Dodaj do ulubionych

najszczęśliwszy dzień w życiu

IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.07.02, 11:21
Tak ostatnio słysze sporo o slubach i zastanowiło mnie takie stwierdzenie -
dość często chyba uzywane - że "to mój najszczęsliwszy dzień w życiu!".

Szczerze mówiąc włos na głowie się jeży po takich swierdzeniu.
Jeśli ten był najszczęśliwszy - to później juz tylko gorzej, czyż nie?
Myślę że potem padnie stweirdzenie : dzień rozwodu to drugi najszczęśliwszy
dzieńw moim życiu!... ;O)

A jak to jest ze szczęsliwymi dniami w waszym życiu? Używacie czasem takich
słów?
Bo właściwie skąd można wiedziećź że to ten dzień a nie któryś z tych przed
nami???
A jaki dzień z dotychczasowych uznajecie za ten "naj"?
Obserwuj wątek
    • pastwa Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 11:35
      Kiedy mówiąc " to mój najszczęśliwszy dzień w życiu" można mieć tylko na
      mysli " w dotychczasowym życiu", bo przecież nasze zycie ma dokładnie tyle, ile
      mamy w danej chwili lat, nigdy więcej.

      • Gość: inka_s Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.07.02, 11:38
        pastwa napisał:

        > Kiedy mówiąc " to mój najszczęśliwszy dzień w życiu" można mieć tylko na
        > mysli " w dotychczasowym życiu", bo przecież nasze zycie ma dokładnie tyle, i
        > le
        > mamy w danej chwili lat, nigdy więcej.
        >

        Czyli teoria z dniem rozwodu była trafiona! HUrra! ;))
        • pastwa Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 11:51
          Trafiona i zatopiona, bo to raczej dość dwuznaczna chwila...
          • Gość: inka_s Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.07.02, 12:00
            pastwa napisał:
            > Trafiona i zatopiona, bo to raczej dość dwuznaczna chwila...

            Z całą pewnościa.
            Ale moje wnioski chyba stąd że gdy ktoś mówi o ślubie jako o najszczęśliwszym
            dniu życia - to jakby odpuszcza sobie. Trochę tak - osiągnąłem/łam szczyt, teraz
            można sobie odpuścic... I potem nie następuja dni szczęśliwsze, tylko tamten
            pozostaje szczytem, a ze szczytu trzeba kiedys zejść. Chyba lepiej gdy jest to
            dzień pierwszy (lub kolejny...) z tych najszczęśliwszych?

            A - i jeszcze zapomniałam napisac że ważne jest rozróżnienie w czasie. Napisałeś
            że można uznać że określenie dnia slubu (lub innego ) jako najszczęśliwszy
            dotyczy życia do tego momentu. No ale jeśli ktoś mówi tak np. po dziesięciu
            latach od tej chwili? I nie wspomina o innych tak szczęślwych dniach?? Osiągnął
            szczyt i dalej moze byc tylko gorzej?... Czas to dziwne "coś"...
            • pastwa Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 12:20
              Wszystkie nawet "najszczęśliwsze" dni wytracają się w swoim szczęściu, to
              normalne, podobnie jak pyszne ciastko zostają skonsumowane i smak radości
              przechodzi do pamięci, a jaka jest pamięc, każdy wie.
              Liczą się więc zawsze, jako te najważniejsze, owe zdarzenia, które sa świeższe i
              dostarczają nowszych emocji, co sprawia, że naj-radości z naszej pamięci nie maja
              tego samego potencjału i tracą to "naj", co naturalne. Nasze zycie składa się z
              samych gór i dolin, nie da się trwać na szczycie wiecznie, bo stanie sie on
              płaski z braku kontrastów.
              Miałem profesora od matematyki, który na każdym wykładzie powtarzał, to jest
              najważniejszy wzór tego semestru, co było oczywistą nieprawdą, skoro tych naj-
              wzorów było tyle, co wykładów. Podkreśleniem tym, jednak nadawał pewną rangę
              temu, co chciał nam przekazać, a i my notowaliśmy z większą uwagą ( do czasu
              hihi).
    • Gość: ela Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 11.07.02, 11:45
      Ja miałam kilka takich dni/chwil. Ale tak naprawdę szczęśliwa to byłam jak
      wygrałam dość sporą sumę w Lotku. Pamiętam, że tysiące razy wstawałam w nocy i
      sprawdzałam to liczby na kuponie to wyniki w Telegazecie. Następnego
      dnia "uświadomiłam" sobie, że większośc moich problemów finansowych to już nie
      problem i ... skakałam sobie z radości. A kilka dni później też pewną kwotę
      wygrałam. No i znowu skoki z radości.
      • dreaming Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 11:50
        Gość portalu: ela napisał(a):

        > Ja miałam kilka takich dni/chwil. Ale tak naprawdę szczęśliwa to byłam jak
        > wygrałam dość sporą sumę w Lotku. Pamiętam, że tysiące razy wstawałam w nocy i
        > sprawdzałam to liczby na kuponie to wyniki w Telegazecie. Następnego
        > dnia "uświadomiłam" sobie, że większośc moich problemów finansowych to już nie
        > problem i ... skakałam sobie z radości. A kilka dni później też pewną kwotę
        > wygrałam. No i znowu skoki z radości.

        Pieniądze szczęścia nie dają. Można się oczywiście cieszyć nimi tak jak to
        opisujesz, bo po to się gra żeby wygrywać i żeby się tym cieszyć ale nazywanie
        sukcesu finansowego najszcześliwszym dniem w życiu jest trochę smutne...
        • pastwa Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 11:55
          Niekoniecznie traktowanie wygranej pieniężnej, jako najszczęśliwszego dnia w
          życiu, jest smutne, Ela może sobie wówczas pozwolić na faceta, którego akcje
          stoją wysoko ;-)
          • Gość: ela Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 11.07.02, 12:09
            A czyż marzeniem "kobiety" nie jest zdobycie atrakcyjnego, bogatego "mężczyzny"?!
            "Mężczyzna" chudzinek i biedakulinka to też marzenie ale dobrze żeby się nie
            zrealizowało.

            • pastwa Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 12:28
              Gość portalu: ela napisała:

              > A czyż marzeniem "kobiety" nie jest zdobycie atrakcyjnego, bogatego "mężczyzny"
              > ?!

              Bogatej kobiecie nie musi zależeć, by ten atrakcyjny mężczyzna był również
              bogaty, no chyba, że jest ona skąpa, bądź szuka wspólnika z kapitałem.
              • Gość: ela Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 11.07.02, 12:43
                Może nie powinno jej zależeć. Ale coż by robiła przez całe dnie i noce z
                mężczyzną, który chce mało zarabiać. Np. ona chce kupić dla nich dom w bardzo
                dobrej dzielnicy i odpowiednio ją wyposażyć. On natomiast widzi ich w
                pomieszczeniu socjalnym z paroma prostymi, niezbędnymi mebelkami.
                Twoim zdaniem powinna "ulec" jego potrzebom?

                • pastwa Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 13:04
                  Myslę, że niewielu jest takich facetów( jesli juz)co chcieliby mało zarabiać,a
                  najprawdopodobniej każdy pozwoliłby swej kobiecie kupić dom w bardzo dobrej
                  dzielnicy i go odpowiednio wyposazyć, bo czemu nie ?
                  • Gość: ela Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 11.07.02, 13:06
                    No to o co chodzi?
                    • pastwa Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 13:20
                      Gość portalu: ela napisał(a):

                      > No to o co chodzi?

                      Chodzi o to, że dla bogatej kobieta nie bedzie priorytetem, znalezienie
                      dodatkowych pieniędzy i faceta, ale partnera który zapewni jej wszystko to czego
                      pieniadze jej nie dadzą.
                      Natomiast kobieta pragnąca bogactwa, powinna je sobie sama zdobyć, a nie wiazać
                      tą czynność z poszukiwaniem partnera.
                      • Gość: ela Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 11.07.02, 13:45
                        Nie rozumiem dlaczego powinna to czy tamto zrobić.
                        Wygląda to tak jakby jednym partnerem (bogatym) się karała a drugim (nie bogatym)
                        się nagradzała.
                        • pastwa Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 14:00
                          Gość portalu: ela napisał(a):

                          > Nie rozumiem dlaczego powinna to czy tamto zrobić.

                          Ja rozumiem, że nie każda kobieta chcąca być bogatą, uważa iż sama powinna sobie
                          te luksusy wypracować,bo oczywiscie można dojść do tego samego dzięki bogatemu
                          partnerowi,masz rację nie mówię, że takie myślenie jest złe.Jedynie co mi tu nie
                          pasuje do takiego sposobu osiagania dobrobytu, to całe to gadanie o
                          równouprawnieniu.

                          > Wygląda to tak jakby jednym partnerem (bogatym) się karała a drugim (nie bogaty
                          > m) się nagradzała.

                          Nie, wygląda to tak, że kobieta mająca zagwarantowany w życiu spokój finansowy
                          wybierając sobie partnera , nie bedzie zwracała w pierwszwej kolejności na
                          wielkość majątku poszukiwanego faceta, a na niego samego.
                          I odwrotnie, jak sama tu piszesz.
                          • Gość: ela Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 11.07.02, 15:00
                            Jeśli chodzi o równouprawnienie kobiet to napotyka ono na bariery przede
                            wszystkim ze strony mężczyzn, ktorzy pełnią znaczące funkcje i siłą rzeczy czy
                            bezwładu lansują innych mężczyzn. Także, lepsza pozycja zawodowa i większe
                            pieniążki chwilowo nie zależą wyłącznie od ambicji czy możliwości kobiet.
                            Jeśli sytuacja się zmieni to można będzie ocenić jak mocno kobieta "chce" wisieć
                            na zarobkach swojego partenra.

                            Można kobiety ocenić w biznesie. Otóż znacząca większość firm przez nie
                            założonych przetrwała do dnia dzisiejszego i przynosi dochody. Natomiast znacząca
                            większość firm założonych przez mężczyzn ogłosiła upadłość lub jest tego bliska
                            • pastwa Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 12.07.02, 13:55
                              Gość portalu: ela napisała:

                              > Jeśli chodzi o równouprawnienie kobiet to napotyka ono na bariery przede
                              > wszystkim ze strony mężczyzn, ktorzy pełnią znaczące funkcje i siłą rzeczy czy
                              > bezwładu lansują innych mężczyzn.

                              Czy ja wiem, to raczej panowie lansują panie, co zrozumiałe ( mnie przykładowo do
                              jednej pracy gdzie odbywałem praktyki wybrała kobieta, bo jak stwierdziła woli
                              pracować w męskim towarzystwie i podziękowała mojej koleżance, znam tez sytuację
                              odwrotną).

                              >Także, lepsza pozycja zawodowa i większe
                              > pieniążki chwilowo nie zależą wyłącznie od ambicji czy możliwości kobiet.
                              > Jeśli sytuacja się zmieni to można będzie ocenić jak mocno kobieta "chce" wisie
                              > ć na zarobkach swojego partenra.

                              Podobnie lepsza pozycja zawodowa i większe pieniążki też obecnie nie zależą
                              wyłącznie od ambicji i możliwości mężczyzn, zatem to żaden argument.

                              > Można kobiety ocenić w biznesie. Otóż znacząca większość firm przez nie
                              > założonych przetrwała do dnia dzisiejszego i przynosi dochody. Natomiast znaczą
                              > ca większość firm założonych przez mężczyzn ogłosiła upadłość lub jest tego
                              >bliska

                              Na co to ma byc dowód, że panie są bardziej drapieżne w zdobywaniu pieniędzy ?

                              Równie dobrze mógłbym odpowiedzieć, ze większość naukowców, którzy utrzymali sie
                              na w nauce i przynoszą swą pracą rezultaty w postaci np. nagrody Nobla to
                              mężczyźni, więc to tez żaden dowód.
            • pastwa Re: na marginesie 11.07.02, 12:33
              Tyle panie mówią o równouprawnieniu, swoich ambicjach, a tu wychodzi jasno, że
              ich marzeniem jest, by to bogaty facet je utrzymywał...
              • Gość: ela Re: na marginesie IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 11.07.02, 13:01
                Po pierwsze równouprawnienie nie zwalnia mężczyzny od utrzymywania rodziny w tym
                siebie. Po drugie poszukiwanie mężczyzny zaradnego jako partnera życiowego to
                chyba nic złego. Ja osobiście cenię sobie mężczyn ambitnych. Potrafię docenić
                jego wysiłki, żeby osiagnąć jak najwięcej, w dobrym znaczeniu. Nie jest to takie
                proste.

                Skoro mężczyzna przy wyborze partnerki bardziej kieruje się jej urodą niż tym co
                ma ona w głowie (czyli jak będzie umiała mu pomóc w różnych problemach życiowych
                w tym finansowych), to jest to jego wybór. Nie powinien jednak zarzucać kobiecie,
                że ma swoje priorytety.
                • pastwa Re: na marginesie 11.07.02, 13:14
                  Po pierwsze równouprawnienie nie zwalnia kobiety od utrzymywania rodziny w tym
                  siebie. Po drugie, czym innym jest poszukiwanie zaradnego faceta, a czym innym
                  bogatego, który może się okazać zupełną ciamajdą mającą jednak wypracowane przez
                  rodzinę bogactwo, bądź zaradnych pracowników w swojej firmie.

                  Skoro kobieta przy wyborze mężczyzny kieruje się jego bogactwem i ambicjami,
                  miast tym, co ma on w głowie, nie powinna się dziwić, ze może nie być w jego
                  kręgu zainteresowań, bo takich kobiet jest na pęczki.
                  • Gość: ela Re: na marginesie IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 11.07.02, 13:36
                    Sęk w tym, że walcząc o równouprawnienie kobiety nie chcą być zwalniane z
                    utrzymywania rodziny, w tym siebie a wręcz odwrotnie. Po drugie zaradny facet
                    bardziej się kojarzy z wyższym statutem społecznyc czyli bogactwem. Problem
                    bogatych rodzinnie mężczyzn w Polsce to jakieś 2% tej populacji więc...
                    przechodząc do ciamajdy i zaradnych pracowników którzy na niego pracują to jest
                    to taki sam mit jak znajdywanie pieniędzy na ulicy. Jeżeli szef jest ciamajdą to
                    pracownicy go okradną i razem runą w nicość.

                    Jeżeli nawet tak jest, że kobieta znajdzie się poza zasięgiem mężczyzny ambitnego
                    i bogatego to ważne jest to, że próbowała takiego dla siebie znaleźć. Dalej
                    zarzut, że mężczyzna ma w głowie ambicje i zaradność to miałoby to być coś złego.
                    Albo Ciebie nie rozumiem, albo powiedz co ma w tej głowie mieć Twoim zdaniem.
                    Czyżby pustkę i ciemność.
                    • pastwa Re: na marginesie 11.07.02, 14:12
                      Rzeczywiscie, najstotniejszym dla kobiety niezaleznej i ambitnej będzie zapewne
                      posiadanie przez faceta duzego majątku. Olbrzymie ambicje gwarantują , że facet
                      nie spocznie w pomnażaniu swej fortuny, a zaradność sprawi, ze stanie sie to
                      prawdopodobnym i tak tez jest szczęśliwie, nie przeczę.

                      Ps.Tyle, że sama zaradność nie musi zaraz prowadzić do bogactwa,lecz zwyczajnie
                      do dobrego standardu zyciowego.
        • Gość: inka_s Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.07.02, 12:04
          Pieniądze szczęścia nie dają ale ułatwiają robienie rzeczy dających szczęście.
    • nikt_inny to dzień który dopiero będzie..? 11.07.02, 14:12
    • trzcina Naj??szczęśliwszy dzień?? 11.07.02, 14:28

      Jak to Sartre obrazowo opisał i ujął, nie ma momentów idealnych. Zawsze jakaś
      drzazga się znajdzie. Kolekcjonowanie ich, uganianie się za nimi jest więc
      skazane na porażkę.
      Trochę obok pytania było.
      Na pytanie wątkowe nigdy nie umiałam, ba, nie starałam się nawet sobie odpowiadać.
      Szczęśliwych chwil w moim życiu było, jest i będzie, mam nadzieje, mnóstwo.
      Ale najszczęśliwszy dzień? Naj... i dzień mi przeszkadzają. Naj..., bo wymagałaby
      hierarchizowania dobrego, dzień, bo musiałabym te drzazgi powywalać;)
      A może po prostu z pamięcią nie ten tego, panie;)
      pzdr t.
    • ta_mar_ta Momenty, okruchy, chwile 11.07.02, 19:12
      Chwile ulotne, zamyślenia piękne, momenty radosne, ale żeby tak całe dni ?
      Nie pamiętam.

      "Najszczęśliwszy dzień w życiu", zwrot pachnie egzaltacją, egzaltacją młodości,
      a młodośc ma do niej prawo.
      Uśmiecham się zatem gdy go słyszę i najszczerzej życzę takich "dni" jak
      najwięcej.

      Ja zadowolę się chwilami, momentami, godzinami.

      Szczęściem największym, gdy mogę porozumieć się z człowiekiem w sprawach
      Ważnych. Ta chwila, kiedy ja wiem, że on wie, że ja wiem to, co on wie. I ta
      cisza i ten uśmiech i ta zaduma piękna.I żeby był na to czas. Ech marzenia...

      Ta_
    • kamfora A moze.. 11.07.02, 20:14

      z tym najszczesliwszym dniem jest tak jak z najlepszym jedzeniem?

      Gdy cos bardzo smaczne i otoczenie fajne - to latwo powiedziec:
      to najlepszy obiad w moim zyciu!

      Bo mowi sie "to najszczesliwszy dzien w moim zyciu" gdy ten dzien trwa...

      (to samo mozna chyba powiedziec o bolu...)
    • Gość: Krystyna Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.trondheim.avidi.online.no 11.07.02, 20:50
      Witaj Inko!

      Wczoraj jest przeszłością. Jutro jest tajemnica. A dzisiaj jest prezentem.

      Co to jest szczescie?

      Moze odpowiedza na to pytanie ponizsze cytaty znanych ludzi.

      Oto niektore ktore znalazlam:

      Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli. Albert Schweitzer

      Co do szczęścia to ma ono tylko tę użyteczność, że czyni możliwym nieszczęście.
      Marcel Proust

      Szkoda, że szczęścia nie można znaleźć na drodze do niego. Stanisław Jerzy Lec

      Ten jest najszczęśliwszy z ludzi, kto koniec życia umie powiązać z jego
      początkiem. Johann Wolfgang Goethe

      Kiedy jesteśmy szczęśliwi, jesteśmy zawsze dobrzy, lecz kiedy jesteśmy dobrzy,
      nie zawsze jesteśmy szczęśliwi. Oscar Wilde

      Nigdy nie będzie szczęśliwy ten, kogo dręczy myśl, że ktoś jest szczęśliwszy od
      niego. Seneka

      Szczęście nie jest stacją, do której przyjeżdżasz, lecz sposobem podróżowania.
      Anonim

      Nic nie starzeje się tak prędko jak szczęście. Oscar Wilde



      Moze znacie wiecej cytatow/powiedzonek o szczesciu?


      Pozdrawiam

      Krystyna

    • Gość: Conka Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.chello.pl / *.chello.pl 11.07.02, 20:52
      a może ślub to wstęp do dalszych - naj....
      Pozdrawiam
      • Gość: inka_s Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 11.07.02, 22:52
        Gość portalu: Conka napisał(a):
        > a może ślub to wstęp do dalszych - naj....
        > Pozdrawiam

        Powinien byc!

        Z tymi szczęśliwymi dniami to myslę że powinno się je starannie kolekcjonować -
        taki album w pamięci - nie jako dni naj ale jako dni po prostu szczęśliwe.
        Naprawde sczęśliwi sa chyba ci ludzi ektórzy potrafia zobaczyc szczeście w
        rzeczach małych. Otwarci na piękno wokół nich. I chyba - pogodni, życzliwi innym.
        Ta wewnetrzna pogoda, pogodzenie sie z soba i swoimi wadami, z niedoskonałościa
        innych i świata wokół - to prawie gwarancja szczęścia. Bo my naprawde mamy je w
        sobie...
        Na pewno znacie takich ludzi którzy - patrząc z boku powinni byc szczęśliwi.
        Zdrowi, bogaci, utalentowani, urodziwi - i nieszczęśliwi, wciąż w pogoni za czyms
        co wg nich potrzebne im jeszcze by poczuć sie szczęśliwymi. Są tez tacy którzy na
        każde życzliwe słowo odpowiadaja niedowierzaniem, każdy komplement kwituja
        nieszczerym umniejszaniem komplementowanego faktu czy rzeczy ( " -jaka fajna masz
        sukienkę, pieknie ci w tym kolorze! - a to taki stary łach, juz zupełnie
        niemodna..." taaak, miło było osobie szczerze wyrażajacej swe uznanie, co? :) ).

        Co w tych ludzich siedzi co tak barzdo im przeszkadza w byciu szczęśliwym?
        • Gość: Conka Re: najszczęśliwszy dzień w życiu IP: *.chello.pl / *.chello.pl 11.07.02, 22:55
          Umiejętność radości z drobiazgów to wielka sztuka...
          Pozdrawiam
          • iwa.ja Re: najszczęśliwszy dzień w życiu 11.07.02, 23:21
            Tak sobie Was czytam i słabo rozumiem: "naj"? Oj, było ci dużo tych "naj", ale
            każde "naj" na innej, rzekłbyś, plaszczyźnie. Nie ma "naj". Jest obezwładniające
            szczęście. Czasem jest to szczęscie z górnej półki: ślub, poród, rozwód (uffff!),
            obrona pracy mgr, dr,...., czasami z niższej: na promie do GB w czasach ciężkiej
            komuny, zakup zestawu "Rega" w salonie (?) meblowym Emilia po trzytygodniowym
            wystaniu w kolejce społecznej. Ale takie najbardziej "naj" to codzienne
            zwycięstwa: spokój po konflikcie w rodzinie... Jak napisała Trzcina, nie da się
            hierarchizować. Szczęście jest na miarę czasu. Czasami po prostu się nie wie, że
            się jest SZCZĘŚLIWYM.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka