Dodaj do ulubionych

przedmioty martwe (martwe?)

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 22:46
na innym forum gazety znalazlam taka historyjke:



Re: Ile nog ma stol, przy ktorym siedzicie?
roland_x@poczta.gazeta.pl 20-02-2002 10:08 odpowiedz na list
odpowiedz cytując

Mój stół ma cztery nogi ale jedna z nich jest lekko zwichnięta -
tak mi się
przynajmniej wydaje. Zaraz idę do lekarza ze stołem. Niech go
obejrzy. Zresztą
rano stół nawet płakał i to mnie obudziło.
- Co się stało? - pytam się stołu
- Noga, o tu, zobacz, boli ałaaaa!
Faktycznie w pewnym miejscu widzę zaczerwienienie i opuchliznę.
Zadzwoniłem do
lekarza i zaraz mamy wizytę. Gdyby był większy to poszedłby sam
ale to
maleństwo.
Pozdrawiam wszystkie stoły!




i bardzo mi sie ta historyjka spodobala, i nasunelo mi sie kilka pytan:
1 wierzycie w zlosliwosc przedmiotow matwych?
2 jak traktujecie swoje przedmioty martwe?

moje odpowiedzi sa nastepujace:
1 nie wierze
2 zwykle "nie zauwazam" ich, ale czasem traktuje jak istoty zywe, np. gadam do
swojego samochodu

a wy? jak to jest u was?



Obserwuj wątek
    • Gość: ktoras Re: przedmioty martwe (martwe?) IP: 62.233.183.* 12.06.02, 22:52
      hmm cos w tym jest np. moja kolezanka powoduje alergie na swoja osobe u
      wszystkich znznych jej komputerow :-) jakos zawsze padaja jak sie do nich
      zbliza, a co do traktowania ich - raczej sie do nich przywiazuje, np. do
      komorki, ktora mi skradziono niedawno - ehh szkoda mi jej oj szkoda :-)
    • kwieto Re: przedmioty martwe (martwe?) 13.06.02, 09:57
      A ja sobie przypomnialem, ze snila mi sie dzis porysowana patelnia (nie pytaj
      dlaczego, bo tego juz nie pamietam). Nie wiem czy ja bolalo :(((
      • Gość: lisiczka Re: przedmioty martwe (martwe?) IP: *.man.polbox.pl 13.06.02, 11:57
        gadam do 3 przedmiotow:
        kwiatka, choc to nie przedmiot martwy -strasze go, ze jak nie bedzie rosl, to
        go wywale - dziala :)
        komputera i drukarki - ale tylko kiedy nawalaja i przewaznie sa to slowa nie
        nadajace sie do druku ;)
        • Gość: e-kierka Re: przedmioty martwe (martwe?) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.06.02, 00:09
          mysle, ze komputer, drukarka, kserograf, samochod naleza do tych przedmiotow
          martwych, z ktorymi czlowiek "komunikuje sie" naczesciej hehe
        • rianonn Re: przedmioty martwe (martwe?) 14.06.02, 10:14
          Gość portalu: lisiczka napisał(a):

          > gadam do 3 przedmiotow:
          > kwiatka, choc to nie przedmiot martwy -strasze go, ze jak nie bedzie rosl, to
          > go wywale - dziala :)
          > komputera i drukarki - ale tylko kiedy nawalaja i przewaznie sa to slowa nie
          > nadajace sie do druku ;)

          tak, tak, mój komputer jest już ze mną w stanie bliskiej zażyłości - nasłuchał
          się, biedaczysko... :-)
          przywiązuję się do przedmiotów, które mają dla mnie wartość sentymentalną, to
          zazwyczaj drobiazgi - kamień, pocztówka, stary bilet do teatru... po prostu nie
          potrafię ich wyrzucić i tak sobie spokojnie zalegają w szafie...

          • yayakoya Re: przedmioty martwe (martwe?) 14.06.02, 10:22
            rianonn napisał(a):

            > Gość portalu: lisiczka napisał(a):
            >
            > > gadam do 3 przedmiotow:
            > > kwiatka, choc to nie przedmiot martwy -strasze go, ze jak nie bedzie rosl
            > , to
            > > go wywale - dziala :)
            > > komputera i drukarki - ale tylko kiedy nawalaja i przewaznie sa to slowa n
            > ie
            > > nadajace sie do druku ;)
            >
            > tak, tak, mój komputer jest już ze mną w stanie bliskiej zażyłości - nasłuchał
            > się, biedaczysko... :-)
            > przywiązuję się do przedmiotów, które mają dla mnie wartość sentymentalną, to
            > zazwyczaj drobiazgi - kamień, pocztówka, stary bilet do teatru... po prostu nie
            >
            > potrafię ich wyrzucić i tak sobie spokojnie zalegają w szafie...
            >

            Tak , ja to samo, przedmioty o wartopsci sentymentalnej maja dla mnie bardzo duze
            znaczenie, wrecz traktuje je jak swiete :-)
            To chore ale coz tak juz ze mna jest
            • Gość: lisiczka Re: przedmioty martwe (martwe?) IP: *.man.polbox.pl 14.06.02, 10:31
              to, ze trzyma sie jakies przedmioty przez sentyment, to nie
              jest chore. kazdy przeciez ma takie rzeczy.
              gorzej, jesli ucinasz sobie z nimi dlugie pogawedki ;)
              • yayakoya Re: przedmioty martwe (martwe?) 14.06.02, 10:33
                Gość portalu: lisiczka napisał(a):

                > to, ze trzyma sie jakies przedmioty przez sentyment, to nie
                > jest chore. kazdy przeciez ma takie rzeczy.
                > gorzej, jesli ucinasz sobie z nimi dlugie pogawedki ;)

                No tak , to juz pierwszy objaw choroby:-)
                • Gość: lisiczka Re: przedmioty martwe (martwe?) IP: *.man.polbox.pl 14.06.02, 11:01
                  chwala Bogu nieszkodliwej choroby ;)
                  chociaz... dzisiaj, kiedy jechalam do pracy
                  w autobusie jechal Pan.
                  Pan mial w reku golebia.
                  Gadal do niego cala droge...
                  Golab wydawal sie znudzony. Pasazerowie tez...
                  Stwierdzilam, ze Panu musialo sie niezle pomieszac w glowie.
                  A potem sobie przypomnialam, ze sama gadam z moim kotem.
                  pocieszam, sie ze to nie sa przedmioty martwe, wiec wszystko OK :)
                  • yayakoya Re: przedmioty martwe (martwe?) 14.06.02, 11:09
                    Gość portalu: lisiczka napisał(a):

                    > chwala Bogu nieszkodliwej choroby ;)
                    > chociaz... dzisiaj, kiedy jechalam do pracy
                    > w autobusie jechal Pan.
                    > Pan mial w reku golebia.
                    > Gadal do niego cala droge...
                    > Golab wydawal sie znudzony. Pasazerowie tez...
                    > Stwierdzilam, ze Panu musialo sie niezle pomieszac w glowie.
                    > A potem sobie przypomnialam, ze sama gadam z moim kotem.
                    > pocieszam, sie ze to nie sa przedmioty martwe, wiec wszystko OK :)

                    Ja co prawda nie gadam do przedmiotow , ale czasami, pod wplywem nieznanych
                    przyczyn, slysze glosy, ktore podpowiadaja mi co mam zrobic:-)
                    Ale to zdaza sie raz na dlugi czas, wtedy kiedy jestem w stanie upojenia:-).
                    pozdr.
              • rianonn Re: przedmioty martwe (martwe?) 14.06.02, 11:04
                Gość portalu: lisiczka napisał(a):

                > to, ze trzyma sie jakies przedmioty przez sentyment, to nie
                > jest chore. kazdy przeciez ma takie rzeczy.
                > gorzej, jesli ucinasz sobie z nimi dlugie pogawedki ;)

                gadać do przedmiotów martwych to jeszcze nie koniec świata

                gorzej gdy one nagle zaczynają odpowiadać! :-)))

                • Gość: lisiczka Re: przedmioty martwe (martwe?) IP: *.man.polbox.pl 14.06.02, 11:30
                  no to wtedy jedyna rada to:
                  przestac tyle pic i cpac ;))
                  • rianonn Re: przedmioty martwe (martwe?) 14.06.02, 12:14
                    Gość portalu: lisiczka napisał(a):

                    > no to wtedy jedyna rada to:
                    > przestac tyle pic i cpac ;))

                    na szcęście do mnie jeszcze nic martwego nie przemówiło ;-)))

    • milusia_ Re: przedmioty martwe (martwe?) 14.06.02, 14:58
      Cześć jasna :-)
      Bardzo fajny temat.
      Ja przywiązuję dużą wagę do przedmiotów. Co do ich
      złośliwości, to sama nie wiem. Być może nasza negatywna
      energia ma wpływ na to jak się czasami "złośliwie"
      zachowują...
      Inna sprawa to moje ukochane kubki. Do niektórych czuję
      ogromną sympatię. Np. kubek z cytrynką kupiony 14 II, gdy
      samotność trawiła moją duszę i ciało ;-) jest obtłuczony w
      jednym miejscu, ale ja mówię, że jest "ranny". Inny mój
      kubek wypadł mi z ręki i rozbił się. Narzeczony spytał: co
      się stało z żółtym? ja na to: popełnił samobójstwo ;-)
      To .wiadczy o moim dużym przywiązaniu do przedmiotów,
      które nie są martwe! Składają się z milonów wirujących
      cząsteczek energii, a to jest przecież życie! Druga
      sprawa, że "żyją" razem z nami :-)

      Pozdrawiam.
      Milusia
    • kwieto Re: przedmioty martwe (martwe?) 14.06.02, 15:20
      Rozmawianie z rzeczammi martwymi to fajna rzecz - byl kiedys taki film zdaje
      sie ze Johna Woo, czy innego Wanga - takie dwie historyjki o samotnosci - w
      jednej z nich bohater gadal z mydlem, zauwazal, ze ono chudnie....

      A swoja droga w jakiejs ksiazce o Taoizmie kiedys znalaslem piekny tekst
      "Niektorym o wiele lepiej niz rozmowa z Bogiem, zrobilaby rozmowa z drzewem"
      :")
      • Gość: lisiczka Re: przedmioty martwe (martwe?) IP: *.man.polbox.pl 14.06.02, 15:59
        a najlepiej do brzoz i nie gadanie ale przytulanie :)
        podobno wydzielaja jakos pozytywna energie.
        dokladnie nie wiem.
    • Gość: Marcin Re: przedmioty martwe (martwe?) IP: *.ciechanow.sdi.tpnet.pl 14.06.02, 18:21
      Sami do siebie zacznijcie gadac to jest dopiero odjazd. Szkoda tylko, że mozna
      się zapomieć, a ludzie mogą czasem głupio na was patrzeć , ale co tam chrzanić
      ich :-)
    • czarodziejka Re: przedmioty martwe (martwe?) 14.06.02, 20:24
      a kwiatki? gadacie do swoich doniczkowych?
      ja gadam, zeby nie rosly ladne, ale za duze (bo nie mam wiecej miejsca dla
      nich)

      do drukarki czasem gadam: "no, nie rob mi tego" (bo wciaga kartki i nie chce
      oddac)

      i do autka gadam: "czesc" (bo je lubie)

      wiecej "grzechow" nie pamietam, i za zadne nie przepraszam ;oP


      pzdrwm
    • Gość: OLT przedmioty i miejsca niemartwe IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 00:40
      tak mi sie zaraz skojarzylo bardzo niedawne zdarzenie...
      w ostatnia sobote bylam jeszcze w gorskiej wiosce na ukrainie. zwiedzalismy
      opuszczone chaty, wiele ich tam, i to zachowanych w dobrym stanie, z piecem, a
      czesto i meblami oraz swietymi obrazkami.
      w jednej z chat moi towarzysze spedzili blisko 2 godziny (naprawde byla piekna
      o dobrze zachowana) a ja nie moglam w srodku wytrzymac, czulam jakis taki
      dziwny ucisk psychiczny, jakies dziwne emocje, niepokoj, bol glowy po 5
      minutach...
      caly pozostaly czas spedzilam na zewnatrz, na sloncu, czekajac na przyjaciol.
      po paru godzinach, kiedy juz stamtad poszlismy, zaczelam sie dopytywac troche
      natarczywie (zawsze sie troche dziwnie czuje w takich miejscach, ale tam
      szczegolnie mocno to odczulam) przewodnika o historie tego godpodarstwa i
      uslyszalam taka historie: mieszkali tam mezczyzna z kobieta, mieli dzieci.
      kiedy wydalo sie ze ona jest jego siostra, mezczyzna zastrzelil sie z rusznicy,
      rowniez w tej chacie. nie wiadomo co sie stalo z reszta rodziny...
      brrrr!
      oczywiscie rozne moga byc racjonalne wyjasnienia tego zdarzenia. proba nie jest
      reprezentatywna - poza tym ;-)
      ale...
      no wlasnie...
      ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka