Dodaj do ulubionych

Lojalnosc - BEZCENNY Skarb

IP: 128.241.245.* 22.07.02, 05:43
Jestesmy mlodym malzenstwem z 1.5 rocznymi blizniakami. Ja mialem teraz
zrobic BARDZO wazna prace, decydujaca o CALEJ naszej przyszlosci.

Niespodziwanie, zona dostala propozycje od swoich rodzicow, zeby wyjechala z
dziecmi (i rodzicami) na wczasy do Turcji. Propozycje dotyczyla tylko ich -
mnie nie.

Malzonka "niesmialo" zapytala czy nie bede mial nic przeciwko. Ja
formalnie "wyrazilem zgode" i uslyszalem jak jej "kamien spadl z serca". (Nie
chcialem byc tyranem, ale mialem nadzieje, ze zacznie myslec i wykaze jakas
inicjatywe - ze spojrzy nieco glebiej na Nas.)

Od tamtej chwili az do jej skwapliwego wyjazdu, probowalem przemycic rozne
subtelne sugestie - ze mi Nas zal, bo cos bezcennego jest zagrozone,
ze "milosc to brak rozlaki"... Jednak wygladalo na to, ze malzonka nie
chciala sobie psuc zabawy powazniejszymi myslami i kontynuowala drobiazgowe
przygotowania do "letniej przygody".

Owszem mowila, ze mnie kocha i moge "byc spokojny", a nawet, ze mi "nikt do
piet nie dorasta". Ale jakos nie czulem sie spokojny. Czulem, ze cos jest nie
tak - jak nigdy dotad, bo juz mielismy (niedlugie) rozstania i nigdy nie
czulem tak wyraznego niepokoju...

(Dodam, ze moj bogaty tesc raczej nie przepada za mna i gardzi moimi
dalekosieznymi ambicjami.)

Teraz, od 5 dni, siedze tu sam. Czuje sie - jak zdradzony. Moje serce jest
potluczone niczym ze szkla.
Mam sie koncentrowac na "pilnej i waznej pracy". Ale wegetuje - zyje od
jednego krociutkiego telefonu z Turcji do drugiego. Probuje pracowac, ale to
jest jakies maximum 10% normy.
A po wczorajszym dniu to nawet mniej - 1%.
Pierwszy telefon byl oschly i zimny - trwal pol minuty. Umowilismy sie, ze
zadwoni "za 2 dni o godzinie 14-stej" i "zebym czekal". Tak sie stalo. Metnie
cos tlumaczyla, mowila jakies ogolniki i banaly - uniki. Rozmowa trwala okolo
3 minut (dzwonila z automatu bo komorka jest ZNACZNIE drozsza), ale
zdazylismy sie znowu umowic tak samo: za 2 dni o 14-tej.

Czekalem pol dnia, od 13 do 19-tej. Daremnie. Zupelnie tak jak kiedys, na
poczatku naszej znajomosci, gdy nie byla jeszcze przekonana "ze do siebie
pasujemy". TEN SAM BOL W NAJCZULSZYM MIEJSCU!

Dzis w nocy spacerowalem sciezkami naszych pierwszych randek, przezylem caly
dramat na nowo.
Nie to nie (moj) egoizm! Zal mi Nas! I najgorsze, ze wiem - JESTEM PEWIEN -
ze ONA TEZ BEDZIE TEGO ZALOWALA! Cos WIELKIEGO, cos pieknego zostalo
bezpowrotnie zadeptane. Czuje sie zupelnie bezradny. Kazda erudycja i
racjonalnosc ginie w tej otchlani rozpaczy. CALA WIEDZA, WSZYSTKIE IDEALY
LUDZKOSCI sa teraz groteska...
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Lojalnosc - BEZCENNY Skarb 22.07.02, 06:21
      Nie przesadzasz z ta zazdroscia?
      • Gość: Pomocy! patrz: de Saint-Exupery IP: 128.241.245.* 22.07.02, 07:02
        kwieto napisał:
        > Nie przesadzasz z ta zazdroscia?

        O jakiego typu "zazdrosci" mowisz? O bezpodstawnej czy uzasadnionej? O
        egoistycznej, niskiej - bo dotyczacej tego, ze ktos sie bawi gdy ja mam
        pracowac - czy takiej, ktora towarzyszy tzw. zdradzie malzenskiej?

        No coz, sam sie nieraz spotkalem z poblazliwoscia otoczenia dla rozmaitych
        romansow wczasowych lub "skokow w bok". Znam takich co uwazaja, ze "to
        normalne". Niektorzy nawet sa przekonani, ze letni przelotny romans moze,
        paradoksalnie, "wzmocnic" malzenstwo.

        A moze idealem bylaby postawa takich co to nie maja "nic przeciwko temu", ze
        ich dziewczyny/zony "pracuja" w agencjach towarzyskich?


        Otoz owszem, przesadzam! Bo marzylem o CZYMS WYJATKOWYM w sferze uczuc, nie
        umiem byc taki prozaiczny.
        • kwieto Re: patrz: de Saint-Exupery 22.07.02, 07:15
          To ze Ty pracujesz i sie meczyc, nie znaczy, ze razem z Toba musza sie meczyc
          Twoi bliscy. Bedziesz mial urlop? pojedziecie razem? Jesli nie, to dajzesz jej
          troche z dziecmi odpoczac! A jesli tak - to podobnie, problem zaczynalby sie
          dopiero wtedy, gdybys Ty rowniez pojechal sam na swoj urlop.

          Twoja praca jest moze najwazniejsza dla Ciebie ale nie koniecznie dla niej,
          sprobuj to zrozumiec i uszanowac. Chcialbys by ona "zyla Twoim zyciem"? - takie
          pragnienia to jest jedna z najwiekszych krzywd jakie mozna uczynic tej drugiej
          osobie

          Pomyslales o dzieciach? Ktorym dobrze zrobi odpoczynek od zgielku miasta?
          Pomyslales o niej? O tym co jej sprawi radosc i przyjemnosc? Watpie - liczy sie
          to, ze "Ty ciezko pracujesz a ona sie bawi". Niech sie bawi, poki ma takie
          mozliwosci, dlaczego jej tego tak zalujesz?

          A juz dywagacje na temat plazowego romansu sa smieszne. Jesli Cie kocha, to i
          plazowy Banderas nie zawroci jej w glowie, jesli Cie nie kocha, to rownie
          dobrze moze zdradzac Cie z sasiadem, wyjazd do Turcji nie ma absolutnie zadnego
          znaczenia.

          A moze takie podejscie jak teraz masz do niej i jej spraw na codzien? Nie
          dziwilbym sie wtedy, gdyby chciala uciec...

          Ale problemem jest TWOJA ZAZDROSC a nie jej wyjazy i wojaze
          • Gość: Pomocy! wspolnota duchowa IP: 128.241.245.* 22.07.02, 07:55
            kwieto napisał:
            > To ze Ty pracujesz i sie meczyc, nie znaczy, ze razem z Toba musza sie meczyc
            > Twoi bliscy.

            Alez oczywiscie, ze nie!

            > Bedziesz mial urlop? pojedziecie razem? Jesli nie, to dajzesz jej
            > troche z dziecmi odpoczac! A jesli tak - to podobnie, problem zaczynalby sie
            > dopiero wtedy, gdybys Ty rowniez pojechal sam na swoj urlop.

            Owszem, to madre co powiedziales. I przynosi ulge (moze uda mi sie nawet teraz
            usnac po raz pierwszy od 40 godzin). Za to dzieki!

            > Twoja praca jest moze najwazniejsza dla Ciebie ale nie koniecznie dla niej,
            > sprobuj to zrozumiec i uszanowac.

            Juz napisalem, ze chodzilo o NASZA WSPOLNA PRZYSZLOSC! Ta praca ma znaczenie
            naprawde PRZELOMOWE. I malzonka doskonale sobie z tego zdaje sprawe!
            (Przynajmniej w artykulowanych glosno deklaracjach.)

            > Chcialbys by ona "zyla Twoim zyciem"? - takie
            > pragnienia to jest jedna z najwiekszych krzywd jakie mozna uczynic tej
            > drugiej osobie

            Nie. Chcialem wiecej wspolnie spedzanego czasu i wzajemnej bliskosci. Od czasu
            gdy dzieci przyszly na swiat wspolne chwile sa wybitnie DEFICYTOWE. Nawet
            porozmawiac sie nie da przy dzieciach, bo one sa zadzrosne i zwyczajnie nas
            przedrzezniaja - tylko robia to 10 razy glosniej niz sobie wyobrazasz (coz -
            blizniaki musza byc sila rzeczy ekstrawertyczne).

            > Pomyslales o dzieciach? Ktorym dobrze zrobi odpoczynek od zgielku miasta?
            > Pomyslales o niej? O tym co jej sprawi radosc i przyjemnosc?

            Jak najbardziej! Dlatego poczatkowo sam namawialem zone do tego wyjazdu!
            Dopiero pozniej zdalem sobie sprawe z tego, ze to nie takie idealne
            rozwiazanie...

            Ponadto, od poczatku zona z dziecmi przebywa niemal caly czas na dzialce jej
            rodzicow polozonej daleko poza miastem, pod lasem, gdzie tesc zapewnil mily dom
            (ek) letniskowy z wszelkimi wygodami (by nie rzec - luksusami). Rodzice mej
            zony tez tam regularnie odpoczywaja, a moja tesciowa zajmuje sie dziecmi. To
            bylo OK! ...Pomimo, iz ja spedzilem tam z rodzina zaledwie 3 dni od maja. (Gdy
            sie tam pojawiam, wraz z tesciem, to atmosfera robi sie "dziwna".)

            Teraz chyba sam dostrzegasz, ze mam prawo czuc sie wrecz opuszczony. W kazdym
            razie brak mi towarzystwa i zony i dzieci...

            > Watpie - liczy sie
            > to, ze "Ty ciezko pracujesz a ona sie bawi". Niech sie bawi, poki ma takie
            > mozliwosci, dlaczego jej tego tak zalujesz?

            Niech sie bawi beze mnie! Ja juz czuje sie, w zasadzie, zbedny.

            > A juz dywagacje na temat plazowego romansu sa smieszne. Jesli Cie kocha, to i
            > plazowy Banderas nie zawroci jej w glowie, jesli Cie nie kocha, to rownie
            > dobrze moze zdradzac Cie z sasiadem, wyjazd do Turcji nie ma absolutnie
            > zadnego znaczenia.

            Znow mi przynosisz pocieszenie i ulge. Dzieki!

            > A moze takie podejscie jak teraz masz do niej i jej spraw na codzien? Nie
            > dziwilbym sie wtedy, gdyby chciala uciec...

            Owszem, czasem mam wrazenie, ze nasz zwiazek jest w pewnym sensie
            niesymetryczny. Ona chciala malzenstwa "dla dzeci" a ja "dla towarzystwa" - i
            to bardzo! (Pewna pani antropolog podzielila malzenstwa na 3 klasy: "dla
            seksu", "dla dzieci" i "dla towarzystwa".)
            • Gość: Pomocy! errata IP: 128.241.245.* 22.07.02, 08:09
              Przepraszam, ale zjadlem wyraz wykrzywiajac znaczenie calego zdania.

              Bylo:
              > Ponadto, od poczatku zona z dziecmi przebywa niemal caly czas na dzialce

              A mialo byc:
              > Ponadto, od poczatku MAJA zona z dziecmi przebywa niemal caly czas na dzialce

              ...chodzilo o miesiac MAJ, czyli ze od poczatku wiosny tam przebywa.
              • kwieto Re: errata 22.07.02, 18:55
                Wiesz co? Mam jeszcze jedno pytanie, wybacz ze przybierze ono ton reprymendy:
                Co jest az tak waznego, by z wlasna zona i dziecmi w przeciagu trzech miesiecy
                (wszak to koniec lipca) widziec sie zaledwie TRZY dni???????

                Powiem Ci na ucho, ze Twoja zona zapewne bylaby o wiele bardziej zadowolona,
                gdybys mniej sie zajmowal nawet najwazniejsza i najbardziej znaczaca dla was
                obojga praca, a zajal sie nia i dziecmi. Rozumiem, ze trzeba dzieciom zapewnic
                byt i na nie zarobic, ale bez przesady. A co jesli jutro ktores z was, mowiac
                brutalnie, wpadnie pod samochod? Bedziesz mogl sobie cala ta prace .... [nie,
                nie bede wulgarny :")) ]

                Podsumowujac - szczerze powiedziawszy, swoim postepowaniem sam ja zachecasz, by
                poszukala sobie innych ramion niz Twoje :(
    • Gość: Pomocy! wyjasnienia IP: 128.241.245.* 22.07.02, 06:41
      Napisalem, ze moja malzonka na poczatku znajomosci wahala sie, nie byla
      pewna "czy do siebie pasujemy". Ktos moze pomyslec, ze nasze blizniaki
      byly "wpadka" i dlatego przestala sie "wahac". Otoz NIE! Moja (owczesna)
      narzeczona "DOZNALA OLSNIENIA" na 3 lata przed slubem, a dzieci byly efektem
      leczenia bezplodnosci raczej niz "wpadki"! (I to Ona pragnela juz teraz miec
      dzieci, nie ja! Czesto zastanawiam sie, czy to nie byla jakas ucieczka przed
      moja miloscia?)

      Moja zona ma urode i sylwetke Claudii Schiffer (naprawde, dlatego oszalalem na
      jej punkcie bez poczatkowej wzajemnosci!) i wyobrazam sobie, ze bedac samotna
      tam na wczasach natychmiast stanie sie obiektem zainteresowania roznych
      potencjalnych adoratorow. Moze juz teraz to ma miejsce i atmosfera spaceru z
      fascynujacym nieznajomym byla zbyt cenna aby ja przerywac umowionym telefonem
      za mna?

      A moze to takie (kosztowne) swaty? Moi tesciowie pojechli tam z wieloma
      (swoimi) znajomymi, ktorych ja kompletnie nie znam. Znajac uczucia mojego
      tescia do mnie, i wogole jego "zdecydowany" styl zalatwiania spraw wszelakich -
      wcale by mnie to nie zdziwilo...
      • kwieto Re: wyjasnienia 22.07.02, 06:52
        Ponowie pytanie - nie przesadzasz z ta zazdroscia?
    • Gość: ela Re: Lojalnosc - BEZCENNY Skarb IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 22.07.02, 09:01
      Wydaje mi się, że Twoja żona jest obecnie samotną matką z dziećmi, tzn. że nie
      rozumiesz sytuacji w jakiej oboje jesteście. Ty traktujesz swoją żonę jako
      atrakcyjny obiekt seksualny. a Ona siebie jako matkę. Na Twoje wątpliwości, że
      żona pojechała w świat żeby kogoś sobie przygruchać powiem Ci tak, a po co
      miałaby to robić, przecież gdyby interesował ją tylko seks to Ty byłbyś
      najbardziej na to "narażony". Jeżeli chcesz poprawy sytuacji to sam zadzwoń do
      żony i wypytaj ją jak sobie radzi z dziećmi, co masz w tym czasie kiedy jej nie
      ma zrobić w waszym mieszkaniu, może jakiś remoncik, może chce żebyś coś pod
      kątem dzieci pozałatwiał, coś kupił, żeby ją wyręczyć. Postaraj się zrozumieć
      Jej problemy, Jej zmęczenie pracą przy dwójce dzieci oraz to, że zwróciła się o
      pomoc do swoich rodziców, co może znaczyć, że po prostu nie daje sobie sama
      rady z dwojgiem dzieci(a może z trojgiem). Po prostu zrozum, że dla Niej jesteś
      teraz przede wszystkim ojcem waszych dzieci. A tak na marginesie, dobrze by
      było, żebyś sam się tym ojcem poczuł. Tak mi się coś wydaje, że żona właśnie na
      takiego Ciebie czeka.
      Pozdr.
      • Gość: Malwina Re: calkowita wladza IP: *.abo.wanadoo.fr 22.07.02, 11:30
        powinienes pisac romanse albo scenariusze do filmow ! uffff, jak ona z toba wytrzymuje !???
        przeciez zjadasz jej mozg na zywo i lyzczka !
    • Gość: ryża Re: Lojalnosc - BEZCENNY Skarb IP: 195.116.167.* 22.07.02, 12:05
      ja bym z toba nie wytrzymała!!!!!!!!!!
      Facet, egozentryku cholerny, zajmij sie swoja pracą ( masz spokój) i przestań
      dumać.Daj kobiecie odpocząć . I nie histeryzuj.
    • Gość: kamfora ryzyko IP: 62.29.248.* 22.07.02, 12:49

      Jesli sie stawia na stol dla goscia potrawe, ktora samemu
      by sie chetnie zjadlo - to trzeba sie liczyc z "ryzykiem"
      ze goscie nie powiedza "nie jestem glodny, dzieki" tylko
      zjedza ;-)
      Tak to jest, jak sie nie mowi, czego sie naprawde chce.
      Gdybys szczerze porozmawial z zona - moze nie mialbys teraz
      takiego zalu, ze okazales sie zbyt wspanialomyslny (wielkoduszny?)
      a ona zbyt skwapliwie te wspanialomyslnosc wziela za szczere zloto!

      Nie martw sie. Dobre rzeczy - wroca do Ciebie, predzej czy pozniej!
      Nie zazdrosc jej tych chwil, ciesz sie, ze dzieci sa szczesliwe!

      Rob teraz to, co do Ciebie nalezy, zebys mial sily (i czas) zajac
      sie rodzina jak wroci z wakacji ...I mysl pozytywnie, zeby
      "nie wywolywac wilka z lasu"
      Jeszcze na pewno niejedne WSPOLNE wyjazdy przed Wami!
      • Gość: iwek Re: ryzyko IP: *.waw.cdp.pl 22.07.02, 15:37
        Mądry człowiek nie powinien nawet dopuszczać myśli o niewierności swojego
        partnera, nie powinien nawet myśleć o niej, a cóż dopiero o niej mówić, czy się
        kierować nią w swym postępowaniu.

        Umiarkowana zazdrość jest budująca, ma charakter strachu intuicyjnego,
        niedostępnego świadomości. Wtedy, kiedy odczuwasz lekką niepewność ( bo wiesz,
        że w każdy związek wpisane jest ryzyko niewierności), tylko nie dopuszczasz
        tych myśli do świadomości.

        Z chwilą, gdy ujawniasz w swym postępowaniu, że jesteś zazdrosny, masz do
        czynienia z zazdrością złośliwą. Wcześniej wspomniałeś o tym, że wasz związek
        jest niesymetryczny, więc rób wszystko, aby ta zgubna dla ciebie asymetria nie
        narastała.
        Jak? Powiedz Demonowi zazdrości złośliwej:- " wypad!". Nie będzie chciał
        odejść? No to walcz z nim, w końcu twoja jasna świadomość ma szansę wygrać z
        intuicyjnymi elementami świadomości.

        A to, że zaakceptowałeś wyjazd żony, było mądrym posunięciem i to nie tylko ze
        względu na dzieci.

        pozdrawiam
    • ta_mar_ta Re: Lojalnosc - BEZCENNY Skarb 22.07.02, 17:59
      Masz ciszę w domu i spokój od codziennych obowiązków. Zajmij się zatem swoją
      arcyważną pracą i ciesz się, że możesz ją wykonywać w komfortowych warunkach.

      Skup się i pracuj, w końcu podkreśliłeś kilkakrotnie, jak to jest ważne dla
      całej rodziny. Więc rób to!!!

      Ten cały ambaras jest o 2 tygodnie wypoczynku żony i dzieci pod okiem
      teściów??? Zresztą, jak wychylisz się poza swój egoizm zrozumiesz może, że przy
      dwójce dzieci 1.5 rocznych wypocząć zanadto nie można :)

      Powiedz nam, czy po urodzeniu dzieci żona odpoczęła gdzieś dalej niż na działce
      swoich rodziców?

      Nie rozumiem rozdzierania szat i bicia w wielkie dzwony z powodu tego wyjazdu.
      Jak sobie będziesz radził, gdy dotkną Was problemy naprawdę poważne?
      • Gość: dodo Re: Lojalnosc - BEZCENNY Skarb IP: 209.226.65.* 22.07.02, 20:03
        przeczytalam te cala historie i najbardziej zastanawia mnie tytul watku - co to
        ma wszystko wspolnego z lojalnoscia?
        tak bogiem a prawda, to autor watku wydaje sie byc nielojalny wobec swojej
        zony, ktora tu pol-publicznie o rozne niecne rzeczy podejrzewa a czas
        przeznaczony na prace dla rodziny, przeznacza na rozdzieranie szat bez sensu
        i powodu.
        nie rob drugiemu, co tobie nie mile - chcesz aby ona byla lojalna i rozsadna?
        no to najpierw sam badz taki wobec niej i calej waszej rodziny.
        a tak przy okazji - wyzbadz sie wreszcie kompleksu tescia. facet jest dziany
        i chetnie sie swoimi dobrami dzieli z corka i wnukami, chcialbys zeby sie nie
        dzielil? co za paranoja!
        • a.ann Re: Lojalnosc - BEZCENNY Skarb 23.07.02, 17:04
          Dobre , dodo! :-)

          Pomocy , ślimaczysz się tu jak rozlazła baba!
          Rwiesz szaty bo Twoje dzieci (ze swoja mamą ) wyjechały na urlop?!
          Powinieneś sam o to zadbać! Nie czekać aż dziadek im to zorganizuje
          i opłaci! Masz o to pretensje do niego?
          Zajmij się pracą i korzystaj z ciszy! Może na następne wakacje wyjedziesz
          za własne pieniądze z całą swoją rodziną!


          /Co za koszmar?!/
          a.ann
    • ta_mar_ta ciiii nie przeszkadzajmy 23.07.02, 22:27
      chyba wziął się do roboty.... ;))
      • Gość: dodo Re: ciiii nie przeszkadzajmy IP: 209.226.65.* 23.07.02, 22:36
        ta_mar_ta napisała:

        > chyba wziął się do roboty.... ;))
        >
        • proo Re: ciiii nie przeszkadzajmy 23.07.02, 22:40
          Och! dodo :-))))))))))))))
    • Gość: Pomocy! dzieki IP: 128.241.245.* 24.07.02, 04:53
      No dobra, dziekuje za pomoc!

      Byc moze bylo mi trzeba lekkiego kopa.
      (Ale "lekkiego" a nie takiego jak kwieto pod postem "errata"! Kwieto, sluchaj, ten sposob na zycie byl naszym wspolnym wyborem! Zona chciala abym osiagnal cos NIEPRZECIETNEGO! To ja wyraznie INSPIRUJE!
      Pozatym, 3 dni to ja bylem na dzialce, ale zona czesto przyjezdzala do mnie, raz z dziecmi raz sama, i tylko po to abysmy cudownie spedzili dzien lub dwa... Wiesz, taki "Perfect Day".)

      Wasza krytyka pozwolila mi nabrac bezpiecznego dystansu i rzeczywiscie wziac sie do roboty.

      (Zastanawiam sie tylko troszeczke, czy sami wierzycie w to co piszecie, tj. czy nie chcieliscie pomoc kosztem prawdy?)
      • Gość: messja Re: dzieki IP: *.proxy.aol.com 24.07.02, 05:04
        jezzzuuuuu, a jaka jest prawda? ze zona pojechala sie lajdaczyc, a dla
        kamuflarzu wziela ze soba, glosne blizniaki, rodzicow, oraz znajomych tych
        rodzicow?:))))
        jesli tak to jeszcze dzisiaj sie spakuj i jedz zlapac ja na goracym uczynku:)



        Gość portalu: Pomocy! napisał(a):

        > No dobra, dziekuje za pomoc!
        >
        > Byc moze bylo mi trzeba lekkiego kopa.
        > (Ale "lekkiego" a nie takiego jak kwieto pod postem "errata"! Kwieto,
        sluchaj,
        > ten sposob na zycie byl naszym wspolnym wyborem! Zona chciala abym osiagnal
        cos
        > NIEPRZECIETNEGO! To ja wyraznie INSPIRUJE!
        > Pozatym, 3 dni to ja bylem na dzialce, ale zona czesto przyjezdzala do mnie,
        ra
        > z z dziecmi raz sama, i tylko po to abysmy cudownie spedzili dzien lub dwa...
        W
        > iesz, taki "Perfect Day".)
        >
        > Wasza krytyka pozwolila mi nabrac bezpiecznego dystansu i rzeczywiscie wziac
        si
        > e do roboty.
        >
        > (Zastanawiam sie tylko troszeczke, czy sami wierzycie w to co piszecie, tj.
        czy
        > nie chcieliscie pomoc kosztem prawdy?)
        • Gość: Pomocy! "zdrowy" dystans? IP: 128.241.245.* 24.07.02, 06:46
          Gość portalu: messja napisał(a):
          > jezzzuuuuu, a jaka jest prawda? ze zona pojechala
          > sie lajdaczyc, a dla
          > kamuflarzu wziela ze soba, glosne blizniaki,
          > rodzicow, oraz znajomych tych
          > rodzicow?:))))

          Nie no, bez wariactwa! Mialem na mysli cos bardziej subtelnego: "nabieranie bezpiecznego dystansu" wlasnie. Czy taki dystans do wlasnej rodziny to akurat jest co Nam trzeba?
          O tym wlasnie myslalem piszac o LOJALNOSCI w tytule watku.

          Zreszta, poniewaz poswieciliscie mi swoja uwage, to nalezy sie Wam informacja, ze rozmawialismy z zona przez telefon wczoraj i przed-wczoraj i mowila, iz "jest beznadziejnie" tam beze mnie a dzieci ciagle wolaja "tata" :')
          ... i ze "nigdy juz nie pojedziemy TAK na wczasy".

          (To "nigdy" to troche naiwne, co nie? Po prostu teraz Ona mowi to pod wplywem emocji i szczegolnej sytuacji. A jesli, jak juz wszystko ucichnie, oboje stwierdzimy, ze "nie bylo tak zle"? Tego wlasnie sie boje!)

          W kazdym razie, dzieki Waszej interwencji, uspokoilem Ja i prosilem, zeby starala sie wykorzystac w pelni warunki do wypoczynku, nabrala sil...


          Nie mniej, dziekuje Wam za slowa otuchy! To bardzo mile, ze nie jest sie samemu w kryzysowych chwilach.
          O znaczeniu Internetu powinno sie wykladac na wydzialach Psychologii, co nie?

          Czy jestem nielojalny "upubliczniajac" Nasze rodzinne sprawy tutaj? Naprawde tak sadzicie? Pomijajac zapewniona tu technicznie ananonimowosc, oraz to, ze podane przeze mnie powyzej informacje sa na tyle ogolne, iz moga pasowac do wielu malzenstw, to takze: co w tym zlego? Przeciez moglem tak samo porozmawiac np. z nieznajomymi w pociagu...
          • kwieto Re: 'zdrowy' dystans? 24.07.02, 07:28
            Przestan sobie zajmowac glowe ta "lojalnoscia" :"))
            Mam wrazenie zreszta, ze dosc dziwnie ta lojalnosc pojmujesz. Czy rozmowa o
            problemach to zdrada? Czy puszczenie kogos w samopas by pohasal to od razu
            rozluznienie wiezi? Ciekaw jestem co by bylo, gdybyscie np. przez jakis czas
            musieli mieszkac w innych miastach - to sie przeciez zdarza. Co wtedy? A priori
            stwierdzamy, ze zwiazek sie rozpadl? Bez sensu
          • Gość: anula Re: 'zdrowy' dystans? IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 24.07.02, 08:09
            Nie bede Ci nic radziła, bo na razie sama ze swoimi problemami sobie nie radzę
            i nie chcę być śmieszna, powiem tylko, że przypominasz mi trochę mojego faceta.
            Coś jest nie tak? chyba związek się rozpada! Kłopoty, kłótnie? Oj, pewnie się
            już nie kochamy! itd. Nie rób tak, przyjmij że czasem musi być trochę gorzej,
            bo inaczej zniszczysz to co masz!

            > O znaczeniu Internetu powinno sie wykladac na wydzialach Psychologii, co nie?

            wykłada się. :-)

            > Czy jestem nielojalny "upubliczniajac" Nasze rodzinne sprawy tutaj? Naprawde
            ta
            > k sadzicie? Pomijajac zapewniona tu technicznie ananonimowosc, oraz to, ze
            poda
            > ne przeze mnie powyzej informacje sa na tyle ogolne, iz moga pasowac do wielu
            m
            > alzenstw, to takze: co w tym zlego? Przeciez moglem tak samo porozmawiac np.
            z
            > nieznajomymi w pociagu...

            Nie jesteś nielojalny. To dobrze, że umiesz wyrzucić to z siebie a nie dusisz,
            bo kiedyś nie wytrzymałbyś i...

            Pozdrawiam.
            • Gość: Malwina Re: 'zdrowy' dystans? IP: *.abo.wanadoo.fr 24.07.02, 09:12
              nie wiem dlaczego ale czytajac twoje refleksje po naszych uwagach, w dalszym ciagu przechodza mnie
              ciarki....
              machiaweliczne to wszystko...
              • Gość: anula Re: 'zdrowy' dystans? IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 24.07.02, 11:47
                ja też nie wiem czemu ;-)
                że niby ja nim manipuluję?
                czy co?
            • Gość: Malwina Re: 'zdrowy' dystans? IP: *.abo.wanadoo.fr 24.07.02, 11:51
              eee, to bylo do faceta Pomocy !
              • Gość: anula Re: 'zdrowy' dystans? IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 24.07.02, 13:18
                a, to ulżyło mi...
                Myślałam, że już całkiem coś nie tak ze mną...
          • Gość: xara Re: 'zdrowy' dystans? IP: 2.2.STABLE* 24.07.02, 10:31
            Gość portalu: Pomocy! napisał(a):

            >
            > Zreszta, poniewaz poswieciliscie mi swoja uwage, to nalezy sie Wam
            informacja,
            > ze rozmawialismy z zona przez telefon wczoraj i przed-wczoraj i mowila,
            iz "jes
            > t beznadziejnie" tam beze mnie a dzieci ciagle wolaja "tata" :')
            > ... i ze "nigdy juz nie pojedziemy TAK na wczasy".
            >
            > (To "nigdy" to troche naiwne, co nie? Po prostu teraz Ona mowi to pod wplywem
            e
            > mocji i szczegolnej sytuacji. A jesli, jak juz wszystko ucichnie, oboje
            stwierd
            > zimy, ze "nie bylo tak zle"? Tego wlasnie sie boje!)
            >

            Jejuuuuu!
            Człowieku, czy Ty zawsze jesteś taki upierdliwy i tak długo szukasz aż
            znajdziesz problem? Dobrze, że wyjechali. Tyle ich, co odpoczną od Ciebie.
            Ja bym Twojego zachowania nie zniosła za żadne skarby:)
            • Gość: Malwina Re: niezdrowy dystans ! IP: *.abo.wanadoo.fr 24.07.02, 10:45
              zeby to sie" upierdliwosc" nazywalo to by bylo dobrze ....
      • Gość: iwek Re: dzieki IP: *.waw.cdp.pl 24.07.02, 14:57
        Gość portalu: Pomocy! napisał(a):

        > Wasza krytyka pozwolila mi nabrac bezpiecznego dystansu i rzeczywiscie wziac
        si
        > e do roboty.
        >
        > (Zastanawiam sie tylko troszeczke, czy sami wierzycie w to co piszecie, tj.
        czy
        > nie chcieliscie pomoc kosztem prawdy?)

        Oj, nieufny, nieufny...

        Pomocy ! Czy myślisz, że to jest zabawa w teatr ? ty odgrywasz rolę
        nieszczęśliwca a my - pocieszyciela ?
        Otóż zapewniam cię, że nie tylko wierzę w to co piszę, lecz również sprawdzam
        to w praktyce i...całkiem nieźle na tym wychodzę.

        A jak już skończysz tę piekielnie ważną robotę, czy zaprosisz nas na kawę
        po... turecku ? ;-)))

        pozdr
    • mistress Re: Lojalnosc - BEZCENNY Skarb 24.07.02, 13:11
      Co oznacza słowo „formalnie wyraziłem zgodę”? Zgodziłeś się albo nie, nie ma
      formalnych zgód, ani formalnych potwierdzeń. Każdy człowiek odpowiada za swoje
      słowa i musi ponosić konsekwencje wypowiedzenia ich. Jeśli powiedziałeś „jedź”
      to każdy przy zdrowych zmysłach zrozumie, że się zgodziłeś. Otrząśnij się Ona
      od Ciebie nie odeszła, Ona zabrała dzieci na wakacje. Wróci cała i zdrowa i
      będziecie żyć nadal szczęśliwie. Bardzo ją kochasz, to czuć w każdym Twoim
      słowie. Rozłąka podobno dobrze działa na miłość, wczoraj usłyszałam,
      że „codzienne rozmowy zabijają całą tęsknotę i oczekiwanie. Czy nie widzisz
      uroku w czekaniu?” Wiem jak trudno pogodzić się z rozstaniem, przerabiam to
      rok, na co dzień. Też chciałabym nigdy się nie rozstawać, zawsze rozmawiać,
      zawsze być obok. Jednak, życie zmusza nas do rozstań, choć bardzo ich nie
      chcemy. Musimy czasem być oddaleni. I znów cytat ” Może spróbuj pomyśleć, że
      jest ktoś, kto o Tobie myśli, kocha Cię i chce być z Tobą” Dwa tygodnie szybko
      miną i znów będziecie razem. Nic nie zostało zdeptane. To, co jest w Was
      pięknego, po jej powrocie odżyje z nową, jeszcze większą siłą.

      Pozdrawiam…
    • fugazzi Re: Lojalnosc - BEZCENNY Skarb 24.07.02, 15:24
      Chciałeś kopa, no to proszę bardzo. Według mnie jest zadufanym w sobie
      egocentrykiem. Wszystko ma być podporządkowane Tobie. Twoja żona powinna
      całować ziemię po której stąpasz. Patrzeć w Ciebie z otwartymi ustami i
      podziwem w oczach jak tworzysz to swoje wiekopomne dzieło. I broń Boże nie
      oddychać, żeby nie spłoszyć twórczej weny. Usiłujesz być wzniosły a jesteś
      śmieszny. Mały synek mamusi którego żonka nie dowartościowuje jak trzeba.
      Chcesz być pępkiem świata, romantycznym kochankiem, a jesteś żałosnym
      kabotynem. Kennedy powiedział kiedyś coś takiego co po przeróbce pasuje do
      Ciebie. Nie pytaj co żona zrobiła dla Ciebie. Spytaj co Ty zrobiłes dla żony?
      I to w zasadzie wszystko w temacie. Szkoda mi tej Twojej żony.


      Pozdrawiam, Fugazzi...
    • ta_mar_ta Praca i płaca 24.07.02, 19:05
      Na marginesie bardzo interesuje mnie CO TO ZA PRACA, którą można wykonać w dwa
      tygodnie i "urządzić się" na całe życie?
      Podaj przepis proszę.

      zaintrygowana
      Ta_
      • Gość: margit Re: Praca i płaca IP: *.pool.mediaWays.net 24.07.02, 22:47
        mieczak i gowniarz albo spreparowana historyjka
      • Gość: Pomocy? Re: Praca i płaca IP: 128.241.245.* 25.07.02, 06:20
        ta_mar_ta napisała:
        > Na marginesie bardzo interesuje mnie CO TO ZA PRACA,
        > którą można wykonać w dwa
        > tygodnie i "urządzić się" na całe życie?
        > Podaj przepis proszę.

        Z CALYM SZACUNKIEM
        • Gość: Pomocy? Re: Praca i płaca IP: 128.241.245.* 25.07.02, 06:24
          Gość portalu: Pomocy? napisał(a):

          > ta_mar_ta napisała:
          > > Na marginesie bardzo interesuje mnie CO TO ZA PRACA,
          > > którą można wykonać w dwa
          > > tygodnie i "urządzić się" na całe życie?
          > > Podaj przepis proszę.

          Z CALYM SZACUNKIEM, ta_mar_to, ale tego akurat nie moge upublicznic!
          ;)

          ...I wcale nie w dwa tygodnie, nie ma cudow, lecz chodzi tu raczej o "zwieczenie dziela"...
    • zlakobieta Re: Lojalnosc - BEZCENNY Skarb 25.07.02, 15:11
      To zart, prawda????
      To niemozliwe, zeby ktos byl tak bezdennie glupi i nie zdawal sobie sprawy co o
      nim mowia ponizsze "przemyslenia".
      To jakis kosmiczny dupek po prostu!
      Ty masz zone piekna jak Claudia Shiffer i bogata w dodatku (z domu) i ona z
      Toba jest??? Chyba cierpi na jakas chorobe psychiczna albo jest masochistka.
      Ja nie mowie, ze normalnemu czlowiekowi nie moga przyjsc do glowy mysli takie
      jak te ale zeby nie zdawac sobie sprawy z ich bezsensownosci! I jeszcze ta
      argumentacja:

      > Od tamtej chwili az do jej skwapliwego wyjazdu, probowalem przemycic rozne
      > subtelne sugestie - ze mi Nas zal, bo cos bezcennego jest zagrozone,
      > ze "milosc to brak rozlaki"... Jednak wygladalo na to, ze malzonka nie
      > chciala sobie psuc zabawy powazniejszymi myslami i kontynuowala drobiazgowe
      > przygotowania do "letniej przygody".

      > Dzis w nocy spacerowalem sciezkami naszych pierwszych randek, przezylem caly
      > dramat na nowo.
      > Nie to nie (moj) egoizm! Zal mi Nas! I najgorsze, ze wiem - JESTEM PEWIEN -
      > ze ONA TEZ BEDZIE TEGO ZALOWALA! Cos WIELKIEGO, cos pieknego zostalo
      > bezpowrotnie zadeptane. Czuje sie zupelnie bezradny. Kazda erudycja i
      > racjonalnosc ginie w tej otchlani rozpaczy. CALA WIEDZA, WSZYSTKIE IDEALY
      > LUDZKOSCI sa teraz groteska...

      "Cos bezcennego jest zagrozone... wiedza i idealy ludzkosci sa groteska..." -
      RANY BOSKIE! Dwutygodniowe wakacje z dziecmi, rodzicami i znajomymi zrujnowaly
      Twoje zycie i losy swiata sa pod znakiem zapytania!
      Nie chce mi sie dalej pisac.
      To prawdziwy dramat (dla Twojej zony i dzieci oczywiscie), bo musza zyc z takim
      egoista i neurotykiem pod jednym dachem i jeszcze starac sie o jego wzgledy.
      Brrr...

      Sorry za te ostre slowa ale jak to przeczytalam, to najpierw sie usmialam ale
      potem przeczytalam dalsze wypowiedzi i przyszlo mi do glowy, ze to moze byc
      prawda i wtedy krew mnie zalala, tak ze musialam odpisac.
      Powiedz Pomocy!, ze to zart blagam!

      -zlakobieta-
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka