44_iza
26.05.05, 10:19
ja dzieci nie mam. Mieszkam u niego od 1.5 roku.
On rozwiedziony, syn lat 15 mieszka z matka.
Problemem jest moj stosunek do jego syna - prawde mowiac nie przepadam za
nim. Syn przyjezdza co 2 tygodnie na weekend i caly czas albo oglada
telewizje, siedzi przed komputerem albo idzie z ojcem na zakupy bo cos
potrzebuje. Brak umiejetnosci rozmowy, czy myslenia jest przerazajacy.
Moj partner mowi ze to wina jego bylej zony. Na marginesie - nie rozmawial z
byla zona od rozwodu czyli 9-10 lat, bo byla zona nie zyczy sobie zadnych
kontaktow.
Wszystkie sprawy dot syna zalatwiaja za jego posrednictwem, efekt jest tego
taki - poniewaz dziecko kocha oboje rodzicow, a od matki slyszy jak ojciec
jest wredny, od ojca jaka okropna ma matke - ze syn stara sie byc poza
konfliktem, przeklada to sie na to ze w innych sytuacjach unika jakiejkolwiek
odpowiedzialnosci, podjecia decyzji czy zaznaczenia swojego zdania, zero
jakies inicjatywy ( jak ojciec chce zeby on pojechal na oboz, to pojedzie ale
widac ze jemu to jest obojetne - jest cala masa takich sytuacji, cos robi bo
ojciec tak chce, albo bo matka tak chce)
Do mnie sa pretensje, ze powinnam sie nim zajac jak przyjezdza, ze jak ide na
zakupy to powinnam go wziasc ze soba, albo jak ide pobiegac.... albo
zaproponowac mu zeby razem isc na basen, czyms go zainteresowac itd.
Ja uwazam, ze nie jest to moim obowiazkiem, po drugie mam negatywne
nastawienie i nie umiem music sie zeby to zmienic...
Wlasnie szukam mieszkania do wynajecia... to bedzie chyba najlepsza decycja.