Dodaj do ulubionych

zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gierki

30.05.05, 11:02
...i chce i boi się (ma żonę, japo rozwodzie) - i tak od roku poza pikantne
maile i smsy nie wyszło; spotkania, umawiamy i w ostatniej chwili odwoływał.
Na zakonczenie mówi, ze nie moze się spotkać, bo czasem lepiej niektórych
rzeczy nie przezywać, bo wtedy jest się szczęśliwszym...
chyba idę sie powiesić...
Obserwuj wątek
    • amiga2 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 11:19
      mailuj jeszcze tak co najmniej pięć lat,to może coś do ciebie dotrze.Chyba,że
      sie wczesniej powiesisz.
      • fuga27 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 12:59
        a niby co, ze to nie ja??? To po co to wszystko? Cały czas zmuszałam, by się
        określił...i dawał wymijające odpowiedzi
    • rozgwiazda1 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 14:50
      a nie czujesz,ze rozpieprzasz rodzine??
      • fuga27 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 14:55
        nie, bo tam dawno już sie psuje, poza tym nie ja rozpoczynałam kontakt i nie ja
        go ciągnęłam...dopiero, gdy zapytałam sie wprost, o co chodzi, zaczęły się
        ucieczki i zastanawianie nad celowością postepowania.
    • szfedka Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 15:14
      zwiewaj dziewczyno, daj se spokoj
      wykonczysz sie tym, zniszczysz siebie i zabierze Ci kilka lat aby sie podniesc
      on sie nigdy nie zdecyduje, jemu z tym jest dobrze
      czasem w slabych chwilkach mysli ze cos zmieni ale...
      wystarczy ze zona mile slowko powie i znow zaczyna sie hustawka
      zwiewaj
      • fuga27 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 15:48
        niby racja; powiedziałam mu, a w zasadzie to mu napisałam w smsie, że najlepsze
        rozwiazanie, to unikam go teraz jak ognia...zobaczymy, kiedy się odezwie, bo
        wiem, ze tak sie stanie. jak już bedzie dobrze, to zburzy mi ten misternie
        ustawiany domek:((
        • szfedka Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 16:07
          fuga27 napisała:

          > niby racja; powiedziałam mu, a w zasadzie to mu napisałam w smsie, że
          najlepsze
          >
          > rozwiazanie, to unikam go teraz jak ognia...zobaczymy, kiedy się odezwie, bo
          > wiem, ze tak sie stanie. jak już bedzie dobrze, to zburzy mi ten misternie
          > ustawiany domek:((

          jak sie odezwie to zrob mu porzadna avanture
          zagroz ze porozmawiasz z zona
          wezmie Cie za histeryczke i juz nigdy sie nie odezwie
          • fuga27 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 16:48
            kurcze, mam nadzieję, ze szybko to nie nastapi, bo chyba nie dam rady:))
            Strasznie mnie to męczy, choć z drugiej strony wiem, ze najlepsze rozwiazanie,
            to sobie darować, ale to tylko tak latwo sie mówi...wiem, ze raczej nic z tego
            nie bedzie, ale przez cały czas to zwodzenie...jak dobrze opisała to jedna z
            dziewczyn, jak było źle - to do mnie, a potem z powrotem do żony. Pewnie mają
            jakieś mocne powiązania, których dla świetego spokoju nie chce ruszać i tak już
            zostanie, bedzie strasznie jęczał i narzekał, ze mu źle, ale nic z tym nie
            zrobi.
            • szfedka Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 17:19
              Jestes po rozwodzie wiec chyba sama wiesz jak ciezko na to sie zdecydowac.
              Duzo mysli, czy dobrze robie, czy bedzie mi lepiej itd.
              Gdy sa trzecie osoby zamieszane to dochodzi jeszcze poczucie ze sie zdradzilo,
              ze sie skrzywdzilo.
              Tak bedzie jeczal i stekal, chodzil i myslal ale nic z tym nie zrobi. Moze jak
              sie sytuacja jeszcze bardziej pogorszy to...ale nie licz na to. To moze byc
              kilka lat. Jesli sie nawet nie moze zdecydowac aby sie spotkac, zwiewaj
              dziewczyno...
    • witch-witch Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 15:15
      .i chce i boi się (ma żonę, japo rozwodzie) - i tak od roku poza pikantne
      ...................
      O święta naiwności. Nie jest tobą zainteresowany i bardzo słusznie jest przecież
      żonaty. A z toba uciął sobie romans przez internet. Tylko tyle i ciesz się,że
      jest cały i zdrowy i gdzieś tam zyje ze swoją zonką i niech mu szczęście
      sprzyja. W małżeństwie raz jest lepiej, a raz gorzej ale ludzie potrafia sie
      dogadać. Natomiast takie celowe rozbijanie małżeństwa, to czyn haniebny.jak to
      mówią nie pchaj łap nie w twój kurnik!
    • ural100 najlepiej od razu to skończ 30.05.05, 21:10
      jezeli umiesz - jak najszybciej
      nie łudź się i stawiaj sprawę jasno, inaczej obudzisz się rzeczywiście za 5 albo
      więcej lat z koszmarnym poczuciem straconego czasu - o sprawach moralnych nie
      piszę nawet, bo i po co - pozdrawiam
    • hubkulik Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 30.05.05, 22:54
      Czasami niektore rzeczy warto przezywac, bo wtedy jest sie szczesliwym.

      Pozdrawiam Hubert
    • frustro historie romantyczne 30.05.05, 23:12
      kończą się dramatycznie i na odwrót... i na wiele różnych sposobów
      • fuga27 Re: historie romantyczne 31.05.05, 09:13
        niby racja...czasem takie logiczne tłumaczenie do mnie dociera, ale czasem..eh,
        to juz ponad rok tak sie ciągnie jak guma. Zastanawia mnie tylko jedno:
        dlaczego w takim razie, skoro nic nie chciał, niczego nie oczekiwał, zachowywał
        się w sposób jednoznaczny i nigdy jednoznacnzie nie dał do zrozumienia, ze nic
        z tego...parę razy mu mówiłam, ze nie ma o co sie martwic, ze mnie zrani tym,
        co powie...lubię jasne sytuacje. A tu w tej wyjatkowo niejsanej się znalazłam i
        co gorsza trwam od roku. Na razie udaje mi sie unikać jakichkolwiek z nim
        kontkatów, ale naprawd ę boję się, ze on w najmniej oczekiwanym momencie się
        odezwie. Nie wiem, jak się zachowam???
        • frustro Re: historie romantyczne 31.05.05, 22:41
          fuga27 napisała:

          > ............. Nie wiem, jak się zachowam???
          a kto to wie???
          wszak "człowiek jest tylko sytuacją"
          • fuga27 Re: historie romantyczne 01.06.05, 09:34
            niby racja; chcesz postapic racjonalnie, ale niestety czasem to przerasta -w
            zaleznosci od sytuacji. Powiem szczerze, że nie ejst mi łatwo,bez kontaktu z
            nim, ale z drugiej strony myślałam, ze będzie gorzej.

    • yoosh Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 01.06.05, 09:53
      fuga,ty tak na serio rok poświecilaś na sms i maile?
      zyjesz zludzeniami-obudz się.
      • fuga27 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 01.06.05, 10:26
        tak, ale nie wynikało to z mojej naiwnosci, a moze jednak; wiesz było cały czas
        marudzenie, zwodzenie - jak teraz na to patrzę.wiem, ze mu było tak wygodnie,
        bo gdzieś obok zawsze byłam i mogł się pożalić i dowartosciować. W zasadzie
        wydawało mi się, ze jest to jakis sposób, by do niego dotrzeć. Ale widze, ze z
        jego strony było to asekuranctwo, bo nigdy się nie określił, bo jak powiedział,
        nie chce mowić tak i dawac nadzie oraz nie chce mówić, ze nic z tego - i to
        chyba był błąd, bo to własnie była ta nadzieja, ze może jednak. I cały czas
        takie podsycanie i uciekanie.
        Poza tym spotkanie to nie zobowiązanie, ale nawet to go przerosło...Zastanawia
        mnie dlaczego nie chce się spotkać, skoro czasem sam o to zabiegał? Przecież
        takie spotkanie wiele by wyjaśniło; mówiłam mu, ze podczas takiego spotkania
        mogloby sie okazać, ze nie tędy droga i ejst spokój, a tak niezbadany teren,
        podsycany, idealizowany - cay czas wydawał się atrakcyjny.
    • natka369 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 01.06.05, 17:44
      moim zdaniem ten osobnik nalezy do bardzo popularnego w swoim podgatunku grupy
      TCHORZOS POSPOLITOS (mam na nich alergie)wyzalic i zamydlic oczy dziewczeciu to
      pierwszy a wziac odpowiedzialnosc za swoje postepowanie, porozmawiac i wyjasnic
      sytuacje - no to sory ale on juz nie bardzo reflektuje...nie mowiac o
      definitywnym zakonczeniu problemu, nie licz na to ze sie odczepi!

      bedzie meczyl do upadlego dopoki TY tego definitywnie nie skonczysz, wjedz mu
      na ambicje, podkop jego "meska dume" to zaraz powroci w bezpieczne ramiona
      malzonki...

      i nie, nie jestem obronczynia praw kobiet ani zadna feministka, po prostu do
      mnie tez sie kiedys taki gad przyczepil...
      • fuga27 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 02.06.05, 10:42
        wiesz, najgorsze jest to, ze własnie chyba należy on do tego gatunku...i że w
        ogóle nie ejst toreformowalne, a co gorsza, domyslam się, że odezwie sie za
        czas jakiś jakby nic się nie stało - no bo co się stało..."on przecież nic nie
        obiecywał", to ja sobie coś ubzdurałam na bazie jego słów i zachowania (dosyć
        jednoznacznego); jezeli go to kręciło w takiej formie, by miec odskocznie -
        pytałam o to, nie potrafił się określić... Czy zawsze muszę ściagac na siebie
        popaprańców emocjonalnych???
        • natka369 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 02.06.05, 16:46
          wierz mi nie tylko Tobie trafiaja sie takie okazy (i to notorycznie...)- witam
          w klubie - czasami zastanawiam sie jak to mozliwe ze taki facet nie ma szacunku
          do samego siebie, nie rozumie ze jak mowisz mu sp...laj to nie znaczy
          to "zadzwon jak mi przejdzie"

          n
          • fuga27 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 02.06.05, 17:18
            fakt, ale tez jest tak, ze same czasem oczekujemy tego kontaktu i niby jestesmy
            złe, ale...pozwalamy sobie na ten kontakt, obiecujemy ejdnak, ze bedziemy
            twarde i niezłomne, ale wydaje mi sie, ze gdyby teraz sie odezwał, to jeszcze
            to wszystko ejst na tyle świeże, ze pewnie wystarczy jedno jego skinienie...
            kurka, muszę sie wyleczyć i to szybko, bo bedzie ze mna źle; a najgorsze ejst
            to, ze my razem neistety czasem musimy spotykać się i współpracować
            zawodowo...co nie ułatwia sprawy;potrafie oddzielic obie te rzeczy, ale
            jednak...
            • natka369 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 02.06.05, 17:41
              az za dobrze wiem co masz na mysli... :))))
              jak wymislisz jak sie z tego wyleczyc, poprosze o instrukcje!!!

              kurcze, a zawsze mi sie wydawalo ze ja taka twarda sztka jestem, haaaaaa, fakt
              ze wiekszosc moich znajomy to faceci i nie ma w tych relacjach nic poza
              kumplowaniem - faceci sa latwiejsi w obsludze - co w sercu to na jezyku, bez
              plot za plecami. a tu sie taki fus trafi i burzy czlowiekowi percepcje samego
              siebie - o ironio!!!!!!!!!!!!!!! :))))))))))))))))
              • fuga27 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 03.06.05, 08:55
                o ironio:)))))))))) samo życie1 A moze same wikłamy się w takie akcje, po
                prostu trochę to nas nakręca, a moze...nie wiem, własnie staram sie wymyślec
                patent, pewnie nie bedzie łatwo;
                • 7wisienka7 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 03.06.05, 10:59
                  Najnormalniej w świecie facet bawi sie Tobą, piękne słowka rzuca na wiatr.
                  To wszystko nie ma sensu. Zacznij żyć w normalnym swiecie, on próbuje żyć w
                  swiecie złudzeń, wciagnął Cie w ten świat. Takie zycie nie ma sensu.
                  Szkoda czasu który nigdy nie powróci.


                  • fuga27 Re: zbliżanie i oddalanie, czyli damsko-męskie gi 06.06.05, 09:43
                    dokonczenie z ostatnich dni - napisał, ze tak psotepuje, bo obawia sie, ze jeak
                    sie spotkamy, to nic nas nie powstrzyma - pogdnamy jak szalone konie, a potem
                    będzie żale i uraz, bo każdy ma jakieś oczekiwania. Że musi jeszcze dojrzeć,
                    dot ego by sie spotkać, bo rpzecież ja go tak naprawde nie znam...że ejst
                    ciekawy i chce, ale sie boi.
                    No i co ja mam zrobić? Czekać aż sie zdecyduje, oczywiscie nie poświece sie na
                    maksa, ale po prostu przy tzw. okazji:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka