magda9647
31.03.05, 18:14
Mam 5-letnia córkę, męża, obydwoje pracujemy, nasza sytuacja zyciowa jest
zadowalająca. Oboje mamy ciekawą pracę, dziecko chodzi do przedszkola, na
języki obce, zajęcia sportowe. Większosc dnia wszyscy jesteśmy poza domem,
dla siebie mamy wieczory i weekendy. Obiadów nie gotuje, bo córka je w
przedszkolu, ja i mąż zamawiamy obiady z cateringu w godzinach pracy.
Wieczorem na zmiane robimy kolacje, w weekendy zazwyczaj wyjeżdzamy z
dzieckiem, czasem wyjezdzamy sami zeby miec czas dla siebie, więc nie ma
ciągłej potrzeby gotowania i pieczenia ciast. Raz w tygodniu przychodzi
studentka, która dorabia do kieszonkowego i wykonuje za nas prace porządkowe.
Jest jednak problem. Moja matka i teściowa uważaja ze jestem do niczego, że
nie taka powinna być kobieta, ze w czasie kiedy jestem u fryzjera, czy na
spacerze z dzieckiem mogłabym posprzątać, ugotować na cały tydzień, zamrozić
jedzenie. O moim dziecku mówią że jest rozpieszczonym bachorem, który będzie
miał w życiu 2 lewe ręce, bo zamiast składac zabawki na miejsce woli obejrzeć
bajke czy wyjść na plac zabaw. Mam tego dość, bo cały czas krytykuja mnie
przy ludziach.
Powiedzcie jak grzecznie dać do zrozumienia zeby sie ode mnie odczepiły, bo
nie robie nic złego ani sobie ani rodzinie