hermenegilda15
06.06.05, 18:11
jest tak wychowałam sie w wielodzietnej rodzinie ale sie kochamy nigdy nie
czułam sie odrzucona miłosć ze strony rodziców dziadków rodzenstwa jest
jestesmy rodzinni jestem 4 córka jest jeszcze młodszy brat ... od kad
pamietam miłam mnustwo przyjaciół... w młodosci kżda ma "miłosć" kończyła sie
tym ze ktos mnie zostawiał mówił jestes fajna ale niemoge z toba byc pare
przyjaciołek tez tak mnie zostawiło ja nie mam tródnosci z nawiazywaniem
znajomosci ... zaczełam obserwowac świat nie mysle o sobie ale o innych by
byli szcześliwi paruje ludzi ciesze sie z ich szczescia mam duzo przyjacioł
małzeństw zakochanych szcześlwicyh obserwuje kto z kim zapamietuje to mimo
woli kapletuje mam całe histori nic nie umnkie mojej uwagi to ten cos pwie to
tamten tak mysle o innych a sobie nie czy jest jakis kompleks odrzucienia
czy to ze mysle o innych uwalnia mnie od myślenia o sobie i jest mi lepiej bo
łatwiej jest zajmowac sie jakismis problemami soba to asekuracja strach przed
samym soba je4stem juz dużą kobieta a obserwuje ludzi w autobusach sąsiadów
mimo hodem nie wiem dlaczego tak sie dzieje może ktos wie cos na ten temat??