rozgwiazda1
04.04.05, 23:43
Kiedy widzimy pieknego motyla zapylajacego kwiaty w ogrodzie latwo jest
zapomniec o wspanialej metamorfozie jaka przechodzi zanim pokaze swiatu swoja
prawdziwa urode. Bo przeciez tak latwo zapominamy to, czego kiedys sie
uczylismy na lekcjach biologii. Gdybys przestudiowal jeszcze raz rozwoj
motyli, zauwazylbys na pewno ogromne podobienstwo miedzy ich krotkim zyciem i
swoim wlasnym.
Zycie motyla zaczyna sie od malego jajeczka. Po wykluciu wychodzi z tego
jajeczka brzydka, oslizla gasienica. Ta gasienica nie ma na uwadze zadnego
produktywnego zajecia poza jednym - chce jesc. Tak, jedyna rzecz ktora
gasienica robi - to je. W miare jedzenia gasienica rosnie i rosnie, no i
oczywiscie zaczyna miec problem z ta swoja tusza - bo jak rosnie coraz
wieksza, jej skora nie nadaza i wcale sie nie rozciaga. A wiec, zeby rosnac
gasienica musi sie teraz pozbyc swojej skory. I musi to zrobic dwa razy...
Wybraz sobie rozmowe dwoch gasienic.
- Czesc, gdzie idziesz?
- Juz czas na mnie - czas na to by sie zmienic..
- Zmienic? O czym ty, bracie mowisz?
- Juz najwyzszy czas na to bym stal sie jednym z nich - nasza gasienica
wskazuje na pieknego motyla.
- Cos ty? Zwariowales? Ty nie mozesz byc jednym z nich.
- Pewnie, ze moge. I bede. Ty tez mozesz zostac jednym z nich. Szczerze
mowiac on juz w tobie siedzi..
- Z byka spadles? Choc, zjedzmy cos.
- Nie, nie moge. Ja chce sie zmienic. Choc ze mna. Ty tez...
- Nie, nie... to nie dla mnie... Ty chyba masz kuku na muniu... Gdybys mial
latac tak jak one, urodzilbys sie ze skrzydlami!
- Nie, nie. Widzisz, my musimy przejsc przez bol szkoly rozwoju, zeby sie
nauczyc latac.
- Dobra, dobra... Ty sobie idz, a ja zostane tutaj - na ziemi. Bezpiecznie...
I nasza gasienica idzie sama na spotkanie z metamorfoza.. Dlugo wspina sie na
drzewo. Znajduje jakis lisc i niepewna siebie, bez zadnego zabezpieczenia
przyczepia sie wreszcie cieniutka jedwabna nitka.I wisi na tym lisciu. Nie
moze teraz zrezygnowac. Mosty zostaly spalone - na dobre i na zle, gasienica
bedzie teraz przechodzic samotna metamorfoze. Nie moze z tego zrezygnowac
mowiac "eh, moze dam sobie spokoj:.." To zdarza sie ludziom...
Cos sie zdarzylo w twoim zyciu i decydujesz, ze teraz jest juz najwyzszy czas
na to by sie zmienic. Decydujesz, ze chcesz cos zdobyc, decydujesz, ze masz
dosc tej starej przecietnosci. Decydujesz, ze chcesz zrobic cos wielkiego...
ale to oczywiscie oznacza ryzyko...
Nasza gasienica nie rezygnuje - zaczyna sie obracac pokrywajac swoje cialo
jedwabna nicia. Buduje swoj kokon. Teraz ogarnia ja ciemnosc...tak jak i
ciebie moze spotkac ciemnosc.
Gasienica jest sama...
I ty tez jestes czesto sam na swojej drodze do sukcesu....
Kokon zwisa z tego liscia przez dwa tygodnie. Nagle tworzy sie mala dziurka
na jego powierzchni i wydobywa sie stamtad ksztalt skrzydelka. To jest
ogromnie niebezpieczny moment w trakcie metamorfozy motyla. Zanim caly sie
nie wydobedzie - a trwa to godzinami - zanim jego skrzydla nie nabiora zycia
i nie wyschna w sloncu, w kazdej chwili moze pojawic sie jakis drapieznik,
polakomic sie na to bezbronne nowe stworzenie.. i spalszowac na sniadanie.
Ty takze masz momenty, kiedy mowisz "chce zaleciec wysoko, chce wiecej w
zyciu." Jednak zawsze jest ktos w poblizu, kto ci powie "Nie probuj tego - to
niebezpiecznie." albo "Myslisz o tym, zeby zrezygnowac z pracy i zaczac swoj
wlasny biznes? Zwariowales?" - to prawie jak drapieznik, ktory cie chce zjesc
na sniadanie.
Motyl wydostaje sie wreszcie na zewnatrz. Mimo tego, ze ma teraz skrzydla,
nie jest pewien, czy moze fruwac...Tak jak i ty.. Byc moze tez nie wiesz czy
bedziesz w stanie poleciec... dopoki nie rozwiniesz na dobre tych skrzydel.
Nasz motyl rzuca sie w dol i... frunie. Tak sie sklada, ze laduje tuz przy
tym swoim dawnym towarzyszu, owej negatywnej gasienicy. Dawny kumpel nawet go
nie rozpoznaje, ale oczy wygladaja jakos znajomo - wiec wreszcie mowi:
- Hej, czy to naprawde ty? Wygladasz pieknie! Cudownie!
- Przeciez ci mowilem, pamietasz? Ty masz tez motyla w sobie, jedyne co masz
zrobic jest tylko chciec sie zmienic...
- Naprawde? Moze wiec ja tez sprobuje.. A jesli sprobuje, to czy moge wisiec
kolo twojego kokona?...
Pamietaj, ze kazdy z nas ma w sobie tego pieknego motyla, ktory czeka na to
bysmy sie tylko zdecydowali na metamorfoze.
/Wanda Loskot, (wedlug Toma Hopkinsa)/