Dodaj do ulubionych

Komplikacje Uczuciowe

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 15:10
Przedstawię się krótko: jestem wolną kobietą przed trzydziestką, podobno
zrównoważoną i dosyć nieśmiałą. Mam dobrą pracę, studiuję zaocznie. Miałam
różne doświadczenia z facetami, zwykle jednak moje związki trwały dosyć
krótko - kilka miesięcy.
Czasami czuję się samotna, choć mam kilka dobrych koleżanek i kolegów.
Mam nawet "adoratorów", czyli facetów, którzy nie mają u mnie szans, choć
może chcieliby. Jeden z nich jest chorobliwie nieśmiały, choć skończył bardzo
dobre studia, drugi jest moim współpracownikiem i bardzo inteligentnym
facetem, uważam go za przyjaciela. Obaj mają nadwagę i nie są super-
przystojni. Z obydwoma zdarzyło mi się pójść do łóżka, tyle że z mojej strony
była to tylko forma "zniwelownia napięcia".
Żaden z nich nie wywołuje we mnie większych "romantycznych uczuc".
Wiem jednak, że niedługo chciałabym założyć rodzinę: raz dlatego, że sama
czuję potrzebę "założenia stadła", dwa dlatego, ze tak wypada i jeżeli
wkrótce się to nie stanie, to z dużym prawdopodobieństwem zostanę sama.
Z każdym z nich mogłabym stworzyć poprawne małżeństwo z rozsądku, zapewnić
ew. przyszłym dzieciom normalną stabilną rodzinę - przynajmniej tak to
wygląda z mojej obecnej perspektywy.
No i oczywiście pojawił się facet, który przyprawił mnie o żywsze bicie
serca. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że - chyba - moge go brać pod
uwagę tylko na krótki romans, czym teraz nie jestem kompletnie
zainteresowana. Jest to bowiem facet "z przeszłością i bez przyszłości" -
pracuje jako "fizyczny", pochodzi z trudnej rodziny, obraca się w
patologicznym środowisku.
Jest inteligentny, dosyć szczupły, przystojny - też tak sobie, schludny,
potrafi ciekawie rozmawiać, zna życie i ma intuicję, i chyba mu na mnie
zalezy - może nie ma perspektyw na nikogo innego. Myślę, ze jest trochę
zdziwiony (mile) tym, ze odwzajemniam jego zainteresowanie. Ja naprawdę mile
spędzam z nim czas, ale nie chciałabym absolutnie się nim bawić, igrać z jego
uczuciami, choć obawiam się, ze już to zrobiłam.
Zastanawiam się :
- dlaczego pociąga mnie właśnie on, a nie ci dwaj inni, co takiego jest w
mojej psychice, że podoba mi się myśl o związku z "trudnym facetem".
- co najlepiej powinnam teraz zrobić: całkiem z nim zerwać, czy tylko
definitywnie zerwać z myśleniem o poważnym związku z nim.
Czekam na komentarze "psychologów amatorów", a może i fachowców.


Obserwuj wątek
    • Gość: Pola Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.extern.kun.nl 17.07.02, 17:43
      to chyba jakis zart?
      • re_ne Re: Komplikacje Uczuciowe 17.07.02, 18:42
        Gość portalu: Pola napisał(a):

        > to chyba jakis zart?


        Niekoniecznie! Jestem bardziej sklonny przypuszczac, ze to wszystko jest
        dokladnie na odwrot! To Trolka jest dziewczyna z przeszloscia, ktora nikt sie
        nie interesuje, i nie ma zadnych adoratorow.

        Biada mi jesli sie myle! :))

        Rene
        • Gość: Anusia Re: Komplikacje Uczuciowe IP: 204.99.158.* 17.07.02, 19:29
          No co Wy ...???
          Dlaczego sytuacja Trolki wydaje się Wam żartem czy odwrotnością tego
          co opisała? Toż to samo życie! Dwóch adoratorów , którzy jej nie pociągają
          i ten jeden jedyny ( acz nieodpowiedni) dla którego krew zaczyna się gotować
          w żyłach! Może to nie jest codzienność ale bywa i tak.
          Trolko , Ty najlepiej wiesz jak powinnaś postapić.
          Ja mogę Ci powiedzieć , że żaden z nich nie mógłby liczyć
          na mnie , bo nie zdecydowałabym się na małżeństwo tylko dlatego ,
          że czas mnie goni i mogę zostać sama. To zła motywacja.
          Takie pary , z reguły , tworzą zimny , obcy i pusty DOM.
          Rodzą się dzieci , które cementują związek ale ciepło i tak
          w tym domu nie gości.Dzieci są czyste i zadbane , dom jest
          odpowiednio wyposażony , mąż i żona nigdy się nie kłócą , ale ..
          No właśnie! Dla tego "ale" - warto poczekać.
          Poczekać , bowiem TEN dla którego serce Ci żywiej bije ,
          już dzisiaj wydaje Ci się "trudny" więc nie licz na to , że się
          zmieni i stanie się "łatwiejszy"! Pociąga Cię bo jest inny
          niż ci dwaj nieciekawi , monotonni i nudni jak flaki z olejem ,
          a w pobliżu ... - nikogo ciekawszego nie widzisz!
          Ty koncentrujesz się na obawie bycia samotną i szukasz
          kogokolwiek - byle by był!

          Nie musisz dążyć do osiągnięcia nirwany małżeńskiej ,
          ale daj swojemu szczęściu szansę , nie słychać jeszcze
          odgłosu ostatniego dzwonu. Jeśli coś brzmi to właśnie głos
          Twojego spragnionego miłości i bliskości - serca.

          Rwij cumy i płyń przed siebie , szukaj właściwego portu!
          Powodzenia :-))
          A.
          • Gość: trolka Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.07.02, 09:06
            dziękuję za zrozumienie
            :))))))))))))
    • Gość: Pola Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.extern.kun.nl 17.07.02, 20:27
      a mnie sie wydaje, ze trolka to pararela i ktos sobie z
      nas jaja robi
      P.
      • re_ne Re: Komplikacje Uczuciowe 17.07.02, 20:39
        Gość portalu: Pola napisał(a):

        > a mnie sie wydaje, ze trolka to pararela i ktos sobie z
        > nas jaja robi
        > P.

        Jak sandaly!!! :)))
        R.
        • Gość: Pola rene :-) IP: *.extern.kun.nl 18.07.02, 08:06

          > Jak sandaly!!! :)))


          jak berety :-)

          P.
          • re_ne Pola :) 18.07.02, 20:21
            Gość portalu: Pola napisał(a):

            >
            > > Jak sandaly!!! :)))
            >
            >
            > jak berety :-)
            >
            > P.

            jak kotlety :)

            R.
    • Gość: muniek Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.02, 20:50
      Nie wazne czy trolka sciemnia czy nie
      I tak jest wredna
      Bez obciachu jest w stanie wyjsc za jednego z grubasów nie musi go kochac
      no bo po co ?
      muniek
    • kadriana Re: Komplikacje Uczuciowe 17.07.02, 21:12
      Gość portalu: trolka napisał(a):

      > Przedstawię się krótko: jestem wolną kobietą przed trzydziestką, podobno
      > zrównoważoną i dosyć nieśmiałą. Mam dobrą pracę, studiuję zaocznie. Miałam
      > różne doświadczenia z facetami, zwykle jednak moje związki trwały dosyć
      > krótko - kilka miesięcy.
      > Czasami czuję się samotna, choć mam kilka dobrych koleżanek i kolegów.
      > Mam nawet "adoratorów", czyli facetów, którzy nie mają u mnie szans, choć
      > może chcieliby. Jeden z nich jest chorobliwie nieśmiały, choć skończył bardzo
      > dobre studia, drugi jest moim współpracownikiem i bardzo inteligentnym
      > facetem, uważam go za przyjaciela. Obaj mają nadwagę i nie są super-
      > przystojni. Z obydwoma zdarzyło mi się pójść do łóżka, tyle że z mojej strony
      > była to tylko forma "zniwelownia napięcia".
      > Żaden z nich nie wywołuje we mnie większych "romantycznych uczuc".
      > Wiem jednak, że niedługo chciałabym założyć rodzinę: raz dlatego, że sama
      > czuję potrzebę "założenia stadła", dwa dlatego, ze tak wypada i jeżeli
      > wkrótce się to nie stanie, to z dużym prawdopodobieństwem zostanę sama.
      > Z każdym z nich mogłabym stworzyć poprawne małżeństwo z rozsądku, zapewnić
      > ew. przyszłym dzieciom normalną stabilną rodzinę - przynajmniej tak to
      > wygląda z mojej obecnej perspektywy.
      > No i oczywiście pojawił się facet, który przyprawił mnie o żywsze bicie
      > serca. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że - chyba - moge go brać pod
      > uwagę tylko na krótki romans, czym teraz nie jestem kompletnie
      > zainteresowana. Jest to bowiem facet "z przeszłością i bez przyszłości" -
      > pracuje jako "fizyczny", pochodzi z trudnej rodziny, obraca się w
      > patologicznym środowisku.
      > Jest inteligentny, dosyć szczupły, przystojny - też tak sobie, schludny,
      > potrafi ciekawie rozmawiać, zna życie i ma intuicję, i chyba mu na mnie
      > zalezy - może nie ma perspektyw na nikogo innego. Myślę, ze jest trochę
      > zdziwiony (mile) tym, ze odwzajemniam jego zainteresowanie. Ja naprawdę mile
      > spędzam z nim czas, ale nie chciałabym absolutnie się nim bawić, igrać z jego
      > uczuciami, choć obawiam się, ze już to zrobiłam.
      > Zastanawiam się :
      > - dlaczego pociąga mnie właśnie on, a nie ci dwaj inni, co takiego jest w
      > mojej psychice, że podoba mi się myśl o związku z "trudnym facetem".
      > - co najlepiej powinnam teraz zrobić: całkiem z nim zerwać, czy tylko
      > definitywnie zerwać z myśleniem o poważnym związku z nim.
      > Czekam na komentarze "psychologów amatorów", a może i fachowców.
      >
      >

      Małżeństwo z rozsądku z jednym z chłopców z nadwagą chyba mozesz sobie
      darowac.Moze nie "trudny"(co to za za wyrazenie?) a po prostu bardziej
      interesujacy .
      A moze myśl mniej a czuj wiecej?Sama bedziesz wiedziala co robic
    • Gość: trolka Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.07.02, 09:02
      no nie, naprawdę to nie jest żart
      sytuacja jest tylko przedstawiona być może w zbyt dużym uproszczeniu,
      bo np. co do "grubasów" - to jednego z nich uważam naprawdę za przyjaciela,
      tylko... no właśnie, ja twierdzę, ze nie chcę, a postronni obserwatorzy - że
      boję się, aby ta przyjaźń przerodziła się w miłość. Mamy wspólne upodobania i
      zainteresowania, myślę, że nasz ew. DOM nie byłby zimny, ale trochę dziwny, coś
      jak związek starszego brata z młodszą siostrą. Mnie naprawdę wystarczy przyjaźń
      z nim, ale marzę też o miłości (nie z nim) - trudno jest się odnaleźć w takiej
      sytuacji (nie kocham go, ale CZUJĘ, ze jeśli zdobędę się na wysiłek i go
      pokocham, to byc może znajdę miłość i tylko nie tak wyobrażam sobie miłość -
      "nie powinno" to być zdobywanie się na AZ TAKI wysiłek)

      co do tego, ze jestem wredna - być może
      a co powiesz o facecie, który chce mnie zaciągnąć do łóżka i na mój tekst "ale
      wiesz, ze cię nie kocham, to będzie tylko dla rozładowania się" mówi "ok., nie
      wnikam w to"
      co sądzisz o gościu, który proponuje małżeństwo i mówi, że byłby gotowy dać
      żonie "carte blanche", tzn. możliwość zdradzania go, gdyby chciała...
      jest pięknie, jeżeli małżeństwo łączy się z miłością, ale nie widzę powodu by,
      jeżeli nie dostaję szansy na miłość, rezygnować też z małżeństwa

      co do tego, zeby czuć więcej - nie mogę sobie na to pozwolic, bo nauczyłam się
      w życiu, że rozsądek MUSI współdziałac z sercem, trzeba swoje serce trochę
      trzymać na wodzy, panowac nad nim

      wiem ,doskonale wiem, ze musze sobie z tym wszystkim poradzić sama, ale
      napisałam by przeczytać ocenę innych. szkoda, ze niektórzy mogą się zdobyć
      tylko na stwierdzenie, ze że to są jaja.....
      • ja27 Re: Komplikacje Uczuciowe 18.07.02, 18:27
        sorki za szczerosc ale jestes troche wyrachowana ...a z drugiej strony na tyle
        nie pewna tego co chcesz ..ze obojetnie co teraz zrobisz i tak nie bedziesz w
        przyszlosci zadowolona : ((....

        razi mnie Twoja stawianie "fizycznosci" prawie na pierwszym miejscu : (((

        pa
        • ysia Re: Komplikacje Uczuciowe 18.07.02, 18:58
          ja27 napisała:
          > sorki za szczerosc ale jestes troche wyrachowana ...a z drugiej strony na
          tyle
          > nie pewna tego co chcesz ..ze obojetnie co teraz zrobisz i tak nie bedziesz w
          > przyszlosci zadowolona : ((....
          > razi mnie Twoja stawianie "fizycznosci" prawie na pierwszym miejscu : (((
          pa

          a jak ty to sobie wyobrazasz wogole, zeby isc spac codziennie z kims, kto cie
          nie rusza fizycznie, ha?
          pozdr
          • ja27 Re: Komplikacje Uczuciowe 19.07.02, 08:28

            > a jak ty to sobie wyobrazasz wogole, zeby isc spac codziennie z kims, kto cie
            > nie rusza fizycznie, ha?
            > pozdr
            no bez przesady ...nie napisalam o tym zeby chodzic do lozka z kims kto nas nie
            rusza ...ale to po prostu porazilo mnie w mailu trolki ze bardzo zwaraca na to
            uwage : - )) pociag fizyczny po prostu sie czuje albo nie ...a szczegolowe
            opisywanie czyjegos wygladu daje troche do myslenia : - ))

            poza tym predzej czy pozniej to "fizyczne ruszanie" .... troche maleje.. staje
            sie inne : )
            • monikate Re: Komplikacje Uczuciowe 19.07.02, 12:30
              Moja rada: "Trudnego" zostaw, tj. nie buduj z nim nic trwałego. Ja takie coś
              przerabiałam. Fascynacja egzotyką, nowością, innością i seksem minie - a
              zostanie proza życia, za którą Ty będziesz odpowiedzialna. Oczywiście, mogę
              się mylić. "Kochanek lady Chatterley" czy też doniesienia o plebejskich
              upodobaniach księżniczki Stefanii z Monaco mogą się podobać z daleka, ale
              tylko z daleka! Co do małżeństwa z rozsądku - to już Ty sama najlepiej wiesz,
              na ile będziesz mogła wieść codzienne życie bez nudy i obłudy z którymś z
              opisywanych tu panów.
    • Gość: if Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.com.pl / 10.16.25.* 22.07.02, 09:50
      To ja również odpowiem Ci w podobnym tonie jak twoje pytanie.
      W sytuacji kiedy uważasz, że powinnaś znaleźć męża, a masz do wyboru trzech
      facetów: nieśmiałego inteligenta, przyjaciela i faceta z przeszłością
      wybrałabym na twoim miejscu przyjaciela. Facet z przeszłością choć teraz cię
      fascynuje, kiedy nastąpi proza życia może się okazać do niczego. Kiedy
      oczarowanie minie, kiedy zaspokoisz cikawość może nie będziecie mieli ze sobą
      nic wspólnego. Nieśmiały inteligent natomiast to bardzo ciężki przypadek na
      męża, nic szczególnego o nim nie napisałaś więc uważam, że ten przelotny sex
      powinnaś uważać za niebyły i nie rozważać tego przypadku dalej. Dlaczego
      przyjaciel ? Mimo, że nie powoduje drżenia serca, jest kimś w kim znajdziesz
      oparcie, zwłaszcza że, jak piszesz, macie wspólne zainteresowania i dobrze wam
      razem. Sposób w jaki opisujesz wszystko pozwala mi sądzić, że jesteś osobą
      racjonalną, twardo stojącą na ziemi i daleko ci do romantycznych szaleństw.
      Związek z przyjacielem powinien odpowiadać wam obojgu. Dobre porozumienie,
      przyjaźń i wzajemny szacunek może dać więcej radości na codzień niż wielkie
      uniesienia i równie wielkie upadki. Poza tym opisując tego z przeszłością
      używasz słowa "fizyczny" co rokuje na powstanie mezaliansu i moze rodzić w
      późniejszym czasie nieporozumienia majace źródło właśnie w niedopasowaniu
      wykształceniowo-zawodowym.
      • Gość: trolka Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 10:50
        dzięki, choć nie wiem, czy Twoja odpowiedź to rzeczywista rada, czy zabawa
        konwencjami (chcialaś/chciałeś napisać odpowiedź w "moim tonie" - wyszło to
        całkiem nieźle)
        ale:
        to nie do końca jest tak, ze moim celem jest małżeństwo. marzę o małżeństwie z
        miłości, ale nie wiem, czy takie cudo wogóle istnieje? może to tylko mrzonka.
        moje ew. małżeństwo z "przyjacielem" mogłoby się opierac na innych solidnych
        podstawach, jak wzajemne zrozumienie, zgodność upodobań i postaw - ALE CZY TO
        WSZYSTKO? np. w seksie chyba rzeczywiście, zwłaszcza po pewnym czasie
        musiałabym zamykać oczy i zaciskać zęby, jest obawa, ze on móglby się czuć
        niedowartościowany jako facet i niezaspokojony - i co wtedy z naszym
        związkiem???
        "nieśmiałego inteligenta" też już skreśliłam
        "trudny i fizyczny" - to jest naprawdę bardzo fajny i wartościowy facet,żyje
        troche po swojemu, nie całkiem dopasowuje się do tego swojego środowiska,
        świetnie mi się z nim rozmawia, podobno z wzajemnościa, jest między nami
        jakas "chemia"...to smutne, że nikt nie daje szans takiemu związkowi (np. moi
        rodzice, no i Wy), ja sama też mam wątpliwości - też boję się że to mnie i nic
        z tego nie zostanie.
        A gdyby tak BARDZO SIĘ POSTARAĆ, zeby jednak coś z tego wyszło....???
        Jak poznać, czy on mnie nie oszukuje, albo jakie ma naprawdę cele (może też
        szuka "żony", tj. kobity do sprzątania, gotowania i ...) - czy są na to jakieś
        sposoby.
        Dodam, ze moge z nim naprawdę szczerze rozmawiać, ale jeszcze za krótko się
        znamy, zeby go straszyć swoimi obawami, z drugiej strony W MOIM (I JEGO) WIEKU
        trudno nie myśleć tak bardzo perspektywicznie.
        W końcu może on się zniechęci albo wystraszy tym moim długim zastanawianiem się
        i będzie spokój HA HA !
        P.S. co do mezaliansu to jednak trochę przesada - nie jestem księżniczką...
        Pozdrawiam
      • Gość: trolka Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 10:57
        to jeszcze ja
        przepraszam, oczywiście "chciałaś" - przeczytałam jeszcze raz Twojego posta i
        teraz widzę, ze piszesz o sobie w rodz. żeńskim

        nie jestem osobą twardo stąpającą po ziemi, tylko PROBUJE TAKA BYC, bo naprawdę
        jestem (nad)wrażliwą romantyczką

        Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: if Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.com.pl / 10.16.25.* 22.07.02, 13:08
          :))
          Piszę w rodzaju żeńskim bo jestem kobietą :)) również przed trzydziestką, ale
          jeszcze o sobie nie myślę "przed trzydziestką" tylko "po dwudziestce" (26). I
          mój post jest jak najbardziej poważny. Mnie się też wydaje że jestem
          nadwrażliwą romantyczką, ale na zewnątrz jestem zasadniczą i racjonalną
          kobietą, może dlatego łatwo mi było spojrzeć trzeźwo na twoją sytuację.
          Dlaczego nie popieram związku "z facetem z przeszłością"? Dlatego, że ja
          potrzebuję do życia normalnego faceta, realnego. Romantyk, marzyciel,
          szaleniec, to jest dobre na romans, na poprawę humoru, na dowartościowanie się.
          Nie spotkałam jeszcze mężczyzny z tego typu cechami,który w moim pojęciu
          (zaznaczam - w moim subiektywnym, i przepraszam tych których obrażę) byłby
          dobrym mężem i ojcem, solidnym, stabilnym, na którym można polegać.
          Mam męża od dwóch lat. Pobraliśmy się po wielu latach "chodzenia". Zakochanie
          już dawno minęło, ale to co się przez lata się wytworzyło (może właśnie
          prawdziwa miłość...)jest bardzo cenne dla mnie i nie zamieniłabym nigdy mojego
          zasadniczego, rozumnego, konkretnego misia na żadnego poetę z głową w
          chmurach... Może dlatego że czasem potrzebuję się wypłakać jak matce, a czasem
          dobrej rady jak od ojca, a czasem zimnego prysznica. Jesteśmy bardzo dobrymi
          przyjaciółmi mimo różnicy zdań na wiele tematów.

          Nic nie napisałaś "co to znaczy z przeszłością" może dlatego mało kto popiera
          związek z tym panem. A co do jego "fizyczności" to mimo że żyjemy w
          cywilizowanym świecie mężczyźni zostali troche w tyle w pewnej sprawie. Mam
          koleżankę, której mąż ma skończoną szkołę zawodową, ona miała liceum. Potem ona
          zdecydowała się podjąć studia licencjackie. Sończyła. Potem kontynuowała
          magisterskie. W pracy wysyłano ją na coraz to nowe szkolenia. A co mąż na to?
          Najpierw troche żartem "a po co ci to ?" a teraz awantura o każdy kurs, o każdy
          obiad nieugotowany kiedy miała sesję itp. A było naprawdę fajne małżeństwo...
          Mężczyzna musi się czuć "tym najlepszym" w małżństwie (bez wzgledu jak jest
          naprawdę). Kiedy jego pozycja jest zagrożona, niestety...


          "Jak poznać, czy on mnie nie oszukuje, albo jakie ma naprawdę cele (może też
          szuka "żony", tj. kobity do sprzątania, gotowania i ...) - czy są na to jakieś
          sposoby.
          Dodam, ze moge z nim naprawdę szczerze rozmawiać, ale jeszcze za krótko się
          znamy, zeby go straszyć swoimi obawami, z drugiej strony W MOIM (I JEGO) WIEKU
          trudno nie myśleć tak bardzo perspektywicznie.
          W końcu może on się zniechęci albo wystraszy tym moim długim zastanawianiem się
          i będzie spokój HA HA !"

          Trudno tu coś poradzić. Czy on składał tobie, że tak powiem, jakieś
          deklaracje ?

          Myślę, jeśli rozpatrzysz obu panów pod kątem za i przeciw, i za "tym z
          przeszłością" przemawia głównie "chemia" to daruj go sobie. Reakcja zajdzie
          szybko, a potem co ?
          • Gość: trolka Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 14:04
            Droga if!

            Mam taki kompleks, choć nie chciałabym robić tu z siebie jakiejś femme fatale,
            że krzywdze facetów - "daję im nadzieję", a później "porzucam". Z mojej strony
            jest to zwykle normalne "rozmyslenie się" i zmiana statusu takiego faceta
            względem mnie ("zostańmy przyjaciółmi") albo i zakończenie znajomości, jednak
            zwykle dopada mnie refleksja, ze te "zostawiony facet" cierpi. Doszłam do
            wniosku, że w wypowiedzi moich rodziców też sa często takie uwagi, że "bawię
            się kimś" itd - np. wczoraj słyszałam coś takiego od ojca, który tez twierdzi,
            ze z tym obecnym facetem to byłby swoisty mezalians, więc nie powinnam z nim
            WOGOLE spotykac się, nawet, zeby się przekonać jaki jest.
            Dodam, ze bawienie się kimkolwiek ZUPEŁNIE mnie nie rajcuje.
            Może napisz mi if, jako rozsądna i doświadczona mężatka co twoim zdaniem jest
            dopuszczalne w takich próbnych związkach - czy całowanie się to już dawanie
            zbyt wielkich nadziei???
            Jestem od Ciebie 2 lata starsza, ale naprawde jestem głupia w tym temacie i
            ciekawa Twojej i innych opinii.
            Tego obecnego naprawdę nie chciałabym nijak skrzywdzić, może ze względu na moją
            rzekomą przewagę - nie zasługuje na to.
            I nie jest zadnym szalonym romantykiem, ale facetem, który miał dosyc ciężko w
            życiu, wychowywał się w trudnych warunkach i z tego względu trochę "rozrabiał"
            (podobno - wiem od niego, bo sama, choć mieszkamy niedaleko siebie, to jakoś
            nigdy nie słyszałam o żadnych jego wyczynach)i nikt go nie "przycisnał" do
            nauki. Jego młodszy brat jest(był) alkoholikiem.
            On pracuje i jest naprawdę rozsadnie myslącym facetem, a mimo to trochę jednak
            nie pasuje do mnie.

            Co właściwie lepsze: rozsądny brak miłości czy nierozsądna miłość???
          • Gość: trolka Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 14:20
            aha, i boję się, ze to,jak on się zachowuje podczas spotkań ze mną to tylko
            jakas jego "wersja eksportowa", którą schowa do kieszeni zaraz po ew. weselu
            (JA o tym myslę, on mi żadnych tego typu propozycji nie składał)
            • Gość: if Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.com.pl / 10.16.25.* 22.07.02, 14:50
              Oj Trolko! Doświadczoną mężatką to ja jeszcze za bardzo nie jestem. Mam również
              swoje rozterki i wogóle.
              Napiszę Ci szczerze, że nie wierzę w cudowne nawrócenia. Napisałaś, że jest
              rozsądnie myślącym facetem. Nie sądę, że ktoś rozsądny ma "przeszłość", że
              rozrabiał i się nie uczył itp. To niemożliwe. Obstaję za tą
              wersją "eksportową". Wielu potrafi udawać kogoś innego, albo niekoniecznie
              udawać, ale rzeczywiście starać sie zmienić, ale moje zdanie jest takie, że coś
              w czym się rosło, wychowało i tak da znać o sobie. Wcześniej czy później.
              Środowisko, wychowanie, rodzina ma na ludzi wielki wpływ, na ich system
              wartości, na spojrzenie na życie. Czy jesteś pewna czy kiedyś, jak wasze
              małżeństwo będzie przechodzić kryzys, czy jak może finansowo będzie nie tak,
              czy jakaś choroba, czy wtedy nie odezwie się w nim natura z "przeszłości" jako
              ucieczka od problemów.
              Co Cię w nim zauroczyło? Może właśnie ta mroczna przeszłość? Pomyśl, czy gdyby
              nie miał "przeszłości", był np. jedynakiem z dobrej rodziny, żeby był taki jak
              twój "przyjaciel", zwykły facet na fajnej posadce ze spokojnym życiem, a o
              aparycji i manierach takih jak teraz. Czy nadal by cię pociągał?
              A twoje pytanie .... chyba nierozsądna miłość... Możesz dać mu szansę, może
              zdarzy się tak jak w telenoweli :)Ale nie wiąż się. Olej wiek i zegar
              biologiczny, nie spiesz się. Lepiej weź go trochę na przetrzymanie, na testy.
              Może się szybko zdeneruje, że cię tak łatwo nie usidlił i wyjdzie jego naturka ?
              • Gość: trolka Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 15:12
                Nie, nie zamierzam się spieszyc.
                Dołuje mnie świadomość, ze gdybym się na niego zdecydowała, to w pierwszej
                kolejności moich rodziców miałabym przeciwko sobie. Nie chciałabym się z nim
                wiązać na złość rodzicom, ale jeżeli oni będą tak bardzo przeciw, to ciągle się
                będę zastanawiać "a dlaczegóżby nie?"
                Człowiek może się zmienić if, może nie o 180 stopni, ale nie można nikomu
                odmawiać prawa do poprawy. Kiedy rozrabiał i się nie uczył - był młodym
                chłopcem. Teraz jest mężczyzną i pomaga finansowo rodzinie.
                A co mnie w nim zauroczyło? Poczucie humoru i inteligencja, której się po
                facecie z jego środowiska nie spodziewałam (te stereotypy...). I jeszcze takie
                moje poczucie, że taki facet to "zna życie".
                • Gość: if Re: Komplikacje Uczuciowe IP: *.com.pl / 10.16.25.* 23.07.02, 07:44
                  Pozostaje mi, życzyć Ci powodzenia. Czuję, że podjęłaś już decyzję i oby była
                  słuszna. Może powinnaś go zapoznać z rodzicami. Zaprosić na obiad, czy na
                  popołudniową kawę, itp. Rodzice, nawet jeśli byłby kimś neskazitelnym, zawsze
                  będą patrzyć na wybranka tochę nieufnie (przynajmniej na początku). Martwią się
                  o los swojej córki. Myślę, że jeśli ten facet jest dla ciebie kimś ważnym,
                  zaakceptują go w końcu, mimo że wymarzyli dla ciebie inna partię. A może ich
                  oczaruje tak samo jak ciebie.
                  Aha i jeszcze w nawiązaniu do jednego z twoich poprzednich listów. Uważam że
                  nie pownnaś mieć poczucia winy z powodu, że go wykorzystujesz, bawisz się,
                  ranisz itp. Bo podejrzewasz przecież, że on też może prowadzić jakąś grę, więc
                  jesteście "kwita". Poza tym jeśli on startuje do takiej dziewczyny jak ty i
                  zdaje sobie sprawę że pochodzicie z trochę innych światów powinien być gotowy i
                  na porażkę.
                  I jeszcze coś. Idąc już dużo dalej, zakładam że jesteście małżeństwem. Czy
                  zdajesz sobie sprawę, że męża bierze się z całym bagażem który ma,z jego
                  rodziną. Czy będziesz w stanie z nimi współżyć, spotykać się na
                  uroczystościach, na codzień, itp. Czy oni (nie wiem do końca jak jest) nie
                  zechcą zbyt dużo od ciebie i twojej rodziny. Po ślubie mogą zacząć to co twoje
                  uważać za własne. Wiem, że niektórzy starają jak najbardziej odciać się od
                  teściów, ale do końca się nie da. I z resztą czy warto ? Przemyśl wszystko.
                  Trzymam za ciebie kciuki. Napisz kiedyś jak będziesz miała chęć, jak toczą się
                  wasze losy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka