28ingrid
18.01.06, 16:36
Serio! Nie ma się czego bać! Zdałam dzisiaj - to było moje pierwsze i
ostatnie podejście! Tak się cieszę! Uczyłam się na starych zasadach, placyk
jak to placyk, zdarzało się, że wyszło, innym razem było gorzej. Więc mniej
więcej mam jakieś porównanie, ze starymi zasadami, mimo że na nich nie
zdawałam. Łuk do tyłu można bez problemu pokonać, jeżeli prawe lusterko
minimalnie obniży się, wtedy widać linię, a poza tym patrzeć przy cofaniu do
tyłu, no i kontrolować od czasu do czasu sytuację w lewym i prawym lusterku.
A jeżeli chcemy idealnie wyjść z łuku, to zaczynamy kręcić w prawo, gdy tylko
w tylniej prawej szybie pojawi się drugi mijany pachołek. Wiadomo, że
egzaminator nie wybierze ciasnego miejsca do parkowania, oni także boją się o
auta, bo muszą się z tego gęsto tłumaczyć, gdyby była jakaś "przycierka".
Poza tym nerwy trzeba trzymać na wodzy- tydzień przed egzaminem bierzcie
tabletki z magnezem, a czekając na swoją kolej - zjedzcie sobie batona
czekoladowego. Pomaga - serio. Ja strachu nie czułam w ogóle, no może dłużyło
mi się trochę czekanie na swoją kolej i wtedy trochę podreptałam w miejscu.
Grunt to dobre nastawienie!! Ja już wczoraj po prostu wiedziałam, że zdam i
już! Może to kwestia tego, że ostatnie dwie godziny jazdy poszły mi bardzo
dobrze i stąd te dobre myśli? Uwierzyłam po prostu w siebie. Na mieście
uważajcie: na pieszych, na światłach i na znaki. I uśmiechnijcie się do
egzaminatora, jak wsiadacie do auta, od razu inna atmosfera!!! A i jeszcze
jedno - podobno statystyki zdawalności poprawiły się ostatnio, w mojej grupie
np. placyk przeszli wszyscy, a na mieście połowa. Głowa do góry i
powodzenia!!!!