Dodaj do ulubionych

zły czy samotny?

09.07.02, 21:34

Kochani!
Własnie po ciężkich przeżyciach, umiera mój bardzo dobry znajomy...w samotności.
Znacie go z kilku wątków na Romantice...
Jak wam sie wydaje, czy dlatego w samotności że ją wybrał, czy dlatego że był
złym człowiekiem.
Nie ma przy nim nikogo....chociaż ma rodzinę bliższą i dalszą.
Jestem ja, praktycznie obca osoba.
Pozdrawiam
Pączek
Obserwuj wątek
    • proo Re: zły czy samotny? 09.07.02, 21:53
      pa_czek napisał:

      >
      > Kochani!
      > Własnie po ciężkich przeżyciach, umiera mój bardzo dobry znajomy...w samotności
      > .
      > Znacie go z kilku wątków na Romantice...
      > Jak wam sie wydaje, czy dlatego w samotności że ją wybrał, czy dlatego że był
      > złym człowiekiem.
      > Nie ma przy nim nikogo....chociaż ma rodzinę bliższą i dalszą.
      > Jestem ja, praktycznie obca osoba.
      > Pozdrawiam
      > Pączek


      Słuchaj Pączku!
      Nie wiem jak można , będąc /tak wynika z Twojego postu/ przy łóżku umierającego,
      samotnego człowieka , pytać czy umiera dlatego , że był złym człowiekiem?!

      Wiesz , myślę że jesteś stokroć gorsza/y od NIEGO - kimkolwiek i jakikolwiek
      jest i był! Twój post to najokrutniejsze słowa jakie czytałam!
      Jest mi bardzo smutno. Bardzo.

      proo

      • pa_czek Re: zły czy samotny? 10.07.02, 07:58
        Mam wrażenie że nie zrozumiałas/eś pytania.
    • kasia28 Re: zły czy samotny? 09.07.02, 22:01
      Pączku, jeśli jest to Twój bardzo dobry znajomy, tak dobry, że jesteś z nim w
      tak ciężkich i ważnych chwilach, to chyba Ty najlepiej wiesz dlaczego umiera
      sam? Po co to pytanie?

      Kasia
      • pa_czek Re: zły czy samotny? 10.07.02, 08:01
        Ale pytanie pozostaje pytaniem...
        Zamiast jak zwykle dywagować, prosze o opinie.
    • Gość: jr Re: zły czy samotny? IP: 203.129.132.* 10.07.02, 01:48
      z twojego lisciku wynika iz samotnosc jest czyms zlym. DLACZEGO???
      sa ludzie ktorzy lubia byc samotnym, a ja osobiscie mam nadzieje ze nie bede
      musial ogladac moich bliskich z loza smierci. nie ma nic gorszego niz ogladac
      cierpacych bliskich z mojego powodu... poza tym smierc moze byc pozytywna dla
      wielu...
      dla mnie smierc jest czsem na refleksje i medytacje nie chce by bylo to zaklucone
      przez placzki... ja chce by ludzie swietowali moja smierc i zapomnieli na drugi
      dzien - zycie jest takie piekne!!!
    • pa_czek Re: zły czy samotny? 10.07.02, 08:04
      Dziekuję za Wasze wypowiedzi...ale chyba zadałam złe pytanie, źle sformułowane..
      pa.

      • Gość: renka Re: zły czy samotny? IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 10.07.02, 08:56
        Umiera sam, bo moze nie chce widziec falszywych przyjaciol i rodzinki, z ktora
        moze ma naprawde niewiele wspolnego.Niektorzy lubia samotnosc zawsze, nawet w
        takiej chwili jak pozegnanie sie ze swiatem.Zli ludzie przewaznie maja u
        wezglowia mnostwo spadkobiercow.
    • kwieto Re: zły czy samotny? 10.07.02, 10:09
      To nie jest skorelowane. Ani zly czlowiek nie musi byc samotny, ani czlowiek
      samotny nie musi byc zlym czlowiekiem. Dlaczego on umiera w samotnosci? Nie
      wiem, to pytanie tak naprawde tylko do niego.
    • pa_czek To już nie istotne.... 10.07.02, 20:57
      odszedł w samotności, a czy był zły...?
      Ocenią go ci , którzy go znali.
      Dla mnie po nim zostały tylko dobre wspomnienia i jego wiersze.Smutne wiersze.
      • Gość: inka_s Re: To już nie istotne.... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.07.02, 22:07
        pa_czek napisał:
        > odszedł w samotności, a czy był zły...?
        > Ocenią go ci , którzy go znali.
        > Dla mnie po nim zostały tylko dobre wspomnienia i jego wiersze.Smutne wiersze.

        Odszedł stąd ale przecież ciągle jest - jest w twojej głowie , sercu, pamięci.
        Smutno ci że odszedł w samotności? Pytanie czy to był jego wybór czy nie miał
        innego wyjścia? Zreszta skoro ty przy nim byłaś - to przecież nie był chyba
        samotny?
        Jeśli pozostaja po nas dobre wspomnienia - to juz bardzo wiele. Ktos wyżej pisał
        że chciałby by na drugi dzień po śmierci odejść w zapomnienie... Nie chciałąbym
        tak odejść! Chce by zostali po mnie przyjaciele, którzy wspomną mnie z łezką w
        oku i z uśmiechem: a pamiętacie jak z nią razem śpiewalismy przy ognisku w tamta
        noc gdy meteory spadały deszczem?... A jak sie zśmiewaliśmy z opowiadań czytanych
        na głos?... Jak pomogła, jak my jej pomogliśmy?...
        Tak chciałabym odejść.
        Nie chcę odejść w samotności. Być może sama - ale nie samotna!

        Mój ukochany odszedł sam - i w pewnym sensie samotny, bo niespodziewanie - i to
        boli mnie tak bardzo że aż czasem dech zapiera.
        Świadomość bliskiej śmierci może być łaską. Dl atego który umiera - i dla tych co
        zostają.
        • pa_czek Re: To już nie istotne.... 10.07.02, 22:16
          Gość portalu: inka_s napisał(a):

          > pa_czek napisał:
          > > odszedł w samotności, a czy był zły...?
          > > Ocenią go ci , którzy go znali.
          > > Dla mnie po nim zostały tylko dobre wspomnienia i jego wiersze.Smutne wier
          > sze.
          >
          > Odszedł stąd ale przecież ciągle jest - jest w twojej głowie , sercu, pamięci.
          > Smutno ci że odszedł w samotności? Pytanie czy to był jego wybór czy nie miał
          > innego wyjścia? Zreszta skoro ty przy nim byłaś - to przecież nie był chyba
          > samotny?
          > Jeśli pozostaja po nas dobre wspomnienia - to juz bardzo wiele. Ktos wyżej pisa
          > ł
          > że chciałby by na drugi dzień po śmierci odejść w zapomnienie... Nie chciałąbym
          >
          > tak odejść! Chce by zostali po mnie przyjaciele, którzy wspomną mnie z łezką w
          > oku i z uśmiechem: a pamiętacie jak z nią razem śpiewalismy przy ognisku w tamt
          > a
          > noc gdy meteory spadały deszczem?... A jak sie zśmiewaliśmy z opowiadań czytany
          > ch
          > na głos?... Jak pomogła, jak my jej pomogliśmy?...
          > Tak chciałabym odejść.
          > Nie chcę odejść w samotności. Być może sama - ale nie samotna!
          >
          > Mój ukochany odszedł sam - i w pewnym sensie samotny, bo niespodziewanie - i to
          >
          > boli mnie tak bardzo że aż czasem dech zapiera.
          > Świadomość bliskiej śmierci może być łaską. Dl atego który umiera - i dla tych
          > co
          > zostają.


          "tak trzeba żyć, żeby każdy zauważył pustkę jaka zostaje po naszym odejściu"
          Jego odejścia może nikt nie zauważyć....ale czy to znak że był zły i nie
          pozostawił po sobie dobrych wspomnień?
          • Gość: inka_s Re: To już nie istotne.... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.07.02, 22:35
            pa_czek napisał:
            > "tak trzeba żyć, żeby każdy zauważył pustkę jaka zostaje po naszym odejściu"
            > Jego odejścia może nikt nie zauważyć....ale czy to znak że był zły i nie
            > pozostawił po sobie dobrych wspomnień?

            Przeciez TY zauważyłaś!
            Nie, różnie życie się układa, czasem mimo naszych wysiłków inni ciągle kopia nas
            w tyłek i maja za nic...
            Pamiętam taki moment w życiu kiedy postanowiłam nie liczyc na ludzka życzliwość.
            Zawiodłąm się na ludziach o których myślałam że są - przyjaciółmi to za duże
            słowo - lojalnymi współtowarzyszami, o, no i oczywiście dostałam po głowie...
            Strasznie to przezyłam - młoda byłam (choć juz wcale nie tak bardzo...). Wtedy
            uznałąm że po ludzich będę sie starać WSZYSTKIEGO - najgorszego również. Jeśli
            odpowiedzą dobrem - to będę sie ciezsyć, jeśli złem - nie będę rozpaczać, poboli
            ale przypomnę sobie - przecież wiedziałąm że tak MOZE być.
            Nie zawsze to się udaje - czasem pamięc szwankuje :)

            Ty możesz zrobic jeszcze coś dla niego - nawet już to robisz. Bo i ja myślę o tym
            nie znanym mi kimś - i przesyłam mu ciepłe mysli w zaświaty. Wierze że spotkacie
            sie tam kiedys znów - a może odwiedzi cie jeszcze tu?...

            Czasem samotność odchodzenia wiąże się ze starościa.
            Smutno jest ostatniemu odchodzić zamykając za soba drzwi swojego pokolenia... Gdy
            juz nikt nie pamięta jaką było sie roześmiana dziewczyną o pięknych oczach czy
            ognistym brunetem który oszłamiał panny. Gdy otaczaja cię tylko ci dla których
            byłąś taka kochną babcia opowiadająca bajki czy dziadkiem co miał zawsze łakocie
            w kieszeniach....
            • yayakoya Re: To już nie istotne.... 10.07.02, 22:49
              Wiesz , przeglądałam jego konta na gazecie(znałam hasło, zresztą sam mi je
              dał)...i na jednym z nich a konkretnie na yayakoya@poczta.gazeta.pl jest Twój
              adres. Wiadomości są wykasowane ale adres został...pamiętasz go?
            • yayakoya Re: To już nie istotne.... 10.07.02, 22:50
              właśnie z tego konta napisałam wiadomośc. Tak w celu uwoarygodnienia się.
          • Gość: ankha Re: To już nie istotne.... IP: 10.30.1.* 11.07.02, 13:55
            > "tak trzeba żyć, żeby każdy zauważył pustkę jaka zostaje po naszym odejściu"
            > Jego odejścia może nikt nie zauważyć....ale czy to znak że był zły i nie
            > pozostawił po sobie dobrych wspomnień?

            Ja zauważyłam jego brak. Od jakiegoś czasu wpadam tu na trochę. Więcej czytam niż
            sie odzywam, ale pamiętam go. Skrzywdził kogoś, chyba dość mocno. Nie wiem o co
            dokładnie chodziło, bo czytałam tylko wątki w których prosił o wybaczenie (tych
            wczesniejszych nie udało mi sie odnaleźć, choć szukałam). Ale wiedział, że coś
            tam posuł, czemus zawinił, zrobił komus krzywdę. I przepraszał. Zrobił na mnie
            wrażenie sposob w jaki przepraszał. Nie umiem tego określic dokładnie i chyba
            nawet nie będę próbowała.
            Więc chyba nie była zły. Zresztą chyba nikt nie jest zły tak do szpiku kości.
            Przynajmniej tak wolę mysleć.
            Pamiętem, jeszcze że oferował swoją pomoc dziwczynie, która chciała popełnic
            samobójstwo i tylko zastanawiała się co zrobić ze swoją córeczką. Nie wiem jak to
            się skończylo.
            Teraz wiem, że jego sprawy się skończyły. Zbyt szybko. Może wykorzystał juz
            wszystkie szanse? To straszne.
            Nieodwracalność takich rzeczy mnie przeraża. Tak strasznie jest żyć w świecie, w
            którym nie można naprawiać swoich błędów.
            • pa_czek Re: To już nie istotne.... 11.07.02, 16:26
              Gość portalu: ankha napisał(a):

              > Pamiętem, jeszcze że oferował swoją pomoc dziwczynie, która chciała popełnic
              > samobójstwo i tylko zastanawiała się co zrobić ze swoją córeczką. Nie wiem jak
              > to się skończylo.

              Skończyło się dobrze..dziewczyna żyje i jej córeczka też, są szczęśliwe i
              radosne, potrafił im pokazać że życie jest piękne.
              To samo zrobił dla mnie...
              A sam tego już chyba wtedy nie zauważał...i to jest dziwne i zarazem przykre.
              >
              • Gość: ankha Re: To już nie istotne.... IP: 10.30.1.* 12.07.02, 11:55
                potrafił im pokazać że życie jest piękne.
                > To samo zrobił dla mnie...

                No więc sama widzisz, że nie był zły. Źli ludzie nie pomagaja innym.
                > A sam tego już chyba wtedy nie zauważał...i to jest dziwne i zarazem przykre.
                > >
                Czasem tak niestety bywa. Może to był jego wybór. Może właśnie chciał "wypisać
                się" z tego świata. Jeżeli tak, to mam nadzieję, że jest szczęśliwy.
                • pa_czek Re: To już nie istotne.... 12.07.02, 18:33
                  Gość portalu: ankha napisał(a):

                  > potrafił im pokazać że życie jest piękne.
                  > > To samo zrobił dla mnie...
                  >
                  > No więc sama widzisz, że nie był zły. Źli ludzie nie pomagaja innym.
                  > > A sam tego już chyba wtedy nie zauważał...i to jest dziwne i zarazem przyk
                  > re.
                  > > >
                  > Czasem tak niestety bywa. Może to był jego wybór. Może właśnie chciał "wypisać
                  > się" z tego świata. Jeżeli tak, to mam nadzieję, że jest szczęśliwy.

                  JEST SZCZĘŚLIWSZY......TAM KTOŚ NA NIEGO CZEKA...
    • pa_czek Re: zły czy samotny? 10.07.02, 22:52
      Nie znam waszych relacji i nie chcę znac, to wasza prywatna sprawa ale chyba
      jednak pisaliście do siebie.
      • Gość: inka_s Re: zły czy samotny? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.07.02, 22:56
        pa_czek napisał:
        > Nie znam waszych relacji i nie chcę znac, to wasza prywatna sprawa ale chyba
        > jednak pisaliście do siebie.

        Pa_czku - to ty pisałś przed chwilą jako yayakoya???
        I to było do mnie?
        • pa_czek Re: zły czy samotny? 10.07.02, 23:00
          Gość portalu: inka_s napisał(a):

          > pa_czek napisał:
          > > Nie znam waszych relacji i nie chcę znac, to wasza prywatna sprawa ale chy
          > ba
          > > jednak pisaliście do siebie.
          >
          > Pa_czku - to ty pisałś przed chwilą jako yayakoya???
          > I to było do mnie?

          Tak to ja pisałam z jego konta i to było do Ciebie.
          • Gość: inka_s Re: zły czy samotny? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.07.02, 23:08
            ????????????
            On nie żyje???

            O mamo.

            No to ja mam dług wobec niego , no ładnie!
            Obiecałam mu list - ale mój stan psychiczny nie dał mi odpisać od razu ,
            potem...wstyd się przyznac... zapomniałam, a teraz - ZA PÓŹNO!!!

            Czemu to tak?...

            • pa_czek Re: zły czy samotny? 10.07.02, 23:13
              Gość portalu: inka_s napisał(a):

              > ????????????
              > On nie żyje???
              >
              > O mamo.
              >
              > No to ja mam dług wobec niego , no ładnie!
              > Obiecałam mu list - ale mój stan psychiczny nie dał mi odpisać od razu ,
              > potem...wstyd się przyznac... zapomniałam, a teraz - ZA PÓŹNO!!!
              >
              > Czemu to tak?...
              >
              Jezeli pisaliście do siebie to może wiesz dlaczego...potem logował się jako
              In_ger.
              Nie obwiniaj się za to że nie odpisałaś....to bez sensu.
              • Gość: inka_s jeszcze zdążymy.. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.07.02, 23:27
                Nie obwiniam się jakoś specjalnie ale szkoda...

                Śmierć mnie nie przeraża jak kiedyś.
                Niestety nie pisalismy do siebie - to była pojedyncza korespondencja... Moge się
                troche domyślać bo napisał mi o swej sytuacji - ale moge się mylic.

                Zawsze żal gdy odchodzi ktoś kto nie jest stary...
    • white.falcon Re: zły czy samotny? 10.07.02, 23:02
      Nie zastanawiajmy się, dlaczego tak się stało, jak się stało, czy był to wybór,
      czy zbieg złych okoliczności. Doświadczenie śmierci osób nam bliskich pozwala nam
      na ocenienie tego, co zrobiliśmy my sami dla tej konkretnej osoby, która, miejmy
      nadzieję, przebywa w jakimś lepszym świecie. Życzę, by ta ocena wypadła in plus -
      i sądzę, że tak będzie. Nie ma recepty na przeżycie śmierci osoby bliskiej, w
      szczególności, jeżeli staje się to nagle. Doświadczyłam tego na własnej skórze i,
      choć jestem bogatsza w to smutne doświadczenie, wiem, że boli długo, ale
      pocieszają wspomnienia - nawet te z gorszej półki - i po jakimś czasie zaczynasz
      budować swój świat na nowo, bo nie uczynić tego, byłoby to zbrodnią wobec osoby,
      która odeszła. Osoba ta nie chciałaby, by ktoś jej bliski utracił swój świat, nie
      wzbogacał go, nie chciałaby, by świat stanął w miejscu, zamarł, skończył się z
      chwilą jej odejścia.
      Życzę wytrwałości i życia dalej naprzekór bezlitosnej śmierci - wybierz ją dla
      siebie za wroga, którego nie zwalczysz, ale któremu nie dasz się i zagwiżdżesz na
      nosie.
      Pozdrawiam.
      • pa_czek Re: zły czy samotny? 10.07.02, 23:05
        white.falcon napisała:

        > Nie zastanawiajmy się, dlaczego tak się stało, jak się stało, czy był to wybór,
        >
        > czy zbieg złych okoliczności. Doświadczenie śmierci osób nam bliskich pozwala n
        > am
        > na ocenienie tego, co zrobiliśmy my sami dla tej konkretnej osoby, która, miejm
        > y
        > nadzieję, przebywa w jakimś lepszym świecie. Życzę, by ta ocena wypadła in plus
        > -
        > i sądzę, że tak będzie. Nie ma recepty na przeżycie śmierci osoby bliskiej, w
        > szczególności, jeżeli staje się to nagle. Doświadczyłam tego na własnej skórze
        > i,
        > choć jestem bogatsza w to smutne doświadczenie, wiem, że boli długo, ale
        > pocieszają wspomnienia - nawet te z gorszej półki - i po jakimś czasie zaczynas
        > z
        > budować swój świat na nowo, bo nie uczynić tego, byłoby to zbrodnią wobec osoby
        > ,
        > która odeszła. Osoba ta nie chciałaby, by ktoś jej bliski utracił swój świat, n
        > ie
        > wzbogacał go, nie chciałaby, by świat stanął w miejscu, zamarł, skończył się z
        > chwilą jej odejścia.
        > Życzę wytrwałości i życia dalej naprzekór bezlitosnej śmierci - wybierz ją dla
        > siebie za wroga, którego nie zwalczysz, ale któremu nie dasz się i zagwiżdżesz
        > na
        > nosie.
        > Pozdrawiam.

        Dziękuję Tobie za słowa otuchy i obiecuję że nie dam się ...
        Pozdrawiam Karina
    • white.falcon Re: zły czy samotny? 10.07.02, 23:29
      Naprawdę, nie ma za co. Jak będzie Ci naprawdę trudno, to nieśmiało proponuję
      swoje wsparcie. Przeszłam przez coś podobnego i domyślam się, jak się czujesz.
      Nie obraź się, ale nie wszystko można wyrażać na forum, bo nie zawsze jest to
      traktowane odpowiednio:-(.
      Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.
      • pa_czek Re: zły czy samotny? 10.07.02, 23:36
        white.falcon napisała:

        > Naprawdę, nie ma za co. Jak będzie Ci naprawdę trudno, to nieśmiało proponuję
        > swoje wsparcie. Przeszłam przez coś podobnego i domyślam się, jak się czujesz.
        > Nie obraź się, ale nie wszystko można wyrażać na forum, bo nie zawsze jest to
        > traktowane odpowiednio:-(.
        > Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.

        Wiem ze tutaj nie wszystko jest traktowane tak jak w życiu, ale cóż, chciałam
        tylko odpowiedzi na jedno pytanie, a wątek zmienił się w pocieszanie.Ale to
        pewnie też za moją przyczyną.
        jeszcze raz dziekuje.
        • white.falcon Re: zły czy samotny? 10.07.02, 23:37
          Nie szkodzi. Zawsze jest poczta.
          Pozdrawiam
    • Gość: alicja Re: zły czy samotny? IP: 213.134.142.* 13.07.02, 11:14

      Umiera człowiek.
      W samotności.
      Opuszczony przez rodzinę i przyjaciół.
      Jak sądzę, ktoś tobie bliski.

      A ty zastanawiasz się, czy to dlatego, że był zły?......

      Traktujesz całą sprawę tak beznamiętnie i przedmiotowo, że......

      nie pozdrawiam
    • Gość: !!! Re: zły pączek IP: 197.187.3.* 13.07.02, 14:42
      jestem wielce zdegustowana Tobą pączku...śmierć to nie igrzyska, nie szargaj jej
      pseudopsychologicznymi dywagacjami na nomen omen publicznym forum...
      Twojemu znajomemu życzę spokoju w Jego drodze - by już nigdy nie musiał cierpieć
      od takich dyskusji jaką zainicjowałaś tutaj...
      wstyd mi za ciebie pączku...wstyd.
      • kamfora Re: zły pączek 13.07.02, 15:47
        Gość portalu: !!! napisał(a):

        > jestem wielce zdegustowana Tobą pączku...śmierć to nie igrzyska, nie szargaj je
        > j
        > pseudopsychologicznymi dywagacjami na nomen omen publicznym forum...
        > Twojemu znajomemu życzę spokoju w Jego drodze - by już nigdy nie musiał cierpie
        > ć
        > od takich dyskusji jaką zainicjowałaś tutaj...
        > wstyd mi za ciebie pączku...wstyd.

        Przed kim, na Boga, jest Ci wstyd, i to w dodatku "za Pączka"?

      • white.falcon Re: zły pączek 13.07.02, 19:36
        Gość portalu: !!! napisał(a):

        > jestem wielce zdegustowana Tobą pączku...śmierć to nie igrzyska, nie szargaj
        je
        > j
        > pseudopsychologicznymi dywagacjami na nomen omen publicznym forum...
        > Twojemu znajomemu życzę spokoju w Jego drodze - by już nigdy nie musiał
        cierpie
        > ć
        > od takich dyskusji jaką zainicjowałaś tutaj...
        > wstyd mi za ciebie pączku...wstyd.

        Dlaczego ma być Ci wstyd? I czemu masz się wstydzić za nieznaną Ci osobę?
        Człowieka, który zainicjował wątek, boli śmierć przyjaciela, może sama jest
        samotna w bólu i próbuje zrozumieć to odejście, pogodzić się z tym, jakoś to
        przyjąć. A Ty proponujesz rozwiązanie - siedź cicho i chlip sobie. A jeżeli nie
        chce poddać się stereotypowi żałoby, a jeżeli potrzebuje wsparcia?! Nie
        rozumiem, dlaczego dla niektórych mówienie o śmierci to tabu nie do
        przeskoczenia - co ich nie czeka to samo? O tym trzeba mówić, z całym
        szacunkiem wobec odeszłej osoby, ale mówić. To pomaga wyrzucić emocje, ból,
        pomaga odnaleźć siebie.
        Wiesz, chyba nie przeżyłaś jeszcze śmierci nikogo bliskiego, czego Ci nie
        życzę, oczywiście. Ale ani Ty, ani poprzedniczka Twojego postu nie rozumiecie
        nic i jesteście w tym nierozumieniu okrutne. Mi jest wstyd za Was:-(
        A pączka pozdrawiam, trzym się, nie łam się i nie zwracaj uwagi na godne
        pożałowania posty:-)
        • Gość: abc Re: zły pączek IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 14.07.02, 04:28
          white.falcon napisała:

          > Dlaczego ma być Ci wstyd? I czemu masz się wstydzić za nieznaną Ci osobę?
          > Człowieka, który zainicjował wątek, boli śmierć przyjaciela, może sama jest
          > samotna w bólu i próbuje zrozumieć to odejście, pogodzić się z tym, jakoś to
          > przyjąć.

          Zrozumieć?
          Pogodzić się??

          Gdyby mój przyjaciel odchodził w samotności, ostatnią rzeczą, którą bym w tej
          chwili robił, byłoby roztrząsanie tego na forum.
          I do tego to pytanie, postawione w taki sposób, jakby to było coś w stylu -
          wolicie lody truskawkowe czy waniliowe? - w chwili gdy umiera przyjaciel???



          O tym trzeba mówić, z całym
          > szacunkiem wobec odeszłej osoby, ale mówić. To pomaga wyrzucić emocje, ból,
          > pomaga odnaleźć siebie.

          No właśnie, gdzie tu szacunek?
          Jakoś go nie widzę w wypowiedziach pączka. :-(


          Umiera bliska jej osoba, a ona snuje na jej temat hipotezy - był zły czy nie
          był, dlaczego odchodzi w samotności... jak można w takiej chwili pisać takie
          rzeczy!

          Zdegustowany - abc
          • white.falcon Re: zły pączek 14.07.02, 13:16
            Ja nie jestem zdegustowana. Ja rozumiem. Pączek umieściła ten wątek może i nie
            przemyślanie - w odruchu rozpaczy, ale szczerze. A kto z nas jest na tyle
            genialny, by zawsze w udany sposób formułować teksty wątków? Jeżeli Pączek
            będzie chciała, to wyjaśni, o co chodzi, bo nie czuję się upoważniona do
            wyjaśniania sprawy o której wiem przypadkiem.
            Pozdrawiam:-)
            • Gość: inka_s ręce precz od pączka! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.07.02, 23:30
              Nie osądzajcie pączka! Ja nie znam sprawy dokładnie - ale wiele sie domyślam.
              A że pisze o tym na forum? Pisze bo ten przyjaciel tu bywał.
              Był taki czas kiedy czekałam ż emnie szlag nagły trafi (z nadzieja) awiem że są
              tu osoby które chciałąyby wiedzieć co się ze mna stało.
              I napisałam mojej przyjaciółce że gdyby co.... to niech napisze że inka_sama
              przeszłą w inny wymiar.
              Dobrze pączku że napisałaś.
              Myśle że on by tego chciał.
    • pastwa Re: zły czy samotny? 15.07.02, 00:25
      Na tak postawione pytanie, trudno odpowiedzieć osobie postronnej, ale skoro
      pytasz.Jedno jest dla mnie oczywiste, nie była to osoba zła, choć jak piszesz
      samotna, nawiasem mówiąc, żaden istniejący dotąd człowiek nie był zły.

      Pamiętam, że gdzies na innym wątku, na pytanie o wybrane życzenie,
      odpowiedziałaś, że byłoby to zdrowie Twego przyjaciela, teraz wiadomo już kogo.

      Gdy ja będę umierał zdecydowanie podziekuję za jakiekolwiek towarzystwo, bo
      wydaje się mi ono zbędne w takiej chwili, ale to jest tylko moje odczucie.
      Odnośnie Twojego przypadku, wolałbym( jeśli już) na miejscu tego mężczyzny
      jedną dobrą w mym odczuciu osobę( rozumiem, że Ty nią byłaś), niż stado nic
      nieznaczących dla mnie "bliskich".


      Dobrze, że założyłaś ten wątek,skoro tak czułaś i nie przejmuj się głosami
      krytyki, te osoby wcale nie wyrażają tym szacunku wobec zmarłego.
      • Gość: inka_s Re: zły czy samotny? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.07.02, 00:40
        pastwa napisał:
        > Gdy ja będę umierał zdecydowanie podziekuję za jakiekolwiek towarzystwo, bo
        > wydaje się mi ono zbędne w takiej chwili, ale to jest tylko moje odczucie.
        > Odnośnie Twojego przypadku, wolałbym( jeśli już) na miejscu tego mężczyzny
        > jedną dobrą w mym odczuciu osobę( rozumiem, że Ty nią byłaś), niż stado nic
        > nieznaczących dla mnie "bliskich".

        Pastwo naprawde chciałbys wtedy byc sam jak palec??
        Nie mówie zaraz że stado płaczek - al eżyczliwy przyjaciel który potrzyma za
        rękę?
        No chyba że we śnie odejść... Wtedy samemu, choć... Może ktoś czuwajacy przy
        łóżku?..
        Ja do tej pory nie moge odżałować że nie mogłam za rękę potrzymać mego
        ukochanego! MNIE dręczy JEGO samotność w chwili śmierci!
        Pomyśl jeszcze Pastwo!
      • Gość: ... Re: Do Pastwy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.02, 01:29
        Obecność przy umierajacym jest bardziej potrzebna nam samym, jego bliskim, niż
        temu umierającemu...tak myślę...
    • j#m Re: zły czy samotny? 15.07.02, 01:53
      pa_czek napisał:

      >

      ...nie było mnie jakiś czas na forum, a tu takie nowiny... mój Boże...

      ...on nie był zły... był wrażliwy, zbyt wrażliwy... i niedojrzały... takie mam
      odczucia...

      Nie pisz Karino, że byłaś obca dla niego!
      Wtedy gdy był zupełnie sam, gdy tego najbardziej potrzebował - Ty byłaś przy
      nim. Stałaś się dla niego najbliższą istotą na świecie, jakiej, być może, całe
      życie szukał.

      Gorąco Cię pozdrawiam i trzymaj się ciepło!
      Joanna


    • pa_czek Przepraszam nadwrażliwych i dziękuję wrażliwym 15.07.02, 07:59
      Jezeli kogos uraziłam, to przepraszam, ale ciekawa jestem kto myśli logicznie w
      takiej chwili.
      Wszyskim, którzy w pewien sposób zrozumieli mój ból....dziekuję.
      Karina-Pączek
      • pa_czek a reszta niech myśli co chce.....n/txt 15.07.02, 17:14

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka