eary 23.05.05, 14:24 Sprawdzacie telefon komórkowy partnera? Jak on/ona nie widzi- bądź nawet jak widzi? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
istna Ja chyba jestem z XIX wieku... 23.05.05, 14:32 Myślałam, że obowiązuje coś takiego, jak tajemnica korespondencji i przenosi się to także na mejle, komórki itp... Odpowiedz Link Zgłoś
eary Re: Ja chyba jestem z XIX wieku... 23.05.05, 14:37 No mam nadzieje, że masz rację- ja tego też nie robie i wkurza mnie jak ktoś bierze mój telefon i przegląda. Ale wczoraj od moich "przyjaciolek" dowiedzialam sie ze glupia jestem, że tego nie robie i teraz to norma.... Odpowiedz Link Zgłoś
hubkulik Re: Ja chyba jestem z XIX wieku... 23.05.05, 16:03 > No mam nadzieje, że masz rację- ja tego też nie robie i wkurza mnie jak ktoś > bierze mój telefon i przegląda. Ale wczoraj od moich "przyjaciolek" > dowiedzialam sie ze glupia jestem, że tego nie robie i teraz to norma.... Dobry sposob na uruchomienie mechanizmu destrukcji zwiazku. Ale po fakcie jak bedzie bolalo nic nie pomoze tlumaczenie, ze to takie trendy teraz. Odpowiedzialnosc za wlasne decyzje jest zawsze tego, co robi, a nie inspiratorow (nie mowie, ze nalezy wobec tego glupio radzic). Pozdrawiam Hubert Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: Ja chyba jestem z XIX wieku... 23.05.05, 14:40 Jeśli zaufanie i szacunek dla innej osoby oznaczają, że się jest staromodnym to ja tez jestem z XIX (a może i wczesniejszego) wieku Odpowiedz Link Zgłoś
agawa50 Re: Ja chyba jestem z XIX wieku... 25.05.05, 14:02 Ja też jestem z XIX wieku i tego nie robiłam... Obudziłam się z przysłowiową ręką w... To nie jest rada, tej udzielić nie umiem. Tylko fakt. Pozdrawiam.agawa Odpowiedz Link Zgłoś
istna Re: telefon komórkowy partnera 23.05.05, 14:35 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10468710&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
irysek1 Re: telefon komórkowy partnera 23.05.05, 14:37 jesli jest to telefon partnera, to niech sam sobie go "oglada" , sprawdza, odczytuje, kasuje i cos tam jeszcze. a na powaznie: uwazam, ze "grzebanie" w CUDZYM telefonie ( i innych tego typu rzeczach, ktore nie sa moją wlasnoscią) swiadczy o sporych brakach w kulturze osobistej "przeszukiwacza" cudzych tel./kont mailowych itp. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: telefon komórkowy partnera 23.05.05, 14:39 Nie. Tajemnica korespondencji to raz, zaufanie i dobre wychowanie to dwa. Odpowiedz Link Zgłoś
qw5 Re: telefon komórkowy partnera 23.05.05, 14:54 Telefon, to jeszcze nic, gorszy jest ten laptop. Tam dopiero może się kryć zaraza. Zaglądam prewencyjnie 2 razy dziennie. Żeby było bardziej kulturalnie robię to, gdy widzi. Ale zawsze niezapowiedzianie. I nie kryję, że to z miłości. I pamietaj jeszcze o jego pracy. Zachodź tam, niby przypadkiem, nie rzadziej niż 3 razy w tygodniu o różnych porach. Tyle. Jak coś mi się jeszcze przypomni, dam znać. Odpowiedz Link Zgłoś
eary Re: telefon komórkowy partnera 23.05.05, 15:05 HAHAHHAHHAHAHAHHAHAHA przepraszam :) ale to brzmi jeszcze gorzej nz to czego sie wczoraj nasluchalam. Laptopa nie tkne na pewno a jego praca?? hihihih no tak..jasneeeee Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: telefon komórkowy partnera 23.05.05, 20:02 i pamietaj o funcji wibracyjnej telefonu Odpowiedz Link Zgłoś
ural100 Chryste, ile się trzeba namozolić żeby.. 24.05.05, 22:48 no właśnie.. żeby co? Pilnować? Kontrolować? Chora sprawa, nie uważasz? Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziestoletnia Re: telefon komórkowy partnera 23.05.05, 18:45 Nie potrafie go obslugiwac. I wcale nie chce sie nauczyc znajac swoja ciekawosc ;) Odpowiedz Link Zgłoś
witch-witch Re: NIGDY W ŻYCIU!!!!!! 23.05.05, 20:09 eary napisał(a): > Sprawdzacie telefon komórkowy partnera? > Jak on/ona nie widzi- bądź nawet jak widzi? ___________ TAKIE POSTĘPOWANIE JEST NIE TYLKO OHYDNE ALE I PONIŻAJĄCE ...PFUJJJ!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rlena Tak 24.05.05, 16:02 Partnerzy powinni takie sprawy uzgodnic. E- maile i telefony komorkowe sa wynalazkiem ostatnich lat, wczesniej ludzie pisali listy oraz je otrzymywali, i czytanie ich przez oboje malzonkow (adresat otwiera list pierwszy) bylo i jest normalne. Co to znaczy prywatna korespondencja meza, o ktorej zona nie moze wiedziec? Sa kobiety, ktore, po prostu, wola nie wiedziec. Ich malzenstwa nie trwaja dlugo. Nie wahalabym sie zagladnac do komorki meza, czy do jego e- mailow. Nie mam nic przeciwko temu, zeby on zagladal do moich. Zdecydowanie wole byc niekulturalna i zle wychowana niz naiwna , czy ofiara. Odpowiedz Link Zgłoś
witch-witch Re: Niech żyje święta naiwność! 24.05.05, 21:15 rlena napisała: > Partnerzy powinni takie sprawy uzgodnic. E- maile i telefony komorkowe sa > wynalazkiem ostatnich lat, wczesniej ludzie pisali listy oraz je otrzymywali, i > > czytanie ich przez oboje malzonkow (adresat otwiera list pierwszy) bylo i jest > normalne. Co to znaczy prywatna korespondencja meza, o ktorej zona nie moze > wiedziec? Sa kobiety, ktore, po prostu, wola nie wiedziec. Ich malzenstwa nie > trwaja dlugo. Nie wahalabym sie zagladnac do komorki meza, czy do jego e- > mailow. Nie mam nic przeciwko temu, zeby on zagladal do moich. Zdecydowanie > wole byc niekulturalna i zle wychowana niz naiwna , czy ofiara. >>>>>>>>> A ja wole jednak byc naiwna i jak to określiłas "ofiara" niż bycie takim wscibskim węszącym jak pies babskiem, ktore uważa,że wraz z papierem małązeńskim nabyło wyłącznosć i prawo do drugiego człowieka. Podłe to małe i nie godne kobiety! Przez to, ze nie chcesz być naiwna stajesz się pomimo wszystko głupia i naiwna. Jeżeli facet będzie chciał, to i tak cię zdradzi i tu twoje węszenia i przeszukiwania emaili i telefonów na wiele się nie zdadzą. Wstydź się babo, bo jest czego! Odpowiedz Link Zgłoś
psychopata.z.borderline Re: Niech żyje święta naiwność! 24.05.05, 21:20 Wisiula, widze że masz sentyment do psychicznych:))) Odpowiedz Link Zgłoś
monia933 Re: Niech żyje święta naiwność! 24.05.05, 21:58 witch-witch napisała: > > >>>>>>>>> > A ja wole jednak byc naiwna i jak to określiłas "ofiara" niż bycie takim > wscibskim węszącym jak pies babskiem, ktore uważa,że wraz z papierem małązeński > m > nabyło wyłącznosć i prawo do drugiego człowieka. To chyba jednak jestes naiwna, jesli dajesz przyzwolenie na zdradę. Po pierwsze, jesli zdradza i ma takie skłonności, to prędzej czy pozniej odejdzie od ciebie. Po drugie, jak czułabyś się kochając sie z mężem ktorego podejrzewasz (i zaczynasz mieć jakies konkretne dowody) o zdradę? Może teraz by ci to nie przeszkadzało, ale jesli zaraziłby cię czymś to wtedy byłoby za pozno jeśli chodzi o refleksje nad wlasną naiwnością... Sorry że w ten sposób pisze, ale aż sie we mnie zagotowalo. Jesli chodzi o papier - może dla ciebie to tylko papier, ale niektórzy składając przysięge małżeńska i obiecując uczciwośc małżenską, oczekują i maja prawo oczekiwac wierności. > Jeżeli facet będzie chciał, to i tak cię zdradzi i tu twoje węszenia i > przeszukiwania emaili i telefonów na wiele się nie zdadzą. > Tu akurat się z Toba zgodzę, jesli facet chce to i tak zdradzi pomimo śledzenia i sprawdzania. Więc z drugiej strony patrząc sprawdzanie jest bez sensu. Poza tym co to za związek w ktorym nie ma zaufania... Sama teraz przechodze etap utraty zaufania i nie bardzo wiem co z tym fantem zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
psychopata.z.borderline Re: Niech żyje święta naiwność! 24.05.05, 22:00 Wisia nie daje przyzwolenia na zdrade tylko na zaufanie. Wisia robi sobie jaja a ty jestes niekumata moniu Odpowiedz Link Zgłoś
monia933 Re: Niech żyje święta naiwność! 24.05.05, 22:12 Możliwe że jestem niekumata w tej kwestii, nie zrozumiałam widać. A co do zaufania to róznie bywa, czasem ma sie 100 % zaufania a przypadek sprawia że spadaja klapki z oczu. Czasem wcale nie trzeba specjalnie węszyc, żeby dowiedzieć sie czegoś co niszczy zaufanie. Problem w tym, co z tym dalej zrobić. Ale to już inny temat i może niepotrzebnie się wypowiadałam, ostatnio jestem drażliwa jesli chodzi o temat wierności, zaufania itp., chyba dam sobie juz spokój :( Odpowiedz Link Zgłoś
witch-witch Re: Niech żyje święta naiwność! 24.05.05, 22:15 Nie moniu, dyskutuj dalej=)))) Odpowiedz Link Zgłoś
psychopata.z.borderline Re: Niech żyje święta naiwność! 24.05.05, 22:19 Wisia, uśpij:))) Odpowiedz Link Zgłoś
witch-witch Re: Niech żyje święta naiwność! 24.05.05, 22:28 psychopata.z.borderline napisała: > Wisia, uśpij:))) > Tak masz rację kotku idę spać.)))) Aferą dnia i tak był mój kot, który upolował biednego ptaszka i...."zżarł" na miejscu, jak prawdziwy lew, po krolewsku.Pobiegłam do apteki po tabletki przeciw robaczkom, a ta skubana kotka i tak zjadła sobie swojego dorsza...a tabletki przeciw robaczkom zostawiła w miseczce, ot co ja mam za żywot!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
psychopata.z.borderline Re: Niech żyje święta naiwność! 24.05.05, 22:36 koty są świetne:))) Odpowiedz Link Zgłoś
eary Re: Niech żyje święta naiwność! 25.05.05, 09:45 Wczoraj dostałam KOTKA na imieniny :) KOTY THE BEST Odpowiedz Link Zgłoś
psychopata.z.borderline Re: Niech żyje święta naiwność! 25.05.05, 10:54 mnie to sie marzy taki z długimi łapami i z długim ogonem, który ciągnie po ziemi, bo jest za długi:) wygląda to komicznie a zarazem słodko. tez mi sie podobają rozyjskie koty z błękitna sierścią Odpowiedz Link Zgłoś
eary Re: Niech żyje święta naiwność! 25.05.05, 11:11 Ruskie są cudne.. tkaie dostojne.. A takie fajtlapy sa jednak najlepsze.. moj ma smiesznie duze uszy a poza tym to taki bardzo usiersciony dachowiec.. ale jaki smialy :) juz dzis postanowil zaanektować 3/4 mojego łóżka. Zakochałam sie :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
rlena Re: Niech żyje święta naiwność! 25.05.05, 00:01 Twoja szlachetnosc jest porazajaca; ja jednak pozostane przy swoim zdaniu. Filozofia - jak bedzie chcial to i tak zdradzi, w zwiazku z tym lepiej nic nie robic, i ewentualnie splonac na oltarzu szlachetnosci, jest po prostu niemadra. Istnieje cos jeszcze pomiedzy weszeniem i totalnym przyzwoleniem, jest to UMOWA o otwartej komunikacji i prawie do bycia poinformowana. Jesli kojarzy ci sie to wylacznie ze szpiegowaniem, to masz problem. Odpowiedz Link Zgłoś
psychopata.z.borderline Re: Niech żyje święta naiwność! 25.05.05, 00:04 jest cos takiego jak tajemnica korespondencji i zaufanie Odpowiedz Link Zgłoś
witch-witch Re:I tu cię rozczruję. 25.05.05, 00:38 rlena napisała: > Twoja szlachetnosc jest porazajaca; ja jednak pozostane przy swoim zdaniu. > Filozofia - jak bedzie chcial to i tak zdradzi, w zwiazku z tym lepiej nic nie > robic, i ewentualnie splonac na oltarzu szlachetnosci, jest po prostu niemadra. > Istnieje cos jeszcze pomiedzy weszeniem i totalnym przyzwoleniem, jest to > UMOWA o otwartej komunikacji i prawie do bycia poinformowana. Jesli kojarzy ci > sie to wylacznie ze szpiegowaniem, to masz problem. > > > > ....................... Tu nie o szlachetność chodzi, widocznie w dalszym ciągu nie rozumiesz o co chodzi. Takie sprawdzanie i kontrolowanie osoby, z którą się jest świadczy bardziej,że osoba ma tendencje do kontrolowania, dominacji, brakuje jej zaufania do otoczenia, a takze zaufania tego najważniejszego do siebie samej. Co najczęsciej oznacza,że ma problemy ze sobą. Słabe poczucie własnej wartosci, bo jak określić fakt,że jest ktoś kto ma większą władze nad moim samopoczuciem, niż ja sama. To czy mój mąż mnie zdradza, czy też nie ma wpływu na moje samopoczucie, ja się zawsze czuję dobrze.Ja jestem i nie jestem, emocjonalnie uzależniona od niego. Dużo by o tym bazgrolić, konczę. Życzę dobrej nocy! Odpowiedz Link Zgłoś
rlena Re:I tu cię rozczruję. 25.05.05, 01:08 Przeczytaj jeszcze raz to co napisalam, bo mam wrazenie,ze to ty nie rozumiesz o czym pisze. Oprocz zaufania do siebie, dobrze jest tez troche siebie rozumiec, podobnie jak rozumiec nature relacji miedzy kobieta a mezczyzna. Natura ludzka jest ulomna, warto o tym pamietac, i umiec przewidywac pewne sprawy i im zapobiegac poki nie jest za pozno. No, chyba,ze, jak w twoim przypadku, zdrada meza nie burzy twojego dobrego samopoczucia i zawsze sie czujesz dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
psychopata.z.borderline Re:I tu cię rozczruję. 25.05.05, 10:52 ciebie napewno będzie zdradzał, takie kontrolujace zołzy zawsze są zdradzane i wcale sie nie dziwie tym facetom, kto z taka wytrzyma A Wisi miłego dnia, taki piękny słoneczny dzień:))) Odpowiedz Link Zgłoś
witch-witch ReSiemanko psychopatko:)))) 25.05.05, 11:54 psychopata.z.borderline napisała: > ciebie napewno będzie zdradzał, takie kontrolujace zołzy zawsze są zdradzane i > wcale sie nie dziwie tym facetom, kto z taka wytrzyma > > A Wisi miłego dnia, taki piękny słoneczny dzień:))) ............. Dzięki za pozdrowienia..U was w kraju piękna pogoda, a u nas deszczowo...ale tez fajno:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
pytajnik11 Re: Niech żyje święta naiwność! 25.05.05, 11:31 rlena , co ma wspólnego otwarta komunkacja i prawo do informacj z przeglądaniem cudzej komórki ?? Jeśli mąż bedzie chciał cie poinformować to pewnie to zrobi. Ty dajsze sobie prawo do wydarcia od niego każdej informacji czy tego chce czy nie. To zasadnicza różnica. Po niemalże 20 latach małżeństwa do głowy by mi nie przeszło żeby sprawdzić mężowi którąś z komórkę czy otworzyć list, który jest do niego zaadresowany i wiem że on też tego by nie zrobił. I nie jest to nawet kwestia zaufania tylko zwykłego szacunku dla drugiego człowieka. Bycie czyimś mężem czy żoną nie daje automatycznie władzy nad współmałżonkiem. On jest mężem , a nie moją własnością. Ma prawo do swojego odrębnego świata. Jeśli będzie chciał się nim ze mna podzielić będę mu za to wdzięczna i napewno docenię ale jeśli jakiś obszar jego życia będzie chciał z jakichś powodów zachować dla siebie, będzie miał do tego prawo. Dla mnie czytanie cudzej korespondencji jest upokarzające. Odpowiedz Link Zgłoś
rlena Re: Niech żyje święta naiwność! 25.05.05, 23:44 "Jesli maz bedzie chcial cie poinformowac to pewnie to zrobi".. A jak nie bedzie chcial, to..pewnie nie. Ktos, to nie ma nic do ukrycia, nic nie ukrywa. Ja nigdy nie otworzylam listu zaadresowanego do meza,ale zrobilabym to bez oporu, gdybym chciala. On moze zrobic to samo. Nikt nikomu niczego nie musi "wydzierac". Szacunek meza do mnie przejawia sie w tym,ze daje mi dostep do swojej korespondencji. Czy ja z tego korzystam, czy nie, to inna sprawa. Takie postawienie sprawy eliminuje domysly i niedopowiedzenia. W ten sposob nie stawiam siebie w polozeniu ofiary, naiwnej, czy niepoinformowanej, gdyby cos sie stalo. Ja chce wiedziec. Wiem,ze sa zony, ktore wola nie wiedziec, zgadzaj sie na "odrebny swiat", w ktorym nie ma miejsca na nie. Jesli maz wraca do domu i przynosi pieniadze sa calkowicie szczesliwe. Ja nie. Dajemy sobie z mezem przestrzen w roznych obszarach. Tajemnice korespondencji, telefonow komorkowych i e- mailow w malzenstwie uwazam za nieroztropna, zeby nie powiedziec glupia. Odpowiedz Link Zgłoś
itsmeagain Re: Niech żyje święta naiwność! 25.05.05, 23:56 Malzenstwo to chyba nie jest forma wiezienia tylko dobrowolna chec bycia razem. Zdaje sie, ze juz tu ktos napisal, ze jesli partner bedzie chcial zdradzic/odejsc to i tak to zrobi. Kontrolujac jego sama siebie tylko upokorzysz. Czasami lepiej jest dac temu komus odejsc i zachowac w sercu wspomnienia dobrych chwil, niz sie wyglupiac w przegladanie cudzej korespondencji. Odpowiedz Link Zgłoś
istna Re: Tak 26.05.05, 00:42 rlena napisała: > wczesniej ludzie pisali listy oraz je otrzymywali, i > czytanie ich przez oboje malzonkow (adresat otwiera list pierwszy) bylo i jest > normalne. ????? Chyba w twojej rodzinie:) Mówi Ci coś hasło "tajemnica korespondencji"? Jest kilka takich zasad: nie kradnij, nie dłub w nosie, nie czytaj cudzych listów. I nie chodzi tylko o dyskrecję wobec adresata listu (mejla, smsa), ale także wobec nadawcy. Jeśli piszesz do koleżanki, to może niekoniecznie chcesz, by ten list czytał jej mąż? Czy ten prosty przykład cię nie przekonuje? Odpowiedz Link Zgłoś
rlena Re: Tak 26.05.05, 01:31 Owszem, w mojej rodzinie nie robilo sie z korespondencji tajemnicy. W malzenstwie osobna korespondencja do malzonkow powinna przychodzic od szewca, od kosmetyczki, albo z urzedu. Prywatna korespondencja od znajomego/znajomej jedynie JEDNEJ ze stron powinna byc otwarta. Partnerzy maja prawo wiedziec od kogo dany list pochodzi, zwlaszcza, gdy widzi po raz pierwszy nazwisko osoby. Nie jest to rownoznaczne ze zdradzaniem tajemnic przyjaciolki. Odpowiedz Link Zgłoś
zalozylam_nowe Nigdy, poniewaz 25.05.05, 23:53 nie jestem moralnym, intelektualnym i emocjonalnym zerem. Odpowiedz Link Zgłoś
armia5 Re: telefon komórkowy partnera 26.05.05, 02:26 Nie popieram , chhoć co miektórym rozjasnia umysł :) Odpowiedz Link Zgłoś
scept89 szpiegowac/nie szpiegowac oto jest pytanie.. 26.05.05, 03:35 Mysle ze elementarne zasady pozycia mowia iz wspolmalzonka/partnerki sie nie szpieguje. Jesli wszystko w zwiazku wyklada z mojej strony OK to jakiekolwiek nachalne proby sprawdzania gdzie bylas/z kim rozmawialas/jak Ci sie Zdzis/Zdzisia podoba powoduje jedynie zgorzknienie drugiej strony i chec ucieczki z klatki. Oddzielne konta w banku z jednej strony a z drugiej czytanie co ktokolwiek kiedykolwiek do mnie napisal? Idiotyzm i skrajne chamstwo. Z drugiej strony bywaja sytuacje w ktorych czujemy ze byc jakas niechciana "pomoc" osoby trzeciej w zwiazku otrzymujemy. Czy oznacza to iz pewnego wieczoru partner znajdzie nas nad stosem jego ubran, listow, dyskietek i czego tylko nasza paranoja wskaze? Pojedziemy za nim na delegacje i spedzimy wieczor w krzakach pokoj lubego lornetujac? Zatrudnimy detektywa co to krok w krok tygodniami za nim/nia lazil bedzie? Po diabla -> jesli jest mi zle to mowie co mnie boli, przy braku poprawy odchodze z (ufam...) godnoscia a nie bawie sie w przedszkole. Jedynym wyjatkiem jest partner psychopata (nie dam rozwodu/z torbami cie puszcze/etc.), kiedy to detektyw moze sie przydac. Na koniec prosta rada dla sprawdzajacych. Jak myslicie, co maz-codzoloznik wybierze bedac wiedzac ze jest tropiony na kazdym kroku: A) parogodzinna seksualna stacje uslugowa platna w gotowce B) dlugotrwaly romans z kolezanka z pracy z licznymi emailami i telefonami Odpowiedz Link Zgłoś