bajka przystankowa

IP: 213.17.227.* 04.07.02, 14:26
dawno, dawno temu, w pięknym kraju nad brzegiem brudnej rzeki stalo miasto. W
mieście tym mieszkala księżniczka ktora wyglądała jak żaba wagi najlżejszej
bokserskiej (nie wiem jaka to). Księżniczka do pałacu w ktorym odbywala bale i
inne zajęcia, ktorym oddają się dobrze wychowane księżniczki, dojeżdzała
ekspresową karetą publiczną, bo to była całkiem niebogata księżniczka (recesja
na rynku).
Pewnego dnia, gdy czekała na karetę (która się spóźniała jak to miała w
zwyczaju) zobaczyła - no właśnie - rycerzem to on nie był, ani giermkiem, ani
paziem, ani błaznem, ani szambelanem, ani czarodziejem, ani nawet ogrem... Nie
_Wiadomo_Kto podszedł do księżniczki i powiedział głosem wyraźnym - "Mam
nadzieję, że nie masz swojego rycerza. Jak nie to już masz - mnie. Zakochałem
się" po czym przeszedł do czynności udowadniających jego zakochanie.
Żabia księżniczka zbaranaiała - "o co tu chodzi? Bo chyba nie o pocałunek
odczarowujący - nie jestem w końcu żabą, ani nie o pocałunek prawdziwej
miłości - przecież go nie znam?"
Pełna rozterki księżniczka po chwilowej konsternacji uwolnia się od
Nie_Wiadomo_Kogo i w stanie absolutnego szoku wsiadła do karety która właśnie
podjechała.
Nie_Wiadomo_Kto został i machał na pożegnanie rękami jak wiatrak.
    • Gość: ach Re: bajka przystankowa IP: 80.48.53.* 04.07.02, 17:50
      Simple story
      Autor: Gość portalu: kismeth
      Data: 03-07-2002 13:58 adres: 213.17.227.*

      Historyjka jest naprawdę krótka. I nie wiem co o niej myśleć bo mnie
      zaskoczyła. Przydarzyła mi się wczoraj rano. Stałam jak co dzień na przystanku
      autobusowym gdy podszedł chłopak, przedstawił się (drobiazgowo - z datą urodzin
      i znakiem zodiaku), powiedział, że się zakochał i ... pocałował mnie.
      A ja nawet za bardzo się nie broniłam. A teraz się zastanawiam

      k
      _______________________________________________________________________________

      A ja się zastanawiam po licha zakładasz dwa takie same wątki żabo ???
      ach


      • Gość: kismeth Re: bajka przystankowa IP: 213.17.227.* 05.07.02, 07:42
        Patrz na daty. Pierwszy był "Simple story" a bajka jest na zyczenie No_name.
    • Gość: jr Re: bajka przystankowa IP: 203.129.132.* 05.07.02, 08:32
      mam nowe teorie jesli chodzi o wytlumaczenie tego pocalunku.

      1) jak juz wspomnialem w orginalnym poscie, moze ten ksiaze wybieral sie na
      randke i chcial potrenowac na kukle (niektorzy robia to na poduszce)

      2) nie opisalas jaki rodzj pocalunku to byl... jesli w policzek to moze wzial
      cie za jego babcie i pocalowal na dzien dobry...
      • Gość: kismeth nie babciny ;) IP: 213.17.227.* 05.07.02, 09:04
        • Gość: maly Re: nie babciny ;) IP: *.rz.uni-wuerzburg.de 05.07.02, 14:07


          masz bujna wyobraznie, mala.
          mysle ze sie nudzisz, wiec z checia bys cos takiego przezyla.wiesz, podejdz
          teraz ty do jakiegos goscia na przystanku i go pocaluj.
          i zdaj sprawozdanie

          • Gość: kismeth do małego IP: 213.17.227.* 05.07.02, 14:57
            prawda czasem przerasta wyobraźnie - to raz,
            żadnemu obcemu facetowi nie będę rzucać się na szyję, bo z takich wygłupów już
            wyrosłam - to dwa,
            nie mów do mnie "mała" - to trzy.
            • Gość: maly Re: do malej IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 05.07.02, 18:23


              jestem tomek, mam 25 lat, i jestem zodiakalnym lwem.jesli podobna formulka
              wystarczy, zeby cie moc calowac, to pomyslalem sobie, ze "mala" ci nie zrobi
              roznicy.
              well, mylilem sie.przepraszam.

              sle calusy

              twoj lew tomek
    • gawrona Re: bajka przystankowa 07.07.02, 01:28
      Gość portalu: kismeth napisał(a):

      > dawno, dawno temu, w pięknym kraju nad brzegiem brudnej rzeki stalo miasto. W
      > mieście tym mieszkala księżniczka ktora wyglądała jak żaba wagi najlżejszej
      > bokserskiej (nie wiem jaka to). Księżniczka do pałacu w ktorym odbywala bale i
      > inne zajęcia, ktorym oddają się dobrze wychowane księżniczki, dojeżdzała
      > ekspresową karetą publiczną, bo to była całkiem niebogata księżniczka (recesja
      > na rynku).
      > Pewnego dnia, gdy czekała na karetę (która się spóźniała jak to miała w
      > zwyczaju) zobaczyła - no właśnie - rycerzem to on nie był, ani giermkiem, ani
      > paziem, ani błaznem, ani szambelanem, ani czarodziejem, ani nawet ogrem... Nie
      > _Wiadomo_Kto podszedł do księżniczki i powiedział głosem wyraźnym - "Mam
      > nadzieję, że nie masz swojego rycerza. Jak nie to już masz - mnie. Zakochałem
      > się" po czym przeszedł do czynności udowadniających jego zakochanie.
      > Żabia księżniczka zbaranaiała - "o co tu chodzi? Bo chyba nie o pocałunek
      > odczarowujący - nie jestem w końcu żabą, ani nie o pocałunek prawdziwej
      > miłości - przecież go nie znam?"
      > Pełna rozterki księżniczka po chwilowej konsternacji uwolnia się od
      > Nie_Wiadomo_Kogo i w stanie absolutnego szoku wsiadła do karety która właśnie
      > podjechała.
      > Nie_Wiadomo_Kto został i machał na pożegnanie rękami jak wiatrak.



      dawno, dawno temu, w pięknym kraju nad brzegiem brudnej rzeki stalo miasto.
      W mieście tym mieszkala niezbyt bogata księżniczka, ktora mieszkala w malutkim
      palacyku tuz przy owej brudnej rzece. Ksiezniczka nie byla moze najpiekniejsza,
      ale podobala sie pewnemu mieszkancowi, ktory uwazal, ze ona "ma w sobie cos".
      Ksiezniczka ta codziennie ekspresową karetą publiczną dojeżdzała do wielkiego
      pałacu w centrum miasta, gdzie odbywaly sie bale i inne zajęcia, ktorym oddają
      się dobrze wychowane księżniczki.
      I codziennie w tej podrozy towarzyszyl jej ow meski przedstawiciel mieszkancow
      tego miasta nad brudna rzeka, chociaz ksiezniczka nic o nim nie wiedziala (ani o
      nim, ani o jego obecnosci).
      On zas zawsze jadac ekspresowa kareta publiczna przez okno tejze, wypatrywal
      ksiezniczki wsrod osob czekajacych na przystanku "przy rynku" i zawsze wzrokiem
      pomagal jej wsiasc po dosc niewygodnych rozkladanych schodkach i zawsze obiecywal
      sobie, ze to wlasnie dzis odwazy sie i powie jej o swoim glebokim uczuciu
      (owo uczucie mieszkalo w jego sercu od dosc dawna) i zawsze brakowalo mi
      smialosci. Wiedzial, ze nie jest ani rycerzem, ani giermkiem, ani paziem, ani
      błaznem, ani szambelanem, ani czarodziejem, ani nawet ogrem ... nie jest nikim
      szczegolnym, ani z wygladu, ani z pochodzenia, ani z wyksztalcenia. Ot, zwykly
      mieszkaniec miasta nad brudna rzeka.
      Az ktoregos pieknego dnia budzac sie rano poczul, ze to wlasnie dzis, ze dzis
      wyjawi ksiezniczce sekret swego serca. Ze zdenerwowania i podekscytowania wyszedl
      z domu duzo wczesniej niz powinien, rezultatem czego byl na swoim przystanku duzo
      za wczesnie. Postanowil wiec przejsc sie do przystanku "przy rynku" i w drodze
      obmyslic odpowiednie dla wyznania slowa.
      Ksiezniczka juz czekała na karetę na przystanku "przy rynku". Mezczyzna
      mobilizowal wszystkie swoje sily, ktorych w tym momencie nie bylo zbyt wiele. A
      kareta na szczescie się spóźniała (jak to miała w zwyczaju). I tuz przed jej
      nadjechaniem mezczyzna podszedl do ksiezniczki i powiedzial: "Mam nadzieję, że
      nie masz swojego rycerza. Jak nie to już masz - mnie. Zakochałem się".
      Ksiezniczka nie wyrazila entuzjazmu, wiec dla podkreslenia wagi swoich slow nasz
      bohater przeszedł do czynności udowadniających jego zakochanie.
      Niestety wlasnie nadjechala kareta, wiec księżniczka po chwilowej konsternacji
      wsiadła do niej i odjechala. A mezczyzna w stanie absolutniej szczesliwosci
      zapomniawszy wsiasc do karety zostal na przystanku i machał ksiezniczce na
      pożegnanie rękami jak wiatrak.
      A jutro przywita ja jak znajoma i zaprosi ja, by usiadla w karecie obok niego.








Pełna wersja