Gość: Pomocy!
IP: 128.241.245.*
22.07.02, 05:43
Jestesmy mlodym malzenstwem z 1.5 rocznymi blizniakami. Ja mialem teraz
zrobic BARDZO wazna prace, decydujaca o CALEJ naszej przyszlosci.
Niespodziwanie, zona dostala propozycje od swoich rodzicow, zeby wyjechala z
dziecmi (i rodzicami) na wczasy do Turcji. Propozycje dotyczyla tylko ich -
mnie nie.
Malzonka "niesmialo" zapytala czy nie bede mial nic przeciwko. Ja
formalnie "wyrazilem zgode" i uslyszalem jak jej "kamien spadl z serca". (Nie
chcialem byc tyranem, ale mialem nadzieje, ze zacznie myslec i wykaze jakas
inicjatywe - ze spojrzy nieco glebiej na Nas.)
Od tamtej chwili az do jej skwapliwego wyjazdu, probowalem przemycic rozne
subtelne sugestie - ze mi Nas zal, bo cos bezcennego jest zagrozone,
ze "milosc to brak rozlaki"... Jednak wygladalo na to, ze malzonka nie
chciala sobie psuc zabawy powazniejszymi myslami i kontynuowala drobiazgowe
przygotowania do "letniej przygody".
Owszem mowila, ze mnie kocha i moge "byc spokojny", a nawet, ze mi "nikt do
piet nie dorasta". Ale jakos nie czulem sie spokojny. Czulem, ze cos jest nie
tak - jak nigdy dotad, bo juz mielismy (niedlugie) rozstania i nigdy nie
czulem tak wyraznego niepokoju...
(Dodam, ze moj bogaty tesc raczej nie przepada za mna i gardzi moimi
dalekosieznymi ambicjami.)
Teraz, od 5 dni, siedze tu sam. Czuje sie - jak zdradzony. Moje serce jest
potluczone niczym ze szkla.
Mam sie koncentrowac na "pilnej i waznej pracy". Ale wegetuje - zyje od
jednego krociutkiego telefonu z Turcji do drugiego. Probuje pracowac, ale to
jest jakies maximum 10% normy.
A po wczorajszym dniu to nawet mniej - 1%.
Pierwszy telefon byl oschly i zimny - trwal pol minuty. Umowilismy sie, ze
zadwoni "za 2 dni o godzinie 14-stej" i "zebym czekal". Tak sie stalo. Metnie
cos tlumaczyla, mowila jakies ogolniki i banaly - uniki. Rozmowa trwala okolo
3 minut (dzwonila z automatu bo komorka jest ZNACZNIE drozsza), ale
zdazylismy sie znowu umowic tak samo: za 2 dni o 14-tej.
Czekalem pol dnia, od 13 do 19-tej. Daremnie. Zupelnie tak jak kiedys, na
poczatku naszej znajomosci, gdy nie byla jeszcze przekonana "ze do siebie
pasujemy". TEN SAM BOL W NAJCZULSZYM MIEJSCU!
Dzis w nocy spacerowalem sciezkami naszych pierwszych randek, przezylem caly
dramat na nowo.
Nie to nie (moj) egoizm! Zal mi Nas! I najgorsze, ze wiem - JESTEM PEWIEN -
ze ONA TEZ BEDZIE TEGO ZALOWALA! Cos WIELKIEGO, cos pieknego zostalo
bezpowrotnie zadeptane. Czuje sie zupelnie bezradny. Kazda erudycja i
racjonalnosc ginie w tej otchlani rozpaczy. CALA WIEDZA, WSZYSTKIE IDEALY
LUDZKOSCI sa teraz groteska...