
      tylko uśmiech i przyjemność, to wielki obowiązek nie tylko wobec drugiej osoby
      ale dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka