Dodaj do ulubionych

odmienić się...

22.04.05, 19:07
dla kogoś, dobrowolnie...
Co o tym myslicie? Jakie macie doświadczenia?
Pod rozwagę
w_w:)
Obserwuj wątek
    • imagiro Re: odmienić się... 22.04.05, 19:37
      dla siebie a przy okazji ten ktos, drugi, skorzysta ...
      • wichrowe_wzgorza Re: odmienić się... 22.04.05, 22:13
        o, to to:)
    • yoosh Re: odmienić się... 22.04.05, 20:32
      Jeżeli pragniesz coś zmienić,to najlepiej z wewnętrznej potzreby takiej
      zmiany.Czy trzeba to robić dla kogoś?jako co? Mily gest,podarunek,chęć
      przypodobania się? Nie będziesz podświadomie oczekiwać rewanżu,podzięki,podziwu
      itp.Bo ja dla niego....,a on ....
      Najważniejsze być zgodzie z sobą,ze swoim ja-dla mnie dobrowolnie i dla kogoś
      razem nie pasuje.I dziala na krótko.
      • wichrowe_wzgorza Re: odmienić się... 22.04.05, 22:02
        > Jeżeli pragniesz coś zmienić,to najlepiej z wewnętrznej potzreby takiej
        > zmiany.Czy trzeba to robić dla kogoś?jako co?

        Inaczej niż z wnętrza nie wychodzi potrzeba zmiany, nie mysle o nacisku,
        naklanianiu kogos czy siebie. Nie chodzi o "przypodobanie sie", zawsze mialam z
        tym problem w kazdych relacjach - bo i nie tylko o relacje damsko- męskie
        pytam.
        A może powinnam zapytac inaczej - odmienic się z czyjąs pomocą?:)


    • procesor Re: odmienić się... 22.04.05, 21:29
      Taki Szaweł z Tarsu sie kurcze odmienił - ale tak sie zastanawiam czy on tak
      całkei dobrowolnie bo chyba jednak z pomoca.. :)

      A mało to kobit się odmienia dobrowolnie dla swego faceta??
      Rany, tną, naciągają, wszczepiają, wstrzykuja, barwią, odbarwiają..

      Dobra, dobra wiem że o duchowe ci chodzi odmiany. :)

      Tak. Myślę że to sie zdarza.
      Ale właśnie - zdarza.
      Częściej to krótkotrwałe powierzchowne zmiany, naginanie się.
      Ale czasem, czasem, miłość wyczynia z człowiekiem niesamowite rzeczy.
      • wichrowe_wzgorza Re: odmienić się... 22.04.05, 22:09
        Własnie, te cuda - to zupełne uwolnienie się od lęku przed byciem sobą,
        takim/taką do końca...
        Ja tylko głośno myślę:) Jestem osoba bardzo kontaktową, ale bardzo boję się
        zaufać ludziom, zwalczam to w sobie i widzę, że powoli, z bólami, ale działa -
        dobrze dla mnie, dobrze dla innych. Chyba jednak wciąż boję się ucieczek,
        ucieczek.
    • hansii zatracenie? 22.04.05, 21:34
      dla kogos mozna wiele uczynic - nawet bardzo wiele.

      odmiana siebie - dla kogos - nazywa sie: zatraceniem.

      nie za czesto konczy sie to dobrze.

      ale nie zniechecam. bywaja pozytywne wyjatki.
      • wichrowe_wzgorza Re: zatracenie? 22.04.05, 22:11
        Przyznaję Ci rację hansii ale nie o to mi chodzi. Może jednak droga do odmiany
        siebie musi przejść przez zatracenie siebie na chwilę?:)
        :)
    • komandos57 zmieniona...hahahahhahaha 22.04.05, 22:52
      wichrowe_wzgorza napisała:

      > dla kogoś, dobrowolnie...
      > Co o tym myslicie? Jakie macie doświadczenia?
      > Pod rozwagę
      > w_w:)
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      byczy wibrator wroci ci zdolnosc logicznego myslenia,kocmoluchu z tlusta dupa
      • kommeta Re: zmieniona...hahahahhahaha 22.04.05, 22:53
        bzytko pisem
        łojj
      • wichrowe_wzgorza Re: zmieniona... dla Ciebie komandos 22.04.05, 23:02
        Mówilam Ci juz, ze Cie kocham?
        :)
        • komandos57 Re: zmieniona... dla Ciebie komandos 22.04.05, 23:05
          wichrowe_wzgorza napisała:

          > Mówilam Ci juz, ze Cie kocham?
          > :)
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          fajna masz broche?sadze ze cycuchy tez w normie,co?nie przewieszasz ich przez
          plecy?zobaczymy.bez sciemy,kicia!
    • hubkulik Re: odmienić się... 24.04.05, 09:58
      Moim zdaniem nie warto.
      Warto byc soba.
      To mi przypomina przypodobywanie sie rodzicom po to, by kochali a nie karali.
      Przeniesienie tej sytuacji na sytuacje zwiazku.
      Warto miec odwage bycia soba. Nawet jak niektorym ludziom sie to nie podoba.

      Pozdrawiam Hubert
      • babushka Re: odmienić się... 24.04.05, 10:12
        Hubkuliku, wlasnie o taką odmianę chodzi - by móc całkowicie być sobą w
        obecności drugiej osoby ( mam na mysli nie tylko związki partnerskie, ale i
        przyjacielskie)i czuć się z tym dobrze, czuć się wolnym, akceptowanym z całym
        bagażem zachowań itp. Myślisz, że tylko moja pewność wystarcza, czy jednak do
        takiej odmiany jesteśmy gotowi przez obecność tych właściwych ludzi obok?:)
        PS. Moi rodzice nigdy nie warunkowali swoich uczuć do mnie, nie uzależniali ich
        od czegoś, dlatego nie umiem się przypodobywac:)
        • hubkulik Re: odmienić się... 24.04.05, 10:22
          Jezeli byc soba, to co odmieniac?

          Pozdrawiam Hubert
          • babushka Re: odmienić się... 24.04.05, 10:47
            Nieśmiałość wyrzucić z siebie, ot... Lęk przed tym, czy swą osobą nie za bardzo
            absorbuje się innych, czy ktoś nie poczuje się przy mnie "gorszy" itp.
            Przyznaj, ze często w stosunkach między ludzmi obecna jest rywalizacja, ja tego
            unikam, nawet w pracy. Dotąd uciekalam, gdy tylko widzialam, ze ktos próbuje
            sobie podporzadkowac mnie... To trzeba odmienic i dać szansę innym,
            chyba...:)
            • hubkulik Re: odmienić się... 24.04.05, 10:58
              Po co rywalizowac?
              Moim zdaniem nie zawsze jest to potrzebne, konieczne. Powiedzialbym nawet ze
              rzadko. Lepiej skupic sie na realizowaniu wlasnych celow, na wlasnym rozwoju.
              Oraz na wspolpracy.
              A niesmialosci nie warto zabijac, tylko zrozumiec te uczucia.

              > Dotąd uciekalam, gdy tylko widzialam, ze ktos próbuje
              > sobie podporzadkowac mnie... To trzeba odmienic i dać szansę innym,
              > chyba...:)

              To Twoj wybor, czy chcesz sie komus podporzadkowac. Ale jak to juz zrobisz,
              wtedy pamietaj ze sama tego chcialas (Twoj wybor).

              Pozdrawiam Hubert
      • blue_as_can_be Re: odmienić się... 24.04.05, 12:48
        pewnie, ze warto byc soba. ale nikt nie jest idealem. zyjemy z naszymi
        slabosciami, o ile one nam nie przeszkadzaja zbytnio. a co, jesli przeszkadzaja
        innym? czy wtedy mozna je zmienic - chyba o to chodzilo Autorce?

        ja uwazam, ze mozna. pod warunkiem, ze sie tego samemu chce. i ze ten ktos, dla
        kogo walczymy z naszymi slabosciami jest dla nas bardzo wazny.

        tu nie chodzi o wyrzekanie sie samego siebie, tylko o rozwoj zainspirowany
        przez kogos. o przekraczanie barier swego egocentryzmu.
        • hubkulik Re: odmienić się... 24.04.05, 12:58
          > pewnie, ze warto byc soba. ale nikt nie jest idealem. zyjemy z naszymi
          > slabosciami, o ile one nam nie przeszkadzaja zbytnio. a co, jesli
          przeszkadzaja
          >
          > innym? czy wtedy mozna je zmienic - chyba o to chodzilo Autorce?

          Oczywiscie, ze mozna sie zmieniac dla innych. Jesli ktos chce jednak rozwijac
          siebie i swoj charakter, to uwazam ze jednak lepiej robic to z wlasnego
          przekonania. Zauwaz, ze zawsze beda ludzie, ktorym my sie nie bedziemy podobac.
          Ponadto niektorym z nich beda przeszkadzac takze nasze cnoty, bo sami beda sie
          czuli przy nas gorsi. Dlaczego ukrzyzowano Jezusa?
          Czy przestal byc soba?
          Nie zgadzam sie, ze nikt nie jest idealem. Wrecz przeciwnie: uwazam, ze
          idealna, boska czesc jest w nas, podobnie jak ukryte w nas nasze wewnetrzne
          dziecko. Niby doroslismy, ale nadal mamy taka niewinnosc w sobie, dobroc i
          zdolnosc do radosnej tworczosci, niezaleznie od tego iloma warstwami lęków i
          emocji jest to przykryte. Warto o tym pamietac, zanim zaczniemy sie zmieniac na
          modle innych.

          Pozdrawiam Hubert
          • blue_as_can_be Re: odmienić się... 24.04.05, 13:09
            hubkulik napisał:

            > Oczywiscie, ze mozna sie zmieniac dla innych. Jesli ktos chce jednak rozwijac
            > siebie i swoj charakter, to uwazam ze jednak lepiej robic to z wlasnego
            > przekonania. Zauwaz, ze zawsze beda ludzie, ktorym my sie nie bedziemy
            podobac.

            no przeciez napisalam, ze nie chodzi o byle kogo, tylko o ludzi, na ktorych
            bardzo nam zalezy.

            przyklad banalny, ale lopatologiczny: A pali papierosy i dobrze mu z tym. wie,
            ze sa szkodliwe, ale sprawiaja mu tak wiele przyjemnosci, ze akceptuje
            konsekwencje zdrowotne. A ma kobiete, ktora zle znosi dym papierosowy oraz
            zapach papierosow ktory czuje od A. A rzuca palenie ze wzgledu na swoja kobiete.

            • hubkulik Re: odmienić się... 24.04.05, 13:27
              > przyklad banalny, ale lopatologiczny: A pali papierosy i dobrze mu z tym.
              wie,
              > ze sa szkodliwe, ale sprawiaja mu tak wiele przyjemnosci, ze akceptuje
              > konsekwencje zdrowotne. A ma kobiete, ktora zle znosi dym papierosowy oraz
              > zapach papierosow ktory czuje od A. A rzuca palenie ze wzgledu na swoja
              kobiete

              Mysle jednak, ze powinien to zrobic z wlasnego przekonania, a nie tylko dla
              kobiety. To bardzo wazne, gdyz potrzeba palenia papierosow byc moze w nim
              zostanie. No ale jak ktos ma intencje walczenia ze slabosciami, to moze sobie
              instalowac straznikow wlasnych popedow.
              Ja jednak uwazam, ze trwalsze i glebsze zmiany moga zajsc tylko poprzez
              zrozumienie i samoswiadomosc, a nie poprzez walke i kontrole. Z mojego
              doswiadczenia wynika, ze walka i kontrola to z reguly krecenie sie w kolko.
              Natomiast samoswiadomosc i zrozumienie, chociaz wymaga niejednokrotnie
              skonfrontowanie sie z lekami i wlasnymi progami, to jednak po przekroczeniu ich
              (zrozumieniu wlasnej sytuacji) niekorzystne tendencje odpadaja niejako
              samoistnie, bez wysilku i mozna isc dalej do przodu, juz bez tego balastu.

              > no przeciez napisalam, ze nie chodzi o byle kogo, tylko o ludzi, na ktorych
              > bardzo nam zalezy.

              Nie wiem kto to sa ludzie, na ktorym nam zalezy. Zalezy na czym? Zeby byli przy
              nas i nas kontrolowali? Zauwaz ze malemu dziecku zalezy na rodzicach. Bez nich
              zginie, ale zauwaz ze gdy dorosnie, bedzie musialo niejednokrotnie odrzucic ich
              pomoc, by sie nauczyc samemu stanac na nogi. Lub, by przekroczyc ich chore lub
              niedoskonale wzorce (co jest typowe). Takze uwazam, ze warto sobie zdefiniowac
              i zrozumiec co to znaczy, ze w danym momencie zalezy nam na jakims czlowieku.

              Pozdrawiam Hubert
              • blue_as_can_be Re: odmienić się... 24.04.05, 13:35
                hubkulik napisał:

                > Nie wiem kto to sa ludzie, na ktorym nam zalezy.

                Hubert, tym sposobem wszystko da sie sprowadzic do absurdu... taki wlasnie mam
                problem z buddyzmem: latwo jest uciec od kazdego problemu sprowadzajac go do
                absurdu.


                > uwazam, ze warto sobie zdefiniowac
                > i zrozumiec co to znaczy, ze w danym momencie zalezy nam na jakims czlowieku.

                ja tam wiem, kim sa ludzie na ktorych mi zalezy. i wiem, co to znaczy, ze mi na
                nich zalezy :)
                • hubkulik Re: odmienić się... 24.04.05, 13:51
                  > Hubert, tym sposobem wszystko da sie sprowadzic do absurdu... taki wlasnie
                  mam
                  > problem z buddyzmem: latwo jest uciec od kazdego problemu sprowadzajac go do
                  > absurdu.

                  Nie rozumiem. Co absurdalnego w moim wywodzie?

                  Pozdrawiam Hubert
              • hsirk Re: odmienić się... 24.04.05, 14:01
                zalezy nam na kims

                to znaczy, ze jestesmy za kogos gotowi nadstawic karku

                kiedy najprawdopodobniej w wyniku tego bolesnie po nim dostaniemy



                jak wnosze, nie masz takich ludzi

                oczywiscie, zaraz zaprzeczysz
                • hubkulik Re: odmienić się... 24.04.05, 14:08
                  Nie bede nadstawial karku dla samego nadstawiania karku, dla samej ideologii. W
                  konkretnej sytuacji byc moze. Nie ma jednak konkretnej takiej osoby, a byc moze
                  jest nim kazdy czlowiek.

                  Pozdrawiam Hubert
        • wichrowe_wzgorza Re: odmienić się... 24.04.05, 15:18
          pewnie, ze warto byc soba. ale nikt nie jest idealem. zyjemy z naszymi
          > slabosciami, o ile one nam nie przeszkadzaja zbytnio. a co, jesli
          przeszkadzaja innym? czy wtedy mozna je zmienic - chyba o to chodzilo Autorce?

          Przelamywanie słabosci dla innych to jeszcze inny temat. Chodzi mi bardziej o
          przelamywanie wlasnych blokad, wlasnych ograniczeń - może powinnam
          przeformulowac temat na : zaufac innym:) chyba byłoby trafniej...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka