cieply_glos
22.05.05, 02:41
Gdybys byla 20 lub wiecej lat w malzenstwie i zaistnialyby pewne szczegolne
sytuacje, nie latwe, skomplikowane, popatrzylabys na zdrade zupelnie inaczej.
Tymczasem Ty, zyjesz w wyidalizowanym przez siebie swiecie, w swiecie
zdawaloby sie osoby doroslej lecz o duszy dziecka, i kazdy zdrajca jest dla
Ciebie niczym wiecej jak tylko smieciem. Nie ma w Tobie zadnego zrozumienia.
Wiedz o tym ze zdrada nie zawsze jest g..nem. Bywa czasem kolem ratunkowym
dla malzenstwa. Naturalnym wentylem dajacym ujscie napieciom emocjonalnym,
bez ktorego przyszloby po prostu zwariowac, dostac obledu..., wpasc w
alkoholizm. Wiec co jest gorsze?
Nie latwo jest o tym mowic, bo sa to bardzo osobiste sprawy i przyczyny niech
pozostana tabu. Dobrze jest kiedy ma sie nad soba wladze, wyznacza sie sobie
jakies granice, i pozniej wszystko wraca do normy. Ale to co Ty wyprawiasz, a
co to wiesz sama chyba najlepiej..., jest dla mnie po prostu nieludzkie!!!
Jestes beznadziejna w swojej nienawisci i slepocie, egoizmie i sadyzmie.
Jestes osoba ktora kwalifikuje sie na leczenie, i nie mowie Ci tego
absolutnie zlosliwie, ale Twoje dolegliwosci i zaburzenia psychiczne, ktorych
obrazem jest Twoje zachowanie sie tu na forum, widoczne jest golym okiem.
Nie zaliczam sie do tych ktorzy chcieliby Cie przeleciec. Nie. Jesli kiedys
nawiazalismy jakas rozmowe, to z mojej strony byla to tylko sypatia do Ciebie
i chec poznania Cie, a reszta...., to juz tylko Twoja nadinterpretacja i
histeria.
Pomimo tego wszystkiego co wyprawiasz, ran jakie zadajesz, nadal Cie lubie, i
bardzo bym chcial widziec Cie usmiechcnieta i szczesliwa, ale jak to osiagnac
- nie wiem.
Lecz zycze Ci jak najlepiej, i jesli w jakikolwiek sposob moglbym Ci jakos
pomoc, to jestem na to otwarty.