Gość: trolka
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
17.07.02, 15:10
Przedstawię się krótko: jestem wolną kobietą przed trzydziestką, podobno
zrównoważoną i dosyć nieśmiałą. Mam dobrą pracę, studiuję zaocznie. Miałam
różne doświadczenia z facetami, zwykle jednak moje związki trwały dosyć
krótko - kilka miesięcy.
Czasami czuję się samotna, choć mam kilka dobrych koleżanek i kolegów.
Mam nawet "adoratorów", czyli facetów, którzy nie mają u mnie szans, choć
może chcieliby. Jeden z nich jest chorobliwie nieśmiały, choć skończył bardzo
dobre studia, drugi jest moim współpracownikiem i bardzo inteligentnym
facetem, uważam go za przyjaciela. Obaj mają nadwagę i nie są super-
przystojni. Z obydwoma zdarzyło mi się pójść do łóżka, tyle że z mojej strony
była to tylko forma "zniwelownia napięcia".
Żaden z nich nie wywołuje we mnie większych "romantycznych uczuc".
Wiem jednak, że niedługo chciałabym założyć rodzinę: raz dlatego, że sama
czuję potrzebę "założenia stadła", dwa dlatego, ze tak wypada i jeżeli
wkrótce się to nie stanie, to z dużym prawdopodobieństwem zostanę sama.
Z każdym z nich mogłabym stworzyć poprawne małżeństwo z rozsądku, zapewnić
ew. przyszłym dzieciom normalną stabilną rodzinę - przynajmniej tak to
wygląda z mojej obecnej perspektywy.
No i oczywiście pojawił się facet, który przyprawił mnie o żywsze bicie
serca. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że - chyba - moge go brać pod
uwagę tylko na krótki romans, czym teraz nie jestem kompletnie
zainteresowana. Jest to bowiem facet "z przeszłością i bez przyszłości" -
pracuje jako "fizyczny", pochodzi z trudnej rodziny, obraca się w
patologicznym środowisku.
Jest inteligentny, dosyć szczupły, przystojny - też tak sobie, schludny,
potrafi ciekawie rozmawiać, zna życie i ma intuicję, i chyba mu na mnie
zalezy - może nie ma perspektyw na nikogo innego. Myślę, ze jest trochę
zdziwiony (mile) tym, ze odwzajemniam jego zainteresowanie. Ja naprawdę mile
spędzam z nim czas, ale nie chciałabym absolutnie się nim bawić, igrać z jego
uczuciami, choć obawiam się, ze już to zrobiłam.
Zastanawiam się :
- dlaczego pociąga mnie właśnie on, a nie ci dwaj inni, co takiego jest w
mojej psychice, że podoba mi się myśl o związku z "trudnym facetem".
- co najlepiej powinnam teraz zrobić: całkiem z nim zerwać, czy tylko
definitywnie zerwać z myśleniem o poważnym związku z nim.
Czekam na komentarze "psychologów amatorów", a może i fachowców.