obraczka

05.06.05, 05:20
wlasciwie, to przeszla mi juz ochota na pisanie
zalozylam wlasnie konto zeby tu napisac i sie nauzalac i tak mnie ten proces
zakladania konta zaabsorbowal, ze zapomnialam o calym gryzacym do szpiku
kosci problemie "malzenskim"

a jeszcze przed chwila we lzach bylam cala..

moze to dlatego bylam we lzach, ze te pol butelki brandy w mojej szafce
jakby "wyparowalo"
moze zas dlatego ze mam powody?...?

nie nosze obraczki, od drugiego roku malzenstwa - zgubilam i tyle
nosze za to duzo zalu w sobie po pietnastu latach nieporozumien,
niezrozumienia, rozczarowan, znoszenia nieprzyjemnych opisow mojej
osoby ;) ....wpisac co pasuje

Jednym slowem - nie dziala

wiemy to od dziesieciu lat
oboje wiemy

nie wiem po co jestyesmy z soba

ja - moze dlatego, ze w obcym kraju
moze dlatego, ze probuje udowodnic ze w moim przypadku zadziala cos, co nie
udalo sie moim rodzicom, albo ze jestem w stanie utrzymac przy sobie
mezczyzne (jakby to bylo czyms naprawde wartym zachodu ;/ - wsrod takich
stereotypow sie wychowalam ;(( ) - naprawde nie wiem

on - moze chce sobie udowodnic, zze jego dwa poprzednie nieudane malzenstwa
zostaly zniszczone przez jego byle zony , albo dlatego, ze mu wygodnie, albo
dlatego ze juz mu sie nie chce szukac nowej partnerki

nie istnieje seks - choc ani ja, ani on nie nalezymy do ozieblych

swietnie wspolpracujemy, kazdy razem przedsiewziety projekt konczy sie
sukcesem, choc klotni nie brakuje

chyba lubie go jako czlowieka - jest zabawny, nieodpowiedzialny, marzyciel
itd.
potrafi byc nieobliczalny i nie liczacy sie z innymi (np po dwoch dniach
intensywnego weekendu o 6-tej wieczorem w niedziele zaprasza ludzi do domu
na "drinka"- wiadomo: kolacja czy chocby przekaski beda(sluzby nie posiadamy)
jesliby nawet nie - to leniuchowanie przez dwie trzy godziny niedzielne
przed pojsciem spac bedzie juz niemozliwe,
sugestie by isc na drinka do baru sa odrzucane - w samochodzie wscieka
sie, "ze zepsulam cala zabawe, a tak bylo milo w ten weekend" (w sobote
wstalam 0 5-tej rano by zrobic pranie , w niedziele o4-tej by przygotowac
zarcie na wypad...


wczoraj znowu sie wsciekl, bo po trzech weekendach w plenerze i wspolnej
decyzji ze w te niedziele zostaniemy w domu nie mialam ochoty isc na
wieczornego grilla- zaproponowalam by poszedl sam.

nawtykal mi od roznych i poszedl


zreszta, po co ja tu i o czym...

mam dosc tego malzenstwa
on tez

spotykam innych mezczyzn w roznych sytuacjach

jako ze nie nosze obraczki czesto mnie zagaduja
ja szybko stawiam sprawy jasno - mam meza
oni rownie szybko sie wycofuja

(swoja droga zastanawiajaca ta meska lojalnosc. Kobitki posiadanie zony nie
odstreczy- wrecz przeciwnie, poczuje sie zobligowana, by udowodnic, ze jest
lepsza od slubnej)


poznalam ostatnio kogos,
moj "maz" poznal go nieco wczesniej
przedstawil mi go na jednym z "grillowan"
ot sztampowe nawiazanie znajomosci

ten mezczyzna piekny byl, pelen zycia, "spiewal i gral"
po jakims czasie podszedl do mnie i zapytal po prostu: Jak dlugo jestes z XX
ja na to:"15 lat", zamiast rzec po prostu:"zbyt dlugo"
i szybko przeszlam na bezpieczny temat - poltyke

potem byly tylko spojrzenia
wspolne spiewanie i - ot taki high frequency jam

a potem moj slubny zaprosil go na sowje urodziny....
do nas...

chyba sie wzajemnie polubili na tyle by "sobie w szkode nie wchodzic"
ten piekny czlowiek spiewal wiele, improwizowal, bluesowal - spiewal tez w
swoim egzotycznym jezyku - moje imie pojawialo sie tam dosc czesto, w tym
jego spiewaniu – nie nialam pojecia w jakim kontekscie, nie pytalam, ale
przestal mi przesylac te ogniste spojrzenia
szkoda, bo zaczelam zyc jakby na nowo dzieki nim...

poprosilam moego"meza" by posrod swych znajomych zaczal mowic o nas jako o
przyjaciolach nie malzenstwie ,ze chce miec szanse na spotkanie kogos i
rozpoczecie nowego zycia- ot takie: "jestesmy tylko przyjaciolmi" –
powiedzial na to, ze zyc beze mnie nie bedzie umial...

to bylo 2 tygodnie temu...

wczoraj powiedzial mi, ze go ode mnie odrzuca.....
chyba sie wyprowadzi

a ja?
Mam 49 lat
Sprobuje z pieknym spiewajacym...:) albo woz, albo przewoz... co i tam -




    • zamyslona4 Re: obraczka 05.06.05, 13:42

      > poprosilam moego"meza" by posrod swych znajomych zaczal mowic o nas jako o
      > przyjaciolach nie malzenstwie ,ze chce miec szanse na spotkanie kogos i
      > rozpoczecie nowego zycia- ot takie: "jestesmy tylko przyjaciolmi" –
      > powiedzial na to, ze zyc beze mnie nie bedzie umial...
      >
      Świetne!!!! No naprawde rewelacja! podejrzewam,ze Ci bardzo ciezko, ale jednak
      podziwiam za odwage....
Pełna wersja