Gość: ala
IP: *.man.polbox.pl
29.06.01, 16:18
Jestem z moim chłopakiem już od 7 lat. Bardzo burzliwy był to związek,
rozstawaliśmy się wiele razy. Przyczyną były zawsze nieporozumienia wynikające
z różnic charakteru i temperamentu. Rozstania takie zawsze okazywały się dla
nas zbyt bolesne, z czasem zapominaliśmy o przykrych chwilach i pamiętając
tylko same szczęśliwe dni wracaliśmy do siebie. Zaciekłe kłótnie i upojne
godzenie się. Wiedzieliśmy oboje,że bardzo się kochamy. Teraz mieszkamy razem,
nauczyliśmy się uległości,częściowej akceptacji. Jest jednak jedna rzecz, z
którą nie mogę się pogodzić. Mój mężczyzna chce być niezależny, nie czuje się w
pojęciu tradycyjnym związany w układzie partnerskim. Przede wszystkim jak
najmniej czasu spędza w domu !!! Zawsze znajdzie sobie coś do zrobienia - raz
dłużej w pracy, raz sklep, innym razem spotkanie z kolegami, a już wizyty u
mamusi nie odpuści prawie żadnego dnia. Wiem, że mnie bardzo kocha, ale nie
rozumiem dlaczego nie chce spędzać ze mną więcej czasu. Jego zdaniem to że nie
jest domatorem nie ma nic wspólnego z miłością. W pewnym sensie tak , ale
przecież w domu ja na niego czekam.
Czy to oznaka zaborczości z mojej strony ?